W poszukiwaniu własnych korzeni — Poradnik początkującego genealoga (cz. 1)

Potrafimy wymienić kolejnych władców Polski i najważniejsze bitwy. Z ciekawością poznajemy losy narodów europejskich. Często interesujemy się historią krajów tak odległych jak Chiny lub Indie. Czy równie dużo potrafimy powiedzieć o nas samych?

Genealogia dawniej…

Autorka należy do Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego, od 4 lat zajmuje się poszukiwaniem własnych korzeni. Na jej drzewie znajduje się ok. 1000 osób, z których najstarsza urodziła się ok. 1721 r. Zapiski genealogiczne istnieją od tysiącleci. Najstarszym odnalezionym jest inskrypcja na płycie znalezionej w świątyni w mieście Ur, a informująca o poświęceniu świątyni przez „A-anni-padda, króla Ur, syna Mes-anni-paddy, króla Ur”. Należy zaznaczyć, że płyta ta liczy sobie około 5000 lat.

Przez wieki uwagę naukowców i teologów przyciągały biblijne opowieści dotyczące kolejnych pokoleń. Już w Księdze Rodzaju odnajdujemy: „Kain zbliżył się do swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha. Gdy Kain zbudował miasto, nazwał je imieniem swego syna: Henoch. Henoch był ojcem Irada, Irad ojcem Mechujaela, a Mechujael ojcem Metuszaela, Metuszael zaś Lameka. Lamek wziął sobie dwie żony. Imię jednej było Ada, a drugiej – Silla. Ada urodziła Jabala; on to był praojcem mieszkających pod namiotami i pasterzy. Brat jego nazywał się Jubal; od niego to pochodzą wszyscy grający na cytrze i na flecie. Silla – ona też urodziła Tubal-Kaina; był on kowalem, sporządzającym wszelkie narzędzia z brązu i z żelaza. Siostrą Tubal-Kaina była Naama.” (Rdz, 4, 17-22).

Pomorskie Towarzystwo Genealogiczne na Targach Organizacji Pozarządowych w Gdyni. fot. Krzysztof Krzyżanowski. Pomorskie Towarzystwo Genealogiczne na Targach Organizacji Pozarządowych w Gdyni. fot. Krzysztof Krzyżankowski.

Wielokrotnie podejmowano próby wyprowadzenia największych rodów od postaci pojawiających się w Starym lub Nowym Testamencie. Oczywiście nie były to wywody w żaden sposób potwierdzone. Mimo to wiele z nich zapisało się na stałe w ludowych opowieściach. I tak podobno władcy walijscy oraz potomkowie Karola Wielkiego pochodzą od Józefa z Arymatei. Królowie Szkoccy twierdzili, że wywodzą się od króla Salomona.

Na początku XIX wieku w „Miersuae chronicon Lechitarum et Polonorum” zapisana została lista potomków Jafeta, od którego mieli pochodzić Polacy: Jafet – Jawan – Filar – Alan – Anchiz – Enej – Askani – Pamfil – Reasylwia – Alan – Negnon – Wandal. Autor przyjął, że od Wandala „poszli Wandalitowie zwani dziś Polakami”. Wywód ten przez dziesiątki lat uważany był za prawdziwy!

Równie częste było wyprowadzanie rodów królewskich od pogańskich bogów i różnych bohaterów. W ten sposób korzenie monarchów sięgały szczytu Olimpu (Grecy), boskiego Odyna (władcy skandynawscy) czy bogini Amaterasu (Japonia).

W średniowieczu wielkie nacje szukały swoich korzeni wśród Trojan. Eneasz, prawnuk Trosa, uznany został za założyciela Rzymu. Od Hektora, który również był prawnukiem Trosa, pochodzić mieli królowie Franków. Kolejne pokolenia Trojan miały też dać początek rodom Toskanii (Tisciusz) i Lombardii (Longobardus). Przez wieki twierdzono, że również Brytowie są potomkami uciekinierów z Troi (Brutus).

Z chwilą pełnego ukształtowania systemu feudalnego i rozpowszechnienia umiejętność pisania, przekazywanie kolejnym pokoleniom wiedzy o przeszłości najznamienitszych rodów stało się łatwiejsze. W wielu kronikach możemy odnaleźć zapiski podobne do tego, pochodzącego z „Kroniki Anglosaskiej”: „Ethelwulf był synem Egberta, Egbert Ealmunda, Ealmund Eafa'a, Eafa Eoppa'a, Eoppa Ingilda, Ingild Cenreda (Ina, Cuthburga i Cwenburga to też dzieci Cenreda), Cenred Cedwalda, Cedwald Cuthwulfa, Cuthwulf Cuthwine'a, Cuthwine Celma, Celm Cynrica, Cynric Creoda'a, Creoda Cerdica. A potem na tronie zasiadł Ethelbald, syn Ethelwulfa, i rządził pięć lat. Następnie rządził jego brat Ethelbert, również pięć lat. Po nim jego brat Ethelred przez pięć lat. Po nich rządy przejął ich brat Alfred.”.

U schyłku średniowiecza powstały pierwsze tablice genealogiczne. Wymyślono je w Normandii i nazywano „pied de gru”, czyli „stopa żurawia” (od kształtu, który miały). W żadnej części świat poza Europą nie powstał graficzny sposób prezentowania kolejnych pokoleń. Aż do XX wieku sporządzane poza naszym kontynentem wykazy przodków miały formę długich list lub szerokich opisów historii rodziny.

Genealogia stanowiła też ważną część tradycji samurajskiej. Każdy ród posiadał własną bibliotekę, w której przechowywał dokumenty dotyczące historii rodziny. Bardzo często przed przyjęciem samuraja do klanu, musiał on przedłożyć udokumentowany wywód przodków. Warto wspomnieć, że Japonia jest jedynym krajem poza Europą, w którym funkcjonują swego rodzaju herby rodowe.

…i dziś

Dla większości Europejczyków znajomość rodziców i dziadków to wystarczające informacje na temat własnych korzeni, jednak na niektórych obszarach pamięć o historii rodziny wciąż jest bardzo cenna. W Walii dzieci zapytane: „kim jesteś?”, potrafią wymienić kilku przodków w linii męskiej. Ciekawy przykład przywołuje R. T. Prinke: „Kiedy w 1945 roku Hervey Rhodes, młody walijski poseł do parlamentu, po raz pierwszy wstąpił na mównicę, przedstawił się w tradycyjny sposób jako «Hervey od Jacka od Billa od Jacka od Joe od Hojna od Thomasa z Dean Head», na co podniósł się inny poseł z Walii i sprostował, że Thomas nie był z Dean Head, ale z sąsiedniego gospodarstwa Dean Head Clough. Thomas Rhodes był chłopem żyjącym około roku 1700!”. Widać więc, że dla Walijczyka własne korzenie – arystokratyczne czy chłopskie – są bardzo ważne.

Wiedza posiadana przez Walijczyków jest niczym, w porównaniu z informacjami, jakie na temat przeszłości własnej rodziny posiadają Polinezyjczycy. Większość rodowitych mieszkańców wysp potrafi wymienić swoich przodków co najmniej 500 lat wstecz, co średnio przekłada się na 25 pokoleń. Nawet obecnie, przy pierwszym spotkaniu, Polinezyjczycy rozpoczynają rozmowę od ustalenia stopnia swojego pokrewieństwa.

Również na Półwyspie Indyjskim niewyobrażalna jest nieznajomość historii własnej rodziny. Każdy Hindus musi znać przynajmniej cztery pokolenia wstecz. Są one wpisywane do osobistego horoskopu otrzymywanego przy urodzeniu. Wiedza ta jest przydatna również w późniejszych latach życia, podczas ceremonii religijnych (np. ślubu), gdy kapłan zwraca się do tych przodków z prośbą o duchowe wsparcie.

A my?

Spytani o naszych przodków bez problemu wymienimy rodziców i dziadków, choć nazwiska panieńskie babć często już sprawiają problemy. Nie każdy zna imiona pradziadków, nie wspominając o ich nazwiskach rodowych, miejscach i datach urodzenia, ślubów czy śmierci. A czy ta wiedza nie powinna być dla nas równie ważna, jak losy Ojczyzny czy reszty świata? Bo przecież to najbliższa nam przeszłość – historia nas samych.

Łatwo się mówi, że powinniśmy znać historię własnej rodziny, ale skąd zaczerpnąć informacji na jej temat? Przecież niewielu z nas ma przodków, o których napisano w książkach. W niewielu domach się o tym mówi, bo coraz częściej brakuje na to czasu, a i rodzice często niewiele potrafią powiedzieć.

Każdy z nas może stać się odkrywcą i badaczem własnej genealogii. Jak zacząć? Gdzie szukać? Jak sobie radzić z uzyskiwanymi informacjami? Postaram się w tym wszystkim pomóc tak, by każdy mógł poznać historię własnej rodziny – historię samego siebie.

Nim zaczniemy szukać – niezbędne terminy

Prawie każda nauka posiada własny język, typowy właśnie dla niej. Tak jest i w genealogii. Zapoznajmy się z najważniejszymi pojęciami, by łatwiej było nam odnaleźć się w historii naszej rodziny i byśmy umieli porozumieć się z innymi genealogami, naukowcami oraz historykami. Włodzimierz Dworzaczek za podstawowe zadania genealogii uznał „ustalenie filiacji i koicji”. Niejeden zapewne zada sobie pytanie „co to takiego?”. Wyjaśnijmy więc:

Koicja to związek dwóch osób odmiennej płci, które posiadają dzieci. Również para, która nie posiada dzieci, a pozostaje w związku małżeńskim, znajduje się w relacji koicji. Sprawa trochę się komplikuje, gdy dochodzi do rozwodu – jeśli para posiada potomków, to relacja zostaje zachowana, w przeciwnym razie przestaje istnieć.

Filiacja to relacja między dwoma osobami, z których jedna pochodzi od drugiej. Może to być stosunek rodzic-dziecko, ale również dziadek-wnuk lub między jeszcze odleglejszymi pokoleniami.

Z tymi dwoma pojęciami będą łączyły się dwa następne – krewni i powinowaci. Jaka jest między nimi różnica?

Krewni to osoby połączone więzami krwi, przy czym nieważne, czy są to osoby połączone ze sobą w linii prostej, czy w liniach bocznych (krewnymi będą np. dziadkowie-wnukowie, jak również kuzynostwo).

Powinowaci to osoby, które do rodziny trafiły przez małżeństwo. Jest to więc stosunek jednego z małżonków do rodziny drugiego. Najprościej mówiąc: ojciec dziecka jest powinowatym dla osób spokrewnionych z matką dziecka.

Pojawiły się tu kolejne dwa terminy, które należałoby wyjaśnić:

Linia prosta to ta, w której poszczególne osoby połączone są relacją filiacji: dziecko – rodzic – dziadek – pradziadek – itd.

Linie boczne to wszelkie te, w których relacji filiacji nie ma. Będzie to np. brat czy siostra i ich potomkowie.

Przy tej okazji warto wspomnieć też o dwóch liniach, które chyba nikomu nie są obce – linia męska i żeńska lub jak kto woli patrylinearna i matrylinearna. Pierwsza oznacza linię tylko i wyłącznie męską: syn – ojciec – dziadek ojczysty (ojciec ojca) – dziadek ojczysty ojca – itd. Druga to linia czysto kobieca: córka – matka – babka macierzysta (matka matki) babka macierzysta matki – itd.

Ważne jest by nie mylić tych dwóch pojęć z innymi, dobrze znanymi osobom zainteresowanym historią – „po mieczu” i „po kądzieli”. W odróżnieniu od poprzednich te nie dotyczą całej linii, a jednego pokolenia. Tak rodzice jak i rodzeństwo ojca to krewni „po mieczu”, czyli dziadkowie ze strony ojca oraz wszystkie jego siostry i bracia. Identycznie – rodzice i rodzeństwo matki to krewni „po kądzieli”. W kolejnych pokoleniach będą one odpowiednio dobierane do płci rodzica.

Mówiąc o kolejnych pokoleniach nie można pominąć trzech ważnych pojęć – ascendenci, descendenci i probant. Pierwsi, zwani również antenatami lub wstępnymi, to po prostu wszyscy przodkowie (poczynając od rodziców). Descendenci (zstępni) to dzieci i ich potomkowie. Probant to osoba, dla której określa się wstępnych i zstępnych, czyli np. my sami, jeśli poznajemy historię swojej rodziny.

Pozostają do wyjaśnienia jeszcze terminy związane z graficznym (lub pisanym) przedstawieniem własnych korzeni.
Wywód przodków (tablica ascendentów) to zapis wszystkich przodków probanta w liniach prostych. Zakładając więc, że tworzymy własny wywód przodków, zapis rozpoczniemy od siebie, następnie będą rodzice, rodzice rodziców, ich rodzice, itd.
Tablica descendentów (drzewo genealogiczne) to zapis potomków jednej osoby (protoplasty) lub jednego małżeństwa. Będzie się on zaczynał od najstarszego znanego nam przodka i uwzględniał kolejne pokolenia (wszystkich potomków).
Rodowód zawiera spis wszystkich potomków (obu płci) jednak tylko w obrębie jednego nazwiska.

Najlepszy początek – sam na sam

Podobno poszukiwanie własnych korzeni jest jak układanie puzzli, z tą różnicą, że wciąż pojawiają się nowe elementy. Poza tym, tak jak w wypadku układanki, i tu trzeba od czegoś rozpocząć – zacznij od siebie.

Weź notes lub zeszyt, w którym będziesz spisywał wszystkie kolejne informacje, do których dotrzesz (możesz również skorzystać z pojedynczych kartek, które będziesz potem przechowywał w segregatorze). Zapisz wszystko, co o sobie wiesz – datę i miejsce urodzenia, imiona i nazwiska rodziców, datę i miejsce chrztu, imiona i nazwiska rodziców chrzestnych. Wyszukaj wszystkie świadectwa, legitymacje oraz dyplomy i wsadź w jedną teczkę tak, byś zawsze wiedział gdzie są. Zapisz kolejne adresy zamieszkania, kolejne miejsca zatrudnienia. Zanotuj datę i miejsce ślubu, imiona i nazwisko współmałżonka, imiona dzieci oraz ich daty i miejsca urodzenia. Odnotuj wszystkie wydarzenia życiowe, które wydają Ci się ważne. Wszystko to w miarę możliwości wzbogać o dokumenty – akt urodzenia, chrztu, ślubu. Takie same informacje zbierz i zapisz o swoim współmałżonku.

Pora na zebranie informacji o rodzicach. Na początek zadaj sobie pytanie ile sam o nich wiesz. Zapisz wszystko to, co pamiętasz (jest to szczególnie ważne, jeśli jedno lub oboje już nie żyją). Staraj się przypomnieć sobie wszystkie te informacje, które spisywałeś odnośnie siebie (imiona, dane dotyczące urodzenia, chrztu, rodziców, ślubu, śmierci, itd). Podobnie uczyń z informacjami na temat swojego rodzeństwa, dziadków i rodzeństwa swoich rodziców. Nie przejmuj się, że czegoś nie wiesz – dojdziesz do tych informacji później.

Sporządź prosty wykres – Ty, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie oraz rodzeństwo rodziców. Przypomnij sobie wszystkich krewnych, których znasz i spróbuj ich umieścić na wykresie. Jeśli nie wiesz, jak dana osoba jest z Tobą spokrewniona, zapisz ją sobie, żebyś pamiętał, że trzeba o nią zapytać podczas rozmowy z rodziną.

Kto pyta, nie błądzi

Gdy masz już spisane wszystko to, co wiedziałeś, czas udać się dalej. Zacznij od swoich rodziców. Przedstaw im informacje, które już masz i poproś by sprawdzili, czy nic nie pomyliłeś i uzupełnili tym, co pamiętają. Warto też ich zapytać o krewnych, których nie znasz osobiście lub których nie pamiętasz. Niech opowiedzą ci o nich – nie tylko o faktach z ich życia, ale również, jakimi ludźmi byli, co lubili, a czego nie, itd.

Podobną rozmowę przeprowadź z dziadkami, rodzeństwem rodziców i starszymi krewnymi. To, że Twoi rodzice czegoś nie wiedzą lub nie pamiętają, nie musi oznaczać, że i ich rodzeństwo (czy inny krewny) nie powie Ci nic na ten temat. Za każdym razem przedstawiaj i weryfikuj to, co już masz – pamięć ludzka jest zawodna i warto sprawdzać posiadane już informacje w różnych źródłach. Zawsze pytaj, czy osoby, z którymi rozmawiasz, mają jakieś dokumenty, które mogłyby Ci udostępnić do skserowania czy sfotografowania – jest to niezastąpione źródło wiedzy. Zbieraj też od swoich rozmówców adresy krewnych (również te nieaktualne), które przydadzą Ci się w przyszłości.

Pytaj wszystkich, czy ktoś już nie próbował odtworzyć rodzinnej historii. Po co robić coś, co już jest gotowe – lepiej uzupełnić to o nowe informacje. Dobrym nawykiem jest opatrywanie zebranych informacji notatkami: od kogo i kiedy zostały uzyskane. Zdarza się czasem (szczególnie w wypadku najstarszych członków rodziny), że jedna osoba podaje różne informacje dotyczące tych samych wydarzeń. Często jest to związane z zaburzeniami pamięci lub też bywa zwykłą pomyłką. Każdą taką informację należy zapisać, by móc ją potem sprawdzić w innym źródle.

Najważniejsze by…

Cały czas miej na uwadze, że historia rodziny to nie tylko powiązania rodzinne. Zbierasz informacje o prawdziwych ludziach i ich życiu. Słuchaj z uwagą i do żadnych wiadomości nie podchodź z lekceważeniem – to, co Tobie wydaje się mało ważne, dla kogoś może być najważniejszym wydarzeniem życia. Nigdy nie nalegaj, jeśli ktoś Ci czegoś nie chce powiedzieć – ma do tego prawo, a naciskiem możesz go tylko zniechęcić do siebie; być może powie Ci o tym za jakiś czas, gdy bardziej się przekona do tego, co robisz.

Nie zniechęcaj się drobnymi niepowodzeniami – przecież nie od razu Rzym zbudowano. Nikt nie mówi, że spisywanie historii rodziny jest łatwym zadaniem. Czasem spotkasz się z nieufnością i niechęcią osób, od których będziesz chciał uzyskać jakieś wiadomości. Spróbuj udowodnić, że to dla Ciebie ważne, że nie jest to chwilowe „widzimisię” i że wszystkie te informacje nie będą przekazane nikomu innemu. Jeśli to nie pomoże, odpuść i spróbuj za jakiś czas.

Żeby tylko nie utonąć…

Masz już trochę informacji zebranych od najbliższej rodziny. Na razie jeszcze nie jest żadnym problemem odnalezienie jakiegokolwiek zapisku. Pomyśl jednak, że już niedługo w swoich zbiorach nie będziesz miał 30 najbliższych krewnych, ale np. 300. Jak wtedy odnaleźć się w tym wszystkim? Jak nie utonąć w natłoku zapisków i informacji?

To, co już spisałeś podczas rozmów z krewnymi, to tylko Twój brudnopis. Musisz opracować swój własny model katalogowania danych. Będzie to zbiór kart osobowych. Nie ma idealnego wzoru takich kart – każdy dostosowuje do własnych potrzeb już istniejący lub tworzy swój własny.

Do podstawowych informacji, które muszą być uwzględnione, należą:
– imiona i nazwisko,
– indywidualny numer identyfikacyjny,
– informacje o urodzeniu (miejsce i data),
– informacje o chrzcie (miejsce i data),
– imiona i nazwiska rodziców oraz ich indywidualne numery identyfikacyjne,
– informacje o ślubie (miejsce i data),
– imiona i nazwisko współmałżonka oraz jego indywidualny numer identyfikacyjny,
– imiona i nazwisko dzieci oraz ich numery identyfikacyjne,
– informacje o zgonie (miejsce i data).

Indywidualny numer identyfikacyjny pozwala w łatwy sposób poruszać się po naszym katalogu osób. Nie ma żadnych wymogów, jaką powinien on mieć formę. Podobnie jak z wzorem karty osobowej – co poszukiwacz, to inny system. Niektórzy nadają po prostu kolejny numer każdej odnalezionej osobie. U innych identyfikator ma formę bardziej złożoną i składa się z cyfr i liter. Każda metoda jest dobra, jeśli pozwoli nam łatwo się w naszych materiałach odnaleźć. Należy jednak pamiętać, że system ten nie może być zbyt skomplikowany, by i inni krewni (czy w przyszłości nasi potomkowie) potrafi z niego skorzystać. Sposób nadawania kolejnych numerów identyfikacyjnych powinien być dobrze przemyślany, bo zostanie w naszych zbiorach już na zawsze – w przyszłości, mając np. 500 skatalogowanych osób, trudno będzie zmienić system ich identyfikacji.

Dobrze jest prowadzić karty rodziny. Będą one zawierały podstawowe informacje o współmałżonkach (imiona, nazwiska, numery identyfikacyjne, daty oraz miejsca urodzenia i zgonu), ślubie (data i miejsce), dzieciach (imiona, numery identyfikacyjne, daty oraz miejsca urodzenia i zgonu, współmałżonka). Dodatkowo każda karta powinna być opatrzona numerem identyfikacyjnym małżeństwa oraz mieć pola przeznaczone na numery identyfikacji małżeństwa: rodziców kobiety, rodziców mężczyzny oraz wszystkich dzieci, które zawarły związki małżeńskie.

Warto przygotować sobie gotowe formularze z pustymi polami do wypełnienia – ręcznie lub na komputerze – a następnie tylko je powielać (np. kserować) zgodnie z potrzebami. Pozwoli to zachować stały wygląd kart i utrzymać porządek w notatkach.

Jeśli masz problem z zaprojektowaniem własnych kart osobowych i rodzinnych możesz skorzystać z tych dostępnych na www.genpol.com.

Na rynku jest dostępnych wiele programów komputerowych do gromadzenia danych genealogicznych. Pamiętaj jednak, że nawet jeśli zdecydujesz się na korzystanie z któregoś z nich, należy też prowadzić kartotekę papierową. Dlaczego? Po pierwsze, komputery mimo wszystko bywają zawodne – jeśli posiadasz bazę danych na dysku, pamiętaj by robić jej kopie. Po drugie nie każdy ma komputer, więc czasem pokazanie swoich zbiorów krewnym może być utrudnione. A po trzecie – i to chyba najważniejsze – papier i ołówek wciąż jednak robi lepsze wrażenie na starszych osobach, a głównie z takimi będziesz rozmawiał.

Pamiętaj też, że robiąc wykres (czy to w formie wywodu przodków, czy tablicy descendentów, czy jakiejkolwiek innej) należy umieścić na nim przynajmniej lata życia (choć warto pełne daty opatrzone miejscami), indywidualny numer identyfikacyjny, datę i miejsce zawarcia ślubu oraz numer identyfikacyjny małżeństwa.

Na starych fotografiach…

 Młoda para w otoczeniu rodziny. fot. ze zbiorów rodzinnych

Ile razy siedząc i oglądając rodzinny album ze zdjęciami zastanawiałeś się: kogo one przedstawiają? Być może wiele z nich jest pożółkła, ma pozałamywane rogi… a jednak są one bardzo cenne.

Zbierz wszystkie stare zdjęcia, które posiadasz. Spróbuj ustalić kogo i jakie wydarzenia przedstawiają – może ktoś już Ci kiedyś mówił, a może z tyłu jest podpis. Jeżeli nie potrafisz tego zrobić sam, znów udaj się po pomoc do starszych. Do każdego zdjęcia zrób odpowiednie notatki – data, miejsce, wydarzenie, osoby występujące na zdjęciu. Pamiętaj, że te zdjęcia to rodzinne pamiątki – dbaj o nie i obchodź się z nimi ostrożnie.

Wydaje się, że jeśli masz zdjęcie grupowe, to trudno je opisać. Jak zapisać sobie, kto jest kim? Można zastosować stare dobre „z przodu od lewej…”, jednak nie zawsze osoby na zdjęciach stoją w takich rzędach, by łatwo było to opisać w ten sposób. Dobrym sposobem jest kawałek folii i pisak wodoodporny – nałóż folię na zdjęcie i każdą głowę oznacz kolejnym numerem, a na osobnej kartce zrób opis. Pamiętaj, by folię umieścić przy zdjęciu lub zaznaczyć, którego zdjęcia dotyczy.

Postaraj się pożyczyć stare zdjęcia od reszty rodziny – sfotografuj je lub zeskanuj. Jeśli wiesz, że komuś zależy na zdjęciu, które posiadasz, zrób mu odbitkę – warto przekonać innych, że robisz coś pożytecznego i że warto Ci pomagać.

Co dalej?

Przed Tobą jeszcze rysowanie coraz bardziej skomplikowanych wykresów powiązań rodzinnych, przeglądanie stosu starych dokumentów i ksiąg, odkrywanie tajemnic, które okrywa mgiełka przeszłości, poznawanie świata, w którym żyli Twoi przodkowie… Na razie pytaj, pytaj i pytaj – staraj się dowiedzieć jak najwięcej, byś miał jak największą bazę Małgorzata Nowaczyk po promocji swojej książki. fot. Jacek Cieczkiewicz Małgorzata Nowaczyk po promocji swojej książki. fot. Jacek Cieczkiewicz wyjściową. Pamiętaj, że daty i miejsca są bardzo ważne, bo to one pozwolą Ci na dalsze poszukiwania w parafiach, archiwach, itp. O tym wszystkim, a także o sposobach szukania pomocy i informacji o przodkach oraz o różnych systemach numerowania kolejnych pokoleń napiszę następnym razem.

Bibliografia:

Zobacz też:


Anna Krzyżankowska:

Autorka nie nadesłała informacji na swój temat.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: AndrzejQAutorka została Prezesem Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego. Serdecznie gratuluję.

GośćO wiele przyjemniej czytałoby się ten cenny Poradnik, gdyby nie "ograbiono" tekstu z zamieszczonych w nim wcześniej fotografii.

Gość: przypadekświetny artykuł!!! Kupię sobie tę książkę

GośćBardzo dobre A

Dodaj komentarz