Opublikowano
2017-09-07 19:45
Licencja
Wolna licencja

Geniusz, któremu ciało odmawiało posłuszeństwa. Stanisław Wyspiański jakiego nie znacie

(strona 2)

Człowiek, za którym przez całe życie podążała śmierć. Mąż i ojciec, dla którego rodzina stanowiła świętość. W końcu artysta, który przez swoje dzieła chciał sięgnąć nieśmiertelności. O Stanisławie Wyspiańskim opowiada nam Monika Śliwińska, autorka książki „Wyspiański. Dopóki starczy życia”.


Strony:
1 2 3

P.Cz.: Zaskoczył mnie pewien fakt przytoczony w Pani książce: Wyspiański początkowo odmówił świadkowania przy ślubie Rydla przez pewien afront tego drugiego! Nie znałem wcześniej tej historii.

M.Ś.: Wyspiański obraził się na Lucjana Rydla za to, że nie zaprosił na wesele jego świeżo poślubionej żony, Teosi. I tak się złożyło, że do tych niefortunnych zaprosin doszło dokładnie w tym samym dniu, w którym odbył się drugi, można powiedzieć potajemny ślub Wyspiańskich. Poprzedni ślub, zawarty kilka tygodni wcześniej, ze względów proceduralnych okazał się być nieważny. Konieczne okazało się powtórzenie ceremonii przy drzwiach zamkniętych. Może właśnie dlatego tak bardzo dotknęło to Wyspiańskiego? Oto po raz drugi ktoś pokazał mu, że ślub z Teosią jest nieważny, nie ma znaczenia. Lucjan Rydel nie przepadał za żoną Wyspiańskiego, wspomina o tym jego córka Helena z Rydlów Rydlowa. Ważne tutaj jest to, że po ostrym liście Wyspiańskiego naprawił swój błąd i zaprosił obydwoje na czepiny do Bronowic.

Skandal w teatrze – o premierze „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego

Skandal to w teatrze nic nowego. Zanim kontrowersje wzbudzały Do Damaszku Jana Klaty w Starym Teatrze czy Śmierć i dziewczyna Eweliny Marciniak w Teatrze Polskim, niemałe oburzenie wśród publiczności wywołało Wesele Stanisława Wyspiańskiego, dziś uznawane za arcydzieło polskiej dramaturgii.



Czytaj dalej...

Stanisław Wyspiański Kazimierz Wielki Projekt witrażu z Kazimierzem Wielkim dla katedry wawelskiej (1895, domena publiczna) P.Cz.: Czy można mówić, że Stanisław Wyspiański był twórcą skandalizującym (świadomie czy też nie)? Ciekawym przykładem jest np. jego projekt witraża pt. „Kazimierz Wielki”, który przedstawiał szczątki władcy. Przerwa-Tetmajer pisał, że na Zachodzie witraż dałby Wyspiańskiemu sławę, u nas wywołał pewien szok.

M.Ś.: Nawet dzisiaj ten projekt witraża wywołuje potężne wrażenie. Dla mnie to jedno z jego najwybitniejszych dzieł. Kolejne z tej serii: „Henryk Pobożny” i „Święty Stanisław” są powtórzeniem tej oszałamiającej wizji, którą Wyspiański chciał urzeczywistnić w katedrze na Wawelu. Jego twórczość malarska wywołała u współczesnych skrajne opinie – od zachwytu do oburzenia. Była jak na tamte czasy zbyt nowatorska, zbyt śmiała, zbyt inna. Dotyczyło to głównie tych prac, które miały znaleźć się w obiektach użyteczności publicznej. Z kolei dla Wyspiańskiego droga do nieśmiertelności wiodła poprzez własny, niepowtarzalny styl. Epigonizm nie wchodził w rachubę.

P.Cz.: Mówiąc o Zachodzie – podróż i pobyt w Paryżu, „stolicy artystów” na pewno mocno wpłynął na Wyspiańskiego. W Pani książce często pojawiają się opisy miejsc ważnych dla artysty. Które z nich były najbardziej istotne?

M.Ś.: Myślę, że ważny był tutaj sam Paryż, do którego uciekł przed tyranią historyzmu Matejki, który opuścił z powodu kłopotów materialnych i za którym tak rozpaczliwie tęsknił po powrocie do Krakowa. Myślę, że gdyby dane mu było pozostać w tym Paryżu dłużej, inaczej definiowalibyśmy ten okres jego twórczości.

P.Cz.: Wyspiański to postać utożsamiana z Krakowem, ale ma przecież olbrzymie znaczenie dla kultury całego kraju. Co wpłynęło na to, że został „Czwartym Wieszczem”?

M.Ś.: Wyspiański żył i tworzył w innej rzeczywistości historycznej, politycznej i kulturowej. Przypomnijmy, był przełom XIX i XX wieku, Polska od ponad stu lat znajdowała się pod zaborami. Jeszcze nie wygasły echa dyskusji nad sensem walk powstańczych. Można powiedzieć, że twórczość dramatyczna Wyspiańskiego zaspokajała potrzeby duchowe narodu w tamtym okresie. Zresztą, nie tylko wtedy. Znamienne jest to, że sięgaliśmy po Wyspiańskiego w ważnych chwilach dziejowych. Przypomina mi się tutaj czytana jakiś czas temu relacja o więźniach obozów hitlerowskich, którzy podtrzymywali się na duchu, recytując strofy Wyzwolenia. W 1944 roku pierwszym spektaklem na ziemiach odbitych z rąk niemieckich było Wesele w reżyserii Jacka Woszczerowicza. Z kolei Janusz Wałek wspomina o transparentach ze słowami „Jest tyle sił w narodzie” („Wyzwolenie”), niesionymi przez młodzież podczas pierwszej pielgrzymki papieża do Polski. Takie przykłady można by mnożyć.

Stanisław Wyspiański Planty o świcie „Planty o świcie” (1894, domena publiczna)

P.Cz.: Sława i zainteresowanie prasy chyba wpłynęły na zachowanie twórcy „Wesela”. Opisuje Pani, że w kontaktach publicznych zaczął w końcu wykazywać ostrożność i brak poufałości. A jaki był prywatnie?

M.Ś.: Bezkompromisowy, nieustępliwy, surowy, samotny, niespełniony, tragiczny. Ta samotność, o której wspominam, towarzyszyła mu na płaszczyźnie osobistej i zawodowej. Rozdźwięk pomiędzy nim a otoczeniem pogłębiał się z upływem lat. W życiu i na scenie pozostał osobnym człowiekiem.

P.Cz.: Dlaczego wciąż tak mało wiemy o prywatnej stronie Stanisława Wyspiańskiego, postrzegając go przede wszystkim przez pryzmat dzieł? Wydaje się, że to niezbędne do pełnego zrozumienia tej postaci...

M.Ś.: Dlatego, że o tym życiu, krótkim, poplątanym, tragicznym, trudno pisać. Zbyt wiele półcieni kryje się w jego życiorysie. Łatwiej analizować jego twórczość malarską i dramatyczną, podziwiać tę oszałamiającą wyobraźnię, pisać o wrażliwości poetyckiej, przez którą przefiltrowywał rzeczywistość.

Polecamy książkę Moniki Śliwińskiej pt. „Wyspiański. Dopóki starczy życia”

Wyspiański. Dopóki starczy życia Tytuł: „Wyspiański. Dopóki starczy życia”
Autor: Monika Śliwińska
Oprawa: twarda z obwolutą
Numer wydania: I
Wymiary: 165 × 235
Druk: Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca
Data wydania: 2017-09-13
EAN: 9788324404872
Ilość stron: 516
ISBN: 978-83-244-0487-2
ISBN e-publikacji: 978-83-244-0496-4
Cena: 49,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Nie rozumiem |

Jak to było z tą kiłą? Nie znam się, lekarzem nie jestem, dlatego pytam, bo może ktoś lepiej ode mnie wie jak to możliwe, że w trwającym przecież wiele lat związku, urodziwszy mężowi troje dzieci (przyznawał się z resztą do czwórki), Teodora nie zaraziła się (dożyła późnej starości!) choroby ani dzieciom, ani chyba drugiemu mężowi nie przekazała? To najbardziej dla mnie niezrozumiały element biografii genialnego Stanisława Wyspiańskiego. To, że wdowa po śmierci pierwszego męża prędko wyszła za mąż ponownie ani mnie nie dziwi, ani nie gorszy (wszystkie spokrewnione ze mną rodziny chłopskie tak miały, jeżeli jedno z małżonków umiera, to drugie, nawet w ciagu miesiąca-dwóch, nową rodzinę zakłada). To, że Wyspiański ożenił się z chłopką, jemu współczesnych może drażniło (mało to mieszczan miało wówczas dzieci ze służbą? No, ale żeby tak od razu ślub brać, to niekoniecznie), a mi to pasuje do wrażliwości i uczciwości, którą widzę w jego obrazach. Tylko z tą Kiłą nijak nie rozumiem. Może on jednak na co innego cierpiał i przedwcześnie umarł?



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org