Opublikowano
2014-10-28 11:15
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego doszło do podziału Cieszyna?

(strona 2)

„Dobrze, że człowiek nie wie, co go czeka” – śpiewał Jaromir Nohavica o cieszynianach z roku 1910. Na cztery lata przed wybuchem wielkiej wojny nie sposób było przewidzieć, że w miejsce austriackiego Teschen pojawi się polski Cieszyn i czechosłowacki Český Těšin. Dlaczego doszło do podziału Cieszyna?


Strony:
1 2 3 4

Niepewność

Okres półtora roku między ogłoszeniem plebiscytu a podziałem Śląska Cieszyńskiego zapisał się w historii regionu jako czas całkowitego bezładu. Nastrój tych dni i politykę poszczególnych narodów oddaje lektura ówczesnej prasy lokalnej. Zawarte w niej wzajemne oskarżenia, sprzeczne relacje tych samych wydarzeń i kłamliwa propaganda, rozpowszechniana przez wszystkie strony konfliktu, wzmagały nienawiść. Coraz częściej dochodziło do pobić (czego doświadczył ze skutkiem śmiertelnym przodek autora), napadów i zabójstw. Z powodu terroru, strajku powszechnego polskich górników i hutników w części zajmowanej przez Czechosłowację oraz fali zamieszek zrezygnowano z organizacji plebiscytu. O przebiegu granic miała zdecydować, w drodze arbitrażu, aliancka Rada Ambasadorów. Na forum dyplomatycznym starły się więc rozbieżne interesy Polaków, Czechów i Niemców.

Plan Miasta Cieszyna, ok. 1909

Strona polska żądała powrotu do linii demarkacyjnej z 5 listopada 1918 r. Głównym argumentem na rzecz rozwiązania konfliktu według polskiego scenariusza były stosunki etniczne, a te, w XIX wieku przechodziły, korzystną dla Polaków, ewolucję. W znacznej mierze stało się tak z powodu rozbiorów Polski, które zjednoczyły Śląsk Austriacki z Galicją, co z kolei otworzyło możliwości ponownej integracji tych ziem. Wraz z dynamicznym rozwojem gospodarczym, który kontrastował z galicyjską biedą, w okolice Cieszyna przybywali niewykwalifikowani, polscy robotnicy zwani „werbusami”. W 1910 r. na Śląsku Cieszyńskim językiem polskim posługiwało się 55% mieszkańców, zaś czeskim i niemieckim odpowiednio 27% i 18% mieszkańców. Polacy przeważali niemal wszędzie, za wyjątkiem zachodnich krańców regionu i większości miast, gdzie prym wiedli Niemcy. Waga stosunków etnicznych wydawała się kluczowa. Pamiętajmy, że planowano przeprowadzenie plebiscytu, zgodnie zresztą z głoszonym przez prezydenta USA Thomasa Woodrow Wilsona prawem do samostanowienia narodów.

Strona czeska miała jednak swoje argumenty. Czechom ogromnie zależało na korzyściach gospodarczych, jakie wiązały się z kontrolowaniem zachodniej części Śląska Cieszyńskiego. W odróżnieniu od biednej Galicji i Królestwa Polskiego, Czechy były zamożne – stanowiły najbogatszą część monarchii habsburskiej. Wysoko uprzemysłowiony i dobrze skomunikowany Śląsk Cieszyński stanowił łakomy gospodarczo kąsek, uzupełniający czechosłowacką gospodarkę. Największa w monarchii austro-węgierskiej huta trzyniecka, bogate złoża węgla kamiennego leżące na północ od Cieszyna, węzeł kolejowy linii Berlin-Bagdad w Boguminie oraz kolej koszycko-bogumińska łącząca Słowację z Morawami miały dla Czechosłowacji kolosalne znaczenie. Nie mogły one zostać zastąpione w żaden inny sposób podczas gdy – jak argumentowali Czesi – Polska przy korzystnym zakończeniu innego konfliktu mogła znacząco wzmocnić się dzięki Górnemu Śląskowi. Do pragmatycznych argumentów ekonomicznych dochodził bardzo ważny argument ideowo–historyczny. Cała czeska scena polityczna była zgodna co do tego, że Czechosłowacja musiała obejmować całość historycznych ziem czeskich, tzw. Korony Świętego Wacława, które zostały prawnie wcielone do monarchii Habsburgów w XVI w.

Zobacz też:

Wyniki spisu ludności wskazywały na to, że jakkolwiek plebiscyt przyniesie lokalnej społeczności niemieckiej całkowitą klęskę. Niemcy nie mogli nigdy przewyższyć liczebnie okolicznych Słowian. Na ich korzyść przemawiało jednak to, że używanie języka polskiego nie zawsze decydowało o popieraniu państwa polskiego. Podobnie, jak używanie języka czeskiego nie zawsze świadczyło o popieraniu Czechosłowacji. Władze austriackie, świadome niekorzystnych dla żywiołu niemieckiego stosunków narodowościowych, przez długie lata prowadziły politykę łagodnej germanizacji obliczoną wpierw na stworzenie silnej śląskiej świadomości regionalnej, a następnie przybliżanie jej do kultury niemieckiej, uważanej za wyższą cywilizacyjnie.

Pozdrowienia z Cieszyna! - kartka pocztowa z początku XX wieku

Tę dobrze przemyślaną politykę prowadzono za pomocą wspierania pożytecznych, z punktu widzenia Wiednia, separatystów ze Śląskiej Partii Ludowej. Najgłośniejszym tzw. „Ślązakowcem” – ideologiem narodu śląskiego – był Józef Kożdoń. Na łamach swojej gazety „Ślązak” regularnie raczył on czytelników jadowicie antypolską propagandą. Razem z miejscowymi Niemcami, agitował za niepodległością Śląska Cieszyńskiego w ramach federacji z Austrią. Był to jednak plan z wielu przyczyn niewykonalny. W pewnym momencie tak Niemcy, jak i Ślązakowcy zdali sobie z tego sprawę.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.2”:

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.2”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-1-5

Stron: 59

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: hanek |

Powtarzana bzdura "Slask cieszynski nalezal do panstwa czeskiego" dyskredytuje autora calkowicie.
Wlasciwie nie ma sensu czytac dalej, bo coz ciekawego moze przekazac osoba, na starcie piszaca stereotypowy idiotyzm?



Odpowiedz

Gość: Dan23 |

Niestety autor tekstu nie uniknął kilka rażących błędów np.: „Waśnie polsko-czeskie aż do I Wojny Światowej były tu problemem marginalnym.”… - przynajmniej od początku XXw spór z Niemcami stracił na znaczeniu, a ważniejszy się stał właśnie spór polsko-czeski o wzbudzenie „narodowej świadomości”, czy często wręcz o stworzenie jej od podstaw na „narodowym ugorze”. Spisy ludności z 1900 i 191 ten polsko-czeskich konflikt i jego siłę pokazały bardzo jasno. „Jednak już 5 listopada 1918 r. lokalne władze polskie, reprezentowane przez Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego, doszły do porozumienia z lokalnym ośrodkiem czeskim”…. - dla zachowania minimum obiektywności nie można nie przypomnieć, że umowa obu lokalnych władz z 5.11.1918r miała charakter tylko tymczasowy: „... ma charakter przejściowy i w niczem nie przesądza ostatecznego rozgraniczenia terytorialnego, które pozostawia się w całości rozstrzygnięciu przez czynniki powołane... Rząd polski w Warszawie i Rząd czeski w Pradze." Czesi uważali, że to Polacy pierwsi złamali umowę z5 listopada - prowadząc na Śl. Cieszyńskim politykę faktów dokonanych. tzn. mimo iż do takiego rozstrzygnięcia rządów centralnych jeszcze nie doszło, to władze polskie na Śląsku Cieszyńskim już ogłosiły pobór do armii polskiej, a następnie ogłosiły na tym terenie wybory do sejmu RP na 26 stycznia 1919r. Co więcej Polacy podjęli próby dokonania zmian w składzie rad gminnych będących po czeskiej stronie tymczasowej linii z 5.11. np. w Orłowej, Suchej Średniej, Łazach i Pietwałdzie. To było niezwykle istotne ponieważ tymczasowy podział z 5.11 oparty był właśnie na strukturze narodowościowej rad gminnych. A ponieważ Czesi mimo swoich oficjalnych protestów (przełom listopada i grudnia 1918r) nic nie wskórali, zdecydowali sie na najgorsze rozwiązanie - wprowadzenie dużych sił regularnego wojska czeskiego na Śląsk Cieszyński w dniu 23.1.1919.. „Wkrótce Ententa wymusiła zawieszenie broni, ogłoszono plebiscyt i wyznaczono nową, korzystniejszą dla Czechów linię demarkacyjną na Olzie.”... - linię demarkacyjną poprowadzono w oparciu o przebieg linii kolejowej Bogumin-Mosty - i pod polską kontrolę wrócił m.in. cały Cieszyn, Frysztat, Jabłonków i Trzyniec. „Przez 18 lat „mniejszość” polska znosiła liczne prześladowania ze strony państwa czechosłowackiego.”... - dla zachowania minimum obiektywności trzeba przypomnieć chociaż tyle, że sytuacja mniejszości polskiej na Zaolziu w latach 1920-1938 choć daleka od ideału była jednak najlepsza w porównaniu z sytuacją wszystkich Polaków żyjących w innych krajach sąsiadujących z IIRP ! Polacy na Zaolziu mieli duże zorganizowane polskie instytucje i organizacje kulturalne, spółdzielcze, oświatowe, mieli swoje polskie partie polityczne, swoich polskich posłów w parlamencie w Pradze, wybierali polskich radych, burmistrzów i wójtów. Mieli polskie szkoły (ponad 80) i przedszkola, polskie chóry, polskie kluby sportowe, polskie spółdzielnie, stale ukazywało się kilkanaście polskich gazet itd. itd. w latach 1919-1938 z Zaolzia musiało emigrować 12-14 tys Polaków. - dla porównania, Aneksja Zaolzia oznaczała dla mniejszości Czeskiej absolutną "śmierć cywilna i polityczną" - bez względu na to czy pochodzili z rodzin mieszkających na Zaolziu od 100 czy 5 lat. Czesi nie mieli żadnej reprezentacji politycznej, samorządowej, społecznej. Wszystkie organizacje społeczne, kulturalne, sportowe itp. zostały rozwiązane, a ich majątek przejęło państwo polskie, nie mogli nawet modlić się w kościołach po czesku, czy publicznie używać języka czeskiego. Wszystkie czeskie szkoły, przedszkola, biblioteki zostały zamknięte Spolszczano im nazwiska, niszczono i profanowano czeskie nagrobki na cmentarzach, palono publicznie czeskie podręczniki i książki itd. itd. W czasie 11 miesięcy rządów polskich 02.1938-08.1939 - z Zaolzia musiało emigrować ponad 30-35 tys Czechów. „W dniu 1 października 1938 r. wojska polskie przekroczyły Olzę przyłączając Zaolzie do Polski.”… Trzeba przypomnieć, że Zaolzie i Polacy na Zaolziu byli tylko pionkami w "chorej" polityce min. Becka. Wyraźnie to widać jeśli się przypomni że mimo iż Czesi oddali Zaolzie (10.10.1938), to już 7 października 1938r (jeszcze polskie czołgi zajmowały Zaolzie) z inicjatywy min. Becka rozpoczęto bezpośrednie przygotowania do kolejnego ataku na Czechosłowację – akcji terrorystycznej „Łom”. Od 22 października do końca listopada 1938r liczące ponad 600 ludzi, nieumundurowane oddziały terrorystyczne zbrojnie atakowały terytorium czechosłowackiej Rusi Podkarpackiej. Min. Beck nie tylko cały ten czas mocno naciskał na Węgrów żeby atakowali zbrojnie Czechosłowację ale jeszcze w październiku 1938r bezskutecznie próbował nawet wciągnąć Rumunię do kolejnego rozbioru Czechosłowacji... Kiedy na Rusi Podkarpackiej trwała akcja „Łom”, a z Zaolzia tysiącami wyganiano Czechów, rząd polski nowym ultimatum z 1 listopada 1938r znowu pod groźbą użycia siły wymusił na Czecho-Słowacji kolejne ustępstwa terytorialne, tym razem na Orawie i Spiszu. W czasie zajmowania tych terenów doszło do regularnych i krwawych starć z armią Czecho-Słowacką. Sanacyjny rząd II RP już po oddaniu Zaolzia przez Czechosłowację (10.10.1938r) konsekwentnie prowadził wobec niej skrajnie wrogą i agresywną politykę, dążąc do rozbicia tego państwa. Ten "nóż w plecy" Czechosłowacji rząd IIRP wbijał raz za razem nie tylko na polu dyplomacji ale także używając dużych sił wojska polskiego oraz przeprowadzając największa w historii II RP akcję terorystyczno-dywersyjną... "Śląsk Cieszyński znów był jednością"... - oczywiście kolejny błąd, zachodnia część powiatu frysztackiego i prawie cały powiat frydecki pozostał w Czecho-Słowacji więc Sląsk Cieszyński pozostał dalej podzielony. „Do istnej etnicznej rewolucji doszło w Bielsku, które zatraciło swoją śląską tożsamość kultywowaną przez dawnych mieszkańców.”... - do rewolucji etnicznej doszło ale na pewno nie zniknęła „śląska tożsamość” bo nie ona dominowała w Bielsku. W spisie ludności z 1910r za kryterium przyjęto język, którym spisywany posługiwał się w domu i w Bielsku spisano: 15144 Niemców, 2568 Polaków i 136 Czechów (w dodatku część spisanych jako polskojęzyczni to byli Ślązakowcy - w większości opowiadający się w 1918r za Austrią/Niemcami, a później za Czechami)... Przyczyna błędów/bibliografia: Do propagandowych źródeł i prasy z okresu „gorączki” przed-plebiscytowej proponuje podchodzić z dużą rezerwą - jest zdeformowana nacjonalistyczną „trucizną”. Jeszcze gorzej jest z polską prasą z IIRP - proszę pamiętać, że od 1926r II Rzeczypospolita nie była państwem demokratycznym ale autorytarnym z cenzurą, prześladowaniami politycznymi, Berezą Kartuską, procesem Brzeskim itd. Wartość części takich gazetowych informacji jest na poziomie „Trybuny Ludu” z PRL’u… Proszę też pamiętać, że z II RP musieli uciekać ratując życie tacy ludzie jak Wincenty Witos i Wojciech Korfanty – i to właśnie Czechosłowacja udzieliła im schronienia… Jeśli autor chce mieć szanse na obiektywne poznanie historii sporu polsko-czeskiego o Śląsk Cieszyński nie może w jego bibliografii zabraknąć publikacji takich historyków jak: Grzegorz Gąsior, Bohdan Małysz , Edward Długajczyk, Jerry Tomaszewski. Warto też sięgnąć do publikacji cenionych za obiektywne podejście do tego niełatwego tematu takich czeskich naukowców jak: Mečislav Borák, Ivo Baran , Jiří Friedl, Lubomír Nenička. Mam nadzieję że autor tekstu nie poprzestanie tylko na takim płytkim i schematycznym jednostronnym szkicu ale sięgnie do poważnych publikacji źródeł żeby poznać możliwie najbardziej obiektwyną prawdę...



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Gość: Dan23
Brawo! Swietny i obiektywny wyklad historyczny.
We wrzesniu wojska slowackie ks. Tiso
uczestniczyly w ataku na Polske...



Odpowiedz

Gość: SLONZOK |

@ Gość: A Polska w 1938 razem z Wegrami podkladala bomby na Slowacji....



Odpowiedz

Gość: SLONZOK |

@ Gość: Gość: Dan23 "od początku XXw spór z Niemcami stracił na znaczeniu" Hooopie: BAJKI. Pozatem, jesli mowa o Cieszynie - to z Austryjakoma !



Odpowiedz

@ Gość: SLONZOK,
Polska czy prywatna inicjatywa podkładała te bomby?



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Atimes - polecam w Wikipedii artykuł pod hasłem: Operacja Łom.
Oto fragmenty:
W chwili zakończenia konferencji w Monachium (29–30 września 1938) Węgry przerzuciły do Czechosłowacji dywersantów, jednak oddziały te nie były zdolne do sprawnego działania. Jednocześnie po sukcesie, jakim było uzyskanie Zaolzia, władze polskie przystąpiły do rozformowania oddziałów tworzonych na Śląsku Cieszyńskim. Część dywersantów wyrażała jednak chęć dalszej służby, wobec czego postanowiono skierować ich na Zakarpacie, gdzie również mieli prowadzić działania skierowane przeciw Czechosłowacji, dzięki czemu mieli pomóc Węgrom w opanowaniu tego regionu[1].
Za organizację i przebieg operacji odpowiadała Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Głównego, która prowadziła systematyczne akcje dywersyjne celem dezorganizacji życia wewnętrznego na styku Rusi Zakarpackiej i Słowacji[3].
Całość artykułu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_%C5%81om



Odpowiedz

Gość: Hetman Mikołaj Mielecki |

@ Gość: Gość: Dan23 Ciekawy temat z bezcennym komentarzem uzupelniajacym.Synteza obydwu textow dala by nie lada artykuł.Czyta sie z prawdziwa przyjemnoscia.



Odpowiedz

Gość: SLONZOK |

@ Atimes Polska - czytaj o "akcji Lom" np. na wikipedii



Odpowiedz

Gość: Remigius |

Jak wiemy nawet w XXI w. w Europie da się anektować część innego państwa (Krym do Rosji). Na tej samej zasadzie da się przyłączyć Zaolzie do Polski, ale nie przy takim demokratycznym ustroju jaki mamy. Potrzebny by był ustrój autorytarny-prezydencki, aby podejmować działania, które się nie mieszczą w głowach demokratom.



Odpowiedz

Gość: erwin |

@ Gość: Gość: Remigius
Tylko po co anektować coś z państwa o wyższej kulturze do państwa o niższej.



Odpowiedz

Gość: anna |

KAŻDY MARZYŁBY ABY CIESZYN I ZAOLZIE BYŁO POLSKIE.ale to chyba nie będzie możliwe, bo zmiany krzywdziły by jednak ludzi którzy zostali zasiedleni na tych terenach,a nikt jeszcze nie zbudował szczęścia na nieszczęściu innych ,mamy otwarte granice i to jest najważniejsze ,integracja,i jeszcze raz integracja pod każdym względem i na wielu płaszczyznach ,nie tylko terytorialnych ,ale i wyznaniowych,.....oraz szacunek człowieka do człowieka to podstawa w relacjach międzyludzkich i trochę głębsze spojrzenie niż własny czubek nosa....MOŻE JESZCZE takie wartości jak UCZCIWOŚĆ ....będą dla wielu nośnikami miary...zmian jakich musimy dokonać nie tylko na zewnątrz ,ale w nas samych...PROPONUJE ABY JUŻ DZIŚ O TO ZADBAĆ..wybierając w wyborach uczciwych ludzi ......www.cis.cieszyn.pl



Odpowiedz

Gość: Zefel |

@ Gość: Gość: anna
Nie wydaje mi sie aby wszyscy chcieli żeby Zaolzie było Polskie. Na pewno nie Ci którzy pracują po Czeskiej stronie biorą wypłatę w Koronach i korzystają z Czerskiej służby zdrowia. Nie sądzę również żeby ludzie posiadający Polskie obywatelstwo a mieszkający po Czeskiej stronie Ziemi Cieszyńskiej dobrowolnie chcieli obniżyć sobie poziom życia. Sto lat od czasu rozbioru Księstwa region został totalnie zmarginalizowany a jego bogactwo wytransferowane do Pragi i Warszawy.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Poprzednik pisze o Czechach i Polsce: "dwa sąsiedzkie kraje, dwa podobne języki". Owszem języki tak, przecież rycerstwo małopolskie popierając husytów stwierdzało iż robi to "dla wspólnej krwi i WSPÓLNEGO języka, ale z sąsiedztwem to już inaczej. Byliśmy oddzieleni nominalnie czeskim a de facto niemieckim Śląskiem. Husytów zaś popierano z racji cenionej zwłaszcza w Małopolsce ich nieprzejednanej antyniemieckości. To z drugiej strony nie przeszkadzało iż nieco wcześniej tj. pod Grunwaldem chorągiew krakowską niósł rodowity Niemiec czyli Marcin z Wrocimowic. Onże zresztą przeżył w dobrym zdrowiu tak malowniczo opisany przez Sienkiewicza upadek.



Odpowiedz
Dariusz Kiełb

Pochodzący z Cieszyna student III roku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowany historią społeczeństwa polskiego, ze szczególnym uwzględnieniem historii Śląska Cieszyńskiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org