Ludwik Stomma —„Skandale polskie”

Kategorie: Historia obyczajowości, Książki, Książki historyczne, Nowożytność, Średniowiecze, XIX wiek, XX wiek

2008-10-09 01:47 | Ryszard Struck

Cóż to jest skandal? Pytanie zgoła retoryczne, gdyż każdy z nas wie o co chodzi. Jednak dla porządku spróbujmy jakoś je zdefiniować.

Autor: Ludwik Stomma
Tytuł: Skandale polskie
Wydawnictwo: Demart
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-7427-422-7
Oprawa: miękka
Format: 150×200
Liczba stron: 295
Cena: 30 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10

Skandal to wydarzenie głośne, sensacyjne, szokujące i poruszające opinię publiczną. Takie, o którym właśnie z powodu sensacyjnego i szokującego charakteru opowiada się później przez lata. Jednocześnie są to zawsze wydarzenia niejako z marginesu historii. Poruszyły i podnieciły współczesnych, ale nie wpłynęły znacząco na bieg dziejów. Jednak to właśnie skandale, często o wiele lepiej niż podręczniki historii, ukazują nam ducha swoich czasów. Jednocześnie to właśnie dzięki nim dostrzegamy w innym świetle sławnych ludzi, znanych nam z historii jako postacie wręcz kryształowe.

Ludwik Stomma w swojej książce „Skandale polskie” zebrał trzydzieści skandalicznych zdarzeń z polskiej historii, które w czasach gdy się rozgrywały, żywo zajmowały wyobraźnię sobie współczesnych i były przez nich szeroko komentowane. Dzisiaj, gdy większość dyskusji nad nimi przebrzmiała, należą już do historii. Czy aby na pewno? Czy my, współcześni możemy wyciągnąć z nich jakąś naukę? Niewątpliwie tak, chociażby taką, że samo postrzeganie skandalu na przestrzeni wieków uległo daleko idącej metamorfozie. Podczas gdy przed wiekami skandal jednoznacznie był postrzegany jako coś gorszącego i szokującego, to czym bliżej naszych czasów, zyskuje większą tolerancyjność, aż wreszcie staje się nieodłącznym elementem naszych czasów. Teraz już tak zdecydowanie nie oceniamy skandalu i biorących w nim udziału osób, jako czegoś gorszącego. Więcej, dostrzegamy w nim czynnik sprawiający, że pewne idee właśnie dzięki skandalowi mają szanse zaistnieć w świadomości społecznej.

Niektórzy bohaterowie zamieszczonych tu skandali są nam doskonale znani z kart historii, inni odegrali w niej role nieco drugoplanowe, pozostali zaistnieli w niej właśnie za sprawą skandalu. Kazimierz Wielki, królowa Jadwiga, Napoleon, książę Konstanty, cesarz Franciszek Józef czy marszałek Piłsudski — nawet te sławne postaci nie ustrzegły się skandali, w których odgrywały główną rolę.

W książce zebrano trzydzieści polskich skandali. Dlaczego tylko tyle? Czyżby nasza historia była tak kryształowo czysta, że skandaliczne wydarzenia są w niej li tylko wyjątkiem? Nie, zapewne można by ich znaleźć o wiele więcej, tylko po co je tu przytaczać? To, co w ilości trzydziestu jest interesujące, w ilości kilkukrotnie wyższej traci swoją atrakcyjność i staje się cokolwiek nudnawe. To zaś jest największym grzechem książki adresowanej do masowego odbiorcy, jaką niewątpliwie „Skandale polskie” są. Autorowi udało się uniknąć tego niebezpieczeństwa, co sprawia, że od początku do końca książki ani na chwilę nie tracimy dla niej zainteresowania.

Książka ta doskonale mieści się w nurcie popularyzującym historię, tyle tylko że robi to w sposób wybiórczy. Z ponadtysiącletniej historii naszego narodu wybiera co smakowitsze wydarzenia, które mają największą szansę zainteresować masowego czytelnika. W żadnym wypadku nie można mieć autorowi za złe tego wybiórczego potraktowania naszej historii, wszak każda forma jej popularyzacji zasługuje na pochwałę. Jednak należy pamiętać, że przedstawionych tu treści w żadnym wypadku nie można traktować jako wyczerpującego przedstawienia wydarzeń historycznych, po nie trzeba sięgnąć do dzieł stricte historycznych. Niemniej jednak postawione przed „Skandalami polskimi” zadanie popularyzacji polskiej historii wśród masowego odbiorcy, książka Ludwika Stommy spełnia bardzo dobrze.

Zredagował: Kamil Janicki
Korekta: Małgorzata Misiurek

Wsparcie dla serwisu Histmag.org


Ryszard Struck:

Radny Jastarni, założyciel i prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Jastarni i pisarz regionalny. Jego dorobek książkowy obejmuje: „Bedeker jastarnicki”, „Półwysep Helski od A do Z”, „Jastarnia – od rybołówstwa do turystyki” oraz „Legendy rybackie” i zbiór anegdot „Jastarnia się śmieje”.

[ więcej o autorze ]


Komentarze

| Gość: piekamil

Kilka dni temu skończyłem "Skandale". Moim zdaniem książka warta tylko tego, by pożyczyć z biblioteki. Jest kilka ciekawych historii (o królowej Jadwidze, czy Piłsudskim i sejmie). Większość to taka sobie wybiórcza pisanina, której brakuje szerszego kontekstu. Myślą przewodnią są tytułowe skandale czyli wydarzenia przykuwające uwagę opinii publicznej. Ja bym dał 4/10 plus punkcika za ciekawą okładkę.


| Gość: kronos

Skoro książkę warto wypożyczyć z biblioteki znaczy, że warto ją przeczytać.


| Kamil Janicki

Myślę, że różnica w odbiorze wynika z tego, do kogo kierowana jest książka. Jak zauważył Ryszard, jest to raczej książka popularyzatorska przeznaczona chyba dla młodszego odbiorcy. Więcej o tym co myślę napisze, kiedy sam będę mieć czas przeczytać Skandale. Póki co czekają grzecznie na półce ;-)


| Gość: Zawisz

Czy ja wiem czy dla takiego młodszego? Wszak p. Stomma używa wulgarnych wyrażeń (i to nie w formie cytatu!), np. "obsrane" (no, czy wulgarne to jest, nie wiem, jak kto woli), czy "kur**" (używa tego, by określić bodajże Gasztołtową - czy jakoś tak ;) - w oczach jej kochanka - kto czytał ten wie).
Ani ta książka wybitna, ani fatalna. Mnie osobiście trudno oceniać książka, która dotyczy rzeczy, w których raczej moja wiedza jest słaba - bo sprawy takie jak np. B. Ubrzyk, czy sprawa gen. Latinika mnie w ogóle nie interesują; no ale to w końcu skandale. 6,5/10.


| Gość: piekamil

Dzielę książki na te, które trzeba przeczytać i mieć na półce, na te które trzeba/można przeczytać ale które nie zasługują na miejsce na półce (na 27. metrach wolne miejsce jest dosyć ograniczone) i na takie których nie ma po co czytać, a jeśli się wejdzie w ich posiadanie to lepiej oddać do biblioteki. To miałem na myśli. Stommę można przeczytać, ale trzeba go potraktować jak zbiór tzw. michałków czy też ciekawostek. Trzymać tego w domu i do niego wracać nie ma sensu.

Poza tym nie rozumiem awersji wydawców książek popularyzatorskich do zamieszczania bibliografii. Przecież to w książce Stommy aż się prosi. Jeśli już któryś skandal mnie zaciekawi to powinienem mieć możliwość zapoznania się z innymi publikacjami na ten temat. A w przypadku skandalu jestem skazany na siebie. Może niektórzy to lubią, ale ja jestem zwierze leniwe.


| Gość: Paweł

Dopiero przed chwilą zauważyłem, że omawiano na łamach H. wypociny mojego ulubionego autora, stałego publicysty "Polityki" (i zdaje się, również "Playboya" i "Nie" Urbanowego). Nie czytałem tej książki, ale znając inne prace "profesora" - gdyż tak go tytułują - jej wartość wydaje mi się mocno wątpliwa.
Stomma uprawia coś w rodzaju publicystyki historycznej, choć zdecydowanie bliżej mu do Elwiry Wantały niż do St. Mackiewicza. Mija się z faktami, źródła wybiera w sposób dowolny, najczęściej pod tezę aktualnej linii organu, w którym się udziela, a co gorsza stara się wmawiać, że "dzieła" te mają wartość naukową...
Dlatego też tylko częściowo zgadzam się z kol. Kamilem P. (pozdrawiam, pozdrawiam...), częściowo, gdyż publikacji tej rzeczywiście nie warto kupować i mieć w domu (tu się zgadzam z KP), ale sądzę, że nie warto ją czytać (tu się z Kamilem P. nie zgadzam).


Podpis:

Adres e-mail*:

*Podanie adresu e-mail nie jest wymagane.

Treść komentarza:


komentarze (6) | » Wróć na stronę główną «