Opublikowano
2019-08-28 08:05
Licencja
Wolna licencja

Józef Piłsudski i Walery Sławek mogą być inspiracją, a nie tylko posągami – rozmowa z aktorem Janem Marczewskim z filmu „Piłsudski”

(strona 2)

Film Michała Rosy „Piłsudski”, opowiadający o życiu Józefa Piłsudskiego w latach 1901–1918, pojawi się w polskich kinach już 13 września 2019 roku. Jedną z ważniejszych postaci ukazanych w filmie jest przyjaciel i bliski współpracownik Marszałka - Walery Sławek. O okrutnie doświadczonym przez los polityku rozmawiamy z Janem Marczewskim, wcielającym się w tę postać.


Strony:
1 2

Plakat do filmu "Piłsudski" autorstwa Andrzeja Pągowskiego (mat. prasowe)

M.T.: Czy przed otrzymaniem roli znał pan historię Walerego Sławka, czy poznawał pan ją od podstaw?

J.M.: O Walerym Sławku wiedziałem niewiele – kojarzyłem go z fotografii, na których był łysy, z wąsem. Posągowa postać. Podobnie zresztą kojarzymy Piłsudskiego w czapce na Kasztance. Tutaj musiałem zupełnie na nowo zapoznawać się z jego postacią i tragiczną historią. Było to dla mnie duże odkrycie i cieszę się, że w filmie znalazło się tyle miejsca dla Walerego. Zazwyczaj jest to postać drugoplanowa, a tutaj jego historia wywiera dość duży wpływ na samego Piłsudskiego.

M.T.: Jak rozumiem, nie tylko czytał pan biografie Sławka, ale też poznawał go poprzez listy i prywatne zapiski. Czy znajduje pan w sobie jakieś cechy charakteru swojego bohatera?

J.M.: Tak, czytałem też jego wspomnienia wydane przez Instytut Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Myślę, że Walery jest mi w pewnym sensie bliski. Sądzę, że dlatego reżyser filmu Michał Rosa mi zaufał, bo zobaczył we mnie charakter Sławka. To nie jest tak, że w życiu jestem zupełnie inny, a tutaj musiałem wymyślić postać totalnie od zera. Lojalność, walka o ideały i przyjaźń to wartości, które dla mnie też są bardzo ważne. Byłem najmłodszy z całej ekipy i byłem debiutantem. Borys Szyc, Marcin Hycnar, Tomek Borkowski i Józek Pawłowski mają ode mnie dużo większe doświadczenie. Również Sławek na początku był wśród kompanów Piłsudskiego takim chłopaczkiem, dobrym duszkiem ekipy. Podobną relację udało nam się wytworzyć na planie filmu.

M.T.: Wspomniał Pan o współpracy z aktorami z dużym doświadczeniem. W filmie zagrali między innymi Borys Szyc, Magdalena Boczarska i Tomasz Schuchardt. Czy odczuwał Pan jakiś dystans między sobą a nimi, czy od razu nawiązała się między wami bliska relacja?

J.M.: Z Borysem Szycem znaliśmy się już z Teatru Współczesnego – ja gram tam od dwóch lat, on od osiemnastu. Było to dla mnie ważne doświadczenie, bo ta wspólna praca w teatrze bardzo nam pomogła. Debiutantowi nie jest łatwo nagle wskoczyć na poziom gwiazd. Nie czułem na planie żadnego dystansu ze strony kolegów, od razu mnie do siebie przytulili i czułem, że mogę na nich liczyć. Kiedy miałem z czymś problem, zawsze mogłem ich pytać o radę. Z drugiej strony to wspaniałe móc pracować z najlepszymi, bo wtedy człowiek sam stara się wskoczyć na swoje najwyższe obroty.
Obsada filmu "Piłsudski" (fot. Marek Teler)
M.T.: A czy w pana rodzinie są jakieś tradycje historyczne związane z przodkami uczestniczącymi w ważnych wydarzeniach dla Polski?

J.M.: Mój pradziadek walczył na wojnie, z której wrócił siwy i z nikim nie rozmawiał. Brat prababci był z kolei w obozie koncentracyjnym – mam nawet jego wspomnienia, ale cały czas boję się do nich zajrzeć. Inny wujek zginął w Powstaniu Warszawskim, więc ten temat był obecny w naszej rodzinie. Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, żeby to był kult czy pielęgnowana przez lata tradycja, jak to wygląda w niektórych rodzinach.

Ludzkie oblicze Marszałka – konferencja prasowa na temat filmu „Piłsudski”

Czytaj dalej...
M.T.: Na pewno takie rodzinne wspomnienia uczą wrażliwości na wydarzenia z tamtych lat.

J.M.: Pielęgnowanie pamięci, kult przodków, ale też polityka historyczna są sprawami bardzo delikatnymi, często drażliwymi, pełnymi niuansów i wielu punktów widzenia. Nie ma jednej obiektywnej prawdy, dlatego trzeba bardzo ostrożnie i odpowiedzialnie konstruować swoje wypowiedzi, również te filmowe. Dla młodego widza ciekawe jest to, że odbrązawiamy te wszystkie postaci i sprawiamy, że nie są to ludzie z podręczników czy biogramy z Wikipedii, tylko z ludzie z krwi i kości, z którymi możemy się utożsamiać. Stają przed niezwykle trudnymi i niejednoznacznymi wyborami i mogą być inspiracją, a nie tylko posągami. To nie będzie film tylko dla szkół, lecz kino akcji, które przy okazji w bardzo ciekawy sposób uczy nas historii, o której wielu często nie ma pojęcia.

„Piłsudski” (fot.Jarosław-Sosiński, mat. prasowe)

M.T.: Jest pan otwarty na propozycje kolejnych ról historycznych?

J.M.: Na pewno zostałem na planie rozpieszczony, bo ten film wyprodukowano na najwyższym poziomie, nie tylko aktorsko-reżyserskim. Scenografia, kostiumy i charakteryzacja również były znakomite. W mojej roli charakteryzacja powypadkowa w pewnym sensie „robiła mi” tę postać. Na każdym centymetrze kwadratowym planu zdjęciowego czuło się ogrom pracy specjalistów, a wiem, że nie zawsze tak to wygląda. Tak więc w takich produkcjach mogę grać cały czas!

M.T.: Jakie są zatem obecnie pana plany zawodowe?

J.M.: Jesteśmy w trakcie zdjęć do serialu o Agnieszce Osieckiej, gdzie będę wcielał się w postać Andrzeja Jareckiego, jednego z założycieli STS-u. Teraz będę zaś grał w spektaklu Teatru Telewizji „Dzień gniewu” w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza, w którym ukażemy wojenną historię Żyda Emanuela Blatta. Ucieka on z getta i skrywa się w klasztorze, w którym przeor jest dawnym znajomym głównodowodzącego Niemca, który eksterminuje Żydów. Znów produkcja historyczna, ale po prostu chyba mam takie emploi!

Nadchodzi premiera filmu „Piłsudski” w reż. Michała Rosy

Już 13 września w kinach pojawi się długo oczekiwany film Michała Rosy „Piłsudski”. W tytułowej roli zobaczymy zmienionego nie do poznania Borysa Szyca. Dziś prezentujemy teaser filmu.



Czytaj dalej...

Więcej informacji o filmie można znaleźć na Facebooku, instagramie, czy na stronie internetowej produkcji.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Spodobał Ci się nasz materiał? Zapisz się do naszego newslettera!
Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: AlicjaKow |

Myślę, że wiele osób czeka na tę premierę ;) Btw ciekawy wywiad



Odpowiedz

Gość: Marek |

Ciekawy wywiad. Z chcecią obejrzę film o Piłsudskim z tych trochę mniej znanych czasów. Mam nadzieję, że twórcom uda się pokazać tę historię jak najbliżej prawdy.



Odpowiedz

Gość: kTn |

W 1917 Niemcy przewieźli Lenina specjalnym pociągiem do Rosji, żeby przeprowadził tam operację wywrotową na korzyść Niemiec. W 1918 Niemcy wysłali Piłsudskiego specjalnym pociągiem do Polski, żeby pracował na rzecz nowo tworzonego państwa na niekorzyść Niemiec. Tak, tak...



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: kTn
Wezykiem wężykiem... :)



Odpowiedz

Gość: Realista |

@ Gość: Oon
A wcześniej go aresztowali pewnie po to, żeby mu zrobić legendę? Piłsudskiego zwolniono z Magdeburga żeby uspokoił nastroje w Polsce, grożące przeniesieniem bolszewizmu do Niemiec.
Ten naród zawsze musi opluwać swoich wielkich przywódców, inaczej żyć nie może, to jest właśnie mentalność niewolnicza o której mówił Komendant. Pluć na bohaterów i całować po butach cara.



Odpowiedz
Marek Teler

Student V roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org