Opublikowano
2013-02-06 15:58
Licencja
Wolna licencja

Humanitarna śmierć. Krótka historia gilotyny

(strona 2)

W przeszłości jedną z metod karania winowajcy było ścinanie nieszczęśnikowi głowy. Z czasem zaczęto szukać sposobu, aby egzekucja przebiegała szybciej i sprawniej niż przy zastosowaniu miecza lub topora. Umożliwiła to gilotyna, nazywana „maszyną śmierci”.


Strony:
1 2

Isidore-Stanislas Helman, Egzekucja Ludwika XVI, grafika z 1794 roku

25 kwietnia 1792 roku po raz pierwszy została wykonana publiczna egzekucja z użyciem gilotyny, a jej ofiarą był złodziej i morderca Jaques Nicolas Pelletier. Wykonawcą kary był kat Charles Henri Sanson. Pokaz zachwycił władze, które były pod wrażeniem szybkości, z jaką działała gilotyna.

Nowe urządzenie od razu wzbudziło ciekawość paryżan. Ludzie tłumnie stawiali się na miejscu egzekucji, ale gilotyna dość szybko ich rozczarowała. Egzekucje odbywały się tak błyskawicznie, że publika miała wrażenie, iż nic się nie wydarzyło. Władze starały się urozmaicić pokazy, na przykład przewożąc skazanego w klatce przez miasto czy odrywając mu kołnierz od koszuli, ale rozczarowanie spowodowane brakiem makabrycznego widowiska było tak ogromne, że w pewnym momencie mieszkańcy Paryża nawoływali nawet do przywrócenia szubienic. Lekkie ożywienie można było jedynie zaobserwować w trakcie ścinania króla Ludwika XVI, choć śmierć królowej Marii Antoniny nie była już równie atrakcyjna.

Ze względów sanitarnych gilotyna często zmieniała miejsce pobytu. Na początku była ustawiona przed paryskim ratuszem Hôtel de Ville. Później władze zdecydowały się na ustawienie jej w Bastylii, ale wobec protestów sąsiadów, którzy skarżyli się na przykry zapach krwi, obecność psów i spadającej przez to wartości nieruchomości, została przeniesiona na Place de la Concorde. Tutaj również nie zagościła na długo. W 1832 roku stałym miejscem egzekucji został plac Saint-Jaques i tam gilotyna była montowana za każdym razem, gdy zapadał wyrok śmierci, czyli aż do końca XIX wieku.

Rodzina Sansonów – ród paryskich oprawców

Praca kata była do końca XIX wieku dziedziczna, przechodziła z ojca na syna. Najbardziej znaną paryską rodziną zawodowych oprawców był ród Sansonów, którego przedstawiciele wykonywali w latach 1688–1847 większość egzekucji w Paryżu.

Odbiór społeczny tej profesji nie był zbyt dobry. Katów i ich bliskich traktowano niemal jak osoby trędowate. Związki małżeńskie najczęściej były zawierane między rodzinami oprawców z innych francuskich miast. Dużą zaletą zawodu były jednak zarobki – kaci byli bardzo dobrze opłacani. Krótka rehabilitacja fachu miała miejsce w czasach, gdy zaczęto ścinać głowy arystokratom.

Egzekucja Maksymiliana Robespierre’a (siedzi na wozie najbliższym szubienicy, trzymając chustkę przy ustach), autor nieznany

Pierwszym z dynastii Sansonów był Charles Sanson, który w 1688 roku otrzymał urząd executeur des hautes oeuvres de Paris (wykonawcy wyroków w Paryżu) i swoje obowiązki sprawował przez jedenaście lat. Po jego śmierci posadę objął syn, a po nim jego kolejni potomkowie. To właśnie prawnuk protoplasty rodu, Charles Henri Sanson, zasłynął jako pierwszy kat w historii wykonujący egzekucje za pomocą gilotyny. Wśród najsłynniejszych jego skazańców byli: Ludwik XVI, Maria Antonina, Jacques-René Hébert, Georges Danton, Antoine Lavoisier czy Maksymilian Robespierre.

Charles Henri Sanson, choć budził lęk i grozę, uchodził za mistrza w swojej profesji. Dzięki szybkości i precyzji w trakcie swego urzędowania wykonał blisko trzy tysiące egzekucji. Sanson zasłynął również z uwagi na swój wygląd, a właściwie ze względu na przywdziewane przez niego eleganckie stroje. Do pracy zawsze zakładał ciemny płaszcz z peleryną, prążkowane spodnie oraz elegancki trójgraniasty kapelusz.

Gilotynomania

Choć widowisko ścinania głów gilotyną rozczarowało paryżan, to sama maszyna robiła na nich ogromne wrażenie. Jak pisze Daniel Gerould:

Gilotyna panowała we Francji niepodzielnie od 1792 do 1795 roku, przenikając każdą dziedzinę życia i kultury. Było to nowe zjawisko i Francuzi pod koniec XVIII wieku radowali się z tej nowości. Dla jednych stała się rozrywką, dla innych religią. (...) Rytuał krwi tryskającej z żył wywierał potężne wrażenie i przyciągał jak magnes.

Gilotyna od razu weszła do kultury masowej. W trakcie rewolucji stała się wątkiem przewodnim wielu zabawnych piosenek wyśmiewających stojącą za jej powstaniem humanitarną ideę, często śpiewanych na nutę popularnych melodii, jak na przykład „Marsylianka Gilotyny”:

Och, czarująca gilotyno,
Która skracasz o głowę królów i królowe,
Twój boski wpływ
Pozwoli nam
Odzyskać nasze prawa.
Pośpiesz krajowi z pomocą,
Niech twój cudowny mechanizm
Nigdy nie zawiedzie,
Niech tępi podłą sektę,
Przygotuj nóż na Pitta i jego agentów,
Wypełnij swój boski wór głowami tyranów.

Uliczni handlarze na każdym kroku sprzedawali różnego rodzaju souveniry z gilotyną, a nawet „programy dekapitacji”, czyli listy skazanych na stracenie, wyglądem nieróżniące się od swoich teatralnych odpowiedników. Na pokazy zabierane były dzieci.

Gilotyna zaczęła zdobić woreczki na tytoń, a nawet niektóre urzędowe pieczęcie. Stoły w wykwintnych restauracjach dekorowane były maszynkami do krojenia chleba lub owoców w kształcie gilotyny. Rekwizyt szubienicy w popularnym teatrze lalek na Champs-Elysées został również wymieniony na „brzytwę narodową”, a szczególną popularnością wśród spektakli cieszył się ten zatytułowany „Gilotyna miłości”.

Zabijać i burzyć. Rewolucja francuska a księża

Czytaj dalej...

Co więcej, ścięte głowy wzbudzały ogromną ciekawość w kręgach lekarskich. Niejednokrotnie zastanawiano się, czy po dekapitacji głowa może mówić i czy pozostaje świadoma. Prowadzone były intensywne badania często zmierzające do teorii, które dzisiaj zaliczylibyśmy do nurtu science fiction. Najsłynniejszym z serii eksperymentów był ten wykonany na mordercy i gwałcicielu dzieci Louisie Menesclou. Kiedy doktor Dassy de Lignières przetoczył mu do głowy krew żywego psa, jego twarz i usta się zaróżowiły. Doktor de Lignières po wykonaniu eksperymentu stwierdził, że głowa zaraz przemówi, i rzeczywiście usta po dwóch sekundach się poruszyły, a powieki drgnęły. Lekarz oznajmił też, że zgilotynowana głowa zachowuje świadomość, więc uśmiercanie przez ścięcie jest najgorszą z możliwych metod karania.

Dopiero pod koniec XIX wieku, po fali oburzenia opinii społecznej, naukowcy zmuszeni byli zakończyć swoje upiorne doświadczenia przywracania do życia odciętych głów. Motyw ten znalazł jednak odzwierciedlenie w literaturze i kulturze tamtej epoki, zwłaszcza w powieściach z dziedziny fantastyki naukowej. Niejednokrotnie przywoływana była mroczna tematyka eksperymentów z odciętymi głowami i lekarzy naukowców przedstawianych jako wariatów ociekających krwią ze zgilotynowanych głów.

Symbol terroru i równości

Angielska karykatura autorstwa George’a Cruikshanka, 1819 rok. Napis na trójkolorowej wstędze brzmi: Żadnego Boga! Żadnej Religii! Żadnego Króla! Żadnej Konstytucji! Gilotyna, choć skonstruowana w Paryżu, zawitała również do innych zakątków Francji i jej kolonii. Kopie wysyłane były do wszystkich francuskich departamentów. Nie ma dokładnych statystyk, ale szacuje się, że w ciągu pierwszego roku od zastosowania gilotyny poprzez dekapitację stracono blisko piętnaście tysięcy osób.

Choć największy triumf święciła w czasach wielkiego terroru, jej historia nie skończyła się na francuskiej rewolucji. W późniejszych okresach również była wykorzystywana, choć nieco mniej intensywnie. Gilotynę sprowadzono do Belgii, Szwecji, Grecji, Szwajcarii i niektórych państw niemieckich. Ostatnia publiczna egzekucja we Francji miała miejsce w XX wieku. W czerwcu 1939 roku został w ten sposób stracony przestępca i morderca Eugène Weidmann. Gilotyny po raz ostatni użyto trzydzieści osiem lat później. 10 września 1977 roku, w marsylskim więzieniu głowę stracił Hamida Djandoubi.

Choć gilotyna nie była jedynym sposobem wymierzania kary śmierci, to jej wykorzystanie na masową skalę spowodowało, że stała się niezaprzeczalnym symbolem terroru i rewolucji francuskiej, ale została też jednocześnie oznaką równości, pod jej ostrzem ginęli bowiem zarówno przedstawiciele klas wyższych, jak i ludzie z marginesu społecznego.

Wraz ze zniesieniem kary śmierci we Francji w 1981 roku gilotyna przestała być używana jako narzędzie egzekucji. W dzisiejszych czasach niezwykle trudno jest zobaczyć ją na własne oczy. Większość historycznych „maszyn śmierci” została zniszczona, a te używane jeszcze w XX wieku trudno odnaleźć. Nie jest to jednak niemożliwe. Chętni mieli na przykład okazję zobaczyć na żywo gilotynę dwa lata temu, w trakcie wystawy „Zbrodnia i kara” w Museé d’Orsay w Paryżu. Na potrzeby ekspozycji, po wielu namowach, do Paryża przyjechała najprawdopodobniej ostatnia zachowana gilotyna, przez lata przechowywana w garnizonie w Écouen. Właściciele tego niesławnego przedmiotu zgodzili się ją wypożyczyć pod jednym warunkiem: organizatorzy wystawy musieli obiecać, że śmiercionośne urządzenie nigdy więcej nie powróci na teren garnizonu.

Spodobał ci się nasz artykuł? Podziel się nim na Facebooku i, jeśli możesz, wesprzyj nas finansowo. Dobrze wykorzystamy każdą złotówkę! Kliknij tu, aby przejść na stronę wsparcia.

Bibliografia

Redakcja: Roman Sidorski


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gilotyna w Polsce do zobaczenia w Muzeum Śląskim w Katowicach, jest pamiątką po hitlerowcach, którzy używali ją podczas II wojny światowej do wykonywania wyroków śmierci na Ślązakach.



Odpowiedz

Gość: Krzysztof |

Zgadza się, Morton został regentem Szkocji dopiero w 1572 r., co nie znaczy, że nie był inicjatorem sprowadzenia "Dziewicy" do Szkocji. Wszakże w 1563 r. został Lordem Kanclerzem Szkocji, a zatem odpowiadał za funkcjonowanie sądownictwa.



Odpowiedz

Gość: Michał |

W 1561 - żyje swoimi czasami :)



Odpowiedz

Gość: Michał |

Jeśli mogę się do czegoś wtrącić... Legenda odnośnie sprowadzenia "dziewicy" przez Mortona bierze się chyba z faktu, że ta szacowna postać była jej klientem. W 1861 r. Morton nie mógł być ani regentem ani inicjatorem sprowadzenia maszynki do Szkocji. Sama "Dziewica" została skonstruowana za panowania Marii I Stuart ok. 1564 r., a pierwszy wyrok na niej wykonano rok później.



Odpowiedz
Katarzyna Seroka

Absolwentka Instytutu Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa UW. Obecnie doktorantka na Wydziale Historycznym UW, gdzie pisze rozprawę doktorską na temat Biblioteki Polskiej w Paryżu.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org