Jakub Tyszkiewicz, Edward Czapiewski – „Historia Powszechna. Wiek XX”

W serii syntez historii powszechnej Wydawnictwo Naukowe PWN zaoferowało czytelnikom opracowanie poświęcone dwudziestemu stuleciu. Jako miłośnik tej epoki, pojawienie się na rynku takiej pozycji przyjąłem ze sporym entuzjazmem. I to tym większym, że książka reklamowana jest jako spojrzenie z najnowszej perspektywy badawczej.

Autor: Edward Czapiewski, Jakub Tyszkiewicz
Tytuł: „Historia Powszechna. Wiek XX”
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-01-16365-5
Oprawa: twarda
Liczba stron: 1008
Cena: ok. 77,99 zł

Ocena naszego recenzenta: 7,5/10
(jak oceniamy książki?)

Mój entuzjazm jest – jak sądzę – zrozumiały dla wszystkich zainteresowanych dziejami „krótkiego stulecia”. Co prawda w sklepach i bibliotekach dostępne są już liczne generalne opracowania, żadnego nie można jednak nazwać w pełni nowoczesną syntezą historii powszechnej XX wieku. Dość wspomnieć, że powszechnie polecana studentom synteza Antoniego Czubińskiego1 jest już przestarzała, „Półwiecze” Wojciecha Roszkowskiego dotyczy jedynie historii świata po 1945 roku2, natomiast bardzo dobre i szczegółowe opracowanie pod redakcją Marka Bankowicza dotyczy jedynie historii politycznej3. Jednym słowem: jest miejsce na nowoczesną syntezę dziejów powszechnych XX wieku. Szczególnie, że ukazuje się ona w nowej serii tak zasłużonego dla historii Wydawnictwa Naukowego PWN, znanego nie tylko ze swojej rzetelności, ale także z dobrej jakości wykonania książek. Niestety mam wątpliwości, czy książka Jakuba Tyszkiewicza i Edwarda Czapiewskiego w pełni usatysfakcjonuje czytelników.

Autorzy to profesorowie dolnośląskich szkół wyższych. Ich dorobek nie jest raczej szerzej znany sympatykom historii, poza pracą habilitacyjną Tyszkiewicza pt. Otwarte okno w „żelaznej kurtynie”: polityka administracji prezydenta Eisenhowera wobec Polski (październik 1956–1961); jest to bardzo solidna monografia stosunków polsko-amerykańskch w pierwszych latach rządów Gomułki. Bez wątpienia ciekawym punktem wyjścia do napisania recenzowanej książki był fakt, że Tyszkiewicz specjalizuje się w historii Stanów Zjednoczonych, natomiast Czapiewski zajmuje się historią Europy Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji i Związku Radzieckiego. Mogło to dawać nadzeję, na ciekawą konfrontację tak różnych od siebie perspektyw badawczych.

Cezury, cezury...

Książka podzielona jest na pięć części. Pierwsza poświęcona jest I wojnie światowej i jej konsekwencjom, druga – dwudziestoleciu międzywojennemu, trzecia – II wojnie światowej, czwarta – zimnej wojnie, a ostatnia – najważniejszym problemom społecznym i gospodarczym XX wieku. Narracja rozpoczyna się z początkiem I wojny światowej, co jest zrozumiałe, bowiem jej konsekwencje w zasadniczy sposób ukształtowały ład powojenny. Problemy zaczynają się jednak z wyborem cezury końcowej. Autorzy zdecydowali się na zakończenie narracji w roku 1989, co motywują w następujący sposób: „W tym momencie rozpoczął się nowy okres w historii ludzkości. Zachodzące w nim zmiany zdają się raczej wstępem do wieku XXI i nie stanowią prostej kontynuacji procesów ubiegłego stulecia […]”4. Można przyjąć takie ograniczenie, ale czy jest ono w pełni uzasadnione? Zważywszy na to, że główną treścią książki jest historia polityczna, poważnie zastanawiałbym się, czy lepszą cezurą nie jest np. 1991 r. – rok upadku ZSRR i rozpadu Jugosławii. A może, dla bezpieczeństwa, należało narrację doprowadzić do roku 2000? Lub raczej z odwagą Antoniego Dudka, który opublikował historię Polski aż do roku 20055, spróbować dociągnąć dzieje najnowsze do chwili obecnej? Osobiście najbliżej mi do ostatniego rozwiązania i sądzę, że byłoby ono dobre przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, uwolniłoby autorów od zarzutu nadmiernie autorytatywnego wyznaczenia cezur, a po drugie z pewnością mogłoby lepiej służyć studentom politologii, stosunków międzynarodowych czy europeistyki, do których podręcznik także jest kierowany.

Synteza czyli co?

Pisząc o książce, której tematyka jest tak szeroka, trzeba sobie zadać pytanie czego właściwie od niej oczekujemy? Siłą rzeczy musi ona się charakteryzować skrótowością i wybiórczością, a jednocześnie nie powinna nadmiernie upraszczać skomplikowanych zagadnień historycznych. Autorzy sami przyznają, że ich celem „nie było dokładne, faktograficzne odtworzenie wydarzeń w poszczególnych państwach w ubiegłym stuleciu, ale raczej syntetyczne przedstawienie głównych zagadnień i problemów, które wpływały na zachodzące w nich zmiany”6. Charakterystyczne jest tu, że autorzy nie próbowali ukazywać generalnych zjawisk na poziomie regionów czy kontynentów, ale właśnie na poziomie państw. Można uznać, że to rozwiązanie rozsądne, a próba traktowania większych całości jako jednostek analizy byłaby zbyt trudna, szczególnie w odniesieniu do historii XX wieku. Generalnie, zgadzam się z autorami, że państwo jako jednostka analizy jest wystarczająco dobrym rozwiązaniem, natomiast zabrakło mi uzupełnienia rozważań na poziomie krajowym o pewne szersze wnioski i uogólnienia.

Jednocześnie podkreślę, że nie jestem zwolennikiem syntez, które po macoszemu traktowałyby faktografię, w zamian dążąc raczej do wyjaśnienia ducha epoki. Sądzę, że niezbędny jest odpowiedni balans pomiędzy historią wydarzeniową a innymi dziedzinami historii. Dobrym przykładem książki zawierającej wręcz szokująco mało faktografii jest Historia Powszechna. Wiek XIX autorstwa Tomasza Kitzwaltera. Jest to książka, którą dobrze się czyta, ale w której czytelnik nie znajdzie nawet próby całościowego ukazania historii XIX wieku. Taki całościowy zarys wymaga także przytoczenia dużej liczby dat i wydarzeń, tak nielubianych przez wielu studentów (a przecież tak potrzebnych na egzaminach!). Tak więc na duży plus podręcznikowi Tyszkiewicza i Czapiewskiego zapiszę fakt, że zawiera dużą ilość przystępnie podanej faktografii. Kilka pomysłów zastosowanych w Historii Powszechnej sprawdza się bardzo dobrze. Na przykład w części poświęconej dwudziestoleciu międzywojennemy uwypuklone zostały przede wszystkim wydarzenia w Europie, natomiast w części poświęconej historii powojennej bardzo szeroko opisano historię światowych peryferiów. Dobrym pomysłem było także poświęcenie większej uwagi regionalnym liderom, takim jak Brazylia, Nigeria czy Kenia. Niemniej jednak momentami trudno jest ustalić, które informacje są zdaniem autorów ważniejsze, a które mniej ważne. To bez wątpienia minus książki Tyszkiewicza i Czapiewskiego.

Nowe spojrzenie

Recenzowana książka jest reklamowana jako ”najnowsze ujęcie dziejów »najkrótszego stulecia«”. Czy jednak fakt, że książka jest na polskim rynku relatywnie najnowszą syntezą dziejów poszechnych XX wieku wyzwolił w autorach większą dozę nowatorstwa? Niestety nie do końca. O ile zgodzę się, że obszerna faktografia naszpikowana datami jest niezbędna dla zrozumienia procesów zachodzących w skomplikowanym dwudziestym stuleciu, o tyle zupełnie nie mogę zrozumieć przyczyn, dla których w książce przyznano faktycznie absolutny prymat historii politycznej. W konsekwencji, trudno uznać ten podręcznik za szczególnie nowoczesny. Można przyjąć, że dość powszechnie uznawanymi kryteriami takiej nowoczesności są: ilość miejsca poświęcanego w nim na historię społeczną oraz na stosunek do historii pozaeuropejskiej7. W obu tych punktach mam zastrzeżenia do książki Tyszkiewicza i Czapiewskiego.

Po pierwsze, historia społeczna, historia kultury, historia myśli politycznej, historia religii, historia życia codziennego i historia gospodarki zostały tak naprawdę upchnięte w jednym rozdziale. W rozdziałach traktujących o historii poszczególnych okresów XX wieku bardzo brakuje wiedzy, którą podano w nieprawdopodobnie skondensowanej formie na stu ostatnich stronach podręcznika. W jaki sposób można zrozumieć różnicę pomiędzy latami dwudziestymi a latami trzydzestymi bez zrozumienia nastrojów fatalistycznych w kulturze? Jak pojąć genezę totalitaryzmów XX wieku opierając się jedynie na historii politycznej uzupełnionej elementami ekonomii? Ten brak jest zauważalny także w innych miejscach. Możnaby go przynajmniej częściowo zredukować poprzez przesunęcie piątej części traktującej o problemach społecznych i gospodarczych na początek. Wobec tego polecam wszystkim czytelnikom rozpoczęcie od lektury ostatniego rozdziału, chociaż najpewniej pozostawi on spory niedosyt. Część piąta jest bowiem o wiele za krótka, zajmując niewiele ponad 10% objętości całej książki. W konsekwencji, wiele ważnych zagadnień z zakresu historii kultury czy historii społecznej opisanych jest niezwykle pobieżnie.

Jeżeli chodzi o traktowanie przez autorów historii pozaeuropejskiej, to jak pisałem, poświęcają jej sporo miejsca. Problemem nie jest jednak ilość miejsca, ale punkt widzenia przyjmowany przez Tyszkiewicza i Czapiewskiego. Autorzy we wstępie napisali: „Opierając się na osiągnięciach historiografii światowej, przede wszystkim anglosaskiej, która bez wątpienia przoduje w badaniach nad dziejami globu w XX w., staraliśmy się także ukazać najnowszy stan badań nad różnymi problemami”8. Zaskakujące jest jednak, że w bibliografii znalazły się niemal wyłącznie dzieła historiografii anglosaskiej i polskiej. Znajdziemy tam raptem cztery pozycje w języku rosyjskim i jedną w niemieckim. W ogóle, w porównaniu choćby z bibliografią Półwiecza Roszkowskiego9, ta z której skorzystali Tyszkiewicz i Czapiewski wypada blado.

Trudno mówić więc o opieraniu się przez autorów na osiągnięciach historiografii światowej. Co więcej, nie jestem pewien, czy nie nazbyt pochopnie zaufali oni akurat historiografii anglosaskiej. Wystarczy zwrócić uwagę na publikacje, jakie ukazują się w Stanach Zjednoczonych na temat Polski: wiele jest w nich stwierdzeń przynajmniej dysusyjnych10. Podobnie mają się twierdzenia historyków anglosaskich na temat innych krajów. Moim zdaniem brak dzieł historyków francuskich czy większej liczby książek rosyjskich i niemieckich jest sporą słabością recenzowanej pracy. Istnieje bowiem obawa, że czytelnikowi prezentowane są opinie powierzchowne i jednostronne. Oczywiście korzystanie z historiografii anglosaskiej to nie tylko zagrożenia. Wśród autorów dzieł powoływanych w bibliografii znajdziemy tak wybitnych historyków jak Niall Ferguson czy Martina Malia, o klasie których nikogo nie trzeba przekonywać.

Historia polityczna i już

Generalnie muszę przyznać, że „nowe spojrzenie” zastosowane przez autorów roczarowuje. Od syntezy historii XX wieku oczekiwałbym oprócz faktografii także sporej interdysycplinarności, której u Tyszkiewicza i Czapiewskiego nie ma. Zasadnicze zastrzeżenia wymieniłem powyżej. Pozwolę sobię jednak zaznaczyć, że narracja o historii politycznej jest skonstruowana ciekawie i po prostu dobrze się ją czyta. Recenzowany podręcznik zawiera bogactwo faktów i to nawet na tematy tak egzotyczne jak kryzys ekonomiczny w Meksyku11. W moich słowach nie ma cienia kpiny – cieszę się, że na rynku zagościł sumiennie przygotowany podręcznik do historii politycznej XX wieku.

Niestety, w dalszym ciągu brak jest kompletnego podręcznika do historii powszechnej tego okresu. Tyszkiewicz i Czapiewski nie udźwignęli ciężaru napisania książki jednocześnie syntetycznej i obejmującej inne, poza historią polityczną, dziedziny historii. Nie robię im z tego wielkiego zarzutu, bowiem zadanie jest diabelnie trudne. Mnogość źródeł, olbrzymia ilość opracowań – jak w tym wszystkim zachować umiar i jednocześnie nadać pracy autorski kształt, oczekiwane „nowe spojrzenie”? Wszystkim zwolennikom klasycznej historii politycznej książkę polecam jednak z czystym sumieniem.

Na marginesie zaznaczę, chociaż to niewielki drobiazg, że korektor niniejszej pracy parę razy przysnął nad tekstem, co nie powinno się zdarzyć przy takiej klasie serii i wydawnictwa.

Przypisy

1 A. Czubiński, Historia powszechna XX wieku, Poznań 2003.

2 W. Roszkowski, Półwiecze. Historia Polityczna świata po 1945 roku, Warszawa 2003.

3 Historia polityczna świata XX wieku: 1901–1945, red. M. Bankowicz, Kraków 2004; Historia polityczna świata XX wieku: 1945–2000, red. M. Bankowicz, Kraków 2004.

4 J. Tyszkiewicz, E. Czapiewski, Historia Powszechna. Wiek XX, Warszawa 2010, s. 25.

5 A. Dudek, Historia polityczna Polski 1989–2005, Kraków 2007.

6 J. Tyszkiewicz, E. Czapiewski, op. cit., s. 26.

7 M. Falkowski, Nowoczesność w polu i zagrodzie, a także nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. À propos recenzji Historii Powszechnej. Wiek XIX Andrzeja Chwalby, „Teka Historyka”, 2010, nr 41, s. 181.

8 J. Tyszkiewicz, E. Czapiewski, op. cit., s. 26.

9 W. Roszkowski, op. cit., s. 577–596.

10 Np. Stanley Payne pisze o Obozie Zjednoczenia Narodowego jako o organizacji faszystowskiej (S. G. Payne, Fascism. Comparison and Definition, Madison 1980, s. 16); innym przykładem są kontrowersyjne publikacje Jana Tomasza Grossa.

11 J. Tyszkiewicz, E. Czapiewski, op. cit., s. 853.

Korekta: Justyna Piątek


Michał Przeperski:

Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN. Interesuje się szeroko pojętą historią dwudziestego wieku, a przede wszystkim systemami totalitarnymi i propagandą. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Mówią Wieki”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Na Wokandzie”.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: Krzysztof KlocCo do podręcznika Czubińskiego to jestem zdziwiony, że Autor pisze o jej "powszechnym polecaniu" studentom przez wykładowców. Patrząc przez pryzmat Krakowa wiem, że tak nie jest. Mało tego, książka ta, tak samo jak opracowane przez tegoż autora dzieje Polski XX w., uważana jest za pracę nierzetelną i, pomimo tego, że okres PRL szczęśliwie minął ładnych parę lat temu, napisaną z perspektywy partyjnego funkcjonariusza, co zresztą dość szybko idzie wyczuć czytając to, i nie tylko, "dzieło" Czubińskiego.

Gość: Przemysław DamskiAkurat wybór cezury początkowej jest moim zdaniem dyskusyjny. Bardziej optowałbym za rokiem 1919 lub nawet 1922. To konferencje paryska i waszyngtońska stanowią całkowitą zmianę. Ale jak wiemy spór w tej materii jest żywy wśród historyków. :)

Gość: Krzysztof KlocCezury zazwyczaj łączą się z symboliką, a także z emocjami. W tej sferze znacznie silniej oddziaływuje data zakończenia I WŚ niż wyżej wspomniane konferencje. W kwestiach przyczynowo-skutkowych również czasami można dojść wręcz do absurdu. Paryża, czy Waszyngtonu nie byłoby bez wielkiej wojny, której zaś nie byłoby bez...etc. :) Choć trzeba przyznać, że ostatnimi czasy w literaturze, tak jak u wykładowców, nader często można się spotkać z nazewnictwem okresu po 1918, 1919 i 1922 r. jako "ładem wersalsko-waszyngtońskim".

Gość: Piotr JotPowiem szczerze, że jestem trochę zniesmaczony po owej lekturze, a byłem przekonany, że będzie o wiele lepsza od podręcznika Czubińskiego, przy czym jego wydanie z 2006 roku jest jak najbardziej poprawna.
Wady:
-Bibliografia jest troszkę mała, a za to duża ilość dzieł zagranicznych, które są mało dostępne
-Pisanie na skróty, przy czytaniu ma się wrażenie, że autor na b. mały limit powierzchni, co przekłada się na to, że większość podrozdziałów to jedna strona.
-Strasznie ubogi index osób

Zalety:
-Prosty język
-Dużo dobrze rozmieszczonych mapek
-Marginesy ułatwiające uczenie...

Gość: Michal PrzeperskiMysle ze "zniesmaczony" to mocne slowo - ja sam bylem po prostu roczarowany. Ksiazka Tyszkiewicza i Czapiewskiego wydaje sie byc niedopracowana, a porownanie z Czubinskim jest jak najbardziej na miejscu (jednak na korzysc tego drugiego). Bibliografia natomiast wydaje mi sie byc nie "troszke mala", ale raczej zaskakujaco uboga.

Odnoszac sie jeszcze do wypowiedzi K. Kloca: podrecznik Czubinskiego jest polecany na wielu kierunkach uczelni warszawskich. Oczywiscie nie oznacza to, ze cieszy sie powszechnym szacunkiem w kazdym osrodku akademickim, natomiast pozwala stwierdzic, ze jest dosc powszechnie polecany. Co do nazywania ksiazki Czubinskiego "dzielem", bylbym bardzo ostrozny.

Co do dyskusji o cezurach: wiadomo, ze nie dojdziemy do jednoznacznej konkluzji. Propozycje K. Kloca i P. Damskiego sa sensowne i w pelni uzasadnione, w takim samym chyba stopniu co moja propozycja.

Gość: Piotr JotTa książka jest niedopracowana - to bardzo łagodne określenie, podręcznik na poziomie akademickim nie powinien mieć tylu luk....
Biorąc pod uwagę np; temat o wojnie zimowej byłby całkiem niezłe opisany, gdyby nie zabrakło Otto Kuuisinena, który był jedną z kluczowych osób dla tego zagadnienia.
I takie luki pojawiają się dość często, wystarczy spojrzeć na index nazwisk i zobaczyć czego a raczej kogo brakuje w owej syntezie.

Dodaj komentarz