Opublikowano
2015-02-17 10:00
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego w Kosowie musiała wydarzyć się tragedia?

Wielu analityków zapomina, że wydarzenia lat 90. w Kosowie były efektem sprzeczności, frustracji, nacjonalizmów, a nawet nienawiści narastających przez dekady. Doszukiwanie się jednak istoty tego konfliktu w czasach Ilirów, bitwy na Kosowym Polu lub walki wyzwoleńczej Serbów sprawia, że stajemy się zakładnikami ideologicznych nonsensów wytwarzanych przez politykierów zainteresowanych głównie utrzymaniem swoich wpływów.


Strony:
1 2

Spróbujmy zatem zdefiniować możliwą przyczynę, a nie efekt, który przecież doskonale znamy z ekranów telewizji czy gazet. W tym celu zdecydowałem się rozpocząć narrację od zakończenia pierwszej wojny światowej, nie unikając jednak krótkich, acz mam nadzieję dyskretnych, spojrzeń w odrobinę bardziej odległą przeszłość. Powtarzając jak mantrę, że każdy proces, a proces historyczny w szczególności, jest z samej definicji rozciągnięty w czasie, będę się czasem koncentrował na zagadnieniach jedynie pośrednio (?) związanych z postawionym w tytule pytaniem.

Wydarzeniami, które w sposób przełomowy wpłynęły na historię regionu, były dwie wojny bałkańskie, w wyniku których przemodelowany został porządek polityczny panujący na półwyspie. Skutkiem tego było między innymi przyłączenie Kosowa do Serbii, ale bardziej istotne wydaje się, że państwo to stało się w obliczu klęski Bułgarii lokalnym mocarstwem. Kwestią mniejszej rangi, aczkolwiek mającą wpływ na późniejsze wydarzenia, było utworzenie niepodległej Albanii – państwa słabego nie tylko ze względu na potencjał ekonomiczny, liczebności armii czy sytuację geopolityczną.

Zmiany granic po dwóch wojnach bałkańskich (domena publiczna)

Przełom wieków XIX i XX to czas, w którym zaczęła rodzić się albańska świadomość narodowa, wcześniej skutecznie tłumiona przez tureckiego okupanta. Przyczyn takiego stanu rzeczy było co najmniej kilka, a najważniejszymi były: konwersja większości Albańczyków na islam (w Imperium Osmańskim urzędy mogły być sprawowane jedynie przez wyznawców islamu, poddani chrześcijańscy posiadali szeroką autonomię, lecz pozbawieni byli praw politycznych), istnienie podziałów religijnych wśród samych Albańczyków (prócz islamu sunnickiego wyznają oni także bektaszyzm, prawosławie oraz katolicyzm rzymski i grecki, a dodatkowo istnieją także bractwa mistyczne sufi), brak silnej i wspólnej tradycji państwowej, górzyste ukształtowanie terenu utrudniające komunikację i pozwalające poszczególnym grupom ludności na funkcjonowanie w izolacji oraz zróżnicowanie etniczne i dialektyczne Albańczyków.

Tymczasem sami Serbowie, a przynajmniej spora część ich elit, traktowali swych albańskich sąsiadów jako zislamizowanych podczas okupacji tureckiej Serbów. Poglądy takie nie były odosobnione także w przyszłości. Po utworzeniu w wyniku I wojny światowej Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS) sytuacja w Kosowie była, mówiąc oględnie i delikatnie, nieciekawa. Uprzywilejowana pozycja Serbów wobec ludności albańskiej (celowo używam zwrotu „ludność albańska” zamiast „Albańczycy”) skutkowała lepszym dostępem tych pierwszych do edukacji, ziemi, i tym podobnych. Odnotowując banał, iż analfabetyzm był na tym terenie powszechny, trzeba powiedzieć, że było to świadome wykluczanie. Każda strona, która była akurat górą, prowadziła zawsze politykę wykluczania tej słabszej. I nie dotyczy to tylko relacji serbsko-albańskich.

Polityka władz Królestwa SHS

Władze Królestwa SHS, stając przed koniecznością przełamania istniejących w kraju podziałów, toczyły wewnętrzny spór o przyszły kształt nowego państwa. Ostatecznie zostało ono scentralizowane i zdominowane przez Serbów. Dnia 28 czerwca 1921 roku (a jakże, w rocznicę bitwy na Kosowym Polu) uchwalono konstytucję, a wkrótce także ustawę o podziale administracyjnym na 33 oblasti, w których liczba ludności nie przekraczała 800 tysięcy mieszkańców. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kryteria, na zasadzie których wyznaczano granice tych obwodów. W pełni zrozumiałe jest, że władze nie brały pod uwagę różnic historycznych, ale dziwnym trafem w żadnej z nowo utworzonych jednostek ludność albańska nie stanowiła większości.

Aleksander I Karadziordziewić, król Królestwa SHS, a następnie Jugosławii (od 1929 roku), w której po przeprowadzonym przez siebie zamachu stanu sprawował dyktatorską władzę (domena publiczna) Już po zamachu stanu z 1928 roku i po późniejszej o rok zmianie nazwy państwa na Królestwo Jugosławii, uchwalono nową konstytucję, na mocy której uznano, iż od tej pory Serbowie, Chorwaci i Słoweńcy stają się jednym narodem – Jugosłowianami. Innych nacji, rzecz oczywista, nie brano nawet pod uwagę. Celem takiego działania miało być przede wszystkim wyeliminowanie narastających sprzeczności narodowych, które objawiały się nastrojami panującym w jugosłowiańskim parlamencie, Skupsztynie. Na porządku dziennym były bijatyki i szarpaniny, o słownej przemocy nie wspominając. Apogeum, które było bezpośrednią przyczyną wprowadzenia dyktatury, było wystąpienie Punišy Račicia z 20 czerwca 1928 roku, w którym z iście bałkańskim temperamentem wzywał z parlamentarnej mównicy do utworzenia „wielkiej Serbii”. Twierdził też, że on sam nie zawaha się sięgnąć po broń w imię obrony zagrożonych serbskich interesów, co też uczynił – wyjął rewolwer i zabił trzech posłów z Chorwackiej Partii Ludowej (HSS) (jednym z nich był przywódca tej partii, który zmarł w wyniku odniesionych ran półtora miesiąca później).

Odgórne utworzenie jednego narodu jugosłowiańskiego, jak to zwykle bywa z takimi pomysłami, nie mogło przynieść pozytywnego rezultatu. Jeszcze przed wojną waśnie narodowe dawały o sobie znać, choć przypominały raczej bombę tykającą w oczekiwaniu na detonację. Vaso Čubrilović, serbski polityk i uczestnik zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, uważał na dwa lata przed wybuchem wojny, że jedyną możliwością utrzymania Kosowa jest użycie przeciwko Albańczykom „brutalnej siły” i ich wygnanie, gdyż „obecnie świat przyzwyczaił się do gorszych rzeczy”. Przywoływał zbrodnie popełniane przez ZSRR i hitlerowskie Niemcy, by pokazać, że „wysiedlenie kilkuset tysięcy Albańczyków nie spowoduje wybuchu wojny światowej” (cyt. za: M.J. Zacharias, Komunizm, federacja, nacjonalizmy…).

„Nowy ład”

Po zakończeniu wojny w Jugosławii proces rzeczywistej stalinizacji postępował znacznie szybciej, niż gdziekolwiek indziej w regionie. Tito jako pierwszy zdecydował o ogłoszeniu kraju republiką, jako pierwszy też – 31 stycznia 1946 roku – wprowadził (rękoma skupsztyny po „wyborach” z 11 listopada 1945 roku) nową konstytucję Jugosławii. Na jej mocy kraj został podzielony na Ludowe Republiki: Serbską, Chorwacką, Słoweńską, Macedońską, Czarnogórską oraz – tu nowość – Bośni i Hercegowiny. W ramach pierwszej z nich wydzielono jeszcze Autonomiczną Prowincję Wojwodiny oraz Autonomiczny Obwód Kosowa i Metohiji.

Autonomiczną Prowincję Wojwodiny (na północy) oraz Autonomiczny Obwód Kosowa i Metohiji (na południu) w ramach Serbskiej Republiki Ludowej (rys. Morwen & Aiwazovsky, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Jakie były motywy postępowania lidera jugosłowiańskich komunistów? Bynajmniej nie była to chęć złagodzenia losu ludności albańskiej zamieszkującej Kosowo, chociaż stosunki pomiędzy partiami komunistycznymi w Albanii i Jugosławii były w owym czasie lepiej niż dobre. Ba, ponoć Enver Hodża rozmawiał nawet z Titą o możliwości utworzenia federacji z ludową Albanią, jakkolwiek abstrakcyjnie by to dziś nie brzmiało.

Zasadniczym celem Tity było takie zorganizowanie państwa, które pozwoliłoby uniknąć dominacji jednego z narodów nad pozostałymi, co wynikało z doświadczeń okresu przedwojennego. Wtedy to większość stanowisk nie tylko politycznych, ale także w wojsku (oczywiście w korpusie oficerskim) obejmowali Serbowie. Na początku istnienia Królestwa SHS 2/3 wszystkich tek ministerialnych trafiło do Serbów, a na 165 generałów aż 161 było przedstawicielami do tego narodu.

Jak się wydaje, Tito nie pałał szczególną niechęcią do Serbów (sam był synem Chorwata i Słowenki). Uznawał raczej, że osłabienie ich aspiracji ułatwi przyszłe rządzenie krajem, pomoże zachować wewnętrzną równowagę oraz umożliwi wygaszanie ewentualnych waśni narodowościowych. Posunięcia te z pewnością nie miały na celu emancypacji Albańczyków w Kosowie. Były to też działania podejmowane z myślą o przyszłości, jako że kilka pierwszych lat po zakończeniu wojny to czas wzmożonej stalinizacji i terroru, naznaczony fizyczną eliminacją całej opozycji, którą przeprowadzono nie zważając na pochodzenie narodowe, region zamieszkania czy jakikolwiek inny czynnik.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Hubert |

Dobry, obiektywny artykuł, a ja obawiałem się, że będzie to kolejna proalbańska publikacja. Myślę jednak, że opisywanie sprawy Kosowa na tle tylko XX wieku nie jest pełne. Duże znaczenie miały także wcześniejsze wydarzenia, a chodzi mi mianowicie o bunty serbskiej ludność zamieszkującej Kosowo(i nie tylko) co w konsekwencji prowadziło do mordowania części Serbów, a części wysiedlania na inne tereny, podczas gdy na ich miejsce przybywali Albańczycy. To też jest bardzo ważne.



Odpowiedz

Gość: olo |

Bardzo fajny art. Sporo się dowiedziałem. Pozdrawiam serdecznie.



Odpowiedz

Gość: Machina |

Sprytny ten przeskok od roku 1928 do 1946 ;-) Pewnie dlatego, że w tym okresie nie działo się między nimi nic nadzwyczajnego ;-)



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

No własnie. Skąd ta biała plama, no i jedno pytanie: w bibliografii nie ma \"Źródeł nienawiści\" - przypadek, celowo?



Odpowiedz

Gość: jacek m. |

Przyłączam się do pochwał - artykuł bardzo dobry.@ Hubert autor wyraźnie zaznaczył,że skupia się na XX wieku,choć niewątpliwie masz rację ;)



Odpowiedz

Gość: Przemysław Damski |

Bardzo ciekawy i przejrzysty wywód Pawle. Jeśli mógłbym coś zasugerować, to wskazałbym, że idea jugoslawizmu była ważną koncepcją w 2. poł. XIX w. Nie oznacza, że akceptowaną przez większość mieszkańców Bałkanów, lecz nie wzięła się z powietrza z chwilą powstania SHS. Jeszcze raz dzięki za ciekawy tekst.



Odpowiedz

Gość: Paweł Wawryszuk |

Moi drodzy, Nie popadając w samozachwyt, dziękuję za w miarę pozytywne komentarze odnośnie do tekstu. Z większością uwag muszę się zgodzić, ale na kilka odpowiem: Taka jest specyfika przygotowywania tego typu tekstów,pozwoliłem sobie na wybranie niektórych elementów niezbędnych do zobrazowania tematu, stąd rzeczone \"białe plamy\". Odnośnie do źródeł nienawiści, oczywiście znam ten tekst, ale jest jeszcze pewnie z 200 innych pozycji wartych przytoczenia, dlatego wyszło jak wyszło. Gdybyście mieli pytania, postaram się odpowiedzieć. Paweł Wawryszuk



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

A może by nastepny tekst o idei Jugosławii. W swoim, nie tak krótkim czasie inspirowała ona bardzo dużą część tamtejszych społeczeństw i nie może być widziana tylko poprzez komunizm Tity. Pamiętajmy iż Tito i ludzie \"jugosławiańscy\" (z nie tak ogromną pomocą Chuchilla) zwyciężyli właściwie wbrew wszystkim dookoła, w tym i przeciw Stalinowi. Coś musiało ich pchać do działania skoro np. z malutkiego dalmatyńskiego miasteczka Sutivan pewnej jesiennej nocy w 1943 r. by walczyć o Jugosławię odpłynęło na kontynent 300 ochotników.



Odpowiedz

Gość: kyna71 |

Witam, ja niestety nie podzielam pozytywnych opinii nt. komentowanego artykułu. Nie rozumiem oczywiście tzw. przeskoku czyli wielkiego uproszczenia użytego przez autora, a dotyczącego głównie kontekstów związanych z sytuacją Kosowa, a właściwie całych Bałkanów podczas obydwu wojen światowych. Poza tym zupełnie brak odniesień do wcześniejszych okresów historycznych. To mniej więcej tak jakby oceniać stosunki polsko - ukraińskie z pominięciem faktu istnienia Rzeczypospolitej Obojga Narodów czy wzajemnych relacji pomiędzy tymi narodami podczas wojen światowych.Przepraszam, ale ktoś kto faktycznie profesjonalnie ma zajmować się historią nie powinien iść na tak daleko idące uproszczenia i skróty historyczne. Jeden z komentatorów wyraził swoją opinię, w której dziękuje za artykuł, z którego rzekomo dowiedział się sporo..... . Przepraszam, ale wg mnie to jest właśnie uproszczenie i nie pełne przedstawienie tematu. Pozdrawiam myślących i wnikliwych :)



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Gdy ktoś w Polsce ma uwagi krytyczne, to zawsze na koniec jeszcze musi zasugerować, że nie pozdrawia niemyślących i niewnikliwych (czyli nie tak myślących jak on)... Bez tego wykluczenia i własnego wyniesienia- po prostu nie da rady się wypowiedzieć...



Odpowiedz

Gość: Chmiel |

Artykuł bardzo ciekawy. Ramowo przedstawia sytuację (nie jest to przynajmniej nic złego ze względu na objętość tekstu). 1. mam zastrzeżenie a propos idei federacji Jugosławii i Albanii, wspomnianej wyżej, a mianowicie, ze przeciwnikami takowej byli między innymi właśnie E. Hoxha i J. Stalin - stąd konflikty na linii Tito - Stalin i Tito - Hoxha (szerzej o tym pisze W. Dziak w swojej pracy "Albania- między Belgradem, Moskwą a Pekinem"). 2. co do tematyki tożsamości Jugosłowiańskiej polecam książkę Anny Jagiełło-Szostak "Idea narodu Politycznego a etnonacjonalizmy. Od jugoslawizmu do jugonostalgii". jest to bardzo dokładna praca dotycząca budowania idei jugosławizmu i jej losów po rozpadzie samej Jugosłaii.



Odpowiedz

Gość: Historyk |

@Gość: Chmiel Niestety Drogi Panie, Książka Pani dr Jagiełło-Szostak nie jest żadną rewelacją, ponadto sporo w niej błędów. Autorka myli się zwłaszcza w ocenach konfliktów na tle etnicznym. Wydaje się, ze nie rozumie podstawowych pojęć naród, grupa narodowościowa, etniczna. Rozumiem, że chciał jej Pan przysporzyć chwały lecz znane są bardziej wartościowe prace. Polecam np. artykuły i książki p. prof. Ireny Stawowy - Kawki, a także p. dr M. Korzeniewskiej-Wiszniewskiej, Danuty Gibas-Krzak i innych Autorów.



Odpowiedz

Gość: Historyk |

Artykuł opisuje dość obszerne dzieje konfliktu serbsko-albanskiego. Ma on też podłoże historyczne, w związku z tym pominięcie okresu wczesno i późnośredniowiecznego jak również zsyntetyzowanie XIX wieku i znowu pominięcie z początków XX wieku (wszak przecież po I wojnie bałkańskiej zdecydowano się ustanowić państwo albańskie; Autor zapomina też, iż Albańczyków walczących z Turkami wspierali Serbowie i Czarnogórcy) i okresu II wojny światowej (Albańczycy, którzy związali się z Włochami i Niemcami dokonali licznych mordów na Serbach, Romach a także Żydach, byli w przeważającej większości kolaborantami, a wolta jakiej dokonali pod koniec wojny wynikała głownie nie chęci przeciwstawienia się hitlerowcom lecz obawy przed reperkusjami ze strony sił partyzanckich) tworzy niepełny obraz. Nie zgadzam się z Autorem, który twierdzi, że czasy iliryjskie czy też bitwa na Kosowym Polu nie miały żadnego wpływu na dzieje konfliktu. Nie odniósł się doktorant też szerzej do idei Wielkiej Albanii, a szkoda. Reasumując przeszłość nawet ta odległa ma bardzo duże znaczenie w postrzeganiu kwestii spornych i konfliktów w odniesieniu do historii narodów bałkańskich.



Odpowiedz
Paweł Wawryszuk

Absolwent stosunków międzynarodowych UMK w Toruniu, obecnie doktorant w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych UKW w Bydgoszczy. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół stosunków polsko-jugosłowiańskich, historii Jugosławii po 1941 roku, problemów niepodległości Kosowa i sytuacji geopolitycznej na Bałkanach.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org