„Kamienie na szaniec” – reż. Robert Gliński – recenzja filmu

W przypadku adaptacji „Kamieni na szaniec” można zastanawiać się: czy szklanka jest do połowy pełna, czy do połowy pusta? W interpretacji tego filmu można być bowiem zarówno optymista, jak i pesymistą. Oto recenzja filmu, który wzbudził duże zainteresowanie.

Recenzja filmu: „Kamienie na szaniec”
Reżyseria: Robert Gliński
Scenariusz: Dominik W. Rettinger, Wojciech Pałys
Gatunek: dramat, wojenny
Czas trwania: 1 godz. 55 min.
Produkcja: Polska
Data premiery: 7 marca 2014

Ocena naszego recenzenta: 5/10
(jak oceniamy?)

Zośki, Rudego i Alka chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Bohaterowie „Kamieni na szaniec” to postacie prawie że mityczne. Dzielni, waleczni, ceniący prawdziwe wartości. Nawet, jeśli ktoś nie czytał powieści Aleksandra Kamińskiego, zwykle kojarzy Szare Szeregi, Mały Sabotaż czy Akcję pod Arsenałem. Nic dziwnego, że na tle tej mitologii narodowej film Glińskiego jawi się jako co najmniej kontrowersyjny.

Przez pierwsze dwadzieścia minut można odnieść wrażenie, że ogląda się obraz o superbohaterach, którym wszystko wychodzi – czy to w biały dzień zrzucają z budynków ogromne flagi ze swastyką, czy pod nosem patrolu wieszają kukłę ubraną w niemiecki mundur. Jest ryzyko, jest zabawa, a przy tym można zaimponować dziewczynom. Bohaterowie balansują na krawędzi – i widać, że takie balansowanie ich bawi. Ta początkowa sekwencja trochę przeraża, bo widz bardziej niepokoi się o młodych bohaterów, niż oni o siebie. Jednak w miarę upływu czasu widać na ekranie coraz poważniejsze podejście do sprawy. Większą odpowiedzialność, ale także determinację. Tę zmianę znakomicie ilustruje muzyka Łukasza Targosza. Od gitary i basów, przez sentymentalne „Tango notturno”, aż do typowej muzyki filmowej, uzupełniającej scenerię.

Plusem filmu „Kamienie na szaniec” są aktorzy. Szczególnie wyraźny jest drugi plan – to wprawdzie nic dziwnego, jeśli tworzą go takie nazwiska jak Stenka, Globisz czy Chyra. Szczególnie należy wyróżnić Danutę Stenkę jako mamę Rudego. Scena, w której ogląda z Zośką zdjęcia swojego – już nieżyjącego – syna, jest pełna tragizmu. Nie takiego rozbuchanego, a bardziej subtelnego. Jednak jak na tym tle wypadają młodzi aktorzy?

Świetny poziom prezentuje Tomasz Ziętek jako Rudy. Gra dobrze zarówno jako zwykły chłopak, starający się o względy dziewczyny, i równie dobrze – a może nawet lepiej – jako katowany więzień. Słabiej wypada postać Tadeusza Zawadzkiego i grający go Marcel Sabat. Gra nierówno: w jednej chwili naprawdę dobrze, w następnej – ma minę pewnego aktora, któremu sławę przyniósł „Zmierzch”. Czasami można odnieść wrażenie, że jest zblazowany – nie jest to wierne odtworzenie postaci z książki. I tu, mówiąc o lekturze, trzeba wspomnieć o minusach filmu.

Kiedy widzimy plakat filmowy z tytułem: „Kamienie na szaniec”, od razu myślimy: Zośka, Rudy i Alek. I tu pojawia się problem – reżyser pomyślał tylko: Zośka i Rudy. O trzecim z bohaterów, wydaje się, Gliński zapomniał. Wprawdzie pojawia się, ale jako postać dalekiego planu – z pewnością więcej osób zapamięta pracownika Wedla, niż trzeciego przyjaciela. Alek ginie w akcji pod Arsenałem, ale i tu reżyser nie pozwala zatrzymać się nad jego postacią na dłużej. Nie wiemy o tym, czy miał dziewczynę – w przeciwieństwie do Zośki i Rudego.

I tu pojawia się kwestia dziewczyn. Zarówno Tadeusz, jak i Jan mają swoje „sceny miłosne”, które mogą być wabikiem na młodzież gimnazjalną. Partnerujące panom Sandra Staniszewska i Magdalena Koleśnik wypadają nieźle – szczególnie ta pierwsza, jako dziewczyna Zośki. Zapada w pamięć scena ich ostatniego spotkania. Rozlane czerwone wino nie wróży nic dobrego dla zakochanych. Stanowi subtelny zwiastun końca pozornego szczęścia. Spotkałam się z opiniami, które mówią, że do filmu dodano partnerki chłopaków, aby pokazać, że członkowie „Szarych Szeregów” też wiedli zwykłe życie. Kochali, bawili się, kłócili. Jednak po obejrzeniu filmu nie można oprzeć się wrażeniu, że dziewczęta dodano kosztem Alka, który – jakby nie patrzeć – jest istotną postacią w książce.

Denerwuje w filmie praca kamery. Często, aby dynamizować akcję, reżyser stosuje krótkie ujęcia, które kręcone są z dość ekscentrycznych perspektyw. W najlepszym wypadku widz nie zrozumie, o co w scenie chodzi, w najgorszym – wyjdzie z kina z okropnym bólem głowy. Trzeba jedna oddać, że w filmie jest kilka sekwencji, które z pewnością zapadną w pamięć. Przede wszystkim sceny rozstrzelania Polaków po akcji pod Arsenałem. Znakomicie udało się oddać ładunek emocjonalny tych wydarzeń i, mimo ogromnego dramatu, niosą za sobą nadzieję.

Mówi się, że każde pokolenie ma swoją adaptację. Tegoroczna adaptacja „Kamieni na szaniec” z pewnością skierowana jest do gimnazjalistów, czyli potencjalnych czytelników lektury. Jest bardzo efektowna, głośna, momentami wręcz „hipsterska”. Widać w filmie konflikt na linii starzy-młodzi, który rozbrzmiewa również dzisiaj. Najwyraźniej Gliński próbował interpretować postaci przez pryzmat myślenia dzisiejszej młodzieży. Dobrze, jeśli gimnazjaliści po obejrzeniu filmu zdecydują się sięgnąć po książkę i zweryfikować pewne fakty. Jeszcze lepiej, jeśli zapamiętają, że Zośka to bohater męski. Jednak film niesie za sobą ogromne niebezpieczeństwo, że gimnazjaliści do lektury już nie sięgną, a z filmu wyniosą przekonanie, że z głównych bohaterów istniał tylko Tadeusz i Jan. Niestety, adaptowanie lektury szkolnej jest obarczone ogromną odpowiedzialnością.

Czy „Kamienie na szaniec” mogą być traktowane jako zapowiedź pewnych nowości, których świadkiem będzie polska kinematografia w tym roku? Z ciekawością będę obserwowała, co przyniosą nowe filmy o II wojnie światowej, a sądząc po zwiastunach przed filmem Glińskiego – w tym roku takich obrazów będzie całkiem sporo.

Zaciekawiła Cię recenzja filmu „Kamienie na szaniec”? Zobacz też inne recenzje w naszym serwisie!

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Agata Łysakowska:

Studentka Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią nowożytną (ze szczególnym uwzględnieniem dziejów Pomorza Zachodniego), a także historią filmu. Jest również miłośniczką kultury hiszpańskiej.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: nauczycilelkaDziękuję za wspomnienie o gimnazjalistach. Gdy kilka lat temu sprawdzałam egzamin gimnazjalny, mieli akurat pisać charakterystykę bohaterów "Kamieni na szaniec" albo "Syzyfowych prac". Wielokrotnie (!) zetknęłam się z opisem Zośki jako ładnej (lub) nieładnej dziewczyny. Włos się jeżył na głowie.
No i rzeczywiście - kilku moich uczniów chwaliło ten film. Ciekawe jednak, co im wyjdzie przy omawianiu lektury.

Gość: czytelnikPodobnie jak "nauczycilelka"(nie wiem czy błąd przypadkowy czy celowa pisownia)jestem egzaminatorem CKE egzaminu gimnazjalnego. "Kamienie na szaniec" i bohaterowie książki Pana Kamińskiego są dyżurnymi podstawami większości prac. Obawiam się, że teraz film stanie się wzorcem do przemyśleń uczniów i zastąpi niestety lekturę ze szkodą dla i tak często słabej jakości prac.

Gość: Mama :)A ja z kolei (mama gimnazjalisty) myślę, że dzięki filmowi więcej osób sięgnie po książkę. Po tym, jak wybrałam się z synem do kina, sam zaczął czytać (raczej rzadko mu się to zdarza). Zresztą na plakacie filmowym jest napis który bezpośrednio zachęca do przeczytania ksiażki.

Gość: InkaMłodzież i tak nie czyta, szczególnie lektur, a może film właśnie ich do tego zachęci. Ważne by podkreślać że to nie jest ekranizacja powieści, tylko adaptacja.
Myślę, że Rudy, Zośka, Alek i pozostali nawet jak robili różne akcje to w jakiś sposób mieli też z tego radość że "dokopali" wrogowi.
Film jest na plus. dobra gra aktorów

Gość: MariJakość estetyczna tego filmu jest niepodważalna.Dawno nie widziałem tego typu produkcji zrealizowanej w tak sprawny sposób.Widać,że aktorzy dorośli emocjonalnie do swoich ról.

Gość: "nauczycilelka"Bardzo przepraszam - przejęzyczenie. Pisałam szybko, bo wybierałam się do pracy.
Od kilku lat nie sprawdzam egzaminu gimnazjalnego, więc może coś się zmieniło. Pamiętam jednak, że Zośka pojawiał się w pracach w roku następnym (ciekawostka: temat był związany z podróżami!). Uczniowie, którzy przekonali się, że praca może być na temat konkretnej lektury, zapoznali się z nią. Myślę, że następne roczniki absolwentów gimnazjów oraz nauczyciele języka polskiego, postanowili wyciągnąć wnioski z błędów poprzedników. Może dzięki temu bohaterowie Szarych Szeregów wyparli Małego Księcia, który bezapelacyjnie królował we wcześniejszych wypracowaniach. królował "Mały Książę".

Gość: MartaPamietaj tylko o jednym, ze rezyser nie zrobil tego filmu dla gimnazjalistow, ktorym nie chce sie czytac lektur.To nie jest ekranizacja lektury... To jest film o Polakach dla Polakow. Film swoja droga bardzo dobry, polecam wszystkim, bez wzgledu na wiek...

Gość: KonradXXJa jestem jak najbardziej optymistą. Nie patrze na luźne podejście do historii, ale na świetne przedstawienie bohaterów, ich problemów i dylematów. Do tego scenografia i zdjęcia robią wrażenie. To jest moim zdaniem najważniejsze, by film jako całość był interesujący.

Gość: DerekZgadzam się z tym, że drugi plan aktorski został idealnie obsadzony i gra aktorska należy do bardzo wysokich. Nie mniej jednak równie dobrze radzą sobie nowi aktorzy, których dopiero teraz mamy szanse zobaczyć w polskim kinie. Uważam, że Marcel Sabat poradził sobie równie dobrze co Tomasz Ziętek ;)

Gość: RakowiecJa również jestem pozytywnie nastawiona do tego filmu...Oczywiście są sceny przy których łzy spływały mi po policzkach,ale ta ekranizacja uświadamia nam ile jest człowiek zrobić w imię przyjaźni i miłości do ojczyzny. Piękny film.

Gość: Widz70Wyrosłem na tej książce, dobrze, że w końcu powstał o tym ciekawy film. Ciekawy jestem czy autor planuje więcej ekranizacji lektur.

Gość: Uczennica16Jestem uczennicą gimnazjum i moim zdaniem film miał przedstawić losy chłopców jako zwykłych , prostych ludzi którzy mają dziewczyny , rodzinę i życie prywatne . W książce byli oni zbyt wyidealizowani na bohaterów . Moim skromnym zdaniem rezyser chcial nam pokazać że te dwie historie tworzą jedną spójną całość . Aby zrozumieć film trzeba przeczytać książkę , dodać też coś od siebie . Wtedy zobaczymy że Ci chłopcy są bohaterami , ale też mają chwile słabości . Aleksander Kaminski przeciez nie znał każdego szczególu ich zycia . Zastanawiajace jest tylko odsuniecie Alka od swoich przyjaciol :)

Gość: KrysiaPiekny i wzruszajacy... Rezyser bardzo dobrze pokazal tu bohaterow. Odbrazowil troche chlopakow i przyblizyc zwyklym ludziom. Jak najbardziej na plus.

Gość: LilkaJa miałam okazję chodzić do szkoły jeszcze kiedy "Kamienie na Szaniec" były obowiązkową lekturą i nie żałuję... Bardzo podobała mi się książka, a teraz po obejrzeniu, moim zdaniem wspaniałej adaptacji zamierzam sięgnąć do nią po raz drugi. Gratulacje dla reżysera bo zrobił bardzo dobry film.

Gość: PiekorzDla mnie Gliński odświeżył tak ważny dla polski mit,a do samej lektury 'kamienii..' dobudował nowe interpretacje i inteligentne wtrącenia.Grunt to ciągle dokonywać refleksji na temat wojny i szacunku dla drugiego człowieka.Film poraża swoim autentyzmem i to jest jego największy plus.

Gość: merkaFilm jest moim zdaniem bardzo dobry. Został zrobiony tak, że trafi szczególnie do młodych osób, które na pewno nie zwrócą uwagi na różnice z książką bo lektur nie czytają. Dzięki temu, że zobaczą film lizną chociaż trochę historii.

Gość: EwkaByłam w weekend na "Kamieniach..." i wyszłam zapłakana ze wzruszenia...Warto iść, zobaczyć i na własne oczy przekonać się jaką adaptację zrobił Gliński. ja polecam.

GośćFilm ogólnie może być lecz w postać Alka nie pojawia się tu często i niektóre informacje nie zgadzają się z książką .

Gość: MeczykJak dla mnie, to powinni "powiesić" na tym filmie ogłoszenie "Wszelkie podobieństwo do wydarzeń i postaci historycznych jest przypadkowe". Wtedy można było by to oglądać jako popłuczyny po "Inglorious Basterds" z 10 min poważniejszym kawałkiem na końcu.

Gość: DidierKamienie na szaniec są żywym obrazem. To nie kronika filmowa tylko dzieło szutki, które ma różnymi sposobami przybliżać historię i dokonywać ciągłej refleksji.Kanony adaptacyjne bardzo często szkodzą lekturom

Gość: UlaTo dobry, polski film. Moze faktycznie rozni sie od ksiazki, ale ta tez jak wiemy jest w czesci tylko kreacja pisarza.Wiec nie czepiałabym sie.

Gość: WojtoJak dla mnie szklanka na pewno w połowie pełna. Dobrze wykonany film pokazujący tematykę wojenną. Cieszę się, że oprócz genialnych aktorów, starych wyjadaczy mogłem zobaczyć zupełnie nowe aktorskie twarze, które poradziły sobie znakomicie. Faworytem jest dla mnie filmowa Zośka ;)

Gość: AlexMnie film bardzo się podobał, świetna adaptacja książki, polecam.

Gość: KubaGra aktorska naprawdę wyśmienita. Zarówno główni bohaterowie jak i drugoplanowi.Film jest wstrząsający i niesamowicie sugestywny. Najważniejsze,że prowadzi to złożonych pytań i refleksji

Gość: lamia 30 lat uczę języka polskiego. Systematycznie chodzimy do kina i do teatru. Pierwszy raz podczas seansu panowała martwa cisza. Nie, nie całkiem. Słychać było szloch(!) gimnazjalistek. Nikt nie podniósł się z miejsc podczas napisów końcowych. Piękny film. Na pewno o wiele bardziej przemawia do współczesnej młodzieży niż niejedna lekcja historii.Było wszystko,co w powieści A.Kamińskiego- Bóg, Honor, Ojczyzna, Przyjaźń...Tylko bez patosu. Szkoda tylko,że spłycono postać Alka.

Gość: Jerzy zawistowski Byłem wówczas młodym harcerzem w Warszawie i pragnę podziękować reżyserowi za fim i za moral jaki z fimu płynie. Bo to rzecz ofierze z życia mlodych ludzi w walce z niwyobrażalnym terrorem. Jest tu i martyrologia i szaleńcz odwaga, mołość ojczyzny ale także rozpaczliwa słabośc , beznadziejność nierównej walki i depresja wobec opętańczej grozy śmierci. Chwała bohaterom!

Gość: wika:)Chodzę do szóstej klasy nie czytałam książki ale film bardzo mi się. Podobał co chwilę płakałam na nim naprawdę polecam można się wzruszyć

Gość: MałaFilm jest ciekawy chociaż momentami bardzo trudny emocjonalnie. Warto go obejrzeć

Gość: MariuszWitam!
Niesamowity film! Robiony tak aby zainteresować młodego widza (głodnego efektów, szaleńczej akcji) ! Ale jest pełen świetnych scen, w których widać walkę wewnętrzną bohaterów. Widać ból i złość, bohaterstwo i zwierzęcy terror!!! Widać nadzieję, miłość oraz strach. Cudowne momenty rozmów ojca z synem - młodzieńcza zapalczywość contra doświadczenie i rozwaga.
Jak się okazuje znów można mówić z dumą o Polsce i Polakach, przypominać piękne karty historii!!!! To właśnie buduje prawdziwy patriotyzm.
Polecam

Gość: gość: DużaFilm bardzo komercyjny. Niestety odbiega od książki. Zdjęcia, charakteryzacja rewelacyjna, historycznie bardzo słaba. Dowództwo Armii Krajowej pokazane jako ludzie nie mogący podjąć decyzji,a gdzie Alek - 2 scenach. To nie jest prawda, że harcerze składali przysięgę w mundurach, ci Niemcy zbierający grzyby to miał być komizm w podniosłej chwili? Nie przemówiła do mnie scena śmierci Zośki- skojarzenia z westernu "W samo południe", a wcześniej wykonujący wyrok na katach Rudego bez mrugnięcia powieką - jak gangster? - to harcerz z dylematami? Jeżeli miała być to sztuka, dowolna adaptacja to po co ten tytuł. Można było dać inny i nikt by się nie czepiał,dotyczyłby fikcyjnych osób a nie prawdziwych żyjących - bohaterów tylko wtedy młodzież nie poszłaby już do kina. Mam wrażenie, że zabiera się młodym ludziom obecnie wszystkie możliwe autorytety, a jest to tym bardziej przykre, że robią to ludzie tworzący kulturę.

Gość: uczennicaŚwietna gra aktorów, niesamowicie zrobiony film, bardzo poruszający!

Gość: Marika parę lat temu przerabiałam w szkole lekturę Kamienie na szaniec ,dzis natomiast widziałam w kinie film . uważam ze jest on rewelacyjny, Rudy (Tomasz Ziętek )zyskuje sympatie widza juz na samym poczatku.... w nie jednym momęcie kręci sie tez w łezka w oku , chociaż sa i takie chwile kiedy naprawde mozna sie usmiechnac. Pilski bardzo dobrze zrobiony dramat wojenny POLECAM :))

Gość: MarikaPolski bardzo dobrze zrobiony dramat wojenny :) **

Gość: czarny kotPiękny film, polecam wszystkim!!
Nie rozumiem dlaczego jest tak wiele negatywnych ocen, ja dałabym dobrą ósemkę z całą odpowiedzialnością.

Gość: Nuśkaa xDDOsobiściee ma 15 lat , niedawno byłam na tym w kinie! Genialne! Zapraszam wszystkich i polecam!! Film naprawdę opruszający!!!

Gośćte film był naprawde super zapraszam wszystkich

Gość: M.B. (czytelnik)to był horror to co tam się działo polakom to straszne.Wiem że polacy bardzo cierpieli dla ojczyzny i nie zdradzili przyjaciół ale reżyser przesadził z krwią torturami i szczegółami...
tyle krwi ,oblewanie ran wrzącą wodą,palenie papierosa a potem wsadzania polakowi to do oka po czym oślepł.Jak to może być interesujące i fajne albo super .Za dużo szczegółów.TO BYŁ HORROR !!!!!!!!!!!!!

Gość: maniaSwietnie zrobiony film gratuluje rezyserowi :)
mam nadzieje ze zobaczymy jeszczr tomka na polskiej ekranizacji

Gość: GimnazjalistkaCzy to, że film jest nowoczesny oznacza od razu, że każdy uczeń Gimnazjum powinien być nim zachwycony?! Byłam na tym filmie z klasa i z tego co wiem nielicznym osobom podobała się adaptacja Glińskiego, większość jest zniesmaczona lub oburzona niektórymi wątkami. Jestem osobą czytającą na prawdę dużo i wydaje mi się, że biorę się za wartościowe lektury. "Kamienie na szaniec" jako lektura bardzo przypadła mi do gustu. W ekranizacji z moją największą dezaprobatą spotkało się "odsunięcie" Alka od Rudego i Zośki. Myślę, że nawet jeśli nie znałabym treści książki, zastanowiłaby mnie reakcja chłopców na jego śmierć. Ponadto uważam, że wątek torturowania Rudego i prób odbicia go przez Zośkę zbyt przyćmił inne akcje SS czy MS, nawet nie te opisane w książce Kamińskiego lecz na kartach historii. Mam mieszane uczucia co do poszczególnych scen i wątków, ale mimo wspaniałej gry aktorskiej, moja końcowa opinia filmu nie jest pozytywna. Moim zdaniem trochę za bardzo zrobiony pod młodzież tępo wpatrującą się w ekran i nie wynosząca zbyt wiele z jakiegokolwiek filmu czy książki.
To tylko moja opinia, przepraszam jeśli kogoś uraziłam :)

Gość: SZCZECIINOglądałem film i wywnioskuje jedno reżyser sam przyznał że skupił sie na wątku przyjażni rudego i zośki i ma racje Alek to postać na osobny film

Gość: Franka-FirankaCieszę się, że powstała adaptacja tej wspaniałej historii i wydaję mi się, że zachęci ona młodzież do poznania jej bliżej za pomocą książki. Zabrałam moją młodszą siostrę na ten film i była pod wrażeniem, bo lektury oczywiście nie czytała wcześniej. Mnie tym bardziej ucieszył fakt, że szybko naprawiła ten błąd.

Gość: gimnazjalistkaMi się bardzo film podobał, polecam. Byłam z klasą w kinie. Podczas filmu wszyscy siedzieli cicho, byli zainteresowani, dziewczyny płakały. Czytałam książkę rok temu, rzeczywiście odbiega trochę od lektury, ale pamiętajmy, że jest to adaptacja nie ekranizacja! Sam reżyser oraz aktorzy mówili o tym, że opierali się nie tylko na książce, ale także na dokumentach! Gdyby film był słaby, to by nikt nie myślał o nim kilka godzin, a nawet dni! Nowe twarze na ekranie to zdecydowanie wielki plus. Sceny katowania Rudego były świetne. Tomasz Ziętek bardzo dobrze się spisał, tak samo Marcel Sabat, grający Zośkę. Sądzę, że ten film skłoni gimnazjalistów (i nie tylko) do przeczytania "Kamieni na szaniec". Sama już pędzę do księgarni, żeby ją wypożyczyć!

Gość: trochę dziegciuczym tu się podniecać????
niczym.to zwykły gniot. ten film, nie zawiera nic wartościowego ,ani historii szarych szeregów ,ani tego co ich połączyło i związało .ten,film daje wyobrażenie sobie o tamtych strasznych czasach
ale niech ktoś to obejrzy bez znajomości tematu
nie dowie się niczego
p. Gliński spłodził kolejnego gniota i w ten sposób przegonił już Hofmana (za bitwę warszawską)
kto widzial " szeregowca rayana "czy "wiatr buszujący w jęczmieniu" czy AKCJĘ POD ARSENAŁEM TEN tego gniota zapomni po tygodniu
po takich filmach człowiek wychodzi z kina i wie co obejrzał a tu ????
gniot
panie Gliński zostań pan reżyserem technicznym
czego sobie i państwu życzę

Gość: KomentatorNa filmie "Kamienie na szaniec" byłem w kinie, i powiem tylko że tak realistycznego filmu nigdy nie widziałem. Niektórzy mówią że ten film to gniot i nie warto wydawac pieniędzy na bilety żeby iść na takie coś. Ludzie jak się nie znacie to lepiej się nie oddzywajcie!! Film bardzo poruszający i ciekawy i też drastyczny. Tylko jeden mały minus- Za mało Alka!! To tyle co mam do powiedzenia. P.S: Jak chcecie pisać recenzje jakiegokolwiek wilmu to najpierw trzeba go zobaczyć, a nie oceniać po zwiastunie bo czytając recenzje na tej czy innej stronie www to właśnie tak jest że oceniacie "Książkę po okładce" Pozdrowienia :)

GośćFilm mi się podobał, ale w ogóle nie było w nim ALKA!!!!!! A on w książce podobał mi się najbardziej! To mnie bardzo rozczarowało :( Reżyser ledwo wspomniał o jego śmierci!!!!!!!

GośćJestem gimnazjalistką i ostatnio razem z klasą mieliśmy sposobność obejrzenia tego filmu. Szczerze powiedziawszy z kina wyszłam rozczarowana... Gra aktorska mnie nie ujęła, a nawet przeciwnie - uważam, że to był słaby punkt filmu. Aktor grający Zośkę był nudny i nieważne jak dramatyczną odgrywałby scenę, z moich oczu łzy by nie popłynęły. Naprawdę kiepski jest jego aktorski warsztat. Rudy grał zdecydowanie lepiej, ale jak na złość musiała znaleźć się kolejna wada - pominięcie Alka. Gdy został on ranny na polu walki, reżyser porzucił go zupełnie. Podczas trwania filmu zawsze widzieliśmy Rudego i Zośkę na pierwszym planie, a Alek - który w książce był traktowany na równi z pozostałą dwójką - wałęsał się gdzieś z tył. Wielka szkoda. Nie wiem dlaczego reżyserowi wydał się nieatrakcyjną postacią, a przynajmniej nie na tyle, by dać mu jedną z głównych ról. Chwilami film przypominał mi historię amerykańskich superbohaterów i to nie jest z całą pewnością pochwała. Sceny erotyczne uważam za wysoce zbędne - każdą z tych bezsensownych chwil można było wypełnić jakimś porządnym i inteligentnym dialogiem. Czułam się tak, jakby ktoś na siłę wkleił w tym miejscu momenty z jakiegoś innego filmu. Ogółem słaby film, ale patrząc na poziom polskiej kinematografii oceniam go jako dobry.

Dodaj komentarz