Opublikowano
2017-09-26 18:57
Licencja
Wolna licencja

Kronika Prokosza: przebiegłe fałszerstwo i dziecko swoich czasów

W XIX wieku istniał zwrot „skrzynia Dyamentowskiego”, oznaczający stek grubych fałszów i bezmyślnego kłamstwa. Kim był słynny fałszerz dokumentów Przybysław Dyamentowski i co miał wspólnego z Kroniką Prokosza, jednym z głównych „źródeł” potwierdzających rzekome istnienie Wielkiej Lechii?


Strony:
1 2 3

Zobacz też: Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

XVII i XVIII wiek to czasy największego rozkwitu kultury sarmackiej, opierającej się na przekonaniu szlachty, że pochodzi od starożytnego ludu Sarmatów. Poszczególne rody arystokratyczne zaczęły coraz intensywniej interesować się swoim pochodzeniem, tworząc rozległe drzewa genealogiczne, mające udowodnić ich koneksje z wielkimi królewskimi rodami. Jako że ich wiedza na temat przodków sięgała z braku źródeł w najlepszym wypadku XIV wieku, często umieszczali w drzewach genealogicznych postaci całkowicie zmyślone. Tym sposobem Sobiescy za swoją pramatkę uznali Wizimirę Teodorę, córkę bezpotomnego księcia Leszka Czarnego, Tarnowscy rzekomą księżniczkę mazowiecką Gertrudę, a Radziwiłłowie wywodzili swój ród od weneckiego wodza Palemona. Nawet król Stanisław August Poniatowski szczycił się pochodzeniem z rodu Torellich, którego korzenie sięgały z kolei dynastii Ludolfingów.

Imperium Lechitów nie istniało

Dowodem na fałszywość tych rodowodów są pojawiające się w nich nazwiska rzekomo średniowiecznych rodów, które wówczas jeszcze nie istniały, a przede wszystkim fakt, że kolejne drzewa genealogiczne wymienionych rodzin kompletnie różniły się między sobą. Kiedy szlachta potrzebowała dowodów na poparcie fikcyjnych korzeni, do akcji wkraczali fałszerze źródeł historycznych. Jednym z najsłynniejszych był Przybysław Dyamentowski, autor osławionej Kroniki Prokosza.

Potomek angielskich urzędników

Przybysław Mutyna Dyamentowski urodził się prawdopodobnie w 1694 roku (taką wersję podaje XIX-wieczna Encyklopedia powszechna Orgelbranda) i pochodził ze szlacheckiej rodziny pieczętującej się herbem Drya. Ród Dyamentowskich nie odgrywał większej roli politycznej, a jedynym bardziej znaczącym jego przedstawicielem był podstoli różański Wacław Dyamentowski, który miał opisać w swoim diariuszu uroczystości weselne Dymitra Samozwańca i Maryny Mniszchówny. Badający go historyk Wojciech Kętrzyński zakwestionował jednak autorstwo Dyamentowskiego, wykazując, że był on jedynie posiadaczem rękopisu dzieła autorstwa Abrahama Różniatowskiego.

Ryszard z Kornwalii Pieczęć Ryszarda, hrabiego Kornwalii i antykróla rzymskiego. To na jego dworze służyć miał rzekomo daleko przodek Dyamentowskiego (domena publiczna).

O rodzinie Dyamentowskich nie wspomina Kasper Niesiecki w swoim herbarzu z lat 1728–1743, pisząc jedynie, że herb Drya wprowadził do Polski średniowieczny ród Mutynów. Dopiero Herbarz Duńczewskiego z 1757 roku zawiera obszerny, sięgający XIII wieku wywód rodu Dyamentowskich od przedstawicieli Mutynów, Bożejowskich i Trąbczyńskich z odwołaniem do przywilejów, jakie nadawali im kolejni przedstawiciele dynastii Piastów. Największą karierę miał zrobić Adrian Mutyna, będący rzekomo marszałkiem dworu hrabiego Kornwalii Ryszarda (syna króla Anglii Jana bez Ziemi). Skąd Duńczewski czerpał swoje informacje? Najprawdopodobniej od Przybysława Dyamentowskiego, bowiem to w jego rękopisach znajdujemy szereg wypisów z książęcych i królewskich przywilejów dla Mutynów z dopiskiem, że spłonęły podczas pożaru w Dubnie na Wołyniu. Tak Dyamentowski uwiarygadniał swoje fałszerstwa.

Czy Pismo Święte wspomina o dawnym Imperium Lechitów?

Czytaj dalej...
Autor sfałszowanych rodowodów polskiej szlachty miał być podobno stolnikiem urzędowskim – tak przynajmniej twierdził Lelewel, choć Dyamentowski nie występuje w spisach urzędników ziemskich województwa lubelskiego (być może więc tytułował się stolnikiem bezpodstawnie). Doskonale znał łacinę oraz był obeznany w polskich i europejskich źródłach historycznych. Lecz wszystko to użył na złe, dogadzając próżności ludzkiej lub dla korzyści pieniężnej – czytamy w dziele Orgelbranda.

Najstarszym dokumentem w zbiorze fałszerstw Dyamentowskiego była zapewne genealogia rodu Toporczyków (rzekomo z 1067 roku), bowiem bardzo podobną tablicę genealogiczną już w 1726 roku złożył w kapitule Św. Ducha w Paryżu wojewodzic smoleński Tarło. Nie mamy pewności czy Dyamentowski był jej autorem, czy też może spisał dzieło innego fałszerza. W każdym razie oczytany stolnik przez wiele lat służył polskim rodom arystokratycznym, które pragnęły udowodnić swoje starożytne pochodzenie, preparując dla nich fikcyjne rodowody. Oprócz genealogii Toporczyków, wśród znalezionych u niego fałszerstw wymienia się między innymi fikcyjny rodowód Doliwów, sięgający żyjącego w 3530 roku „od stworzenia świata” rycerza Doliwoja oraz genealogię Grzymalitów od Kojhawa, potomka Szczyta, czyli „przodka wszystkich Sarmatów”.

Józef Andrzej Załuski Józef Andrzej Załuski, biskup kujawski i współzałożyciel Biblioteki Załuskich (domena publiczna). Z usług historyka korzystały również inne polskie rody arystokratyczne, co poświadczają zresztą współczesne Dyamentowskiemu przekazy historyczne. O działalności historyczno-genealogicznej stolnika wspomina w swojej Bibliotece historyków, prawników, polityków i innych autorów polskich lub o Polsce piszących z 1768 roku Józef Andrzej Załuski. Pisze on tak:

Dyamentowski, Drya, Przybysław, mąż biegły
Równie w dziejach jak polskich genealogiach,
Zbiera, gdy ja to piszę, genealogię panów Bielińskich:
A że ci też Junoszowie,
Toć mogę pożytkować czasem z jego pracy.

Sam Załuski wierzył w prawdziwość tworzonych przez stolnika źródeł, które zresztą sam od niego kupował i gromadził jako cymelia w swoich zbiorach. Inne rodziny korzystające z usług Dyamentowskiego wymienia Samuel Orgelbrand: Wywody fałszywe Brühla z Ocieszyna, Sapiehów od Punigajła i Sumigajła, tablice stemmograficzne Mniszchów, Ożarowskich i Jabłonowskich, taki mają przez Dyamentowskiego początek. Dyamentowski nie zaprzestał jednak na tworzeniu fikcyjnych rodowodów, lecz zapragnął swoje dzieła odpowiednio uźródłowić. Wprawny w nierzetelną fabrykę mistrz pisał dzieła ludzi na tysiąc lat rychlej żyjących, a nie egzystujących nigdy – dodaje encyklopedysta.

Słowiańska puszka Pandory

Przez co najmniej kilkanaście lat Przybysław Dyamentowski intensywnie przeglądał polskie kroniki i roczniki, i na bazie zawartych w nich legend (między innymi o praojcu Lechu czy księciu Popielu) tworzył własne sfabrykowane kroniki. W rękopisach Dyamentowskiego, dostępnych obecnie w bibliotekach cyfrowych, możemy odnaleźć sięgające czasów starożytnych spisy władców Lechii. Sfabrykowane dokumenty znajdujące się w zbiorach Dyamentowskiego wyliczył historyk Joachim Lelewel, który w przekonujący sposób wykazał ich fałszywość już w 1825 roku.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Autor: Marek Teler
Tytuł: „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-65156-12-9

Stron: 79

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)
Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Rot |

Myślałem, że się dowiem coś konkretnego z tego artykułu .. w sumie tylko jedno zdanie było na temat tzn że nie było elekcji i wieców .. wg mnie były wiece bo tak funkcjonowały państewka małoplemienne - właśnie to je odróżniało od wielkoplemiennych gdzie władzę opanowywała jakaś lokalna elita.
Ale czy są jakieś dowody, że to Dyamentowski napisał, czy tylko ze posiadał rękopis w swoim zbiorze?
Ten artykuł tylko pogłębia zamęt w temacie kroniki.



Odpowiedz

Gość: Autor |

@ Gość: Rot Artykuł miał dotyczyć przede wszystkim samego Dyamentowskiego, a literatura przedmiotu, która dokładniej rozwija temat samej kroniki, jest podana w bibliografii - nie chciałem żywcem kopiować tego, co ustalił Lelewel (polecam też dzieło Małeckiego, chyba kluczowa pozycja do przeczytania przed dyskusją na temat istnienia lub nie Wielkiej Lechii). Dowody na to, że tworzył on fałszywe rodowody są podane w tekście, m.in. Załuski pisze o genealogii Bielińskich, zachowały się spisy władców Lechii autorstwa Dyamentowskiego, które były kanwą Kroniki Prokosza, rękopis jest podpisany jego nazwiskiem. To są silne argumenty za tym, że Prokosz to jego dzieło.



Odpowiedz

@ Gość: Autor Panie Marku, bardzo dobry artykuł. W sposób czytelny i jasny wykazał Pan historię fałszerstwa na które nabierają się rzesze ludzi. To, że nasi przodkowie byli tu tysiące lat wcześniej nie znaczy jeszcze, że wszystkie 'fakty' znane nam z dziejów bajecznych należy natychmiast bezapelacyjnie uznać za obowiązującą historię. Drodzy zwolennicy Lechickiego Imperium badania na Collegium Nobilium im. Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy wykazały jedynie, że haplogrupa R1a1n7 była w dużym natężeniu obecna między Odrą a Bugiem przez tysiące lat. Nie znaczy to jednak automatycznie, że kroniki Prokosza są w 100% prawdą historyczną. Ludzie, opamiętajcie się. Na tych ziemiach żyli ludzie mniej więcej ze sobą spokrewnieni i nic ponad to. Nie znali pisma, nie znali pojęcia państwa w znaczeniu rzymskim czy greckim. Nie budowali dróg, akweduktów. Nie znali filozofii, retoryki, złożonego prawa. Nie tworzyli nawet ścieków miejskich. Wiecie co to jest Cloaca Maxima? Czy wiecie, że spełnia swoją rolę nieprzerwanie od tysięcy lat? I te tłumaczenia, że wszystko zniszczył kościół. Straszne to jest. Wierzę, że przynajmniej część zwolenników Imperium Lechickiego to inteligentni i oczytani ludzie. Proszę was. Jeśli lubicie fantastykę i historię to wspaniale. Ale jeśli interpretujecie te pojęcia naprzemiennie, niejako powodując się ich przenikanie i płody wyobraźni nazywacie faktami, to nie uprawiacie historii tylko fantastykę historyczną. Prawdziwa historia wymaga wielkiej pracy, badań, zdrowego rozsądku i stwierdzania faktów nie poprzez młodzieńczy zapał tylko zdroworozsądkowo, niemal stoicko. Zenon z Kition niech stanie się waszym mentorem i ideałem tak abyście potrafili spojrzeć bez elementu hiperemocjonalnego na całość zagadnienia. Proszę Was w duchu pokory. Przeczytajcie też artykuł Pana Marka Telera, inteligentnego, oczytanego Polaka, ze zrozumieniem bo powyższe komentarze świadczą o postawie zgoła innej. Pozdrawiam serdecznie bez cienia złośliwości z mojej strony jedynie wykazując pewną gorliwość w wyrażeniu swojego zdania.

Świat się nie zawali, jeśli się okaże że jednak do X wieku Słowianie byli zorganizowani w gminy a łączyli się w plemiona poprzez wiece jedynie w ważnych okolicznościach. Tak było. Badania drewna z Wielkopolski przy ocalałych resztkach budowli w Ostrowie Lednickim wykazały, że drzewo tam użyte jest maksymalnie 930 r.n.e. Bardzo dużo wskazuje na to, że państwowość polska powstała jednak nagle. Fakt faktem, że Ptolemeusz Mela zaznaczył na mapie Kodanum 2000 lat temu, czyli mój ukochany Gdańsk. I jest jeszcze wiele innych ciekawostek, jak zamki krzyżackie, które jednak powstały na fundamentach bardzo starych i bardzo solidnych na Mazurach po Prusach ale te fakty też jeszcze nie legitymizują opowieści Dyamentowskiego.

Profesor Ignacy Pietraszewski, który jako jedyny Polak, znawca staroperskiego w XIX wieku wykazał pochodzenie naszych przodków z dzisiejszego Iranu. I to potwierdziły badania genetyczne. Kraina Elamu gdzie jest nawet region zwany zdaje się Raksi co znaczy blond po staropersku. To jest interesujące. Chociaż pewne badania dowodzą, że najstarszy nasz polski przodek żył w okolicach jeziora Onega.



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz
Czy Pan sobie czegoś znów nie pomylił? Dlaczego Pan pisze w liczbie mnogiej, a nie do konkretnego autora? Czy Pan tu przyszedł, aby spostponować wszystkich na tym forum?



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz : Przepraszam, ale troszkę się uśmiałem czytając Pański wpis. Trochę Pan pomieszał informacje. Chyba, że moje dane są zdezaktualizowane, w co wątpię. Zatem po pierwsze: Collegium Nobilium (Pełna łacińska nazwa Collegium Nobilium Scholarum Piarum) to szkoła posiadająca charakter uczelni wyższej, którą w 1740 r. założył Stanisław Konarski. Pan, jak mniemam miał na myśli Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy będącego częścią Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po drugie, genetycy z tej uczelni nie zajmowali się badaniem Y-DNA, lecz mtDNA. Dlatego nie mogli stwierdzić to, co Pan napisał, iż "haplogrupa R1a1n7 była w dużym natężeniu obecna między Odrą a Bugiem przez tysiące lat". Genetycy ci, stwierdzili zupełnie co innego. Wspomnieli o tym, że wg ich badań niektóre haplogrupy mitochondrialne obecne u współczesnych Polaków były także obecne u ludności ziem polskich żyjącej tu tysiące lat wstecz. Wg obecnej wiedzy genetycznej, inne badania to potwierdziły, o czym stale dyskutujemy pod artykułem "Skąd wzięli się Polacy?". Nie słyszałem, aby np. prof. T. Grzybowski cokolwiek wspominał o hg R1a1a7. Z tego, co wiem, to nie prowadził on badań YDNA. Na marginesie: mam nadzieję, że Pan rozumie, co do Pana piszę i rozumie Pan takie pojęcia, jak YDNA czy mtDNA? Po trzecie: tego Pan nie wie, czy ludzie mieszkający na ziemiach polskich nie znali pisma. Wg mojej wiedzy - znali. Jest na to wiele dowodów, które z każdym rokiem odsłaniają zagadki przeszłości. Po czwarte: Ptolemeusz Mela nic nie pisał o starożytnym Gdańsku, jako o "Codanum / Codanus", bo takiego geografa nauka nie zna. Pisał o tym zaś Pomponiusz Mela. Po piąte wreszcie: istnieją coraz silniejsze przesłanki stanowiące o tym, że organizmy państwowe istniały na ziemiach polskich i połabskich w dalekiej starożytności. Istnieją dość logiczne przesłanki, aby tamte organizmy (np. słynny Związek Lugijski) łączyć ze Związkiem Lechitów, jako organizmem konfederacyjnym różnych plemion prapolskich. I tak rozumieją te pojęcie co światlejsi "turbosłowianie". O Lugiach wspominał m.in. Klaudiusz Ptolemeusz, zwany w skrócie Ptolemeuszem, którego raczył Pan pomylić z Pomponiuszem Melą.



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz : I przepraszam, bo jeszcze jeden Pański babol mi umknął i go wcześniej zapomniałem skomentować. Jest bardzo istotny, dlatego postanowiłem jeszcze o nim wspomnieć. Otóż prof. Ignacy Pietraszewski nie wykazał pochodzenia naszych przodków z dzisiejszego Iranu. Jest to oczywista nieprawda. Profesor wykazał natomiast ścisłe podobieństwo starożytnego języka awestyjskiego z Iranu do języków słowiańskich. Na podstawie badań genetycznych (i innych) od dawna wiemy, że kierunek migracji ludów był dokładnie odwrotny niż to Pan Szymon napisał w swoim komentarzu. Język awestyjski przybył do Azji z Europy wraz z ludami (zwanymi później ludami aryjskimi), które go tam przyniosły. Ludy te wykazują silne pokrewieństwo biologiczne z europejskimi Słowianami, tak samo jak ich języki, które są do siebie bardzo podobne i bez wątpienia wywodzą się z tego samego źródła. Wynika z tego jasny wniosek, że HISTORYCZNIE i PIERWOTNIE haplogrupę R1a1 należy w Europie łączyć właśnie z j. prasłowiańskim.



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz ,
Przynajmniej dwóch rzeczy niech Pan nie powtarza:
Najpierw - ta "haplogrupa R1a1n7". Nie ma takiej. Jej "wymyśliciel", Peter Underhill, wstydzi się tego od wielu lat, zwłaszcza gdy widzi, że inni przejęli i powtarzają to do dziś.
Potem - to "pochodzenie naszych przodków z dzisiejszego Iranu". Wprawdzie pewnie ten wymysł zadecydował o tym, że do dziś uczniowie wielu szkół licealnych z rozszerzonym programem nauczania historii (autorstwo: B. Burda, B. Halczak, R. Józefiak, M. Szymczak) uczą się, że Słowianie jako ostatni spośród narodów przywędrowali DO EUROPY i chyba w jakiejś relacji czasowej z Hunami, ale może jakąś podstawą było tylko sezonowe buszowanie niektórych plemion scytyjskich po naszej ziemi około VI wieku przed Chr.
I cóż dziwnego, że na fundamencie takiego nauczania oficjalnego programu w szkołach będą się rodzić kolejne dziwaczne pomysły.



Odpowiedz

@ Atimes Ależ w żadnym wypadku! Nikogo nie chcę spostponować ani obrazić. Proszę pokornie o przebaczenie jeśli tak to zabrzmiało. Trochę mnie poniosło. Przyznam się też Panu szczerze, że nie mam z kim rozmawiać o historii i cieszę się, że ktoś odpowiedział. Zachowałem się trochę prowokacyjnie, ale cieszę się z drugiej strony że ktoś odpowiedział. Jakie artykuły bądź książki Pana zdaniem są najlepsze aby zgłębić tematykę prawdziwych początków Polski? Dziękuję za uwagę i proszę się nie gniewać. Pozdrawiam serdecznie.



Odpowiedz

@ Adrian Leszczyński Szanowny Panie Adrianie, bardzo dziękuję za obszerny komentarz. Ze wszystkim się zgadzam. Proszę się też śmiać bo śmiech to zdrowie. ;) Pomyliłem kilka spraw, ponieważ pisałem szybko a powinienem wszystko sprawdzić w moich książkach. Trochę mnie poniosło i popełniłem kilka błędów., nieścisłości. Wszystko co Pan napisał jest zgodne z moimi źródłami. Wspaniale jest mieć rozmówców takiego kalibru i formatu jak Pan. Bardzo mi doskwiera brak ludzi dużej wiedzy i talentu do wniosków przyczynowo-skutkowych w moim otoczeniu. Bardzo byłbym wdzięczny gdybym mógł z Panem podyskutować.
Proszę mi powiedzieć jakie książki najbardziej by Pan polecał w tematyce początków Polski? Ja czerpię ostatnio wiedzę z wykładów i dzieł profesora Andrzeja Nowaka. A co Pan by polecał?
Jak Pan uważa, które z postaci domniemanych władców przed Mieszkiem I są autentyczne?
Czy zgadza się Pan z faktem, że najstarszy dokument określający nazwę POLSKA pochodzi z Watykanu z 1000 roku?
Co Pan sądzi o Ariach/Aryjczykach, czy mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski?
Zetknąłem się z określeniem BHARAT. Nawet znam Indusa o tym imieniu. Ponoć w Wedach określano tym mianem cywilizację, która przybyła do Indii. Właściwie w Rygwedach. I utożsamia się ją z Aryjczykami. Pewien lingwista doszukał się podobieństwa słowa KARPATY, czeskiego HORA i angielskiego HARD właśnie do słowa BHARAT. Czy jest to ślepa uliczka dedukcyjna?

Pozdrawiam serdecznie. Dziękują z góry za poświęcony czas. Proszę pokornie o oświecenie i przebaczenie mojego niezgrabnego, niezweryfikowanego ze źródłami wystąpienia.



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz: " BHARAT. Czy jest to ślepa uliczka dedukcyjna?" Raczej ślepa. Nasz Radom to nie Ra-dom czyli dom Ra.



Odpowiedz

@ Marek Baran He, he. Dobre. No, właśnie. Ale wie Pan co, taka ciekawostka. Znam Indusa o imieniu Surag. Wymawia się Suraż, tak samo jak polskie miasteczko pod Białymstokiem. He, he. No, ale tak można się bawić w nieskończoność. ;)



Odpowiedz

@ Atimes Panie Atimesie, proszę pokornie jako laik w dziedzinie genetyki o wskazanie jakiegoś artykułu czy jakiejkolwiek informacji obalającej osiągnięcie Petera Underhilla w kwestii haplogrupy R1a1n7. Przyznam szczerze, że zupełnie Pan mnie tutaj zaskoczył. Nikogo nie chcę spostponować ani niczego nie mylę. Po prostu czasem człowiek pisze szybko a tak nie można. W tak szacownym gronie dyskutantów trzeba sprawdzać każde słowo dla obopólnej korzyści. Dziękuję za uwagę i proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.



Odpowiedz

Gość: SEAB |

A więc na podstawie faktu, iż w XVIII wieku był sobie taki jeden gość co to zajmował się fałszerstwem stwierdzono w powyższych wypocinach, że Polska wzięła się znikąd a 3000 lat po prostu wyparowały wraz ze śmiercią waćpana Dyamentowskiego. A przepraszam za pytanie, czy Teler to aby polskie nazwisko?



Odpowiedz

Gość: Autor |

@ Gość: SEAB Jeśli chce mi Pan pomóc w badaniu genealogii rodziny, to bardzo miło z Pana strony. Moje nazwisko co najmniej od XVIII w. występuje w województwie świętokrzyskim ;)



Odpowiedz

Gość: lechita |

była tylko jedna Lechia i my nią jesteśmy



Odpowiedz

Panie Szymonie, wszystko to w dużej mierze "słuszna racja". Może poza tym prymitywizmem naszych genetycznych przodków, którzy pozostawili po sobie na naszych ziemiach m.in. tak wspaniałe zabytki, jak np. Biskupin. Proszę jednak zwrócić uwagę, że Wielka Lechia to tylko retorsja na gigantyczną manipulację wiodących polskich środowisk naukowych, znaną jako teoria allochtoniczna. Gdy polskiego młodziaka uczą w polskiej szkole, że jego niepiśmienni przodkowie przybyli tutaj dopiero w średniowieczu, drepcząc w wiklinowych łapciach z bagien na Prypecią, to kiedy ów młodzian dorasta i zaczyna samodzielnie myśleć, główną alternatywę dla wpajanej mu przez lata wizji oferują właśnie Turbosłowianie. A to z tego powodu, że autochtoniczne środowiska naukowe wydają się być jakoś stłamszone na forum publicznym przez te allochtoniczne.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak Tak jakby środowiska autochtoniczne miały kompleksy i bały się przyznać, że byliśmy na tych ziemiach dłużej niż od V wieku. Allochtoniczne myślenie wydaje się lepiej korelować z przekazami bizantyjskimi o nagłym pojawieniu się dziwnych barbarzyńców nie wiadomo skąd i dlaczego. Ale to co Pan napisał o retorsji to prawda. To ciekawe, że zamiast dociekać jakiejś sensownej prawdy w oparciu o oczywiste fakty ludzie wolą fantazje. Szczególnie młodzi. Myślę, że to wynika z głębokich kompleksów i wstydu, że jesteśmy Polakami. Zachód jest taki postępowy, świecący, gładki i rozwinięty. A przecież na ten stan rzeczy złożył się cały szereg czynników przez setki lat. Anglia przed podbojami kolonialnymi była trzeciorzędnym mocarstwem. Karol Wielki był analfabetą a Niemcy dopiero w XIX wieku tak naprawdę zaczęły się rozwijać. Od 1870 roku. Polacy walczyli o niepodległość przez cały XIX wiek. Nie było jak właściwie włączyć się w rewolucję przemysłową. Zresztą w XIX wiecznej Warszawie na chyba 18 milionerów zaledwie jeden był Polakiem. Kiedyś takie dane czytałem. No, ale odbiegam. Bardzo Panu dziękuję za te spostrzeżenia i proszę o więcej. Fantastyka historyczna nie może przysłonić historii. Historia to nauka o tym jak było a nie jak chcielibyśmy żeby było. Von Moltke starszy napisał książkę o Polsce. To biały kruk. Mam ją. Napisał o I Rzeczpospolitej, że to był zbiór 300.000 państewek. Miał na myśli szlachtę. Także coś z tego ustroju gminnego sprzed tworu państwowego zostało na wieki. Czyż stosunek wielu Polaków do państwa, szczególnie obecnie nie świadczy o tym, że raczej jest słabe poczucie wspólnoty narodowej? Czyż Polacy nie wstydzą się własnej tożsamości? Oczywiście nie wszyscy, nie zawsze. Staram się bardziej psychologicznie ustalić przyczynę popularności turbosłowiańskiej wykładni historycznej. Atrakcyjnej jak STAR WARS w 1997, ale tak samo użytecznej do nauki o kosmosie co ten film. Pozdrawiam serdecznie.



Odpowiedz

@ Szymon Gornowicz : Panie Szymonie, dziękuję za miłe słowa. Zawsze możemy porozmawiać o historii, proszę tylko o cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedzi. Mam jednak kilka uwag: wydaje mi się, że nie czytał Pan komentarzy pod artykułem "Skąd wzięli się Polacy?" Wiem, że to trudne, gdyż komentarzy jest przeogromna liczba. Jednak, gdyby Pan część z nich przeczytał, to dowiedziałby się Pan, że np. Sławek, Skromny Uczeń, Atimes czy ja ja staramy się znaleźć odpowiedzi na dręcząca nas pytania o pochodzenie Słowian w oparciu o zarówno dawne źródła pisane jak i w oparciu o najnowsze badania nowoczesnych dziedzin nauki, takich jak np. genetyka. Z tych naszych dyskusji wynika, iż wymienione osoby są zwolennikami autochtonicznej teorii pochodzenia Słowian. Sam siebie określiłbym jako "zagorzałego autochtonistę". Wspomnę, że dla mnie allochtonizm to stek nieprawdopodobnych bredni, co staram się udowadniać w komentarzach jak i w artykułach, które do tej pory udało mi się napisać. Dlatego kompletnie się z Panem nie zgadzam, że "allochtoniczne myślenie wydaje się lepiej korelować z przekazami bizantyjskimi o nagłym pojawieniu się dziwnych barbarzyńców nie wiadomo skąd i dlaczego". Żadni Słowianie nie pojawili się ani nagle ani nie wiadomo skąd. W świetle przekazów bizantyjskich jest to nieprawda. Słowianie nie pojawili się ani nagle ani nie wiadomo skąd. Warto przeczytać choćby Jordanesa, aby przekonać się że było zupełnie inaczej. Trzeba jednak czytać ze zrozumieniem bez prusackich naleciałości w myśleniu i interpretacjach. Jeśli miałbym komuś zarzuć fantazje, to zarzucam je właśnie allochtonistom i ich wymysłom kompletnie oderwanym od rzeczywistości, od źródeł pisanych i co najgorsze - od logiki. O reszcie możemy porozmawiać prywatnie mailowo. Podaję linka do mojej notki biograficznej, pod którą jest 10 moich pierwszych artykułów oraz mój adres email. Może Pan do mnie napisać na ten adres. Zachęcam też do przeczytania artykułów, które ukazują inne perspektywę związaną z tą tematyką. Oto link: http://www.taraka.pl/spis.php?aut=436



Odpowiedz

@ Adrian Leszczyński Wspaniale, bardzo chętnie z Panem popiszę. Nie widzę jednak Pana adresu emailowego. Mój adres to szgornowicz@gmail.com
Proszę do mnie napisać. Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za gotowość do dyskusji. Doceniam to i nie zapomnę.



Odpowiedz

Panie Szymonie, jeżeli chodzi o książki dotyczące historii naszych ziem przed krytyczną datą 966, to nasi historycy nie napisali w ostatnim czasie nic ciekawego. Leszek Moczulski kopiuje w zasadzie swoje starsze dzieło, Marek Gędek skupia się na dowiedzeniu tezy o długim przetrwaniu Wenedów jako niesłowiańskiego ludu staroeuropejskiego, a Jerzy Strzelczyk na przypisaniu polskim elitom pochodzenia skandynawskiego. I to pewnie też właśnie z tego powodu bestsellerami stają się książki Janusza Bieszka, przywracające chwałę naszym zagnanym w prypeckie błota przodkom i dumę narodową rzeszom młodych Polaków.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak Ech, no właśnie. Nikt tak naprawdę nie może dać jasnej odpowiedzi. Mam książkę Bieszka. Czyta się ją koszmarnie. Pełno błędów. Ale jednak przez to karkołomne dziełko trafia on w zapotrzebowanie młodych rozpalonych rządzą dumy serc Polaków.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak
W której książce Strzelczyk sugeruje skandynawskie pochodzenie Piastów , t zn , daje do zrozumienia ,że to jego pomysł albo przynajmniej się z nim zgadza ?



Odpowiedz

Po lekturze dzisiejszych historyków.org obejrzałem sobie kilka lechickich filmików na youtube. Liczba obejrzeń oraz komentarzy tudzież charakter tych ostatnich robią wrażenie. Wydaje się, i tu zgadzam się ze Sławomirem, że na odcinku starożytniczym pedagogika wstydu przekroczyła pewną masę krytyczną, i uruchomiono reakcję, nad którą pedagogom trudno będzie już zapanować.

Pozytywnie należy ocenić przede wszystkim wzmożone zainteresowanie pradziejami. Wielu z tych ludzi odejdzie z czasem od fantazji i zainteresuje się bardziej naukowymi dociekaniami nad tą problematyką.

Jeżeli ta nowa opinia publiczna zwróci się przeciwko współczesnej archeologii w Polsce, marny los tejże.



Odpowiedz

Gość: ŁukaszM |

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego
Sorry ale to debile i idoci w 99% sądząc po lekturze youtubowych komentarzy pod tymi turbolechickimi filmikami. Jeśli to ma być reakcja na autochtonizm to broń nas Panie Boże.



Odpowiedz

Gość: |

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego
Miało być reakcja na allochotnizm. Ale w sumie to przy tym mule tam bez znaczenia.



Odpowiedz

@ Gość:

Liczba oglądających, jak zwykle, jest znacznie większa niż liczba komentujących. Komentują przekonani, a nie poszukujący.



Odpowiedz

Tym, których interesują najnowsze publikacje na temat Polski i Słowian przed 996 r. podaję, że w dziele Andrzeja Nowaka: "Dzieje Polski", tom I "Skąd nasz ród" (Kraków 2014), w rozdziale I o tym samym tytule (str. 13-60) jest na ten temat.
Może do soboty podam streszczenie.



Odpowiedz

Atimesie, nie kupiłem tej pozycji po przeczytaniu jednej z recenzji, z której się dowiedziałem, że Profesor Nowak twardo stoi na stanowisku późnego przybycia na swoje ziemie Polaków z bagien Prypeci.



Odpowiedz

piotr reiss

Przepraszam Szanownego Jerzego Strzelczyka oraz wszystkich Kolegów i Czytelników!

Chodziło o Zdzisława Skroka, oczywiście!



Odpowiedz

Ciekawe jest to, że autentyczność kronik Prokosza uznali Julian Ursyn Niemcewicz i Tadeusz Wolański. A ponoć istnieje do niej komentarz napisany jeszcze w XVI wieku. No, ale właściwie to wszystko co przemawia na jej obronę jeśli chodzi o siłę dokumentu i autorytetu.



Odpowiedz

Łukaszu, niestety już tak jest, że reakcja przybiera często skrajne formy. Gdy np. panował autorytaryzm, do głosu dochodzili anarchiści.

Genetycy, genealodzy genetyczni i antropolodzy fizyczni wykonują świetną robotę, pokazując, że nasze korzenie tkwią w tej ziemi od tysiącleci. Ale ile ich publicznych wypowiedzi dotarło w ostatnim czasie do świadomości społecznej...? Chyba tylko trzy... jedna Juras i dwie Grzybowskiego. Wypowiedzi Figlerowicza nie liczę, gdyż są niezwykle zawiłe; raz Pan Profesor sugeruje, że jesteśmy najstarszym ludem Europy, innym razem - że nie mamy pewności, co do ciągłości genetycznej Wielkopolski. Jakby nie mógł powiedzieć w wprost: "dzisiaj wiemy, że Polacy są potomkami ludności zamieszkującej nasze ziemie od paleolitu, a teraz jedynie sprawdzamy, czy na terenie Wielkopolski doszło do jakiejś wymiany populacji". Przy czym każdego roku ukazują się nowe podręczniki szkolne do historii, książki i publikacje historyczne i archeologiczne, wypowiadają się publicznie historycy i archeolodzy, a wszystko to w jednym duchu: "przyszliśmy na nasze ziemie dopiero w średniowieczu".

Dużo dobrego robią tu oczywiście pasjonaci, tacy jak Atimes, Ty i Domen, ale Wasze publikacje czy dyskusje wymagają wstępnego zgłębienia sporego obszaru wiedzy, na co nie ma czasu zabiegany Kowalski. Woli obejrzeć filmik na jutubie!



Odpowiedz

Gość: ŁukaszM |

@ Sławomir Ambroziak
Możńa by kiedyś coś przygotować, mówię poważnie. Ale najpierw musiałoby się wreszcie rozstrzygnąć kto ma rację, przynajmneij jeśli chodzi o badania Figlerowicza.
Inaczej temat przejmują osoby które łączą proto-Słowian z jakimiś teorami z Daenikena (vide słowiańskie wedy) o starożytnych statkach kosmicznych którymi przylecieli Ariosłowianie.



Odpowiedz

Łukasz, też byłbym za tym, aby poczekać na wyniki Figlerowicza, ale to jeszcze perspektywa przynajmniej dwóch lat. Mamy już Kowalewko 45 i 55, które - zgodnie z analizami Twoimi i Vadima - wskazują na ciągłość części populacji Wielkopolski epoki wpływów rzymskich z dzisiejszymi Polakami. Atimes zebrał u siebie wyniki Vernicha, Kozłowa, Balanowskiego i Cassidy, pokazujące udział starożytnych genów w genomach współczesnych Polaków. Do tego cała sprawa R1a. Jest to PCA Dawida pokazujące kolokację kilku starożytnych próbek dokładnie w obszarze genomów polskich. Są w końcu wyniki uzyskane przez Ciebie i Domena na kalkulatorach, pokazujące udział starożytnego DNA w genomach współczesnych Polaków. Gdyby ktoś miał czas i ochotę, mógłby przygotować na tej podstawie ciekawy materiał publicystyczny.



Odpowiedz

Gość: 40i4 |

W tym temacie liczą się tylko dowody, ale zastanawiam się dlaczego falsyfikat Dyjamentowskiego, który ur. w 1694 a zm. 1774, dziwnym zbiegiem okoliczności pokrywa się z inskrypcją na kolumnie króla Zygmunta, która wzniesiona była przed narodzinami Dyjamentowskiego tj w 1644 i jest najstarszym świeckim pomnikiem w Warszawie. A na tablicy wykonanej przez Daniela Tyma czytamy po łacinie https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2016/10/zygmunt-iii-waza_czterdziesty-czwarty-krol.jpg, tu powiększenie https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2016/10/kolumna-zygmunta.jpg że Zygmunt III Waza był 44 królem a nie 31 jak nas uczą. Jakimi źródłami posługiwali się twórcy kolumny i dlaczego numer odpowiada kolejności królów z kroniki Prokosza ? Wątpię, aby twórca tablicy pamiątkowej pozwoliłby sobie na jakieś fałszerstwo, zresztą w jakim celu miałby to robić? Zatem rzekomy fałsz Dyjamentowskiego dziwnym trafem zbiega się z tą numeracja władców Lechii?



Odpowiedz

Gość: Autor |

@ Gość: 40i4 Ta kolejność królów podana na obrazie nie jest zaczerpnięta z kroniki Prokosza, a z kroniki Jana Długosza z XV wieku, więc to żaden argument. Inskrypcja z kolumny oparta jest na liście legendarnych monarchów, którą znał Długosz i nie ma nic wspólnego z omawianym przeze mnie tekstem.



Odpowiedz

Gość: gbh |

Ale jakich monarchów? Chyba nie z całej Europy? Bo to dopiero był by żart.



Odpowiedz

Gość: |

Na jakich to dokumentach autor oparł swoje wywody? Lelewel uznał kronike Prokosza za fałszerstwo. No tak, jakie to dowody przedstawił na poparcie? Kto uznał Lelewela za przekręta?
Wracając do kroniki Prokosza, jedną odnalazł gen. Morawski w Lublinie, drugą Lelewel w Wilnie.
Dobry fałszerz robi rękopis w dwu egzemplarzach? Po co? By fałszerstwo wyszło na jaw?



Odpowiedz

Gość: jerzako |

A kto to jest ten Lelewel???
Jakie jest jego prawdziwe nazwisko i skąd pochodził?
Od zawsze był wrogiem wszystkiego co polskie.

My POLACY o takich ludziach powinniśmy zapomnieć i ich ignorować co najmniej.



Odpowiedz

Gość: Polaczek |

@ Gość: jerzako
Badałeś swoje DNA? Skąd wiesz że nie masz zydowskiego Y-DNA np albo niemieckiego hehe.



Odpowiedz

@ Gość: Polaczek
Od złych ludzi trzeba się jakoś odciąć, niezależnie od tego, jaką krew mają.



Odpowiedz

Gość: YooRec |

Każdy kto wierzy, że fałszerz podpisał się pod fałszerstwem z datą fałszerstwa jest po prostu idiotą. Jako że idiota nigdy nie przyzna się do tego, że jest idiotą bo po prostu tego nie zrozumie, jest za głupi, nie liczę na gromkie brawa.



Odpowiedz

Gość: kodanka |

@ Gość: YooRec
he he
teorie watykansko-niemieckie..vide
premasonskie i praktyki onych przedstawicieli sa juz nam poznana..
mapy i inne zrodla przecza
malo tego naprzykladne odkrycie twierdzy w Maszkowicach jest dowodem ze wysoko rozw.struktury obronne byly tu duzo wczesnie...ta twierdza jest starsza ood mykenskiej ktora byla uwazana za najstarsza
piekny dowod na istnienie wielkiej sily panstwowej czy militarnej tutaj
na duzo wczesnie niz uznaje sie istnienie naszego panstwa..
ale to pewnie Germanie ha ha
tyle ze ten teren okupowali dopiero
podczas IIwojny sw.
prawda wychodzi na jaw i za chwile mury wielkiego zamazywania historii i wielkosci Slowian Sarmatow czyli naszej
przez okupantow runa z wiekszym szczetem niz mur berlinski



Odpowiedz

Gość: Pół-człowiek, pół-ryba |

@ Gość: kodanka
Te Lechitka, naucz się najpierw pisać poprawnie po polsku. I poczytaj podręcznik do historii jakiś, do szkoły podstawowej nawet:)



Odpowiedz

Gość: dlaautora |

Autor kompletnie mija się z tematem -polecam wiele innych źródeł niż wikipedia ;)



Odpowiedz

Gość: kodanka-lechitka |

ludziom nie da sie juz dluzej mydlic oczu...prawdy szukaj sam i dowodow..
dojscie przez internet jesrt ogromne..
my juz czytate panowie okupanci



Odpowiedz

Gość: JAM |

@ Gość: kodanka-lechitka "panowie okupanci" ? Do kogo to ?



Odpowiedz

Gość: q |

Tu jest obiektywnie opisane, czy to fałszerstwo, czy nie. W dodatku porównane do współczesnych wykopalisk archeologicznych o których tzw. fałszerz nie mógł wiedzieć: http://historia-ledrie.blogspot.com/2016/06/czy-kronika-prokosza-rzeczywiscie-jest.html



Odpowiedz

Gość: pestka |

Boszszsz ... skąd się biorą ludzie tak tępi, że nie potrafiący przyjąć najprostszych faktów? Są dowody niepodważalne na fałszerstwo, a Ci dalej będą się popisywać swoją "mądrością" i totalnym bałaganem poznawczym. I jeszcze będą mówić że bronią polskości. Kurcze - NIE !!!!! - niczego nie bronicie tylko swojej bezneuronowości. Historia Polski nie opiera się na bełkocie lechickim. Mym wspaniałą prawdziwą historię Słowian, sięgającą tysiący lat - nie musimy się czepiać jakieś bzdetów o Wielkiej Lechii przemykeńskiej.



Odpowiedz
Marek Teler

Student IV roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org