Węgierski rewizjonizm terytorialny przed i w trakcie II wojny światowej

Przejściowo Węgry niemal podwoiły swoje terytorium w efekcie agresywnej polityki przed i w trakcie II wojny światowej. Zraziły wobec siebie niemal wszystkich sąsiadów, lecz wystąpiły przeciw wrogowi, wobec którego nie miały żadnych pretensji terytorialnych – Związkowi Radzieckiemu. W walce tej Węgrzy utracili wszystkie nabytki i polityczną niezależność. Z czego wynikał niezwykły nawet w warunkach tamtej wojny węgierski rewizjonizm?

Artykuł stanowi podstawę referatu, który autor wygłosił na XVII Ogólnopolskim Zjeździe Historyków Studentów W efekcie klęski w I wojnie światowej w październiku i listopadzie 1918 r. nastąpił rozpad Austro-Węgier. Obalono monarchię Habsburgów, a wśród kolejnych narodów ogłaszających niepodległość znaleźli się także Węgrzy, dotąd wyraźnie uprzywilejowani w dualistycznym państwie. W marcu 1919 r., po upadku rządu Berinkeyego władzę przejęła koalicja komunistów i socjaldemokratów na czele z tow. Kunem. Powstała wtedy Węgierska Republika Rad, istniejąca 133 dni. Jej rząd utworzył Radę Rewolucyjną, Armię Czerwoną i Straż Czerwoną. Rozpoczęto nacjonalizację przemysłu i kolektywizację rolnictwa, a także prześladowano Kościół. 16 kwietnia 1919 r. interwencja sił międzynarodowych (rumuńskich, czechosłowackich i francuskich) doprowadziła do upadku Węgierskiej Republiki Rad. Krótkie doświadczenia z „komunistycznym eksperymentem” zapewne wpływały później na zdecydowaną niechęć do tego ustroju i samych komunistów.

Dnia 1 marca 1920 roku, wobec zakazu powrotu Habsburgów na tron w Budapeszcie i nieudanych prób restytucji Monarchii Habsburskiej, adm. Horthy został wybrany na stanowisko regenta Królestwa Węgier, które zajmował blisko ćwierć wieku. Jego dojście do władzy wiązało się z represjami wobec przeciwników politycznych - tzw. „biały terror” pochłonął około 5 tys. ofiar.

Zanim przejdziemy do problemów terytorialnych, warto zadać pytanie: czy Horthy wprowadził rządy autorytarne czy faszystowskie? Moim zdaniem były to jednak rządy autorytarne, choć oba pojęcia bywają celowo lub nieświadomie mylone. Nie był to na pewno system demokratyczny – pomimo że istniał parlament oraz system wielopartyjny, a prasa także miała pewien margines swobody. Wszelako admirał od początku lat trzydziestych raczej skłaniał się ku tendencjom konserwatywnym, a nie faszystowskim. Najliczniejszą grupą faszystowską była tzw. partia strzałokrzyżowców, po węgiersku Nyilaskeresztesek.

Skutki traktatu w Trianon1

Niedługo po ustanowieniu regencji na Węgrzech, po stłumieniu rewolucji węgierskiej, podpisano wreszcie traktat pokojowy z Węgrami. Stało się to w dniu 4 czerwca 1920 r. w pałacyku Grand Trianon w Wersalu. Na mocy tego traktatu układu, obszar państwa uległ zmniejszeniu z 325 tys. km2 do 93 tys. km2 (ubytek o 72 proc.), a liczba ludności spadła z 21 mln do 8 mln (ubytek o 62 proc.). W państwach, które najbardziej skorzystały na okrojeniu Węgier – tzn. Rumunii (Siedmiogród i Banat), Czechosłowacji (Słowacja2 oraz węgierskie rolnicze regiony naddunajskie), Królestwie SHS (Wojwodina i Chorwacja) i Austrii (Burgenland) – znalazła się spora mniejszość węgierska licząca około 5 mln osób. Spotykane są różne dane, co do jej liczebności, częściowo w wyniku fałszerstw, a częściowo w wyniku przyjmowania różnych kryteriów językowych, wyznaniowych itd. Sytuacja ekonomiczna powojennych Węgier, mówiąc delikatnie, nie wyglądała najlepiej.

Traktat z Trianon do dziś na Węgrzech jest odbierany jako klęska narodowa. Wystarczy wspomnieć graficzne jego wyobrażenie, na którym to „Matka-Węgry” została ukrzyżowana przez wrogów, a jej „ciało rozszarpane”. Nieprzypadkowo krzyż ma kształt litery T, która symbolizuje traktat z Trianon. Podobne symboliczne znaczenie miał kompleks kilkunastu kaplic ukończonych w 1936 r. w Sátoraljaújhely3. Kaplice te są poświęcone miastom, które zostały utracone na mocy pokoju w Trianon. W polskiej literaturze niestety trudno znaleźć informacje na ich temat. Tymczasem tamto przedsięwzięcie doskonale oddaje punkt widzenia Węgrów na problem ziem utraconych, a także wiele wyjaśnia, zarówno w odniesieniu do ich mentalności, jak i późniejszych działań. Kolejnym przykładem reakcji na traktat jest tzw. węgierska modlitwa narodowa, w której padają słowa „Wierzę w dawnych Węgier świetne zmartwychwstanie”. Odwołanie do ponownego skupienia ziem „Korony Św. Stefana” jest oczywiste. Warto wspomnieć także o tym, że państwa bałkańskie (i Austro-Węgry) w czasach przed I wojna światową były bardziej liberalne w stosunku do mniejszości, niż miało to miejsce po wojnie.

Miklós Horthy W Rumunii bardzo szybko pomniejszono znaczenie szkół uczących w języku węgierskim, a także podupadł uniwersytet w Kluż-Napoce4. W Jugosławii, po królewskim zamachu stanu, sytuacja mniejszości węgierskiej uległa znacznemu pogorszeniu. Państwa, które skorzystały na upadku Węgier powołały do życia Małą Ententę. Oczywisty był cel jej istnienia – przeciwstawienie się jakiejkolwiek rewizji granic. Nie dziwi fakt, że Węgry nie miały dobrych stosunków z sąsiadami, choć z niektórymi państwami – Anglią i Francją5, z Włochami6 (z którymi w 1927 r. podpisały układ o przyjaźni), Polską7 oraz później z Niemcami (pomimo tego, że wiązały się z nimi także i obawy) – relacje układały się dość korzystnie. Jeszcze w 1939 i 1940 roku Węgrzy szukali poparcia na Zachodzie w sprawie Siedmiogrodu, jednak państwa zachodnie nie były zainteresowane poparciem Węgier, które nie chciały się angażować w konflikt zbrojny, a już na pewno ryzykować walki z Rzeszą.

Rewizja granic

Rok 1938 wiąże się przede wszystkim ze zwiększeniem przez Rzeszę Niemiecką nacisku na Czechosłowację. Nacisk ten doprowadził we wrześniu do podpisania układu monachijskiego (korzystnego dla Rzeszy). Duże znaczenie ma tutaj dodatkowa uchwała polecająca załatwienie sprawy roszczeń polskich i węgierskich. Warto wspomnieć, że nieco wcześniej nastąpiła także zmiana premiera węgierskiego, którego to stanowisko objął Béla Imrédy – zwolennik współpracy z Niemcami. Zmianę tę można traktować jako przyjazny gest wobec Rzeszy.

W październiku Polska upomniała się o Śląsk Cieszyński, a Praga musiała się zgodzić na cesję. Takiej okazji rewizjoniści węgierscy nie mogli przegapić, więc ogłosili własne żądania terytorialne, sięgające 1/3 terytorium Słowacji. W dniach 9-13 października toczyły się negocjacje w Komárnie8 (rząd w Pradze scedował załatwienie tej sprawy samym Słowakom). Rozmowy jednak nie przyniosły żadnego efektu, co doprowadziło do tzw. arbitrażu wiedeńskiego. 2 listopada 1938 r. Niemcy i Włochy9 rozsądziły spór: Węgry otrzymały szeroki na około 20 km pas ziem południowej Słowacji z Koszycami oraz południową część Rusi Zakarpackiej10.

Węgrzy zyskali 10,5 tys. km2 (lub 12 tys. km2 wg niektórych publikacji11) i 850 tys. „nowych obywateli”12 z terytorium Słowacji. Ponadto przypadło im 1500 km2 z mieszkającą tam ludnością w liczbie 180 tys. z Rusi Zakarpackiej. Uzyskane obszary miały charakter rolniczy, a stosunek ludnościowy był korzystny dla Węgrów – stanowili na zajętym obszarze ok. 60 proc. ludności, co w pewnym sensie usprawiedliwiało13 rewindykację.

W marcu 1939 r., kiedy Niemcy wkraczali do okrojonej Czechosłowacji, a Słowacja za ich przyzwoleniem ogłosiła niepodległość, 11 marca Węgry uzyskały od Niemiec zgodę na zajęcie reszty Rusi Zakarpackiej. Sposobność tę szybko wykorzystały i opanowały „przyznany im obszar” w dniach 13-15 marca (choć same walki trwały dłużej). Aneksja Rusi Zakarpackiej dała Budapesztowi wspólną granicę z Polską. Oczywiście nie był to bezinteresowny podarunek ze strony Niemiec. Węgrzy musieli przyznać specjalne ułatwienia Niemcom w prowincji (w tym i przywileje natury ekonomicznej), a ponadto miesiąc później Węgry (za niemiecką sugestią) opuściły Ligę Narodów, tak samo jak i nie upominały się o Siedmiogród na drodze militarnej. Niemiecka zgoda na zajęcie Ukrainy Zakarpackiej miała też i drugi istotny cel, a mianowicie zlikwidowanie „państwa ukraińskiego”, co zostało zapewne przyjaźnie odebrane w Moskwie. Tak czy inaczej przyłączenie Rusi Zakarpackiej poprawiło nastroje społeczeństwa i władz węgierskich: przed poselstwami Polski, Włoch i Niemiec demonstrowano radość14.

Węgrzy nie poprzestali jednak na zajęciu samej Rusi Zakarpackiej, bowiem mając za cel zapewnić sobie dodatkowo korzystniejszy przebieg granicy, rozpoczęli w nocy z 22 na 23 marca inwazję na Słowację. Wykorzystali bardzo korzystną sytuację – nowo utworzone państwo nie było w stanie stawić skutecznego oporu. Niemcy nie zaangażowali się bezpośrednio w konflikt, jednak naciskały na jego szybkie zakończenie. Korzystny dla Węgier traktat został podpisany 4 kwietnia 1939 r. w Budapeszcie. Na jego mocy Słowacja musiała oddać pas ziem wokół Stakčína15 oraz Sobranec16 o powierzchni 1697 km² z 69 930 mieszkańcami. Sprawa ta znalazła też swoje odbicie w polskiej prasie. Wystarczy spojrzeć choćby do „Kuriera Poznańskiego” z dnia 24.03.1939 r., gdzie na 2 stronie znajdziemy artykuł o starciach na granicy, lub do numeru z 5.04.1939 r.

Wojna zmienia sytuację

W momencie, kiedy rozpoczynała się II wojna światowa, Węgrzy nie udostępnili Niemcom (ani Słowakom) swojego terytorium (Rusi Zakarpackiej) w celu dokonania tranzytu oddziałów i wyprowadzenia natarcia przeciw Polsce.

Państwa Bałkańskie starały się utrzymać swoją neutralność. Spoglądały jednak z uwagą w stronę Niemiec, które to, z czysto geograficznego punktu widzenia, były znacznie bliżej, niż państwa zachodnie oraz miały w tym regionie silną pozycję. Sytuacja w regionie była bardzo napięta. W najgorszej sytuacji znajdowała się Rumunia, gdyż była potencjalnym terenem ekspansji dla trojga sąsiadów: Węgier, Bułgarii i ZSRR. Z ZSRR była poróżniona w sprawie Besarabii, z Węgrami – Siedmiogrodu, a z Bułgarią w sprawie przynależności południowej Dobrudży. Po zajęciu Rusi Zakarpackiej stosunki węgiersko-rumuńskie były bardzo napięte, a sytuacja ulegała nadal zaostrzeniu, jak np. po incydencie w Teacevie (wymiana ognia pomiędzy strażą graniczną obu państw). Dochodziła do tego nieprzychylna względem sąsiada kampania prasowa w obu krajach, a także starania węgierskiej dyplomacji zmierzające do przeforsowania zmian traktatu w Trianon (walczono o poparcie zarówno w Berlinie, jak i w Londynie). Sytuacja Rumunii była trudna, gdyż z jednej strony otrzymała brytyjskie gwarancje, a z drugiej liczyła na utrzymanie neutralności i pozyskanie Niemiec do pomocy w obronie zagrożonych granic. Zaangażowanie w sprawy Rumunii nie odpowiadało jednak interesom Rzeszy.

Po spełnieniu przez Rumunię żądań ZSRR, rozmowy z Węgrami rozpoczęły się 16 sierpnia w Turnu Severin17. Węgrzy przedstawili propozycję, wedle której mieliby otrzymać ok. 69 tys. km2 czyli ok. ¾ spornego obszaru, zamieszkane przez 1,2 mln Węgrów i 2,2 mln Rumunów oraz 0,5 mln osób innych narodowości18. Propozycja ta była nie do przyjęcia dla Rumunów, gdyż dawała Węgrom bardzo korzystną pod względem strategicznym granicę. Rumuni proponowali przyjąć jako podstawowy warunek kompromisu wymianę ludności połączoną z niewielką cesją terytorialną. Obejmowałaby ona pas ziem przy granicy zachodniej z głównymi miastami Satu Mare19 i Oradea20 wielkości od 10 do 18 tys. km2 według dwu wariantów21. Cesja miała zapewnić przestrzeń dla węgierskich repatriantów, których liczba byłaby większa, niż rumuńskich. Fiasko rozmów podgrzało atmosferę konfliktu. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że wybuch otwartego starcia zbrojnego był całkiem prawdopodobny, z czego zdawał sobie sprawę nawet Hitler22. W takiej atmosferze 29 sierpnia dwie delegacje, węgierska i rumuńska, spotkały się w Wiedniu z Ribbentropem i Ciano. Obu ministrom udało się uzyskać zgodę na wydanie arbitrażu, choć Rumuni byli bardziej oporni wobec takiego rozwiązania, co zresztą zrozumiałe, bowiem chodziło o oddanie ich terytorium.

30 sierpnia ogłoszono wyrok. Minister Manoilescu – jeden z przedstawicieli Rumunii – zanim podpisał wyrok, na chwilę stracił przytomność. Hrabia Ciano zapisał w swoich pamiętnikach, że Węgrzy byli szczęśliwi23, natomiast admirał Horthy wspomina, że raczej jedynymi „szczęśliwymi” uczestnikami byli właśnie Ciano i Ribbentrop, którzy niedługo potem udali się na polowanie24. Wyrok arbitrażu oddawał Węgrom północną część Siedmiogrodu (z miastem Kłuż), Kriszanę i Marumesz. Obszar ten liczył 43 tys. km2 (Węgrzy stanowili 42 proc. ludności wobec 48 proc. Rumunów). Warto wspomnieć, że już samo nienaturalne ułożenie granicy i jej kształt powodowały liczne kłopoty. Najważniejsze z nich to: poprzecinane linie komunikacyjne oraz zakłady przemysłowe odcięte od dawnego zaplecza surowcowego. W Rumunii kolejne ustępstwa terytorialne spowodowały abdykację Karola II na rzecz jego syna Michała, jednak faktyczną władzę przejął marszałek I. Antonescu. Ważną datą jest 20 listopada 1940 r. – to dzień przystąpienia Węgier do „Paktu Trzech”.

Wcześniej (bo dniu 28 października 1940 r.) Mussolini bez konsultacji z Hitlerem zaatakował Grecję z terenu okupowanej Albanii. Jednak bardzo szybko ofensywa zamieniła się w całkowitą klęskę, ponadto grecki rząd poprosił Wielką Brytanię o pomoc militarną i pozwolił jej na zajęcie Krety. Osłabienie pozycji Włoch (dawnego przyjaciela Węgier) w dalszym stopniu redukowało możliwość manewru politycznego (wszak główną siłą była Rzesza). Wobec groźby usadowienia się Brytyjczyków w kontynentalnej Grecji oraz w celu ratowania pechowego sojusznika, Hitler wydał rozkaz opracowania planu inwazji na Grecję o kryptonimie Marita. Oczywiście, aby przeprowadzić tę operację potrzebna była zgoda na przemarsz wojsk przez Bułgarię i Jugosławię. O ile z Bułgarią sprawa poszła dość łatwo, o tyle w Jugosławii nastąpił przewrót pałacowy. Zamach stanu zaowocował zerwaniem paktu z Niemcami i podpisaniem układu z ZSRR, a tego już Hitler tolerować nie mógł. W obliczu ataku na Jugosławię, węgierski premier Teleki popełnił samobójstwo. Należy pamiętać, że Węgry miały podpisany pakt o przyjaźni z Jugosławią, którego wypowiedzenia i uczestnictwa w ataku domagał się Hitler. W swoich wspomnieniach admirał Horthy utożsamia śmierć Telekiego25 (którego nota bene nazywa przy okazji „przyjacielem”) z końcem polityki „pokojowej” i początkiem „wojowniczej”. Niemcom zależało na tym, aby nakłonić do inwazji na Jugosławię także państwa sąsiednie, a środkiem ku temu miały być zyski terytorialne. 6 kwietnia wojska niemieckie uderzają na Jugosławię, 10-tego zostaje proklamowane Królestwo Chorwacji, 11-stego (lub 12-stego – jak odnotował admirał) na terytorium Jugosławii wkraczają Węgrzy i Włosi, aby zabezpieczyć tereny do których wysuwali roszczenia. 12 kwietnia 1941 r. kapituluje Belgrad. Pomimo, że dalsza część operacji prowadzona przeciwko Grecji trwa do 29 kwietnia, Węgrzy nie biorą już w niej udziału.

W ramach „nagrody” za udział w kampanii przeciwko Jugosławii, Węgrzy otrzymują część Wojwodiny26 (zw. Baczką27) z miastem Nowy Sad28. Do Węgier przyłączono także północno-wschodni skrawek obecnej Słowenii (Prekmurje29). Niestety w dostępnej w Polsce literaturze trudno znaleźć o tym obszarze choćby wzmiankę. Na terenach tych zamieszkiwała mniejszość węgierska.

Reasumując, udało się Węgrom „zebrać” 53 proc. ziem, które w 1914 r. wchodziły w skład ich państwa. „Ceną” za zdobycze terytorialne był udział wojsk węgierskich w walkach zarówno w Jugosławii, jak i potem w Związku Radzieckim. Niemcy wygrywały antagonizmy pomiędzy państwami bałkańskimi za pomocą obietnic, niespełnianych nadziei i rzeczywistych zysków terytorialnych. Stosując taką taktykę udało im się przyciągać poszczególne państwa, do tego stopnia, że pomimo wzajemnych nieporozumień większość z nich przyłączyła się do walki po stronie Niemiec na skutek samych tylko nacisków dyplomatycznych.

Obrona nowych granic w globalnej wojnie

O ile zdobycze terytorialne lat wcześniejszych umocniły pozycję Horthyego (tworzył on wszak „Wielkie Węgry”), o tyle sam udział oddziałów węgierskich w walkach na froncie nie cieszył się poparciem społecznym. Przyczyniły się do tego spore straty, jakie armia ponosiła w kolejnych latach wojny. Sporą część wojsk węgierskich wysłanych do ZSRR stanowiły oddziały garnizonowe, mające na celu zwalczanie partyzantów. Jednak (jak to bywało na froncie wschodnim) słabe oddziały wypełniające zadania policyjne lub osłonowe, w wyniku przerwania frontu znajdowały się nieraz na drodze ofensywy. Były gorzej wyposażone od nacierających i ponosiły duże straty.

Wojska węgierskie na froncie wschodnim (fot. Bauer, Bundesarchiv, Bild 101I-244-2306-15, lic. CC ASA 3,0).

Warto przytoczyć jeden cytat, obrazujący jak wyglądały stosunki pomiędzy Rumunami i Węgrami na wschodzie (choć i ludność obu krajów żywiła zapewne podobne uczucia): „Węgrzy i Rumuni byli gotowi wydrapać sobie oczy dla lasku bukowego w Karpatach czy dla dziesięciu metrów pola z lucerną w Puszcie”30. Prawdopodobnie ocena autora jest przesadzona, jednak fakt faktem, w momencie kiedy zwycięstwo Niemiec stawało się coraz bardziej wątpliwe, rozmowy węgiersko-rumuńskie (mające na celu wspólne porzucenie sojuszu) upadły właśnie ze względu na kwestie Siedmiogrodu. Odwrót Wermachtu oraz „zdrada” Rumunii, sprawiły, że granice węgierskie stały się linią frontu. Początkowo spowodowało to spore ożywienie w społeczeństwie, ale także zrozumiały strach. Węgrzy z pewnymi sukcesami podjęli ofensywę, aby opanować południowy (rumuński) Siedmiogród, a szczególnie strategicznie ważne przełęcze. Przez jakieś czas wojskom niemieckim i węgierskim (korzystającym częściowo z rozbudowanych zawczasu fortyfikacji) udawało się powstrzymywać prących przed się Rosjan, jednak ostatecznie odwrót stał się faktem.

Widząc już na horyzoncie nieuniknioną porażkę admirał Horthy (utrzymujący od dłuższego czasu kontakt z aliantami) postanowił wyprowadzić kraj z wojny. W tej sytuacji Hitler rozkazał Otto Skorzenemu, Obersturmbannführerowi Waffen-SS, wymuszenie abdykacji regenta. Wywiązał się on ze swojego zadania znakomicie, uprowadzając młodszego syna regenta dokładnie wtedy, gdy ten zmierzał na finalne rozmowy z Sowietami. Kiedy już miał zostać ogłoszony rozejm węgiersko-radziecki, Niemcy zdobyli Zamek Królewski w Budapeszcie, zabijając przy okazji kilka osób. Wiedząc, że jego syn został wywieziony do Niemiec, admirał Horthy zgodził się abdykować i mianować premierem przywódcę strzałokrzyżowców Ferenca Szálasiego. Znaczna część oficerów uznała jego rząd, ale niektórzy, z gen. Bélą Miklósem na czele, przeszli na stronę Rosjan. Warto zaznaczyć, że do czasu okupacji Węgier, pomimo prowadzonej wojny i wydawanych ustaw, kraj ten był stosunkowo bezpiecznym schronieniem, zarówno dla Żydów, jak i uchodźców (w tym i Polaków). Zmieniło się to po wkroczeniu wojsk niemieckich.

Ferenc Szálasi w Budapeszcie w 1944 roku (fot. Faupel, Bundesarchiv, Bild 101I-680-8284A-37A, lic. CC ASA 3,0).

Walki na Węgrzech trwały jeszcze długo, a zniszczenia były ogromne. Kraj na blisko pół wieku dostał się pod okupację radziecką, a do tego utracił wszystkie terytoria odzyskane po 1937 r. Mimo to, jak sądzę, okres komunizmu wcale nie „wyleczył” Węgrów z rewizjonistycznego pojmowania historii. Przykładem niech będzie samo sprowadzenie z emigracji ciała regenta i jego powtórny, uroczysty pogrzeb.

Podsumowanie

Mając na celu możliwie krótkie podsumowanie tematu agresywnego rewizjonizmu węgierskiego, należy podkreślić, że miał on swoje źródła w omówionym traktacie z Trianon. Na jego mocy Węgry utraciły 2/3 terytorium – było to proporcjonalnie więcej, niż utracili Niemcy w wyniku obu wojen! Oczywiście, nie wszystkie ziemie utracone można określić jako „bezsprzecznie węgierskie”. Na pewno jednak okrojenie terytorium nie było zgodne z zasadą „samostanowienia narodów”. Ponadto ochrona mniejszości była niedostateczna. Zresztą na niektórych obszarach węgierska mniejszość stanowiła większość, która (co zrozumiałe) nie czuła się dobrze w obcym kraju. Rozsądnym wyjściem wydawałaby się wymiana ludności, ale nie na zasadzie takiej, jak ta pomiędzy Grecją i Turcją po I wojnie światowej, gdzie na każdego przesiedlonego Turka przypadało 10 przybyłych Greków. Powinna ona zostać połączona z pewną korektą granic na korzyść Węgier. Niestety w 20-leciu międzywojennym państwa europejskie nie chciały lub nie mogły, z przyczyn politycznych, rozwiązać tego problemu, tak więc niejako same doprowadziły do zbliżenia Węgier z Włochami i z Niemcami.

Aby dobrze ukazać sytuację Węgier, pozwolę sobie posłużyć się pewną ciekawostką i przytaczam poniżej... dowcip:

„W południowej Ameryce, na jakimś bankiecie, dwaj panowie, siedzący obok siebie przy stole, zawierają znajomość. Bardzo sobie nawzajem przypadli do gustu. Nie znają jednak ani swych narodowości, ani nazwisk.
– A szanowny pan jaki tu kraj reprezentuje? – pyta przedstawiciel Urugwaju.
– Węgry panie kolego.
– Węgry, Węgry… – zastanawia się Amerykanin. – Przepraszam kolegę, ale zapomniałem, gdzie ten kraj leży, w Europie czy Azji?
– W Europie – wyjaśnia oburzony Węgier.
– Ach, tak, tak, prawda to jeden z krajów słowiańskich.
– Ależ nie, my pochodzimy od Hunów.
– Od Hunów i w Europie… to bardzo dziwne. A jaka jest forma ustrojowa Węgier?
– Jesteśmy Królestwem.
– Ach tak, a czy wolno mi zapytać, jakie imię nosi obecny król?
– My nie mamy króla. Węgrami rządzi regent, admirał Horthy.
– Ach admirał, to musicie mieć potężna flotę?
– Nie, floty nie mamy, mój kraj bowiem nie posiada wybrzeża morskiego.
– Cóż za dziwny kraj: Królestwo bez króla, admirał bez floty, a czy macie państwo jakieś pretensje terytorialne?
– O tak, w stosunku do Rumunii i Jugosławii31.
– To prowadzicie walkę od razu z dwoma państwami?
– Ależ nie, bynajmniej, wcale z nimi nie walczymy, wręcz przeciwnie, ramię przy ramieniu bijemy się z Rosją Sowiecką.
– To w stosunku do Rosji macie pretensje terytorialne?
– Nie, żadnych.
– Panie kolego, obawiam się, że albo już oszalałem, albo mi to grozi. Przestańmy mówić o Węgrzech.”32

Moim zdaniem dowcip ten, uwypuklając znaczną część sprzeczności w sytuacji Węgier podczas wojny, dość dobrze oddaje sytuację państwa, które starało się lawirować pod ogromna presją, pomiędzy potężnymi mocarstwami oraz jednocześnie odzyskać utracone ziemie. Przejściowo Węgry niemal podwoiły swoje terytorium, jednak w ostatecznym rozrachunku na wojnie nic nie zyskały. Gdyby nie ich ogromny „apetyt”, udałoby się zapewne uzyskać mniejsze, ale za to bardziej trwałe korekty granic.

Zobacz też

Bibliografia

  1. H. Batowski, Między dwiema wojnami 1919-1939, Kraków 2007.
  2. J. W. Borejsza, Szkoła nienawiści. Historia faszyzmów europejskich 1919-1945,
    Wrocław 2000.
  3. G. Ciano, Dzienniki 1939-1943, Warszawa 1991.
  4. J. Demel, Historia Rumunii, Wrocław 1986.
  5. D. Dąbrowski, Rzeczpospolita Polska wobec kwestii Rusi Zakarpackiej (Podkarpackiej) 1938-1939, Toruń 2007.
  6. L. Degrelle, Front Wschodni 1941-1945, Kraków-Międzyzdroje 2007.
  7. W. Felczak, Historia Jugosławii, Wrocław 1985.
  8. W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław 1983.
  9. H. Guderian, Wspomnienia żołnierza, Warszawa 2003.
  10. M. Horthy, The Annotated Memoirs.
  11. B. Jelavich, Historia Bałkanów. Wiek XVII i XIX, Kraków 2005
  12. B. Jelavich, Historia Bałkanów. Wiek XX, Kraków 2005
  13. A. Kastory, Rozbiór Rumunii w 1940 roku, Warszawa 2002.
  14. G. H. Komosa, Z Mazur nad Ren, Kraków 2006.
  15. I. Lázár, Hungary: A Brief History, Budapest 1993.
  16. C. A. Macartney, Hungary: A Short History, Edinburgh 1962.
  17. J. F. Montgomery, Hungary. The Unwilling Satellite, Nowy Jork 1947.
  18. J. Piekałkiewicz, Kalendarium wydarzeń II wojny światowej, Janki 1999.
  19. J. Piekałkiewicz, Wojna na Bałkanach 1940-1945, Janki 2007.
  20. A. Pietrzak, Jerzy Wilczura i zbiorek żartów okupacyjnych, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, 2008, nr 7.
  21. M. Sowa, Siedmiogród 1944, Warszawa 2005.
  22. S. Sierpowski, Liga Narodów w latach 1919-1926, Wrocław 2005.
  23. T. Wasilewski, Historia Bułgarii, Wrocław 1970.

Przypisy

1 Pisownia jak u H. Batowskiego.

2 Małe skrawki północnej Słowacji przypadły także Polsce.

3 Sátoraljaújhely (słow.) Nové Mesto pod Šiatrom, (niem.) Neustadt am Zeltberg.

4 Kluż-Napoka (dawniej) Koloszwar, (rum.) Cluj-Napoca, (węg.) Kolozsvár, (niem.) Klausenburg.

5 W latach dwudziestych, kiedy liczono na pokojową rewizję granic. Warto wspomnieć jednak sprawę drobnych korekt granicznych w rejonie Salgótarján czy problem zmiany granicy z Jugosławia o około 200 km2.

6 Dzięki ich pośrednictwu, w wyniku plebiscytu, Węgrom udało się odzyskać od Austrii miasto Sopron, które otrzymało tytuł Civitas Fidelissima.

7 W odniesieniu do Polski dobrym przykładem jest węgierska chęć udzielenia wsparcia wojskowego w 1920 r. oraz obustronna i prawdopodobnie szczera radość z uzyskania wspólnej granicy.

8 (słow.) Komárno, (węg.) Komárom.

9 Anglia i Francja nie wzięły udziału, zaś pomysł Rzymu, by zaprosić także Warszawę został przez Rzeszę odrzucony.

10 Występuje wiele nazw tego terytorium: Ruś Zakarpacka, Podkarpacka, Ukraina Zakarpacka; (ukr.) Закарпаття – Zakarpattia, (węg.) Kárpátalja, (rum.) Transcarpatia, (czes. i słow.) Podkarpatská Rus.

11 Różnica w źródłach prawdopodobnie wynika z faktu zsumowania nabytków na Słowacji i Rusi oraz zapewne także z zaokrąglenia sumy wielkości nabytków.

12 Dane dot. ludności są tylko szacunkowe, co wynika z migracji ludności, oraz zasygnalizowanej różnicy w liczeniu uzyskanego terytorium.

13 Jeżeli stanowili większość, to zgodnie z zasadą „samostanowienia narodów” lub w ewentualnym plebiscycie (gdyby mocarstwa zachodnie zechciały taki przeprowadzić) prawdopodobnie uzyskaliby zwycięstwo.

14 Chociaż przed poselstwem niemieckim demonstrowano też niezadowolenie z powodu utworzenia niepodległej Słowacji.

15 (węg.) Takcsány.

16 (węg.) Szobránc, (niem.) Sobranz.

17 (węg.) Szörényvár, (obecnie) Drobeta-Turnu Severin.

18 Jeśli chodzi o stosunek etniczny, widoczne są pewne różnice pomiędzy deklarowanym językiem a narodowością. Dane za: Agnieszka Kastory, Rozbiór Rumunii, Warszawa 2002, s. 209-211.

19 (węg.) Szatmárnémeti, (niem.) Sathmar.

20 (pol.) Wielki Waradyn, (węg.) Nagyvárad, (niem.) Großwardein, (dawna rum.) Oradea Mare.

21 Zob. A. Kastory, op. cit., s. 251.

22 Zob. Ibidem, s. 245.

23 Zob. G. Ciano, Dzienniki 1939-1943, Warszawa 1991, s. 235.

24 M. Horthy, Admiral Nicholas Horthy: Memoirs, Safety Harbor 2000, s. 215.

25 Z osobą węgierskiego premiera wiąże się też pewna anegdota, którą przytacza Horthy. Mianowicie miał on zapytać włoskiego ministra spraw zagranicznych czy umie grać w brydża. Na pytanie zaskoczonego dyplomaty odpowiedział, że mieliby co robić będąc razem w Dachau. W pewnym sensie, jeśli anegdota ta jest prawdziwa, Teleki trafnie oceniał sytuację. Zarówno on sam, jak i Ciano nie dożyli końca wojny. M. Horthy, Admiral Nicholas Horthy: Memoirs, Safety Harbor 2000, s. 221.

26 Wojwodina, Vojvodina, (węg.) Vajdaság.

27 Baczka: (serb.) Bačka, (węg.) Bácska.--

28 Nowy Sad: (serb.) Novi Sad, (ros.) Нови Сад, (węg.) Újvidék, (słow.) Nový Sad, (chorw.) Novi Sad, (rum.) Novi Sad, (niem.) Neusatz (an der Donau).

29 Prekmurje lub Prekomurje, (węg.) Muravidék, (niem.) Murland.

30 L. Degrelle, Front Wschodni 1941-1945, Kraków-Międzyzdroje 2007, s. 35.

31 Wydaje mi się, że właściwsza byłaby tutaj Słowacja, która dawniej stanowiła część Węgier i była sojusznikiem Rzeszy na froncie wschodnim. Natomiast w czasie kiedy Niemcy walczyli z ZSRR Jugosławia jako państwo nie funkcjonowała.

32 A. Pietrzak, Jerzy Wilczura i zbiorek żartów okupacyjnych, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, 2008, nr 7, s. 47.

Zredagował: Kamil Janicki


Marcin Wasilewski:

Absolwent historii na Uniwersytecie Szczecińskim, doktorant na Uniwersytecie Opolskim. Uczestnik spotkań Koła Naukowego Młodych Historyków (US). Zainteresowania naukowe: polityka, historia XX wieku, militaria. Hobby: turystyka piesza, informatyka, dobra książka.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość:Na tym tle "malutki" spór o Zaolzie widać z całkiem innej perspektywy. My się połakomiliśmy na kilka wiosek. Węgierscy nacjonaliści na ćwierć Europy Środkowej. Tymczasem to Polaków określano mianem sojuszników Hitlera.

Gość: xxCiekawy wątek autor poruszył, ciekawe czy Bułgarię tez "na tapetę" weźmie? W sumie nie daleko, a temat jakby podobny.

Roman SidorskiDowcip świetny :)

Gość: mbbaran"(i Austro-Węgry) w czasach przed I wojna światową były bardziej liberalne w stosunku do mniejszości "
Austria na pewno lecz Królestwo Węgier było prawdziwym "więzieniem narodów" a już ustawa o madziaryzacji (bodajże 1905 r) spowodowała u tychże mniejszości/większości zasłużoną nienawiść do wszystkiego co węgierskie. Nawet Chorwaci odwrócili się od nich.
Wypada podziękować autorowi za trafny temat.

Gość: Marcin Wasilewski

Oczywiście, Węgry były znacznie mniej liberalne od Austrii, tutaj nawet niema, o czym rozmawiać;)

Nie wiem natomiast i mogę się mylić, ale wydaje mi się, że państwa sukcesyjne chyba jednak mimo wszystko dawały mniejsze możliwości.
Ugoda z Chorwacją dawała lepsze perspektywy (teoretycznie!) niż traktaty po I wojnie światowej - tyle tylko, że w obu wypadkach w znacznej części były martwe.

Węgrzy madziaryzowali, ale i Rumuni całkiem skutecznie romanizowali, np. wpadli na pomysł, coby węgierska prasa w Siedmiogrodzie (pomimo kontroli i póki istniała) nie zamieszczała informacji o wydarzeniach na Węgrzech...ba nawet pisali dla niej artykuliki;)

Z dwojga złego nie wiem sam czy wolałbym być Chorwatem na Węgrzech czy Węgrem np. w Rumunii.

Wsumie to nawet byłoby ciekawe sprawdzić "komu było gorzej", można by np. porównać ilość posłów w parlamentach...

Kamil Janicki"
Z dwojga złego nie wiem sam czy wolałbym być Chorwatem na Węgrzech czy Węgrem np. w Rumunii.
"

Chorwatem na Węgrzech. Na pewno. Chorwaci cieszyli się dość szeroką autonomią, tyle tylko... że stanowili JEDYNY uznany naród na Węgrzech. Zgodnie z ustawą z 1968 roku poza Węgrami i Chorwatami na Węgrzech innych narodów nie było - jedynie narodowości nie zasługujące na przyznanie jakichkolwiek praw.

W tym akurat przypadku, jak rzadko, muszę przyznać pełną rację Panu Markowi. Nasz polski sentyment do Węgrów to raczej ewenement w Europie Środkowej.

Gość: Marcin WasielwskiHm...
w 1880 roku było około 2800 szkół Rumuńskich w 1914 czyli po "prawach Apponyi" 2170.-23%
W 1920 było 1100 węgrierskich w 1928 800 - 28%
(Stosunek ilosciowy odzwierciedla % w ludności oczywisty R. było 2 razy więcej)

Dane są z różnych okresów ale stopień represji w Rumunii 3% likwidowanych na rok a na Węgrzech 1% rocznie...

(dane Kastory i Jelavich)

Widzę, że tamat "kto był gorszy" cieszy sie zainteresowaniem;)
Więc... postaram sie zdobyć zagraniczne książki z dokładnijszymi danymi... ale nie wiem czy przed czy po magisterce dopiero;)

Gość: mbbaranDo MK:
Oczywiście nie chodzi o licytowanie się "kto był gorszy" jednak w odniesieniu do Wegrów to jest u nas rodzaj filtra poprawnościowego.
Odnośnie romanizowania i prasy - to przecież tylko małe wybryki. Na Węgrzech naprawdę szło się do więzienia np. za próbę kupienia biletu kolejowego jeśli nazwę stacji wymieniło się np. po słowacku (opisane przez W. Krygowskiego). Niestety Węgrzy w dziedzinie praw narodowościowych u siebie dalej sa najlepsi w Europie i stąd moje zainteresowanie tym fenomenem.

Gość: Przemysław DamskiOdnoszę wrażenie, że niezbyt stosowne jest porównywanie rozmiaru i jakości represji w Zalitawii i w państwach sukcesyjnych. W tych pierwszych bowiem madziaryzacja była efektem idei scalenia etnicznego Korony Św. Stefana. W drugich polityka represji narodowościowych była skutkiem wcześniejszej polityki węgierskiej.
O problemach narodowościowych Zalitawii szeroko pisano w :
Felczak W., Ugoda węgiersko-chorwacka 1868 roku,Wrocław1969;
Cetnarowicz A., Sprawa statusu Dalmacji w latach 1865-1868 – niewykorzystana szansa Węgier, [w:] "Węgry i dookoła Węgier…". Narody Europy Środkowej w walce o wolność i toŜsamość w XIX i XX wieku. Materiały z konferencji dotyczącej problematyki narodowościowej w Europie Środkowej zorganizowanej z okazji 10. rocznicy śmierci prof. Wacława Felczaka (Kraków 12-13 grudzień 2003), red. Antoni Cetnarowicz i Stanisław Pi jaj , Kraków 2004.
Giza A., Bośnia i Hercegowina w dobie tureckiego i austriackiego panowania. (1800-1914), Szczecin 2002;
Giza A., Słowacki ruch narodowy w XIX i początkach XX wieku (do roku 1914), Szczecin 2000;
Kopyś T., Stosunki narodowościowe na Rusi Zakarpackiej w drugiej połowie XIX i na początki XX wieku, [w:] „Węgry i dookoła Węgier…”;
Pál J., Sprawa unii Siedmiogrodu z Węgrami po roku 1867, [w:] "Węgry i dookoła Węgier…";
Rychlik J., Problem państwowości Czechów i Słowaków w XIX i na początku XX wieku, [w:] Państwa europejskie na drodze do niepodległości (w drugiej połowie XIX i w XX wieku) Studia ofiarowane Profesorowi Marianowi Zagórniakowi, red. Irena Stawowy-Kawka i Wojciech Rojek, Kraków 2003;

Michał ŚwigońBardzo ciekawy tekst, dodałem na Wykop:

http://www.wykop.pl/link/226487/wegry-po-i-wojnie-swiatowej

Gość: Marcin Wasilewskimbbaran - byli i są „bardzo pro mniejszościowi” ;) niestety sporo powinni zmienić

Przemysław Damski- masz rację tylko nie lubię w historii pojęcia "winy i rewanżu"- ono rodzi sporo możliwości do manipulacji;) ( sprawa stosunków Polsko-Ukraińskich) jakbyśmy nie patrzyli wszelkie "-izacje" są złem- z dzisiejszego punktu widzenia, kiedyś nieco inaczej na to patrzono...."interes państwa" etc...

Co do tych książek, część z nich przeglądałem, ale to dawno już- są i te idące w 2 stronę choćby sir Robert Gower tłum. Mieczysław Litauer Warszawa 1999 "Mniejszość Węgierska w państwach sukcesyjnych"...
Ze stosunkami narodowościowymi i sytuacją mniejszości problem jest w tym, że wszystko, zależy od "naświetlenia faktów". Ostatnio mieliśmy Kosowo, Osetię, Kurdystan i różne punkty widzenia i oceny….

Inny przykład mamy pod ręką - Kastory podaje , że zlikwidowali Rumunii 28% szkół! wniosek? biedni Węgrzy! Jelavich podaj Węgrzy zlikwidowali 23% szkół! Biedni Rumuni!
A tak obiektywnie i jedni i drudzy biedni;)


Tyle tylko, że polityka "scalania" i represji , jeżeli popatrzylibyśmy na Europę na przełomie XIX i XX w. niebyła niczym dziwnym, nawet tak cywilizowany naród jak Anglia ma "na sumieniu" Irlandię;) O naszych zachodnich sąsiadach i tych ze wschodu nie wspomnę.
Ba spójrzmy bliżej... nawet w RP to było.
Swoista „polonizacja” w WP w 20 leciu starannie dbano, żeby Białorusinów nie pomieszać z Ukraińcami, żeby na nich "nacjonalizm nie przeszedł", no i uczono pisać ich czytać, oczywiście po polsku, limity na podoficerów 5% dla mniejszości przy 1/3 w państwie.
A potem się dziwimy, że Ukraińcy mają swoistą obsesję, że im chcemy odebrać Lwów a "Karta Polaka" ma temu służyć.... (gdzieś ostatnio czytałem o tym w Internecie)

"jednak w odniesieniu do Wegrów to jest u nas rodzaj filtra poprawnościowego." cóż, spore znaczenie w tym, że określenie Węgier ma wydźwięk raczej pozytywny ma spora liczba historycznych wątków.

Poczynając od wspólnych Andegawenów, Jagielonów przez Batorych, Bemów i innych.
Rok 1956 też mieliśmy wspólny, kiedy w 1939 r. Rumunii nie przepuścili Rządu RP na zachód, Węgrzy nie przepuścili Niemców na Polskę (stosunek w obu państwach do uchodźców był raczej przyjazny).
Chęć pomocy w 20 roku, w Polsce i na Węgrzech silny antykomunizm, niechęć do "pepiczków".
Wojen większych między sobą nie mieliśmy, a jak już "walczyliśmy” w czasie II WŚ to też tak jakoś nie zbyt chętnie, raczej jest podkreślany przyjazny stosunek „węgierskich wojsk pod Warszawą do Powstania”;)
Ale początków pewnych stereotypów można by już szukać w innej bajce u Gala Anonima się dopatrywać;)

Rozpisałem się trochę, ale tak reasumując: sprawy narodowościowe sa niestety bardzo trudne i niejednoznaczne w ocenie, zgadzam się, że w artykule skłaniałem się bardziej ku madziarskiemu punktowi widzenia, ale takie było założenie, to ma być Węgierski rewizjonizm i jego powody, przebieg i skutki…
PS. Jakbyśmy nie patrzyli na Węgrów to akurat przeciwko Bułgarom w Tracji w 1941 roku wybuchł bunt Greków(15 tysięcy ofiar), którzy potem uciekali przed represjami do strefy Niemieckiej i Włoskiej;)

Gość: BeataBardzo ciekawy artykuł - poruszył wątek, o którym wcześniej nie miałam pojęcia. A dowcip owszem - jest świetny :)

Gość: mbbaranDo Autora:
Przepraszam lecz zdanie zacytowane poniżej:
"Niestety Węgrzy w dziedzinie praw narodowościowych u siebie dalej sa najlepsi w Europie i stąd moje zainteresowanie tym fenomenem"
miało być z mojej strony tylko jawną kpiną z wewnętrznych stosunków w tym państwie.
Mam też prośbę i pytanie. Czy konsekwencją obecnego artykułu mógłby być następny, wyjaśniający obecne i przeszłe stosunki narodowościowe tamże oraz wewnętrzny podział Węgrów na tych "lepszych" i "gorszych" to jest coś jakby pozostałość po feudaliźmie.
Częściowo znam sprawę od strony słowackiej i nawet jakby przyjąć za wiarygodną najwyżej połowę ich opowieści to można zrozumieć ich niechęć do wszystkiego co madziarskie. Tu kolejny "kwiatek". Węgrzy zabraniali Słowakom wstępu do niektórych miast własnie na Słowacji. Czy oprócz nich ktoś w Europie wpadł na taki pomysł?
Oprócz tego uważam iż traktat z Trianon był zwykłym świństwem.

Gość: Marcin WasilewskiWiem zauważyłem ironię;)

Z tym feudalizmem... trafiłeś co najmniej w 9 ...(sytuacja trochę podobna jak na Ukrainie i Białorusi- „narody chłopskie”).Węgierskich warstw wyższych b. dużo, a Rumuńskich malutko. W 1914 roku 53% Madziarów z Siedmiogrodu było piśmiennych a R. 13%, adwokatów było 5% R. a "węgierskojęzycznych" ( fifty-fifty Węgrzy + Żydzi) ok 90%. Dlatego też akurat po włączeniu S. do R. w Starym Królestwie majątki ziemskie mogły mieć 500h a na ziemiach włączonych powyżej 100h podział nadwyżek (czyli gł. madziarskiej ziemi) dla chłopów (czyli R.) ;) (mogłem pomylić jakieś dane;) )

Zamiar to bym miał to poruszyć jeszcze na pewno, ale.... trzeba by nieco bardziej się zagłębić w ten temat, przytoczyć sporo danych a nie tylko opinie czy wyrywkowe, postaram się to oczywiście zrobić. O ile same relacje i przykłady się trafiają, nieco gorzej jest z ich skalą i porównaniem do innych państw. Najważniejszym problemem byłyby tu dane statystyczne, nie ludnościowe bo te są, ale szkoły, gazety , piśmiennictwo, ilość głosujących (cenzusy wykluczały), procent "politycznych" wśród więźniów, regulaminy izb adwokackich (wymagania ...), średnie dochody etc... No i to już temat na doktorat... ;) (w sumie…jeśli Promotor będzie to czemu nie;) - wtedy na pewno zrobię to- słowacki nie taki zły, gorzej z tymi Hunami =/ )

Gdyby ktoś przypadkowo trafił na takie dane (szczeg. gdyby była to jakaś publikacja zagraniczna, polskie te co w uniwersyteckiej są przekopie ze 3 razy jeszcze, i może coś „sensownego wyjdzie”…..) to za wklejenie bym był wdzięczny;) (gdzie i co)

Obawiam się tylko trochę , że priorytet ma magisterium (wojskowość nie madziary) i jego kosztem (czas i zakup materiałów ew.) tego nie zrobię;). No i ze 2 może 3 artykuły dam sobie chyba "odpoczynku" ... zajmę się czymś troszkę innym dla higieny psychicznej;)

Tak więc temat trafia na listę „do zrobienia” i na 99% tym się zajmę… ale trochę (bliżej miesięcy i lat niż dni i tygodni) czasu minie zapewne nim bardziej namacalną formę to przyjmie….. Chyba, żeby zebrała się grupa osób „do projektu badawczego” to wtedy łatwiej……. to wtedy będę w wolnych chwilach coś działał ;)

Gość: mac apO ile wiem, Węgrzy do dzisiaj mają silne resentymenty w stosunku do traktatu z Trianon. Czują się wybitnie pokrzywdzeni i teraz, w XXI stuleciu. "Triannon" to słowo budzące tam szczerą nienawiść w całym społeczeństwie, a znaczy tam ono więcej niż dla nas Powstanie Warszawskie i Pakt Ribbentrop-Mołotow łącznie.

Gość: JustaBardzo dobry artykół ale dosc długachny widac że osoba piszaca go uwielbia historie :P

Gość: MWajć... dopiero teraz widze, ze mi chochlik jedno słówko połknął;) pomiędzy "Béla Imrédy – zwolennik" powinno byc słówko "późniejszy" dobrze, ze nikt nie zauwazył ;-)

SpiszakMiejscami sformułowania ahistoryczne.

Błędem bowiem jest pisanie - jak w przypisie 2 - że w 1920 r. "Małe skrawki północnej Słowacji przypadły także Polsce", jako że Słowacja jest tworem późniejszym, a więc tereny które przypadły Polsce nie mogły być Słowacją. Dodajmy przy tym, że były to tereny zamieszkane w całości przez ludność etnicznie polską, co wykazywali wówczas nawet "czechosłowaccy" naukowcy.

Gość: Marcin WasilewskiNiezupełnie "Słowacja" jest użyta jako określenie pewnego obszaru rozumianego w sensie geograficznym- uproszczenie. Jedno z wielu jakie stosujemy w historii, poczynając od „Kampanii włoskiej Napoleona”, poprzez Anglię rozumianą jako WB kończąc wreszcie na „Kampanii wrześniowej”. Owszem mogłem opisywać to znacznie dokładniej np. komitatami, ale jaki sens? Podobnie z ludnością Spisza są dane, jednak przyjmując za punkt odniesienia Węgry- to bez znaczenia. Jeślibym w przyszłości popełnił cos o stosunkach narodowościowych to z cała pewnością poruszę.
Oczywiście wiem, że można by napisać więcej, ba sam nawet celowo pominąłem pewne sprawy np. historię Fiume. Miałem jednak niestety limit 12 stron objętości w którym ledwie się zmieściłem;) a Fiume to było bodaj 20km2 przy 230 tysiącach to by Węgrzy chyba bezproblemowo przeboleli;)

SpiszakAutorze broni Pan błędu i podaje przykłady nieadekwatne dla omawianej sytuacji.

Nie można używać określenia Słowacja, dla terenu który nigdy (poza późniejszą okupacją, kiedy to Słowacja zajęła go zbrojnie idąc ramię w ramię z Niemcami) do Słowacji nie należał.

Nie byliśmy tam jakimiś agresorami czy tp., a skoro pisze Pan przyjmując "za punkt odniesienia Węgry" należało użyć określenia odpowiedniego.

Bo to były albo - dawniej - "Węgry" (a jeszcze wcześniej Polska), albo Polska. Dodam, że tereny te (i to znacznie większy obszar niż przypadł nam ostatecznie, bo całe tzw. Zamagurze) od jesieni 1918 r. do początków 1919 r. były, zgodnie z umową polsko-czechosłowacką, integralną częścią Polski, a więc w 1920 r. - gdyby być ścisłym należało napisać - że Polsce przypadły skrawki Polski (co byłoby tym bardziej słuszene, gdyby zwrócić uwagę o utraconym w 1772 r. rozległym starostwie spiskim)...

Należało po prostu napisać o niewielkich skrawkach Spisza, i to było prawdziwie, a tak popełnia Pan błąd ahistorycyzmu, i dziwi mnie, że jeszcze broni Pan tego.

Używanie argumentu o zadanej objętości (i tego o Fiume) jest co najmniej śmieszne, bo ograniczenie objętości w żaden sposób nie uprawnia do pisania nieprawdy, jak to Pan uczynił.



Gość: MWZ całym szacunkiem, takich samych określeń używają choćby prof. Batowski , prof. Tomaszewski, prof. Garlicki i conajmniej kilku innych jesli mnie pamięć niemyli, więc "Słowacja" jest conajmniej dopuszczalna . ;-)
Co do, tekstu przypisu, faktycznie, można było napisac "skrawki należącego przed wojna do Wegier Spisza". Z cofaniem sie do roku 1772 troche przesadzasz, bo i cała historię zastawu bym opisac musiał etc. a kto mi da extra 5 stron ;)? Rozumiem, lokalny patriotyzm tak nakazuje, ale to nie monografia Spisza;-)
Swoja droga widać, ze masz wiedzą znaczna, więc zachęcam abyś zajął sie tym tematem i stosowna popełnił ;)
Oczywiscie cieszy mnie Twoja dociekliwość, choć , niepamietam map na 100%, ale te wsie były to chyba tzw "Górne Węgry" ->czyli obszar administracyjny Słowacji, nie zaś Wegry właściwe ;-)

Co do objętości pzrez Ciebie wyśmianej, zawsze jest ten problem...

SpiszakPo pierwsze zajmując się historią i pisząc należy być krytycznym wobec treści z których się korzysta, a nie bez zastanowienia powielać zawarte w nich informacje czy sformułowania.

Należy się zastanowić, czy aby jest to prawdą co czytamy, nawet gdy piszą to profesorowie, bo tytuły naukowe nieomylności nie gwarantują.

A już zwłaszcza należało się zastanowić w przypadku wskazanych osób, jako że one dziejami tych terenów się nie zajmowały, a jedynie opierały się na innych autorach lub generalizowały znalezione informacje na swój sposób (co nie zawsze znaczy że właściwie).

Błędem jest też mówienie (choć wiem iż obecnie upowszechnione) o jakimś zastawie w kontekście roku 1772 r., jako że zastaw zastawem przestał być 300 lat wcześniej i od tego czasu teren ten był pełnoorawną częścią Polski - starostwem spiskim.

Nie sugerowałem pisania dodatkowych stron a jedynie poprawność sformułowań. Wystarczyło w miejsce Słowacji użyć Spisza. (ps. przed 1919 rokiem nie było czegoś takiego jak "obszar administracyjny Słowacji", a tym bardziej nie może się to odnosić do części Spisza należającej dziś do Polski).

Gość: MWMea culpa-> sformułowanie to poprawiam w wersji finalnej, i dziekuję za owocną dyskusję ;-)

Gość: mbbaranSzanowni Polemiści !
Być może najlepszym wyjściem byłby artykuł w HM (napisany przez Spiszaka) na temat zmian granicy polsko - węgierskiej/slowackiej na terenie Spisza i może jeszcze Orawy. Jest jeden warunek. Artykuł winien być podparty solidną mapą uwzględniająca każda zmianę z osobna. Może Redakcja podpowie jak zdobyć prawa do takiej np. 1 : 100 000 lub dokładniejszej.

Spiszak@ Marcin Wasilewski

Jakoś anonsowanej wczoraj zmiany w przypisie nie widzę...

A przy okazji, to ponieważ pisze Pan dla czytelnika polskiego to warto jeszcze wspominając lata 1918-1920 zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt, a to że Polsce (mimo ówczesnych starań) nie udało się odzyskać zagarniętego w czasie I rozbioru terenów starostwa spiskiego.

Było to przede wszystkim wynikiem wykorzystania przez Czechosłowację ówczesnej bardzo trudnej sytuacji Polski zaangażowanej wtedy przede wszystkim na froncie wschodnim, gdzie decydowało się polskie "być-nie być". Stąd też nie doszło do zapowiadanych plebiscytów na terenie Spisza i Orawy.

A Czechosłowacja nie przejmując się podpisanymi przez siebie umowami z Polską, wkroczyła zbrojnie nawet na te tereny, które wcześniej uznała za przynależne Polsce.

Dodam jeszcze, że byli ludzie przekonani o tym, że będzie inaczej, i dlatego można spotkać mapy Polski z 1919 r. gdzie w granicach naszego kraju jest nie tylko Spisz, ale i niemal cały Liptów.

Jako ciekawostkę dodam, że to w Lubowli (obecny Spisz słowacki) jesienią 1918 r. powstała jedna z pierwszych polskich rad narodowych, a posterunki polskie stały pod Kieżmarkiem (miastem wówczas etnicznie jeszcze półpolskim).


@ mbbaran

Artykuł o zmianach granicy polsko-węgierskiej na przestrzeni dziejów (i to począwszy od X wieku) istotnie byłby dobrym wyjściem, jako że powszechne jest u nas przekonanie, że była to granica stabilna, choć fakty są inne.
Z tym że w pierwszym rzędzie potrzebna byłaby do tego mapa w nieco mniejszej skali - obejmująca więcej niż całość dzisiejszej Słowacji, by zmieściła się tam też granica Chrobrego - czyli m.in. na Dunaju pod Ostrzyhomiem i na Cisie na południe od Koszyc.

Z tym że jego rzetelne napisanie wymaga sporo pracy przy zbieraniu materiałów, by jak najdokładniej przedstawić całość tych zmian.

Gość: mbbaranWiem ile to wymaga pracy dlatego moge ofiarować pomoc techniczną np przy wszelkich mapach. Kontakt powinna Panu podać redakcja HM.

Gość: MWSpokojnie, spokojnie;) napisałem właśnie maila z prośbą o modyfikację- dopiero wróciłem ;)

Co do granicy , materiałów i map też mogę pomóc , z tym, że głównie magisterka teraz;) Wolną chwilę, zeby poszukac pewnie znajdę ;)

Namiary to albo przez radakcję, albo nawet tu moge maila podac, i tak jest juz tajemnica publiczną;-)

Spiszak@ mbbaran

Z góry dziękuję za zapowiedź pomocy, bo niestety jak chodzi o techniczną stronę kreślenia map jestem laikiem, i nie mam też (chyba) żadnego programu w którym dałoby się to zrobić.

Tak że jak będę przystępował do kartograficznego przedstawienia wyników zebranych do tego tematu, to oczywiście będę zainteresowany pomocą z Pańskiej strony, i redakcję poproszę o namiary na Pana. Albo może zechce się sam Pan do mnie teraz odezwać? Mój e-mail: Spiszak1 (at) interia.pl

Przy okazji mam pytanie. Czy jest jakiś program przekształcający/przerabiający normalne mapy z wysokościami bezwględnymi na mapy przedstawiające wysokości względne. Oczywiście jakoś z grubsza i względem ustalonych punktów odniesienia?


@ Marcin Wasilewski

Dziękuję za ofertę pomocy. A o jakiego typu kwerendzie Pan myślał, tzn. w czym? Bo może ma Pan łatwy dostęp do rzeczy dla mnie trudniej dostępnych. Choć jak sądzę magisterka nie da na tyle wolnego czasu by pogrzebać "wszędzie gdzie się da", by uzyskać wynik jak najlepszy. A dalsza rozmowa to faktycznie lepiej już na privie.

Gość: Elkate"... muszę przyznać pełną rację Panu Markowi. Nasz polski sentyment do Węgrów to raczej ewenement w Europie Środkowej."

Ten sentyment tłumaczę tym, że Polska graniczyła z tzw. Górnymi Węgrami. A te były zamieszkałe głównie przez rdzennych Słowaków, choć nie byliśmy tego świadomi.
Ci Słowacy też wyczuwali bliskośc naszej krwi.
Dlatego wierszyk o bratankach polsko-węgierskich łatwo zmienić na:
"Pol'ak, Slovak, bratsky par,
len kdy plny je pohar"

Gość: ---Są fakty, które pozwalają na zanegowanie Twojej teorii. Chociażby w 1848 nie poczuliśmy bliskości krwi ze Słowakami, a wsparliśmy Węgrów, prawdziwych bratanków.

Gość: CzytelnikBardzo dobry artykuł, brawa za mistrzostwo "kondensowania" treści. Jestem pozytywnie zaskoczony poziomem merytorycznym opracowań na waszym portalu oraz dojrzałymi, mądrymi dyskusjami. Co prawda wplątał się niemiły incydent bełkoczącego "Spiszaka" (skądinąd mi znanego - rozpoznałem go po emailu, którym się przedstawił, ale on tak często ma zwłaszcza podczas zmian pogodowych, najbardziej podczas halnego :), niestety jest absolwentem pewnej uczelni krakowskiej, która swego czasu aktywnie brała udział w przygotowaniach do plebiscytu.Wiadomo do plebiscytu nie doszło, nie doszło do konfrontacji, próby sił na żywo z zagadnieniem, emocje nie wygotowały się :))), wiadomo też, że krakówek jest konserwatywny, żeby nie powiedzieć czasami zacofany. Jeszcze raz pozdrawiam.

Gość: HunniásTévedés hogy a nemzetiségek börtöne lett volna Magyarország. Ha így lett volna akkor miért tudtak a románok,szlovákok,szerbek és mások szaporodni? Árva és Szepes vármegye északi részén lengyelek laktak és ma Lengyelország része. A németek és oroszok eloroszosítani akarták a lengyeleket. A Galíciában élő lengyelek gyűlölték az ukránokat. Azt állítva hogy az ukrán a lengyel nyelv egy nyelvjárása. Vajon ha Lengyelország lett volna hasonló helyzetben, akkor mit csináltak volna? Sőt a lengyelek a volt magyar területekkel növelte területét 1938-ban. Agresszívnak nevezni Magyarországot? Nem ártana ha a szerző több magyar dokumentumot tanulmányozna és olvasna. És nem másod vagy harmadkézből tájékozódna.

Gość: HunniasA németek elnémetesíteni akarták a lengyeleket a 19-20-ban. Lengyelország csak akkor állt ki a magyar törekvések mellett az 1930-as években amikor már a német nyomás erősödött. 1938-tól. És ha nem került volna vissza 1939-ban Kárpátalja vajon hova tudtak volna menni a lengyelek az oroszok és németek elől? Vajon a lengyelek hogy bántak a németekkel és zsidókkal 1918 után? Üldözték őket. Ezzel önök nem szeretnek szembenézni. Mármint a lengyel antiszemitizmussal,és a németek üldözésével. Mint ahogy a finnek sem szeretnek szembenézni a saját bűneikkel. Tabutéma önöknél. Csak a csúnya nácik és oroszok vannak. Ja és hogy a magyarok hogyan nyomtak el másokat. Nézzen utána hogy a 19 és 20 században hogyan bánt a magyarokkal Románia. Csángó magyarokról van szó. Vagy Szerbia, Franciaország, Nagy-Britannia és a többi gyarmattartó ország a gyarmataikon élőkkel és az Európában élő nemzetiségekkel. A kommunista Lengyelországban 1967-ben pogromokat szerveztek a még ott maradt zsidók ellen. Nálunk ilyen nem volt. Nem vagyunk szentek de már unalmas az a bolsevik mentalitás hogy csak a magyarok a bűnösök. Más mindenki szent és áldozat. Az önök és mások által gyűlölt Horthy és az akkori kormányzat segítette fegyverekkel Lengyelországot 1920-ban Az újonnan létre jött Csehszlovákia nem engedte át a fegyvereket. A lengyel elnök is aláírta a Trianoni Békediktátumot 1920-ban. És jó szívvel ajánlom hogy alaposabban és tüzetesebben kutassa Magyarországon a magyar történelmet. Nemcsak a Nemzeti Levéltárunkban, de a megyeiekben is. Tisztelettel egy lengyel barát kinek ősei apai ágon lengyelek.

Dodaj komentarz