Opublikowano
2015-04-03 16:54
Licencja
Wolna licencja

Jak krzyż stał się znakiem chrześcijaństwa? - rozmowa z prof. Sławomirem Bralewskim

(strona 3)

W Rzymie uciekano od znaku krzyża jako symbolu haniebnej śmierci. W jednej ze swoich mów Cyceron wskazywał, że sama nazwa krzyża, myśl, wspomnienie o nim, powinno być dalekie Rzymianinowi. Nawet wtedy, kiedy Konstantyn opowiedział się za wiarą w Chrystusa, a chrześcijanie zaczęli przenikać do struktur państwa, krzyż był symbolem hańby w powszechnym odbiorze - o ukrzyżowaniu i wejściu krzyża do symboliki chrześcijańskiej, z prof. Sławomirem Bralewskim rozmawia Sebastian Adamkiewicz.


Strony:
1 2 3

Jakie znaczenie dla szerzącego się kultu krzyża miało odnalezienie w Jerozolimie domniemanego krzyża Chrystusa?

Odkrycie Prawdziwego Krzyża przez Helenę, matkę Konstantyna, miało wielkie znaczenie. Tu pragnę zaznaczyć, że chodziło jedynie o poprzeczną belkę, którą Chrystus niósł na Golgotę. Została ona rozczłonkowana i rozesłana po całym Imperium. Największa jej część została umieszczona w Jerozolimie w specjalnym relikwiarzu, natomiast znaczną część krzyża przesłano Konstantynowi. Według tradycji jakaś część relikwii umieszczona była w porfirowej kolumnie Konstantyna wznoszącej się w Konstantynopolu na Forum nazwanym jego imieniem, choć akurat ten fakt jest mocno wątpliwy. Według relacji Sokratesa, historyka Kościoła z przełomu IV i V wieku, mieszkańcy Konstantynopola byli przekonani, że nie zginie miasto, dopóki będzie tam relikwia Prawdziwego Krzyża. Krzyż stał się więc tym samym, czym Palladium w Rzymie, które też zapewniać miało Rzymowi wieczne trwanie. W świadomości ówczesnych krzyż nie tylko służył zbawieniu, ale też miał chronić przed złem w życiu doczesnym.

Miejsce, w którym prawdopodobnie znaleziono krzyż Chrystusa (fot. Tamerlan, domena publiczna)

Mamy zresztą relacje, które mówią, że ktokolwiek otrzymał relikwię krzyża, zaraz oprawiał ją w złoto i nosił przy sobie jak największą świętość. Co ciekawe, kiedy relikwię krzyża wystawiano do publicznej adoracji w Jerozolimie, trzeba było pilnować, aby pielgrzymi, całując ją, nie odgryźli kawałka, co niestety się zdarzało. Warto tu dodać, że w 614 roku Chosroes II, król perski, zdobył Jerozolimę, spalił Bazylikę Grobu Pańskiego i zrabował relikwie pasyjne – świętą włócznię, gąbkę i Drzewo Krzyża. Odbił je dopiero w 628 cesarz Herakliusz i relikwie przez Konstantynopol powróciły triumfalnie do Jerozolimy. Na pamiątkę tego wydarzenia ustanowiono święto Podwyższenia Krzyża Świętego, które obchodzimy 14 września.

Jeśli mówimy o odkryciu krzyża, to czy możemy być pewni, że miejsca, które dziś uchodzą za Drogę Krzyżową czy Golgotę, to te miejsca, w których cierpiał Jezus?

Tak, to były miejsca znane, o których pamięć przechowywano. Przecież w Jerozolimie powstała pierwsza wspólnota chrześcijan, którzy z pokolenia na pokolenie przekazywali sobie wiedzę o tym, gdzie kolejne wydarzenia związane z działalnością Jezusa i jego męką miały miejsce.

Oczywiście sama Droga Krzyżowa i jej stacje to już okres średniowiecza. Tradycje z nią związane nie są jednak zmyślone. Pielgrzymi przybywający do Ziemi Świętej chodzili ścieżkami Jezusa, które wskazywali im tamtejsi chrześcijanie. Różne badania archeologiczne i źródłowe zdają się zresztą potwierdzać te tradycyjne przekazy.

Dziś wydarzenia związane ze śmiercią Chrystusa wydają się być powszechnie znane. Jezus jest chyba jedną z najbardziej znanych postaci historycznych. A jak to wyglądało wtedy? Czy wydarzenie to odbiło się jakimkolwiek echem w ówczesnym Imperium?

Nie, zdecydowanie nie. Musimy sobie uzmysłowić, że w skali całego Cesarstwa było to wydarzenie marginalne. Wszystkie postacie związane z Ewangeliami były w istocie postaciami epizodycznymi z punktu widzenia Imperium i jego polityki. Wiedza Rzymian o chrześcijaństwie była marna. Ci uważani byli po prostu za jedną z dziwacznych sekt żydowskich i nic więcej. Zarówno Piłat jak i Jezus, jak i wszyscy inni główni bohaterowie wielkopiątkowych wydarzeń są jedynie postaciami epizodycznymi w dziejach Rzymu, z politycznego punktu widzenia ówczesnych zupełnie nieznaczącymi.

Tekst opublikowano pierwotnie 07.04.2012 r.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Grzegorz Kędzierski |

Pozdrawiam pana profesora ! Pierwszy rocznik historii w Piotrkowie Trybunalskim 1997-2002



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Wielu brydżystów ma tytuł arcymistrza.



Odpowiedz

Gość: buba |

Do gościa z 7:05. Jasne, że było więcej arcykapłanów, bo Herod Wielki, a później rzymscy namiestnicy i obaj Agryppowie, wymieniali ich bardzo często. Formalnie był jeden pełniący godność arcykapłana, ale zawsze było kilku "eksów". Stąd arcykapłani, więc NT jest lepiej osadzony w epoce niż się wielu wydaje.



Odpowiedz

Gość |

"Arcykapłani" - ależ brednie powtarza profesor, a Histmag za nim te brednie powtarza, choć powinien sprostować. Żydzi mieli tylko JEDNEGO arcykapłana. Jak sama nazwa wskazuje "arcykapłan" to "najwyższy kapłan". Nie może być w tym samym czasie kilku "najwyższych kapłanów". Błąd pojawił się przy przepisywaniu tekstów biblijnych przez ludzi, którzy o judaizmie niewiele wiedzieli. Inna sprawa, że opowieść o Jezusie została spisana ok. 70 lat po jego śmierci, więc jest oczywiste, że legenda urosła i teraz ciężko odróżnić prawdę od plotki.



Odpowiedz

Gość: Michał Baranowski |

Negowanie istnienia Jezusa nie wydaje się być sensowne. To, że mamy późniejsze źródła na jego temat, to tylko dlatego, że dla Tacita czy Suetoniusa nieistotna była polityka w jakieś tam odległej Judei, podobnie jak dla Pliniusa, który jednak coś tam wiedział, a czego nie wiedział, to dopowiedział o chrześcijanach. Inna sprawa to Barabasz, którego nie było i jest to oczywiście celowo wymyślona postać w NT, ale skąd przypuszczenie, że Piłat to bajka, to nie wiem...



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org