Opublikowano
2015-01-31 13:13
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego 1. Armia Wojska Polskiego rozpoczęła walki o Wał Pomorski?

Początek 1945 r. to na ziemiach polskich czas przetaczania się frontu wschodniego w kierunku Odry i Berlina. W ostatnich dniach stycznia rozpoczęły się walki w rejonie Wału Pomorskiego. Jak do nich doszło?


Strony:
1 2 3

Ofensywa Armii Czerwonej z zimy 1945 r. (domena publiczna). 12 stycznia 1945 r. znad Wisły, Narwi i Niemna ruszyła wielka ofensywa Armii Czerwonej w kierunku zachodnim. Jej celem, wyznaczonym przez Stalina, miało być zdobycie Berlina jako serca hitleryzmu. Szybko okazało się, że po krótkich walkach przełamujących oddziały radzieckie osiągnęły sukces – armie 1. Frontu Białoruskiego marsz. Gieorgija Żukowa i 1. Frontu Ukraińskiego marsz. Iwana Koniewa ruszyły w szybkim tempie na zachód, zajmując kolejne polskie miasta i rozbijając jednostki niemieckiej Grupy Armii „A”. Wolne od Niemców były Warszawa, Częstochowa, Kraków i Łódź, a pod Poznaniem rozpoczęły się walki z silnym garnizonem hitlerowskim. Jednostki szybkie wyminęły tworzone ad hoc miasta-twierdze i pędziły do Odry, na której zachodnim brzegu na przełomie stycznia i lutego uchwyciły przyczółki. Do Berlina pozostawało stamtąd mniej kilkadziesiąt kilometrów.

Zmiana, która przedłużyła wojnę?

O ile w centralnej i południowej Polsce natarcie rozwijało się prawidłowo, na północy zaczęły występować problemy. Znad Narwi nacierał 2. Front Białoruski dowodzony przez marsz. Konstantego Rokossowskiego. W założeniu miał on iść ramię w ramię z frontem Żukowa na północnym Mazowszu, przekroczyć Wisłę w jej dolnym biegu w rejonie Malborka, a potem zająć Pomorze, cały czas osłaniając prawą flankę 1. Frontu Białoruskiego. Jeszcze dalej na północ, w Prusach Wschodnich, walczył 3. Front Białoruski gen. armii Iwana Czerniachowskiego. To on, wespół z 1. Frontem Nadbałtyckim gen. armii Iwana Bagramiana, miał zająć najdalej na wschód wysuniętą prowincję niemiecką.

Rzeczywistość jednak częściowo zweryfikowała plany stalinowskich generałów. Gdy 13 stycznia wojska Czerniachowskiego ruszyły do ataku, spotkało je niemiłe zaskoczenie: Niemcy opuścili pierwszą linię frontu, dalej stawiając zacięty opór. Najcięższe walki toczyły się w rejonie miejscowości Kattenau niedaleko Gąbina (Gumbinnen), którą Niemcy odbili, wprowadzając do walki swój ostatni odwód: 5. Dywizję Pancerną. Natarcie 3. Frontu Białoruskiego utknęło, a jednostki radzieckie poniosły spore straty. Ostatecznie Czerniachowski 20 stycznia przebił się przez niemieckie linie i ruszył na Królewiec. Był to już jednak sukces spóźniony.

Przeczytaj również:

Tego samego dnia Stawka Najwyższego Naczelnego Dowództwa, czyli kierownictwo Armii Czerwonej, wydało nową dyrektywę działania w Prusach Wschodnich: 2. Front Białoruski Rokossowskiego, który wkrótce po rozpoczęciu ataku odniósł sukces i parł na północny-zachód, otrzymał polecenia zwrócenia trzonu swoich sił na północ i odciążenia Czerniachowskiego wyjściem na tyły Niemców broniących się w Prusach Wschodnich. Tym sposobem do wykonania uderzenia na Pomorze zostało radzieckiemu marszałkowi polskiego pochodzenia tylko dwie armie ogólnowojskowe. Było to zdecydowanie za mało – możliwość osłonięcia prawej flanki Żukowa stanęło pod znakiem zapytania. Decyzje te wpłynęły na dalsze losy całej operacji wiślańsko-odrzańskiej.

Polacy wchodzą na pierwszą linie

Stanisław Popławski, dowódca 1. Armii Wojska Polskiego (fotografia powojenna). Dowództwo objął w grudniu 1944 r., zastępując gen. bryg. Władysława Korczyca, późniejszego Szefa Sztabu WP, pełniącego obowiązki dowódcy po usunięciu ze stanowisku gen. dyw. Zygmunta Berlinga w październiku 1944 r. (domena publiczna). W czasie, gdy wojska Żukowa i Koniewa galopowały na zachód, a Czerniachowski przebijał linię wschodniopruskiej obrony, 1. Armia Wojska Polskiego znajdowała się jeszcze w rejonie wyzwolonej Warszawy. W jej skład wchodziło wówczas pięć dywizji piechoty (1. DP im. Tadeusza Kościuszki, 2. DP im. Henryka Dąbrowskiego, 3. DP im. Romualda Traugutta, 4. DP im. Jana Kilińskiego oraz 6. DP), 1. Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte (trzy bataliony czołgów T-34/76 oraz batalion piechoty zmotoryzowanej), 4. pułk czołgów ciężkich (IS-2), 13. pułk artylerii pancernej (działa samobieżna SU-85) i 7. dywizjon artylerii pancernej (działa samobieżne SU-57). 1. Brygada Kawalerii, 1. batalion rozpoznawczy, pięć brygad artylerii (1. Brygada Artylerii Armat, 2. i 3. Brygada Artylerii Haubic, 4. Brygada Artylerii Przeciwpancernej oraz 5. Brygada Artylerii Ciężkiej), 1. pułk moździerzy oraz liczne jednostki armijne i tyłowe. Razem Armia liczyła ok. 70 tys. żołnierzy. Dowodził nią gen. dyw. Stanisław Popławski, w Armii Czerwonej dowódca dywizji i korpusu.

19 stycznia 1. AWP przeniesiono do pierwszej linii 1. Frontu Białoruskiego i skierowano na Bydgoszcz, na prawą flankę tego zgrupowania. Większość sił przemieszczała się w kolumnie marszowej, część zaś (3. i 6. DP, 3. BAH oraz 1 pułk moździerzy) zabezpieczała marsz, organizując ruchomą obronę nad Wisłą (w tym czasie istniała kilkudziesięciokilometrowa luka między 1. a 2. Frontem Białoruskim). W awangardzie marszowej szły jednostki szybkie (artyleria pancerna, kawaleria i batalion rozpoznania – brygadę pancerną przekazano do wsparcia jednej z armii radzieckich), 2. DP pozostała zaś w Warszawie pełniąc służbę garnizonową. Tak zwany marsz-manewr wiódł m.in. przez Kazuń, Sochaczew, Gąbin i Włocławek. 25 stycznia czołówka 1. Armii doszła do Bydgoszczy, w której walczyły już oddziały 47. Armii wraz z przydzieloną polską brygadą pancerną. W walkach o miasto wzięły udział polskie jednostki kawalerii, batalion rozpoznawczy oraz 8. pułk piechoty z 3. DP, który w uznaniu swoich zasług otrzymał potem nazwę „bydgoskiego”.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: AWU |

Ciekawy artykuł. Wiąże się z nim postac zmarłego dziś prezydenta von Weizsaeker'a, wielkiego przyjaciela i orędownika Polski ktory już od lat 60-tych publicznie wypowiadał się za uznaniem granicy na Odrze i Nysie (jako jedyny członek CDU). Von Weizsaeker walczył wraz z bratem w 1939r przeciw G.O. gen Skotnickiego w Borach Tucholskich, jego brat poległ 02IX. W 1945r bronił Prus Wsch w kotle Heiligenbeil(ob Mamonowo obw Kaliningradzki). Przez 2 i pół miesiaca niedobitki 4 Armii i Grupy Kurland - 70tys żołnierzy mając jedynie 35 czołgów i 80 dział pancernych Stug III i IV (na 120km frontu) przy minimalnym wsparciu lotnictwa - powstrzymywało 900 tys Sowietów z 2 i 3 Frontu Białoruskiego umożliwiając ewakuację ponad 200 tys cywili z Warmii Mazur i Prus.Ciężko ranny von Weizsaeker był na jednej z ostanich łodzi które odpłynęły z Bałgi w dniu kapitulacji 29.03.45 Walki te były niezwykle zacięte jako iż udane kontrataki niemieckie pod koniec 44r ujawniły ogrom zbrodni na ludności cywilnej na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. Poległo 20tys żołnierzy niemieckich 10 tys cywili, ewakuowano 15 tys wojska, 30tys dostało się do niewoli ponad 5 tys zaginionych. Straty sowieckie 90 tys zabitych, zniszczonych 650 czołgów i 120 samolotów. Warto pamiętać iż w czasie operacji Hannibal ewakuowano od 800tys do 1mln osób. Ostatnie statki odpływały 08-09 maja 45 a mniejsze łodzie nawet do 15 maja aczkolwiek w tym ostatnim tygodniu większość została przechwycona i zatopiona przez sowieckie kutry torpedowe. Postacią godną uwagi wymienioną w tym artykule jest również gen Wenck. Utalentowany "Jungegeneral" jeden z najmłodszych (rocznik 1900) i najlepszych generałów Wehrmachtu. Również walczył w 39r w Polsce jako z-ca dow 1DPanc, we swoich wspomnieniach wysoko ocenił postawę 16DP gen Szyszko Bohusza pod Bzurą a zwłaszcza gen Kutrzebę. Jest jednym z bardzo nielicznych generałów który zdobył głeboki szacunek nie tylko Niemców ale również Aliantów. W kwietniu 45r jako dowódca 12 Armii nie wykonał bezsensownego rozkazu Hitlera nakazujacego atak w kierunku Berlina. Jego oddziały stały nad Łabą i większośc wojsk po prostu czekała już tylko na nadejście Aliantów i kapitulację. Otrzymywał dramatyczne wezwania o pomoc od niedobitków 9 Armii otoczonej 150 km na wschód w lesie Halbe. Broniło się tam ok 50 tys żołnierzy jednak wraz z nimi przebywało 160 tys uchodżców cywilnych. Byli dziesiątkowani ogniem rakiet i haubic oraz nalotami lotnictwa zrzucającego bomby fosforowe. Gen Wenck przemówił do swych żołnierzy."..musimy pójść do boju jeszcze raz, już ostatni raz. Tu nie chodzi o Berlin, nie chodzi o Rzeszę. Musimy ocalić tych ludzi od śmierci i od Rosjan.." Jak wspomina ówczesny młody saper 12 Armii Hans-Dietrich Genscher "zmęczeni i zrezygnowani poczuliśmy ciężar odpowiedzialności i lojalności". Atak oddziałów gen Wenck'a i symultaniczny atak z okrążenia niedobitków 9 Armii był ostatnim przykładem mistrzowskiej wręcz taktyki w walkach odwrotowych. Przedzierająca się długa na 80km kolumna prowadzona była przez kilkanaście ciężkich czołgów 502 Bat Panc. Piechota osłaniała flanki. Tył osłaniało ostatnie kilkadziesiąt dział pancernych opózniających napierające czołgi 3 i 4 Armii Panc Gwardii. W srodku maszerowało ponad 100tys uchodżców cywilnych. Plan niemiecki był oczywiście jasny dla Sowietów i podjęli wiele prób rozerwania kolumny na części. Jest więc wręcz zadziwiająca postawa wojsk niemieckich maszerujących na flankach, jako iż nie były to już jednolite oddziały a grupy bojowe formowane ad hoc z rozbitkow z róznych jednostek. Pierwsze kolumny dotarły nad Łabę cztery dni pózniej 02 maja, na drugim brzegu stały już czołgi amerykańskiej 9 Armii. Bardzo ciekawe wspomnienia ówczesnego kpt a póżniej generała W.Crighton'a. "Surrealistyczny widok. Nasze czołgi stoją na brzegu rzeki. Po drugiej stronie dziesiątki tysięcy cywili i oddziałow wojska. 700m od nas kilkanaście znienawidzonych przez nasze załogi dział 88mm, strzelają jak szaleni starając się trzymać sowieckie czołgi w dystansie uniemożliwiajcym im ostrzał uchodzców.Saperzy niemieccy budują kładki po zniszczonym moście, wielu Niemców płynie wpław lub na prowizorycznych tratwach, ranni zsuwają się do wody i toną. Płk Vickery wywołany przez radio przez sztab gen Simpsona - Sowieci rządają abyście otworzyli ogień na Niemców! Płk Vickery patrzy na mnie z niedowierzaniem 'mam kończyć wojnę jako rzeznik kobiet i dzieci?!' .. krzyczy do radiowca 'przekażcie sztabowi że Sowieci za blisko nieprzyjaciela, mogę przypadkiem ich ostrzelać'.." Gen Wenck wyprowadził z kotła Halbe przez Łabę 25 tys żołnierzy i 130 tys cywili. Zachował się unikatowy film ukazujący moment przekraczania mostu w Tangermuende przez uchodżców i jednostki niemieckie: www.youtube.com/watch?v=4YDN9lcS6tI Film ciekawy ze wzgl na swą autentyczność, przez kilka sekund pojawia się gen Wenck, widać jak traktowano jeńcow z SS, kobiety w elementach umundurowania-wyjaśnił to w swej ksiązce A. Beevor, na wschodnim brzegu rzeki pojawiła się plotka iż Amerykanie przyjmować będą jedynie wojskowych, z tego powodu żołnierze oddawali swe kurtki i czapki kobietom aby uchronić je od "wyzwolenia" przez A.Cz. Znaczenie tych dni dla Niemiec najlepiej podsumował zmarły prezydent:"8 maja był dniem klęski, klęski która wyzwoliła Niemcy od nazizmu".



Odpowiedz

Gość: mk84 |

@up Bardzo ciekawy komentarz, przyjemnie go było przeczytać.



Odpowiedz

Gość: Lolomar |

Mam pytanie dotyczące pierwszego komentarza. Czy te wspomnienia generała Wencka zostały wydane po polsku czy w jakimkolwiek języku? Czy istnieją tylko w rękopisie? Z góry dziękuję za odpowiedź. :)



Odpowiedz

Gość: AWU |

@Lolomar: Wenck pisał dziennik którego część (lata 43-45) zaginęła pod koniec wojny. W niewoli spisał wspomnienia z tych lat. Być może zamierzał to wydać pod koniec życia lecz zginął w wypadku samochodowym w 82r. Korzystał z tych materiałow autor jego biografii irlandzki historyk Dermot Bradley, który również napisał doskonałą biografię Guderiana. Ksiązka "Walther Wenck,General der Panzertruppe" wydana po niemiecku. Wiele lat temu czytałem ją w wersji angielskiej ale był to bardzo mały nakład wewn wydawnictwo kanadyjskiego RMC w Kingston. Nie sądzę aby istniało inne wydanie po angielsku.



Odpowiedz

Gość: Lolomar |

@AWU Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Zainteresowały mnie losy generała podczas kampanii w Polsce i jego ocena polskich dowódców. Teraz wiem po co sięgnąć. :) Pozdrawiam serdecznie! :)



Odpowiedz

Gość: AWU |

Polscy dowódcy w 1939 pochodzili głownie z 1 w.s. i wojny bolszewickiej.Glównie z c.k. armii,,oni najbardziej się sprawdzili w boju.



Odpowiedz

Gość: AWU |

Maczek, Kutrzeba , Sosabowski.



Odpowiedz

Gość: wienek |

Przeczytałem z wielkim zaciekawieniem, filmik obejrzałem też, bardzo dziękuję za udostępnienie, pozdrawiam...



Odpowiedz

Gość: AWU |

Chyba dotrzeć kwiestię kapitulacji Niemców wobec Aliantów a wobec Sowietów



Odpowiedz

Gość: AWU |

rozkaz gen Andersa umożliwiający polskie obywatelstwo jego ukrainnskim żołnierzom..



Odpowiedz

Gość: AWU |

Najszlactniejszy rozkaz w dziejach RP



Odpowiedz

Gość: AWU |

dał Virtuti Szychnucikowi



Odpowiedz

Cyt: "Biegł on od Szczecina na północnym-wschodzie przez Wałcz, Tuczno, Strzelce aż po Gorzów Wielkopolski" - chyba od Szczecinka a nie Szczecina?



Odpowiedz

@ Janusz Jotgie Tak by wychodziło z mapy ;) Oczywiście, błąd już poprawiamy



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org