XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1

Kategorie: Reportaże i relacje

2008-04-20 03:50 | Kamil Janicki, Michał Świgoń

„Zaraz zintegruję mojego buta z waszymi d...!”, czyli co działo się na prestiżowej konferencji studentów historii? Spojrzenie z tak wielu perspektyw tylko na stronach "Histmag.org".

Środa 16.04.08

Całkiem niedawno, w niezbyt odległej krainie... – XVI Ogólnopolski Zjazd Historyków Studentów rozpoczął się w atmosferze raczej futurystycznej niż historycznej. Organizatorzy zaprezentowali krótki, zabawny film stylizowany na „Gwiezdne Wojny”. Następnie w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego wystąpili kolejno: organizatorzy i władze krakowskiego wydziału historycznego. Na inaugurację przybyło ok. 500 uczestników i prelegentów, a także ekipa Telewizji Polskiej. Oraz rzecz jasna redaktorzy „Histmaga”.

Listy do uczestników nadesłali prezydent Lech Kaczyński i marszałek sejmu Bronisław Komorowski. Pierwszy skupił się głównie na powstańczej przeszłości i niezwykłej czułości historycznej polskiego narodu. Drugi położył nacisk na potrzebę otwartości i międzynarodowej współpracy młodych historyków. Następnie głos zabrali dziekan, dyrektor instytutu historii i członkowie kadry dydaktycznej.

Słuchacze odpowiedzieli brawami, ale zdaniem niektórych listy i przemówienia były nieco zbyt długie. Wielu z nich było bardzo zmęczonych po kilkugodzinnym oczekiwaniu w kolejkach. – Organizatorzy nie uniknęli problemów. W efekcie tłoczyliśmy się w ciasnym korytarzu, obsługiwani zaledwie przez trzy osoby – opisał sytuację jeden z prelegentów, Łukasz Męczykowski.

Po inauguracji odbył się krótki bankiet, ponownie jednak nietrafnie przewidziano liczbę jego uczestników. Problemy na dobre zaczęły się później, w związku z noclegiem. Zdarzało się, że członków poszczególnych grup kwaterowano w akademikach położonych na przeciwległych końcach miasta, nieraz z kompletnie obcymi sobie osobami. – Zaraz zintegruję mojego buta z waszymi d...! – odparł jeden z uczestników na taką propozycję integracji, co usłyszał nasz redaktor naczelny, Roman Sidorski.

Czwartek 17.04.08

Obrady rozpoczęły się wczesnym rankiem, o 8:00, co zszokowało wielu uczestników. Mimo to na otwarciach poszczególnych sekcji zjawiło się po kilkanaście osób. Łącznie obrady odbywały się w 19 salach. Uczestnicy chwalili sobie przede wszystkim podejście moderatorów. Marek Więcek, student UJ, podkreślił, że nie przerywali wypowiedzi prelegentów i ciekawie prowadzili dyskusje. – Byli bardzo uczynni i pomocni – dodał Łukasz Męczykowski.

Sporym zainteresowaniem cieszyły się referaty gości z zagranicy, przede wszystkim Białorusinów i Ukraińców. Już podczas inauguracji uczestników konferencji poruszyła informacja o motywowanym politycznie zakazie wyjazdu z Białorusi części prelegentów. Z kolei Ukraińcy z Iwano-Frankowska musieli koczować przez wiele godzin pod konsulatem we Lwowie. W efekcie tylko część obcojęzycznych prelekcji została wygłoszona. Przy ich tłumaczeniu wystąpiły pewne problemy, bowiem polskim słuchaczom przedstawiano jedynie szerokie streszczenia referatów, nie zaś ich całość.

Około południa, z drobnym opóźnieniem, do moderatorów dotarły dostarczone przez wydawnictwo tomy konferencyjne. Krakowskie Koło Naukowe Historyków Studentów wydało ich ogółem czternaście, bijąc tym samym wszelkie rekordy. Dla porównania, ubiegłoroczną konferencję w Łodzi zwieńczyły dwa, niezbyt opasłe tomy. Niestety pomysł Krakusów, by artykuły opublikować jeszcze przed zjazdem, odbił się na jakości ich wydania. Ze względu na pośpiech, do tekstów wkradło się sporo błędów redakcyjnych.

Prelegenci, których artykuły opublikowano, otrzymali tomy za darmo. Pozostałym uczestnikom wręczono płyty CD z ich wersją elektroniczną.

Odczyty i dyskusje trwały do 21:00, po czym uczestnicy zjazdu udali się na zasłużony odpoczynek.

Piątek 18.04.08

Dalsze obrady zainaugurowano o 8:00. Dr Lidia Korczak, uczestnicząca w otwarciu sekcji „Średniowiecze III”, żartobliwie zwróciła uwagę na „barbarzyńską porę”, o której musiała wstać z łóżka. Tym razem prelegenci zajęli 16 sal. Koło południa zabrakło miejsc w niektórych sekcjach. – Chciałem posłuchać referatu z historii Bizancjum, ale po prostu nie dało się wejść do środka – zauważył Marek Więcek. Podobnie wyglądała sytuacja m.in. we wspomnianej sekcji średniowiecznej.

O 15:30 część uczestników zjazdu rozpoczęła gorące dyskusje w kilku panelach tematycznych. Wieczorem wielu wzięło udział w imprezie w klubie „Żaczek”, inni rozpłynęli się po krakowskich pubach, pozostali natomiast zaczęli się przygotowywać do sobotnich wycieczek po Krakowie i Małopolsce.

Zobacz też:
- XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 2
- XVI OZHS - udane przedsięwzięcie czy totalna klapa?

Zainteresował Cię powyższy materiał? Nasz serwis jest dostępny za darmo dla wszystkich miłośników historii. Jeśli popierasz naszą działalność i chcesz mieć wpływ na dalszy rozwój Histmag.org - wesprzyj nas!


Kamil Janicki:

Redaktor naczelny „Histmag.org” w latach 2008-2010, obecnie prowadzi biuro usług redakcyjnych. Członek redakcji projektu „Historia i media” realizowanego pod patronatem „Histmag.org” przez Fundację Nowoczesna Polska z funduszy programu „Patriotyzm Jutra”. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009), a także autorem około 500 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych. Kilka z nich ukazało się drukiem, reszta jest dostępna w internecie. Studiuje historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego zainteresowania naukowe obracają się wokół wielu tematów, przede wszystkim historii pograniczy rosyjskich i kwestii etnicznych w Europie i nie tylko. Do jego innych zainteresowań należą też polityka, antropologia kultury i punkty styku historii ze światem współczesnym. W przeszłości zajmował się mediewistyką.

[ więcej o autorze ]


Michał Świgoń:

Założyciel i redaktor naczelny „Histmag.org”. Odpowiada za działania promocyjne serwisu, kontakt z reklamodawcami oraz z Czytelnikami i szeroko pojęte kwestie marketingowe. Jako dziennikarz współpracował z mediami ogólnopolskimi („Gość Niedzielny”, „Wiadomosci24.pl”), regionalnymi i lokalnymi (Radio eM, MM Silesia i inne). Magister politologii Uniwersytetu Śląskiego (specjalność medioznawcza) zainteresowany problematyką PR i mediów (zwłaszcza internetu) oraz tematyką religijną. Jeden z pomysłodawców i redaktorów książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” – pierwszej polskiej publikacji poświęconej konfliktom w Osetii Płd. i Abchazji, Kosowie i innych punktach zapalnych Wschodniej Europy.

[ więcej o autorze ]


Komentarze

| Gość: Łukasz Męczykowski

Ten filmik (a raczej tylko kawałek tekstu wyświetlany przed nim) był "stylizowany" na SW, ale źle dobrano zarówno rozmiar, jak i kąt pochylenia tekstu. Idąc dalej, skoro konferencja jest międzynarodowa, to czemu nie sporządzono podpisów do wyświetlanych zdjęć w kilku językach?


| Gość: Łukasz Męczykowski

"Koło południa zabrakło miejsc w niektórych sekcjach." Część sekcji umieszczono w skandalicznie małych salkach, np. Historia XX w I umieszczona została w maleńkiej salce na poddaszu.


| Gość: Andrzej Dudziński

Koło południa bez problemu wszedłem na obrady sekcji bizantyńskiej - może nie było miejsc siedzących, ale nie przesadzajmy - dla niektórych referatów warto postać te 20 minut. Od strony organizacyjnej wypada zauważyć, że walka o sale była momentami zażarta, ale niestety - warunki są takie a nie inne. Mnie wypada się cieszyć, iż drugi dzień obrad sekcji starożytnej odbywał się w wygodnej sali, gdzie miejsc nie brakowało.


| Janek

Sam, razem z Markiem, próbowałem wejść na obrady "Bizancjum" koło 11 - nawet miejsc stojących brakło. Szkoda, że nie pomyślano o większej sali - kilka wolnych w instytucie chyba jeszcze było? Zresztą, poniekąd tak duża liczba słuchaczy świadczy dobrze o konferencji.


| Gość: Piotr D. Kołpak

Mam takie nieodparte wrażenie, że Zjazd (tak, Zjazd) został (przez wyżej prezentujących się dekadenckim opisem imprezy) zdemonizowany. Proszę państwa, niełatwo zorganizować kilkudniową konferencję opiewającą na bez mała pół tysiąca uczestników - organizatorzy są zadowoleni z przebiegu Zjazdu, podobnie jak wiele (naprawdę wiele) innych ośrodków naukowych.


| Janek

Piotrze, nie mieliśmy na celu demonizowanie czegokolwiek. Wysłuchaliśmy różnych opinii i opisaliśmy tak sukcesy jak i drobne potknięcia. Osobiście zjazd uważam za spory sukces, a przy takiej skali przedsięwzięcia coś musiało pójść nie tak. Przy tym rzetelność dziennikarska wymaga by pisać tak o plusach, jak i minusach. Mam nadzieję, że zauważyłeś także te pierwsze. Pozdrawiam serdecznie!


| Gość: Krzysztof Widziński

Zjazd został zdemonizowany... Nosz... a może wszyscy mają piać nad Zjazdem? Wiadomo, że coś musiało pójść nie tak, a jeżeli poszło to należy to opisać. Np. sprawę z noclegami i rejestracją - tylu słów na k to ja dawno nie słyszałem. Przesławną publikację przedkonferencyjną, która okazała się jednym wielkim niewypałem. Robiona przed konferencją "tak aby w czasie zjazdu móc się odwołać do słowa pisanego", nie dotarła na czas i nie dostali jej ludzie z sekcji w formie w jakiej mogliby ją odtworzyć. Niestety nie każdy przyjeżdża z własnym laptopem, co chyba do organizatorów nie dotarło. I gdzie te 5 dni czytania, a? Aż się prosi by przywołać argumentację zamieszczoną na forum zjazdowym i zignorowaną przez komitet Zjazdowy, w dość ciekawy sposób. No, ale nic nie demonizujmy już zjazdu...


| Gość: moderator sekcji Bizantyńskiej

Witajcie,
nie spodziewałem się, że moja sekcja spotka się z, aż tak wielkim zainteresowaniem. Chciałem by się odbyła w tej akurat sali w Zakładzie Historii Bizancjum, ponieważ referenci mogli zobaczyć krakowskie zaplecze bizantynistyki. Również zaproszony na inauguracje przez mnie p. prof. dr hab. Maciej Salomon mógł wygłosić do uczestników wykład we własnej sali. Chciałbym podziękować i pogratulować wszystkim referentom w sekcji bizantyńskiej. Referaty były na bardzo dużym poziomie a dyskusją była zacięta bardzo owocna. Przepraszam wszystkich słuchaczy i obserwatorów za trudności. Co do organizacji zjazdu: naprawdę staraliśmy się jak mogliśmy. Dziękujemy za pochwały i przyjmujemy słowa krytyki. Errare humanum est. Smutno mi tylko z tego powodu, że kilku uczestników zjazdu przyjechało tylko po to by wykryć wszystkie błędy organizacyjne "Jagiellonki" jak nazywają naszą uczelnie (notabene tak potocznie nazywamy nasza bibliotekę). Nikt nie jest idealny.
Ze studenckimi pozdrowieniami:
Krzysiek
skarbnik XVI OZHS w Krakowie


| Gość: Krzysiek

Widzę, że pojawił się słynny Historyk wojskowości z Wrocławia. Zastanawiamy się tylko dlaczego masz taki uraz do naszej uczelni. Ostro krytykowałeś nas przed zjazdem i robisz to teraz. Nie dziw się że wszyscy organizatorzy znali Ciebie już w momencie gdy do nas przyjechałeś na zjazd. Podczas twojego, krótkiego pobytu w Krakowie musiałeś wdać się z nami w dyskusje i skrytykować nas. Dziękujemy za uwagi. Przepraszamy Ciebie za to, że ci nie dogodziliśmy. Jak nas odwiedzisz ponownie w Krakowie to będziesz miał nasze specjalne względy. Notabene studenci z UJ też mają wiele nie miłych wspomnień z Wrocławia sprzed 2 lat. Ale jesteśmy tylko studentami a przed nami całe życie: zdobywamy cały czas doświadczenie.


| Janek

Myślę, że tak duże zainteresowanie świadczy o rosnącej popularności bizantynistyki i to świetny symptom. Przy tym sam żałuję, że przez brak miejsca nie udało mi się wysłuchać kilku ciekawych referatów. W żadnym razie nie mam jednak na celu (ani ja, ani reszta redakcji) atakować organizatorów za cokolwiek. Trzeba pochwalić wszystkie sukcesy, a o potknięciach warto mówić, żeby za rok ich uniknąć. Np. niektóre rozwiązania noclegowe, chyba nie były za udane, w porównaniu z ubiegłorocznymi.

PS. jako członek KNHS UJ raczej nie powinienem oddawać się bezrefleksyjnej krytyce zorganizowanego przez nie zjazdu :)


| Gość: Krzysiek

Ciekawe jak mogłeś słyszeć te wszystkie przekleństwa na nasz temat, jeśli primo przyjechałeś dopiero w czwartek, gdy był już względny spokój, sekundo nie wykupywałeś u nas noclegów. Jeśli chcesz coś od Grochowej to przypomnij sobie zakwaterowanie na Psim Polu na XIV Zjeździe.


| Gość: Krzysztof Widziński

Drogi kolego, zacznijmy od faktu, że mnie osobiście nie lubisz. Nie lubisz za to, że miałem do was kilka uwag przed Zjazdem. Twoje zachowanie w czasie rejestracji dobitnie o tym świadczy, juz nie mówiąc o zwykłych rozmowach w czasie Zjazdu gdzie jeżyliście się na każde pytanie i uwagę z mojej strony. Po drugie to co napisałem powyżej to jest relacja ze Zjazdu, subiektywna, a jakże, ale oparta na własnych doświadczeniach, informacjach z rozmów, które odbyłem w czasie Zjazdu i przez telefon. To, że wy uważacie zadawanie pytań i uwagi za atak personalny i nie wiadomo co, to nie jest moja wina, a chyba raczej waszego podejścia. Szczególnie, że przed Zjazdem akurat ja was wcale nie atakowałem niemerytorycznie i jak się okazało w sprawie publikacji, to ja i Męczyk mieliśmy rację.

Odnośnie noclegów ja i moje Koło nic do was nie mamy. Sami sobie załatwiliśmy spanie to nocowaliśmy w centrum i nie mieliśmy żadnych problemów. Także wyluzuj trochę. I jeżeli już chcesz licytacji to nie ma sprawy. Tylko jaki jest tego sens? Jeżeli chcesz sie wyżyć za XIV Zjazd to zapraszam na forum KNHW, dział Konferencje - topic dalej otwarty...

Odnośnie Zjazdu to nie mam urazu do waszej uczelni, ani do was. Doceniam trud organizatorski, bo wiem co to jest, ale z takim podejściem, totalnym brakiem jakiegokolwiek dystansu, to wy daleko nie zajedziecie.

Pozdrawiam


| Gość: Maciek Rynarzewski

Nie ma co. Zjazd był jak na 500 osób udany, a szczególnie dobry pomysł to impreza w Żaczku. No i miasto....

Inauguracja w porównaniu z Łodzią faktycznie wyszła słabo i nawet filmik był gorszy, a jedzonko mniej smaczne ;]

Sam mieszkałem na Grochowej... daleko, pusto, niefajnie, godzina jazdy w korkach... ale cóż poradzić... ;/. Jakoś dało się dojechać. Mam do organizatorów wyrzut, że połowa z nich sama nie wiedziała jak tam się dostać i naszej grupy jakoś nikt tam nie zaprowadził, trafiliśmy sami...

Ale nie ma co rozpamiętywać...
Za rok spotykamy się u nas w Olsztynie, to się zemścimy :D hehehe.

Niedługo zostanie uruchomiona strona XVII Zjazdu więc, postaramy się zabrać do pracy od razu...

Pozdrawiam.


| Janek

No to wszyscy mamy na przyszłość nauczkę, a Olsztynianie szczególnie, bo teraz oni przejmują pałeczkę, żeby bardziej zwracać uwagę na organizację noclegów i redakcyjną stronę publikacji.

Może teraz dla odmiany pomówmy o tym co się udało? Ja np. bardzo, ale to bardzo chwalę sobie moderatorów. Także podział referatów był całkiem niezły, a poziom dyskusji często bardzo wysoki.


| Gość

Witam wszystkich!!! Widzę, że dyskusja jest zaostrzona...myślę, że kolejna część relacji wzbudzi podobny odzew.

Na pewno co do kwestii organizacyjnych można mieć zarzuty. Myślę, że cytowane słowa na k...były akurat w większości mojego autorstwa;) kiedy Łódź rozbita została na klika ośrodków (a podziały niszczyły wieloletnie przyjaźnie itd.). Z pewnością Bartek Szutkiewicz będzie zadowolony, że jego stwierdzenie stało się wstępem do naszej relacji, choć nie zazdroszczę UwB i innym ośrodkom Oleandrów;)

No ale więcej w moim podsumowaniu Zjazdu które już wkrótce....


| Roman Sidorski

Pozwolę sobie dorzucić kilka słów:

Sprawa noclegów i publikacji niewątpliwie wywołała największe kontrowersje. Ja sam (i reszta grupy z Poznania) byliśmy zdrowo zdziwieni, gdy okazało się, że prezes naszego koła jako jedyny miałby mieszkać w innym miejscu niż my. A potem okazało się, że w naszym schronisku nie ma problemu z miejscem dla niego... Z tego, co słyszałem, koledzy z innych ośrodków miewali większe problemy.

Myślę, że trudno mieć pretensje np. o to, że na Oleandrach spaliśmy po 16 osób w pokoju - w Poznaniu nie mielibyśmy nawet takich kwater na studencką kieszeń (a przecież Zjazd to dla wielu i tak spory wydatek). Trudno jednak nie zauważyć, że z przydzielaniem miejsc noclegowych nie wszystko było ok.

Z publikacjami też nie wszystko wyszło jak należy, z drugiej jednak strony nie sposób nie zauważyć, że bodaj 200 nadesłanych referatów i kilkanaście opublikowanych tomów to dużo lepiej, niż kilkadziesiąt nadesłanych i kilkanaście opublikowanych prac po zjeździe w Łodzi. Niezłe pomysły przeplatały się tutaj z wpadkami (trudnymi z pewnością do uniknięcia w sytuacji, gdy nikt wcześniej czegoś takiego nie próbował), a chyba tak to już jest, że głosy niezadowolenia są zawsze głośniejsze.

Zjazd to ogromna impreza, której zorganizowanie jest z pewnością niezwykle trudne. Na dodatek Łódź wyznaczyła bardzo wymagające standardy i wysoko podniosła poprzeczkę oczekiwań. Nic więc dziwnego, że nie wszystko mogło się w tym roku podobać. Mimo to jednak uważam XVI Zjazd za jak najbardziej udany - moderatorzy (przynajmniej Ci, z którymi miałem do czynienia) spisywali się dobrze w swojej roli, byli pomocni i kompetentni. Poziom referatów nie gorszy niż zwykle (tu organizatorzy mieli niewielki wpływ), największy jak dotąd udział studentów zza granicy (wielki plus!), ciekawe wycieczki (jeśli czytają to przewodnicy z wycieczki po Żywiecczyźnie, to serdecznie pozdrawiam), świetny pomysł z debatami drugiego dnia (ach te żywe spory o kozaków!), zaproszenie do udziału licealistów...

Podsumowując: XVI Zjazd uważam za udany, aczkolwiek było kilka spraw, które z pewnością dałoby się zrobić lepiej. Myślę, że to nie powód do wielkiego wstydu, ale do lekkiego uderzenia się w piersi może tak. Potem zaś przyszłaby pora na zasłużone oklaski.


| Gość: Malwina

Witam...
A mnie się Zjazd podobał.
Niezły filmik, przemówień owszem kilka(ale przynajmniej nie takie długie i rozlazłe jak rok temu), pyszny serniczek( co do jedzenia pewnie, że brakło...jak sie rzucacie, wrzeszcząc"czuje kiełbasę", potykając się o własne nogi).
Ciekawe referaty, kompetentni moderatorzy.
Fajny był tez pomysł z inauguracją poszczególnych sekcji.
No , a impreza w Żaczku???:)
Na minus kolejki przy rejstracji.....
Bo jesli chodzi o noclegi..cóż sama próbowałam załatwić coś na własną rękę w Krakowie,wiem więc co musieli Organizatorzy przechodzić (co do odległości i warunków radzę sobie przypomnieć Wrocław 2 lata temu).
Zobaczymy co bedzie za rok!


| Gość: olga.letycja

To, ze obrady zaczely sie o 8:00 nikogo nie zszokowało, bo plan konfy znany był na spory czas przed, wiec bez przesady. daleko Wam do solidnego relacjonowania wydarzeń. co do reszty watków poruszonych w komentarzach - było słabo organizacyjnie. bardzo słabo. i tyle. ludzie byli podjudzeni, bo nie po to spedzili 8 godzin w pociagu, żeby dowiedzieć się, że nocleg mają na Gorochowie, który jest w zasadzie poza Krakowem. Więc sorki, ale niech nikt sie nie dziwi, że słowa na "k" leciały jak kule z kałasznikowa. Nie spisaliscie się koledzy z Krakowa. I tyle.


| Janek

Oczywiście program był znany. Chodziło nam raczej o żartobliwe przypomnienie, że mało który z przybyszy miał okazję się wyspać, a większość była rankiem (przynajmniej do czasu drugiej kawy) mocno śnięta. To żaden zarzut wobec organizatorów. Podobnie zarzutem nie jest cytat wypowiedzi pani dr Korczak. Myślę, że każdy kto zna panią doktor sam to zauważył :)

Ogółem: pewne problemy wystąpiły, ale na pewno nie powiedziałbym, że organizatorzy się nie spisali. Z mojej strony, pomimo wpadek, gratulacje!


| Gość: SebA

Oj Olgo....zszokowało...na długo przed Zjazdem;) Chociaż byli i tacy, którzy dowiedzieli się na miejscu....ale to wyłącznie z ich winy.


| Gość: Łukasz Męczykowski

Roman Sidorski napisał tak: "Zjazd to ogromna impreza, której zorganizowanie jest z pewnością niezwykle trudne. Na dodatek Łódź wyznaczyła bardzo wymagające standardy i wysoko podniosła poprzeczkę oczekiwań. Nic więc dziwnego, że nie wszystko mogło się w tym roku podobać.". Ja bym to ujął trochę inaczej-od Łodzi rozpoczęła się moda na "udziwnianie" Zjazdu. Zrobić wszystko lepiej, wspanialej, z większym rozmachem... A szary referent ze swoim referatem czasem się po prostu w tym systemie gdzieś gubi ( wypadku noclegów-dosłownie). Zapowiedzi były szumne, wykonanie-takie sobie, no ale swoje przemyślenia pozwoliłem sobie zamieścić na forum XVI Zjazdu. Tu mogę powiedzieć organizatorom tylko jedno-skoro sami dopuszczacie na Zjazd 500 osób, to nie tłumaczcie się ze były problemy by było wielu gości :)


| Gość: Łukasz Męczykowski

Tfu, "bo było wielu gości" :) Późna pora wrogiem ortografii i składni :)


| Michał Świgoń

Dwie refleksje.

1. Nie dziwię się irytacji organizatorów spowodowanej tekstem w "Histmagu". Dlaczego? Bo mam pełne przekonanie, że włożyli w organizację zlotu swoje serca. A w takim wypadku wskazanie jakichkolwiek niedociągnięć boli.

Sam, będąc na ich miejscu, w pierwszej chwili również bym się wkurzył. Po tylu straconych nockach i spędzonych wysiłkach, nie wszystko wyszło idealnie - i piszą o tym w "Histmag.org".

Chciałem jednak powiedzieć, że wszyscy członkowie naszej redakcji doceniają włożony trud w organizację Zlotu.

Mogliśmy na ten temat napisać "laurkę" - owszem.
Ale czy wtedy na coś komuś zdałby się nasz tekst? Czy bylibyśmy wtedy wiarygodnym medium? A chyba takich właśnie mediów historycznych w naszym kraju nam jednak brakuje...



2. "Histmag" chce łączyć, nie dzielić. Proszę, darujmy sobie może zarzuty względem organizatorów czy wzajemną wrogość - bo to do niczego nie prowadzi. Jeśli środowisko młodych historyków będzie skłócone, niczego nie osiągnie, nie przebije się nigdzie ze swoimi postulatami. Będziemy starali się wspierać Was we wzmacnianiu tego głosu - tak jak robimy to za sprawą akcji:
http://histmag.org/?id=1745

Tymczasem spróbujmy się skupić na konstruktywnej dyskusji. Jakich błędów mogliby uniknąć kolejni organizatorzy? I z drugiej strony: co warto powtórzyć z tegorocznego zlotu?


| Gość: Andrzej Dudziński

W sprawie publikacji - chciałbym przeprosić za wszelkie niedoróbki i błędy, które popełniliśmy, tudzież których nie wychwyciliśmy na czas - zarówno moje, jak i - mam nadzieję, że nie wyklną mnie za to - moich koleżanek i kolegów.

Nie mam wrażenia, by celem osób, z którymi miałem przyjemność się zetknąć, było szukanie błędów organizacyjnych, nie mam też poczucia szczególnego fiaska czy też sukcesu tego zjazdu. Niestety, to, że problemem będą sale, wiadomo było w chwili, gdy skończyły napływać zgłoszenia - i tu niewiele więcej można było przedsięwziąć - IH UJ ma określoną ilość sal, okoliczne budynki takoż Chyba żadna duża sala się nie marnowała.

Zjazd będę wspominał bardzo miło, choć - nie ukrywajmy - z perspektywy uczestnika miejscowego, a nie szczególnie zaangażowanego w organizację, co stawiało mnie w dość komfortowej sytuacji. Niemniej nie wyobrażam sobie, bym spotkanie z tyloma ciekawymi ludźmi zainteresowanymi podobnymi rzeczami mógł wspominać inaczej niż dobrze.


| Gość

Michał:

Nie jest ważne czy "środowisko młodych historyków"(to brzmi jak jakiś związek zawodowy, albo jakaś klasa społeczne...) się lubi, czy też jest skłócone. Ważne aby było w stanie ze sobą dyskutować i pracować. Personalne urazy nie powinny tu grać żadnej roli. Z dwóch powodów. Raz nie każdy może lubić każdego. Dwa praca i osobiste kontakty to dwie różne rzeczy.

Wracając do Zjazdu.
Same obrady były dość udane, choć mi ze względu na chorobę dane było wysłuchać ledwie kilku wystąpień, to dyskusję po bloku referatów o sowietach wspominał będę bardzo miło ;) Moderatorzy w mojej sekcji mieli jakieś tam małe uchybienia, ale wszystko poszło po kościach, a i prowadzili obrady na naprawdę wysokim poziomie. Same obrady, spotkania ze starymi znajomymi, wspominał będę miło.


| Gość: Krzysztof Widziński

No i się nie podpisałem ;) To wyżej to ja ;P


| Michał Świgoń

Krzyśku, nikt Wam nie każe się kochać. :) :P

Chodzi mi po prostu o to, żeby uczyć się - mimo pewnych animozji - ze sobą rozmawiać i współpracować w kwestiach najważniejszych. Bo niezależnie od tego, gdzie działacie czy jaki macie światopogląd, pewne problemy są dla Was jednak wspólne. Mylę się?

Piszę "was", bo sam historykiem nie jestem i patrzę na to wszystko z pewnego dystansu.

Jeśli pojawia się szansa integracji środowiska za pomocą internetu (wspólne problemy i cele, podobny wiek, i ta sama wspaniała pasja historyczna - to chyba dobry wyznacznik użycia słowa "środowisko"?) - to czemu nie próbować tego dobrze zrobić?

Liczymy na Wasze głosy w tej sprawie- jakby ktoś chciał pogadać o tym problemie na priv: m.swigon@histmag.org czy GG 2036620.

Sorki za offtopic, ale sprawa wydała mi się ważna. ;)


| Gość: Krzysztof Widziński

Dokładnie to samo napisałem powyżej. Nie musimy się lubić, byleby w pewnych sprawach osobiste animozje nam nie przeszkadzały razem pracować.

Co do integracji "środowiska" to najlepsze są zjazdy i konferencje. Internet oczywiście też, ale znajomości to jednak głównie konferencje ;)

Co do wspólnych spraw i problemów to na razie nie widziałem próby zdefiniowania takowych. Może taka próba była podjęta na Zjeździe w niedzielę, za co organizatorom chwała, a może nie. Niestety tego nie wiem. Szkoda, że nie wcześniej(piątek) i nie było przewidzianego czasu na dłuższą dyskusję.

Możemy próbować postawić pewien wspólny mianownik tutaj, na forum mojego Koła czyli www.knhw.prv.pl gdzie serdecznie zapraszam, czy też na forum zjazdowym. Ja jestem jak najbardziej za ;)


| Gość: Dawid Naprawca

Mi Zjazd się podobał, że tak nieskromnie jako organizator zacznę. Błędy były i owszem. Zwłaszcza z noclegami, ale jak już pisałem na forum zjazdowym, szczerze proszę o adres miejsca gdzie w wakacje, jako człowiek spoza Krakowa mógłbym się za 20 zł przespać w "odpowiednich warunkach" i nie "poza Krakowem". Podczas zjazdu użyłem słowa przepraszam, częściej niż chyba przez cały okres mojego studiowania ;) Zresztą krytykę przyjmowaliśmy często i to bez urazu do krytykującego. Sam jednak stając na licznych polach tego przedsięwzięcia widzałem, że niektórzy naprawdę sami wyszukiwali sobie problemów, których ich koledzy z uczelny czy pokoju jakimś cudem uniknęli. Co do słów Krzyśka, to ja też spotkałem się z kilkoma osobami otwarcie wyrażającymi swoje zdegustowanie pewnymi sprawami których czasami nie rozumiałem. Osobiste animozje proszę jednak przenieść np. na maila czy telefon a nie ogólne forum. A artykułu z histmaga nie traktuję jako druzgocącą krytykę zjazdu, co najwyżej niekiedy niezrozumieniem lokalnej specyfiki, ale trudno tego wymagać.
Ogólnie jest już po wszystkim. Cięszę się ze Zjazdu, bo spotkałem bardzo wielu miłych i zadowolonych uczestników, zdecydowanie więcej niż ostrych krytyków. Błędy popełnia tylko ten który coś robi. My zrobiliśmy i cieszymi z niewątpliwego zaszczytu organizowania Zjazdu, zwłaszcza dla tak dużej grupy koleżanek i kolegów z Polski i ze świata.
A tak na koniec, to chciałem zauważyć że prezentacja była fajna, obcokrajowcy znali na tyle język polski, aby ją zrozumieć. Witała ich nie tłumaczka, lecz doktorantka z Instytutu Historii. Jedzenia zaś trochę po bankiecie jeszcze zostało (bankiet był przygotowany na 530 osób).


| Gość: Kamil Janicki (Janek)

Dawidzie, jako autor powyższej relacji przypomnę, że jestem z UJ i z naszego koła, więc raczej rozumiem "lokalną specyfikę". Nie przedstawiałem jednak wyłącznie swojego zdania, ale opinie z którymi się spotkałem. Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Osobiście, jako "miejscowy" znacznie więcej odczułem plusów niż minusów.

Co do bankietu - może warto było rozłożyć jedzenie na dwóch stołach bo przez pierwsze pół godziny trwała prawdziwa wojna o dopchanie się do niego ;-)


| Gość: Dawid Naprawca

Wybacz, ale jak też wspominałem nie traktuję tego artykułu specjalnie negatywnie.
Co do bankietu, to rzeczywiście lepiej byłoby zrobić go na dwóch stołach, choć jak już wspominałem gdy już się przerzedziło, to na stołach jeszcze troszkę zostało - więc jak mawiali starożytni - festina lente. No ale cóż, trzeba było być mądrym przed "szkodą" ;) teraz to tylko kolejna lekcja dla Olsztyna :)


| Gość: olga.letycja

Dawid. W wakacje w hostelu Trzy Kafki, co prawda za 35 zł w dwuosobowym (czyli 70 za pokój), ale warto dopłacić 15 zł (nie majatek) zeby nie spać na pryczach w 18 (!!!) osobowym pokoju. 10 min piechotą od starówki. Mam nadzieję, że Twoja ciekawość została zaspokojona.


| Gość: Łukasz Męczykowski

Jedna uwaga-to nie były "prycze", tylko normalne łóżka piętrowe,na których spało się b. dobrze :) Pragnący izolacji zawsze mogli zawiesić cokolwiek (np. duży ręcznik) na poręczy wyższego łóżka, żeby śpiąc na dolnym zapewnić sobie trochę prywatności. A chyba nie po to jedzie się na Zjazd, żeby "alienować się ". Merytoryczna krytyka organizacji to jedno, narzekanie to zupełnie inna para kaloszy :)


| Gość: Karol Dowgiało UKSW

Mi wyjazd się podobał i nie rozumiem nastawienia co poniektórych osób. Rozmawiając z Krzyśkiem (UJ), który zajmował się organizacją zjazdu stwierdzam, że zrobili to najlepiej jak tylko mogli i niektóre zgrzyty (kwestia noclegów) niekoniecznie były z ich winy. Dla przykładu na Oleandrach zawinił właściciel, który nie zapewnił takiej ilości miejsc jaka była umówiona (wiem, bo brałem udział w sprawdzaniu ilości łóżek - sprawę tę szybko załatwiono). Wydaje mi się, że nieporozumienia wynikały przede wszystkim ze złej woli uczestników - powszechnie wiadomo, że na każdego znajdą się "haki", z czego skwapliwie korzystano (swoją drogą - jeśli miało być 60 osób z Łodzi, to raczej od początku mało prawdopodobne było, ze wszyscy będą razem).
Aż mnie ciekawi skąd są ludzie, którzy tak namiętnie krytykują to wszystko... Czy są to tylko pojedyncze ośrodki czy też jest ich więcej...


| Gość: Krzysztof Widziński

Zrób sobie listę proskrypcyjną: UWr., UŁ, UG, UKSW, chyba jeszcze UwB miał uwagi.

Ciesze się, że Ci się podobało. Ja jednak, co jest znane wszem i wobec poszukam haków i teczek ;P

A wszystkiemu winni są uczestnicy! ;P ;)))


| Gość: Sebastian Adamkiewicz

Drogi Karolu!!!

Ależ doskonale wiedziałem o tym, że Łódź będzie podzielona. Ba sam się na to zgadzałem. Ale awanturowałem się nie dlatego, że zostaliśmy podzieleni, ale że było to aż 5 ośrodków rozbitych po całym mieście. Dodatkowo w jednym było nas 35 a w innych pojedyncze małe grupki. Jedna dziewczyna trafiła natomiast zupełnie sama. Dodatkowo rozdzielono nas po pokojach bez mojej wiedzy. Podzielono więc przyjaciół, pary, kolegów z wojska itp. Nie wiem jak czuł byś się w takiej sytuacji. Początkowo słyszeliśmy, że nie da się nic zrobić. Po naszej interwencji okazało się, że można jednak nas umieścić w 2 ośrodkach (tylko dlaczego dopiero moje k...musiały to uświadamiać). Pytanie dlaczego nie można było tak od razu. Podobnie było z UAM czy UwB gdzie podział ludzi był bez sensowny. W UAM prezes nie miał noclegu ze swoją grupą, a w UwB jedna dziewczyna też wylądowała z obcymi w pokoju (miała się z nimi integrować jak noga Bartka z d....organizatorów). Problemy nie były więc błahe. Sam rok temu zajmowałem się tymi sprawami, więc wiem z jakimi problemami można się borykać i mogę się domyśleć gdzie był popełniony błąd. Swoją drogą UKSW jest i tak bohaterem większego skandalu niż UŁ, UwB i UWr. razem wzięte....my przynajmniej GW nikogo nie straszymy ;) ...dobra wiem, wiem, że to tylko mała grupka od Was.

Myślę, że ta sprawa została na Zjeździe wykonana najgorzej, co nie oznacza, że inne części Zjazdu nie były lepsze. Owszem - świetne obrady sekcji i dobrze przygotowani moderatorzy (przede wszystkim Kuba Maciejewski z nowożytnej III), debaty, projekcja filmu, impreza w Żaczku czy też wreszcie gotowość pomocy wyrażana przez część organizatorów - Adama Świątka, Krzyśka Kutka czy Anetę Żak. Im należą się podziękowania. A nasza krytyka jest po to aby winni ponieśli odpowiedzialność za niedopatrzenia.


| Gość: Łukasz Męczykowski

Jeśli chodzi o kwestię mojego "pochodzenia", jestem członkiem zwyczajnym NKH UG. I pisże tu jako "ja", nie jako "NKH UG". Nie uważam też, żeby wszystko zamykało się w obrębie szukania "haków", ja bynajmniej nie mam takich intencji, ani nie chce nikomu dokopywać. A że ten Zjazd rozbudził namiętności, to fakt. Teraz trzeba się zastanowić, jak tą energię skanalizować w jakimś pozytywnym kierunku :)


| Gość: S.A.

Męczyk napisał: Ja bym to ujął trochę inaczej-od Łodzi rozpoczęła się moda na "udziwnianie" Zjazdu.

Udziwnianie....Bożesz ty mój...;-)


| Gość: Dudx

Mi tam się podobało na zjeździe, ciekawe referaty, do noclegu też nie mam większych uwag ( może i spaliśmy w 16 osób w pokoju, albo biegaliśmy 4 razy po identyfikatory, ale nie było lipy) i okazja do zwiedzenia Krakowa. Organizatorzy nawet dali rade. Pozdrowienia od UJK w Kielcach dla wszystkich placków!


| Gość: W.I

Moi Drodzy Koledzy i Koleżanki. Czytam Wasze komentarze i pojąc nie mogę tego prześcigania sie w złośliwościach i wzajemnym wytykaniu błędów. Dziwię się tym bardziej, że pamiętam bardzo dobrze poprzedni zjazd w Krakowie, Białymstoku i innych miastach. Przecież i tam zdarzały się organiozatorom pewne wpadki, a jednak przede wszystkim liczyła - obok rzecz jasna względów naukowych- dobra zabawa. W czasie XVI Zjazdu przecież jej nie brakło. Poza tym pochwalić nalezy wysoki poziom referatów i kompetencję moderatorów. Z noclegami rzeczywiście był kłopot, ale - potwierdzam - w Krakowie o tanie spanie nie łatwo i jeszcze w dobrych warunkach. Nie usprawiedliwiiam wszystkich błędów, bynajmniej, ale zastanówcie się, czy kiedyś nie będzie to dla Was zabawnym wspomnieniem? Pozdrawaim i zyczę Olsztynowi powodzenia w przyszłym roku:P


| Janek

Ze strony redakcji dziękuję za poświęcenie czasu i napisanie tak obszernego porównania :) Przeczytałem z bardzo dużym zainteresowaniem. Polecam pozostałym, mimo że sporo tego tekstu.


| Gość: Max

Witam serdecznie!

Przeczytawszy powyższe komentarze też nie mogę się nadziwić całej tej krytyce. Gdy byłem na Zjeździe owszem dało się zauważyć kilka problemów (zwłaszcza pierwszego dnia), ale ogólne wrażenie i zadowolenie uczestników było raczej powszechne, tymczasem czytając forum ma się wrażenie jakby faktycznie pół tysiąca osób spotkał zawód. Wydaje mi się, że chyba lekko przesadzono w krytykowaniu organizatorów. Że było kilka problemów i potknięć to jest sprawa oczywista, wręcz przewidywalna przy takiej liczbie uczestników, ale wydaje mi się, że warto spojrzeć też na zjazd w porównaniu do poprzednich zjazdów, bo wcale Kraków nie wypadł gorzej niż poprzednicy. Niestety byłem tylko we Wrocławiu i Łodzi, ale przyrównawszy te 3 zjazdy raczej stwierdziłbym, że jest coraz lepiej a nie coraz gorzej.

1. kwestia nieszczęsnych noclegów
- Wrocław - Psie Pole bije na łeb i szyję Grochową w Krakowie (pod kątem odległości również). Jeżeli do tego dodać, że tam zamykano łazienkę o 22, a dodatkowo po ośrodku podobno grasował włamywacz i to z łomem, to sorry.
- Łódź - owszem ośrodki sypialne wygodne, ale też nie wszystkie z tego co pytałem były blisko. Niemniej jednak wspominam miło
- Kraków - biorąc pod uwagę że to Kraków, to za tą cenę nie mam prawa mieć pretensji.

2. Rejestracja/Informacja
- Wrocław - hehe tam punktem informacyjnym był jeden kolega, do którego wszyscy dzwonili. Chłopak miał przerąbane, doprawdy. Nikt nic nie wiedział, ale najgorsze że ten biedak sam nie wydalał. Pamiętam, że żal mi było gościa.
- Łódź - było spokojnie, dzięki rozpowszechnieniu telefonów komórkowych do organizatorów można było się dowiedzieć co i jak, ale brakowało punktu informacyjnego non-stop. Mimo iż noclegi ładne, to jednak nie wszystko było ugadane i też doszło do konfliktów z właścicielami noclegowni, ale w końcu się dogadaliśmy. Ale noclegi w Łodzi są bardzo ładne.
- Kraków - Słyszałem, że był problem z rejestracją w momencie gdy przyjechały duże grupy zwłaszcza Łódź czy Toruń i trzeba było wystać swoje. Szkoda wielka. Mi natomiast udało się bez problemu zarejestrować (może nie byłem w godzinach szczytu). Niemniej jednak za stworzenie w końcu stałego punktu informacyjnego na zjeździe gratulacje. Eksperyment dobry, aczkolwiek gdyby organizatorzy mieli większą salę do dyspozycji, to byłoby super

3. Panele/rzutniki/moderatorzy
- Wrocław - no comment. Tam nikt nie pilnował godzin, rzutnik był w jednej czy dwóch sekcjach. Aczkolwiek moderatorzy starali się być mili
- Łódź - bez zarzutów przynajmniej u mnie. Rzutniki i laptopy ok. Moderator pomagał w sprawach poza sekcyjnych
- Kraków - Na tych sekcjach na których byłem moderatorzy byli nie tylko kompetentni w temacie sekcji, ale przede wszystkim ożywiali dyskusje i zadawali dla grzeczności pytania wszystkim referentom. Niby nic, ale jednak miłe. Rzutniki bez zarzutów. Ogromne gratulacje za pomysł z inaugurowaniem sekcji przez pracowników naukowych - specjalistów z dziedziny. Nie ukrywam, że zrobiło mi się miło z tego powodu.

4. Inauguracja
- Wrocław - nie byłem, ale słyszałem ;)
- Łódź - To na pewno był przełom w inauguracjach. Mega sympatyczny bodajże Wojtek jako otwierający. Bardzo intrygujący filmik multimedialny. Natomiast referat profesora straszliwie nudny :( Ale to nie wina organizatorów tylko tego profesora. Podobnie strasznie nudzili sarmaci na tych pokazach. Bankiet ok, ale za szybko się skończył
- Kraków - szybko, krótko, zwięźle. Miło, że organizatorzy pofatygowali się do prezydenta i marszałka o słowa dla uczestników. Filmik fajny, zwłaszcza, że nie epatowano w nim Krakowem (w filmiku łódzkim odrobinkę za dużo było zachwycania się samym sobą) no i sympatyczny gest dla każdego z ośrodków, że pokazano wizerunek miasta, także tych z Ukrainy i Białorusi. A bankiet pierwsza klasa - aż żal, że po godzinie skończyły się kieliszki a wino jeszcze było... ;)

5. Publikacja
- Wrocław - nie widziałem na oczy, więc się nie wypowiadam
- Łódź - gratulacje dla redaktorów, że przywieźli publikację do Krakowa. Niestety złe wrażenie na mnie i kolegach wywarł człowiek z Łodzi (chyba prezes), który reklamował ten zeszyt i delikatnie mówiąc był przy tym "bardzo nieskromny" (w rzędzie obok padło określenie "zadufany").
- Kraków - ciekawy pomysł z wydaniem publikacji na zjazd, aczkolwiek szkoda, że nie wszystko udało się tak jak organizatorzy zaplanowali. Uważam to za świetny pomysł na przyszłość robić publikację, tak żeby można było wrócić do domu z wydanym artykułem. Śliczne okładeczki. Padło gdzieś wyżej, że znalazło się mnóstwo błędów redakcyjnych - ja doszukałem się zaledwie kilku, ale bynajmniej publikacja nie odbiega profesjonalizmem od innych tzw. Materiałów konferencyjnych z różnych konferencji studenckich. Chochlik redakcyjny to chleb powszedni, zwłaszcza w książkach studenckich, rozumiem redaktorów, bo sam też miałem do czynienia z przygotowywaniem drobnych publikacji studenckich, ale być może dlatego jestem wyrozumiały. Natomiast płyta CD z referatami - tego jeszcze nikt nie wymyślił - wyrazy uznania! Fajne menu otwierające.

6. Debaty i dyskusje
- Wrocław - dyskusje po referatach ciekawe w mojej sekcji. Moderatorzy dbali o zadawanie pytań, ale niewszystkim
- Łódź - może źle trafiłem na złą sekcję (nie powiem która, żeby nie było), ale denerwujące było kończenie kilku paneli z racji nie zadawania od uczestników pytań. Ale z tego co słyszałem od kolegów byli też moderatorzy którzy prowadzili znakomite dyskusje.
- Kraków - tam gdzie byłem - dyskusje ok. Świetny pomysł z debatami. To kolejna znakomita innowacja zjazdowa - tego brakowało dotychczas, a najbardziej kształci właśnie dyskusja. Natomiast minus to dla mnie fakt, iż tak mało osób się zainteresowało spośród uczestników Zjazdu :(

7. Miejsce obrad
- Wrocław - miałem w Instytucie Historii nie narzekam
- Łódź - też mialem w Instytucie Historii i było ok, ale niektóre sekcje (bodajże starożytność) była znacznie oddalona
- Kraków - bardzo fajnie, że obrady były w budynkach znajdujących się w pobliżu. Nie trzeba było gonić. Szkoda, że niektóre z sal były ciasne i brakowało miejsca i gdzieniegdzie pozrywano plakaty z drzwi. Niemniej jednak klimat budynków z XIX wieku i starszych... pomagał w refleksji historycznej.

8. Paczki konferencyjne, programy etc.
- Wrocław - no comment, ale z mapy Wrocławia korzystam do dziś
- Łódź - fajne paczki, mapki, przewodniki (chociaż dostałem po rosyjsku) i materiały o zatrudnieniu i bezrobociu czy czymś takim ;) Ładne teczki
- Kraków - paczka super. Zwłaszcza, że na każdym gadżecie logo zjazdu. O płycie cd było, program ok (ładna okładka), skorzystałem z informacji o fajnych knajpkach w Kraku :)

9. Zaświadczenia
- Wrocław - nie pamiętam
- Łódź - do dzisiaj nie dostałem
- Kraków - od razu dostałem, przyda się!

10. Jedzenie
- Wrocław - nie pamiętam
- Łódź - ok
- Kraków - ok

11. Wycieczki
- Wrocław - super
- Łódź - super
- Kraków - też super. Prowadzący wycieczki super przygotowani. No i pełen wachlarz wyboru wycieczek - w końcu zrobiono wycieczki tematyczne, o co toczyły się spory przed latami i wyszło całkiem całkiem. Ciekawy pomysł z poranną prasą Koła Historyków. Niektóre cytaty naprawdę miażdżyły :) Ogromny minus za pogodę! :(

12. Impreza integracyjna
- Wrocław - na Psim Polu było kilka imprez integracyjnych, ale o 5 w nocy (obrady były od 9 bodajże) już szlag wszystkich trafiał z powodu darcia się na korytarzu - ale to nie wina organizatorów tylko uczestników z innych ośrodków, albo innych mieszkańców tego ośrodka - nie wiem. Natomiast na imprezie tej ogólnej niestety nie byłem więc nie wiem.
- Łódź - o ile początkowo drastyczne wrażenie wywołało namawianie nas do kupna jabcoków i wypicia ich przed wejściem do klubu, w którym była imprezka integracyjna, to po zobaczeniu ceny piwa (aż 8 zł), zrozumiałem, że nie był to głupi pomysł..., ale bez przesady ;) Karaoke ocaliło imprezkę, ale mało było ludzi ze Zjazdu niestety, zwłaszcza zabrakło na tym spotkaniu samych organizatorów, z którymi wszyscy chcieli się zabawić :(
- Kraków - Apogeum Zjazdu. Zamknięta imprezka i załatwienie z barmanami piwa za 4 zł to coś co wszystkim po długich obradach było potrzebne! Smalec, miód pitny i kasza bomba! Muzyka - dla każdego coś świetnego. Tańce integrujące - miazga (prawie jak na wiejskim weselu). Szkoda, że się skończyło nie o 7 rano :)

13. zakończenie zjazdu
- Wrocław - nie byłem
- Łódź - ok
- Kraków - pomysł z filmem 1612 świetny! Jeżeli faktycznie przetłumaczyli go sami Krakusi tym bardziej wyrazy uznania. Uśmiałem się naprawdę nieźle. Dyskusja z pracownikami naukowymi UJ była bardzo potrzebna na Zjeździe, wymiana poglądów między fachowcami jednak dużo daje studentowi. Szkoda, że aula na Sławkowskiej miała słabe nagłośnienie, ale generalnie pomysł z filmem świetny. Zwłaszcza, że go nie grali u nas w kinach.

14. Organizatorzy jako ludzie
- Wrocław - miło wspominam, zwłaszcza moderatorów i przewodnika wycieczki do Lubiąża
- Łódź - miło wspominam, ale kilka osób było straszliwie przemądrzałych. Super prowadzący inaugurację. Fajnie, że wychodzono na dworzec.
- Kraków - bardzo sympatyczni ludzie. Miło, że wychodzili po ludzi opiekunowie na dworzec jak w Łodzi. Chociaż nie wiedzieli sami wszystkiego, to się szybko dowiadywali co i jak. Natomiast mimo problemów, które mieli, nie brakowało im poczucia humoru i chęci pomocy. Miałem kilka problemów, ale ani razu nie odprawiono mnie z kwitkiem.

15. Międzynarodowość
- Wrocław - super że zaproszono kilku gości chyba z Białorusi i Ukrainy, z jednym Ukraińcem nawet trochę pogadałem o różnicach w poglądach na historię - owocna rozmowa
- Łódź - brakowało mi referentów z zagranicy, to bardzo urozmaiciło by obrady
- Kraków - żal że polityka często decyduje jeszcze o rozwoju nauki w sposób negatywny. Wielka szkoda, że część Białorusinów nie dojechała. Natomiast bardzo pozytywnie oceniam, że byli przedstawiciele wszystkich niemal sąsiadów Polski, zwłaszcza zza wschodniej granicy. Wielki plus dla organizatorów - to przygotowanie streszczeń zagranicznych referatów i tłumaczenie symultaniczne podczas dyskusji. Mam nadzieję, że tradycja zapraszania naszych wschodnich sąsiadów i załatwiania dla nich tłumaczy będzie kontynuowana w przyszłości, bo mamy co z nimi wspólnie badać. Jak się okazało język nie stał na przeszkodzie żeby się świetnie bawić na imprezie :) Naprawdę super ekipę sprowadziliście Krakusy!

Dobra tyle, wydawało mi się, że napisano tu wszystko co najgorsze na temat Zjazdu. Ja tymczasem odebrałem konferencję zupełnie inaczej. Myślę, że dużo też zależy od własnego podejścia. Mi też przydarzyło się kilka problemów na krakowskim Zjeździe, ale sympatia organizatorów pomogła je szybko rozwiązać. Zjazd w Krakowie nie wyglądał źle, zwłaszcza jeśli porównamy go do poprzednich zjazdów, zwłaszcza w porównaniu do XIV zjazdu. Wydaje mi się, że warto pisać o tym co fajnego zrobili organizatorzy i że naprawdę podołali takiemu wysiłkowi - pół tysiąca uczestników nie miała dotychczas żadna konferencja studencka. Tak więc Krakusy nie martwić się, wypadliście naprawdę nieźle, a te kilka potknięć, no trudno, nie może być idealnie, ale może być sympatycznie! Pozdrawiam Was serdecznie, wypocznijcie teraz i nie traćcie zapału do organizowania wielkich imprez. Udowodniliście, że Kraków ma wielką moc w działaniu i żadne wyzwanie Wam niestraszne!


| Michał Świgoń

Zapraszam do lektury drugiej części naszej relacji:

http://histmag.org/?id=1769


| Gość: S.A.

Max napisał: Niestety złe wrażenie na mnie i kolegach wywarł człowiek z Łodzi (chyba prezes), który reklamował ten zeszyt i delikatnie mówiąc był przy tym "bardzo nieskromny" (w rzędzie obok padło określenie "zadufany").

U...na czym, że polegała moja nieskromność...zdaje się, że nie wymieniałem się tam ani razu jako twórcy tomu, a większość przemówienia poświęciłem moim kolegom, którzy się do tego przyczynili. Jeśli jednak tak zostało to odebrane to tylko pozostaje mi przeprosić i obiecać poprawę.


| Gość: Michał Leszczyński

Zwracam uwagę,iż w tekście występują błędy merytoryczne.W rejestracji były 4 osoby,ciągle zmieniające się,poza tym listy władz Polski nie były długie.Inauguracja była długawa i męcząca,najgorsze było wymienianie sponsorów,ale potem był bankiet,który był plusem wieczoru.


| Gość: Kamil Janicki (Janek)

Informacja o ilości osób była, przypomnę, cytatem.

" opisał sytuację jeden z prelegentów, Łukasz Męczykowski.
"

Poza tym, przypomnę, że celem nie było krytykowanie zjazdu. Warto docenić ile trudu włożyli organizatorzy. Błędy czasem są nieuniknione, ale o błędach powinno się mówić, a nie wytykać cokolwiek ad hominem.


| Gość: dr Monygham

Niestety, jako licealista, w dodatku tylko uczacy się w Krakowie, a mieszkający dosyć daleko, mogłem wziąć udział tylko w jednym spotkaniu - i to dopiero po lekcjach. Bardzo podobała mi się część wygłoszonych referatów (czwartek, starożytność), choć spodziewałem się, że będzie więcej osób.
Jedyny nieszczególnie pozytywy aspekt, to część dyskusji, gdzie miałem wrażenie, że dyskutant nie tyle chce się czegoś dopytać, co raczej się czepia osoby referenta. Ale poza tym było ok, można się było dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Aż żałuję, że nie mogłem zerwać się ze szkoły na piątkową sekcję bizantyńską!


| Janek

Szkoda, że nie było więcej "gości-nie studentów". Może warto spróbować rozreklamować następny zjazd poza samymi instytutami historii i uniwersytetami?


| Gość: Narciarz

Pierwsza częśc artykułu tzn. do piątku była rzetelna (byłem sam wiem jak było- FATALNA organizacja) druga część pisana chyba przez inną osobę bardzo sprzyjającą organiztorom.


| Roman Sidorski

Myślę, że to dlatego, iż uczestnicy generalnie znacznie więcej zastrzeżeń zgłaszali do początku Zjazdu i kwestii poruszanych w pierwszej części relacji (rejestracja, noclegi), a z imprezy czy wycieczek zadowoleni byli dużo bardziej.


| Gość: Gość

Jeśli widać jakieś krytykanctwo, to wobec autorów artykułu. Przynajmniej na UJ-ocie. Sama relacja jest moim zdaniem raczej rzetelna. No ale widać nasi koledzy-organizatorzy żadnego słowa krytyki nie są w stanie przyjąć....


| Gość: Jakub Kozłowski -UAM-

Właściwie jedynym problemem były noclegi. Ja doskonale rozumiem, że finanse wchodzą w grę w sposób zdecydowany, ale już za stary jestem na kiszenie się w 16 osobowych pokojach. Na szczęście ( mimo początkowych przekonań organizatorów że :" Nic się nie da zrobić Ale_tak_na_prawde_nic_a-nic_na_świecie) udało się załatwić dwójeczkę( co prawda za dopłatą 10 zł od doby). Poza tym, przy rejestracji mam pretensje do dwóch koleżanek, które zachowywały się jak rejestratorki w polskich szpitalach. No, dajcie spokój! Można milej reagować niż: " Proszę się natychmiast stąd odsunąć, ja musze mieć miejsce do pracy ( przy czym ja stałem zapierając się rękami o ścianę, bo tłum za mną napierał…) albo " Nazwisko! No, o nazwisko pytam!". Ale to były jedyne minusy. Abstrahując od paru błędów edytorskich popieram całym sercem idee aby wydawać wszystkie przyjęte na konf. artykuły. Ja rozumiem, że selekcja to wyższy poziom ale Panowie i Panie! Wydawać 14 artykułów spośród 28 nadesłanych jak zrobiła to Łódź to przesada. Ciekaw jestem ile referatów z Łodzi w tym tomie odpadło? Każdy pracuje na własną renomę- napiszesz bzdurę- to ty będziesz się z tym męczył całą karierę naukową. Zjazd w Krakowie był naprawdę fajny, nie ma co narzekać. No tylko bankiet- w moim odczuciu skończył się zdecydowanie za szybko. Ale to wina uczestników nie organizatorów.


| Gość: S.A.

Referatów łódzkich nie braliśmy pod uwagę przy tym tomie. Będzie oddzielny tom z łódzkimi referatami. A co do druku wszystkich referatów. No ja się tu nie zgodzę. Na druk zasługują tylko referaty coś sobą reprezentujące. Wszak później można je sobie wpisać przy próbach kwalifikacji na studia doktoranckie chociażby. Czemu więc promować miernotę.


| Gość: Bartek

Cieszę się że podobala się wam impreza którą prowadził kolega z Poznania i ten niedobry Białystok przy uszczuplonym zasobie mp3 na laptopie i niedzialajacym programie do karaoke ale jakos dalismy rady :)) Pozdrawiam Tomka Porzucka bez którego nie było by muzyki ala dance i techno no i mam nadzieje ze mi tez udalo się w miarę zadowolic wielbicieli latino rocka rock'n rolla. Fajnie się grało dla tak fajnych ludzi.
Do konferencji mialem i będe miał zastrzeżenia z powodu:
1. Noclegi
2. Rejestracja i sposób taktowania ludzi przy niej
3. Zachowanie poszczególnych osób z Krakowa które żadnej krytyki nie chcą przyjąć. Daliście na kiektórych polach plamę i traktowaliście ludzi jak ekspedientka w mięsnym za komuny. Cóż panu Kutkowi nie chciało się mysleć a szkoda bo wszyscy mogli byc za łatwieni bezproblemowo gdyby była odrobina cierpliwosci i dobrej woli
4. Mam tez zastrzezenia do niektorych modertatorów sekcji, niemniej jednak pracę większosci z nich ( odwiedziłem 6 sekcji tematycznych ) obserwowało sie z dużą przyjemnością: szczególnie moderator sekcji Nowozytna III oraz moderatorzy z sekcji prawnej.


| Gość: Jakub Kozłowski - UAM-

"Na druk zasługują tylko referaty coś sobą reprezentujące. Wszak później można je sobie wpisać przy próbach kwalifikacji na studia doktoranckie chociażby. Czemu więc promować miernotę" - Ok, jest to prawdą, ale, jeżeli mój artykuł ma z jakiś względów odpaść, chciałbym otrzymać np uzasadnienie decyzji oraz imię i nazwisko decydenta. Nie może być tak, że selekcji dokonuje nie wiadomo kto, nie wiadomo na jakich podstawach, i nie wiadomo od jakiej epoki. Nie byłem w Łodzi, tomów nie miałem w ręce ( moje przeoczenie, faktycznie wspominałeś, że łódzkie referaty wychodzą w innym tomie- ale zobacz: jeden tom na wszystkie ośrodki naukowe Polski i jeden na samą Łódź- też niezbyt sprawiedliwe, prawda?) jednak uważam że jeżeli referat ma odpaść, to tylko na podstawie opinii specjalisty ( profesora, dr hab.) z danej epoki. Weźcie pod uwagę, że ludzie naprawdę poświęcają dużo czasu tym artykułom. Należy ich zachęcać a nie dołować! Po to konferencje są organizowane, prawda? By integrować środowisko i zachęcać młodych fascynatów historii do działalności uniwersyteckiej wykraczającej poza uczęszczanie na wykłady. Poza tym, nie jeden wybitny naukowiec napisał kiepski, artykuł albo kiepską książkę. Rzecz Ludzka... A jak na początku drogi odrzucisz referat studenta który z wypiekami na twarzy jedzie na konferencje, to przed kolejną dwa razy się zastanowi czy poświecić czas i pieniądze. Jeżeli mamy zastrzeżenia do stylu, to zawsze można ref odesłać z zaznaczonymi sugerowanymi poprawkami, jeżeli nie zgadzamy się z przedstawioną teorią... cóż- nie nam decydować kto ma racje.


| Gość: S.A.

Drogi Jakubie muszę widzę wyjaśnić kilka kwestii bo pławimy się w niezrozumieniu ;)....otóż łódzkie referaty będą brane pod uwagę oddzielnie dlatego, że obchodziliśmy 60-lecie Koła i stąd ten wyjątek. Inna sprawa, że chcieliśmy uhonorować ludzi, którzy pracowali przy zjeździe.

I druga kwestia. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że odrzucenie referatu musi być uzasadnione:) I gdybyś zajrzał do łódzkiego tomu to zobaczyłbyś, że to nie my decydowaliśmy o tym który referat tam trafi, ale nasi dzielni pracownicy naukowi...również w randze profesorów...którzy czytali te prace i poddawali ocenie. Ja w życiu nie wziąłbym na siebie takiej odpowiedzialności. Każdy z autorów otrzymał również pisemne uzasadnienie przyjęcia lub odrzucenia referatu, podpisane przez konkretnego recenzenta. Inaczej tom nie otrzymałby numeru ISBN, i nie znalazłby się w zbiorach Biblioteki Narodowej, dla której recenzje są jednym z wymogów.

Nasz tom przygotowany był ze szczególnym pietyzmem i zachowaniem wszelkich zasad. Włącznie z tym, że zainteresowani autorzy otrzymywali informacje na bieżąco. Taką procedurę zastosowalibyśmy również przy 300 nadesłanych referatach. Dlatego też tom wyszedł dopiero po roku.

Dodam też, że łódzkie referaty przechodzą taką sama procedurę i również czasem są odrzucane. Jedynym uprzywilejowaniem jest oddzielny tom.

To tyle wyjaśnień względem łódzkiego tomu.


| Gość: Jakub Kozłowski - UAM-

To świetnie, tak powinno być w każdym przypadku. Jeżeli autor jest gruntownie oceniany przez tytularnego pracownika naukowego, otrzymuje ponadto uzasadnienie przyjęcia bądź odrzucenia referatu, to nie mogę nic takiej metodzie zarzucić. Jednak pamiętajmy, że to są konferencje studenckie i autorzy mają prawo błądzić. Z tego względu krytyka powinna być mimo wszystko wyważona. Nie twierdze że należy " promować miernoty" ale podchodzić z większym zrozumieniem dla pewnych niedociągnięć. Ponadto każdy z nas jest dorosłym człowiekiem: jeżeli wybieram się na konferencje, to zapewne chce związać swoją przyszłość z historią (w ten czy inny sposób). Jeżeli tak jest, to nie wyśle przecież totalnego gniotu, ponieważ zdaje sobie sprawę że artykuł ten już na zawsze będzie połączony z nazwiskiem autora. Tak uważam, chociaż za pewne nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Pamiętam ponadto, że swego czasu na konferencji w Toruniu ( zabij mnie ale nie pamiętam w jakim roku) referaty były przyjmowane bądź odrzucane bez podania konkretnego powodu, co jest karygodne. Inna sprawa, że nawet przyjęte do druku prace nie ukazały się (o ile mi wiadomo) aż do dzisiaj.


| Gość

Ależ całkowicie się z Tobą zgadzam. I myślę, że sprawdzający wzięli to pod uwagę. Chodzi o to aby osoba pisząca zachowała odpowiednią powagę przy podejściu do tekstu. Nie pisała na podstawie 3 popularnych książek, włożyła trochę energii i siły. Na tegorocznej konferencji przykładów osób, które przyjechały byle przyjechać było wiele.

No oczywiście za przypadki toruńskie nie mogę odpowiadać, ale uważam, że tak się robić nie powinno. Poważna publikacja wymaga poważnego podejścia.


| Gość: Antek

Zgadzam się w pełni z opinią, iż pospiech wpłynął negatywnie na jakość publikacji (przed)konferencyjnych. Czasami jednak jakość jest ważniejsza niż ilość i szybkość wydania. Sam (tutaj jednak zawiniło moje gapiostwo) nie wysłałem referatu do publikacji, bo sądziłem, że będą one gromadzone i wydawane dopiero po Zjeździe.


Podpis:

Adres e-mail*:

*Podanie adresu e-mail nie jest wymagane.

Treść komentarza:


komentarze (59) | » Wróć na stronę główną «