Rosja i Turcja: gra imperiów o Morze Czarne (cz. 2)

Car Piotr I był twórcą potęgi Rosji i jej aspiracji imperialnych. W swojej ekspansji dążył także do uzyskania szerokiego dostępu do Morza Czarnego. To za jego czasów rodzi się czarnomorski mit rosyjskiej wyobraźni politycznej.

Czytaj pierwszą część artykułu

Od Golicyna do Piotra: klęska, zwycięstwo i klęska na stepie

Wasyl Wasiljewicz Golicyn - książę rosyjski, doradca carycy Sofii i faktyczny rządca Rosji w latach jej panowania (domena publiczna). Wojna toczona przeciwko Imperium Osmańskiego wspólnie z państwami Ligi Świętej, począwszy od 1686 roku tradycyjnie bywała określana jest jako „wyjście Rosji na Morze Czarne” i uzyskanie przez państwa carów „okna na świat”. Trzeba jednak zauważyć, że cele, które przyświecały Kremlowi były zasadniczo inne i miały stosunkowo niewiele wspólnego z uzyskaniem dostępu do morza. Jak zauważa część rosyjskich historyków, głównym celem przystąpienia do wojny było raczej zabezpieczenie dotychczasowych zdobyczy, nie zaś uzyskanie nowych. Dla rządzących w Moskwie carewny Sofii i kniazia Wasyla Golicyna, podstawowym problemem było potwierdzenie przez Rzeczpospolitą rosyjskich pozycji na Ukrainie, w zamian za co godzili się oni na przystąpienie do wojny po stronie państwa polsko-litewskiego. Dodatkowo, współdziałanie z Ligą Świętą dawało szansę na dalsze zabezpieczenie posiadłości moskiewskich przed najazdami tatarskimi. Widać zatem, że rosyjskie elity zachowały zdrowy respekt dla siły Osmanów i stawiały sobie umiarkowanie ambitne i możliwe do zrealizowania cele, bezpośrednią walkę z Portą pozostawiając sojusznikom.

Największe znaczenie dla wojny 1686-1700 miały cztery kampanie: dwie wyprawy stepowe Wasyla Golicyna w latach 1687-1689 i kampanie azowskie Piotra I (1695-1696). Pierwsze dwie tradycyjnie uznawane są – dość niesprawiedliwie – za całkowitą klęskę, zdobycie Azowa zaś za niewątpliwy sukces młodego cara. Patrząc na polityczne konsekwencje obu przedsięwzięć niewątpliwie jest to prawda: fiasko oblężenia Perekopu przyniosło upadek Sofii i Golicyna, zwycięstwo pod Azowem zaś umocniło pozycję Piotra na tronie. Niemniej, jeśli spojrzymy na problem szerzej, oceny rozkładają się odwrotnie. Wprawdzie Golicyn nie zdołał zdobyć twierdzy perekopskiej i wkroczyć na Krym, niemniej wydaje się, że podobne przedsięwzięcie było poza zasięgiem nie tylko armii moskiewskiej, lecz większości wojsk tej epoki. Trzeba jednak zauważyć, że w tak trudnym terenie Golicyn i dowództwo zdołali zmobilizować znaczącą liczbę żołnierzy - i co więcej – przezwyciężyć trudności logistyczne w czasie pochodu ok. stutysięcznej armii (wliczając sługi obozowe) przez ponad 300 km stepu. Choć nie udało się zdobyć samej twierdzy, obie wyprawy były bezprecedensową demonstracją siły, a jednocześnie nieocenionym źródłem informacji dotyczących prowadzenia kampanii na czarnomorskim stepie – wiedzy, którą Rosjanie wykorzystali z lepszym skutkiem w czasie następnych kampanii. Nie wystarczyło to jednak, by Sofia i Golicyn utrzymali się u władzy – wkrótce zostali oni obaleni przez bunt strzelców i przewrót pałacowy, który utorował drogę do osobistych rządów Piotra.

Piotr I (portret autorstwa Paula Delaroche’a, 1738 rok) Wraz z objęciem władzy, Piotr odziedziczył także zobowiązania sojusznicze i impas w działaniach wojennych. W latach 1689-1694 Kreml – nauczony doświadczeniem z lat 1687-1689 – przyjął bardziej konserwatywną strategię obrony przed Tatarami na linii iziumskiej, ograniczając się do symbolicznych wypadów na step. Reorientacja celów strategicznych przyszła dopiero w 1694 roku, kiedy Piotr I zdecydował się uderzyć na osmańską twierdzę w Azowie. Nie do końca wiadomo, co zdecydowało o wybraniu tego celu. W większości historiografii rosyjskiej mówi się o programie „przebicia się do Morza Czarnego przez Kercz, przejścia do strategii wojny zaczepnej, stworzenia floty swoimi siłami, bez pośredników uczestniczenia w dyplomatycznym życiu Europy”. Taką „wielką narrację” można jednak sformułować dopiero patrząc na późniejsze dzieje Rosji, szczególnie zaś ekspansji osiemnastego i dziewiętnastego wieku; pasuje ona jednocześnie do wizji Piotra I jako twórcy nowej, europejskiej Rosji. Warto jednak zwrócić uwagę, że w późniejszych dziejach imperium Azow jest właściwie nieobecny. De facto bowiem nie stanowił on żadnego okna na świat, lecz raczej okno donikąd. Leżący na północnym krańcu Morza Azowskiego, nie mógł on stanowić wyjścia nawet na Morze Czarne, nie wspominając już o szerszych wodach: by dostać się na wody Morza Śródziemnego, flota rosyjska musiałaby pokonać umocnienia Cieśniny Kerczeńskiej, a następnie przepłynąć przez Bosfor i Dardanele. Nawet zakładając znaczącą przewagę floty rosyjskiej nad osmańską (co nie było bynajmniej oczywiste – nawet w połowie XIX wieku flota osmańska była znacząco większa i lepiej wyposażona niż carska marynarka, stanowiąc trzecią siłę na morzach po Wielkiej Brytanii i Francji), perspektywa rosyjskiej eskadry przepływającej w warunkach wojny przez wrogą stolicę wydaje się dość absurdalna. Bez zgody Osmanów, uzyskanej dopiero w 1774 roku, rosyjska flota pozostawała uwięziona na wodach Morza Azowskiego.

Dlaczego zatem Azow? Jak zauważa Brian J. Boeck, znajdujemy niewiele informacji na ten temat w źródłach, możemy zatem oprzeć się jedynie na domysłach. Wydaje się jednak, że decydujące okazała się potrzeba realnego sukcesu wojskowego, zarówno na potrzeby polityki wewnętrznej jak i dyplomacji. Osiągnięcia Rosji w toczącej się od ponad siedmiu lat wojny były zerowe. Podważało to pozycję Kremla w kontaktach z państwami Ligi Świętej, jak również utrudniały ewentualne negocjacje pokojowe z Portą. Sukces militarny był zatem niezbędny jako karta przetargowa w zbliżających się negocjacjach. Co więcej, sam car, jak i jego współpracownicy niewątpliwie pamiętali, że brak sukcesów w wojnie spowodował upadek Sofii i Wasyla Golicyna. Ekipa Piotra potrzebowała zwycięstwa – jakiegokolwiek zwycięstwa – by skonsolidować swoją pozycję; atak na Azow wydawał się w tym kontekście rokować lepiej niż na odległy Perekop.

Zdobycie Azowa (aut. Adriaan van Schoonebeek, 1699 r., domena publiczna).

Cel ten został osiągnięty dzięki ogromnej mobilizacji Rosji w czasie dwóch kampanii. Z wykorzystanie świeżo zbudowanej w Woroneżu floty zdołano odciąć garnizon osmański od zaopatrzenia i wymusić jego ewakuację w 1696 roku. Azow został przyznany Rosji na mocy rozejmu z 1700 roku, przed władzami carskimi stanął jednak nowy problem: zagospodarowania nowej zdobyczy. W przeciwieństwie do narracji o naturalnym parciu Rosji ku Morzu Czarnemu, zdobycie Azowa stanowiło zasadniczą zmianę w strategii caratu. Oznaczało bowiem wyjście poza sprawdzony model umocnionych linii w stepie na rzecz „modelu kolonialnego” - umocnionych punktów zaopatrywanych drogą morską bądź wzdłuż biegu rzek, uzależnionych od dostaw i z ograniczonym zapleczem. Co więcej, skala planów niesionego entuzjazmem Piotra przekraczała dotychczasowe przedsięwzięcia państwa carów. Zgodnie z nimi, Azow miał stać się ważnym garnizonem, portem morskim (uzupełnionym przez pobliski Taganrog), wreszcie centrum administracyjnym i handlowym. Jednocześnie dla jego obrony konieczne było zbudowanie floty zdolnej do operowania na Morzu Azowskim. Wszystko to powodowało niezwykłe koszty. W pewnym momencie koszt przedsięwzięcia azowskiego pochłaniał 7% dochodów państwa moskiewskiego i angażował prawie 50 tysięcy robotników. Dodatkowo przed administracją carską piętrzyły się problemy logistyczne i techniczne. Liczne mielizny utrudniały żeglugę po Donie, trudności z aprowizacją powodowały przestoje w pracy. Na to nałożyła się fala epidemii, zbierająca żniwo wśród nieuodpornionej populacji. Choć projekt Piotra był niezwykle ambitny i innowacyjny w skali rosyjskiej, okazał się także bezprecedensową klęską, przeistaczając się z szansy w balast dla państwa.

Ta sytuacja ciągnęła się przez kilkanaście lat, do wybuchu kolejnego konfliktu z Portą, tym razem odprysku Wielkiej Wojny Północnej. Zwycięstwo pod Połtawą niemal z dnia na dzień wyniosła Rosję do rangi największego mocarstwa w Europie Wschodniej. Nie mogło to nie wywołać zaniepokojenia Porty, która dodatkowo obawiała się rosnących wpływów caratu w Rzeczypospolitej. W związku z tym zdecydowała się ona udzielić gościny Karolowi XII i jego sojusznikom po klęsce połtawskiej. Król Szwecji, z tureckiego Benderu, aktywnie działał na rzecz zaangażowania Osmanów przeciwko Piotrowi. Równocześnie, niesiony na fali entuzjazmu car oczekiwał stosunkowo łatwego zwycięstwa nad armią osmańską, jak również powstania prawosławnej ludności na Bałkanach przeciwko Porcie. Wojna, która wybuchła w 1711 roku, szybko zweryfikowała te plany. Zamiast powszechnego powstania prawosławnych, na stronę Rosji otwarcie przeszedł tylko hospodar mołdawski Dimitrie Cantemir (notabene jeden z najważniejszych historyków i intelektualistów europejskich pierwszej połowy XVIII w.) i jego stronnicy. Nadzieje na obalenie władzy osmańskiej na Bałkanach okazały się płonne. Co gorsza dla Piotra, on i jego armia zostali okrążeni nad Prutem przez przeważające siły osmańskie. Zmuszony do negocjacji, car w traktacie zobowiązał się oddać Azow, jak również zobowiązywał się nie mieszać w sprawy Rzeczypospolitej.

Zdobycie Azowa (aut. Robert Kerr Porter, I poł. XIX w., domena publiczna). Wielu historyków sugeruje, że dowództwo osmańskie miało więcej szczęścia niż umiejętności, na dodatek nie zdołało nawet w tak korzystnych okolicznościach zniszczyć potęgi Rosji w zarodku. Mówi się, że na kształcie traktatu zaważyła korupcja dowódców osmańskich i niechęć janczarów do walki. Trzeba jednak zauważyć, że z punktu widzenia strategii osmańskiej przystanie na takie, a nie inne, warunki, było jak najbardziej zrozumiałe. Gdyby Porta zażądała nowych nabytków na północ od Morza Czarnego, natrafiłaby na te same trudności, które były udziałem Rosji w przedsięwzięciu azowskim. Co więcej, z punktu widzenia Porty, ewentualne korzyści byłyby znacznie mniejsze niż koszty przez nią poniesione. Z tej perspektywy warunki pokoju pruckiego w gruncie rzeczy realizowały główne założenia Porty: zachować hegemonię nad Morzem Czarnym i zapewnić równowagę sił na północy.

Mimo stereotypowego postrzegania Porty jako znajdującej się w upadku, a Rosji jako wschodzącej siły w Europie Wschodniej, warto zauważyć, że kolejne konflikty osmańsko-rosyjskie w osiemnastym wieku były znacznie bardziej wyrównane niż się powszechnie uważa. Aż do 1774 roku Imperium Osmańskie zachowało pełnie władzy nad Morzem Czarnym – dopiero klęska w czasie „wojny polskiej” (1768-1774) spowodowała otwarcie akwenu dla rosyjskiej żeglugi. Dobitnym przykładem tego układu sił jest fakt, że największa porażka na morzu została zadana Osmanom nie przez flotę czarnomorską, lecz... bałtycką, która w 1770 pod dowództwem księcia Orłowa zdołała dostać się na Morze Śródziemne i zaskoczyć flotę sułtańską pod Czeszme. Morskie zwycięstwa i ostateczna zmiana układu sił miała miejsce dopiero pod koniec osiemnastego i w dziewiętnastym wieku, czasach malarza Ajwazowskiego i admirała Uszakowa. Była to już jednak rzeczywistość zupełnie inna od tej z siedemnastego wieku czy czasów Piotra I.

Czarnomorski mit Moskwy

Czemu jednak historia ekspansji czarnomorskiej Rosji tak często wiązana jest z Piotrem I, skoro całe przedsięwzięcie azowskie okazało się klęską? I czemu tak często jest to łączone z budową floty i retoryką czarnomorskiego „okna na świat”? Gigantyczny pomnik Piotra I w Moskwie przedstawia go stojącego na dziobie okrętu i, abstrahując od dość absurdalnej historii samego pomnika, tak w dużej mierze został zapamiętany w powszechnej świadomości Rosjan i ocenach historyków.

Pomnik Piotra I w Moskwie, ustawiony w 1997 r. w ramach obchodów 300-lecia rosyjskiej marynarki wojennej (fot. Bjørn Christian Tørrissen, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Odpowiedź na to pytanie zawiera w sobie kilka aspektów: jeden z nich dotyczy świadomego kreowania mitu Piotra jako wielkiego reformatora i wodza w czasach Katarzyny II. Caryca, która prowadziła najbardziej konsekwentną i agresywną politykę czarnomorską w epoce nowożytnej, świadomie odwoływała się do tradycji Piotra I, stylizując się na kontynuatorkę jego idei (wystarczy wspomnieć, że najbardziej znany – petersburski – pomnik Piotra I został wykonany z jej inicjatywy). Także w sferze polityki czarnomorskiej Katarzyna odwoływała się na osiągnięcia i plany Piotra, dostosowując je do swoich własnych przedsięwzięć politycznych i ubarwiając wątpliwe rezultaty działań jej poprzednika.

Po drugie, projekt azowski w dużej mierze był protoplastą – choć w nieco mniejszej skali – projektu Petersburga. Podobnie jak późniejsza stolica imperium, Azow miał łączyć w sobie różne role: twierdzy, bazy morskiej, centrum handlowego i administracyjnego. Również technologie mobilizacji siły roboczej w obu przypadkach były podobne. W świetle sukcesu Petersburga, w historiografii podkreślano raczej ciągłość projektów Piotra I i ich modernizacyjny charakter niż klęskę przedsięwzięcia czarnomorskiego. Nie tylko podważało ono wielkość Piotra, lecz także mogło budzić wątpliwości, czemu – po porażce w przypadku Azowa – car zdecydował się powtórzyć ten sam schemat nad Bałtykiem.

Wreszcie, dużą rolę w tworzeniu mitu odegrał sam Piotr Wielki. Poza energią i talentem organizacyjnym posiadał on także duże wyczucie w dziedzinie propagandy. W epoce nowożytnej, podobnie jak i teraz, posiadanie floty nie było tylko efektem czysto strategicznych kalkulacji, lecz także symbolem statusu państwa. Przykładem może być tu duński król Chrystian IV (1588-1648) pod wieloma względami podobny w zamiłowaniach i charakterze do Piotra Wielkiego. Wykorzystując flotę i budując coraz to większe statki (niektóre z nich sam projektował, do tego – podobnie jak Romanow – był zapalonym cieślą i żeglarzem), budował on swoją reputację zarówno w Danii, jak i poza jej granicami. Podobne tendencje zauważamy też w przypadku Piotra, który wykazał się dodatkowo dużym wyczuciem dramatyzmu. Kiedy w 1700 do Stambułu przybyło poselstwo rosyjskie, wywołało ono wielkie poruszenie, w symbolicznym geście przybywając na czarnomorskim okręcie Krepost', pokazując i podkreślając morskie aspiracje caratu. Na tym jednak propagandowe zastosowanie tego okrętu się nie zakończyło – z rozkazu Piotra został on wyciągnięty na ląd i zamieniony w pomnik, który upamiętniał to, że „był w Stambule”. Jak widać, Piotr bardzo chciał zaprezentować się nie tylko jako zdobywca, lecz przede wszystkim jako zdobywca mórz – w tym Morza Czarnego.

Ekspansja Rosji na południe przedstawiana jest często jako długoterminowa strategia, mająca na celu doprowadzenie państwa carów na brzegi Morza Czarnego i dalej na Morze Śródziemne. Z drugiej strony, Imperium Osmańskie przedstawiane jest jako państwo uzależnione od ekspansji, które jednak stopniowo utraciło swój impet i w efekcie skazało się na porażkę. Nad Morzem Czarnym sytuacja przedstawiała się jednak inaczej: Porta nie rozszerzała swojego terytorium, ponieważ nie widziała tam niczego godnego podboju, skupiając się na ustanowieniu Pax Ottomanica w regionie i pozostawiając nadczarnomorski step na marginesie. Z drugiej strony, przez siedemnasty wiek, większość carów nie stawiała sobie za cel ekspansji na południe, przyjmując raczej defensywną postawę i chroniąc się przed Tatarami za podwójną gardą umocnionych linii. Co więcej, była ona zainteresowana zamknięciem granicy stepowej i zabezpieczeniem się przed odpływem ludności poza linię garnizonów. Oba mocarstwa przez większość stulecia starały się nie wchodzić sobie w drogę, dążąc do załagodzenia konfliktów i unormowania stosunków. W wojnę zostały wciągnięte dopiero w wyniku powstania Chmielnickiego i postępującego chaosu na Ukrainie, lecz nawet wówczas dążyły one przede wszystkim do zabezpieczenia własnych posiadłości. Dopiero koniec XVII wieku przyniósł zmianę w tej dziedzinie, choć była ona mniej radykalna niż się powszechnie przyjmuje – podczas gdy Imperium Osmańskie broniło status quo, Rosja przyjęła bardziej agresywną postawę, daleką jednak od otwarcie aneksjonistycznej i drapieżnej polityki, która charakteryzowała kolejne stulecia. Jednocześnie, nieco paradoksalnie, mimo całej rosyjskiej retoryki dotyczącej floty i dostępu do morza, to nie Morze Czarne było zasadniczym kluczem do dominacji w regionie, lecz step; z punktu widzenia imperialnej ideologii to jednak flota stała się symbolem rosyjskiej obecności na czarnomorskich stepach.

Zobacz też:

Wykorzystane prace:

Redakcja: Przemysław Mrówka


Michał Wasiucionek:

Absolwent historii UW, niespełniony socjolog i antropolog, obecnie doktorant historii w European University Institute we Florencji. Zajmuje się historią Europy Południowo-Wschodniej w epoce nowożytnej, głównie Mołdawią i Imperium Osmańskim. Po godzinach zajmuje się światem pozaeuropejskim (głównie islamskim) w epoce nowożytnej, metodologią historii i podróżowaniem. Jego ostatnimi prywatnymi odkryciami są powojenne Włochy i polski funk lat 70.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz