Marcin Wroński – „Komisarz Maciejewski. Morderstwo pod cenzurą”
Kategorie: Książki, Powieści i zbiory opowiadań, XX wiek
2009-10-23 06:37 | Kamil Janicki
Z prozą Marcina Wrońskiego zacząłem się zapoznawać w kolejności sprzecznej z elementarną logiką. Rok temu sięgnąłem po jego najnowszą powieść – „Kino Venus”. Zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że gdy tylko trafiła się okazja, wziąłem w swoje ręce także pierwszy tom poświęcony komisarzowi Maciejewskiemu – wydane w 2007 roku „Morderstwo pod cenzurą”.
| Autor: Marcin Wroński Tytuł: Komisarz Maciejewski. Morderstwo pod cenzurą Wydawnictwo: Red Horse Data premiery: 2007 ISBN: 9788360504956 Oprawa: miękka Format: 125×195 Liczba stron: 320 Cena: 24,99 zł Ocena naszego recenzenta: 7/10 |
|---|
Obie powieści są ze sobą bezpośrednio powiązane. Ten sam jest główny bohater – zresztą widniejący w tytułach – komisarz Zygmunt Maciejewski, dla przyjaciół Zyga. W „Morderstwie pod cenzurą” poznajemy go jako podkomisarza i szefa Wydziału Śledczego Policji w Lublinie początku lat 30. W „Kinie Venus” Zyga już na wstępie dostaje przeniesienie na podrzędnej wagi komendę w biednej, żydowskiej dzielnicy. To poniekąd skutek zajść, które mamy okazję śledzić w pierwszym „lubelskim kryminale”.
Fabuła początkowo wydaje się raczej prosta, by nie rzecz sztampowa – brutalne morderstwo, odcięte ofierze i włożone w usta genitalia, a do tego trzy szóstki wypisane krwią na brzuchu. Można by pomyśleć – horror klasy B. Szybko okazuje się jednak, że satanistyczny wątek to tylko zasłona dymna, mająca odwrócić tak uwagę śledczych, jak i... czytelnika. Kolejne zwroty akcji ukazują znacznie bardziej złożoną fabułę, która wciąga, a momentami wręcz budzi podziw dla wyobraźni autora. Wroński zabiera nas w podróż po międzywojennym Lublinie, jego spelunach i luksusowych apartamentach. Fabułę oplata wokół motywów z miejskich legend, by na koniec... nie rozwiązać jej, pozostawiając czytelnika z szeregiem pytań pozbawionych odpowiedzi.
Książkę połknąłem w kilka godzin i była to bardzo przyjemna lektura. Już poprzednio chwaliłem Wrońskiego za niezwykłą zdolność odrysowywania historycznych realiów i klimatu dawnych czasów. Talent ten przejawia się także w „Morderstwie pod cenzurą”. Jest to powieść bardzo dobra, ale jednak... pozostawia uczucie niedosytu.
Fabuła w znacznie większym stopniu niż w „Kinie Venus” stanowi czystą fikcję literacką, nie odwołującą się do choćby przetworzonych motywów z historii międzywojnia. W efekcie brakuje obezwładniającego poczucia realizmu, które towarzyszyło mi przy lekturze drugiej powieści o komisarzu Maciejewskim. „Kino Venus” wyróżniało się silnym zaakcentowaniem problemów politycznych, społecznych, religijnych czy nawet językowych właściwych dla epoki wielkiego kryzysu. Czytając tamtą powieść mogłem dosłownie poczuć smród podmiejskich zaułków i brudnych ulic z nieczynnymi lokalami, których właściciele nie wytrzymali gospodarczego krachu. Lublin w „Kinie Venus” dosłownie gnije na oczach czytelnika. W „Morderstwie pod cenzurą” wrażenie, przynajmniej w moim odczuciu, nie było aż tak silne. Tutaj więcej jest akcji, a mniej historii. Może dlatego fabuła nie wydała mi się, zawodowemu historykowi, równie interesująca.
Czy w takim razie Wrońskiemu należy się krytyka? Wręcz przeciwnie. Autor pokazał, że nie stoi w miejscu. W 2007 roku napisał bardzo dobrą i słusznie cenioną powieść. W rok później spod jego pióra wyszła książka jeszcze lepsza, a przez to pozwalająca dostrzec wady poprzedniczki. „Morderstwo pod cenzurą” serdecznie polecam miłośnikom kryminałów i epoki międzywojnia. Szczególnie zaś fanom prozy Marka Krajewskiego, spragnionym powiewu świeżości. Jeśli książka się Wam spodoba koniecznie sięgnijcie po drugą część przygód komisarza Maciejewskiego. I po trzecią, która ponoć już powstaje...
Redaktor naczelny „Histmag.org” w latach 2008-2010, obecnie prowadzi biuro usług redakcyjnych. Członek redakcji projektu „Historia i media” realizowanego pod patronatem „Histmag.org” przez Fundację Nowoczesna Polska z funduszy programu „Patriotyzm Jutra”. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009), a także autorem około 500 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych. Kilka z nich ukazało się drukiem, reszta jest dostępna w internecie. Studiuje historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego zainteresowania naukowe obracają się wokół wielu tematów, przede wszystkim historii pograniczy rosyjskich i kwestii etnicznych w Europie i nie tylko. Do jego innych zainteresowań należą też polityka, antropologia kultury i punkty styku historii ze światem współczesnym. W przeszłości zajmował się mediewistyką.
Komentarze
2009-10-23 23:02 | Gość: driver8
"Czytając tamtą powieść mogłem dosłownie poczuć smród podmiejskich zaułków i brudnych ulic z nieczynnymi lokalami, których właściciele nie wytrzymali gospodarczego krachu. Lublin w „Kinie Venus” dosłownie gnije na oczach czytelnika. W „Morderstwie pod cenzurą” wrażenie, przynajmniej w moim odczuciu, nie było aż tak silne."
Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Po prostu w "Morderstwie" został bardziej uwypuklony klimat innych dzielnic Lublina, niż to było w "Kinie Venus". Smród Bronowic, Kośminka czy przedmieścia Piaski jest w pierwszej części "Komisarza Maciejewskiego" wyczuwalny równie dobrze, jak biednej dzielnicy żydowskiej w drugiej. ;-)
2009-10-24 12:24 | Kamil Janicki
Starałem się kilka razy podkreślić, że moja opinia jest mocno subiektywna - w dużym stopniu to pewnie kwestia gustu ;-).
