Jan Matejko: „Bitwa pod Grunwaldem”

Obraz „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki dorównuje sławą wydarzeniu historycznemu, które przedstawia. Jak i dlaczego powstał? Jakie były jego późniejsze dzieje? Jakie przesłanie niósł dawniej, a jakie niesie dzisiaj?

Jan Matejko – autoportret (1892 r.) Jan Matejko (1838–1893) należy niewątpliwie do najwybitniejszych oraz najbardziej znanych polskich malarzy XIX w. i polskich artystów w ogóle. Śmiało można stwierdzić, że „jest największym polskim malarzem historycznym, a dzieła jego oparte są na głębokich studjach zabytków staropolskich”1. Jego obrazy służyły podtrzymywaniu i pielęgnowaniu ducha patriotyzmu wśród Polaków, których państwo znajdowało się wówczas pod zaborami i stanowiło białą plamę na mapach świata. Artysta malował „ku pokrzepieniu serc”. Zgodzić się też można z opinią, iż Matejko „ma dla Polaków wielkie znaczenie nie tylko jako wielki artysta, ale i przez ducha patrjotycznego i bohaterskiego ożywiającego jego dzieła”2.

Niemalże wszystkie obrazy Matejki dotyczą dziejów Polski. By sprostać wyjątkowemu zadaniu, jakim było malarskie dokumentowanie historii, artysta poprzedzał pracę artystyczną swoistymi studiami historycznymi nad tematyką przyszłego dzieła sztuki. Miało to pozwolić na jak najlepsze oddanie istoty przedstawianych wydarzeń. Podobnie było z Grunwaldem.

Świadomym celem artysty było podtrzymanie ducha w rozdartym przez zaborców narodzie poprzez przypomnienie chwały oręża polskiego3. Sama koncepcja stworzenia tak wspaniałego dzieła przechodziła rozmaite zmiany zanim dojrzała i przyjęła ostateczny kształt.

Przygotowania

W 1874 r. Matejko rozpoczął pierwsze przygotowania do pracy nad planowanym dziełem. Należy podkreślić, że były one bardzo rzetelne. Przedmiotem studiów mistrza stały się konie w gwałtownym ruchu, pogłębiał również studia portretowe oraz interesował się ówczesnym uzbrojeniem, by jak najlepiej oddać realia epoki. Sięgnął także do źródeł – analizował Kronikę Bielskiego oraz wczytywał się w opis bitwy pozostawiony przez Jana Długosza4. Wykonywał szkice i rysunki, zbierał materiały ikonograficzne, a jako modeli dobierał osoby mu współczesne, ale tylko te, które kojarzyły mu się z postaciami poznanymi dzięki źródłom5.

Malarz odbył również podróż, która miała mu pomóc lepiej zapoznać się z tematyką przyszłego dzieła. Był w Waplewie oraz Malborku, oglądał pola grunwaldzkie, a następnie zwiedził Toruń i Gdańsk6. Warto wspomnieć, że była to wycieczka pełna rozgłosu – Henryk Marek Słoczyński twierdzi wprost, że „dzięki rozgłosowi, jaki podróży nadała prasa, w drodze powrotnej na trasie przejazdu pociągu gromadziły się wiwatujące na cześć artysty tłumy”7.

Inspiracji do namalowania obrazu można doszukiwać się we już we wcześniejszym okresie, kiedy to powstały kompozycje takie jak Władysław Jagiełło z Witoldem modlący się przed bitwą (1855) czy Jagiełło na pobojowisku (1861). Nie bez znaczenia mogły być także aktualne wydarzenia polityczne, tj. klęska Francji pod Sedanem, powstanie II Rzeszy oraz germanizacja Polaków w Wielkopolsce. Sprawiły one, że tematyka obrazu stała się czymś aktualnym. Przedstawienie pogromu Krzyżaków dokonanego przez Polaków i Litwinów miało być poniekąd przestrogą dla Bismarcka8. Na tym tle wyraźnie widoczna staje się główna rola malarstwa historycznego Matejki – tworzenie „ku pokrzepieniu serc”.

Powstanie obrazu

Tak naprawdę nie wiemy, kiedy dokładnie malarz przystąpił do prac nad obrazem. Stanisława Serafińska, siostrzenica żony Matejki, pisała w swoich wspomnieniach: „O dniu rozpoczęcia Grunwaldu nikt z nas nie wiedział”. Dalej jednak autorka przywołała relację Mariana Gorzkowskiego, który w swej broszurze odnotował: „dziwnym zbiegiem wypadków w dzień rozpoczęcia tego obrazu, jak również w dzień ukończenia go dzwonił z Wawelu Zygmunt”. Słowa te stały się źródłem przypuszczenia, że artysta rozpoczął tworzenie dzieła w czerwcu 1875 r. podczas nabożeństwa z okazji Bożego Ciała, co tłumaczyłoby bicie wspomnianego dzwonu9. Wiadomo wprawdzie, że pierwszy szkic olejny kompozycji powstał już w 1872 r., jednak do malowania na gigantycznym płótnie Matejko przystąpił w roku 187510 i ten moment miała zapewne na myśli Stanisława Serafińska.

W 1876 r., po powrocie malarza z Waplewa i spod Grunwaldu, obraz został „zmieniony i przemalowany”11. We wrześniu 1878 r. przeniesiono go do sali krakowskiego ratusza, gdzie artysta wykonał ostatnie prace, bowiem w swojej pracowni nie mógł przyglądać się płótnu z dostatecznej odległości. Jeszcze tego samego miesiąca Grunwald został ukończony, a w ratuszu miała miejsce jego pierwsza ekspozycja. Wszyscy mogli podziwiać niezwykłe i ogromne dzieło o wymiarach: 426,5 × 987,5 cm12.

Kopia obrazu Bitwa pod Grunwaldem

Pierwsze wystawy i reakcje

Obraz „zwiedził” znaczną część Europy. Oglądano go w Wiedniu, Warszawie, Petersburgu, Berlinie, Lwowie, Peszcie, Paryżu i ponownie w Warszawie13. Już podczas pierwszych wystaw podnosiły się głosy krytyki, ale były i takie, które schlebiały Matejce i jego talentowi, a także popierały swoistą misję, jaką wypełnił artysta poprzez namalowanie swojego dzieła. W 1880 r. jeden poeta Bohdan Zaleski napisał pod wpływem paryskiej wystawy Grunwaldu wiersz ku czci artysty. Oto fragment:

Ja cię wielbię mistrzu Janie,
Boś ty siłacz, mąż wśród ludu,
Z pędzlem jakby z różdżką cudu
Wieszczysz Polski zmartwychwstanie!

Szczególnym wyrazem uznania dla dotychczasowego dorobku artysty było wręczenie mu w październiku 1878 r. w Krakowie poświęconego w wawelskiej katedrze berła, które było symbolem panowania w sztuce14.

Burzliwe dzieje

Fragment obrazu Bitwa pod Grunwaldem Książę Witold Warto zwrócić uwagę na późniejsze dzieje Bitwy pod Grunwaldem. Jeszcze przed jej ukończeniem, w lutym 1878 r., kupił ją niejaki Rosenblum z Warszawy za 45 tys. Guldenów15, zaś w 1902 r. dzieło trafiło do zbiorów Muzeum Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Tragiczne były losy obrazu w czasie II wojny światowej, z obawy przed hitlerowcami, dla których miał on znaczenie propagandowe, został ukryty w Lublinie. Ogromne płótno nawinięto na specjalny walec i zakopano w szopach Taborów Miejskich. Po wyzwoleniu miasta przez wojska radzieckie w 1944 r. stan dzieła okazał się katastrofalny. Dzięki pracom prof. Bohdana Marconiego Grunwald odrestaurowano16. W 1949 r. trafił on do Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie do dziś stanowi stały element ekspozycji17. Od tamtego czasu obraz eksponowano również w Moskwie i Wilnie18. Obecnie trwa pełna i kompleksowa konserwacja obrazu zapoczątkowana w związku z obchodami 600-lecia bitwy, a finansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz z pieniędzy zgromadzonych w czasie publicznej zbiórki19.

Bitwa pod Grunwaldem była wystawiana w wielu galeriach Europy – jeszcze za życia samego Matejki aż 17 razy. Ogromne płótno o powierzchni 42 m2 zwijano i rozwijano 32 razy. Ryzyko wystąpienia uszkodzeń było od początku duże, a pierwsze prace konserwatorskie wykonywał już sam autor dzieła20. Wskutek swojej niezwykle bogatej, ale i nierzadko dramatycznej historii, obraz uległ znacznym uszkodzeniom, niejednokrotnie też poddawany był renowacji. Po zakończeniu trwającej obecnie z pewnością będzie zachwycał kolejne pokolenia Polaków.

Kompozycja

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że nie brakuje głosów krytycznych odnoszących się do kompozycji dzieła. Zarzuca mu się m.in. natłok różnorakich elementów, chaotyczność, czy też brak perspektywy, przyczyny upatrując niekiedy nawet w wadzie wzroku Matejki. Artysta świadomie jednak namalował swój obraz tak, by widz został przytłoczony masą koni i ludzi i poczuł się wciągnięty w centrum wydarzeń rozgrywających się na płótnie. Chodziło przede wszystkim o wstrząs. Dopiero po pierwszym, jakże silnym wrażeniu odkrywa się całą masę szczegółów: głowy, ręce, łby końskie, elementy uzbrojenia etc.21 Jeden z krytyków artystycznych pisał następująco: „Wszystko stłoczyło się ku ramie obrazu, wszystko zwaliło się na plan pierwszy, a wskutek tego […] doznaje się wrażenia, jak gdyby za tę linię zaczarowaną nikt i nic już nie mogło się przedostać”22.

Obraz uwydatnia zbiorowy ludzki wysiłek. Autor wykazał ogromną sympatię dla plebejskich wojowników, którym przypadło zadanie ostatecznego ciosu wielkiemu mistrzowi zakonu. Stanowią oni manifestację potęgi narodów słowiańskich zjednoczonych w walce o wspólną sprawę. Rycerze krzyżaccy byli niejako skazani na przegraną z masami ludowymi wiedzionymi patriotycznym uniesieniem, broniącymi niepodległego bytu. Wobec nich blednie nawet postać Witolda, nie wspominając już o samym Jagielle, który sprowadzony został do roli obserwatora23.

Fragment obrazu Bitwa pod Grunwaldem Śmierć Ulryka von Jungingena W centrum wydarzeń widzimy, jak muskularny Litwin uśmierca Ulryka ciosem włóczni św. Maurycego24. Zaraz padnie zakon, za moment włócznia przebije napierśnik wielkiego mistrza. Jarosław Krawczyk zwraca uwagę, że gdyby tę scenę wyciąć i uczynić z niej odrębny obraz, byłoby to najprawdopodobniej jedoa z najbardziej wzruszających przedstawień śmierci w polskim malarstwie25.

W lewym rogu widzimy, jak ucieka komtur Henryk von Plauen26. Nasuwa się pytanie – dokąd?Oczywiście do Malborka, by zorganizować obronę i ocalić państwo zakonne. To dzięki niemu zakon przekształcił się w państwo pruskie, które uczestniczyło w rozbiorach. Matejko zawsze patrzył na dzieje z perspektywy rozbiorów. Widzimy zatem, jak historia zwycięstwa zmienia się w historię utraconej szansy27. Wymowa obrazu ma więc charakter nieco pesymistyczny.

Wysoko na niebie odnajdujemy postać św. Stanisława. Często jest on mylnie identyfikowany z Matką Boską. Według Długosza „pewni i pobożni i czcigodni mężowie […] widzieli w czasie bitwy w powietrzu jakiegoś znakomitego męża odzianego w szaty biskupa błogosławiącego wojsko polskie […]. Panowało przekonanie, że był to biskup krakowski Stanisław, dzięki którego wstawiennictwu Polacy, jak wiadomo, odnieśli tak sławne zwycięstwo. Święty co prawda nie walczy, ale jego wpływ na losy bitwy jest wielki. Wiatr św. Stanisława wymiata Krzyżaków z pola bitwy28.

***

Bitwa pod Grunwaldem powstała w okresie zaborów i przypominała jeden z najważniejszych momentów w dziejach Polski, co miało pokrzepić serca narodu pozbawionego własnego państwa. Można zaryzykować stwierdzenie, że doszło w konsekwencji do swoistej aktualizacji znaczenia bitwy. Przesłanie obrazu jest wciąż żywe, bowiem współcześnie uchodzi on za symbol świetności i dawnej potęgi ojczyzny. Można przypuszczać, że dzieło Matejki wywarło kluczowy wpływ na postrzeganie wiktorii grunwaldzkiej przez kolejne pokolenia Polaków i m.in. dzięki niemu bitwa ta należy do najbardziej znanych i rozpoznawalnych faktów naszej historii.

Przypisy

1 Matejko, [w:] Wielka ilustrowana encyklopedja powszechna, t. 10, Kraków [ok. 1932], s. 79.

2 Tamże.

3 J. Starzyński, Jan Matejko, Warszawa 1973, s. 23.

4 Tamże, s. 21.

5 J.M. Michałowski, W kręgu sztuki. Jan Matejko, Warszawa 1984, s. 44.

6 Tamże, s. 10.

7 H.M. Słoczyński, Matejko, Wrocław 2000, s. 135.

8 J.M. Michałowski, W kręgu sztuki..., s. 10.

9 S. Serafińska, Jan Matejko. Wspomnienia rodzinne, oprac. J. Gintel, E. Łepkowski, Kraków 1958, s. 407.

10 J.M. Michałowski, W kręgu sztuki..., s. 44.

11 S. Serafińska, Jan Matejko..., przyp. 413, s. 566.

12 M. Gorzkowski, Jan Matejko: Epoka od r. 1861 do końca życia artysty z dziennika prowadzonego w ciągu lat siedemnastu, oprac. K. Nowacki, I. Trybowski, Kraków 1993, s. 117-118.

13 Tamże, s. 118.

14 H.M. Słoczyński, Matejko..., s. 142.

15 M. Gorzkowski, Jan Matejko..., s. 118, 135.

16 D. Ignatowicz-Woźniakowska, Grunwald ocalony, rozmowę przeprowadził A. Datko, „Królowa Apostołów – Miejsca Święte”, nr 7/2010, s. 52.

17 Konserwacja „Bitwy pod Grunwaldem” Jana Matejki, [w:] Serwis internetowy Muzeum Narodowego w Warszawie, [dostęp: 07.03.2011], <http://www.mnw.art.pl/index.php/pl/zbiory/konserwacja/konserwacja_bitwy_pod_grunwalde/>

18 D. Ignatowicz-Woźniakowska, Grunwald ocalony..., s. 52.

19 Konserwacja „Bitwy pod Grunwaldem”...

20 D. Ignatowicz-Woźniakowska, Grunwald ocalony..., s. 52.

21 J. Starzyński, Jan Matejko..., s. 21, 23.

22 J. Krawczyk, Święty wiatr nad Grunwaldem, „Mówią Wieki”, 02/2010, s. 93.

23 J. Starzyński, Jan Matejko..., s. 23.

24 Św. Maurycy był również patronem Krzyżaków, którzy mieli głosić ewangelię nieochrzczonym ludom. Matejko chciał powiedzieć, że Krzyżacy byli jej fałszywymi krzewicielami.

25 J. Krawczyk, Święty wiatr nad Grunwaldem..., s. 93.

26 Nie brał on udziału w walce i Matejko dobrze o tym wiedział.

27 J. Krawczyk, Święty wiatr nad Grunwaldem..., s. 95.

28 Tamże.

Bibliografia

Bitwa pod Grunwaldem na portalu „Histmag.org”

Redakcja: Roman Sidorski


Damian Bębnowski:

Student III roku historii na Uniwersytecie Łódzkim. Interesuje się historią Polski średniowiecznej (ze szczególnym uwzględnieniem okresu jagiellońskiego), historia Czech i dziejami Zakonu Krzyżackiego.

[ więcej o autorze ]


Łukasz Ćwikła:

Student III roku historii na Uniwersytecie Łódzkim. Jego zainteresowania to: doktryny polityczne, historia średniowiecza, historia Kościoła oraz rewolucja francuska.

[ więcej o autorze ]

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: Przemysław z KrakowaJa jednak wolę obraz Popiela i Rozwadowskiego – jest o wiele czytelniejszy, jest na nim mniej błędów merytorycznych (typu husarskie skrzydła u Matejki), a co do wrażenia... Sam padający koń na samym dole nieco z prawej strony zrobił na mnie piorunujące wrażenie swoim wyrazem pyska i oczu. Reszta nie jest gorsza. Chociaż jaskiniowiec z maczugą zamierzający się na Wielkiego Mistrza (prawy dolny róg) też wygląda zabawnie.
Pozdr.

Gość: Zosia z GdańskaTekst bardzo ciekawy, przydał mi się w do referatu. Chociaż z tym Henrykiem von Paluenem to nie wiadomo ponoć czy to on...

Gość: Oliwia z SieradzaTekst przydał mi się do pracy jednej i drugiej

Gość: Karolina B.@ Przemysław z Krakowa
Skrzydła husarskie raczej nie są błędem merytorycznym, nie posądzałabym Matejki o aż taką ignorancję. Podobnie jak Włócznia św. Maurycego - chyba nikt nie wierzy, z samym malarzem na czele, że wzięła udział w bitwie. To raczej elementy pewnej wizji artystycznej czy - jak kto woli - narracji, postrzegającej historię Polski nieco szerzej i nie roszczącej sobie wcale pretensji do oddania wiernie każdego detalu.

Dodaj komentarz