Chcemy również demontować wszystkie pomniki, upamiętniające żołnierzy radzieckich poległych w Polsce w latach 44-45.
Zamierzenia ustawy nie są jeszcze skonkretyzowane. Minister Ujazdowski miał pecha, że trafił z finalizacją prac nad projektem ustawy o miejscach pamięci (nie znam dokładnej nazwy) z środek afery rosyjsko-estońskiej. Z tego co mówią przedstawiciele ministerstwa jest to ustawa traktująca całościowo o pomnikach i innych miejscach pamięci, anie tylko "demontażu" radzieckich pomników. Samo słowo demontaż też nie jest szczęśliwe, gdyż pomników nikt nie ma zamiaru burzyć (no może poza LPR-em

) tylko przenosić z eksponowanych miejsc. Jest to projekt,który nawet nie był jeszcze konsultowany z zainteresowanymi środowiskami, więc czeka go jeszcze długa droga. Sam Cywiński mówił, że takie sprawy najlepiej pozostawić samorządom.
Tematyka krasnoarmiejców w ogóle jest śliska. Za poległych w walce faktycznie należy im się szacunek, ale z drugiej strony pamiętajmy również jak to "wyswobadzanie" wyglądało. To co nie zniszczyły działania wojenne dokończyli własnie krasnoarmiejcy. Ile jest w Polsce miast i miasteczek, które zniszczono już po wycofaniu Niemców.
Ich pomniki powinny zostać, ale nie w centrum miast. Nie mam też najmniejszej ochoty mieszkać na ulicy np. im. Marchlewskiego lub Świerczewskiego.