Witam
Kilka dni temu trafiłem na ten interesujący wątek, a że forum nosi nazwę „nie tylko dla humanistów” to pozwolę sobie parę zdań do dyskusji dodać.
Aby nie tworzyć zbyt dużej objętości, nie będę cytować przedmówców, odnosząc się wprost do tematów tu poruszanych, najważniejszy wątek (czy prasłowiański może być utożsamiany z praindoeuropejskim) zostawiając na koniec.
1) Pangermanizm, panslawizm i inne -izmy
Posiadacze haplogrupy A mogą uważać się za najbliższych genetycznemu Adamowi. Postulować, że są najstarszym narodem na Ziemi.
Błąd.
Każda haplogrupa jest tak samo stara, każda wywodzi się od mitycznego Adama żyjącego prawdopodobnie kilkadziesiąt tys. lat temu. I genom każdego człowieka mutuje, z pokolenia na pokolenie. U posiadaczy grupy A jest mniej więcej tyle samo mutacji, co u posiadaczy G, H, I, J itd., tyle że nie zaszły u nich akurat te zmiany, oznaczone przez naukowców powyższymi znakami dla wygody.
Trochę inaczej sprawa wygląda z językami, powodem jest różna, w zależności od wielu czynników, prędkość z jaką się zmieniają. Tu rzeczywiście można próbować określić, że jakiś język jest starczy czy młodszy, bardziej archaiczny lub przeciwnie, nie znaczy to jednak, że którykolwiek jest lepszy czy gorszy. Tak jak i drogę jaką przebył genom każdego człowieka można (teoretycznie) prześledzić wstecz dziesiątki tysięcy lat, tak samo i każdy język na Ziemi ma zapewne historię sięgającą czasów gdy zaczęliśmy się posługiwać mową.
Każdy naród oraz język na naszej planecie ma więc te kilkadziesiąt tys. lat potencjalnej tradycji, nie sposób wskazać kryterium (mówię o genetyce i lingwistyce) na podstawie którego można by je wartościować, wszelkie więc –izmy najlepiej z definicji odrzucić (przy okazji podważając te istniejące, jak u naszych sąsiadów zza Odry

). Swoją drogą, jak wg niemieckiej logiki powinien być nazywany język polski ? Może „kaszubsko-galicyjski” ?
2) Mapy
Oczywiście, może się zdarzyć, że nie mając oparcia w danych, ktoś wrysuje w mapę coś co nie powinien. Jednak przyczyna nieścisłości może być inna.
Zdarzyło mi się kilkakrotnie sporządzać różnego rodzaju wykresy, mapy stężeń itp.
Ten efekt, widoczny na Pomorzu Zachodnim, może mieć przyczynę w samym oprogramowaniu które tworzy wykresy, a nie koniecznie mieć źródło w próbie fałszowania danych. Powodem jest zbyt mała ilość danych i uśrednianie ich wartości w miejscach, gdzie ich brak. Proszę zauważyć, że na cytowanych w tym temacie mapach zazwyczaj mamy do czynienia z wykresem gradientowym, takim gdzie wartości płynnie się zmieniają, ostra granica jaka nam się zrobiła na Odrze czy całkiem inne populacje rozdzielone zbiornikiem wodnym nie są prawidłowo oddawane.
Warto zerknąć na przytoczone powyżej mapy Underhill’a. Są o tyle cenne, że zaznaczono na nich punkty poboru próbek. Mimo braku próbek z terenu Finlandii, oprogramowanie, przybliżając dane z terenu Rosji oraz Estonii ‘wrysowało’ zarówno czasy dotarcia R1a1a7 do Finlandii jak również jego tam obecność.
Ponadto, gdyby to był germański spisek, to dlaczego Pomorze, a nie Górny i Dolny Śląsk także ? Otóż te tereny są otoczone ze wszystkich stron obszarami typowo słowiańskimi, nie ma skąd „podbić” danych. Z czasem, jak pojawią się przyzwoite dane w skali każdego powiatu i będą one brane pod uwagę przez twórców takich map, Pomorze znacząco nie powinno odbiegać od innych obszarów Polski. Na mapach prezentujących odsetek występowania danej haplogrupy na ściśle określonym obszarze „efekt Pomorza” nie występuje.
3) Wariancja.
Genetyka określa wiek danej populacji na podstawie ilości mutacji danego fragmentu genomu. Metoda ta jest prawidłowa, jeśli dane do niej pochodzą rzeczywiście od jednego, wspólnego przodka, lub kilku, jeśli da się to wyodrębnić. Aby porównywać wyniki, badana próba powinna być tak samo liczna prawdopodobieństwo znalezienia osób najbardziej od siebie genetycznie odległych powinno być takie samo. Dlatego podchodził bym z dużą ostrożnością do prezentowanych wyników. Przykłady:
a) Indie. Podawano przykład pracy naukowców hinduskich, którym wyszło, że R1a (i jego pochodne) w Indiach jest najstarszy i stamtąd się rozprzestrzenił. Klyosov podważył to, dowodząc, że R1a pojawiał się w Indiach kilkakrotnie, były różne migracje, a że najnowsza, Ariów, jest bardzo dobrze potwierdzona także w źródłach archeologicznych i historycznych, to wydaje się to być prawidłowe. Czyli – nałożenie się na siebie kilku fal migracji (tej samej haplogrupy) zawyża nam uzyskany tą metodą wiek danej populacji.
b) Bałkany.
Z podobnym zarzutem spotkałem się co do wyników badać samego Klyosova, w szczególności co do oszacowania wieku ‘bałkańskiego R1a1 na ponad 11 tys lat.
Wydaje mi się, że może tu być taki sam błąd, jak powyżej – nałożenia się kilku fal osadnictwa. Mamy tam:
- niektóre z wczesnych plemion greckich, a może bardziej trackich czy macedońskich – mogły być R1a1 (np: R1a1 na Krecie)
- Scytowie, niewątpliwie R1a1, przez kilkaset lat byli obecni na Bałkanach i okolicy (step ukraiński).
- Wizygoci, osiedlający się w Mezji (jeśli byli typowymi Germanami, powinni mieć znaczący odsetek R1a1)
- na koniec Słowianie
Pośrednim argumentem jest brak I2 w Indiach. Przyjmując za prawdziwą teorię pokrewieństwa Ariów z Prasłowianami, wydaje się niemożliwe, by spędzając kilka tysięcy lat na zdominowanych przez I2 Bałkanach, nie zawlekli tej haplogrupy do Indii. Tymczasem brak jej nie tylko w Indiach, ale też na znacznym obszarze dzisiejszej Rosji czy Ukrainy.
Wg mnie, ‘matecznik’ R1a1 znajdował się gdzieś na północ czy wschód od Bałkanów, skąd zaczęła się jego ekspansja jakieś 4-5 tys lat temu.
c)USA
Analogicznie – gdyby ktoś zbadał teraz populację dowolnego stanu na wschodnim wybrzeżu USA, to, bez uwzględnienia danych historycznych, opierając się wyłącznie na badaniach DNA, mógłby dojść do wniosku, że są one znacznie starsze (na przykład R1b) niż populacje europejskie, bo można w nich spotkać R1b praktycznie z każdego miejsca w Europie. Większość europejskich populacji R1b jest datowana na 4-5 tys lat. Ale ich wspólny przodek (przykładowo, dla Włoch, Szkocji, Szwecji i Armenii) może być znacznie starszy, przyjmijmy 10-15 tys lat. Opierając się wyłącznie na badaniach DNA, można dojść do wniosku, że populacja USA (ten sam język, wygląd, kultura itd.) jest znacznie starsza europejskie, więc migracja przebiegała z USA do Europy.
d) Polska.
Pytanie, czy podobne zjawisko zawyżające wiek R1a1, w szczególności R1a1a7 mogło zaistnieć w Polsce. Kwestię ten mogą rozstrzygnąć badania DNA pochodzącego z minionych epok. Na ten moment pozwolę sobie, przez analogię, podać kilka argumentów.
Załóżmy, że istnienie pustki osadniczej w Polsce na przełomie antyku i wczesnego średniowiecza jest faktem, że zostały one zasiedlone przez słowiańskie plemiona ze wschodu.
Taki wynik, jaki otrzymał Underhill, może być prawdopodobny jeśli:
- migracji podlegała zdecydowana większość członków danego plemienia
- migracji podlegała mniejszość członków danego plemienia, ale plemion było dużo i stopiły się one w jeden naród na dużo mniejszym obszarze niż wyjściowy
- wynik jest fałszywy ze względu na niedawne wydarzenia, np.: mówiąca po polsku populacja R1a1a7 z terenów I Rzeczypospolitej (około 1 mln km2) przeniosła się na dużo mniejszy obszar (współczesna Polska 314 tys km2). Efekt podobny jak do migracji z kilku plemion.
Punkt d) to oczywiście moje spekulacje, niemniej, bez potwierdzenia materiałem kopalnym, wydaje mi się, że teza o pochodzeniu R1a1a7 z terenów obecnej Polski sprzed około 3000 lat jest wysoce prawdopodobna, ale nie udowodniona.
4) Języki.
http://www.aatg.org/promoting-german/253-difficultyLink powyżej pokazuje (jedno z wielu jakie można znaleźć) porównanie odnośnie trudności nauki danego języka. Języki kreolskie nie są mniej (po pewnym czasie od ich powstania) skomplikowane niż inne, ale łatwo jest się ich nauczyć w stopniu wystarczającym do porozumienia się. Języki słowiańskie należą do najtrudniejszych na świecie, ze względu na rozbudowaną gramatykę. Nie sposób jest się nimi poprawnie posługiwać bez zrozumienia, poznania ich gramatyki, co do łatwych nie należy.
Jakie są tego efekty ?
Pierwszy to taki, że w populacjach mieszanych języki słowiańskie są wypierane. W mieszanym małżeństwie polsko-niemieckim prędzej Polak nauczy się niemieckiego, niż odwrotnie. Podobny efekt widać w Irlandii – mimo niechęci do okupanta łatwiejszy język angielski wyparł rodzimy, trudniejszy, irlandzki.
Drugi – wielu autorom nie chce się (bądź nie są w stanie) nauczyć się jakiegokolwiek języka słowiańskiego. Przykładowo, francuski historyk najpierw zapewne pozna języki najważniejszych sąsiadów (niemiecki, włoski, angielski, hiszpański) następnie pewnie klasykę aby w oryginale czytać stare teksty (łacina, greka, może aramejski itd.). Na co komu znajomość polskiego, jeśli w tym czasie można nauczyć się holenderskiego i islandzkiego.
Efektem nieznajomości jest ignorancja, widoczna w nie uwzględnianiu języków słowiańskich w pracach naukowych.
5) Prasłowiański a praindoeuropejski.
Wiele miejsca poświęca się porównywaniu słownictwa między językami. Tymczasem, jeśli chodzi o pożyczki od siebie nawzajem wśród języków indoeuropejskich – można bardzo łatwo się pomylić kto od kogo dane słowo przejął. To cenne narzędzie, jednak niepewne.
Wspomniałem poprzednio o gramatyce – zgadzam się z prof. Mańczakiem, że to powinno być podstawowe kryterium oceniające archaiczność języka, a więc pośrednio to, jak blisko jest (o ile on istniał) dawnego PIE. Gramatyka zmienia się znacznie wolniej niż słownictwo (wspomnę problemy z skatalogowaniem, pełnych zapożyczeń, na podstawie słownictwa albańskiego czy mołdawskiego) i to ona powinna być głównym kryterium „rysowania drzewek” języków.
Tu sprawa jest bezdyskusyjna – bałtosłowiańskie są w samym środku dowolnego zestawienia.
Jednak czy jest to wystarczająco mocna poszlaka, by utożsamiać Praindoeuropejczyków z Prasłowianami ?
Jak w innych spornych kwestiach, teza taka powinna być potwierdzona przez kilka niezależnych dziedzin.
Danych historycznych brak.
Dane archeologiczne są, ale nie sposób jest powiązać daną kulturę z językiem
Dane genetyczne – słowiański marker R1a1a7 wydaje się być młodszy niż pierwsza ekspansja języków indoeuropejskich w Europie.
Jeśli przyjąć za najlepszą hipotezę kurhanów, to powstanie i rozprzestrzenianie się języków indoeuropejskich można powiązać z R1a1 (zakładając w pewnym momencie przejęcie języka przez migrujących nad Atlantyk R1b), co czyni ze słowian bezpośrednich, być może najbliższych PIE, spadkobierców języka.
Jednak, tak jak to robi Klyosov, nazywając kulturę Andronovo (a więc pośrednio wszystkich Indoirańczyków) prasłowiańską, to już polityka, nie nauka.
Wg mnie, (na podstawie tego tematu i innych źródeł) Słowianie to bezpośredni spadkobiercy Indoeuropejczyków (o ile taki lud i wspólnota językowa istniały) zarówno w sensie językowym jak i genetycznym (dominujący R1a1) w takim samym stopniu jak inne ludy które zachowały język bliski PIE (niektórzy Indo-irańczycy, Bałtowie, z czasów historycznych przypuszczalnie Ariowie, Scytowie).
W swoim czasie słowianie zamieszkali sobie na północ od pasa stepów i zachowali swój (niedoceniany w nauce) język do naszych czasów.
Czyli: tak, Prasłowianie to Praindoeropejczycy, ale Praindoeuropejczycy to nie tylko Prasłowianie.
PS: to mój pierwszy post tutaj, z góry przepraszam za wszystkie wpadki
