Witam serdecznie,
i wyjaśniam zatem dokumentnie raz jeszcze.
Miałam problem z poprawnym wyświetleniem się na Forum, w wątku: „Dusza przez pryzmat nauki” tekstu, który przytaczam poniżej.
Podczas podglądu dokonywanego w trakcie edycji (przed wysłaniem posta na Forum) - nic nie wskazywało na to, że na Forum ukaże się tekst „ocenzurowany” (tzn. bez pewnego fragmentu).
Tekst edytowałam uprzednio jako dokument programu
Microsoft Word.
Tekst, którego brakowało po wysłaniu posta na Forum, zaznaczyłam poniżej kolorem zielonym. Zamiast tego fragmentu, na Forum widziałam mały kwadracik.
Wpisywałam więc:
EDIT
przepraszam, chwilowo nie mogę w całości zamieścić tekstu posta na Forum.
Wracałam do edycji, „wklejałam” tekst na nowo, wysyłałam na Forum, patrzyłam co się ukazuje na Forum – i robiłam tak trzykrotnie. Za każdym razem brakowało tego fragmentu, mimo iż w podglądzie, podczas edycji, był widoczny.
/Wydrukowałam tekst postu. Wyłączyłam komputer. Odczekałam chwilę i włączyłam ponownie. Utworzyłam nowy (pusty) dokument w programie
Microsoft Word. Na nowo napisałam cały tekst (korzystając z wydruku). Wkleiłam tekst do okienka edycji, wysłałam na Forum – z ulgą zobaczyłam, że tym razem test wyświetlił się na Forum w całości./
Wtedy przypomniałam sobie o wynalazku „
Piaskownica”, który ułatwiał życie uczestnikom Forum Wortalu GenPol i czynił je bardzo przyjaznym - i napisałam wniosek (pierwszy post w tym wątku). Nie chciałabym, po pierwszych niepowodzeniach (wszak początki zawsze bywają trudne) rezygnować z aktywnego uczestnictwa na Forum Histmag, które zdążyłam już bardzo polubić.
Tym bardziej, że udało mi się uniknąć ciężkiej doli „Przekupki” (niestety nie mam talentu, ani też zamiłowania, do handlowania), i w przebraniu chłopca (za przykładem fortelu do jakiego uciekła się wybitna matematyczka francuska Sophie Germain (1776-1831) – patrz wątek „Pytania i odpowiedzi”) zastać „Uczniem cechowym”!
Łączę pozdrowienia
Lata Błądzenia
------------------------------ Początek tekstu ------------------------------
Andrys zaproponował:
„Wypadało by jednak zastanowić się nad pochodzeniem pojęcia duszy i starać się skonfrontować to z funkcjonowaniem człowieka […]”
„
Cogito ergo sum." (łac.) – Myślę, więc jestem. –
/Kartezjusz,
Principia philosophiae (Zasady filozofii)./
Witam serdecznie,
no to porozmawiajmy o pojęciu dusza.
Niewątpliwie jednym z najwybitniejszych nowożytnych myślicieli był Kartezjusz (Renatus Cartesius, transkrypcja łacińska, której używał opatrując swoje dzieła pisane często po łacinie – i od której pochodzi spolonizowana notacja nazwiska – Kartezjusz), który
podstaw wiedzy nakazywał szukać w człowieku i jego wolnej myśli. Słynne zdanie Kartezjusza: „Myślę, więc jestem" (
Cogito ergo sum, łac.) wskazywało na niepodważalność istnienia myślącej jaźni. Dla filozofa źródłem poznania był zatem rozum, a nie zmysły. Kartezjusz wskazywał także na
dualizm (oddzielne istnienie) Boga i stworzenia,
ducha i materii, człowiekowi przyznawał wolność jego woli, propagował sceptycyzm (postawę wątpiącą i ostrożną) w procesie zdobywania wiedzy i poznawania.
Uczony ten popełnił dzieło
O namiętnościach duszy (
Les passions de l’âme - traktat ogłoszony 26 listopada 1649 roku, niespełna trzy miesiące przed śmiercią autora) [1], które było zaczątkiem większego zamysłu – wśród pozostawionych rękopisów odnaleziono rozpoczęty traktat o człowieku (został on wydany w 1664 roku) niestety, składa się tylko z kilku pierwszych rozdziałów poświęconych niektórym problemom biologicznym.
Kartezjusz wykrył odśrodkowe i dośrodkowe włókna nerwowe oraz opisał łuk odruchowy, antycypując w zarysach teorię odruchów warunkowych Iwana Pawłowa [2]. W swoich poglądach Kartezjusz traktował człowieka deterministycznie, dualistycznie i mechanistycznie [3]. Mimo, iż przyjął tradycyjne przekonania, wedle których człowiek miał się składać z ciała i z duszy, to w sposób nowy zinterpretował oba te elementy i ich wzajemny stosunek.
Życie cielesne ma niezależną samodzielność rozwojową, podległą własnym prawom, „błędne jest mniemanie, iż dusza daje ciału ruch i ciepło”. Cielesne istnienie człowieka stanowi bogate źródło jego intensywnych przeżyć, oraz będąc silną więzią z życiem, jest motorem jego działań. Równocześnie to cielesne istnienie człowieka realizuje pewien porządek naturalny, jest on jednak – zdaniem Kartezjusza – czysto mechaniczny:
„maszyna naszego ciała tak jest zbudowana, że wszelkie zmiany w ruchach tchnień życiowych mogą wywołać większe otwarcie tych raczej niż innych porów mózgu; i na odwrót, otwarcie jednego z tych porów nieco większe lub mniejsze niż zwykle przez czynności nerwów zmysłowych wywołuje pewne zmiany w ruchu tchnień życiowych i sprawia, że one dostają się do mięśni, które właśnie poruszają ciało w sposób, w jaki się ono zwykle porusza przy sposobności tego rodzaju czynności. Dlatego wszelkie ruchy, które czynimy bez udziału naszej woli (jak to się zdarza często przy oddychaniu, chodzeniu, jedzeniu i wszelkich wreszcie czynnościach, które są nam wspólne ze zwierzętami), zależą jedynie od ukształtowania naszych członków i biegu tchnień życiowych, które, pobudzone ciepłem serca, poruszają się w sposób z natury rzeczy im właściwy w mózgu, w nerwach i mięśniach, podobnie jak ruch zegara odbywa się jedynie dzięki sile jego sprężyn i kształtowi kółek”.
Jak pojmuje Kartezjusz duszę i jakie przypisuje jej funkcje?
Zdaniem filozofa: „to wszystko, co w nas zachodzi i co, jak pojmujemy, w żaden sposób nie może przynależeć do ciała, musimy przypisać naszej duszy”. „Rozważywszy [...] – pisał – wszelkie funkcje należące do samego ciała, łatwo jest poznać, że nic w nas nie istnieje, co należałoby przypisać naszej duszy, z wyjątkiem naszych myśli”.
_____________________________
[1] Polskie wydanie - René Descartes,
Namiętności duszy. PWN, Warszawa 1986.
[2] „Biorąc pod uwagę rozwój nauk przyrodniczych jest rzeczą naturalną oczekiwać, że [...] badanie fizjologiczne tego narządu [kory mózgowej] u zwierząt powinno lec u podstaw ścisłej naukowej analizy świata subiektywnego jednostki ludzkiej. Tak więc fizjolog powinien kroczyć własną drogą. A droga ta została nakreślona już dawno. Uważając działalność zwierząt w przeciwstawieniu do ludzkiej za mechaniczną Descartes stworzył przed 300 laty pojęcie odruchu, jako podstawowego aktu układu nerwowego. Ta lub inna czynność organizmu jest regularną odpowiedzią na ten lub inny czynnik zewnętrzny, przy czym związek narządu czynnego z danym czynnikiem, jak przyczyna ze skutkiem, zostaje ustalony za pomocą określonej drogi nerwowej. W ten sposób badanie układu nerwowego zwierząt stanęło na twardym gruncie naukowo-przyrodniczym.”
„Podstawowym, wyjściowym pojęciem jest dla nas wprowadzone już dawno przez
Descartesa pojęcie odruchu. Oczywiście, jest ono zupełnie naukowe, ponieważ zjawisko, które nim określamy, jest ściśle zdeterminowane.”
[Cytuję za: I. P. Pawłow,
Wykłady o czynności mózgu. PZWL, Warszawa 1955, s. 11, s. 13.]
[3] Wiąże się z tym następująca anegdota. Gdy Kartezjusz przekonywał królową Szwecji Krystynę, że zwierzęta to tylko inna forma urządzeń mechanicznych, Jej Wysokość wskazała na zegar i powiedziała: „Dopilnuj, by miał potomstwo”.
Pod koniec lat czterdziestych XX w. problem samopowielania mechanizmów z filozofii trafił do nauki i inżynierii dzięki pracom wybitnego matematyka i fizyka, Johna von Neumanna. Naukowcom udało się nawet skonstruować urządzenia samoreprodukujące się. Na przykład genetyk Lionel Penrose wraz z synem Rogerem (słynnym fizykiem) zbudował ze sklejki małe urządzenie, które pozwala zademonstrować prostą wersję samopowielania [podaję za: „Świat Nauki”, 2002, Nr 10 (122), s. 51].
Łączę pozdrowienia
Lata Błądzenia
------------------------------ Koniec tekstu ------------------------------