Opublikowano
2014-02-17 20:38
Licencja
Wolna licencja

Andrzej Chwalba – „Samobójstwo Europy” – recenzja

Uczestnicy rozmaitych dyskusji toczonych wokół dziejów nieraz żalą się (sam to czynię przy każdej nadarzającej się sposobności), że I wojna światowa praktycznie nie istnieje w świadomości historycznej Polaków. Praca prof. Andrzeja Chwalby „Samobójstwo Europy” pozwala mieć nadzieję, że ten pożałowania godny stan niebawem zmieni się na lepsze.


Autor: Andrzej Chwalba
Tytuł: Samobójstwo Europy
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-08-0530-4
Format: 165×240 mm
Oprawa: twarda
Stron: 656
Cena: 59,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 8,5/10
(jak oceniamy?)

Przeczytaj wywiad z autorem

Autor tego monumentalnego dzieła należy do najbardziej cenionych historyków w Polsce. Jest nie tylko profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale też wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Historycznego, pomysłodawcą kongresów zagranicznych badaczy dziejów Polski oraz laureatem wielu prestiżowych nagród z KLIO i Paszportem „Polityki” na czele. Jego dorobek obejmuje przeszło dwadzieścia książek poświęconych przeważnie historii XIX i XX wieku.

Myślę, że w przypadku książki poświęconej Wielkiej Wojnie 1914–1918 bardzo wymowny jest tytuł – „Samobójstwo Europy” – oraz hasło z tylnej strony okładki: „Dwudziesty wiek wybuchł w 1914 roku w Sarajewie”. Opisywana wojna nie jest bowiem jednym z wielu konfliktów zbrojnych, jakich na przestrzeni dziejów było bez liku. Wyznaczyła ona kres pewnego „starego świata”, współczesnym wydawała się najstraszliwszą wojną w historii i radykalnie zmieniła oblicze Europy. Pamięć o niej wciąż jest żywa w wielu społeczeństwach europejskich – dla przykładu przytoczę choćby rozmach, z jakim zaplanowane są brytyjskie obchody setnej rocznicy wybuchu konfliktu – i wciąż jest ona przedmiotem zagorzałych dyskusji i sporów.

Polakom I wojna światowa kojarzy się głównie ze swoim zakończeniem – upadkiem trzech mocarstw zaborczych i będącym jego następstwem odrodzeniem niepodległej Polski. Nieco mniej pamięta się już o tym, że przez terytorium naszego kraju przechodził znaczny odcinek frontu wschodniego – choć w ostatnich latach widać wśród badaczy historii lokalnej pewne ożywienie zainteresowania tematyką Wielkiej Wojny. Dość powiedzieć jednak, że liczba publikacji na temat tego konfliktu napisanych przez polskich historyków w ostatnich latach była nader skromna. Na wspomnianej już tylnej stronie okładki przeczytać możemy, że mamy do czynienia z pierwszą nowoczesną polską książką o Wielkiej Wojnie. Nie sposób temu twierdzeniu odmówić racji. I choćby dlatego „Samobójstwo Europy jest pozycją godną uwagi.

Na początku swych wywodów prof. Chwalba zajmuje się kwestią terminologiczną – jak wojna powinna być w ogóle nazywana. Czytelnik zauważył zapewne, że ja sam z lubością posługuję się określeniem „Wielka Wojna”. Jest ono proweniencji alianckiej, konkretnie brytyjskiej. Wojna była „wielka” nie tylko jako konflikt na niespotykaną skalę, ale też dlatego, że zakończona była dla aliantów zwycięsko. Termin „pierwsza wojna światowa”, będący w powszechnym użyciu w naszym kraju, wywodzi się zaś z pokonanych Niemiec. Francuzi zaś lubią mówić o „wojnie roku 1914”, wygranej w odróżnieniu od tych z lat 1870 i 1940.

Autor opisuje system sojuszy istniejący tuż przed wybuchem konfliktu oraz pamiętne wydarzenia w Sarajewie, od których rozpoczęła się eskalacja konfliktów, prowadząca do wojny światowej. W najciekawszych chyba partiach książki przedstawia napięcia dyplomatyczne narosłe po zabójstwie Franciszka Ferdynanda. Omówione zostają także poszczególne armie, zarówno pod kątem zdolności bojowych, jak i doktryn wojennych, jakie je obowiązywały.

W szczegółowy i syntetyczny sposób opisane zostają zmagania zbrojne na wszystkich frontach wojny – nie tylko zachodnim i wschodnim, ale też np. południowym (walki austriacko-włoskie). Bardzo rzetelnie ukazuje Andrzej Chwalba także modele prowadzenia wojny. Większość z nas ma w głowie utrwalony przez literaturę i kino obraz żołnierzy tkwiących nieustannie w okopach lub też bitew mających na celu niemal biologiczną eksterminację przeciwnika (Verdun) i następujące po nich przesunięcia linii frontu o kilka centymetrów. Ale przecież obrazy takie charakterystyczne są jedynie dla starć na Zachodzie. Zupełnie inaczej wyglądał front wschodni, inaczej kampanie alpejskie. Swoimi prawami rządziły się walki na morzach i w powietrzu. Wreszcie można zaliczyć do metod prowadzenia wojny walkę wywiadów (które operowały wówczas bardzo aktywnie) oraz wojnę psychologiczną, w tym propagandę skierowaną do własnego społeczeństwa. W pracy nie zabrakło też charakterystyki różnych typów uzbrojenia i sprzętu wojskowego stosowanych w konflikcie.

Prof. Chwalba ukazuje również wojnę z perspektywy biorącego w niej udział żołnierza (omówiony zostaje np. problem dezercji), a także ludności cywilnej – konflikt zbrojny był bowiem katalizatorem wielu przemian społecznych o przełomowym wręcz znaczeniu. Wojna zostaje ukazana również w roli stymulatora poczucia świadomości narodowej. Prezydent Wilson był wszak szermierzem zasady samostanowienia narodów. Dla świadomości Australijczyków czy Kanadyjczyków bardzo ważne było poczucie ich wkładu wniesionego w wysiłek zbrojny Imperium Brytyjskiego. Nie zapominajmy też o przypadku Irlandii – powstanie wielkanocne miało miejsce w czasie wojny (dlatego jego autorów potraktowano jak zdrajców stanu), zaś znaczna część użytej w nim broni pochodziła z Niemiec. Opisane zostają również powojenne sposoby upamiętnienia poległych – z cmentarzami wojennymi i (wywodzącymi się właśnie stąd) grobami nieznanego żołnierza na czele.

„Samobójstwo Europy” to pozycja ze wszech miar godna polecenia. Książka napisana jest w sposób syntetyczny, przystępny i klarowny. Może służyć zarówno jako lektura dla osób zainteresowanych opisywanym konfliktem, jak i jako podręcznik dla tych, którzy chcą (lub są do tego zobligowani) posiąść o nim wiedzę. Bardzo mądrym zabiegiem autora, uzmysławiającym wiele czytelnikowi, jest częste odwoływanie się do osadzonych w omawianym okresie filmów czy innych wytworów współczesnej kultury masowej. Oczywiście są czytelnicy, którzy zawsze chcieliby czegoś więcej. Osobiście nie zauważyłem (albo przeoczyłem – co świadczyłoby tyle o moim roztargnieniu, co o konstrukcji rozdziałów) wzmianki o „aniołach z Mons” – fascynującym przypadku znacznie wcześniejszej niż słuchowisko na podstawie „Wojny światów” zbiorowej autosugestii stymulowanej medialnie. Pragnąłbym też przeczytać więcej fragmentów związanych z życiem codziennym podczas wojny. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z dziełem o charakterze syntetycznym. Wszystkie ważniejsze fakty i procesy zostały omówione. Przedstawiona przez autora podstawowa bibliografia może być drogowskazem do uzupełnienia wiedzy o interesujących aspektach wojny. Za nieco doskwierający uważam brak, obok indeksu nazwisk, indeksu geograficznego – co byłoby świetną pomocą np. przy poszukiwaniu informacji o konkretnej bitwie.

W każdym bądź razie „Samobójstwo Europy. Wielka wojna 1914–1918” to pozycja godna rekomendacji, a dla osób zainteresowanych tematem – obowiązkowa.

Zobacz też:

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Marcos |

ta ksiązka to gniot . Błędy (literówki i błędy merytoryczne ) sa dośc liczne . Ksiązkę sprawdzały 4 panie jako korektorki . Nie staneły na wysokosci zadania a i o adiustacji tekstu nikt nie myslał.....Nie polecam...



Odpowiedz

Gość: Hvis |

Spotkał się ktoś z brakiem strony 529-544?



Odpowiedz

Gość: Mnich z Kulikowego Pola |

@Historykos - dziękuję za stosowne namiary i wskazówki. Pomyślę o tym, podobnie jak i o publikacji tego typu recenzji tego konkretnego rozdziału obszernej pracy Pana Andrzeja Chwalby na jednym z serwisów internetowych, zajmujących się popularyzacją spraw historycznych, zaprzątających nasze głowy. Pozdrawiam.



Odpowiedz

Gość: Historykos |

Ogólnie czasopismo naukowe, najlepiej, które ukazuje się często i regularnie. Do głowy przychodzą mi "Klio" (UMK), "Przegląd Historyczny" (UW) i "Zeszyty Naukowe UJ. Prace Historyczne".



Odpowiedz

Gość: Mnich z Kulikowego Pola |

*Mowa o Morzu Marmara, a nie Egejskim. Nie wiem dlaczego w powyższych dwóch komentarzach umieściło tylko wycinek z mego dłuższego komentarza nt. książki Pana Andrzeja Chwalby bez zdania prostującego, że chodziło mi o Morze Marmara, a ktre w tych komentarzach były zamieszczone?



Odpowiedz
Michał Gadziński

Absolwent Instytutu Historycznego oraz Instytutu Nauk Politycznych UW. Interesuje się historią XIX i pierwszej połowy XX wieku. Pasjonat historii, kultury i polityki krajów anglosaskich.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org