Opublikowano
2017-01-23 09:09
Licencja
Wolna licencja

Gra od Pana Ministra – polityka historyczna i komputerowa rozrywka

Gry komputerowe przeszły długą drogę. Niegdyś była to zabawa dla pasjonatów i obiekt drwin, dziś jest to jedna z najważniejszych gałęzi rozrywki, której po prostu nie można lekceważyć. Obecnie mogą służyć różnym celom – od zwykłego relaksu, przez edukację i szkolenie, po terapie. A czy mogą stać się narzędziem polityki historycznej?


1 2

Innym przykładem jest widowiskowość gier komputerowych. Muszą one chwytać za serce, a monotonia nie powinna tu istnieć lub zostać jak najmocniej zniwelowana. W grach opartych na historii trzeba więc albo wybierać najbardziej elektryzujące momenty dziejów, albo lekko koloryzować. Świetnie oceniany Battlefield 1, dzieło całkiem świeże, opowiada o czasach I wojny światowej, odkurzając ten nieco zapomniany przez branżę temat. Tu trzeba było mieć wyczucie: gracze polubili z pewnością szarżowanie na koniu z szablą w dłoni, wykorzystanie pędzącego pociągu pancernego czy widowiskowe eksplozje sterowców. Z kolei na pewno nie przypadłaby im do gustu rozgrywka polegająca na siedzeniu wiele miesięcy w okopie, a potem postrzale zaraz po wyjściu z niego i zakończeniu zabawy. Odbiorcy wymagają i odbiorcy dostają.

Tutaj warto nadmienić, że istnieje przecież bardzo rozbudowana gałąź branży gier – strategie, w których chociażby Polska i Polacy pojawiają się jako frakcja w panoramie dziejów. Są to z reguły produkcje złożone, posiadające oddanych wielbicieli. Tutaj jednak problematyczne wydaje mi się przechodzenie całej gry jedynie z polskiej perspektywy, bowiem za atut w takich produkcjach uznaje się mnogość „drużyn”, nad którymi władzę może objąć gracz. Cała gra opowiadająca tylko o polskiej armii może się okazać dla krytyki nużąca – tu bym raczej stawiał na pojedynczą kampanię polską, która może byłaby lepiej przyjęta. Choć kto wie, kreatywnie stworzone dzieło tego typu obroniłoby się zapewne samo.

Egzemplarze jednej z gier z serii Battlefield (fot. BrokenSphere, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Historia w grach bywa jednak też tematem „śliskim”. Swego czasu do pierwszej gry z serii Brothers in Arms była dołączona niewielka książeczka, która miała stanowić poradnik i wprowadzenie. Wymieniono w niej nacje walczące u boku Niemców: od Włochów, Węgrów i Rumunów aż po Legion Hinduski i... Polaków. Ten krótki wpis wywołał w naszych rodzimych mediach poruszenie. Faktem jest, że w armii III Rzeszy walczyli byli obywatele II RP, np. z Górnego Śląska, którzy byli do wojska wcielani dobrowolnie albo siłą. W naszym kraju jednak niektórzy komentatorzy uznali to za skrajne niedopowiedzenie, a zagraniczni wydawcy (Francuzi)... cóż, mogli nie mieć wyczucia dotyczącego dziejów obcego im kraju. Czasami po prostu stąpa się po grząskim gruncie.

Nie pytać „czy?”, pytać „kiedy?”

Mając taki zarys sytuacji, powróćmy do zagadnienia początkowego. Czy elektroniczna rozrywka może być narzędziem w tworzeniu polityki historycznej państwa takiego jak Polska? Oczywiście, a w dobie powszechnej cyfryzacji (z punktu widzenia państwa) wręcz powinna! Jako członek tej straszliwej, okropnej i złowieszczej generacji millenialsów daleki jestem od skrajnego potępiania młodych ludzi, którzy codziennie spoglądają na ekrany swoich komputerów i smartfonów, a w wolnych chwilach przeglądają Facebooka lub grają na konsoli. Nie mogę jednak nie zwrócić uwagi na fakt, że do wielu takich ludzi prędzej trafi historyczna gra komputerowa niż historyczna książka czy nawet broszura, której pewnie by do ręki nie wzięli. Sam mam znajomych, którzy z historią są na bakier, ale grę komputerową w tych klimatach z pewnością by przyswoili, a więc zapoznaliby się z wartościami i wydarzeniami, które państwo chciałoby promować.

Jest jednak jeden warunek – nie ma miejsca na fuszerkę. Gra tego typu musi być zrobiona porządnie w każdym calu, być produkcją dopiętą na ostatni guzik. Polska ma bogate dzieje, pełne niezwykłych bohaterów i dramatycznych wydarzeń, ale nawet takie elementy zejdą na dalszy plan, jeśli zostaną okraszone kującą w oczy kiepską grafiką, męczącą mechaniką zabawy, złymi dialogami itp. Takie tytuły mogą być co najwyżej wpychane na siłę na wydarzeniach organizowanych przez ministerstwa, a w normalnej dystrybucji szybko wylądują w koszu z grami za 5 zł, gdzieś w kącie któregoś z popularnych dyskontów, przysłonięte pudełkami z Symulatorem Sprzątania Domu albo Symulatorem Grabienia Liści.

Pokaz trzeciej części Wiedźmina na Poznań Game Arena w 2015 roku (fot. Klapi, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe).

A przecież nie o to chodzi. Czy nie byłoby fantastycznie stworzyć prawdziwy światowy hit, który np. uświadamiałby nie tylko Polaków, ale ludzi z całego świata, że chociaż „polskie obozy koncentracyjne” to sformułowanie – eufemistycznie rzecz ujmując – niepoprawne?

Myślę, że polityka historyczna przy użyciu gier komputerowych to coś, co z pewnością będzie kiedyś powszechną praktyką, zarówno na świecie, jak i w samej Polsce. Trzeba więc to robić z głową. Żyjemy przecież w czasach, w których prezydent USA dostał od polskiego premiera nie nowe wydanie Pana Tadeusza czy album z muzyką Chopina, ale egzemplarz Wiedźmina 2. A gdyby dostał grę o powstaniu wielkopolskim?

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Spodobał ci się nasz artykuł? Każdego dnia publikujemy wiele nowych tekstów. Dzięki Twojej pomocy możemy zwiększyć liczbę i poziom naszych publikacji. Dołącz do Drużyny Histmag.org!

1 2
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org