Pozwolicie, że dołączę do Waszej pięknej litanii?
Na samym początku podzielę się myślą, że chyba nie da się powiedzieć, że ktoś jest bardziej święty niż drugi. Jedyny, kto jest mocen nas uświęcić, to Bóg sam. Tylko On uświęca swą łaską, czyniąc nas wszystkich świętymi. Na tej podstawie sądzę, że my, grzeszni, będąc w stanie łaski uświęcającej jesteśmy tak samo święci, jak najwięksi herosi Kościoła. Wiem, że może brzmi to kontrowersyjnie, ale wszak mówi Pismo, że "tylko Bóg jest Święty".
Można by zapytać: "Który, w takim razie, święty był najbardziej pobożny?" Tu rodzą się kolejne pytania o kryteria tej pobożności. Krzyżowcy też na swój sposób byli przecież pobożni, ducha nie można im było odmówić (przynajmniej na początku).
Ja zatem napiszę, których świętych osobiście uważam za największych w historii mojego Kościoła (rzymskiego):
1) Święty Paweł z Tarsu - jego wkład w rozwój młodego chrześcijaństwa trudno i dziś przecenić. Wszystkie listy, które zachowały się przez wieki do naszych czasów, wcale nie muszą być jedynymi, które napisał, a które były w swoim czasie fundamentem niejednej gminy i oparciem w wierze niejednego męczennika. Był pracowity i bez reszty oddany misji, której się podjął. Był radykalny, wedle słów Chrystusa: "wasze słowa mają być tak, tak-nie, nie; nic ponad to" (może to natura faryzeusza, którym był?) . Swą wiarę potwierdził męczeńską śmiercią.
2) Święty Franciszek z Asyżu - nawet przez protestantów nazywany "alter Christus". Działał w czasie niewolnym od różnych pobożnych ruchów, które chcąc odnowić wiarę, zrywały z Kościołem. On potrafił rozpalić na nowo żar cnót, a jednocześnie z pokorą poddać się Rzymowi. Ukochał Boga Stwórcę w jego stworzeniu (całym! nie tylko w zwierzątkach). Wraz z św. Dominikiem zapoczątkował nową erę w życiu Kościoła (piszę do historyczek/ków, więc nie muszę wprowadzać tu wątku rewolucji mendykanckiej w miastach XIII w.), jednak jego pobożność znacznie szybciej i znacznie głębiej trafiła do pobożności ludowej. Tercjarstwo do dziś się kojarzy z Braćmi Mniejszymi. Gdy Dominikanie kojarzą się ze św. Tomaszem z Akwinu, Franciszkanie raczej z szopką, właśnie ze zwierzątkami, Kalwariami itp. Miał wpływ Franciszek na bardzo szerokie warstwy społeczne, a do jego trzeciego zakonu wstępowali nawet królowie. Ale się rozpisałem...
Jeszcze poruszę wątek św. Mikołaja: w pracy: Henryk Fross SI, Franciszek Sowa, Twoje imię. Przewodnik onomastyczno-hagiograficzny, Kraków 1988 święty Mikołaj jest brany pod uwagę. W mojej "Liturgii godzin" jest również, choć jako wspomnienie dowolne. Można go wspomnieć, ale obowiązku nie ma. Jednakże nadal jest brany pod uwagę jako święty. W moim wydaniu brewiarza ("Breviarium Romanum" Editio quinta post typicam, Vat. 1956) dzień jego wspomnienia ma rangę najwyższego oficjum (duplex).