Opublikowano
2015-04-03 16:54
Licencja
Wolna licencja

Jak krzyż stał się znakiem chrześcijaństwa? - rozmowa z prof. Sławomirem Bralewskim

(strona 2)

W Rzymie uciekano od znaku krzyża jako symbolu haniebnej śmierci. W jednej ze swoich mów Cyceron wskazywał, że sama nazwa krzyża, myśl, wspomnienie o nim, powinno być dalekie Rzymianinowi. Nawet wtedy, kiedy Konstantyn opowiedział się za wiarą w Chrystusa, a chrześcijanie zaczęli przenikać do struktur państwa, krzyż był symbolem hańby w powszechnym odbiorze - o ukrzyżowaniu i wejściu krzyża do symboliki chrześcijańskiej, z prof. Sławomirem Bralewskim rozmawia Sebastian Adamkiewicz.


Strony:
1 2 3

Ale przecież Konstantyn w bitwie przy moście Mulwijskim posługiwać miał się już znakiem krzyża?

Był to jednak krzyż ukryty w monogramie Chrystusa. Najwcześniejsze źródła relacjonujące to wydarzenie są zgodne, co do tego, że cesarz, czy to we śnie, czy na jawie w ciągu dnia, miał ujrzeć na niebie jaśniejący znak krzyża. Jedynie Laktancjusz, którego przekaz na ten temat jest najwcześniejszy (pisał bowiem o wizji Konstantyna już w roku 315) nie wskazał bezpośrednio na znak krzyża, a na niebiański znak Boga. Analiza owego znaku, określanego mianem krzyża monogramatycznego lub staurogramu (gr. stauros–krzyż), który został na polecenie cesarza umieszczony na tarczach żołnierzy, pozwala jednak i w tym przypadku stwierdzić, że w gruncie rzeczy Laktancjuszowi chodziło o krzyż, w który wpisane były stylizowane, pierwsze greckie litery imienia Chrystusa: a więc Chi i Rho, przy czym Chi (X) miało postać ukośną, a jego zaokrąglone górne ramię tworzyło Rho (P) .

Bitwa na moście Mulwijskim według Giulio Romano

Euzebiusz z Cezarei jako drugi z kolei pisał o widzeniu cesarza, w którym ten miał ujrzeć krzyż ze światła na niebie i ten sam znak kazał umieścić na sztandarze wojskowym. W jego wydaniu był to grecki monogram Chrystusa złożony z dwu pierwszych liter, a więc także Chi i Rho, przy czym ta ostatnia przecięta była przez pierwszą umieszczoną na jej środku, przez co powstała tzw. chryzma. Monogram Chrystusa zatem nie miał kształtu klasycznego krzyża – znaku hańby, a jego właściwa treść była rozpoznawana jedynie przez chrześcijan. Tym niemniej Euzebiusz podkreślał, że sztandar wojskowy, zwany labarum, na którym ów znak się znajdował, miał postać krzyża, stworzoną przez długie drzewce i przymocowaną doń poprzeczkę z zawieszoną na niej kwadratową tkaniną.

Prawdopodobnie znak krzyża był rzadko eksponowany w Konstantynopolu jeszcze za panowania Konstantyna I. Euzebiusz z Cezarei w Żywocie Konstantyna wspomina, że w mieście imienia tegoż cesarza, dzięki jego gorliwości, można było zobaczyć w głównym apartamencie pałacu cesarskiego na suficie „symbol męki naszego Zbawiciela” wykonany z drogocennych kamieni oprawionych w złoto. W innym zaś miejscu pisał o znaku zbawienia umieszczonym na obrazie znajdującym się przed głównym wejściem do pałacu. Być może w obydwu wypadkach chodziło o znak krzyża. Wydaje się, że gdyby Euzebiuszowi znany był fakt wystawienia gdzie indziej w Konstantynopolu monumentalnego krzyża, nie omieszkałby o tym napisać. Najprawdopodobniej więc sam władca nie chciał epatować poddanych znakiem krzyża. Musiał wszak liczyć się z opinią publiczną, a dla znacznej jej części krzyż głównie był symbolem haniebnej kary śmierci, dopiero co zakazanej.

Jak więc doszło do tego, że krzyż nabrał innego znaczenia, przechodząc od znaku hańby do symbolu Zbawienia?

Był to na pewno proces długi i żmudny. Co prawda już św. Paweł z Tarsu mówił o krzyżu jako o znaku zbawienia, ale do świadomości ludzkiej fakt ten przebijał się bardzo wolno. W ciągu IV wieku krzyż z symbolu haniebnej, przeklętej śmierci, przez wszystkich omijany, przeistoczył się w znak zwycięstwa. Zaczął odgrywać dużą rolę w życiu religijnym chrześcijan. Wedle Jana Chryzostoma, późniejszego biskupa Konstantynopola, krzyż jaśniejszy niż słońce stał się fundamentem miłości i chwały. Podkreślał on, że znak krzyża jest pożądany przez wszystkich: przez władców i ich poddanych, przez żony i mężów, przez panny i zamężne, niewolników i wolnych. Wierni nosili go bowiem powszechnie, zawieszając na piersiach.

Znakiem krzyża zdobiono ubrania i broń, a także złote i srebrne naczynia. Umieszczano go na szlachetnych kamieniach i perłach. Wieszano lub malowano krzyże na ścianach w komnatach, nad łóżkami. Wznoszono na forach, na dachach domów. Stawiano przy drogach, w górach i pieczarach, w miastach i na wsi, w miejscach zamieszkałych i niezamieszkałych. Krzyż towarzyszył wiernym wszędzie, w dzień i w nocy, w czasie wojny i pokoju, w czasie festynów i biesiad, ale także przy uprawianiu ascezy. Znakiem krzyża leczono chorych i wypędzano demony. Nade wszystko krzyż uświetniał uroczystości liturgiczne. Miał swoje miejsce przy wyświęcaniu kapłanów, a przede wszystkim w misterium wieczerzy, podczas której eksponowano go na ołtarzu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Grzegorz Kędzierski |

Pozdrawiam pana profesora ! Pierwszy rocznik historii w Piotrkowie Trybunalskim 1997-2002



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Wielu brydżystów ma tytuł arcymistrza.



Odpowiedz

Gość: buba |

Do gościa z 7:05. Jasne, że było więcej arcykapłanów, bo Herod Wielki, a później rzymscy namiestnicy i obaj Agryppowie, wymieniali ich bardzo często. Formalnie był jeden pełniący godność arcykapłana, ale zawsze było kilku "eksów". Stąd arcykapłani, więc NT jest lepiej osadzony w epoce niż się wielu wydaje.



Odpowiedz

Gość |

"Arcykapłani" - ależ brednie powtarza profesor, a Histmag za nim te brednie powtarza, choć powinien sprostować. Żydzi mieli tylko JEDNEGO arcykapłana. Jak sama nazwa wskazuje "arcykapłan" to "najwyższy kapłan". Nie może być w tym samym czasie kilku "najwyższych kapłanów". Błąd pojawił się przy przepisywaniu tekstów biblijnych przez ludzi, którzy o judaizmie niewiele wiedzieli. Inna sprawa, że opowieść o Jezusie została spisana ok. 70 lat po jego śmierci, więc jest oczywiste, że legenda urosła i teraz ciężko odróżnić prawdę od plotki.



Odpowiedz

Gość: Michał Baranowski |

Negowanie istnienia Jezusa nie wydaje się być sensowne. To, że mamy późniejsze źródła na jego temat, to tylko dlatego, że dla Tacita czy Suetoniusa nieistotna była polityka w jakieś tam odległej Judei, podobnie jak dla Pliniusa, który jednak coś tam wiedział, a czego nie wiedział, to dopowiedział o chrześcijanach. Inna sprawa to Barabasz, którego nie było i jest to oczywiście celowo wymyślona postać w NT, ale skąd przypuszczenie, że Piłat to bajka, to nie wiem...



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org