Ankieta

Czy "Mein Kampf" należy wydać wraz z naukowym komentarzem?

Tak
17 (89.5%)
Nie
2 (10.5%)

Głosów w sumie: 18

Autor Wątek: Naukowa edycja "Mein Kampf"?  (Przeczytany 11900 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline GP_mars

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 647
  • Płeć: Mężczyzna
  • Fear God and dread nought
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #60 dnia: 20 Luty 2010, 14:37:51 »
To, że książka jest niebezpieczna, przemawia za tym, że tym bardziej powinna być studiowana. Trzeba rozgryźć, na czym polega jej niebezpieczeństwo i wyjaśnić to tym, którzy przyjmują za prawdę objawioną dowolne bzdury. Że bezkrytyczne przyjmowanie akurat "tych bzdur"  nie jest zabawą dla dziewczynek.
Diogenesie - uwierz mi to są TE BZDURY. O ile dzieła Marksa (z fragmentów które znam) tworzą jakiś spójny system, jaki można analizować - to w Mein Kampf nie ma nic do analizy. Przynajmniej nic dla filozofa, ekonomisty, historyka. Jedynie psychiatrzy prawdopodobnie mogliby się zająć jego analizą (może socjologowie). To są jakieś luźne, niezwiązane myśli-popłuczyny pozbawione jakichkolwiek podstaw i ciągu logicznego. Jakby wsiąść jakiegoś skrajnego frustrata - posadzić na 2 miesiące przed notatnikiem - też by coś takiego napisał.
Mam wrażenie, że  sama książka zyskała popularność dzięki Hitlerowi, a nie Hitler dzięki niej.
Poszperaj w zasobach internetu - wbrew pozorom - łatwiej to znaleźć niż się wydaje. Zdziwisz się.

Historia - forum historyczne Histmag.org

Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #60 dnia: 20 Luty 2010, 14:37:51 »

Offline Diogenes

  • Honorowy Darczyńca
  • **
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bądź jaki bądź
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #61 dnia: 20 Luty 2010, 15:40:04 »
Troszkę sprzeczne propozycje mi serwujesz, GP_marsie. To mam czytać, czy nie?  :nixweiss:

Uwierz mi, że filozofia to coś więcej niż analiza tekstu w celu wydobycia spójnego systemu. Tym zajmują się analitycy, którzy, moim zdaniem, już dawno zeszli na manowce filozofii. To tacy współcześni scholastycy, co zamiast stawiać czoła rzeczywistym problemom, zajmują się problemami wydumanymi (akademickimi).

Ja tam chętnie pogrzebałbym w Mein Kampf w poszukiwaniu przejawów platońskiego paradygmatu albo elementów psychologii tłumu, czy też po to, by zapoznać się z nazistowską wizją światowego porządku. O zaglądaniu do mrocznych zakamarków duszy już wspominałem.

Lektura Mein Kampf może stanowić też doskonałe uzupełnienie Psychologii mas wobec faszyzmu Wilhelma Reicha. Więc kiedyś może za tym poszperam. Chyba że Ty, GP_marsie, byłbyś tak dobry i podesłałbyś jakiś gotowy link na priva  ;)
"Tylko dlatego, że jesteś nikim, możesz pogadać z drugim człowiekiem"
Maanam

Offline Filozof

  • Miłośnik filozofii
  • *
  • Wiadomości: 563
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #62 dnia: 20 Luty 2010, 19:28:52 »
Cytuj
Ja tam chętnie pogrzebałbym w Mein Kampf w poszukiwaniu przejawów platońskiego paradygmatu

Chyba jednak są rzeczy, których nie odpuszczę.. .  ;)

Ps: Czy Ci się przypadkiem nie pomyliły filozofia analityczna z hermeneutyką, to znaczy z filozofią hermeneutyczną?
« Ostatnia zmiana: 20 Luty 2010, 19:43:01 wysłana przez Filozof »

Offline Diogenes

  • Honorowy Darczyńca
  • **
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bądź jaki bądź
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #63 dnia: 20 Luty 2010, 19:43:49 »
Chyba jednak są rzeczy, których nie odpuszczę.. .  ;)
Sugerujesz, że są takie, które odpuszczasz?  ;)

Ps: Czy Ci się przypadkiem nie pomyliły filozofia analityczna z hermeneutyką, to znaczy z filozofią hermeneutyczną?
Można jaśniej?
« Ostatnia zmiana: 20 Luty 2010, 19:55:09 wysłana przez Diogenes »
"Tylko dlatego, że jesteś nikim, możesz pogadać z drugim człowiekiem"
Maanam

Offline Filozof

  • Miłośnik filozofii
  • *
  • Wiadomości: 563
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #64 dnia: 20 Luty 2010, 19:55:26 »
Filozofia hermeneutyczna to cała tradycja myślenia, która zaczęła się tuż po Kancie wraz z pierwszymi przebłyskami romantyzmu niemieckiego. Jej można w przeciwieństwie do tradycji analitycznej, przypisać to:  
Cytuj
Uwierz mi, że filozofia to coś więcej niż analiza tekstu w celu wydobycia spójnego systemu. Tym zajmują się X, którzy, moim zdaniem, już dawno zeszli na manowce filozofii. To tacy współcześni scholastycy, co zamiast stawiać czoła rzeczywistym problemom, zajmują się problemami wydumanymi (akademickimi).
To ona jako pierwsza rozpatrywała świat jako język i wyłącznie język. Należał do niej Nietzsche, Hamann  i inni uznający, że istnieją wyłącznie interpretacje - przecież to jest tekstualizacja świata - traktowanie go jako tekst. Oczywiście część z nich opowiada się za hermeneutykami podejrzeń, będzie w sposób uziemiający, funkcjonalizujący niszczyć wszelką nadwyżkę sensów w tekstach systemowych, mitycznych etc. A inni będą go bronić, rekonstruować, chcieć z nim obcować. Odniosłeś się więc do części całkiem innej tradycji. Bo ja nie znam analityków, którzy chcą całościowego systemu. Ponadto czy rozróżniasz: system filoozficzny i system filozofii - a może całkiem inacze to pojmujesz?  
« Ostatnia zmiana: 20 Luty 2010, 20:00:56 wysłana przez Filozof »

Offline Diogenes

  • Honorowy Darczyńca
  • **
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bądź jaki bądź
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #65 dnia: 20 Luty 2010, 20:10:42 »
Jak by Ci to wyjaśnić, Filozofie? Ja rozmawiam z ludźmi i staram się odnosić do tego, co oni wypowiedzieli tak, by mnie zrozumieli. I jeżeli nawet to, co powiem, nie zgadza się z akademicką ortodoksją, to mało mnie to obchodzi. Uważam bowiem, iż język powinien żyć, a nie kostnieć w suchych definicjach. Próba nadania słowom jednoznacznego sensu, jaką podejmują analitycy, jest gwałtem na języku. Język to nie matematyka.

Ty natomiast szufladkujesz. Nauczyli Cię wszystko pakować do szufladek, więc uważasz, że na tym polega wymiana poglądów. Na pouczaniu rozmówców o szufladkach i upychaniu tam ich poglądów. Więc często jest tak, że teoretycznie masz rację, a w praktyce zachowujesz się dość arogancko, pleciesz trzy po trzy i do tego nieuchronnie zjeżdżasz z każdego tematu. Dlatego też nie nadajesz się na moderatora merytorycznego. Zniechęcasz ludzi do kontynuowania rozmowy.

Nawet jeżeli mi Twoje wypowiedzi coś tam mówią, a nawet często na nich korzystam, to dla większości jest to po prostu jeden wielki bełkot. Takie odnoszę wrażenie. Trzy rady: prościej, na temat i bez szufladek. Swoimi słowami. Na tym forum zwracasz się do ludzi, nie do egzaminatorów.

Sorry, za te pouczenia, ale Ty też mnie nie oszczędzasz.
« Ostatnia zmiana: 20 Luty 2010, 20:19:53 wysłana przez Diogenes »
"Tylko dlatego, że jesteś nikim, możesz pogadać z drugim człowiekiem"
Maanam

Offline Filozof

  • Miłośnik filozofii
  • *
  • Wiadomości: 563
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #66 dnia: 20 Luty 2010, 20:37:28 »
Ok, dziękuję za pouczenie. postaram się je uwzględnić. Tylko mała uwaga, wydało mi się, że odnosisz się do tego, co robią filozofowie analityczni. Wydało mi się też, że nie ograniczyłeś się do użycia publicznych wyobrażeń na ich temat. Nie jestem też pewien, czy wszyscy zwykli użytkownicy tego forum, nie słyszeli o tak zwanej filozofii analitycznej soft - czyli takiej, która opiera swe rozumowania wyłącznie bądź zasadniczo na języku potocznym i jego naturze - jej zwolennicy podpiszą się pod twoimi, powyżej przytoczonymi stwierdzeniami rękami i nogami. Widzisz dla mnie Ty tak bardzo starasz się zerwać z akademickością, że prowadzisz do dezinformacji.

Ps: matematyka jest rodzajem języka - to nie szufladka - nie jest też tak scisły jak oczekują niektórzy matematycy - np: Frege. Ale to drobiazg, przyjmijmy, że wielu laików nie widzi jej natury językowej i nieścisłości.
« Ostatnia zmiana: 20 Luty 2010, 20:53:57 wysłana przez Filozof »

Offline agniechabed

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 1 483
  • Płeć: Kobieta
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #67 dnia: 20 Luty 2010, 21:44:29 »
W filozoficzne dysputy się nie mieszam-zdrowie intelektualne mi na to nie pozwala.   :roll:

Natomiast co do meritum sprawy, to jak dla mnie, wydawać.

Cytuj
O ile dzieła Marksa (z fragmentów które znam) tworzą jakiś spójny system, jaki można analizować - to w Mein Kampf nie ma nic do analizy. Przynajmniej nic dla filozofa, ekonomisty, historyka.
Z tym się niestety ni jak zgodzić nie mogę. Po jakąś cholerę ogromna masa ludzi za Hitlerem poszła. W Mein Kampf przedstawił cele swojego ruchu, swoje opinie na wiele ważkich spraw-polityka, prawo, edukacja, rolnictwo, kultura, dowiadujemy się z niej od kiedy i dlaczego nienawidził Żydów, jak rozumiał miłość do ojczyzny. Skoro te opinie zyskały tylu zwolenników, znaczy, że było na nie zapotrzebowanie. I tutaj można się rozpisywać o sytuacji politycznej....itp.  Cytatami bym się wsparła, ale nie wiem czy można..

Narka.

Offline Filozof

  • Miłośnik filozofii
  • *
  • Wiadomości: 563
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #68 dnia: 20 Luty 2010, 22:44:07 »
Odwagi Agnieszko. jeśli czegoś nie rozumiesz z mych wywodów filozoficznych bądź innych, pytaj, bo jak mówia kto pyta nie błądzi..., również co do swych zdolnościd dyskusyjnych. To tak na przyszłość, bo tu trzeba o temat dbać.

Czyli ty myślisz, że to raczej pojedyncza jednostka, jest sprawcą historii a nie na odwrót.., na miejscu Hitlera znalazłby się ixiński, gdyby pana H nie było?

Offline GP_mars

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 647
  • Płeć: Mężczyzna
  • Fear God and dread nought
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #69 dnia: 20 Luty 2010, 22:51:25 »
Troszkę sprzeczne propozycje mi serwujesz, GP_marsie. To mam czytać, czy nie?  :nixweiss:
Znam cię już z tego forum na tyle długo, żeby mieć 200% pewności, że po lekturze Mein Kampf nie zaczniesz sobie golić głowy, zapuszczać wąsik Chaplina i walić tatuaży z wiadomym symbolem.

Moje obiekcje co do popularyzacji Mein Kampf - dotyczą ogółu społeczeństwa, w tym przede wszystkim durnych 14latków. Już teraz pełno w necie takich osobników z symbolami dywizji Waffen SS na avatarach. Niechętnie widziałbym ich więcej. Wiem, że bunt młodzieńczy to bunt młodzieńczy - większości przechodzi. Ale nie wszystkim.

Ponadto nigdy nie wiadomo. Jak każdy sądy wyrażam na podstawie swoich ograniczony możliwości pojmowania. Mogę się mylić. Mam świadomość, że Mein Kampf może być dziełem geniusza - napisanym specjalnie w ten sposób aby pociągać ludzi prostych i niewykształconych. Nie uważam tak, bo historia Hitlera potoczyłaby się inaczej gdyby tym geniuszem faktycznie był. Niestety - mogę się mylić. A nie mam ochoty ponosić konsekwencji tego błędu.

Przez faszyzm zginęło więcej ludzi niż przez energię jądrową. Zakładam więc, że trzeba w stosunku do niego stosować bardziej ostre systemy bezpieczeństwa niż w elektrowniach nuklearnych. Trzeba się zabezpieczyć nawet przed niemożliwy.

Cytuj
Lektura Mein Kampf może stanowić też doskonałe uzupełnienie Psychologii mas wobec faszyzmu Wilhelma Reicha. Więc kiedyś może za tym poszperam. Chyba że Ty, GP_marsie, byłbyś tak dobry i podesłałbyś jakiś gotowy link na priva  ;)

Niestety - ściągnęłam to już szmat czasu temu - nie pamiętam skąd i podejrzewam zresztą, że strona ta nie istnieje (za dużo było znaczków różnych, żeby miała długie życie).

Z tym się niestety ni jak zgodzić nie mogę. Po jakąś cholerę ogromna masa ludzi za Hitlerem poszła. W Mein Kampf przedstawił cele swojego ruchu, swoje opinie na wiele ważkich spraw-polityka, prawo, edukacja, rolnictwo, kultura, dowiadujemy się z niej od kiedy i dlaczego nienawidził Żydów, jak rozumiał miłość do ojczyzny. Skoro te opinie zyskały tylu zwolenników, znaczy, że było na nie zapotrzebowanie. I tutaj można się rozpisywać o sytuacji politycznej....itp.  Cytatami bym się wsparła, ale nie wiem czy można..
Owszem - Mein Kampf mówi wiele o Hitlerze jako człowieku (dlatego uważałem, że powinni ją studiować psychiatrzy ;) ).
Poza tym cała książka jedzie na emocjach. Nie chce mi się teraz analizować teraz treści - bo IMHO nie warto. Niemniej bardzo często padały tam mocne i emocjonalne stwierdzenia - ale bez jakiegokolwiek tłumaczenia dlaczego. Wszędzie waliło mnie słowo DLACZEGO po oczach. I nie znajdowałem odpowiedzi.
Weźmy chociażby cały fragment o przyczynach przegranej Niemiec w I Wojnie Światowej.
1. Rozumowanie Adolfa. Z tego co pamiętam miałoby być to skutkiem "moralnego upadku narodu". Tylko co się zmieniło w stosunku do sytuacji za czasów Bismarcka - które Adolf gloryfikuje? W narodzie Niemieckim niewiele. Jest to jeden z typowych błędów w rozumowaniu zawartych w tej książce. Mamy skutek - naród przegrał wojnę - znaczy jest słaby. Naród jest słaby - bo są w nim elementy obce itd. Niby mamy jakiś ciąg myślenia. Tylko powstaje on na swobodnym dobieraniu przez autora tego co mu pasuje.
2. Inne podejście: Naród przegrał wojnę ponieważ jego potencjał przemysłowy był niewystarczający do pokonania wrogów, których mu narobiła nieskuteczna dyplomacja. A niepokoje społeczne podczas wojny wynikały z tego, że nałożono na naród jarzmo jakiego, żaden inny by nie zniósł. Tutaj słabość narodu jest skutkiem ciężarów nałożonych w wojnie - a nie przyczyną przegranej. Co ciekawe Francuzi, którzy wojnę wygrali - szybciej zaczęli się załamywać i bunty w armii nastąpiły już w 1917 r. Tylko, że słaby naród Francuski miał sojusznika, który w odpowiednim momencie zastąpił go na froncie.

Na powyższy jak i wiele innych sposobów Adolf z błogością ignoruje alternatywne wizje rzeczywistości poza własnymi. Nigdy nie sili się na refleksję - wali bezsens za bezsensem. Skutki miesza z przyczynami. Jedyne co mu wychodzi to walenie słów naładowanych emocjonalni - zdrada, słabość, oszustwo, puste frazesy itd. itd. A największe luki w swoim dowodzeniu zawsze wypełnia złą wolą ... wiadomo czyją.

Nie wiem - ja miałem wrażenie, że jest to dzieło bardziej natury "religijnej" niż mającej cokolwiek wspólnego z wiedzą czy myśleniem.

Offline Diogenes

  • Honorowy Darczyńca
  • **
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bądź jaki bądź
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #70 dnia: 21 Luty 2010, 06:44:34 »
GP_marsie, rozumiem Twoje obawy, ale nie zgadzam się z nimi. Nie wolno podchodzić do innych ludzi patriarchalnie, tak przynajmniej uważam. Nikt nie posiada monopolu na mądrość i prawdę. Więc nie zgadzam się z tym, aby pod płaszczykiem troski o innych następował podział na elitę, która ma dostęp i masy, które nie mają. Pozostawmy rodzicom wychowywanie ich dzieci, ale - na Boga! - nie wychowujmy ludzi dorosłych, bo traktujemy ich jak niedorozwiniętych. Ludzie dorośli powinni myśleć i odpowiadać za swoje czyny.

A jeżeli chodzi o tych 14-latków, to wystarczy objąć Mein Kampf ograniczeniem wiekowym, tak jak filmy dla dorosłych  :)

Przez faszyzm zginęło więcej ludzi niż przez energię jądrową. Zakładam więc, że trzeba w stosunku do niego stosować bardziej ostre systemy bezpieczeństwa niż w elektrowniach nuklearnych. Trzeba się zabezpieczyć nawet przed niemożliwy.

W zacytowanych zdaniach przestajesz myśleć racjonalnie, a kierujesz się wyłącznie lękiem. Jak gdybyś uwierzył w demoniczną siłę Mein Kampf. Zwłasza ostatnie zdanie brzmi dla mnie histerycznie (zjedzona literka na końcu zdaje się świadczyć o silnych emocjach - Freud się kłania  :pfiade:). Gdyby myśleć w ten sposób, to należałoby zakazać nie tylko badań nad energią jądrową, ale i lotów samolotami, jazd samochodami czy deskorolkami. Najlepiej w ogóle nie wypuszczać nikogo spod klosza. Tylko ciekawe, kto ten klosz będzie utrzymywał?

Cytuj
Poza tym cała książka jedzie na emocjach. Nie chce mi się teraz analizować teraz treści - bo IMHO nie warto. Niemniej bardzo często padały tam mocne i emocjonalne stwierdzenia - ale bez jakiegokolwiek tłumaczenia dlaczego. Wszędzie waliło mnie słowo DLACZEGO po oczach. I nie znajdowałem odpowiedzi.

Bo nie o odpowiedzi chodzi temu, kto gra na emocjach tłumu. Nieprzypadkowo Hitler jest uznawany za genialnego ucznia Le Bona. A tymczasem czytania Le Bona nikt nie zakazuje. I okazuje się, że nikt go nie czyta. Nikt nie sięga do tego źródła, z którego, jak sądzę, Hitler zaczerpnął to, co zapewniło mu sukces. Nie były to idee, ani racjonalne rozwiązania, lecz sztuka uwodzenia tłumu.

Podobne oddziaływanie dostrzegam w platońskich metaforach, zwłaszcza jaskini i okrętu. Całe tłumy przez całe stulecia były i są uwodzone tymi obrazami, przyjmując je jako oczywiste wzorce dla organizacji systemu oświaty i państwa. Oczywiście Platon nie ograniczał się do metafor, lecz ponadto argumentował. No i w sumie trudno zarzucić mu złą wolę. Co najwyżej pychę.

Uważam, że Le Bona się nie czyta, bo gdy podczas studiów na psychologii zamówiłem jego Psychologię tłumu z biblioteki wydziałowej, to otrzymałem egzemplarz z 1899 (po polsku), z niepoprzecinanymi stronami (nówka sztuka). Leżał sobie ten biedny Le Bon przez 100 lat wśród psychologów i nikt się nim nawet nie zainteresował.

Cytuj
Na powyższy jak i wiele innych sposobów Adolf z błogością ignoruje alternatywne wizje rzeczywistości poza własnymi. Nigdy nie sili się na refleksję - wali bezsens za bezsensem. Skutki miesza z przyczynami. Jedyne co mu wychodzi to walenie słów naładowanych emocjonalni - zdrada, słabość, oszustwo, puste frazesy itd. itd. A największe luki w swoim dowodzeniu zawsze wypełnia złą wolą ... wiadomo czyją.

Mistrz, po prostu mistrz  :wrrrrr:

I, jak widzę, osiąga pożądany efekt nawet na współczesnych:
Cytuj
Nie wiem - ja miałem wrażenie, że jest to dzieło bardziej natury "religijnej" niż mającej cokolwiek wspólnego z wiedzą czy myśleniem.

Tak że w sumie zachęciłeś mnie do czytania. Najwyżej strzelę sobie wąsik  :laughpf:
« Ostatnia zmiana: 21 Luty 2010, 07:38:42 wysłana przez Diogenes »
"Tylko dlatego, że jesteś nikim, możesz pogadać z drugim człowiekiem"
Maanam

Offline GP_mars

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 647
  • Płeć: Mężczyzna
  • Fear God and dread nought
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #71 dnia: 21 Luty 2010, 10:14:38 »
GP_marsie, rozumiem Twoje obawy, ale nie zgadzam się z nimi. Nie wolno podchodzić do innych ludzi patriarchalnie, tak przynajmniej uważam. Nikt nie posiada monopolu na mądrość i prawdę. Więc nie zgadzam się z tym, aby pod płaszczykiem troski o innych następował podział na elitę, która ma dostęp i masy, które nie mają.
Jakoś tak się dzieje, że pomimo haseł równości ludzi - biologia tworzy osobniki o różnej głębi spojrzenia na świat. Rodzice i nauczyciele dają różne wychowanie i wiedzę. W rezultacie pomimo utyskiwań egalitarystów - ludzie są różni.
I to jest podstawa do tego, że w dużej części państw (w tym u nas) dopuszcza się ograniczenie dostępu do pewnych obiektów niebezpiecznych - np. pewnych ras psów, broni palnej itp. Ograniczenie dostępu do tego dzieła nie byłoby zatem czymś niezwykłym.

Cytuj
(zjedzona literka na końcu zdaje się świadczyć o silnych emocjach - Freud się kłania  :pfiade:)
Mamoooo  ;(  :!: A Diogenes na mnie psychoanalizę stosuje  ;( ;(  :!: (reakcja emocjonalna 2)
;P

Cytuj
W zacytowanych zdaniach przestajesz myśleć racjonalnie, a kierujesz się wyłącznie lękiem. Jak gdybyś uwierzył w demoniczną siłę Mein Kampf. Zwłasza ostatnie zdanie brzmi dla mnie histerycznie . Gdyby myśleć w ten sposób, to należałoby zakazać nie tylko badań nad energią jądrową, ale i lotów samolotami, jazd samochodami czy deskorolkami. Najlepiej w ogóle nie wypuszczać nikogo spod klosza. Tylko ciekawe, kto ten klosz będzie utrzymywał?
Deskorolkami nie zabijesz milionów ludzi.
Energią jądrową już tak. Dlatego przepisy dotyczące niej są tak restrykcyjne - na prowadzenie działalności związanej z energią jądrową lub materiałami rozszczepialnymi jest w Polsce wymagane pozwolenie, a osoby zajmujące ważne funkcje przy tej działalności muszą uzyskać stosowne uprawnienia. Nie ma białe/czarne - jak chciałeś tu przejaskrawić. Sam zresztą widzę, że dopuszczasz ograniczenia wiekowe  :roll:, widzę zatem, że nawet w Twoich oczach nie każde ograniczenie jest złe.

Cytuj
Bo nie o odpowiedzi chodzi temu, kto gra na emocjach tłumu. Nieprzypadkowo Hitler jest uznawany za genialnego ucznia Le Bona. A tymczasem czytania Le Bona nikt nie zakazuje. I okazuje się, że nikt go nie czyta. Nikt nie sięga do tego źródła, z którego, jak sądzę, Hitler zaczerpnął to, co zapewniło mu sukces. Nie były to idee, ani racjonalne rozwiązania, lecz sztuka uwodzenia tłumu.

Podobne oddziaływanie dostrzegam w platońskich metaforach, zwłaszcza jaskini i okrętu. Całe tłumy przez całe stulecia były i są uwodzone tymi obrazami, przyjmując je jako oczywiste wzorce dla organizacji systemu oświaty i państwa. Oczywiście Platon nie ograniczał się do metafor, lecz ponadto argumentował. No i w sumie trudno zarzucić mu złą wolę. Co najwyżej pychę.

Uważam, że Le Bona się nie czyta, bo gdy podczas studiów na psychologii zamówiłem jego Psychologię tłumu z biblioteki wydziałowej, to otrzymałem egzemplarz z 1899 (po polsku), z niepoprzecinanymi stronami (nówka sztuka). Leżał sobie ten biedny Le Bon przez 100 lat wśród psychologów i nikt się nim nawet nie zainteresował.

......

Mistrz, po prostu mistrz  :wrrrrr:
Genialnym mistrzem manipulacji to on mógłby być gdyby IMHO stworzył to dzieło dla manipulacji tłumem, sam w to nie wierząc, albo wierząc w cele ale wiedząc, że czasami trzeba iść na kompromis w sposobie ich osiągania.
Tymczasem historia pokazuje, że Adolf albo w to co napisał zawsze szczerze wierzył (takie jest raczej moje przekonanie) albo skutki tej manipulacji tak na niego zadziałały - że sam się temu poddał.
Genialny manipulant zachowywałby się wobec ludzi jak Adolf, a działał jak Bismarck.
Tymczasem działanie Adolfa to ślepe podążanie za bzdurami napisanymi w Mein Kampf.  Przykładów można pokazać dziesiątki. Jeśli Adolf w Mein Kampf pisał, że kobieta powinna pełnić rolę matki - to potem podczas wojny nie pozwolił, żeby zatrudniać je w przemyśle. Wyniki wojny jasno pokazały, że praca kobiet u aliantów była bardziej wydajna od pracy robotników przymusowych Rzeszy.  Jeśli w Mein Kampf marzy mu się sojusz z Anglią - to potem w obliczu wojny z tym krajem, szczególnie w trakcie ewakuacji Dunkierki, targany przez zmienne emocje - nie jest w stanie podjąć skutecznych decyzji.
IMHO Adolf nie używał emocji - Adolf nimi żył. Zakładasz, że każdy prorok w historii celowo i z wyrachowaniem manipulował tłumem? Nie sądzę - IMHO ten "prorok ideologii narodowej" manipulował czystą i ślepą mocą swojej wiary.

Cytuj
Tak że w sumie zachęciłeś mnie do czytania. Najwyżej strzelę sobie wąsik  :laughpf:
Miłych zabiegów pielęgnacyjnych :-=(

Offline Diogenes

  • Honorowy Darczyńca
  • **
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bądź jaki bądź
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #72 dnia: 21 Luty 2010, 11:29:28 »
Jakoś tak się dzieje, że pomimo haseł równości ludzi - biologia tworzy osobniki o różnej głębi spojrzenia na świat. Rodzice i nauczyciele dają różne wychowanie i wiedzę. W rezultacie pomimo utyskiwań egalitarystów - ludzie są różni.

Nie przeczę, że tak jest, co jednak w niczym nie zmienia mojego poglądu. Przecież nie postuluję zniesienia Kodeksu karnego, tylko zniesienie prohibicji na książki. Mamy w końcu wolność słowa, czy nie? Swoją drogą, to ciekawe, czy wydawanie Mein Kampf jest również zakazane w Stanach Zjednoczonych?

I to jest podstawa do tego, że w dużej części państw (w tym u nas) dopuszcza się ograniczenie dostępu do pewnych obiektów niebezpiecznych - np. pewnych ras psów, broni palnej itp.

Tylko że książki nie gryzą ani nie strzelają. Polecam lekturę Prohibita. Setka ksiąg zakazanych i pięćdziesiąt powodów ku temu, by przekonać się, czego to ludzie nie obawiali się rozpowszechniać. Od arcydzieł po steki bzdur. Ostatnio na tym wątku nasz nieoceniony Mercykiller doszedł do wniosku, że należałoby zakazać czytania Biblii  :D

Kto wie, czy Mein Kampf dopuszczony do powszechnego obiegu, nie odszedłby wkrótce w niepamięć, jako jeden z tych steków bzdur. A tak mamy owoc zakazany, który nęci i tym bardziej nakręca, im mniej osób może się przekonać, co on właściwie zawiera. Zalegalizować i po ptokach.

Cytuj
Ograniczenie dostępu do tego dzieła nie byłoby zatem czymś niezwykłym.
Dla mnie ograniczanie dostępu do książek, czyli de facto swobodnej wymiany myśli i idei, zawsze pozostanie czymś niezwykłym. Jak tabu u plemion pierwotnych. Wiara w magiczną moc słowa. Tymczasem ja nie wierzę w czary i w to, bym za pomocą słowa mógł kogokolwiek skrzywdzić fizycznie. Natomiast krzywda psychiczna zawsze pozostaje czymś względnym i w dużej mierze zależnym od okoliczności, a także od nastawienia samego pokrzywdzonego. I o ile jestem w stanie zrozumieć, że człowiek żyjący może kogoś obrazić, gdy zwróci się do obrażanego w sposób bezpośredni, o tyle nie jestem w stanie pojąć, jak może to uczynić zmarły.
« Ostatnia zmiana: 21 Luty 2010, 11:41:48 wysłana przez Diogenes »
"Tylko dlatego, że jesteś nikim, możesz pogadać z drugim człowiekiem"
Maanam

Offline Filozof

  • Miłośnik filozofii
  • *
  • Wiadomości: 563
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Naukowa edycja "Mein Kampf"?
« Odpowiedź #73 dnia: 21 Luty 2010, 11:46:02 »
Nie zaszkodzi rozpowszechniać tego dziełka wraz z naukowym komentarzem.

Zastanawiam się czy metafora jaskini, pieczary etc, wychodzenia z zamkniętego pomieszczenia, nie wzięła się po prostu z pewnej możliwości rozumienia siebie w przestrzeni - to, co obserwowane przez nas zmysłami posłużyło do snucia wizji o tym, czym jest poznawanie jakiemuś filozofowi, który równie dobrze mógłby być Ixińskim?

Analogicznie z innymi metaforami, nową, dobrą filozoficzną metaforę zrobić nie jest łatwo.
« Ostatnia zmiana: 21 Luty 2010, 17:38:06 wysłana przez Filozof »