François Boucher — „Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku”

„Noś, noś, noś dobre ciuchy, dobrych ciuchów nigdy dość” — śpiewał z ironią Maciek Maleńczuk z Pudelsów. Dobrych ciuchów moc zobaczyć możecie w „Historii mody” autorstwa François Boucher.

Autor: François Boucher
Tytuł: Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku
Wydawnictwo: Arkady
Rok wydania: 2008
ISBN: 83-213-4231-0
Oprawa: twarda
Format: 285×250
Liczba stron: 480
Cena: 119 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10

Chcesz być piękna? Musisz trochę pocierpieć — kobiety słyszą to popularne hasło nie od dziś ani nie od wczoraj. Przez wieki piękno w ubiorze wiązało się z zaznawaniem codziennej porcji bólu. Wystarczyło żeby z krezy, krynoliny albo zgniatającego przeponę gorsetu wyszła fiszbina. Chwilę wytchnienia, wraz z sukniami w stylu empire, przyniósł koniec XVIII wieku. Ale już sto lat później, w epoce secesji, owijano kobiety w metry zbędnego materiału i przyczepiano na nim ciężkie ozdoby. Kobiety miały też więcej na głowie. Piętrzyła się na niej skomplikowana koafiura, zaś kapelusz, przeładowany piórami i kwiatami, wieńczył całą postać. Strój był wysoce niepraktyczny, ale nie było to jakąś szczególną wadą. Kobiety z wyższych sfer, które było stać na ówczesne haute couture, miały leżeć, pachnieć i pięknie wyglądać.

Początek XX w., oraz modernizm lat 20. i 30. XX w. przyniósł kobietom ulgę. Gorsety stały się zdecydowanie
passe, krynoliny i tiurniury przeszły do lamusa. Ostatnim krzykiem mody były odsłonięte do kolan nogi, sportowe ubrania i pierwsze garsonki, noszone przez modne chłopczyce (garçonnes).

Tak, w bardzo telegraficznym skrócie, wyglądało ostatnie 200 lat historii mody europejskiej. Kto pragnie we własnym zakresie zgłębić tę tematykę, powinien sięgnąć po wyżej wspomniane opracowanie.

Książka zapięta na ostatni guzik

Biorąc do ręki książkę o tak szumnym tytule spodziewałam się wyjścia w poszukiwaniu modnych strojów dalej, poza kraje śródziemnomorskie. Sam autor tłumaczy się jednak we wstępie, że „opracowanie to nie pretenduje do miana pełnej i wyczerpującej historii mody we wszystkich epokach i krajach.” Otrzymałam solidne kompendium na temat przyczyn i uwarunkowań zmian w modzie, przenikania się wpływów zachodnich ze wschodnimi. Przy okazji lektury na temat fatałaszków, tak często przez mężczyzn bagatelizowanych, można poznać kawał egipskiej, greckiej czy rzymskiej kultury. Praca sięga w odległe mroki przeszłości — przedstawia historię mody w naszym kręgu kulturowym od czasów prehistorycznych.

Oglądając ilustracje, których jest w książce mnóstwo (ponad 1000!), poznać można nieznane obrazy znanych twórców, natrafić na pierwsze reklamy krynolin, strojów kąpielowych i gorsetów, zdjęcia sukien z XVII w. (dziś eksponatów muzealnych), jak również karykatury ówczesnych fashion-victims. Zdecydowaną większość reprodukcji zamieszczono w kolorze i wysokiej rozdzielczości, dbając o szczegółowe przedstawienie detali strojów.

Drobiazgowość i staranność widać w tej książce na każdej stronie, co może być zaletą, ale z drugiej strony też wadą. Dzieło jest przeładowane informacjami, epitetami i nazwiskami. Nawet pasjonatce mody, poza oglądaniem zdjęć i reprodukcji zdarza się coś przeczytać. Rzadko jednak bywa tak, by po 5 minutach zapomniała o tym, co właściwie czytała. W moim przypadku sytuacja taka miała miejsce. Dowiedziałam się nawet, jak kształtował się poziom zużycia wełny w XIX w. Nagromadzenie nazwisk i terminów może jednak okazać się zaletą dla osób zajmujących się modą zawodowo, od strony teoretycznej.

Dbałość o detale sprawia, że autor opisuje nie tylko kobiece stroje i ozdoby, ale także obuwie, fryzury, ubiory męskie, a nawet dziecięce.

Paryż ciągle stolicą światowej mody

W większych dawkach książka od strony narratorskiej niestety męczy, staje się sucha. Szczęśliwy ten, kto dobiegnie wzrokiem do jakiejś anegdoty. Autora bardziej interesuje konsumpcja wełny i jedwabiu. Zdaje się też nie mieć pojęcia, że świat (nawet świat mody) nie kręci się wokół Francji. Vive la France! W tekście można znaleźć mnóstwo francuskich terminów wyjaśnionych w słowniczku na końcowych stronicach.

Odsyłacze (z powodów technicznych, jak zostało usprawiedliwione przez Bouchera we wstępie) zbyt często wysyłają czytelnika po reprodukcje i zdjęcia o 30 stron do przodu, co irytuje.

Swoją treścią kompendium udowadnia, że modą zajmować się można nie tylko w codziennej praktyce, i nie jest to tak błahy temat, jak poważny naukowiec mógłby przypuszczać. Każdy historyk sztuki w trakcie badań może śmiało z tej książki skorzystać. Praca jest doskonale podzielona na epoki i usystematyzowana. Na początku każdego rozdziału znajdują się przedstawione w pigułce dzieje danego okresu, dla historycznych laików bardzo pomocne. Dziś moda nie ma już takich powiązań z historią jak kiedyś, zglobalizowała się. Od kilku sezonów modne są ubrania w stylu vintage, po babci, albo nawet po prababci. Świat pragnie powrotu do przeszłości. Wehikułem czasu może okazać się stary kufer na ubrania na strychu, do którego dawno nikt już nie zaglądał.
Książka omawia pojęcia „stylistów”, „antymody” czy nawet „mody ulicznej” (!), kończy się jednak na przedstawieniu trendów i kreatorów końca lat 90. XX w. Czuję, co prawda lekki, 5-letni niedosyt, ale to nic w porównaniu z ponad dwoma tysiącami lat mody w Europie, które zostały opracowane.

Potężne, blisko 5-kilogramowe opracowanie w pełni wyczerpuje ten temat.

Zredagował: Kamil Janicki
Korekta: Małgorzata Misiurek


Gabriela Francuz:

Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego (kulturoznawstwo bliskowschodnie). Interesuje się kulturą okresu międzywojennego, historią mody, sytuacją kobiet w świecie arabskim oraz tematyką żydowską. Publikowała m.in. w „Didaskaliach”, „Gazecie Wyborczej” i „Gazecie Krakowskiej”. Prowadzi rubrykę poświęconą modzie w internetowym wydaniu „Gazety Wyborczej” i bloga Street Fashion in Cracow.

[ więcej o autorze ]

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org

Komentarze

Kamil JanickiMnie w książce przede wszystkim uderzył straszny eurocentryzm - czy nie wypadałoby choćby słowem wspomnieć o modzie pozaeuropejskiej? Albo choćby wschodnioeuropejskiej? O modzie polskiej na przestrzeni dziejów łącznie (!) jest w całej książce może 1,5 strony. Choćby z tego powodu nie wystawiłbym jej aż tak wysokiej oceny.

Gość: vincentynaKsiazka fajna, nie wyczerpuje tematu, ale to juz jest jakis zalazek. Dla osob zawodowo zwiazanych z moda i designem, ta ksiazka moze stanowic zrodlo inspiracji.

Dodaj komentarz