Herodocie, mnie to mało obchodzi, co uważasz za przestępstwo, a co nie. W regulaminie jest wyraźnie napisane, że ściąganie chronionych prawem autorskim utworów z sieci masz zachować dla siebie, a Ty zgodziłeś się tego regulaminu przestrzegać. To nie ja napisałem, że ściągasz muzykę hip-hopową, możesz więc zastanowić się ewentualnie, co kto zasugerował. To jest jednak Twoja sprawa, w przeciwieństwie do przestrzegania przez Ciebie regulaminu, co jest też moją, jako moderatora, sprawą.
Nawiasem mówiąc: jestem umiarkowanym zwolennikiem zalegalizowania swobodnej wymiany plików stanowiących różnego rodzaju utwory (muzykę, filmy czy programy komputerowe), a także kopiowania książek itp. Nie wiem na jakie moje poglądy mógłbyś "naciskać", albo jakież to jest moje zdanie, którego miałbym bronić za pomocą "niesprawiedliwego argumentu". Uważam co najwyżej, że jeśli ktoś nie chce łamać prawa (póki co jest ono jakie jest), to często nie musi. Nie wiem zupełnie jak to się ma do łamania przez Ciebie punktu 6.4 regulaminu. Cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy.
PS Niektórzy prawnicy uważają, że w świetle polskiego prawa nielegalne nie jest ściąganie plików, ale jedynie ich udostępnianie. Rzecz jednak w tym, że programy p2p nie umożliwiają ściągania pliku bez jednoczesnego udostępniania fragmentów tegoż pliku innym osobom. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana gdy uświadomimy sobie, że korzystając z p2p można ściągnąć plik, do którego autorskie prawa majątkowe przysługują np. amerykańskiej wytwórni muzycznej. Wówczas jest teoretycznie możliwość bycia pozwanym przez tęże wytwórnię przed amerykański sąd. Ostatnio jedna Amerykanka nie zgodziła się na ugodę z wytwórnią i teraz ma do zapłacenia bodaj kilkaset tysięcy dolarów odszkodowania.