Harry Sidebottom – „Wojownik Rzymu, cz. 3. Lew Słońca”

Harry Sidebottom zaczął swój powieściowy cykl „Wojownik Rzymu” od znakomitego „Ognia na Wschodzie”. Trzecia książka opowiadająca o losach dzielnego Balisty, „Lew Słońca”, nie dorównuje pierwszej. Jeżeli jednak czytelnik połknął już haczyk i przeczytał dwie pierwsze powieści cyklu, nie będzie zawiedziony. Wręcz przeciwnie, zapyta, kiedy ukaże się czwarta część.

Autor: Harry Sidebottom
Tytuł: Lew Słońca
Tłumaczenie: Marta Dziurosz
Wydawnictwo: Rebis Dom Wydawniczy
Rok wydania: 2010
Oprawa: twarda oprawa w obwolucie
Format: 23,2 × 16 cm
Język: polski
Ilość stron: 398
ISBN: 978-83-7510-618-3
Cena: ok. 40 zł

Ocena naszego recenzenta: 7/10
(jak oceniamy książki?)

Cykl „Wojownik Rzymu” to powieściowy debiut Harry’ego Sidebottoma, wykładowacy historii starożytnej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Bohaterem serii jest Marek Klodiusz Balista, rzymski dowódca o germańskich korzeniach. W pierwszej powieści, „Ogień na Wschodzie”, bronił on przed Persami twierdzy Arete. W drugiej, „Król królów”, poznajemy Balistę w wersji cywilnej, ale koniec końców bohater wraca na front wschodni walczyć z wojskami króla Szapura.

Akcja „Lwa Słońca” rozpoczyna się w 260 roku, kiedy wojska rzymskie pod wodzą cesarza Waleriana dostały się do sasanidzkiej niewoli. W perskich rękach znalazł się także Balista, który nie może narzekać na brak wrogów w otoczeniu króla Szapura. Dotychczas w powieściach Sidebottoma nie było takiej opresji, z której dzielny dowódca nie wyszedłby obronną ręką. Pod tym względem czytelnik nie będzie zaskoczony.

O „Lwie Słońca” można napisać mniej więcej to samo, co o poprzednich powieściach z cyklu: świetnie zarysowane tło historyczne, dbałość o szczegóły, umiejętne przeplatanie prawdziwych wydarzeń z fikcją literacką, a do tego mapki i wskazówki bibliograficzne dla zainteresowanych epoką opisaną w książce. Jeśli chodzi o fabułę, Harry Sidebottom postawił bardziej na Balistę w wersji wojskowej, co niewątpliwie wyszło powieści na dobre.

O ile pierwsza powieść z cyklu nasuwała skojarzenia z Tolkienem, to „Lwu Słońca” bliżej do dzieł Aleksandra Dumasa czy Henryka Sienkiewicza. Coraz częściej rolę zaczyna odgrywać przypadek i widać, że autor przywiązał się do stworzonych przez siebie bohaterów. Podobnie jak Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” nie dał zabić pana Zagłoby w chlewie, tak samo Sidebottom ratuje swoich ulubieńców. Zakończenie, zwłaszcza jeżeli zestawimy je z początkiem, jest zaskakujące. Powiedziałbym nawet, że wręcz mało prawdopodobne, gdyby nie było dość mocno osadzone w historycznej rzeczywistości.

Kto połknął haczyk w postaci „Ognia na Wschodzie”, na pewno nie będzie zawiedziony „Lwem Słońca”. Wprawdzie o cyklu „Wojownik Rzymu” pisze się jako o trylogii, jednak Harry Sidebottom nie poprzestał na trzech książkach. W języku angielskim ukazała się już czwarta część, „The Caspian Gates”. Pozostaje czekać na jej polskie tłumaczenie.

Redakcja: Michał Przeperski
Korekta: Bożena Pierga


Komentarze

Gośćto bedzie 4?! jeeeee! :D

Gość: JarNowRewelacja!!!!!!
Te książki czyta sie "jednym tchem"!!!
Oby tak dalej.
Zresztą nastała "moda" na czasy Rzymu i czasami można pomylić autorów bo ttuły są do siebie podobne.
Ale Pany Harremu zyczę aby wydał tych książek jak najwiecej. Dla czytelnika nie ma nic lepszego aby się odprężyc po całym dniu wchodząc w czasy np. Rzymu!!!

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz