GP_marsie, rozumiem Twoje obawy, ale nie zgadzam się z nimi. Nie wolno podchodzić do innych ludzi patriarchalnie, tak przynajmniej uważam. Nikt nie posiada monopolu na mądrość i prawdę. Więc nie zgadzam się z tym, aby pod płaszczykiem troski o innych następował podział na elitę, która ma dostęp i masy, które nie mają. Pozostawmy rodzicom wychowywanie ich dzieci, ale - na Boga! - nie wychowujmy ludzi dorosłych, bo traktujemy ich jak niedorozwiniętych. Ludzie dorośli powinni myśleć i odpowiadać za swoje czyny.
A jeżeli chodzi o tych 14-latków, to wystarczy objąć
Mein Kampf ograniczeniem wiekowym, tak jak filmy dla dorosłych

Przez faszyzm zginęło więcej ludzi niż przez energię jądrową. Zakładam więc, że trzeba w stosunku do niego stosować bardziej ostre systemy bezpieczeństwa niż w elektrowniach nuklearnych. Trzeba się zabezpieczyć nawet przed niemożliwy.
W zacytowanych zdaniach przestajesz myśleć racjonalnie, a kierujesz się wyłącznie lękiem. Jak gdybyś uwierzył w demoniczną siłę
Mein Kampf. Zwłasza ostatnie zdanie brzmi dla mnie histerycznie (zjedzona literka na końcu zdaje się świadczyć o silnych emocjach - Freud się kłania :pfiade:). Gdyby myśleć w ten sposób, to należałoby zakazać nie tylko badań nad energią jądrową, ale i lotów samolotami, jazd samochodami czy deskorolkami. Najlepiej w ogóle nie wypuszczać nikogo spod klosza. Tylko ciekawe, kto ten klosz będzie utrzymywał?
Poza tym cała książka jedzie na emocjach. Nie chce mi się teraz analizować teraz treści - bo IMHO nie warto. Niemniej bardzo często padały tam mocne i emocjonalne stwierdzenia - ale bez jakiegokolwiek tłumaczenia dlaczego. Wszędzie waliło mnie słowo DLACZEGO po oczach. I nie znajdowałem odpowiedzi.
Bo nie o odpowiedzi chodzi temu, kto gra na emocjach tłumu. Nieprzypadkowo Hitler jest uznawany za genialnego ucznia Le Bona. A tymczasem czytania Le Bona nikt nie zakazuje. I okazuje się, że nikt go nie czyta. Nikt nie sięga do tego źródła, z którego, jak sądzę, Hitler zaczerpnął to, co zapewniło mu sukces. Nie były to idee, ani racjonalne rozwiązania, lecz sztuka uwodzenia tłumu.
Podobne oddziaływanie dostrzegam w platońskich metaforach, zwłaszcza jaskini i okrętu. Całe tłumy przez całe stulecia były i są uwodzone tymi obrazami, przyjmując je jako oczywiste wzorce dla organizacji systemu oświaty i państwa. Oczywiście Platon nie ograniczał się do metafor, lecz ponadto argumentował. No i w sumie trudno zarzucić mu złą wolę. Co najwyżej pychę.
Uważam, że Le Bona się nie czyta, bo gdy podczas studiów na psychologii zamówiłem jego
Psychologię tłumu z biblioteki wydziałowej, to otrzymałem egzemplarz z 1899 (po polsku), z niepoprzecinanymi stronami (nówka sztuka). Leżał sobie ten biedny Le Bon przez 100 lat wśród psychologów i nikt się nim nawet nie zainteresował.
Na powyższy jak i wiele innych sposobów Adolf z błogością ignoruje alternatywne wizje rzeczywistości poza własnymi. Nigdy nie sili się na refleksję - wali bezsens za bezsensem. Skutki miesza z przyczynami. Jedyne co mu wychodzi to walenie słów naładowanych emocjonalni - zdrada, słabość, oszustwo, puste frazesy itd. itd. A największe luki w swoim dowodzeniu zawsze wypełnia złą wolą ... wiadomo czyją.
Mistrz, po prostu mistrz

I, jak widzę, osiąga pożądany efekt nawet na współczesnych:
Nie wiem - ja miałem wrażenie, że jest to dzieło bardziej natury "religijnej" niż mającej cokolwiek wspólnego z wiedzą czy myśleniem.
Tak że w sumie zachęciłeś mnie do czytania. Najwyżej strzelę sobie wąsik :laughpf: