Zauważyliśmy, że prawdopodobnie przeglądasz naszą stronę blokując wyświetlanie reklam. Wpływy z ich emisji stanowią główne źródło przychodu portalu, dlatego prosimy Cię o ich odblokowanie. Unikamy wszelkich natrętnych form reklamy. Możesz również alternatywnie wesprzeć nas przez darowiznę na rzecz Histmag.org lub zakupy w naszym sklepie.

Żołnierz Niezłomny – major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”

Był jednym z najsłynniejszych dowódców polskiej partyzantki. Po zakończeniu II wojny światowej nie złożył broni i poprowadził swoją „Brygadę Śmierci” do walki z sowieckim okupantem oraz nowymi władzami Polski. 65 lat po śmierci z rąk komunistów ma zostać uroczyście pochowany na Powązkach.

Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

Major Zygmunt Szendzielarz – „Łupaszka” (domena publiczna). Zygmunt Szendzielarz przyszedł na świat w 1910 roku w Stryju, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Od najmłodszych lat, wzorem starszych braci, którzy walczyli o Lwów w 1919 roku, chciał być żołnierzem. Swoją przygodę z wojskiem rozpoczął w wieku 21 lat, gdy jako ochotnik zaczął kształcić się na oficera piechoty w Ostrowi Mazowieckiej. Rok później zakwalifikował się do Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu.

Przejawiał niezwykłe talenty przywódcze, a jednocześnie niezwykle wybuchową naturę. Przez cały okres służby wojskowej brał udział w licznych zawodach jeździeckich, zajmując wysokie miejsca na podium. Oprócz tego świetnie władał bronią białą. Kiedy zorientował się, że nie ma szans na otrzymanie „złotej szabli”, przyznawanej zwyczajowo najlepszemu kawalerzyście w Grudziądzu, z powodzeniem ubiegał się o „złote ostrogi”, które z kolei przypadały najbardziej niesfornym i niepokornym elewom jednostki. W 1938 roku, na skutek upadku z konia, doznał jednak urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwał do końca życia.

W tym samym czasie poznał swoją przyszłą żonę, Annę Swolkień, którą poślubił w styczniu 1939 roku. W trakcie kampanii wrześniowej objął dowództwo nad szwadronem w 4 Pułku Ułanów. Po rozbiciu wojsk polskich przez Wehrmacht i ucieczce z niewoli, wrócił do Wilna, gdzie urodziła mu się właśnie córka Basia. W 1943 roku Anna, od początku wojny działająca w konspiracji i pełniąca rolę kurierki AK, została aresztowana. Niemcy wywieźli ją na roboty w głąb Rzeszy. Tam zginęła podczas nalotu na Wagenschwend w 1945 roku.

Szendzielarz zaangażował się w aktywność wileńskiego podziemia. W sierpniu 1943 roku z resztek rozbitego przez Sowietów oddziału ppor. Antoniego Burzyńskiego ps. „Kmicic” zorganizował 5 Wileńską Brygadę AK. Służyli w niej m.in. Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, por. Leon Lech Beynar ps. „Nowina” (znany szerzej jako Paweł Jasienica), Romuald Rajs ps. „Bury” oraz Zdzisław Badocha ps. „Żelazny”. Na cześć zamordowanego przez komunistów ppłk. Jerzego Dąbrowskiego Szendzielarz przyjął jego konspiracyjny pseudonim – „Łupaszko”. Żołnierze mówili o nim jednak „Łupaszka”, ponieważ w polszczyźnie wileńskiej każde końcowe nieakcentowane „o” przechodzi w „a”. Jego grupa, nazywana nieoficjalnie „Brygadą Śmierci”, walczyła głównie z policją litewską i partyzantką sowiecką, później rozbrajała posterunki MO i sowieckie stacje łączności, a także likwidowała konfidentów.

Danuta Siedzikówna ps. „Inka” – sanitariuszka 4 szwadronu w 5 Wileńskiej Brygadzie AK (domena publiczna). W lipcu 1944 roku „Łupaszko” nie poprowadził swojej brygady do udziału w operacji „Ostra Brama”. Miał wówczas powiedzieć: „Niech mnie historia osądzi, ale nie chcę, żeby kiedykolwiek nasi żołnierze byli wieszani na murach i bramach Wilna”. Wkrótce dotarły do niego wiadomości o aresztowaniu polskich oddziałów przez Sowietów. Jego obawy w pełni się sprawdziły. 23 lipca 1944 roku 5 Wileńska Brygada AK przestała formalnie istnieć. Szendzielarz z grupką żołnierzy przedostał się do Puszczy Białowieskiej, gdzie spędził zimę. Już w kwietniu 1945 roku odtworzył 5 Brygadę.

Jego oddziały były wzorowo zorganizowane, panowała w nich karność i dyscyplina. Ich główne zadanie stanowiła ochrona polskich wsi przed grabieżami sowieckimi, a także walka z Niemcami i milicją litewską. Żołnierze nosili, w miarę możliwości, jednakowe mundury z orzełkami i dystynkcjami przedwojennymi. Wielu miało na piersi ryngrafy z Matką Boską Ostrobramską. Za rekwirowane majątki płacili polskiej ludności gotówką. Dzień w „Brygadzie Śmierci” rozpoczynał się i kończył wspólną modlitwą.

Lidia Lwow-Eberle ps. „Lala”, sanitariuszka oddziału „Łupaszki”, a potem jego narzeczona, wspominała, że żołnierze kochali swojego dowódcę, mimo że w oddziałach wprowadzał żelazną dyscyplinę. Miał się też cieszyć ogromną popularnością wśród miejscowych, bez których jego partyzantka nie mogłaby funkcjonować. Żołnierze Szendzielarza starali się dbać o ich przychylność. Poprzez akcje propagandowe podtrzymywali wolę walki i oporu przeciw sowieckiemu okupantowi. Treść jednej z ulotek brzmiała:

Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Niejeden z waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za świętą sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”
Wydawca: i-Press [Histmag.org]
ISBN: 978-83-925052-9-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 334
Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)



Otwórz tekst na jednej stronie (do wydruku i dla właścicieli czytników)

Katarzyna Jóźwik :

Studentka historii Uniwersytetu Warszawskiego. Szczególnie interesuje się historią Polski XX wieku, zwłaszcza losami Żołnierzy Wyklętych i dziejami polskich organizacji kobiecych. Wyznawczyni motta: „Historia magistra vitae est”. Miłośniczka serialu „Czas Honoru”.

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: Piotrek Ciekawe. Nie zgodzę się jednak, że wszyscy w jego oddziałach byli tak pozytywni. Negatywnym przykładem jest Romuald Rajs ps. „Bury”, którego IPN wskazuje jako winnego zbrodni na ludności cywilnej link: http://ipn.gov.pl/wydzial-prasowy/komunikaty/informacja-o-ustaleniach-koncowych-sledztwa-s-2802zi-w-sprawie-pozbawienia-zyc
Odpowiedz

Gość: genek po prostu nie dopouścili szlachty do władzy i robić się nie chciało strasznie im się wojowanie spodobało a pracować się nie chciało i nie ma co z nich robić bohaterów bo jakby po wojnie rządził rząd londyński to znowu by szlachta piła i rządziła ażby cały kraj przebalowała
Odpowiedz

Gość: escer Zabijanie cywili, w tym dzieci, kobiet, osób starszych, gwałty, pacyfikacja wiosek, kradzieże, bandytyzm, samosądy. Jak trzeba mieć źle w głowie, żeby uważać to za zasługi i widzieć w tym powód do dumy? Upadli żołnierze to co najwyżej polski odpowiednik banderowców. Głupia moda, która powstała jako symboliczny gadżet współczesnych młodych nacjonalistów zostaje przeniesiona na poziom państwowego uczczenia. To właśnie jest wstyd. Nie pozwólmy, żeby pochowaniu na Powązkach zbrodniarza.
Odpowiedz

Gość: Blasius @escer No tak. Niektórzy wolą czcić Stalina i jego nowy "ład". Bywa. Cóż począć.

Gość: Marcin @escer Człowiek, który zamiast podawania faktów operuje sloganami. Na Powązkach najlepiej chować tych co strzelali ludziom w tył głowy. Może ktoś z rodziny?

Gość: tomdul @Marcin Jakimi sloganami? Chcesz fakty? To poczytaj sobie o Dubince i co "łupaszowcy" tam zrobili. Dodam tylko, że niezależnie od intencji (odwet za barbarzyństwo litewskiej policji), zabijanie kobiet i dzieci nikomu chwały nie przynosi. Najmłodsze dziecko, jakie tam zginęło miało ledwie dwa miesiące. w głowie się nie mieści. Nawiasem mówiąc zamordowano również polskich mieszkańców Dubinek - Annę Górską i jej czteroletniego syna. Jak pisze Andrzej Solak (Myśl Polska, 6 – 13 stycznia 2008 r.) "Ostro ocenili majora „Łupaszkę” towarzysze broni. Bez ogródek nazwali jego czyn „zbiorowym mordem” i „zbrodnią, która splamiła honor Armii Krajowej”.

Gość: Marcin Kurs unitarny ukończył w Szkole Podchorążych Piechoty w Komorowie/Ostrowi Mazowieckiej, ale sam kurs był dyslokowany w Różanie. Nie znaczy to jednak, że kształcił się na oficera piechoty. SPP rozpoczynało także wielu lotników.
Odpowiedz

Leszek Jak widac rotmistrz Lupaszko do dzisiaj budzi nienawisc. Pogrobowcy UBekow wypelnieni po czubek nosa zydo-komunistyczna propaganda nie moga strawic pamieci o jednym z najdzielniejszych Rycerzy Rzeczypospolitej.
Odpowiedz

Leszek @tomdul. Ty oczywiscie nie wiesz DLACZEGO Rotmistrz Lupaszko przeprowadzil akcje pacyfikacjna, a zaraz pozniej plk Wilk nakazal Wegielnemu zrobic podobna manifestacje. Ta byl jedyny sposob na morderstwa i okrucianstwa jakich dopuszczali sie Litwini w stosunku do Polakow. Okazal sie bardzo skuteczny, bo natychmiast po akcji odwetowej litewscy ksieza zaczeli nawolywac ludnosc do zgody z Polakami i rzeczywiscie ta zgoda nastapila w obliczy waliki z najazdem Sowietow. Pewnie uwazasz ze tylko Litwini maja prwo mordowac i palic cale wsie polskie zupelnie bezkarnie. Prawda ?

Gość: steveminion @Leszek Jak ktoś powie prawdę o mordercy to jest UBekiem? Typowo nazistowska retoryka. Tacy jak Ty myślą, że ONR to patrioci i kwiat młodzieży Polskiej :)

Gość: steveminion I ani słowa o tym jak poprowadził swoją Brygadę Śmierci do „walki” z cywilami mordując dzieci, kobiety i starców? Zapomnieliście dopisać artykuł sponsorowany przez PiS…
Odpowiedz

Ernest Owczar @steveminion A gdzie dowody tych zbrodni? Czy redakcja nie uważa, że insynuacja z ostatniego zdania narusza dobre imię portalu? Może powództwo ws. ochrony dóbr osobistych, by autor oskarżeń ochłonął?

Gość: bartensteiner Mam mieszane uczucia przy ocenie Łupaszki, muszę jednak poruszyć dwa ważne aspekty jego działalności, zupełnie pomijane w tej i innych dyskusjach. Pierwsza sprawa to jego uchylanie się od walk z Niemcami po tym, jak został uwolniony przez nich z niewoli w kwietniu 1944 r., rzekomo bez podejmowania przez niego jakichś zobowiązań. Nie wziął więc udziału w operacji "Ostra Brama" przeciwko Niemcom (czy za zgodą dowództwa AK, czy wbrew niemu?), przez co uniknął prawdopodobnie losu, jaki stał się udziałem m.in. mego ojca wywiezionego przez Rosjan w okolice Kaługi i przeistoczonego w "lesoruba". Drugim zaś, pomijanym w dyskusjach, a problematycznym aspektem działalności Łupaszki, jest fakt obecnego nazywania go żołnierzem wyklętym, a nie bojownikiem lub partyzantem, co byłoby terminem właściwszym, zważywszy na fakt, iż żołnierzami nazywa się wyłącznie członków formacji zbrojnej, będącej organem jakiegoś państwa. A jakiemu państwu służył Łupaszka, zwłaszcza po rozwiązaniu AK na początku 1945 r.?
Odpowiedz

Zarejestruj lub zaloguj się, aby móc dostawać maile o nowych komentarzach pod tym tekstem i publikować swoje komentarze bez uprzedniego zatwierdzenia przez moderatora i captchy!

Dodaj komentarz

Przeczytaj też
X

Władysław Zamoyski: hrabia-społecznik

Konserwatysta, ziemianin, działacz społeczny, obrońca polskich lasów i wielki patriota. Czym dla Polski zasłużył się hrabia Władysław Zamoyski?


Kilknij, aby czytać dalej...