Krojanty — fakty, mity, wątpliwości
Kategorie: Historia wojskowości, Niemcy, Austria i Szwajcaria, Polska, Powszechna, XX wiek
2007-04-25 18:00 | Piotr Dziubiński
Na fali popularności artykułu Marcina Badory „Ostatnia jesień w siodle” oraz arcyciekawej tematyki kampanii wrześniowej postanowiliśmy omówić jeden z epizodów opisanych w tamtym tekście. Chodzi o szarżę pod Krojantami 1 września 1939 roku.
Ta mała miejscowość w powiecie chojnickim stała się swoistym symbolem. Nie chodzi tu jednak o jakieś uogólnienie bitności polskiego kawalerzysty, bo dawał on przykłady swej waleczności także w innych bitwach i potyczkach, takich jak Mokra, Krasnobrod i bój nad Bzurą. Krojanty stały się wzorcowym przykładem przekłamania historycznego (nie pierwszego i nie ostatniego zapewne) dokonanego przez Niemców. Propaganda hitlerowska, a następnie zachodnioniemiecka, „usiłowała wytworzyć obraz walczącej polskiej kawalerii jako fanatycznie atakującej białą bronią wozy pancerne”1. Co gorsza, „to łgarstwo hitlerowskiej propagandy zostało później, niestety, naiwnie podjęte przez niektórych polskich publicystów i historyków”2. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest film pt. „Lotna” (reż. Andrzej Wajda) — obraz będący raczej produktem propagandy PRL, usiłującym ośmieszyć oficerów przedwojennego Wojska Polskiego, niż wiernym dokumentem historycznym.
Plakat z filmu „Lotna” pochodzi z portalu www.film.gildia.p
Przyjrzyjmy się zatem okolicznościom, w jakich doszło do tej szarży o znaczeniu raczej symbolicznym niż militarnym.
Najbardziej na północ z całego polskiego ugrupowania Armii „Pomorze” wysunięto Pomorską Brygadę Kawalerii (dowódca: płk Adam Bogoria-Zakrzewski). Brygada składała się z czterech pułków kawalerii: 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich ze Stargardu, 8. Pułku Strzelców Konnych z Chełmna, 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich z Bydgoszczy i 18. Pułku Ułanów Pomorskich z Grudziądza oraz pomniejszych oddziałów (bataliony strzelców i Obrony Narodowej, dywizjon artylerii konnej, dywizjon pancerny etc.). Brygada wchodziła w skład Grupy Operacyjnej „Czersk” gen. Stanisława Grzmota-Skotnickiego. Armia „Pomorze” wciśnięta była w tzw. korytarz pomorski, a oddziały Pomorskiej BK znajdowały się najbliżej Lądowej Obrony Wybrzeża. Gros jej sił znajdowało się w rejonie Brusy – Lubnia. Interesujący nas 18. pułk ułanów znalazł się na południe od Chojnic.
Naprzeciwko polskich sił stanęły oddziały XIX Zmotoryzowanego Korpusu Armijnego gen. Heinza Guderiana. W jego skład wchodziła 3. Dywizja Pancerna i dwie dywizje zmotoryzowane: 2. i 20.
Już od pierwszego dnia wojny silne natarcie niemieckiej 20. Dywizji Zmotoryzowanej (dowódca: gen. por. Mauritz von Wiktorin) zostało skierowane od zachodu na pozycje polskie pod Chojnicami. Miasta bronił batalion strzelców dowodzony przez płk. Gustawa Zacnego. Główne siły niemieckie uderzyły jednak na północne skrzydło, bronione przez 85. batalion piechoty. Oddział ten około godziny 14.00 otrzymał rozkaz odejścia za Brdę. Decyzja ta, a także wyparcie pododdziałów 18. pułku ułanów spod Moszczanicy zmusiły gen. Grzmota-Skotnickiego do wydania rozkazu kontruderzenia kawalerii w celu ułatwienia odwrotu własnej piechocie.
Zdjęcie pułkownika Mastalerza pochodzi z portalu www.grudziadz.pl Późnym popołudniem, około godziny 17.00, płk Kazimierz Mastalerz wydał rozkaz ataku w rejonie Krojant – Nowej Cerkwi. Słysząc to, adiutant, por. Godlewski, wysunął propozycję przeprowadzenia pieszego natarcia. Dowódca skwitował ten pomysł słowami: „Młodzieńcze, sam wiem, jak wykonać rozkaz niemożliwy do wykonania”.
Rzedniało już, kiedy major Stanisław Malecki na czele 1. szwadronu gestem uniesionej szabli dał sygnał do rozpoczęcia uderzenia. Był to moment historyczny — ruszyła pierwsza szarża II wojny światowej. Oddział polski pędził galopem w luźnym szyku. Niemcy otworzyli ogień z karabinów maszynowych do jadących Polaków, kiedy ci byli jeszcze w lesie. Strzelanie zintensyfikowano, gdy kawaleria wyskoczyła na wolną przestrzeń. Padli pierwsi zabici i ranni, ale szarża z każdą chwilą nabierała animuszu — jeźdźcy z szablami w wyciągniętych dłoniach kładli się płasko na końskich szyjach. Po chwili dołączył i drugi szwadron, dowodzony przez rotmistrza Jana Ładosia. Przez pole szeroką ławą pędziło ok. ćwierć tysiąca jeźdźców. Niemiecka piechota nie próbowała się bronić i w popłochu porzuciła swoje pozycje. Wydawałoby się, że sytuacja jest przesądzona na korzyść Polaków, gdy nagle zza zakrętu drogi prowadzącej do Chojnic wyłoniła się długa niemiecka kolumna pancerno-motorowa. Widząc grozę sytuacji, natychmiast otworzyła ogień. Polacy, jadący pełnym galopem, nie mieli możliwości wykonania nawrotu.
To już nie była walka, to rzeź kawalerzystów i polowanie na pojedynczych żołnierzy. Ginie wraz ze swym koniem prowadzący szarżę rotmistrz Eugeniusz Świeściak, jeźdźcy spadają bezwładnie ze zwierząt lub dają się mimowolnie ciągnąć po ziemi za nogi, wciąż tkwiące w strzemionach. Konie galopują bez jeźdźców, broczą krwią, padają. Pola i szosa zapełniają się trupami ludzi i zwierząt. Z pomocą usiłuje przyjść utworzony doraźnie odwód pułkowy na czele z dowódcą, którego jednak także spotyka śmierć. Słychać cichy odgłos trąbki — kawalerzyści pod dowództwem rotmistrza Ładosia grupkami szukają chaotycznie odwrotu. Udaje im się odskoczyć za Brdę, do miejscowości Kwieki. Dowodzenie resztkami pułku przejął major Stanisław Malecki, ten sam, który rozpoczynał szarżę. Gen. Grzmot-Skotnicki wysyła słowa uznania: „18. Pułk Ułanów Pomorskich okrył się nieśmiertelną chwałą. Zapisał się w dziejach kawalerii złotymi głoskami”. Przekazuje także swój Krzyż Virtuti Militari.
Rysunek kawalerzystów pochodzi z „Księgi kawalerii polskiej 1914–1947” Henryka Smacznego Efektem uderzenia Polaków było zatrzymanie postępu Niemców, którym nie udało się dotrzeć tego dnia do przepraw na Czarnej Wodzie. Stan liczbowy pułku zmniejszył się o 84 żołnierzy, w tym 23 zabitych3. To około jednej trzeciej sił obu szwadronów biorących udział w natarciu. Ciężkie straty ponosi też 4. szwadron, który osłaniał tyły szarży, blokując szosę. Pułk utracił też swój sztandar, który z licznymi przestrzelinami został 4 września zakopany w pobliżu miejscowości Grupa4.
Wysiłek pułku nie wpłynął na tragiczną sytuację w Borach Tucholskich. Walki toczyły się tam jeszcze w dniach 2–4 września, po czym Polacy zmuszeni zostali do kapitulacji. Epizod walk wrześniowych pułku zamykają działania szwadronu marszowego przy kombinowanym pułku Pomorskiej Brygady Kawalerii pod Izabelinem na Mazowszu 21 września 1939 roku. Z zapasowych jednostek brygady utworzono trzon improwizowanej Dywizji Kawalerii płk Zakrzewskiego. Jej szlak bojowy zakończył się 23 września inną słynną bitwą kawalerii pod Krasnobrodem5. Ogółem, w trakcie walk we wrześniu 1939 roku pułk stracił 11 oficerów z ogólnej liczby 36. Liczba poległych i rannych podoficerów i szeregowców pozostaje nieznana, jednak, biorąc pod uwagę ciężkie straty już w pierwszym dniu wojny, musiała być ona bardzo wysoka.
Mapa pochodzi z „Wojny kawalerii 1939–1945” Janusza Piekałkiewicza (z wprowadzonymi zmianami autora tekstu)
Szarża pod Krojantami budzi wiele wątpliwości. Nie chodzi tu nawet o słuszność rozkazu jej przeprowadzenia, gdyż w tym wypadku najprawdopodobniej innego wyjścia nie było. Pytania nasuwają się, co do jej przeprowadzenia:
- 85. batalion piechoty wycofywał się z miejscowości Krojanty dokładnie na wschód. Dlaczego szarża nie została wykonana na Niemców kierujących się w stronę miejscowości zagrażających tej właśnie jednostce?
- Szosa na Chojnice była blokowana przez 4. szwadron 18. Pułku Ułanów. Były to siły zapewne wystarczające do chwilowego zatrzymania jadących tędy Niemców. Dowódca pułku musiał mieć także świadomość, iż drogą tą będzie prędzej czy później poruszać się niemiecka kolumna wozów. Dlaczego więc zdecydował się na przeprowadzenie uderzenia mimo tych niekorzystnych warunków?
- Sytuacja na sąsiednim odcinku była ciężka. Bardziej rozsądne wydawałoby się przeprowadzenie natarcia w nocy – wtedy, gdy kawaleria w otwartym polu miałaby spore szanse zaskoczyć piechotę niemiecką, a formacje pancerno-motorowe, z obecnością których należy się liczyć, nie ryzykowałyby otwarcia huraganowego ognia w obawie przed ostrzelaniem własnych jednostek. Co spowodowało więc, iż nie poczekano tych kilku godzin na ściemnienie?
- Dlaczego uderzenie wykonano jednocześnie siłami obu szwadronów? Być może lepszym wyjściem byłoby przeprowadzenie rozpoznania w walce siłami jednego szwadronu, następnie wsparcie go oddziałami drugiego.
- Jak ocenić postawę dowódcy, który udał się osobiście na pole walki (a raczej rzezi), podczas gdy z jego pułku wciąż walczyły 3. i 4. szwadron?
Zastrzeżenia można by mnożyć w nieskończoność. Obserwatorowi z perspektywy lat i kilometrów łatwo czynić takie spostrzeżenia, jednak dowódca na polu bitwy działa pod wpływem chwili i stara się na bieżąco reagować na rozwój wypadków. Faktem pozostaje niezaprzeczalne męstwo polskich kawalerzystów. Należy zwrócić uwagę, iż o żadnej szarży na czołgi nie może być mowy — doszło tu raczej do niezamierzonego spotkania z kolumną motorową Niemców. Ostrzelani przez hitlerowców kawalerzyści wycofali się, nie podejmując bezsensownej walki. Na zakończenie wypada podkreślić, iż 18. pułk ułanów pokazał, że nie zasługuje na jedną z żurawiejek, którą mu nadano:
„Czy śnieg pada, czy deszcz leje,
osiemnasty zawsze wieje.”
Bibliografia:
- Terlecki O., Najkrótsza historia drugiej wojny światowej, wydanie II, Wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1984,
- Encyklopedia II wojny światowej, praca zbiorowa pod przewodnictwem płk. prof. Dr. hab. Kazimierza Sobczaka, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1975,
- Smaczny H., Księga kawalerii polskiej 1914–1947. Rodowody – barwa – broń, Warszawa 1989,
- Porwit M., Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku. Tom 1: Plany i bitwy graniczne, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1983,
- Piekałkiewicz J, Wojna kawalerii 1939–1945, Wydawnictwo AWM,
- Piekałkiewicz J., Kalendarium wydarzeń II wojny światowej, Wydawnictwo AWM,
- Zieliński R. Wrzesień 1939, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1970,
- Zawilski A., Bitwy polskiego września, Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia, Warszawa 1972,
- portal internetowy www.grudziadz.pl
- portal internetowy www.1939.pl
- portal internetowy www.film.gildia.pl
Przypisy:
1 Encyklopedia II wojny światowej, MON
2 O. Terlecki, Najkrótsza historia drugiej wojny światowej,
3 J. Piekałkiewicz, Kalendarium wydarzeń II wojny światowej,
4 H. Smaczny, Księga kawalerii polskiej
Aby wziąć udział w głosowaniu na najlepszy tekst i podarować autorowi 100zł, wyślij SMS na numer: 71068 o treści TC.GLOSUJ.703. Całkowity dochód z zebranych SMSów zostanie przekazany autorowi artykułu. Usługa działa w sieciach operatorów: Plus GSM, Era, Orange. Właściciel serwisu: kontakt - histmag@histmag.org. Serwis SMS obsługuje AllPay.pl. Koszt przesłania wiadomości 1,22 zł brutto. Regulamin
Autor nie nadesłał informacji na swój temat.
Komentarze
2008-08-10 13:20 | Gość: KW
Artykuł jest bardzo ciekawy, ale znalazło się w nim kilka spostrzeżeń obalonych przez najnowszy stan badań. Po raz kolejny pojawia się problem najnowszej literatury przedmiotu w tekstach nadsyłanych do histmaga.
Zacznijmy od uściślenia "pierwszej szarży". Miała ona miejsce popołudniem 1 września pod Mokrą, a szarżował tam dywizjon 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. Druga sprawa - szarża/uderzenie piesze, nie mogły zostać wykonane na siły przeciwnika uderzającego bezpośrednio na własną piechotę. Z dwóch powodów - dywizjon 18 p.uł. był zbyt słaby liczebnie by uderzyć na flankę przeciwnika konno, a co dopiero pieszo, w związku z powyższym d-ca podjął decyzję o obejściu przeciwnika przez las i uderzeniu na tyły npla - w momencie wykonywania obejścia dywizjon natknął się na kolejny oddział niemiecki, którego obejść nie mógł, a którego obecność groziła działaniu własnemu. Stad decyzja o pobiciu przeciwnika zagrażającego własnemu działaniu. Szarża jednym szwadronem na batalion piechoty npla byłaby samobójstwem - szarża obu szwadronów dawała szanse na odniesienie sukcesu, szczególnie, że przeciwnik był, podobno, na postoju i można było liczyć na zaskoczenie, a zatem i pełny sukces takiego działania.
Zarzut o szarżowaniu razem z dywizjonem dowódcy pułku także jest nietrafiony. Płk Mastalerz postąpił zgodnie z obowiązującymi regulaminami będąc przy tej części sił, w której szukał rozstrzygnięcia. Drugiem powodem był brak technicznych środków łączności - gdyby płk pozostał przy szwadronach stawiający opór w pobliżu Nowej Cerkwi prawdopodobnie nie miałby żadnego wpływu na planowane przeciwuderzenie, a to był najważniejszy odcinek działania i tam potrzebna była szybka decyzja.
Natarcie nocne jest działaniem bardzo trudnym, do zmroku pozostało jeszcze ok 3-4 godzin, nikt nie wiedział jak długo wytrzymają własne wojska, szczególnie, że I/76 ppzmot. właśnie szykował się do natarcia na siły 3/18 p. uł. Poza tym natarcie nocne musiałoby zostać wykonane pieszo, co dawało polakom utratę około 3 części sił(koniowodowi) i stawiałoby oba szwadrony w obliczu przygniatającej przewagi przeciwnika kompania vs. batalion. Jeżeli siły nie zostałyby związane wcześniej natarciem piechoty od czoła na pozycje pułku.
Płk. Mastalerz wykonał zadanie i uderzył na siły przeciwnika odwodem pod dowództwem rtm. Ertmana, wzmocnionym dywizjonem pancernym, czym umożliwił odwrót własnej piechoty. Oba działania dały w efekcie zatrzymanie działań XIX Korpusu i umożliwiły odskok sił własnych.
W 2007r. wydana już została książka Juliusza S. Tyma pt. Kawaleria w operacji i w walce. Wymagane było co najmniej zauważenie tej pozycji przed napisaniem powyższego artykułu.
2008-08-10 14:35 | Tomasz Leszkowicz
@KW
Po pierwsze dzięki za merytoryczny, uzupełniający komentarz. Po drugie zgadzam się z Tobą co do tego, że należy podać lub wspomnieć przynajmniej o całości bibliografii, szczególnie o najnowszych pozycjach. Mamy nadzieję że komentujący, podobnie jak zrobiłeś Ty, pomogą nam i będą wskazywać warte przeczytania pozycje bibliograficzne :)
2008-08-10 16:01 | Gość: KW
W kilku artykułach ostatnio czytanych przeze mnie na stronie histmaga nie było najnowszej literatury w związku z czym pojawiają się tezy sprzeczne z najnowszym stanem badań, tezy dawno już obalone etc. Nie wiem czy weryfikujecie jakoś teksty przed publikacja i w sumie to nie moja sprawa, ale jak widzicie brak literatury, która ukazała się po 1989r. to zwróćcie na to uwagę autorowi. To ma szczególnie znaczenie przy rozpatrywaniu historii Polski.
Jutro zamieszczę pewnie jeszcze komentarz, do tego drugiego artykułu, całościowego o kawalerii, albo napiszę malutki artykulik polemiczny. Bo widzę, że w tej dziedzinie duża dziura jest ;)
Weryfikacja tekstów to pożądana sprawa ;)
2008-08-10 18:43 | Kamil Janicki
Myślę, że wszystkie odpowiedzi zawiera nasz nowy regulamin publikacji: http://histmag.org/?id=1656.
Podkreślę natomiast, że "Histmag" to przede wszystkim miejsce dyskusji. Staramy się publikować tylko teksty dobre, ale poza tym nie ingerujemy w treść merytoryczną artykułów pozostawiając autorom prawo do własnych poglądów i doboru literatury.
2009-03-08 12:50 | Gość: Woma
"8. Pułku Strzelców Konnych z Chełma" 8. Pułk jest z Chełmna, a nie z Chełma.
2009-03-08 14:59 | Roman Sidorski
No tak, najwyraźniej literówka. Poprawione.
2010-01-09 22:25 | Gość: karol
słabo z faktami na tej stronie
