Pavise powolutku... Jakbym tak chciała wsystko na raz przedstawic, to by mi stron zabrakło

.
Tengu co to za specyfik rodem z Egiptu????????
Zanim przejdziemy do najciekawszej kwestii - konsumpcji, wypadałoby wiedzieć, gdzie moglismy prostytutki w starozytnym Rzymie spotkać

.
„Bo przecież błądzący po Morzu Cypryjskim statek Wenery takiej
tylko potrzebuje spiżarni: by podczas bezsennej nocy nie
zabrakło oliwy lampie, a kielichom wina.”
Miejscem, w którym wino lało się strumieniami wprost do ust samotnych mężczyzn, były wszelkie gospody. W takich miejscach alkoholu raczej nie brakowało, nie brakowało również kobiet otwartych na miłość. Zwano je
blitidae , a ich nazwa wywodziła się od
blitum, taniego wina, którym raczono się w takich poślednich lokalach. Duże zagęszczenie podróżnych zawsze dysponujących zasobami gotówki było bodźcem, który między innymi motywował dziwki do wyszukiwania klientów w takich miejscach. Sami właściciele tych przybytków raczej nie wypędzali prostytutek, ponieważ były z pewnością jedną z nielicznych rozrywek, jaką mógł swym gościom zaoferować obskurny szynk czy zwykła gospoda. Można przypuszczać, iż ponadto taki układ opłacał się właścicielom tych przybytków, jako że raczej na pewno pobierali od prostytutek procent, od obsługiwanych klientów.
Alicariae (piekareczki) były panienki, które oprócz sprzedaży swego ciała zajmowały się sprzedawaniem ciasteczek w kształcie fallusa, przeznaczonych na ofiary dla bogini Wenus lub fallicznego bożka Priapa. Ich nazwa pozwala na wysunięcie hipotezy, co do miejsc ich „połowów”. Najprawdopodobniej zdobywały one swych klientów przed piekarniami. Wyrobów do sprzedaży przypuszczalnie dostarczano im z piekarń, wszak trudno sobie wyobrazić dziwki same pieczące ciasteczka. Logicznym więc wydaje się pogląd, iż to właśnie piekarze dostarczali prostytutkom towar, w zamian za udział w dochodach ze sprzedaży. Samo miejsce w okolicach piekarń było z punktu widzenia prostytutek miejscem dogodnym, aby zdobywać klientów, gdyż wśród kupujących chleb łatwiej było znaleźć nabywcę również i na swoje ciała.
Innymi popularnymi miejscami były ulice miast, na których aż roiło się od prostytutek o każdej porze dnia i nocy. Prostytutki upodobały sobie szczególnie wszelkie arkady teatrów, cyrków czy po prostu prywatnych domów, by w ich cieniu i zaciszu spółkować z klientami. Z wyżej wymienionych miejsc najpopularniejsze były arkady cyrków i amfiteatrów. Popołudniowe przedstawienia czy walki gladiatorów działały niezwykle stymulująco na popęd seksualny oglądających je, dlatego też tam przebywała spora rzesza chętnych na zarobek kobiet, którym tym łatwiej było „upolować zwierzynę”. Ponieważ duże zagęszczenie ludzi zwiększało szansę na zdobycie klienta, zatem każde często odwiedzane miejsce dawało szansę na zarobek. Działała w tym przypadku czysto marketingowa zasada- wyjście do klienta, aby ten łatwiej kupił usługę. Ponadto olbrzymia konkurencja stymulowała nierządnice do poszukiwania klientów w każdym możliwym miejscu. Szukając analogii w czasach współczesnych, należałoby także zauważyć, że zapewne istniał podział na terytoria, w obrębie których mogły spółkować i wyszukiwać klientów. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że zwykłe ulicznice stanowiły najniższą warstwę prostytutek w Rzymie i nie cieszyły się wielkim uznaniem. Nie dorównywały wykwintnym dziwkom ani wyglądem, ani zachowaniem, a co za tym idzie rodzajem klientów
Jeżeli chodzi o obszar konsumpcji, to chyba najbardziej osobliwym miejscem były nekropolie czy pojedyncze grobowce. Pracowały tam pospolite prostytutki, zwane
bustuariae. Łączyły one być może sprzedaż miłości z profesją płaczki. Wydaje się wielce prawdopodobnym, iż kobiety te spółkowały na terenach nekropolii z klientami, których jednak zdobywały w bardziej ruchliwych i ludnych miejscach. Z drugiej strony cmentarz był również często odwiedzanym miejscem, który z racji swego położenia i wykorzystywania do ceremonii publicznych i rodzinnych, do wyludnionych nie należał. Dziwi zatem tak kategoryczne odrzucanie cmentarzy, jako miejsca chwytania klienteli przez prostytutki. Poza tym, jeżeli łączono profesję płaczki z nierządem, to wydaje się oczywistym, że kobiety te nie wychodziły na targowiska czy ulice, by tam opłakiwać zmarłego, lecz właśnie w grobach. Dlaczegóż by bustuariae nie miały swym płaczem przyciągać klientów do swych „gniazdek”, tak jak np. lupae wabiły klientów być może naśladując wycie wilków. I tak jak odgłos tych zwierząt był zachętą, przyzwoleniem na płatną miłość, tak płacz kobiet na cmentarzach mógł odgrywać podobną rolę. Prostytutki mogły również wykorzystywać zwykłą ludzką (męską) ciekawość, tak jak widać to w poniższym tekście „Najbliżej więc nocy żołnierz, który pilnował tych krzyżów, żeby wiszących nikt nie zdjął i nie pochował, zauważył wśród grobowców dość jasno świecące światło i usłyszał też jęki płaczącej. Słabość to już rodzaju ludzkiego, ze ciekaw był, kto tam jest i co robi. Zaszedł do wnętrz i zobaczył piękna kobietę”.
Reasumując, należałoby zauważyć, że nie było wyjątku, jeśli idzie o klientelę meretrices czy sposobów jej pozyskiwania. Profesja ta tak mocno wtopiła się nie tylko w społeczeństwo, ale też w mentalność samych Rzymian, że normą było korzystanie z usług prostytutki. Te zaś świadczyły owe usługi wszędzie tam, gdzie mogły zdobyć klienta, no i oczywiście tam, gdzie na nierząd prawo im zezwalało. A więc z nielicznymi niemal wyjątkami wszędzie.
Istotne jest tez jak wygladały, gdzie i kto uczył ich zawodu itp.
To tyle narazie.