Dr Pfannmüller i mordercy dzieci

opublikowano: 2024-05-07 17:14
wszystkie prawa zastrzeżone
poleć artykuł:
Według tych ludzi nie wszyscy zasługiwali na to, by żyć. Hermann Pfannmüller i jemu podobni mordowali w zwykłych szpitalach dzieci, które uznali za „bezwartościowe”. To oni, „rasa panów”, mieli decydować o człowieczeństwie…
REKLAMA

Ten tekst jest fragmentem książki Alexa J. Kaya „Imperium zniszczenia”.

Chore psychicznie dzieci ze szpitala psychiatrycznego w Schönbrunn, 1934 rok. Zdjęcie wykonane przez fotografa SS Friedricha Franza Bauera (fot. Bundesarchiv, Bild 152-04-28 / Friedrich Franz Bauer / CC-BY-SA 3.0)

Pierwsza wojna światowa była punktem zwrotnym w niemieckiej psychiatrii. Wielu lekarzy ubolewało nad destrukcyjnym wpływem, jaki wywarła na naród niemiecki śmierć milionów zdrowych młodych mężczyzn na polach bitew, podczas gdy ci mniej sprawni fizycznie przetrwali w domu. Świadomie pomijano przy tym śmierć z głodu i chorób wywołanych niedożywieniem co najmniej 70 tysięcy pacjentów niemieckich szpitali psychiatrycznych w latach 1914–1918. Nie był to odgórnie zainicjowany i realizowany program zagłady, lecz raczej niezamierzony skutek ograniczenia dziennych racji żywnościowych dla bezbronnych pacjentów psychiatrycznych i przekształcenia wielu placówek w szpitale wojskowe. Środki te oraz ich niszczycielskie konsekwencje były powszechnie akceptowane tak przez opinię publiczną, jak i psychiatrów jako konieczne poświęcenie w czasie wojny.

Klęska w Wielkiej Wojnie i straty ludzkie, zwłaszcza wśród młodych i sprawnych, wywołały w powojennych Niemczech i zdawały się usprawiedliwiać gorącą debatę na temat zasadności eliminacji tych, których życie uznawano za bezwartościowe. Dyskusja ta była symptomem ponownego rozważenia w następstwie wojny ogólnie przyjętych wartości humanitarnych, z przeniesieniem nacisku na szerszą zbiorowość uzurpującą sobie prawa i wartości jednostki. Wprawdzie koncepcje eugeniki i higieny rasowej nie ograniczały się do Niemiec, ale debata taka była wyjątkiem wśród krajów uczestniczących w wojnie. Już tutaj widoczna jest zatem specyficzna radykalizacja Niemiec. Nawet w neutralnej Szwecji, gdzie w 1922 roku założono pierwszy na świecie instytut biologii rasowej, nie było odpowiednika niemieckiej dyskusji na temat eutanazji. Przycichła ona nieco w połowie lat dwudziestych XX wieku, lecz powróciła w czasie wielkiego kryzysu i towarzyszącego mu masowego bezrobocia, szczególnie w odniesieniu do możliwości cięcia kosztów w zakładach dla obłąkanych i szpitalach. Zanim jeszcze skutki kryzysu dało się odczuć w Niemczech, w sierpniu 1929 roku, prawie trzy i pół roku przed objęciem urzędu kanclerza, przywódca partii nazistowskiej Adolf Hitler zadeklarował w przemówieniu końcowym zjazdu w Norymberdze: „Nawet jeśli Niemcy otrzymywałyby milion dzieci rocznie i eliminowały od siedmiuset do ośmiuset tysięcy najsłabszych, rezultatem byłby wzrost siły”.

Chociaż rok 1933 nie przyniósł decydującego przełomu w zawodzie lekarza w Niemczech, „bariery dla sankcjonowanych przez państwo środków rażącego braku człowieczeństwa zostały usunięte niemal z dnia na dzień”, jak stwierdził Ian Kershaw. To, co dawniej wydawało się jedynie fantazją, niespodziewanie stało się wykonalne. 14 lipca, niecałe sześć miesięcy po objęciu urzędu kanclerza przez Hitlera, na mocy Ustawy o ochronie przed dziedzicznie obciążonym potomstwem (Gesetz zur Verhütung erbkranken Nachwuchses) stworzono podstawę prawną dla przymusowych sterylizacji. Zgodnie z tą ustawą, która weszła w życie pierwszego dnia 1934 roku, można było wysterylizować człowieka bez jego zgody, jeśli spodziewano się, że jego potomstwo będzie miało poważne fizyczne lub umysłowe wady dziedziczne. W latach 1934–1945 na mocy zarządzeń specjalnie utworzonych w tym celu sądów do spraw zdrowia dziedzicznego przymusowo wysterylizowano ponad 300 tysięcy mężczyzn i kobiet w Niemczech i Austrii – gdzie prawo to weszło w życie 1 stycznia 1940 roku. Około 5 tysięcy z nich, głównie kobiet, nie przeżyło operacji. Nierzadko zdarzało się też, że ludzie popełniali samobójstwo przed lub po zabiegu. Dotyczyło to zwłaszcza kobiet, ze względu na zmieniający się klimat polityczny, który przywiązywał dużą wagę do eugenicznie zdrowego, płodnego macierzyństwa. Środki te pokazały rosnącą gotowość do stosowania przemocy wobec osób uważanych za genetycznie wadliwe. Hitler wyraźnie pozostał zwolennikiem poglądów, które wyraził publicznie w sierpniu 1929 roku; dowodem tego nie tylko tempo, w jakim uchwalono Ustawę o ochronie przed dziedzicznie obciążonym potomstwem, ale także, co nie mniej istotne, jego uwagi do naczelnego lekarza Rzeszy Gerharda Wagnera poczynione we wrześniu 1935 roku, ponownie z okazji zjazdu partii. Hitler wspomniał wówczas, że w przypadku wybuchu wojny planuje „zlikwidować nieuleczalnie psychicznie chorych”.

REKLAMA

Najpóźniej od tego momentu masowa zagłada upośledzonych umysłowo i fizycznie z ewentualności przerodziła się w pewność; pozostawało jedynie pytanie, kiedy to nastąpi. Po rozmowie z września 1935 roku Wagner wielokrotnie dawał do zrozumienia w kręgach partyjnych lekarzy, że w razie wojny Hitler planuje zezwolić na „unicestwienie bezwartościowego życia”. Na przykład Paul Nitsche, dyrektor szpitala psychiatrycznego Sonnenstein w Pirnie, jednego z przyszłych ośrodków zagłady, twierdził później, że o sformułowanych przez Hitlera planach „eutanazji” dowiedział się od Wagnera w marcu 1937 roku. Już 5 kwietnia 1937 roku, cztery dni po nominowaniu na administratora wszystkich szpitali państwowych w pruskiej prowincji Hesja-Nassau, Fritz Bernotat jasno wyraził swe stanowisko na ten temat podczas zorganizowanej na zamku Dehrn konferencji dyrektorów ośrodków psychiatrycznych: „Gdybym był lekarzem, zlikwidowałbym tych chorych ludzi”. Bernotat nie ograniczył się do jednorazowego zdradzenia swych morderczych zamiarów. Przy innej okazji wezwał on lekarzy i pielęgniarki: „Po prostu zatłuczcie ich na śmierć, to ich nie będzie!”. W 1938 roku, na spotkaniu urzędników państwowych odpowiedzialnych za zarządzanie instytucjami psychiatrycznymi, jeden z prelegentów ujął to oględniej, ale nie mniej szokująco, stwierdzając, że „rozwiązaniem w dziedzinie zdrowia psychicznego byłoby po prostu wyeliminowanie tych ludzi”. Na wdrożenie tego „rozwiązania” nie trzeba było długo czekać.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Alexa J. Kaya „Imperium zniszczenia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Alex J. Kay
„Imperium zniszczenia”
cena:
69,99 zł
Tytuł oryginalny:
Empire of Destruction: A History of Nazi Mass Killing
Wydawca:
Wydawnictwo Rebis
Rok wydania:
2024
Okładka:
całopapierowa
Liczba stron:
472
Seria:
Historia
Premiera:
23.04.2024 r.
Format:
150x225 mm
ISBN:
978-83-8338-171-8
EAN:
9788383381718
REKLAMA
Zamek Sonnenstein, w piwnicach którego zamordowanoo co najmniej 13 720 chorych psychicznie oraz 1031 więźniów obozów koncentracyjnych w ramach akcji T4 i 14f13

„Eutanazja” dzieci

Jeszcze przed wybuchem wojny ruszyły przygotowania do mordowania najsłabszych i najbardziej bezbronnych ze wszystkich nazistowskich ofiar: niepełnosprawnych dzieci. Na początku 1939 roku profesor Werner Catel, dyrektor kliniki pediatrycznej uniwersytetu w Lipsku, zwrócił uwagę na przypadek Gerharda Kretschmara, ciężko upośledzonego niemowlęcia z wioski Pomßen niedaleko Lipska. Catel skłonił rodziców, by za pośrednictwem Kancelarii Führera (Kanzlei des Führers, KdF) złożyli do Hitlera pisemny wniosek o zezwolenie na eutanazję, która zgodnie z obowiązującym prawem podlegała ściganiu. Taki sposób działania nie był niczym niezwykłym – do Kancelarii Führera wpływały codziennie dwa tysiące podobnych petycji. Otrzymawszy prośbę rodziców o zabicie ich syna („tego potwora”), Hitler zlecił zbadanie sprawy swojemu osobistemu lekarzowi Karlowi Brandtowi. Po lipcowej wizycie u rodziców Kretschmara Brandt zorganizował zabójstwo dziecka; dokonał tego osobiście Catel kilka dni później. Przypadek Gerharda Kretschmara wyraźnie zwrócił uwagę nazistowskich urzędników, być może ze względu na szczególnie poważne i liczne schorzenia chłopca. W następstwie tego Hitler ustnie upoważnił Brandta i Philippa Bouhlera, szefa Kancelarii Führera, do podjęcia takich samych działań w podobnych przypadkach. Było to przejście od aborcji, którą zalegalizowano w czerwcu 1935 roku w przypadku wad genetycznych, do mordowania niemowląt, dzieci i nastolatków cynicznie określanego mianem „eutanazji”.

Aby zapobiec publicznemu ujawnieniu zaangażowania Kancelarii Führera – której główną funkcją było w rzeczywistości rozpatrywanie apeli i petycji kierowanych przez członków niemieckiego społeczeństwa – a co za tym idzie samego Hitlera, architekci programu „eutanazji” dzieci utworzyli dla niego przykrywkę w postaci Komitetu Rzeszy do Naukowego Rejestrowania Poważnych Schorzeń Dziedzicznych i Wrodzonych (Reichsausschuss zur wissenschaftlichen Erfassung von erb- und anlagebedingten schweren Leiden). Ogólną organizację programu „eutanazji” Philipp Bouhler powierzył swojemu zastępcy i szefowi Głównego Departamentu II (Sprawy Państwowe i Partyjne) w Kancelarii Führera Viktorowi Brackowi. Brack z kolei przekazał bieżące zarządzanie „eutanazją” dzieci Hansowi Hefelmannowi, szefowi sekcji IIb w Głównym Departamencie II, która odpowiadała za sprawy związane z ministerstwami Rzeszy, ale także za wnioski o ułaskawienie. Niewielka grupa planistów działała sprawnie, albowiem już 18 sierpnia 1939 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – jedyny urząd państwowy, który miał przedstawiciela w Komitecie Rzeszy – wydało ściśle tajny dekret dla władz regionalnych. Jako że w ramach „eutanazji” zamierzano zabijać dzieci niepełnosprawne, które nie były objęte opieką instytucjonalną, w zakresie przejmowania ofiar Komitet Rzeszy uzależniony był od współpracy władz zdrowia publicznego.

REKLAMA

Wspomniany dekret nakładał na położne, lekarzy szpitali i oddziałów położniczych, a także lekarzy ogólnych obowiązek rejestrowania noworodków i dzieci do lat trzech cierpiących na „kretynizm”, „mongolizm”, deformacje (zwłaszcza brak kończyn) i porażenie. Zawiadomienia miały być wysyłane do właściwego organu zdrowia publicznego, a stamtąd do tajnej siedziby Komitetu Rzeszy. Wyłącznie na podstawie tych formularzy rejestracyjnych trzej jego konsultanci – pediatra Ernst Wentzler z Berlina, psychiatra dzieci i młodzieży Hans Heinze z Brandenburga nad Hawelą oraz wspomniany już Werner Catel – podejmowali decyzję, czy dzieci zostaną przeniesione na tak zwany specjalny oddział dziecięcy, a tym samym objęte programem zabijania; nigdy nie oglądali samych dzieci i nawet nie zapoznawali się z historiami przypadków medycznych. Brak zaangażowania na tym wczesnym etapie kogokolwiek z Ministerstwa Sprawiedliwości Rzeszy pokazuje, że organizatorzy programu zakładali rozwiązanie pozaprawne.

Jeszcze nim utworzono pierwszy „specjalny oddział dziecięcy”, oprawcy z przerażającą śmiałością podchodzili do zbliżającej się „eutanazji”. Hermann Pfannmüller, dyrektor szpitala psychiatrycznego Eglfing-Haar niedaleko Monachium, oprowadzał wycieczki po swojej placówce, demonstrując wrodzony brak przydatności pacjentów. W latach 1933–1939 przez Eglfing-Haar przewinęło się ponad 21 tysięcy osób, w tym 6 tysięcy członków SS. Niektórzy z nich zalecali ustawienie karabinów maszynowych przy wejściu, żeby „wykosić” pacjentów. Po wojnie nauczyciel z Bawarii Ludwig Lehner ze szczegółami opisywał wizytę w Eglfing-Haar jesienią 1939 roku, wkrótce po zwolnieniu z obozu koncentracyjnego w Dachau, do którego trafił za przynależność do organizacji antyfaszystowskiej.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Alexa J. Kaya „Imperium zniszczenia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Alex J. Kay
„Imperium zniszczenia”
cena:
69,99 zł
Tytuł oryginalny:
Empire of Destruction: A History of Nazi Mass Killing
Wydawca:
Wydawnictwo Rebis
Rok wydania:
2024
Okładka:
całopapierowa
Liczba stron:
472
Seria:
Historia
Premiera:
23.04.2024 r.
Format:
150x225 mm
ISBN:
978-83-8338-171-8
EAN:
9788383381718
REKLAMA
Hermann Pfannmüller w czasie procesów norymberskich, 1947 rok (fot. OMGUS Military Tribunal)

Jesienią 1939 roku byłem świadkiem zbrodni, która poruszyła nawet mnie, zwłaszcza ze względu na sposób, w jaki została przeprowadzona, chociaż przywykłem już wówczas do wielu rzeczy, ponieważ zaledwie kilka miesięcy wcześniej opuściłem obóz koncentracyjny w Dachau. W tym czasie społeczeństwo miało możliwość zwiedzania zakładów dla obłąkanych. Jako że w latach 1934–1935 studiowałem psychologię podczas szkolenia zawodowego, a zatem miałem pewną specjalistyczną wiedzę, byłem, co naturalne, szczególnie zainteresowany sposobem prowadzenia ośrodka. Z tego powodu zdecydowałem się wziąć udział w jednej z takich wycieczek po zakładach dla obłąkanych.

Po odwiedzeniu kilku innych oddziałów dyrektor zakładu, który nazywał się Pfannmüller, zaprowadził nas na oddział dziecięcy. Oddział ten sprawiał wrażenie czystego i zadbanego. Około piętnastu, najwyżej dwudziestu pięciu łóżek zajmowała taka sama liczba dzieci w wieku od roku do pięciu lat. Na tym oddziale Pfannmüller szczegółowo wyjaśnił swoje zamiary.

Sedno tego, co wtedy powiedział, zapamiętałem następująco: „Dla mnie jako narodowego socjalisty te stworzenia (miał na myśli dzieci) są rzecz jasna jedynie obciążeniem dla naszego zdrowego korpusu rasowego. Nie zabijamy (mógł również użyć eufemizmu zamiast słowa „zabić”) trucizną, zastrzykami i tym podobnymi, gdyż dałoby to tylko nowe materiały propagandzie nienawiści prasy zagranicznej i niektórych dżentelmenów w Szwajcarii. Nie, nasza metoda jest, jak widzicie, o wiele prostsza i bardziej naturalna”. Po tych słowach, w asyście pielęgniarki z oddziału, wyciągnął dziecko z łóżeczka. Prezentując je jak zdechłego królika i rzucając porozumiewawcze spojrzenie, stwierdził z cynicznym uśmiechem: „To wytrzyma jeszcze dwa lub trzy dni”. Wciąż mam przed oczami obraz tego tłustego, uśmiechniętego mężczyzny ze skomlącym szkieletem w mięsistej dłoni, otoczonego innymi głodującymi dziećmi. Co więcej, morderca ów wyznał następnie, że pokarmu nie odstawili w sposób nagły, lecz zamiast tego powoli zmniejszali racje żywnościowe. Kobieta, która również uczestniczyła w wycieczce, zapytała, z trudem hamując oburzenie, czy szybka śmierć za pomocą zastrzyku nie byłaby litościwsza. Na to Pfannmüller ponownie wychwalał swoje metody jako bardziej praktyczne z uwagi na prasę zagraniczną. Otwartość, z jaką głosił wspomniane sposoby postępowania, tłumaczyć można jedynie cynizmem lub głupotą. Co więcej, Pfannmüller nie ukrywał, że wśród dzieci, które miały zostać zamordowane jego metodą, znajdowały się i takie, które nie były chore psychicznie, a mianowicie dzieci żydowskich rodziców.

REKLAMA

Pfannmüller mordował dzieci w Eglfing-Haar jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem programu „eutanazji”. Warto w tym miejscu zauważyć, że mimo oburzenia wspomnianej przez Lehnera kobiety jej sugestia jest sama w sobie niepokojąca – kwestionowała ona metody Pfannmüllera, ale nie jego cele.

Plakat Towarzystwa Eugenicznego z lat trzydziestych (fot. Wellcome Library)

Począwszy od 1940 roku, utworzono ponad trzydzieści „specjalnych oddziałów dziecięcych”, na które przyjmowano dzieci przeznaczone do zabicia. Oddziały te powstały w większości w zwykłych szpitalach na terenie Rzeszy (w tym w Austrii), a ich dyrektorzy ściśle współpracowali z Komitetem Rzeszy do Naukowego Rejestrowania Poważnych Schorzeń Dziedzicznych i Wrodzonych. Pomijając przypadki dzieci już umieszczonych w zakładach, program mógł jednak funkcjonować tylko wtedy, gdy rodzice sami oddawali swoje dzieci do oddziałów zagłady. Zwykle nie stanowiło to problemu – rodziców najczęściej nie informowano o rzeczywistym celu przenosin, a władze uzyskiwały ich zgodę pod fałszywym pretekstem, wmawiając im, że dzieci mogą być leczone na oddziałach. Początkowo urzędnicy do spraw zdrowia publicznego zostali poinstruowani, by powstrzymywać się od używania środków przymusu. Niemniej wobec tych rodziców, którzy stanowczo odmawiali rozstania się z dziećmi, stosowano naciski. Od września 1941 roku, zgodnie z instrukcjami szefa służby zdrowia Rzeszy Leonarda Contiego, sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, urzędnicy organów zdrowia publicznego mogli grozić rodzicom, którzy sprzeciwiali się przeniesieniu swych dzieci, odebraniem opieki nad nimi. Taka groźba zazwyczaj przynosiła zamierzony skutek. Aby zmusić do oddania dzieci i wyrażenia zgody na leczenie matki z klasy robotniczej, których mężowie byli nieobecni, gdyż pełnili służbę na wojnie, Komitet Rzeszy kontaktował się z miejscowymi urzędami zatrudnienia i nakazywał wydawać im przydziały pracy.

Pierwszy „specjalny oddział dziecięcy” powstał latem 1940 roku w Görden w Brandenburgii. Jego dyrektorem został psychiatra Hans Heinze, który – podobnie jak Werner Catel – był jednym z trzech konsultantów Komitetu Rzeszy. Starszym lekarzem na oddziale była doktor Friederike Pusch; szkoliła ona również lekarzy z innych „specjalnych oddziałów dziecięcych” w zakresie metod mordowania pacjentów. Na oddział w Görden Komitet Rzeszy skierował w sumie 172 dzieci; 147 z nich, czyli 85 procent, zostało tam zabitych. W jawnej sprzeczności z dekretem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 18 sierpnia 1939 roku, który przewidywał rejestrację noworodków i dzieci do trzeciego roku życia, ponad 40 procent dzieci zamordowanych w Görden było w wieku od trzech do trzynastu lat. (We wspomnianym szpitalu psychiatrycznym Eglfing-Haar prawie 60 procent ofiar miało więcej niż trzy lata). Z reguły dzieci zabijane były pojedynczo. W większości przypadków stosowano pochodzący z grupy barbituranów fenobarbital, podawany w postaci tabletek lub zastrzyków w celu wywołania hipostatycznego zapalenia płuc, w wyniku którego dzieci umierały. W ten sposób symulowano śmierć „z przyczyn naturalnych”. (W Eglfing-Haar zabito tak 93 procent dzieci). Agonia trwała od dwóch do pięciu dni. Do końca wojny na „specjalnym oddziale dziecięcym” w Görden zmarło łącznie 1270 dzieci, a kolejne 430 przeniesiono stamtąd do komór gazowych w ramach tak zwanej akcji „T4” (Aktion „T4”) i tam zamordowano.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Alexa J. Kaya „Imperium zniszczenia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Alex J. Kay
„Imperium zniszczenia”
cena:
69,99 zł
Tytuł oryginalny:
Empire of Destruction: A History of Nazi Mass Killing
Wydawca:
Wydawnictwo Rebis
Rok wydania:
2024
Okładka:
całopapierowa
Liczba stron:
472
Seria:
Historia
Premiera:
23.04.2024 r.
Format:
150x225 mm
ISBN:
978-83-8338-171-8
EAN:
9788383381718
REKLAMA

Większość rodziców została oszukana, zastraszona i przymuszona do oddania dzieci. Ważnym czynnikiem skłaniającym ich do wyrażenia zgody, a nawet sformułowania prośby o przyjęcie dzieci do zakładów opieki były psychiczne, społeczne i egzystencjalne obciążenia wynikające z wojny – ojcowie często służyli w Wehrmachcie, a niektóre matki podlegały obowiązkowi pracy. Nie należy tego jednak utożsamiać z chęcią ich zabicia, gdyż wielu rodziców szczerze wierzyło, że w ten sposób przyczyniają się do złagodzenia cierpienia swych pociech. Niemniej zdarzali się też rodzice, którzy dobrowolnie oddawali potomstwo do programu „eutanazji”, doskonale wiedząc, co to oznacza. Spora ich liczba godziła się na zabicie swoich niepełnosprawnych dzieci, ponieważ postrzegała to jako okazję do pozbycia się ciężaru. Inni domagali się zabicia niepełnosprawnego dziecka zgodnie z panującymi wówczas poglądami. Ojciec jednego z pacjentów szpitala psychiatrycznego w Eglfing-Haar zapytał, również w imieniu swej żony, czy „nie byłoby najlepiej wyeliminować takie dziecko z korpusu rasowego, gdyż, jak sądzi, leżałoby to też w interesie państwa”.

REKLAMA

Jak pokazują przytoczone statystyki z Görden, nie wszystkie dzieci przeniesione na specjalne oddziały śmierci zostały zamordowane. Zgodnie z zachowaną dokumentacją medyczną ze „specjalnego oddziału dziecięcego” w Eglfing-Haar zabito tam łącznie 312 dzieci i nastolatków (z których 26 zgładzono po przeniesieniu na „specjalny oddział dziecięcy” w Kaufbeuren). Przetrwało 91, co daje wskaźnik przeżycia wynoszący 22,58 procent; innymi słowy, ponad trzy czwarte dzieci skierowanych na oddział dziecięcy zostało zamordowanych. W przypadku zdecydowanej większości tych, które przeżyły, po wstępnym badaniu na miejscu lekarze stwierdzili, że nie są one w ogóle „niegodne życia”, a tym samym unieważnili wcześniejsze decyzje konsultantów Komitetu Rzeszy. Dzieci te były szybko wypisywane, aby zrobić miejsce dla nowych. Nawet wtedy jednak nie wszyscy rodzice je odbierali. Krewni pensjonariuszy zakładu dla dzieci upośledzonych umysłowo w Mosbach zostali na przykład poinformowani w niebudzący wątpliwości sposób: „Z rozkazu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy Szpital Psychiatryczny Schwarzacherhof musi zostać opróżniony ze skutkiem natychmiastowym. Prosimy o niezwłoczne odebranie dziecka, w przeciwnym razie bowiem zostanie ono przeniesione do innej instytucji”. Rodziny 71 dzieci odpowiedziały na wezwanie i odebrały swoje potomstwo, lecz krewni pozostałych 28 nie zrobili nic. Instytucją, do której przeniesiono następnie te 28 dzieci, był ośrodek zagłady Grafeneck.

Sergio de Simone, siedmioletnie dziecko żydowskie zamordowane w kwietniu 1945 roku

W latach 1939–1945 w ramach programu „eutanazji” dzieci – to jest na „specjalnych oddziałach dziecięcych” będących elementem programu Komitetu Rzeszy – zamordowano ponad 5 tysięcy nieletnich. Należy jednak pamiętać o tym, że liczba ta nie obejmuje dzieci niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie zabitych w ramach innych programów „eutanazji”. Podczas akcji „T4”, a nawet po jej oficjalnym zakończeniu, kontynuowano zabijanie dzieci w instytucjach innych niż „specjalne oddziały dziecięce”. Mordowano je za pomocą farmaceutyków, przez zagłodzenie lub celowe zaniedbanie bez wcześniejszego powiadomienia centrali o prowadzonym programie „eutanazji”. W ramach akcji „T4” w komorach gazowych zabijano zwłaszcza – choć nie tylko – dzieci powyżej czternastego roku życia. Osoby niepełnoletnie stanowiły około 4,5 tysiąca ofiar akcji „T4”, czyli prawie 6 procent całkowitej ich liczby. Uwzględnienie tych danych zwiększa prawdopodobną całkowitą liczbę dziecięcych ofiar kampanii zabijania osób niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie w Rzeszy Niemieckiej do ponad 10 tysięcy. Dzieci były również wśród polskich pacjentów psychiatrycznych zamordowanych przez niemieckie oddziały po inwazji na Polskę we wrześniu 1939 roku.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Alexa J. Kaya „Imperium zniszczenia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Alex J. Kay
„Imperium zniszczenia”
cena:
69,99 zł
Tytuł oryginalny:
Empire of Destruction: A History of Nazi Mass Killing
Wydawca:
Wydawnictwo Rebis
Rok wydania:
2024
Okładka:
całopapierowa
Liczba stron:
472
Seria:
Historia
Premiera:
23.04.2024 r.
Format:
150x225 mm
ISBN:
978-83-8338-171-8
EAN:
9788383381718
REKLAMA
Komentarze

O autorze
Alex J. Kay
(Ur. 1979) jest starszym wykładowcą historii na Uniwersytecie Poczdamskim i członkiem Królewskiego Towarzystwa Historycznego. Specjalizuje się w historii nazistowskich Niemiec, ze szczególnym uwzględnieniem ludobójstwa europejskich Żydów. Opublikował pięć doskonale przyjętych książek poświęconych Rzeszy pod rządami nazistów, w tym The Making of an SS Killer.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone