„Cudowna” Noc Muzeów w Warszawie
Kategorie: Muzea, archiwa, miejsca, zabytki, Reportaże i relacje
2009-05-17 03:45 | Grażyna Latos
16 maja o godzinie 19.00 na Krakowskim Przedmieściu nastąpiło uroczyste otwarcie Nocy Muzeów w Warszawie. Podczas kolejnej edycji tej ogólnoeuropejskiej imprezy kulturalnej otworem przed warszawiakami stanęło ponad 141 placówek. Pogoda niestety nie dopisała, ale mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych kolejki w wielu miejscach osiągały po kilkadziesiąt metrów.
Noc Muzeów, to z pewnością bardzo ciekawa i godna uwagi inicjatywa. Gdyby nie to doroczne muzealne szaleństwo prawdopodobnie znaczna część osób niektórych placówek nie odwiedziłaby nigdy. Bezpłatne wejścia i rozmaite dodatkowe atrakcje przyciągają tłumy, podczas gdy na co dzień wiele bardzo interesujących muzeów obrasta kurzem.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z wystawy "Cudowne lata. Muzyka. Poezja. Malarstwo. Lata 70. i 80."
Noc Muzeów kierowana jest, moim zdaniem, właśnie do tych, którzy na co dzień muzea raczej omijają. Takie popularyzowanie nauki i sztuki jest oczywiście jak najbardziej wskazane, zastanawiam się jednak, jak w tym tłumie i gwarze można tę naukę i sztukę naprawdę poznać, docenić? Czy można w ogóle?
Ja jak co roku, w ucieczce przed tym tłumem, gwarem i kolejkami, wybrałam miejsca mniej popularne. Spośród wysłuchanych wykładów, obejrzanych wystaw i filmów szczególnie zachwyciła mnie jedna wystawa, o której pisaliśmy w zapowiedziach: Cudowne lata. Muzyka. Poezja. Malarstwo. Lata 70. i 80.

Wystawę odwiedziłam około godziny 20.00 dzięki czemu udało mi się uniknąć jakichkolwiek tłumów. Urzekło mnie bogactwo ekspozycji, różnorodność zaprezentowanych form wyrazu. Na ścianach Muzeum Literatury podziwiałam kolorowe obrazy, czarno-białe zdjęcia i wymykające się schematom rzeźby. Dobiegająca z głośników muzyka The Rolling Stones, Deep Purple, Jimmiego Hendrixa, Jennis Joplin, Tadeusza Nalepy, Tomasza Jaśkiewicza czy Czesława Niemena nadawała muzeum unikalnego charakteru, pomagała przenieść się w dawną rzeczywistość. Poza obrazami, fotografiami i muzyką ekspozycję tworzyła także poezja. Fragmenty wierszy Stanisława Barańczaka, Janusza St. Pasierba, Zbigniewa Herberta, Stanisława Grochowiaka, Czesława Miłosza, ks. Jana Twardowskiego, Aleksandra Rozenfelda, czy Jerzego Narbutta, oddawały nastrój „cudownych lat”.
"Cudowne lata..." nie jest prowokacją, gdyż nie mamy zamiaru tworzyć apoteozy PRL-u , ani też wmawiać młodemu pokoleniu, że czas ten był wolny od konformizmu i zdrady. Pragniemy mówić o niepowtarzalnym pięknie każdego istnienia, nawet w obrębie rzeczywistości PRL -u, o wielkim i realnym pragnieniu braterstwa, solidarności, o zachowaniu wbrew wszystkiemu ludzkiej godności – pisali autor wystawy Łukasz Kossowski oraz jej komisarz Aleksandra Kaiper-Miszułowicz.
Zobacz też
Absolwentka Szkoły Gender Mainstreaming w IBL PAN, studentka podyplomowych Gender Studies na UW. Jedna z autorek publikacji „20 lat 20 zmian. Kobiety w Polsce w okresie transformacji 1989-2009”. Redaktorka serwisu Femka.net. Współpracuje z Feminoteką, prowadzi literackiego bloga Litera, koordynuje publicystyczno-literacki konkurs organizowany przez podyplomowe Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki w IBL PAN. Od lipca 2008 roku stała publicystka „Histmaga”. Od marca 2009 do czerwca 2010 w składzie redakcji. Obecnie członkini rady merytorycznej.
Komentarze
2009-05-17 10:31 | Gość: Anna Nowakowska
A ja byłam w IPN i w Synagodze Nożyków. IPN mnie trochę rozczarował przegonili nas tak szybko przez magazyn, że nie zdążyłam nawet sygnatur przeczytać na kartonach. Poza tym strasznie dyżo było tzw. ochrony. Sala gdzie można było pogadać z pracownikami i obejrzeć różne formy pracy Instytutu była już ciekawsza. Pracownicy byli naprawdę bardzo kontaktowi i potrafili rozmawiać z jednym delikwentem nawet kilkanaście minut. Tutaj już nikt nikogo nie poganiał. No i Instytut, maja kase!, się wykazał i każdemu dał reklamówkę ze smyczą firmową i całą masą różnych biuletynów i dodatków. Choć ja zostałam pokrzywdzona bo dostałam jeden a mój chłopak aż trzy! Jako archiwistce udało mi się zadać trudne archiwalne pytanie jedenej z praconic, która jakoś nie umiała z niego wybrnąć. Nie potrafiła bowiem odpowiedzieć dlaczego IPN nie udostępnia czytelnikom całych inwentarzy do wglądu, tylko wyszukiwarkę...
Potem poszliśmy do Nożyków. Kolejka nas przerażiła ale wpuścili wszystkich. 2500 ludzi. Mam nadzieję, że ta część Warszawy odzyska choć trochę przedwojennego klimatu, bo i w synagodze i na Próżnej było magicznie.
2009-05-17 10:52 | Gość: Darek781
Dużo obiecywałem sobie po wizycie w IPN. Z jednej strony chcialem zobaczyć warunki pracy z drugiej zaś zobaczyć jak instytucja, która aspiruje do miana wielkiego ośrodka naukowego funkcjonuje. No i uczucia sa raczej mieszane. Już na początku jeden z pracowników wprowadzając pierwszą grupę zwiedzjących sformułował opinię, która zabrzmiała tak, że "IPN jest archiwum państwowym". Tak w istocie nie jest, bo IPN jest instytucją państwową z wydzielonym archiwum. Potem było też nie najlepiej. Przez czytelnię grupa została przepędona w tępie iście kosmicznym. Magazyny również były obstawione tak jak Strefa 51. Potem zrekompensowałem sobie straty zwiedzaniem sali, gdzie pracownicy rzeczowo i merytorycznie wyjaśniali wszystko. Tak jak w powyższym komentarzu padło pytanie o pomoce, ewidencyjne, które powinny się znaleźć przy przejmowaniu akt. Wyjaśniono nam, że są bazy dnych IPN i z Bad Arolsen, ale nikt nie potrafił odpowiedzieć dlaczgo nie można udostępniać spisów zdawczo - odbiorczych wykonanych w instytucjach, z których IPN przejmował akta, czy są one utajnione, czy tez nie. Potem była krótka wizyta, w dziale publikacji. Nie powiem bardzo owocna zostałem zaopatrzony w materiały propagandowe. Od ocen się wstrzymam. Potem udaliśmy się do Synagogi im. Nozyków. Tam było juz całkiem inaczaej i baardzo tłoczno.
2009-05-17 21:00 | Gość: piekamil
Do IPN dotarłem, ale kolejka skutecznie mnie odstraszyła. Zamiast tego wybraliśmy się z żoną na wycieczkę "ogórkiem" i do Czeskiej Ambasady. Podziwiam wszystkich wytrwałych, tych spod IPN-u i tych spod Muzeum Powstania. No i dostałem unikatową monetę okolicznościową w Mennicy Państwowej. Na awarsie widnieje oblicze Zbigniewa Bońka...
2009-05-26 11:21 | Gość: OlaMisz
Bardzo podoba mi się recenzja. Oznacza, że nasza dwuletnia praca miała sens. Mam ogromną prośbę. Proszę o wystawie opowiadać innym, aby przyszli i zobaczyli.
Pozdrawiam serdecznie
Aleksandra Miszułowicz
