Jedwabne: pseudosensacje „Wprost” i manipulacje „Gazety Polskiej”

Po ponad dziesięciu latach od nagłośnienia zbrodni w Jedwabnem wciąż budzi ona duże emocje. Ostatnio skłoniły one dziennikarzy „Wprost” i „Gazety Polskiej Codziennie” do zaserwowania odgrzewanego kotleta jako sensacji.

Fragment pomnika ofiar pomordowanych w Jedwabnem (fot. Fczarnowski, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0) W ostatnim numerze tygodnika „Wprost” wydanym w 2012 roku (z datą 6 stycznia 2013, s. 20–23) opublikowano artykuł Kończcie już, bo szabas, który przedstawia „niepublikowany dotąd raport” z prac ekshumacyjnych prowadzonych w Jedwabnem w 2001 roku. Dokument ten miał jakoby zawierać „nowe szczegóły tamtych wydarzeń”. Jak sugerowali autorzy, miałyby one nieco rozjaśnić kwestię roli, jaką odegrali Niemcy w zainicjowaniu, zorganizowaniu i przeprowadzeniu zbrodni.

Czego dowiadujemy się z tego artykułu? W zasadzie dwóch rzeczy. Po pierwsze, że prace ekshumacyjne miały bardzo ograniczony charakter, a sposób ich przeprowadzenia daleki był od procedur stosowanych zazwyczaj w takich przypadkach. Stało się tak ze względu na pragnienie poszanowania judaistycznych zasad religijnych dotyczących szczątków zmarłych osób. Drugą informacją, stanowiącą ponoć „najciekawszy element raportu”, było stwierdzenie o odkryciu „46 łusek niemieckiej broni typu mauser”, co „mogłoby oznaczać”, że Niemcy brali czynny udział w jedwabieńskim mordzie i strzelali do jego ofiar. Jak można skomentować te rewelacje?

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że przedstawione powyżej wiadomości były już od dawna doskonale znane i szeroko komentowane w mediach bezpośrednio po opisywanej ekshumacji i w dłuższym okresie, w którym toczyło się IPN-owskie śledztwo w sprawie Jedwabnego. Jeśli raport cytowany przez „Wprost” zawierał nieznane dotąd szerzej drobne szczegóły dotyczące sposobu przeprowadzenia ekshumacji, to nie zmieniają one w żaden sposób oceny tych badań. Ich ułomność nie była żadną tajemnicą dla znających sprawę lepiej niż pobieżnie. Czy postąpiono wówczas słusznie, stawiając kwestie wiary ponad naukową skrupulatność? Nie mnie to rozstrzygać.

A co ze wspomnianymi łuskami? Elementarna rzetelność dziennikarska nie pozwoliła autorom „Wprost” pominąć efektów ekspertyz balistycznych przeprowadzonych w toku IPN-owskiego śledztwa. Wykazały one, iż pozostałości nabojów znalezione w Jedwabnem w obrębie słynnej stodoły oraz w jej pobliżu nie mogły być wystrzelone w roku 1941, bowiem pochodziły z broni nie będącej jeszcze wówczas w użytku.

W omawianym artykule nie znalazło się zatem nic, co choćby w niewielkim stopniu pozwoliłoby zakwestionować konkluzję przywoływanego już IPN-owskiego śledztwa prowadzonego przez prokuratora Radosława Ignatiewa. Uznał on, iż mordu w Jedwabnem dokonano z niemieckiej inspiracji i za niemieckim przyzwoleniem, jednak rola odegrana przez polskich cywili była „decydująca o zrealizowaniu zbrodniczego planu”, bowiem to polscy mieszkańcy miasteczka byli „wykonawcami zbrodni, jako sprawcy sensu stricto”.

Sam artykuł we „Wprost” nie byłby zapewne wystarczającym powodem do pisania tego felietonu. O Jedwabnem powiedziano już przecież tak wiele, że trochę szkoda byłoby tracić czas na komentowanie kolejnych nic nie wnoszących – choć siejących nieco zamętu – publikacji. Niestety, na tym się nie skończyło. „Rewelacje” tygodnika podchwyciła „Gazeta Polska Codziennie”, która w swoim piątkowym (z 28 grudnia 2012 roku) wydaniu zamieściła news zatytułowany „Niemcy strzelali w Jedwabnem”, będący krótkim omówieniem wcześniejszego artykułu z „Wprost”. Przewina dziennikarza gazety nie ogranicza się do posłużenia się sprzecznym z rzeczywistością tytułem (można by oczywiście udawać głupiego i tłumaczyć, że chodziło o Niemców strzelających do nacierającej Armii Czerwonej w 1944 roku). Autor napisał o znalezieniu w Jedwabnem niemieckich łusek, ale nie wspomniał już choćby słowem o tym, że pochodziły one z pocisków niewystrzelonych w 1941 roku. Stwierdził za to, że raport cytowany przez „Wprost” stawia jakoby pod znakiem zapytania przytoczone wyżej konkluzje prokuratora Ignatiewa dotyczące niemieckiej roli w omawianej zbrodni. Jest to manipulacja urągająca zasadom dziennikarskiej uczciwości i rzetelności.

W tekście z „GPC” przytoczono też opinię Piotra Gontarczyka, według którego „udział Niemców jako sprawców i kierujących zbrodnią w Jedwabnem jest bezsporny”, co wynikać ma „z dokumentów oskarżenia i procesu z 1949 r.”. Nie sposób podjąć się tutaj całościowej polemiki z taką tezą – wymagałoby to raczej obszernej książki niż krótkiego felietonu. Dość jednak powiedzieć, że o bezsporności nie może być tutaj mowy (wystarczy przypomnieć po raz kolejny efekty IPN-owskiego śledztwa), a zeznania złożone w czasie powojennego procesu są co najmniej niejednoznaczne i nie pozwalają na formułowanie kategorycznych wniosków o niemieckim sprawstwie i kierownictwie, szczególnie w świetle pozostałych dostępnych źródeł.

Nie jest moim celem propagowanie rekonstrukcji wydarzeń autorstwa prokuratora Ignatiewa jako jedynie słusznej i prawdziwej, zamykającej raz na zawsze całą sprawę. Jestem od tego bardzo daleki. Nie potrafię jednak przejść obojętnie wobec prób manipulowania dobrze znanymi faktami w celu zrzucenia odpowiedzialności za zbrodnię w Jedwabnem z barków polskich mieszkańców (nie wszystkich, rzecz jasna) tego miasteczka.

Felietony publikowane w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”.

Redakcja: Michał Przeperski


Roman Sidorski:

Były redaktor naczelny (styczeń-lipiec 2008), a obecnie kierownik działu naukowego „Histmag.org”. Magister historii, absolwent Instytutu Historii UAM w Poznaniu, autor pracy magisterskiej „Kozaczyzna ukrainna w systemie prawnoustrojowym Rzeczpospolitej 1569–1638”. Obecnie doktorant w tym samym instytucie. Interesuje się źródłoznawstwem, historią Polski nowożytnej, ale także np. astrofizyką i fotografią.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: mleczak"odgrzewany kotlet" w kontekście masowego mordu brzmi co najmniej niedelikatnie,jeśli nie po prostu durnie

Gość: Oleg MądryUderzyć w Gontarczyka, rezygnując z merytorycznej dyskusji. "Nie sposób podjąć się tutaj całościowej polemiki z taką tezą – wymagałoby to raczej obszernej książki niż krótkiego felietonu." Szkoda, że nie było przynajmniej akapitu polemiki. Sprawstwo kierownicze Niemców nie ulega wątpliwości - ale ciekaw jestem na czym oparta jest krytyka takiego przedstawienia rzeczywistości.

Gość: RobertNo jak już ruszamy trudne sprawy to tak może coś o mordach w Nalibokach, Koniuchach, w Brzostowicy Małej , Drzewicy itd. A może o działalności żydowskiej organizacji Żagiew i siatce konfidentów Leona Skosowskiego pracujących dla gestapo. Czemu o tym milczycie?

Gość: RobertA to polecam do obejrzenia. http://www.youtube.com/watch?v=c9dK8E2vG4A

Roman Sidorski@Oleg Mądry - Nie uderzam w Gontarczyka, tylko się z nim nie zgadzam. Felieton jest zasadniczo poświęcony bardzo konkretnemu i wąskiemu tematowi publikacji we "Wprost" i "Gazecie Polskiej Codziennie" i nie jest jego celem rozstrzyganie zagadnienia niemieckiej roli w zbrodni w Jedwabnem. Do wypowiedzi wspomnianego historyka odniosłem się po prostu dlatego, że nie chciałem zbywać jej milczeniem, jak gdybym jej w ogóle nie zauważył (lub udawał, że nie zauważyłem). Nie widzę przy tym powodu, dla którego miałbym poświęcać temu znacząco więcej miejsca niż zrobiono to w samej "GPC". Tym bardziej, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto stawia tezę,

@Robert - i to wszystko w jednym krótkim felietonie? ;) "Histmag" istnieje ponad jedenaście lat i jak dotąd nie pisaliśmy o Jedwabnem, a i ten tekst nie jest poświęcony wydarzeniom z 1941 roku, tylko dwóm artykułom prasowym na ich temat. Naprawdę nie sądzę zatem, żebyśmy naruszyli powyższą publikacją jakiekolwiek proporcje w pisaniu o "trudnych sprawach".

Gość: Oleg MądryGontarczyk i Chodakiewicz roznieśli pisaninę Grossa na strzępy. Rozumiem motywację Autora felietonu, lecz uważam, że popełnił błąd. Trzeba wypunktować słabe strony argumentacyji Gontarczyka, bo powoływanie się na IPN-owskie śledztwo to trochę mało. Tym bardziej, że nie wszyscy śledzą informacje o Jedwabnym na bieżąco.

Gość: ANNASkoro oskarża się kogoś o zbrodnie (Polaków) to trzeba przeprowadzić śledztwo, w tym zebrać dowody, a nie wierzyć na słowo rabinom z USA chyba proste?

Gość: PawełOskarżać Polaków o zbrodnie, jednocześnie nie zgadzając się na ekshumację by dociec prawdy, to szczyt bezczelności i zaprzeczenie wszelkim zasadom
wymiaru sprawiedliwości.

Gość: ginno to wszystko jasne. Sądziłem, że komentarze na stronie magazynu historycznego będą wolne od tego co mówi się na innych forach. Byłem dość naiwny, wszak Polacy są wszędzie tacy sami. Bez względu na wykształcenie, Żydzi zawsze są winni. Wesołej zabawy.

Gość: PawełPanie "gin" mają być ponad prawem? Chyba się pan zagalopował

Gość: Gallgin - Jak powszechnie wiadomo żydzi z zasady nigdy nie są winni. Wesołej zabawy, szalom.

Gość: JanBrawo Paweł! Trafiłeś w samo sedno. Lepiej tego się nie da ująć.

Gość: RobespierNie zezwolono na ekshumacje aby nie odkryto pocisków w ciałach ofiar i cała akcja by się skończyła blamażem. Polecam artykuły na temat łusek co to rzekomo nie mogły pochodzić z niemieckiej broni. Jeden z nich http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_999.html

Gość: AndrzejProszę skończyć z powtarzaniem ordynarnych kłamstw, jakoby religijne prawo żydowskie bezwarunkowo zabraniało ekshumacji. Jest rzeczą oczywistą, że w wypadku zbrodni wykopuje się i bada ciało zamordowanej osoby. Ponadto przenosi się całe cmentarze, bo miasta (głównie w Ameryce) się rozrastają, prowadzi się drogi itp. Oczywiście nie należy niepotrzebnie naruszać pogrzebanych szczątków, ale np. kości obrońców Masady były dokładnie badane (nb. zaskoczeniem było znalezienie wśród kości ludzkich także kości świń)

Gość: olchGdzie można znaleźć informacje na temat postaw Żydów okolic Jedwabnego pomiędzy 17 IX 1939 a 21 VI 1941?

Gość: PapagenoPrzykro czytać ten artykuł,ale cóż-jestem za wolnością słowa.Wyrażam jednak nadzieję,że w nowym 2013 roku publikacje Histmaga nie będą ziały syjonistycznym fanatyzmem.Jeśli mowa o łuskach to proszę podać dokładnie datę produkcji i numer serii ;-).Niemożliwe?Mausery były przecież na wyposażeniu WP w 1939 roku.Aż się dziwię,że żaden z syjonistycznych halucków nie wpadł na pomysł,że skoro łuski z Mausera to z pewnością mordu dokonali polscy rezerwiści ;-))))!Nawet powojenni UB-owcy,z których większość miała niestety żydowskie korzenie nie wrabiali w jedwabiński mord Polaków.zrobiło to dopiero pokolenie Kwaśniewskich i Michników.Niech żyje przyjaźń polsko-izraelska.Tylko tak dalej!

Gość: WiemcijawiemI jak zwykle w dyskusji na tematy historyczno-polityczne, tylko polityka nas interesuje.
Tylko polityka i to współczesna, "prawdziwi Polacy" np.Papageno, Robespier, czy ANNA jak zwykle uderzają w swój ukochany bębenek, ale czy my na łamach portalu historycznego mamy zabawiać się w ataki ewidentnie nasączone "mową nienawiści",. czy jednak merytorycznie odnoszące się do artykułu?
Proszę Was, macie swoje portale do propagowania swoich chorych pogladow, tutaj rozmawiamy o historii, nawet o trudnej.

Gość: WiemcijawiemKażda seria łusek ma swoją numerację, a więc po numeracji można w prosty sposób dojść do raku produkcji.
Rok produkcji tej amunicji był, jak mniemam powyżej 42 roku.

Gość: Oleg MądrySzkoda, że zbrodnie "prawdziwych Żydów" jak Światło i Morel nie są tak głośno potępiane.

Gość: WoziwodaSkąd skowyt nienasyconych opisem zbrodni Morela pod tekstem o próbie zakłamywania Jedwabnego? A napisz se chłopie artykuł o Morelu albo przytocz wielokrotnie już opisywany życiorys tego żydowskiego oficera polskiej służby, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i dywaguj.

Gontarczy to sobie mógł roznosić pisaninę Grossa na rzekome strzępy ale z faktami jednego z wielu mordów polskich zbrodniarzy na Żydach nie sposób dyskutować, nie sposób ich zakłamać. A pisanina Grossa też odegrała swoją rolę.

Gość: zeroNie znam się za bardzo ale na łuskach są bite sygnatury - fabryka, rok produkcji,typ itp. no i wszystko i albo był w użyciu w 1941 albo nie, to podstawa, a potem balistyka
(artykuł jakoś mglisty mglisty). Wystarczy pogrzebać po forach "kopaczy" z okolic - materiał porównawczy się znajdzie

Gość@Woziwoda. Piszą tutaj o Morelu bo gdzie na ten temat nigdzie nie wolno. Pokazuje to dobitnie postawa Sikorskiego, który jako MSZ Polski podaje do sądu polskie gazeta za obrażanie żydów na forum. Obrażać Polaków zaś wolno zawsze i wszędzie. Bo prawda jest tylko jedna - ro POLACY mordowali żydów, czyż nie ? I tylko POLACY

Gość: gucioA moze ktos w koncu pomysli? Konkretni ludzie w konkretnym miejscu mordowali innych konkretnych ludzi. A nie "Polacy Żydów", "Chińczycy Zambijczyków". To z takich uogólnień biorą się idiotyczne zacietrzewienia.

Gość to trzebs zapytać Grossa, Michnika, dlaczego w ten sposób piszą

Sebastian AdamkiewiczOstatni komentarz został wykasowany ponieważ przekroczył wszelkie granice kultury i smaku. Rozumiem, że możecie się Państwo nie zgadzać opiniami zawartymi w felietonie oraz w komentarzach innych użytkowników, ale rynsztoku z naszego portalu nie pozwolimy robić!

Gość: bleeWoziwoda - Morel był żydowskim zbrodniarzem mordującym Polaków. Tak samo jak Fejgin, Bristigierowa, Stefan Michnik - i setki innych. To jest fakt historyczny - czy ci się to podoba, czy nie.

Odzywki o "skowycie" zachowaj dla siebie.

Gość: MimAleż trzymajmy się faktów historycznych :). Morel nie był żydowskim zbrodniarzem, tylko polskim zbrodniarzem pochodzenia żydowskiego. Dualizm "Polacy-Żydzi" jest wygodny dla nacjonalistów obu stron, ale nieprawdziwy. Dwa: wśród ofiar obozu "Zgoda" byli Ślązacy, Niemcy, Polacy, a więziono liczne inne narodowości.

Gość: Oleg MądryA dualizm "Ślązacy-Polacy" jest wygodny dla polityków RAŚ ;) Przedmówca sam wpisał się w taką narrację.

GośćO Jedwbnem i tym co się tam wydarzyło trzeba pisać jak nawięcej i najczęściej, bo oto mamy próbę fałszowania historii przez jedynie "słusznych historyków", którzy oskarżają o mord Polaków uciekając przed dowodami wobec oskarżonych.
Niedawno sąd uniewinnił,bądź wydał śmiesznie niskie kary na przestępców mafijnych komentując to działanie brakiem dowodów poza jedynie zeznaniami świadka koronnego. Podobnie jest z Jedwabnem, nie ma dowodów, poza wątpliwymi co do bezstronnosci świadkami w sprawie, a gdy trzeba było sięgnąć po dowody rzeczowe poprzez wykopanie szczątków, to ekshumację przerwano.
Jeszcze jedna sprawa, to że w zaganianiu Żydów do stodoły brali udział Polacy, podobno nie ulega watpliwości, ale już wątpliwości budzi powód tego udziału. Czy robili to z własnej inicjatywy, czy pod czyimś przymusem. W owym czasie w okolicy grasowała grupa niemieckich żołnierzy pod dowództwem oficera, która dokonywała podobnych zbrodni jak w Jedwabnem . Dlaczego nikt z tych "jedynie słusznych" historyków nie skojarzył tych faktów.? Dlaczego pomijają zeznania świadków, którzy opowiadają ,że Polacy byli zmuszeni przez Niemców do pomocy w zaganianiu Żydów w jedno miejsce?

Gość: Piotr GontarczykSzanowny Panie,

akt oskarżenia i wyrok sądowy w tej sprawie zostały opublikowane. Pan mimo to twierdzi rzecz następującą:

W tekście z „GPC” przytoczono też opinię Piotra Gontarczyka, według którego „udział Niemców jako sprawców i kierujących zbrodnią w Jedwabnem jest bezsporny”, co wynikać ma „z dokumentów oskarżenia i procesu z 1949 r.”. Nie sposób podjąć się tutaj całościowej polemiki z taką tezą – wymagałoby to raczej obszernej książki niż krótkiego felietonu. Dość jednak powiedzieć, że o bezsporności nie może być tutaj mowy (wystarczy przypomnieć po raz kolejny efekty IPN-owskiego śledztwa), a zeznania złożone w czasie powojennego procesu są co najmniej niejednoznaczne i nie pozwalają na formułowanie kategorycznych wniosków o niemieckim sprawstwie i kierownictwie, szczególnie w świetle pozostałych dostępnych źródeł"

Oczekuję, ża za tymi słowami nie pójdzie może jakaś powazniejsza książka, ale zechce Pan łaskawie moim twierdzeniom na ten temat - naturalnie, rozprawiając się z nimi w trymiga - poświęcić rzeczowy felietonik. Podpisuje się Pan jako historyk - przepraszam, nie kwestionuję tego faktu, ale Pana po prostu nie znam - więc jestem głeboko przekonany, że swoje uwagi jest Pan w stanie poprzeć merytorycznym wywodem. To co? Podyskutujemy? Czy skończy się tylko na publicystycznych banałach?

z wyrazami szacunku
Piotr Gontarczyk.

Roman SidorskiSzanowny Panie Doktorze,

po pierwsze chciałbym zwrócić uwagę, że mój felieton dotyczył zasadniczo drobnej sprawy artykułu "Wprost" i manipulacji "GPC" i nie miał na celu rozstrzygania kwestii niemieckiego udziału w jedwabieńskiej zbrodni. "GPC" opatrzyła swój materiał Pańskim jakże lakonicznym komentarzem, do którego odniosłem się, by nie udawać, że go nie widziałem. Dlaczego miałbym pisać na ten temat więcej, niż gazeta, której doniesienia komentowałem?

Po drugie, zauważyłem przede wszystkim, że trudno mówić o bezsporności w kwestii niemieckiej roli w zbrodni w Jedwabnem, skoro jest wiele osób, które się z Pańską tezą nie zgadzają. Prokurator Ignatiew, który w dwustustronicowym podsumowaniu swojego śledztwa analizował m.in. akta z 49 roku (ale się do nich nie ograniczał), jest tu tylko jednym z wielu możliwych przykładów.

Po trzecie, jest taka stara zasada, która brzmi: ei incumbit, qui dicit. To Pan postawił tezę, niech Pan jej dowodzi, o ile ma Pan na to czas i ochotę. Jeśli podejmie Pan ten trud, wówczas będę mógł się zastanowić nad adekwatną polemiką. Przy czym nie mogę jej obiecać. Historykiem jestem początkującym i nieznanym, a jednak bardzo zajętym.

Łączę wyrazy szacunku
Roman Sidorski

Gość: WoziwodaTwierdzenie, że tylko tutaj (w domyśle na tym portalu) można pisać prawdę o Morelu jest pospolitym kłamstwem. Pisać można w wielu miejscach.
Pouczanie mnie kim był Morel przez "blee" jest dziwaczne; a skąd pomysł, że mógłbym nie wiedzieć kim był Morel i czym się zajmował? To nie przedszkole, sądzę, że goście na tym portalu w znaczącej liczbie mają elementarne wiadomości o nieodległej historii Polski. Jestem Ślązakiem, jakim cudem mógłbym nie wiedzieć?

Agata WoźnickaA dlaczego nikt nie mówi o Chatyniu nie mylić z Katyniem bo to dwie różne zbrodnie. W szkołach gimnazjalnych czy liceach o Chatyniu nie uczą o tym się milczy, gazety milczą, książek w Polsce na ten temat bark (albo ja nie potrafię szukać) a nie każdy zna rosyjski by czytać książki dostępne na rynku białoruskim czy rosyjskim, a nawet jeśli w internecie znajdujemy informacje na temat Chatynia to są to informacje ogólne. Na temat Jedwabnem jednak jest więcej informacji i ten temat jest bardziej znany.

Gośća kto ma pisać ? Chatyń został wykreowany przez Związek Sowiecki by wprowadzić zachód w błąd właśnie ze sprawą Katynia. Tutaj nie ma nawet co porównywać.

Gość: diablicaNo ta... podejście Polaków mówmy o tym co dotyczy Polaków jak Oni bardzo byli poszkodowani.... nie poruszamy tematów które bez pośrednio nie dotyczą Polaków.... Przecież w Chatyniu zginęli Białorusini i to białoruskie wioski zostały spalone a nie polskie.... Dlatego milczeć trzeba!!!

Gość"No ta... podejście Polaków mówmy o tym co dotyczy Polaków jak Oni bardzo byli poszkodowani.... nie poruszamy tematów które bez pośrednio nie dotyczą Polaków.... Przecież w Chatyniu zginęli Białorusini i to białoruskie wioski zostały spalone a nie polskie.... Dlatego milczeć trzeba!!! " - o Polakach per "Oni" ??? Jako kto piszesz ? A co Polacy mają pisać o Chatyniu ? Chatyń to jedna z dziesiątków tysięcy zbrodni wojennych, taka jak cała Zamojszczyzna (zobacz ile miejscowości), tragedia Frampola, itd.

Gość: diablicaBo Polacy boją się zmierzyć z historią która ich nie dotyczy. Taka jest prawda, pisane, roztrząsane jest to co dotyczy Polaków gdzie brali udział, gdzie zgineli itp. ale by zmierzyć się z czymś co nie dotyczy Polaków to strach się pojawia i najlepiej te ważniejsze wydażenia pominąć. Żyjmy w nieświadomości i uczmy tego co wygodne.... Sama jestem Polką i takie podejście do historii mnie denerwuje i ja nie mam zamiaru milczeć!!!

Gość: OttŁuski, w liczbie około 100, znaleziono w tej samej warstwie co szczątki ofiar. W pobliżu terenu stodoły doszukano się kolejnych, przyjmijmy, 100. Do ekspertyzy przekazano tylko część, bo logiczne było, że amunicja do mannlichera z początku wieku, czy ołowiane kulki raczej nie są dowodem.

Oznaczenia produkcji części łusek wskazywały na 1939 i 1940 rok, nabój mausera 7,92x57. Powszechnie używany. Trafiały sie też inne oznaczenia (1915, 1923, etc). Na wykopkach nie było jednak oznaczeń serii późniejszych - "pomasakrowych". Mimo to łuski mausera zostały określone jako "wystrzelone po 1942 roku". Czyli minimum rok po masakrze.

Dlaczego? Nie wiem, może nie pasowały do tezy o braku niemieckiego udziału w zbrodni. Widać Niemcy lubili sobie postrzelać do zgliszczy stodoły prawie dwa lata po wydarzeniach, następnie zakopać łuski metr pod powierzchnią ziemi przekładając szczątkami ofiar. O tak, dla żartu. Takie to kawalarze byli.

Uznanie przez ekspertów łusek za zbite przy pomocy mg-42 - mimo braku charakterystycznego spłaszczenia szyjki na znalezionej amunicji którą dokonywał właśnie mg-42 (powtarzam na podstawie zdjęć wykopków) - wymaga postawienia pytania, na jakiej podstawie zostało to tak precyzyjnie określone. Połowa niemieckiego sprzętu z tego okresu była zasilana nabojem. Mg-42 był wówczas szczytem techniki i trafiał do jednostek liniowych dopiero od połowy 1942 roku. Dodam, że owe ślady "szczypania" występują także w przypadku innych modeli mg.

Postawcie tezę, a my już do niej "dorobimy dowody".

Dodaj komentarz