Chcemy uratować dobrych studentów! Antropologia historyczna na Uniwersytecie Jagiellońskim

opublikowano: 2009-03-30 15:17
wszystkie prawa zastrzeżone
poleć artykuł:
Już w styczniu informowaliśmy o nowej specjalności w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, która zostanie uruchomiona od października bieżącego roku. Temat ten wzbudził tak duże zainteresowanie, że postanowiliśmy przyjrzeć mu się z bliska. O tym, co czeka studentów antropologii historycznej i na czym polega innowacyjność tej specjalności rozmawiałem z prof. dr. hab. Andrzejem Chwalbą, dr Dobrochną Kałwą i dr Barbarą Klich-Kluczewską.
REKLAMA
Andrzej Chwalba – profesor doktor habilitowany, znany historyk, specjalista w dziedzinie historii XIX i XX wieku. Wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Historycznego. Autor, współautor i redaktor łącznie 25 książek. Obecnie kieruje Zakładem Historii Społeczno-Religijnej Europy XIX i XX w. w Instytucie Historii UJ. Do jego najbardziej znanych prac należą: „III Rzeczpospolita – raport specjalny” (przygotowywane przekłady na język niemiecki i czeski), „Imperium korupcji w Rosji i w Królestwie Polskim w latach 1861-1917”, „Polacy w służbie Moskali”, dwa ostatnie tomy serii „Dzieje Krakowa” (1939-1945; 1945-1989) oraz podręcznik akademicki do historii Polski XIX wieku. Laureat wielu prestiżowych nagród, m.in. nagrody KLIO i Nagrody Historycznej tygodnika „Polityka”.

Kamil Janicki: Nową specjalność nazwali Państwo „antropologią historyczną”. Termin ten nawet dla wielu historyków brzmi dość tajemniczo, a co dopiero dla osób, które zaczynają swoją przygodę z badaniem przeszłości. Czym konkretnie jest antropologia historyczna?

Andrzej Chwalba: Zanim oddam głos Pani doktor, powiem krótko: szansą i nadzieją!

Barbara Klich-Kluczewska: Termin „antropologia historyczna” odsyła nas do dwóch dziedzin, lokując badacza pomiędzy antropologią i historią. To jedna z dziedzin interdyscyplinarnych, swoistych dziedzin wampirycznych, w założeniu mających wysysać wszystko co najlepsze z jednej i drugiej dyscypliny. Najważniejsze jest w niej wykorzystanie szeroko pojętych metod myślenia antropologicznego na gruncie badań historycznych.

Dobrochna Kałwa: Prawdę mówiąc trudno jest stworzyć prostą definicję antropologii, a co dopiero antropologii historycznej. Antropologia historyczna ukazuje też różnorodność kultur i epok. To co jest w niej najciekawsze to nie tyle zestaw pytań, problemów czy przestrzeni badanych, ale przede wszystkim sposób myślenia o historii, który odsyła do doświadczenia człowieka, do historii widzianej z perspektywy danej epoki, a nie historyka. To dziedzina, która zrozumiała, że co innego było ważne dla człowieka średniowiecza, a co innego dla piszącego o nim dzisiaj historyka. Pamiętam, jak kiedyś Pan Profesor trafnie wspomniał, że dla wielu ludzi żyjących w XIX stuleciu większe znacznie mogło mieć otwarcie gazowni, niż np. powstania narodowe. Adept antropologii historycznej stara się o tym pamiętać.

A.Ch.: Antropologiczne podejście zastępuje studium jednostkowych przypadków próbą wniknięcia do ludzkich wyobrażeń, emocji, sposobu myślenia. Do nieracjonalnie podejmowanych decyzji i skrywanych odczuć. Antropologia historyczna jest próbą wyjaśnienia zjawisk i procesów z perspektywy kodów kulturowych, próbą stworzenia nowej perspektywy badawczej. Antropologia kulturowa patrzy na historię dość przypadkowo i swobodnie, bez większego poważania dla epok. My natomiast chcemy stworzyć nową jakość na przecięciu dwóch wielkich, dynamicznych dziedzin humanistycznych. A wiadomo, że najciekawiej jest właśnie na pograniczach. Tam rodzą się nowe pytania, nowe refleksje.

REKLAMA

KJ: Przedstawili Państwo antropologię historyczną jako dziedzinę nauki, spróbujmy jednak spojrzeć na problem z perspektywy bardziej pragmatycznej. Uruchamiana od przyszłego roku specjalność jest skierowana do studentów pierwszego roku, którzy dopiero co opuścili liceum. Dla nich specjalizacje nauczycielska czy archiwistyczna to może nie szczególnie atrakcyjne, ale jednak zrozumiałe ścieżki kariery. Jakich umiejętności ma uczyć antropologia historyczna, do jakiej pracy przygotowywać?

A. Ch.: Będziemy poznawać wraz ze studentami życie codzienne, mentalność, różnice kulturowe, relacje między religiami, temat tabuizacji itd. Studia, które oferujemy mają pomóc zrozumieć inne kultury, odpowiadać potrzebom współczesnego, globalizującego się świata. Będą to przede wszystkim studia dla dobrych studentów, dla takich którzy mają otwarty umysł, a zarazem chcą w życiu zdobyć prestiż, dobre miejsce w świecie i wysokie zarobki.

D.K.: Ale także dla studentów niepokornych i odważnych, niebojących się chodzić własnymi ścieżkami. Rozwijając wypowiedź Pana Profesora: proszę zauważyć, że obecnie np. w mediach szaloną karierę robią antropolodzy, socjolodzy, ogółem osoby, które potrafią wyjaśnić pewne mechanizmy funkcjonowania współczesnego świata. Ludzie ci rzadko jednak dostrzegają znaczenie przeszłości.

B.K.-K.: Lub dostrzegają, ale tłumaczą zjawiska z przeszłości teraźniejszością.

D.K.: Dokładnie. Historycy natomiast szukają odpowiedzi w przeszłości, z tym że często błędnie odwołują się do historii politycznej. Tymczasem poprzez antropologię historyczną da się pokazać, jak działa nasz świat poprzez odwołanie się do życia codziennego, obyczajów i mentalności naszych przodków.

Dobrochna Kałwa – historyczka, adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykładowca Podyplomowych studiów z zakresu gender, stypendystka Fulbrighta. Zajmuje się historią gender, historią mówioną, dziejami mentalności w XIX i XX w., a ostatnio pamięcią o PRL. Autorka m.in. książki Kobieta aktywna w Polsce międzywojennej i współautorka Obyczajów w Polsce .

A.Ch.: Chcemy przygotować studentów do pracy w organach administracji państwowej i samorządowej, instytucjach międzynarodowych, fundacjach i stowarzyszeniach, mediach. Zrozumienie pewnych zjawisk z zakresu historii kultur i cywilizacji to wielka wartość – wartość, dzięki której zamiast tysiąc złotych można zarabiać kilka razy więcej. Szansą dla młodych ma być nie tylko tematyka zajęć ale też ich forma. Chcemy odejść od tradycyjnych wykładów. Skoncentrujemy się na rozmowie – student ma być współgospodarzem zajęć. Tak, jak w nowoczesnym muzeum ma zaistnieć interakcja między przedmiotem, a podmiotem. Tak samo tutaj, prowadzący zajęcia będzie tylko doradcą studenta. Student sam ma szukać odpowiedzi na nurtujące go pytania.

REKLAMA

B.K.-K.: Podkreślmy jeszcze, że będą to wykłady w długim trwaniu, przekrojowo traktujące historię, a nie skoncentrowane na jednej, sztucznie wykrojonej epoce.

K.J.: Kiedy kilka miesięcy temu przeprowadzałem wywiad z doktorem Jarosławem Krawczykiem, redaktorem naczelnym magazynu „Mówią Wieki”, zwrócił on uwagę na ważny mankament programów studiów historycznych. Historyków uczy się metodologii badań historycznych, ale nie umiejętnego pisania, przystępnego przekazywania myśli. Czy, a jeśli tak, to w jaki sposób nowa specjalność w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego będzie odpowiadać na ten problem?

A.Ch.: Chcemy zatrudnić znakomitych historyków po doktoratach, ale jednocześnie mających doświadczenie w pracy z tekstem, np. redaktorów w wydawnictwach. Ich zadaniem będzie przygotowanie studentów do przekazywania myśli w sposób zgodny z oczekiwaniami współczesnego świata. W sposób zwięzły i konkretny.

B.K.-K.: Jednocześnie nie będą to jednak studia dziennikarskie czy edytorskie, jak mogłoby wynikać z dyskusji, która pojawiła się w Państwa portalu. Być może takie wnioski wynikały z obecności w programie „antropologii historycznej” zajęć poświęconych filmowi, mediom. Jest to jednak konieczne nawiązanie do teraźniejszości, pozwalające zaaplikować posiadaną wiedzę w praktyce.

D.K.: Te studia mają uczyć po pierwsze wyobraźni historycznej, po drugie jej wykorzystania do analizy przeszłości. Z kolei trzeci etap, na którym także się skupimy, to samodzielna praca. Na konkretnych przykładach będziemy uczyć: nie tylko, jak badać, jak pisać, ale także jak zdobyć pieniądze na grant badawczy, jak atrakcyjnie prowadzić działalność edukacyjną, jak przygotować wystawę.

B.K.-K.: Dzisiaj uczelnie opuszczają dziesiątki absolwentów historii, którzy pracują całkowicie poza środowiskiem historycznym. W związku z tym ta zdolność samodzielnego myślenia, ale też przystosowywania się do warunków współczesności i do kooperacji, wydaje się nam kluczowa. Szczególnie chciałabym podkreślić, że nasza specjalność ma zwalczać model całkowicie zindywidualizowanych badań historycznych. Polscy historycy to obecnie często jak gdyby samotne wyspy, co rozmija się z nowoczesnym modelem historiografii. W przygotowywanym przez nas modelu zajęć studenci będą pracować nad projektami wspólnie, wymieniać poglądy.

REKLAMA
Barbara Klich-Kluczewska – historyk, adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka książki Przez dziurkę od klucza. Życie prywatne w Krakowie w latach 1945- 1989. Zajmuje się antropologią historyczną, historią społeczną i historią miasta w dwudziestowiecznej Europie Środkowej, a także metodologią źródła alternatywnego: oral history, filmu i literatury pięknej. Aktualnie pracuje nad książką o tabu w Polsce i Czechosłowacji lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Członek międzynarodowej grupy badawczej Cliohres oraz stypendystka projektu Sozialistische Diktatur als Sinnwelt .

A.Ch.: Warto zauważyć, że polscy studenci często mają lepszą wiedzę niż ich rówieśnicy z zagranicy, ale nie potrafią samodzielnie formułować opinii i ich bronić. Dlatego chcemy wyjść na przeciw tym, którzy nie tylko chcą dorównać zagranicznym historykom, ale być od nich lepszymi. Uczyć myślenia, ale nie setek dat.

K.J.: Czy nie boją się Państwo, że nazwa specjalności, bądź co bądź mało intuicyjna dla nie-historyka, może odstraszyć potencjalnych studentów? Że będzie dla nich zbyt niekonkretna, niezrozumiała dla absolwenta liceum?

A.Ch.: Moim zdaniem ta nazwa raczej zachęci. Niekiedy egzotyka, nietypowość, przyciąga najbardziej. Zresztą dlatego właśnie staramy się wyjaśniać czym jest antropologia historyczna – nie tylko za pośrednictwem tradycyjnych kanałów komunikacji, ale również np. „Histmaga”.

K.J.: Pan Profesor wspomniał, że ma to być specjalność dla dobrych studentów, ambitnych i wiedzących co chcą osiągnąć. Zarazem jednak jest to specjalność na studiach licencjackich, rozpoczynana już od pierwszego roku. Czy student-nowicjusz, który nie przyswoił jeszcze nawet podstaw badań historycznych posiada już odpowiednie umiejętności i perspektywy, by ze zrozumieniem uczestniczyć w opartych na dyskusji, interdyscyplinarnych zajęciach?

D.K.: Moim zdaniem plusem i szansą jest właśnie to, że studenci ci nie maja jeszcze „profesjonalnego” przygotowania, że nie weszli w koleiny „twardego” myślenia historycznego.

A.Ch.: I chcemy ich uratować!

D.K.: Właśnie. Bo świetnie przygotowany warsztatowo klasyczny historyk, który akceptuje jedynie klasyczną historiografię, będzie mieć problem z myśleniem antropologicznym.

B.K.-K.: Z doświadczenia wiem, że studenci pierwszego roku są sto razy bardziej odważni, jeśli chodzi o podejmowane tematy, interpretacje, dyskusje. Jeśli to porównać ze studentami z IV, V roku to różnica jest gigantyczna. Zawsze myślałam że będzie odwrotnie, a jednak to młodsi studenci mają najbardziej otwarty umysł. Może warto to właśnie wykorzystać.

REKLAMA

A.Ch.: Student pierwszego roku jeszcze nie jest obrobiony, nie jest nafaszerowany setkami dat i zbędnych regułek. Dajemy mu szansę by uratować jego wartość, by nie zabijać jego szarych komórek, ale je otwierać. Proszę zwrócić uwagę, że w naszym programie mamy znakomitych specjalistów spoza naszego instytutu, specjalistów w dziedzinach, które w samym kursie historii zostały pominięte. Dzięki temu studenci tej specjalności będą mogli znacznie poszerzyć swoje horyzonty. Zajęcia na antropologii historycznej będzie prowadzić m.in. Pani dziekan Maria Flis, jedna z najlepszych specjalistek w dziedzinie socjologii i antropologii, jak również Profesor Jacek Widomski, historyk i filozof jednocześnie. Zapewniliśmy udział naprawdę znakomitych wykładowców, którzy nie tylko posiadają szeroką wiedzę, ale także ich dydaktyka jest niekonwencjonalna.

D.K.: Warto jeszcze wspomnieć, że po studiach licencjackich z tak interdyscyplinarnym programem studenci będą lepiej przygotowani, by kontynuować naukę np. na filozofii, socjologii, studiach porównawczych. Mam nadzieję, że absolwenci studiów poszerzonych o antropologię historyczną pozostaną wierni naszej dyscyplinie, ale zarazem postaramy się, by byli lepiej od swoich kolegów przygotowani do kontynuowania studiów w zakresie innych dyscyplin, gdyby to nie na historii chcieli pisać pracę magisterską, lub gdyby chcieli podjąć studia na drugim kierunku.

K.J.: Czy nie boją się Państwo jednak, że będą to studia zbyt mało konkretne, nie przekazujące tak zwanej „twardej” wiedzy?

D.K.: Konkrety będą w ramach kanonu studiów licencjackich, myślę więc że nie ma czego się obawiać.

K.J.: Czy specjalizacja to tylko projekty cyklu dydaktycznego dla studentów pierwszych lat, czy może mają Państwo szerzej zakrojone plany?

B.K.-K.: Specjalizacja ta to efekt naszych pasji, którymi nas zaraził Pan Profesor...

A.Ch.: Nie, nie, to Panie zaraziły mnie!

B.K.-K.: (śmiech) Chyba jednak odwrotnie. W każdym razie nie ukrywamy, że mamy nadzieję, że będzie to początek nowego, ważnego miejsca na polskiej mapie historycznej, historiograficznej. Miejsca, które będzie przyciągać w przyszłości ludzi chcących uprawiać naukowo tak rozumianą historię.

REKLAMA

A.Ch.: Nasz zespół pracuje też nad wydawaniem książek. Już kilka lat temu nakładem PWN-u ukazała się pozycja „Obyczaje w Polsce”, która okazała się zaskakującym bestsellerem, mimo że wydawnictwo spodziewało się raczej skromnego sukcesu. Planujemy też wydawnictwa w zakresie historii intymności, tabu, codzienności. To plany na lata, ale postaramy się je zrealizować. Wygląda na to, że rynek czeka właśnie na takie książki.

K.J.: Na koniec jedno jeszcze pytanie, bardziej metodologiczne. W zarysie programu zapisali Państwo, że specjalność będzie nawiązywać do trzeciego pokolenia tzw. szkoły Annales. Czy to jednak aby na pewno jest najnowocześniejsze podejście do badań historycznych? Przypomnijmy, że przykładowo Prof. Krzysztof Zamorski jest przekonany, że czasy Annales już minęły, że potrzebne jest nowe podejście do historii, np. semantyczne.

D.K.: Czy w dżungli warto zakładać elektrownię jądrową, jeśli jeszcze nie wynaleźliśmy żarówki? Od czegoś musimy zacząć.

B.K.-K.: Poza tym, przykładowo Jacek Kowalewski pisał, że antropologia historyczna wprawdzie powstała w kręgu trzeciego pokolenia Annales, ale nie polega ona na kopiowaniu tego, co powstawało w latach 70., tylko na oparciu się na najnowocześniejszych nurtach antropologii. W gruncie rzeczy jesteśmy już na kolejnym etapie – Annales to dla nas tylko pewna inspiracja. Chcemy korzystać m.in. z dorobku polskich antropologów kultury i etnologów, których myślenie np. o życiu codziennym, jest dalekie od często kronikarskiego podejścia historyków, którzy dodatkowo całkowicie niesłusznie zresztą uważają historię życia codziennego za krajowy (a więc z gruntu lepszy) „wynalazek”.

D.K.: Ale jednak wiele tematów podejmowanych przez historyków Annales wciąż czeka w Polsce na przebadanie. Wciąż nie wiemy, jak wyglądało życie prywatne, intymność, dzieciństwo w Polsce. Musimy zapełniać białe plamy, które na zachodzie już nie istnieją.

A.Ch.: I nie bać się podejmować tematów, które dotąd nie były badane także za granicą. Tak byśmy nie tylko my podążali za innymi, ale także inni za nami.

Zobacz też

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Kamil Janicki
Historyk, były redaktor naczelny „Histmag.org” (lipiec 2008 – maj 2010), obecnie prowadzi biuro tłumaczeń, usług wydawniczych i internetowych. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest redaktorem i tłumaczem kilkudziesięciu książek, głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009) a także autorem około 700 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych, publikowanych zarówno w internecie, jak i drukiem (również za granicą).

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone