front pęka i nie ma go czym odtworzyć
Nawet wg. tego kryterium nie ponieśliśmy porażki 3 września - front jak najbardziej było czym odtworzyć - Ośrodki Zapasowe + rezerwy + wszystko inne co tworzyło się na wschodzie naszego kraju, do tego mobilizująca się Armia "Prusy" + jednostki które do Armii "Prusy" nie dotarły (jak chociażby większość 9 pp) i pozostały za Wisłą + jednostki które wycofywały się za linię Wisły.
Tak więc było czym załatać front - natomiast nie było na to czasu - niemieckie postępy osiągnęły błyskawiczne tempo - może gdyby akcja w stylu "bitwa nad Bzurą" rozegrała się kilka dni wcześniej - taki czas byśmy zyskali - zaangażowała by ona siły 2 lub więcej armii niemieckich - to dałoby trochę czasu na wzmocnienie obrony na linii wielkich rzek, gdyż nie byłyby one silnie atakowane.
Wieczorem 6 września Niemcy byli już na rogatkach Warszawy
Jakie jednostki były na rogatkach Warszawy 6 września?
Z tego co wiem to późnym wieczorem 7 września 4. Dywizja Pancerna, która jako pierwsza uderzyła na Warszawę (z marszu), znajdowała się w okolicy Rawy Mazowieckiej - 115 kilometrów od stolicy. Przez cały dzień 6 września uczestniczyła ona jeszcze w Bitwie pod Tomaszowem i Piotrkowem. Pod Warszawę dotarł 8 września późnym wieczorem 35. Pułk Pancerny z 4. Dywizji Pancernej i od razu uderzył - napotkał jednak na silny opór i wycofał się tuż po zapadnięciu zmroku (odcholowując za sobą m.in. jednego ciężko uszkodzonego Panzer IV). Następnego dnia rano, pod Warszawę dociągnęły pozostałe siły 4. DPanc.
Notabene w Warszawie, w dniu 9 września, Polacy urządzili Niemcom krwawą łaźnię - 4. Dywizja Pancerna (a konkretniej wzmocniony 35. Pułk Czołgów i wzmocniony 36. Pułk Czołgów) straciła tam, w swoim kolejnym ataku, mnóstwo czołgów. 35. Pułk Czołgów stracił 9 września 63 czołgi spośród 120 jakimi dysponował przed atakiem.
Po godzinie 17:00 9 września 35. Pułk oderwał się od npla. i wycofał w rejon miasta Opacz, gdzie mechanicy pułku mieli pełne ręce roboty. Jeszcze bardziej pełne ręce roboty miały ekipy, które pod ostrzałem, z narażeniem życia, odholowywały wraki czołgów z przedpola Warszawy do Opacza. W ciągu kilku dni i nocy wytężonej pracy udało się przywrócić do służby 33 spośród 63 utraconych 9 września czołgów. Czyli utracono 30 zniszczonych czołgów.
Do tego 36. Pułk Pancerny stracił 9 września 15 zniszczonych czołgów. Razem Niemcy stracili 45 zniszczonych czołgów. 10 września także dywizja straciła kilka czołgów, część z nich podczas polskich kontrataków pancernych (kompanie 7 TP)
Większości naszych sił nie udało się skutecznie wycofać
Większości sił nie udało się skutecznie wycofać? A Armia "Kraków", a Armia "Poznań", a Armia "Modlin"?
Poza tym do 3 września to nawet nie myślano o generalnym odwrocie - więc argument troszkę nie na miejscu

.
Siły przeciwnika przechodzą do pościgu a nasze w dużej mierze do ucieczki
To był w ogromnej większości przypadków zorganizowany odwrót, a nie ucieczka - w dodatku czytając wspomnienia żołnierzy września widzimy, że ci żołnierze byli zdezorientowani, bo sami nie wiedzieli, dlaczego się wycofują.
Weźmy np. żołnierza Armii "Kraków" ze wspomnień Romualda Pitery pt. "Samotny Oddział" - kompania owego żołnierza wygrywa bitwę z Niemcami, zadaje im ciężkie straty po czym otrzymuje rozkaz odwrotu - co mógł taki żołnierz czuć? - rozczarowanie? - główny bohater dobrze jednak odpowiada na pytanie jakie zadał mu żołnierz - wojny nie toczy jedna kompania, wojnę toczy cała armia. Na nic zdadzą się sukcesy lokalne na jednym odcinku frontu, jeśli gdzie indziej nastąpiła totalna klapa.
W rzeczywistości do 3 września Niemcy osiągnęli oszołamiające sukcesy tylko na kilku odcinkach - np. pod Częstochową - to z powodu klęski 7 DP w luce częstochowskiej zwycięskie oddziały Armii "Kraków" zmuszone były opuścić śląskie umocnienia.
Jednak mimo oskrzydlenia od północy i trzykrotnego okrążania przez Niemców, Armia "Kraków" prowadziła zorganizowany odwrót aż do bitew tomaszowskich - a największy ciężar osłaniania tej Armii poniosła jedna jednostka - 10 Brygada Zmotoryzowana - o jej trudzie bojowym można poczytać w "Marszu Czarnych Diabłów". Zadziwiające, że ta BK zachowała sprawność wojową i zwartość aż do dnia przekroczenia granicy z Rumunią - wycofała się w pełnym porządku, nie dała się rozbić od 1 do ostatniego dnia walki z przeważającym wrogiem, odpierając wszystkie jego ataki i skutecznie osłaniając skrzydło Armii.
Owszem - były polskie jednostki, które ulegały chwilowemu panikarstwu i odchodziły lub szły w rozsypkę prawie bez walki (np. 8 DP pod Mławą, gdzie spanikowała z powodu działalności dywersantów, m.in. paleniu wiosek na jej tyłach i niesprawdzonych meldunkach lotnictwa, jakoby silna niemiecka kolumna pancerna wyszła na jej tyły - meldunki okazały się prawdą tylko po części - na szczęście później udało się 8 DP zebrać do kupy).
Większość jednostek jednak starała się prowadzić zorganizowany odwrót, niektóre wykazywały w czasie odwrotu agresywną postawę i organizowały wypady i kontruderzenia. Takie jednostki które był mniej strachliwe, częściej dążyły do walki niż jej uciekały i wycofywały się tylko w ostateczności, z reguły wytrzymywały dłużej niż jednostki uległe, opuszczające swoje pozycje praktycznie bez walki, z kiepskimi dowódcami, które były rozbijane z reguły pierwsze.
Pogląd, że kampania w Polsce to był "niedzielny spacerek" dla Niemców, jest kompletnie błędny - to były ciężkie walki, tak samo jak ciężkie były walki we Francji w rok później (straty niemieckie we Francji w 1940 w zabitych były porównywalne do tych z kampanii we Włoszech lub w Normandii). Być może niemieckie straty wyniosły te 16,663 zabitych i zaginionych, ale dysponuję danymi odnoście strat niektórych jednostek (znacznie mniej niż połowa armii - są to gł. dane z raportów niemieckich) i wnioskując po ich stratach (a jest tam np. tylko jedna dywizja z 14 Armii - a przecież wiele innych dywizji tej armii też toczyła ciężkie walki) sądzę, że było to jednak więcej - ok. 20,000 - chociażby dlatego że po zsumowaniu strat z tych dywizji odnośnie których dane posiadam, wychodzi grubo ponad 10,000 zabitych i zaginionych, a jest to mniej niż połowa armii - poza tym nie ma na tej liście wielu dywizji, o których wiadomo, że toczyły stosunkowo ciężkie i krwawe walki, więc i straty musiały być wysokie.