Opublikowano
2017-07-15 08:50
Licencja
Prawa zastrzeżone

Bitwa pod Grunwaldem, 15 lipca 1410 roku

Bitwa pod Grunwaldem w świetle badań naukowych: jak wyglądało ustawienie wojsk i ile wynosiła ich liczebność? Czy Krzyżacy użyli „wilczych dołów”, a po stronie polskiej walczyła chłopska piechota? Jaki był przebieg starcia?


Strony:
1 2 3 4

Omawianie przebiegu jednego z największych starć średniowiecznej Europy należy rozpocząć od przedstawienia ustawienia wojsk. Mimo iż bitwa pod Grunwaldem została opisana przez liczne źródła, kwestia rozmieszczenia armii na polach grunwaldzkich wciąż budzi kontrowersje. Wynikają one ze sprzecznych informacji na temat trasy przemarszu chorągwi polsko-litewskich spod Dąbrówna pod Grunwald.

Większość historyków przyjmuje, idąc za informacjami zawartymi w Rocznikach Jana Długosza, że Władysław Jagiełło jeszcze przed zdobyciem Dąbrówna rozkazał rozłożyć obóz na południe od miasta, nad Jeziorem Dąbrowskim. Według kronikarza, po zdobyciu i złupieniu miasta wieczorem 13 lipca, wojska pozostały w tym miejscu aż do poranka dnia Rozesłania Apostołów, czyli 15 lipca. Wtedy to armia skierowała się na wschód, na Turowo, a stamtąd skręciła na północ i po kilku kilometrach dotarła w pobliże Jeziora Łubień. Według Długosza król polecił rozstawić tam namiot mający pełnić rolę polowej kaplicy. Zanim rozpoczęła się nakazana przez władcę msza święta, przybyli pierwsi zwiadowcy z wieścią, iż od strony Stębarka nadciąga armia krzyżacka. Władysław Jagiełło zachował zimną krew i nie zrezygnował z udziału w nabożeństwie. Podczas gdy polski władca modlił się, jego armia ominęła od zachodu Jezioro Łubień i zaczęła zajmować pozycje wyjściowe formując front zwrócony ku północnemu zachodowi.

Bitwa pod Grunwaldem Witold i Jagiełło modlą się przed bitwą pod Grunwaldem (obraz Jana Matejki, 1855 r.)

Część badaczy nie ufa jednak przekazowi Długosza, wskazując, że wcześniejsze i bardziej szczegółowe źródło Kronika konfliktu nie wspomina nic o Jeziorze Łubień, nad którym miała rozbić obóz armia Jagiełły. Wskazują też na fakt, iż według toruńskiego kronikarza 13 lipca król polski stanął obozem niedaleko pól wsi Wierzbica, a zatem na północ od Dąbrówna. Z informacji tej wynikałoby, że wojska polsko-litewskie przybyły na pola grunwaldzkie nie od południa, jak chciał Długosz, lecz od zachodu. W związku z tym oddziały prowadzone przez Jagiełłę zwrócone byłyby po rozwinięciu szyków ku północnemu wschodowi, w stronę Stębarka. Przy takim rozstawieniu wojsk bitwa musiała rozegrać się w pobliżu wsi Grunwald, podczas gdy w ustawieniu omówionym wcześniej starcie toczyło się bliżej Stębarka i Łodwigowa. Na obecnym etapie badań niemożliwe jest jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii.

Grunwaldzkie miecze

Czytaj dalej...
Bez względu na to, jak były rozlokowane wojska, nie ulega wątpliwości, że armia krzyżacka wcześniej stanęła na pozycjach wyjściowych. Po samej bitwie zarzucano dowództwu wojsk Zakonu, że niepotrzebnie zwlekało z atakiem na wojska Jagiełły, które z opóźnieniem formowały szyki. Krzyżacy obawiali się jednak, iż oddziały polsko-litewskie tylko udają nieprzygotowanie, chcąc w rzeczywistości wciągnąć armię Ulricha von Jungingena w pułapkę. Dzięki temu wojska Jagiełły mogły spokojnie rozwinąć szyki i oczekiwać na rozkazy. Ponadto formujące się siły królewskie ochraniało przed atakiem ze strony krzyżackiej kilka (ok. 5) polskich chorągwi. Ponieważ obie armie dowiedziały się o swoim wzajemnym położeniu praktycznie w ostatniej chwili, nie było czasu na przygotowanie tzw. wilczych dołów, do których mieli wpadać pierwsi nadciągający przeciwnicy.

Bitwa pod Grunwaldem: liczebność i organizacja wojsk

Bardzo ważnym zagadnieniem jest liczebności wojsk biorących udział w bitwie. Należy odrzucić fantastyczne informacje dawnych kronikarzy piszących o setkach tysięcy walczących w tym starciu. Jedynym niespornym faktem jest to, iż same tylko wojska polskie (bez litewskich) miały przewagę liczebną nad siłami wielkiego mistrza. Brak rzetelnych danych źródłowych skazuje historyków na stawianie hipotez, przy czym używane są bardzo różnorodne metody szacowania wielkości obu armii. Spore rozbieżności dotyczą liczebności wojsk zakonnych. W literaturze można spotkać informacje, że von Jungingen dowodził pod Grunwaldem siłami liczącymi od 11 do 32 tysięcy zbrojnych. Najnowsze badania wskazują, iż Krzyżacy dysponowali 15 tysiącami zbrojnych. Szacunki co do liczebności armii polskiej wahają się od 11 do 20 tysięcy, przy czym nowsza literatura skłania się jednak ku tej drugiej liczbie. Do tego dochodziły wojska litewskie, które wraz z oddziałami złożonymi z Rusinów, Tatarów i Mołdawian mogły liczyć około 10 tysięcy ludzi.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wielcy polskiego średniowiecza”

ISBN: 978-83-65156-09-9

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Kaczyński |

Bogurodzica była w tych czasach pieśnią procesyjna \"tropem\" a więc w zasadzie śpiewaną w ruchu (por. O. Paweł Szczaniecki O. S. B. - Słuzba Boża w dawnej Polsce 1962 Kięgarnia Sw. Wojciecha str 58 i nast.). Myślę, że była w Polsce powszechnie znana i tam wykorzystana jako pieśń bojowa czyli ataku. To temat dla historyków wojskowości. Jagiełło idąc na tą wojnę musiał być w potężnym stresie. Atakował chrześcijaństwo i Europę a był tylko nawróconym poganinem. Łatwo go było oskarżyć o powrót do pogaństwa. Gdyby nagle zmienił się papież na nieprzychylnego Polakom kłopoty byłyby potęzne. Nie mógł sobie w żadnym przypadku pozwolić na klęskę - byłby to jego koniec jako władcy i człowieka. Wszystkie jego działania były niezwykle starannie przemyślane choćby to, że było tak wielu poległych krzyżaków i w większości nie wiadomo z czyjej ręki polegli. Gdyby wzięto ich do niewoli okupu by nie było, byłby \"najazd \" różnych obcych dygnitarzy kościelnych i wściekły nacisk aby \"biednych\" zakonników uwolnić i w dodatku obdarować. Ci uwolnieni \"rozkręciliby czarny PR\" itd itd. Patrząc na tą wojnę przez pryzmat wspólczesnej politologii i wojskowości łatwiej dziś dostrzec talenty króla Władysława jako władcy i wodza. Pozdrawiam.



Odpowiedz

Gość: tzi |

W sumie nihil novi . Autor podaje ogólnie znane fakty . Bo chyba jest już dzisiaj powszechnie wiadomym , że żadnych wilczych dołów po stronie krzyżackiej , ani też udziału piechoty chłopskiej (która siłą rzeczy nie mogła spowodować śmierci wielkiego mistrza) po stronie polskiej nie było .



Odpowiedz

Gość: Azarel |

Chciałbym zwrócić uwagę na kilka spraw: 1. Pisze Pan o ucieczce Litwinów z pola bitwy, więc domyślam się, że sugeruje się Pan informacjami z Długosza. Natomiast zapomina Pan o jeszcze innym źródle tj. liście z 1414 roku odnalezionym w Archiwum Prus Wsch. w Getyndze, w którym autor napominał, aby w przyszłości rycerstwo zakonu nie powtórzyło błędu popełnionego w czasie \"wielkiej bitwy\". Pisał dalej \" Jeżeli nieprzyjaciel symuluje odwrót, ścigając go należy zachować szyki. W przeciwnym wypadku pogoń może zamienić się w ucieczkę przed niedawno ściganym\". Trzeba jeszcze pamiętać, że Długosz nie pałał chęcią do Litwinów jak i samego Jagiełły, więc trzeba krytycznie podejść do tego fragmentu źródła. Za hipotezą pozorowanej ucieczki świadczy także fakt, że przynajmniej część wojsk litewskich, jak sam Nasz dziejopis ukazuje powróciła na pole bitwy wycinając przy okazji ścigające je wcześniej oddziały zakonne i przechyliła szalę zwycięstwa na stronę sprzymierzonych. 2. Uderzenie Von Jungingena- mógł Pan dopisać, że początkowo siły polskie nie rozpoznały w nadjeżdżających jeźdźcach przeciwnika oraz o zwrocie taktycznym oddziałów krakowskich frontem do odwodu Wielkiego Mistrza. 3. Dypold von Kokeritz- Tu Pan powołuje się na \"Kronikę konfliktu\". Mógł Pan wspomnieć także o Długoszu, który zwycięstwo nad rycerzem z Łużyc przypisuje Zbigniewowi Oleśnickiemu. Pozdrawiam:)



Odpowiedz

Gość: Woziwoda |

Nie bardzo rozumiem o jakim stresie Jagiełły mowa. Przecież Jagiełło parł do tej bitwy: długie przygotowania, staranna akcja propagandowa w Europie, robił wszystko aby ostatecznie rozwiązać problem uciążliwego sąsiada.



Odpowiedz

Gość |

Jagiełło przecież się stresował, ponieważ on po prostu nie chciał tej bitwy bo nie chciał rozlewu krwi swojej armii ^^ każdy to wie ;P



Odpowiedz

Gość: Marek |

\"W sumie nihil novi . Autor podaje ogólnie znane fakty \" a także ogólnie znane domysły. M.in. 250 braci rycerzy krzyżackich. O ile wiadomo ilu braci zginęło, to liczba tych którzy brali udział w bitwie jest czystą spekulacją mającą równie mocne podstawy co wróżenie z fusów. \" liście z 1414 roku odnalezionym w Archiwum Prus Wsch. w Getyndze, w którym autor napominał, aby w przyszłości rycerstwo zakonu nie powtórzyło błędu popełnionego w czasie \"wielkiej bitwy\". Pisał dalej \" Jeżeli nieprzyjaciel symuluje odwrót, ścigając go należy zachować szyki. W przeciwnym wypadku pogoń może zamienić się w ucieczkę przed niedawno ściganym\". \" Tak się składa że ani Długosz ani kronika konfliku nie mówią o żadnej pozorownaje ucieczce a list pisany był zapewne z perspektywy przegranej armii. Łatwo te źródła połączyć ze sobą. Wniosek jest taki że ucieczka nie była pozorowana a rzeczywista ale wróg uznał ją za pozorowaną, najprawdopodobniej ze względu na to że część uciekinierów wróciła.



Odpowiedz

Gość: natalia |

nawet spoko.



Odpowiedz

Gość: pKot |

Całkiem ciekawy artykuł, zwłaszcza, gdy nie dysponuje się ani obszerną ani też szczegółową wiedzą historyczną. Dziękuję bardzo! :)



Odpowiedz

Gość: ben |

Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Okazuje się, że w Rosji już wszelkie wątpliwości w sprawie Grunwaldu rozstrzygnięto... http://histrf.ru/ru/rvio/activities/news/item-1850



Odpowiedz

Gość: Grand |

Co, jak co, ale wilczych dołów, to być nie mogło, bo nie było czasu na wykopanie ich... Poza tym, rzekoma chłopska piechota zostałaby natychmiast rozgromiona przez ciężkozbrojnych. Tegoroczna rekonstrukcja bitwy jak zwykle udana. Dobra robota. Pozdrawiam!



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

Co do I-wszej części artykułu zgoda, -hipoteza Svena Ekdala wydaje się prawdopodobna... Mam jednak parę pytań: 1 Skąd wiadomo że chorągwie były czysto jeździeckie????? 2 Skąd liczba 18 tys poległych chrześcijan w liście do papieza (sobór)??? 3 Skąd ten szyk klinowo kolumnowy ,zwłaszcza w wojsku koronnym czyli pospolitym ruszeniu ???



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

1 Skąd wiadomo że chorągwie były czysto jeździeckie????? A jak mogłyby walczyć MIESZANE?



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Zdumiewające, że żaden z polskich autorów opracowań o bitwie grunwaldzkiej nie pisze o składzie etnicznym wojsk polsko-litewskich. Przecież w państwie litewskim etniczni Litwini stanowili zaledwie 10-20% ogółu ludności, co zapewne w podobnej proporcji przekładało się na liczebność tego etnosu w ilości zbrojnych. Co prawda wspomina się o udziale w armii Witolda pułków smoleńskich, lecz zupełnie pomija zbrojnych z terenów obecnej Białorusi i Ukrainy, którą reprezentowały pod Grunwaldem co najmniej - pułki kijowski, krzemieniecki i starodubski. Także pomijany jest znaczny, po polskiej stronie, udział rycerstwa niemieckiego, co sprawiło, że w obecnej opinii Niemców Krzyżacy zostali pokonani głównie w wyniku braku ogólnonarodowej solidarności. Ten motyw jest także propagowany na Litwie, gzie za głównego zwycięzcę w bitwie pod Grunwaldem uważa się ks. Vitautasa wspomaganego przez niemieckie rycerstwo walczące w wojskach Królestwa Polskiego.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Panie bartensteiner, mniej się pan będzie zdumiewał, gdy przeczyta ostatnią pracę Nadolskiego z serii HB-ków o Grunwaldzie. On tam wspomina o różnorodnym składzie etnicznym wojsk obu stron. Praca ma już na pewno ponad 10 lat... "w obecnej opinii Niemców Krzyżacy zostali pokonani głównie w wyniku braku ogólnonarodowej solidarności." Może pan podać namiar na te niemieckie prace, które zawierają takie stwierdzenie?



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@Śmiech: Dziękuję za link. Tam rzeczywiście rozwiano wszelkie wątpliwości ad bartensteiner: Skład narodowościowy wojsk polsko-litewskich (oczywiście z pominięciem tego ilu Polaków i Niemców było tu, czy tam) a zwłaszcza wojsk litewskich, już dość dokładnie omawiał prof. Kuczyński w swojej "Wielkiej wojnie...". Mam wrażenie, iż on właśnie w wielu wątkach wyczerpał temat udowadniając to, że nie ma co się spodziewać lepszych niż są źródeł.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Pierwsze z brzegu: Andreas Kossert "Prusy Wschodnie. Historia i mit". Jest tam mowa m.in. o niemieckim zwycięstwie pod Tannenbergiem z 1914 r., które wg gen. Ludendorffa było "odkupieniem za tamtą bitwę z 1410 r.". Jak widać nie chodziło tu o rewanż lub zemstę za przegraną pod Grunwaldem, leżącym obok Tannenbergu, lecz o zmyciu swych win sprzed 5 wieków.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

@bartensteiner Panie bartensteiner, nie widzę związku miedzy twierdzeniem "w obecnej opinii Niemców Krzyżacy zostali pokonani głównie w wyniku braku ogólnonarodowej solidarności." a "mowa m.in. o niemieckim zwycięstwie pod Tannenbergiem z 1914 r., które wg gen. Ludendorffa było "odkupieniem za tamtą bitwę z 1410 r.". Podaje pan tu bardzo enigmatyczny "cytat", który można dowolnie interpretować, Odkupienie win może oznaczać choćby winę...KLĘSKI. Ponadto interpretacja bitwy grunwaldzkiej przez Ludendorffa chyba nie mieści się, wg pana, w "obecnej opinii Niemców"? No chyba, że Ludendorff pisze dziś do niemieckich periodyków historycznych...Nadal proszę o namiary na obecne opinie Niemców...



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Wiem również z innych źródeł, których nie chce mi się teraz przywoływać, że dla Niemców bitwa pod Grunwaldem była tylko drobnym epizodem, związanym z istnieniem jednego z państw niemieckojęzycznych, w dodatku nie należącym do Rzeszy Niemieckiej, które do historii Niemiec zostało wprowadzone dobitniej dopiero w XX w. To marginalne traktowanie było spowodowane m.in. przykrą dla Niemców kontestacją, że najznaczniejszymi ich przeciwnikami podczas owej bitwy byli Marcin z Wrocimowic, Zawisza Czarny lub Zyndram z Maszkowic, czyli rodowici Niemcy - jeżeli przyjąć obecną ich klasyfikację narodową. U nas bitwa pod Grunwaldem jest najbardziej ewidentnym przykładem polskiego zwycięstwa nad germańszczyzną, podczas gdy w Niemczech jest ona uważana tylko za incydent, odbywający się na dzikich peryferiach Rzeszy, w którym część Niemców - walczących dla zarobku po polskiej stronie - sprzeniewierzyła się swemu posłannictwu narodowemu i zahamowała na pewien czas postęp cywilizacyjny na wschodzie. Tak więc mankamentem olbrzymiej większości opracowań na temat Grunwaldu jest brak odniesienia się ich autorów do tego aspektu bitwy.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@bartensteiner: Domagasz się Waść rzeczy prawie niemożliwej, zresztą między Łabą a Niemnem wymieszanie słowiańskie/polskie i niemieckie było rzeczą powszechną, no i oczywiście niechętnie wspominaną. Z tamtej strony (niemieckiej), praktycznie nigdzie nie znajdziemy na przykład analizy narodowościowej armii Fryderyka Wielkiego. Nie znajdziemy bo - tak "na oko", sądząc po nazwiskach dobre 30% składu stanowili Słowianie, w tym np. berlińczycy - zwykli żołnierze, nie potrafiący mówić po niemiecku. Czy np. Francuzi tak otwarcie piszą o pochodzeniu kilku swych wybitnych dowódców z XVI i XVII w., czy np. John Cabot nie jest bohaterem Anglii bez przesadnego wspominania o pochodzeniu?



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

No cóż, uważny czytelnik pańskich wpisów zrozumie zapewne, że pańskie pierwsze twierdzenie ("w obecnej opinii Niemców Krzyżacy zostali pokonani głównie w wyniku braku ogólnonarodowej solidarności.") nie zostało niczym poparte. Marginalizm tej bitwy w świadomości Niemców ponownie bowiem tegoż twierdzenia nie dowodzi, choć pan dodaje kolejne własne twierdzenie: "To marginalne traktowanie było spowodowane m.in. przykrą dla Niemców kontestacją, że najznaczniejszymi ich przeciwnikami podczas owej bitwy byli Marcin z Wrocimowic, Zawisza Czarny lub Zyndram z Maszkowic, czyli rodowici Niemcy ". Nadal proszę o namiary na obecne opinie Niemców...Ja w dziełach niemieckich historyków zakonu, przetłumaczonych na polski, nigdy się nie natknąłem na cokolwiek, co mogłoby posłużyć do usprawiedliwienia pańskich pomysłów w tej kwestii..



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@mbbaran. Nie zajmowałbym się - ahistorycznym z ówczesnego punktu widzenia - określaniem narodowości rycerzy pod Grunwaldem, gdyby nie fakt, że w naszej historiografii i literaturze pięknej począwszy od XIX w. bitwa ta jest nieodmiennie określana jako triumf polskości nad niemieckością, co jest przecież zwyczajnym fałszem. Nie mam więc zastrzeżeń do uproszczonego stwierdzenia, że Polska pokonała państwo zakonne, ale nie godzę się na używanie Grunwaldu do polepszania samozadowolenia swych rodaków, gdy mówią, że Polacy pobili tam Niemców. Nie mam też pretensji, gdy na zasadzie skrótu myślowego pisze się o Szwedach pod Częstochową w 1655 r., podczas gdy nie wiadomo czy był tam choćby jeden etniczny przedstawiciel tej nacji, bo nie jest to wykorzystywane do wykazywania wyższości Polaków nad Skandynawami.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@bartensteiner: Ech, gdybyś Waść dodał jedno słowo i napisał "niemieckiego państwa zakonnego" to byłoby bardziej . Krzyżacy sami określali się jako Deutscher Orden a naprzeciw stało głównie Królestwo Polskie, więc jaki to był konflikt?



Odpowiedz

@bartensteiner Takich bzdur już dawno nie czytałem. Może niedługo dowiemy się, że Grunwald nie był zwycięstwem polskim nad Krzyżakami?



Odpowiedz

@bartensteiner I litewskim.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Pan bartensteiner jak zwykle wyważa dawno otwarte drzwi...W historiografii ostatniego 30 lecia nie spotkałem określenia Grunwaldu jako "triumfu polskości nad niemieckością", ba, nawet w podręcznikach do szkół średnich trudno już znaleźć tak jednoznacznie nacjonalistycznie nastawioną propagandę. Może po prostu czas czytać jakieś nowsze książki?



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@Śmiech. Co też Pan wypisuje! Każdego roku w lipcu odbywa się misterium, gdzie czci się nasze zwycięstwo nad Niemcami. O tym, że były to "tylko" wojska Zakonu, także nieniemieckie, nie wie lub nie pamięta 99% Polaków.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

W tym misterium, w którym miałem szansę uczestniczyć, herold wszem i wobec rozgłasza pochodzenie i skład chorągwi walczących po jednej i drugiej stronie. A chorągwie faktycznie składu są ogólnoeuropejskiego. Panie bartensteiner, proszę sprawdzać, nim pan znowu naskrobie jakiś stereotyp... O tym, co na ten temat wie lub nie wie 99% Polaków, nie mnie wyrokować. Ale to już większy problem- popularyzacji wiedzy naukowej. Ta naukowa wiedza jednak, wbrew temu, co pan wcześniej napisał, zarówno po stronie niemieckiej jak i polskiej DAWNO porzuciła prymitywnie nacjonalistyczną wykładnię dziejów (przynajmniej w tym temacie :)), dziś nawet w podręcznikach do szkoły średniej znajdzie pan próby ukazywania pozytywnych skutków kontaktów Polski z Zakonem Krzyżackim. Poza tymi negatywnymi, rzecz jasna...



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

A jak wyobrazacie sobie ustawianie w kolumne- klin 700 konnej choragwi zlozonej z pospolitego ruszenia i w ogole mobilnosc takiego zwiazku taktycznego podczas bitwy.-chodzi mi o przegrupowania. Przypomne ze nie jest to zdyscyplinowana husaria zlozona z ok 200 towarzyszy.Odsylam tez do ataku Koekeritza na Krola i fragmentu ze ...piesi zdarli z niego zbroje... Chyba lepiej obslugiwac wlasnego rycerza pieszo ,strzelac tez lepiej...



Odpowiedz

Gość: Ł |

@Ichwisenicht A skąd pomysł na chorągiew liczącą 700 zbrojnych?



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

Wielka po stronie polskiej liczyla zdaje sie ponad tysiac, a okolo 700 koni byly co najmniej 2 nastepne



Odpowiedz

Gość: nu swiętne |

"Niektórzy z uciekających dotarli aż na Litwę, gdzie przynieśli informację o rzekomej klęsce armii sprzymierzonych." Ile mozno powtarzac basni Dlugosza?



Odpowiedz

Gość: Tomasz Bukowski |

Doktor nauk humanistycznych. I to już w sumie wyjaśnia liczbę błędów w artykule. Nie ma czegoś takiego jak bitwa kawaleryjska z obu stron. Może byc zagon kawaleryjski jednej strony, żadko zagon obustronny części armi. Obustronny zagon kawaleryjski to bitwa pod Koronowem w 1410, gdzie obie strony unikały piechoty przeciwnika. Pod Grunwaldem obie strony miały główne siły, więc sensu w osłabianiu się poprzez pozostawienie piechoty (nie tylko chłopskiej ale każdej) nie ma. Od razu pseudohistorycy rzucą że liczyła się szybkość i dlatego bez piechoty. Strona krzyżacka miała artylerię, łuczników i tabory, więc jeszcze woniejsze wojska niż piechota. Polacy mieli wojska inżynieryjne (słynny most oraz jednostki obsługujące machiny oblężnicze). Są dokumenty opisujące udział piechoty po naszej stronie, ale historykom nie chce ich się szukać. Celem wojsk koronnych było zdobycie Malborka, to jak chcieli tego dokonać bez piechoty?



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Tomasz Bukowski

Nie ma żadnych źródeł wskazujących na udział piechoty w bitwie. Do przebiegu bitwy jest kilka zaledwie tekstów - Długosz, Kronika Konfliktu, Possilge, list dowódcy krzyżackich zaciężnych plus ruska późna Kronika Bychowca.

Mieliśmy w Polsce historyków postulujących udział piechoty w bitwie (S. M. Kuczyński), i jakoś nie potrafili nowych źródeł wskazać.



Odpowiedz
Krzysztof Latocha

Doktor nauk humanistycznych, członek Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Łodzi. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół czterech zagadnień: Okres bezkrólewia w Polsce po śmierci Władysława Warneńczyka; Elity polityczne późnośredniowiecznej Polski; Działalność urzędników w Polsce Centralnej w XV w.; Rody szlacheckie województw łęczyckiego i sieradzkiego w średniowieczu.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org