Opublikowano
2015-11-27 10:00
Licencja
Wolna licencja

Mirosław Tryczyk - „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów” – recenzja i ocena

Zygmunt Bauman napisał, że jest to „dzieło wielkie”. Niestety, nie można się z tym zgodzić.


Autor: Mirosław Tryczyk
Tytuł: „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów”
Wydawca: Wydawnictwo RM
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7773-086-7
Format: 158 × 213 mm
Liczba stron: 460
Cena: 39,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 1/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Podobnie jak nie można się zgodzić z opinią dziennikarza „Newsweeka” Jacka Tomczuka, który napisał o autorze książki Mirosławie Tryczyku, że dzięki przeprowadzonej przez niego kwerendzie i badaniom własnym „pisze na nowo polsko-żydowską historię” opisując „128 pogromów takich jak ten w Jedwabnem”.

„Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów” to najlepszy przykład na to, że nawet dotarcie do źródeł i kwerenda archiwalna (uwzględniająca m.in. akta Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku i akta z przechowywane w tamtejszym IPN), nie gwarantują, że publikacja będzie rzetelna. Decyduje o tym bowiem warsztat badacza-historyka i szeroka wiedza na temat omawianego okresu, czego próżno szukać u autora tej książki. Historyk nie może bowiem zasłaniać się źródłami, żonglować nimi w celu wykazania słuszności przyjętej z góry tezy i tworzyć imitacji badań jak jest w tym przypadku. Tymczasem u Tryczyka większość tekstu książki to nic innego jak przywoływane fragmenty źródeł i książek w minimalny sposób opatrzone komentarzem autora.

Zaledwie kilka pierwszych stron w zupełności wystarcza by zrozumieć, czym jest ta książka. Mamy bowiem do czynienia z publikacją z wyraźnie postawioną tezą i nie ważne, że nie znajduje ona potwierdzenia w źródłach archiwalnych. Głównym bohaterem tej książki są bowiem „polscy zbrodniarze antysemici” (chodzi o mieszkańców Podlasia w 1941 r.) A teza brzmi następująco: Niemcy uderzając na Związek Radziecki latem 1941 r. maszerując przez tereny Podlasia natrafili na sprawnie zorganizowaną zbrodniczą machinę terroru stworzoną przez polskie podziemie niepodległościowe, które w systematyczny sposób „oczyszczało Podlasie” z Żydów za pomocą fali krwawych pogromów. Ktoś pomyśli sobie, że to żart. Niestety nie, o tym bowiem jest właśnie ta książka, wyraźnie inspirowana „Sąsiadami” Jana Tomasza Grossa.

Jakie miejsce w tej narracji Tryczyka zajmują Niemcy? Są jedynie trzecioplanowymi uczestnikami wydarzeń, momentami występującymi wręcz jako obrońcy Żydów terroryzowanych przez Polaków. Zresztą autor uparcie propaguje tezę o „niepohamowanej kampanii antysemickiej na terenach polskiego Podlasia przeprowadzonej przez nazistów z udziałem struktur polskiego podziemia nacjonalistycznego”. Według Tryczyka Niemcy nie przeprowadziliby zatem pogromów, gdyby nie oddolna inicjatywa Polaków. By to udowodnić pisze w jednym z fragmentów, że jedna z jednostek niemieckich miała w zasadzie jedynie „wspierać” pacyfikację Jedwabnego, a w innym miejscu podaje, że „polscy kolaboranci” wchodzili w skład „komand śmierci” (właśnie tak autor opisuje działalność poszczególnych Einsatzgruppen). Tymczasem trudno o bardziej ahistoryczne ustalenia.

Zdziwienie musi wywołać naiwna wiara Tryczyka w sądownictwo Polski Ludowej w latach stalinowskich. Jego zdaniem cechowała je „niska zapadalność wyroków skazujących polskich zbrodniarzy antysemitów” (!). Jego zdaniem działo się tak dlatego, że środowisko sędziowskie okresu stalinowskiego przesiąknięte było rzekomo „ideologią narodówki” (czyli poglądami endeckimi!) oraz że było to odbiciem „powojennej słabości państwa polskiego” (chodzi tu zapewne autorowi o instalowanie i budowę władzy komunistycznej w Polsce po 1944 r.). Zresztą Tryczyk oskarża antykomunistyczne podziemie zbrojne o sianie „anarchii”, która „nie sprzyja praworządności” (!). Tak rozumiana „anarchia” czyli, napady na „placówki komunistycznej milicji, urzędy bezpieczeństwa, (…) wyroki śmierci na przedstawicielach nowej władzy oraz na kolaborujących z nią cywilach” skutkować miała właśnie tą niską skutecznością aparatu „sprawiedliwości” wobec „polskich antysemitów”. Warto dodać, że autor niemal zachwala Urząd Bezpieczeństwa za skuteczność i skrupulatność w zbieraniu materiału dowodowego przeciwko „polskim antysemitom”. Pozostawię to bez komentarza.

Jednym z głównych postulatów autora jest wywołanie u czytelnika poczucia winy za to co wydarzyło się latem 1941 r. na Podlasiu. Zdaje się on twierdzić, że wina ta ma już wymiar wielopokoleniowy. Zdaniem autora, „polscy świadkowie zbrodni zeznający w tych procesach sami też na ogół nie byli bez winy, zatem nie mieli żadnego interesu w tym, by świadczyć przeciwko swoim sąsiadom, którzy w efekcie, gdyby zostali skazani, mogliby się im odwdzięczyć pięknym za nadobne”. Winni są również rzekomo pracownicy Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Autor kieruje swoje oskarżenia przeciwko Waldemarowi Monkiewiczowi, zasłużonemu pracownikowi byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, który jego zdaniem „z determinacją zaangażował się w proceder zacierania pamięci o polskim udziale w Holokauście w czasie II wojny światowej i pisania historii od nowa. Oczywiście nie był w tym działaniu osamotniony, w procederze brała udział cała grupa prokuratorów, m.in. Janusz Morat i Eugeniusz Kukiełka. Jednak to właśnie Monkiewicz należał do najbardziej aktywnych, z czasem w nagrodę za osiągane wyniki awansował na najwyższe stanowiska w Komisji.” (!)

Według Tryczyka wyżej wspomniany „proceder” skutkował rzekomo tym, że świadków wzywanych do OKBZH w Białymstoku nakłaniano do składania zeznań obarczających Niemców bezpośrednią odpowiedzialnością za dokonane zbrodnie. Winni są również rzekomo sami komuniści, którzy zdaniem autora intencjonalnie ukrywali zbrodnie swoich politycznych przeciwników „by ocalić obraz robotniczo-chłopskiej ofiarności i ukryć obraz robotniczo-chłopskiej zbrodni”. Ostatnie pokolenie winnych to polscy historycy, działający na polu naukowym po 1989 r., kierujący się rzekomo „podobnymi pobudkami”. Tak przedstawiają się kolejne wyimaginowane oblicza polskiego antysemityzmu, „wykryte” przez Tryczyka.

Książka jest również paszkwilem wymierzonym w polski przedwojenny ruch narodowy (jeden z rozdziałów jest mu poświęcony), który zdaniem autora można sprowadzić wyłącznie do haseł antysemickich. Rozumowanie to jest jednak uproszczeniem, które okazuje się przekłamaniem. Na podobnej zasadzie można bowiem przedwojennych polskich socjalistów i ludowców określić mianem kryptokomunistów i agentów sowieckich. Podobnie, książkę Tryczyka można uznać za paszkwil uderzający w polskie podziemie niepodległościowe. Autor oskarża je o mordowanie Żydów, co opisane jest w sposób nieodbiegający stylem od reżimowych wydawnictw z lat PRL. Autor nie oszczędza także międzywojennej Polski charakteryzującej się rzekomo „wszechobecną dyskryminacją [Żydów] obejmującą właściwie wszystkie wymiary życia, zarówno te polityczne, jak i społeczne czy ekonomiczne” oraz „nastrojami pogromowymi”.

Ogromnie ubolewam, że takie wydawnictwo ukazało się drukiem. Jeszcze większą szkodą będzie przekład tej książki na choćby język angielski. Publikacja zamiast wyjaśniać temat wydarzeń mających miejsce latem 1941 r. na Podlasiu, będzie utrwalać szkodliwe stereotypy. Niestety, prowadzi to do wniosku, że książka Mirosława Tryczyka jest przykładem dyskursu pseudonaukowego.


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: SO |

Książki nie czytałem. Zaiteresowała mnie jednak recenzja. "Historyk nie może bowiem zasłaniać się źródłami, żonglować nimi w celu wykazania słuszności przyjętej z góry tezy i tworzyć imitacji badań jak jest w tym przypadku. Tymczasem u Tryczyka większość tekstu książki to nic innego jak przywoływane fragmenty źródeł i książek w minimalny sposób opatrzone komentarzem autora." - stwierdzenie godne historyka IPN. Na czym ma polegać ów"złoty środek" (jak się domyślam). Na czym, jak nie na źródłach opiera się wiedza historyczna? Trzeba umieć interpretować źródła "po swojemu"? Czy w dokumentach AK nie znajdujemy informacji o stosunku nacjonalistycznego podziemia do Żydów? "Zresztą autor uparcie propaguje tezę o „niepohamowanej kampanii antysemickiej na terenach polskiego Podlasia przeprowadzonej przez nazistów z udziałem struktur polskiego podziemia nacjonalistycznego”. Według Tryczyka Niemcy nie przeprowadziliby zatem pogromów, gdyby nie oddolna inicjatywa Polaków." - jeśli drugie zdanie ma być wnioskiem wyciągniętym z pierwszego, to jest to wniosek fałszywy. "Udział struktur" nie został dokładnie opisany, więc nie można stwierdzić, że pogromy nie byłyby możliwe bez udziału nacjonalistów. Recenzent pisze własną książkę. "By to udowodnić pisze w jednym z fragmentów, że jedna z jednostek niemieckich miała w zasadzie jedynie „wspierać” pacyfikację Jedwabnego" - recenzent nie cytuje tych fragmentów książki, więc trudno wywnioskować (biorąc pod uwagę jego wyobraźnię i warsztat)co jest w książce napisane. "Jedna z jednostek niemieckich miała w zasadzie jedynie „wspierać” pacyfikację Jedwabnego" - co to oznacza? Że jedna konkretna jednostka niemiecka wspierała pacyfikację Jedwabnego, a inne niemieckie jednostki ją przeprowadzały, czy że Niemcy mieli jedynie wspierać Polaków w zaganianiu i paleniu stodoły? Bo jeśli to drugie, to trzeba to pisać wyraźnie, a nie pozostawiać pole do domysłów. Przechodząc do końcowych stwierdzeń. "Książka jest również paszkwilem wymierzonym w polski przedwojenny ruch narodowy (jeden z rozdziałów jest mu poświęcony), który zdaniem autora można sprowadzić wyłącznie do haseł antysemickich. Rozumowanie to jest jednak uproszczeniem, które okazuje się przekłamaniem. Na podobnej zasadzie można bowiem przedwojennych polskich socjalistów i ludowców określić mianem kryptokomunistów i agentów sowieckich." Recenzet chyba nie zauważył, że jest to książka na określony temat, a nie historia "przedwojennego ruchu narodowego". Autor nie pisze historii tego ruch, tylko - jak się domyślam - jego stosunkiem do Żydów, jednym z ważnych aspektów życia narodowców. Hagiografię ruchu narodowego autor zapewne pozostawia recenzentowi. "Rozumowanie to jest jednak uproszczeniem, które okazuje się przekłamaniem. Na podobnej zasadzie można bowiem przedwojennych polskich socjalistów i ludowców określić mianem kryptokomunistów i agentów sowieckich." - stwierdzenie całkowicie nieuprawnione, wręcz słaba manipulacja. Tani propagandowy chwyt obliczony chyba na szybkie przełknięcie papki informacyjnej. Recenzent udaje, że nie wie jakie było stanowisko lewicy niepodległościowej i ruchu ludowego wobec komunizmu. Jak w ogóle można stosować porównanie dotyczące haseł i działań antysemickich przez narodowców (fakt) z fantazjowaniem na temat wspierania komunistów przez ową lewicę niepodległościową i ruch ludowy? Recenzent pisze o uderzaniu przez autora w polskie podziemie niepodległościowe - to dziwne, bo do tej pory w recenzji opisywany miał być nacjonalistyczny nurt - skąd w podsumowaniu takie rozserzenie? Przecież podziemie niepodległościowe nie jest równe ruchowi nacjonalistycznemu! Dziękuję za pseudonaukową recenzję.



Odpowiedz

Gość: pisłudczyk |

@SO primo na wstępie określił Pan, że nie czytał Pan książki. A zatem nie może ocenić recenzji pod kątem jej naukowości. Secundo proszę przeczytać Marcina Zarembę Wielką Trwogę i zobaczyć jaka jest różnica między żonglowaniem źródłami a opieraniem się na nich.



Odpowiedz

Gość: @SO2 |

Ta książka jest całkowicie nie do obrony. Ta recenzja rozkłada ją na łopatki.



Odpowiedz

Gość: SO |

@pisłudczyk "na wstępie określił Pan, że nie czytał Pan książki. A zatem nie może ocenić recenzji pod kątem jej naukowości" - i tu się Pan myli. Nie muszę czytać książki, żeby zobaczyć, że recenzent ma kiepski "warsztat",kłopoty z logiką i rzeczowym pisaniem, zaś recenzja napisana jest z punktu widzenia obrażonego patrioty z IPNu. Widzę narzędzia recenzenta, to jak ich używa i to mi w zupełności wystarczy, żeby się wypowiedzieć na temat jego kompetencji. Na marginesie - co oznacza samookreślenia "piłsudczyk" w 2015? Pytam z czystej ciekawości.



Odpowiedz

Gość: ffamousffatman |

@@SO2 1. Ta recenzja jest nie do obrony. 2. A przypominam, że książka nadal, terytorialnie i czasowo, jest WYCINKOWA.



Odpowiedz

Gość: danwar1979 |

No cóż, nie czytałem książki, więc się na jej temat nie wypowiadam. Na marginesie dodam tylko, że (jakkolwiek brzmi to nieprawdopodobnie) udział endeków w powojennym aparacie "sprawiedliwości" jest faktem. Nie zajmowałem się tym bliżej, ale przy innej okazji natrafiłem na przykład z mojego miasta Piotrkowa Trybunalskiego - prokuratorem (co najmniej od 1948 do 1955 r., może później też) był przedwojenny endek Zbigniew Błotnicki. To były najgorsze lata stalinowskie. Nie piszę tego,żeby Z. Błotnickiego potępiać - wiem, że żądał kary śmierci dla zbrodniarzy hitlerowskich, nawet jeżeli były naciski z góry,żeby KS nie żądać (casus Hermanna Altmanna szefa Gestapo w Piotrkowie - zapadła KS, nie wykonano, deportowano nazistę do NRD). Ale to przykład jednostkowy, ciekawe ilu endeków pracowało w sądownictwie, prokuraturze? (inna sprawa - endecja była antysemicka - ale nie musiał to być antysemityzm taki jak u nazistów - czy przedwojenny antysemita nawołujący do bojkotu Żydów i zmuszenia ich do emigracji musiał zaraz aprobować morderstwa?) Komunistom brakowało wykształconych ludzi. Podobnie prasę komunistyczną tworzyli dziennikarze sanacyjni i endeccy - dziennikarzy-komunistów zbyt wielu nie było. Piszę to dla przykładu, nie chcę nikogo oceniać, sytuacja była złożona, można oceniać konkretnych ludzi - za mało wiem,żeby to robić. Ale nie traktujmy endecji w prokuraturze PRL jako czegoś nieprawdopodobnego.



Odpowiedz

Proszę o merytoryczną dyskusję pod tekstem - komentarze zawierające głównie ataki "ad personam" będą usuwane.



Odpowiedz

Gość: Meto |

Książki nie czytałem i nie wiem czy przeczytam. Wiadomo, że przed wojną w Polsce mieszkało dużo Żydów, więc konflikty na pewno się zdarzały. Nigdy jednak nie przybrały one takiej skali jak w Europie Zachodniej czy w Rosji carskiej. Antysemityzm był i jest - patrz ostatnie spalenie kukły Żyda w kontekście muzułmańskim - jak to świadczy o psychice sprawców? Czy zdarzały się pogromy - mogły się zdarzyć. Co najbardziej przykre to to, że dzisiejsza społeczność żydowska wierzy w to, że polskie podziemie za nazistów, zabijało Żydów, za to że byli Żydami, a nie za jakieś przewiny. Czas by to wreszcie rozwikłać - przedstawiając wiarygodne fakty.



Odpowiedz

Gość: ffamousffatman |

@Meto No więc przybrały...



Odpowiedz

Gość: marian baginski |

JAk traczyk nazywa masakre w Jedwabnem w 1941 progromem to nie wie co mowi



Odpowiedz

Gość: krzysztof kulpiński |

Zbrodni nie było i dyskusji nie będzie bo autor zastosował błędną metodologię, a fakty bez metodologii nie trzymają się kupy.To pokrętne myślenie ucinające temat w kółku myśli narodowej.Ciężaru faktów nie zmieni nawet niedojrzałość metody ,bo złych intencji autor bynajmniej nie ma.



Odpowiedz

Gość: Marcin |

Książki na ten temat powinni pisać historycy z ugruntowaną już pozycją, najlepiej bez powiązań politycznych. A idealnie byłoby by pod redakcją kilku szanowanych historyków powstało jakieś duże dzieło jak najbardziej obiektywne. Nie znam Pana Tryczyka, jest socjologiem czy filozofem nie ma więc warsztatu potrzebnego do tak trudnego tematu. Miałem książkę w ręku, wiele źródeł to akta zeznań świadków z lat stalinizmu i PRL-u. Ktoś kto nie miał z takimi aktami do czynienia nie powinien się tym sam zajmować.



Odpowiedz

Gość: natan |

Opinia Marcina to zwykła ortodoksja i doktrynerstwo. To, że akta pochodzą z lat PRL-u wcale nie świadczy o braku ich wiarygodności. Nie były to procesy polityczne "wrogów ludu", członków "reakcyjnych band" i zeznania nie były wymuszane torturami. Widać z nich wyraźnie,że świadkowie i sprawcy wiedzieli znacznie więcej, niż zeznali, a przesłuchujący byli mało dociekliwi. Historycy IPN-u w swoich książkach powołują się niemal wyłącznie na dokumenty służb PRL-owskich i nikogo to nie razi.



Odpowiedz

Gość: A |

nic dziwnego



Odpowiedz

Gość: natan |

Widzę, że komentarze zostały zdominowane przez osoby, które albo książki mnie czytały, albo żyją mitami o szlachetnych Polakach niezdolnych do jakichkolwiek zbrodni. Największa wartość książki Tryczyka polega właśnie na cytowaniu relacji i dokumentów, które są jednoznaczne: to Polacy najczęściej samodzielnie i z własnej inicjatywy mordowali Żydów ze zwykłej chciwości i nienawiści, będącej efektem przedwojennej propagandy endecji i księży. Wystarczy poczytać przedwojenne gazety katolickie. Inną przyczyną zbrodni było - tylko częściowo prawdziwe - obciążanie Żydów odpowiedzialnością za represje sowieckie. Fakty są jednoznaczne i żadne święte oburzenie ich nie zmieni.



Odpowiedz

Gość: aljozy |

@natan krytka źródeł termin Panu znany?



Odpowiedz

Gość: Michał Janik |

@natan Gdybym jako mediewista, napisał pracę posługując sie Kroniką Kadłubka tylko "przytaczając relację", to by mi wyszło, że Polacy zwyciężyli Rzymian i Aleksandra Wielkiego. Przytaczanie to dalece nie wszystko. Chce Pan powiedzieć, że w przedwojennej prasie katolickiej namawiano do rabowania/mordowania Żydów? Mogę poprosić o przykłady?



Odpowiedz

Gość: Janek |

@natan Brawo - moje najwyzsze uznanie !



Odpowiedz

Gość: Polak maly |

@natan Brawo !



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Szkoda, że książka, recenzja i wywołana nią dyskusja nie zawierają relacji Polaków dotkniętych prześladowaniami z racji ukrywania Żydów podczas okupacji. Kiedyś po 23-ej w TVP obejrzałem wstrząsający dokument o mordowaniu, gwałceniu, a przede wszystkim - rabowaniu Żydów w Radziłowie, do którego doszło jeszcze przed wkroczeniem tam Niemców, co pozwoliło dumnym synom Podlasia - Polakom z dziada pradziada - zachować dla siebie całe zrabowane mienie. Szczególnie zapamiętałem grę w piłkę nożną, zrobioną z obciętej w tym celu główki żydowskiego dziecka, oraz wielomiesięczne ukrywanie się polsko-żydowskiego małżeństwa pod gnojem, bynajmniej nie przed Niemcami. Nieuczestniczący w tych ekscesach i pomagający Żydom Polacy byli podczas okupacji i po zakończeniu wojny zastraszani, a nawet zabijani przez sprawców tych strasznych czynów, więc kiedy tylko zaistniała taka możliwość owi sprawiedliwi zmuszeni byli przenieść się do dużych miast lub wyjechać za granicę. Gdyby TVP powtórzyła ten film, prawdopodobnie jakość warsztatu badawczego autora książki straciłby na znaczeniu, bowiem film ten był bardziej porażający niż "Sąsiedzi", "Pokłosie" i "Ida" razem wzięte.



Odpowiedz

Gość: JP |

"Szczególnie zapamiętałem grę w piłkę nożną, zrobioną z obciętej w tym celu główki żydowskiego dziecka" - cytuję za artykułem Okońskiego „Głowę odcięli i głową jak piłką grali” - czy "dziecko" i "w tym celu" były w filmie, czy to emocje?



Odpowiedz

Gość: Roman Sidorski |

"Tymczasem u Tryczyka większość tekstu książki to nic innego jak przywoływane fragmenty źródeł i książek w minimalny sposób opatrzone komentarzem autora". Tymczasem u Tomasza Sudoła większość tekstu recenzji to cytaty z książki opatrzone szczątkowym komentarzem zawierającym jedynie opinie i żadnych argumentów, bez jakichkolwiek odniesień do źródeł i prac innych historyków.



Odpowiedz

Gość: Piotr |

Jeśli pan Traczyk uważa że środowiska sędziowskiego okresu stalinowskiego były przesiąknięte „ideologią narodówki” czyli poglądami endeckimi to świadczy to o braku kontaktu autora "miast śmierci" z rzeczywistością. Propaganda komunistyczna, propagandą ale w to nikt nie uwierzy. To samo urząd bezpieczeństwa, 25 lat po upadku komunizmu wszyscy poza panem Traczykiem wiedzą kto to był i do czego byli zdolni.



Odpowiedz

Gość: bq |

@Piotr - a gdzie Traczyk tak twierdzi? - czytales ksiazke? Traczyk mowi - i przytacza postac PRL- owskiego prokuratora, ze komunisci zdajacy sobie sprawe jak sa niepopularni "w ludzie" zaczeli ukrecac sprawy takie jak Jedwabne, zeby nie robic sobie dodatkowych wrogow i przytacza manipulacje zeznaniami jak sie zmienialy na przestrzeni lat. To doskonala ksiazka. Dlaczego nie ma recenzji w prewicowej prasie ???



Odpowiedz

Gość: mall |

Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie by opublikować rzeczowy tekst krytyczny do tej książki, w którym bez cienia wątpliwości wykaże się, że autor książki popełnił poważne błędy merytoryczne.



Odpowiedz

Gość: Janek |

Brawo i najwyzsze uznanie dla autora za odwage, ludzka wrazliwosc na ludzkie cierpiienie, niezwykla sile i upor w ujawnianiu prawdy. Tak rodza sie Bohaterowie ! Z niecierpliwoscia oczekuje na Pana nastepne, wierze, ze nie mniej odwazne, opracowania. Zycze Panu wszystkiego co sie dobrem zowie.



Odpowiedz

Gość: Woziwoda |

Tekst recenzji jako żywo przypomina narrację tzw. niezależnych i niepokornych periodyków, które budzą rozbawienie. Trudno uwierzyć, że w podobnym tonie wypowiada się "pracownik wydziału badań naukowych" jak poinformowano na wstępie. Niemniej autor ma rację; najpierw lektura, następnie krytyka. Zapoznam się z książką tym chętniej aby porównać ustalenia z solidnymi pracami naukowymi wydawanymi przez Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Jestem ciekaw, czy pan Tomasz Sudoł recenzował także tamte prace.



Odpowiedz

Gość: Meto |

Ad Natan. Żarty - akta z PRLu nie mogą być wiarygodne. To są akta sporządzane przez bandytów, którzy chwilowo przejęli władzę i tak powinny być traktowane. Najlepiej jakby sprawą zajęli się właśnie obiektywni historycy - jeżeli są tacy - powiedzmy 3 i do tego po jastrzębiu-oskarżycielu z każdej strony. Jeżeli coś takiego by się nie rozleciało, to może udałoby się osiągnąć jakiś consensus. Żadna ze stron nie jest bez winy i żadna ze stron nie jest w pełni wiarygodna. Polacy mogli się czuć zagrożeni przez potężną mniejszość, a Żydzi mają uraz o utraconych bliskich i mienie i nawet podświadomie mogą Polaków darzyć niechęcią, mimo, że wiedzą że to naziści rozpętali pandemonium. Poza tym po jednej i po drugiej stronie byli też nikczemnicy.



Odpowiedz

Gość: Meto |

Właśnie czytam o tym jak Prezydent Duda zapalił świeczkę chanukową. I co z tego? W końcu jest prezydentem wszystkich Polaków. Przynajmniej tak twierdzi. Ilość idiotycznych, antysemickich komentarzy jest porażająca. O czym to świadczy? Czy tylko o głupocie internautów?



Odpowiedz

Gość: Marcin |

Do użytkownika natan, sam napisałeś że historycy Z IPN pracują na źródłach z PRL-u, i że to dobrze. Podkreślam tylko są historykami a nie socjologiem o którym znalazłem takie informację na kilku portalach : "Autor artykułów i tekstów filozoficznych, poświęconych problematyce słowiańskiej myśli społeczno-politycznej, sztuce ikony, etyce. Wielki miłośnik słowiańskiego wschodu". Jedyna jego publikacja to Między imperium a Świętą Rosją. Czyli autor doświadczenia w pracy ze źródłami nie posiada. Wstęp do książki napisał Zygmunt Bauman pomijając jego przeszłość ostatnio zasłynął jako plagiator. To podważa wiarygodność tej pracy.



Odpowiedz

Gość: Janecki |

Ciekawy wywiad z autorem książki Mirosławem Tryczykiem: http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ksiazki/artykuly/502071,miroslaw-tryczyk-miasta-smierci-sasiedzkie-pogromy-zydow-w-latach-1941-1942.html A co do recenzji: "Ogromnie ubolewam, że takie wydawnictwo ukazało się drukiem." Dokończę więc mysl pana Sudoła: "Gdyby to ode mnie zależało, to bym powołał specjalny urząd, który takie książki i im podobne najpierw uważnie przeczyta, a jeżeli godzą one w interes Narodu Polskiego, to zakaże ich druku". Howgh!



Odpowiedz

Gość: szok |

obrzydliwa i kłamliwa anty-recenzja, nie rozumieniem jak historyczny portal moze takie antysemickie i pseudo-narodowe brednie udostępniać, wstyd hanba i żenada....



Odpowiedz

Gość: Boruta |

Recenzja bezwartościowa, pisana pod z góry założona tezę i na poziomie politycznej agitki.



Odpowiedz

Gość: Radziłowiak |

@Boruta : Niestety, tak to wygląda i przykro że badacz i pracownik takiej instytucji pisze w ten sposób.



Odpowiedz

Gość: Piotr |

To była rzeczowa recenzja poruszająca braki w książce Traczyka. Szkoda że jak zawsze ludziom którzy mają odwagę nie zgadzać się z propagandą, przykleja się łatkę antysemity.



Odpowiedz

Gość: Lisikowiec |

Ksiazkę przeczytałem . Mam wielką traumę .Moimo 60 lat życia i pewnej wiedzy o Jedwabnem, Radziłowie i innych pogromach ( np. kieleckim ) w trakcie czytania musiałem robić kilkudniowe przerwy , nie dało się spać i myśleć o czym innym a chciało się płakać nad losem ofiar ,tysięcy ofiar . Narody ,które nie znają prawdziwej swojej historii są pozbawione możliwości refleksji i wyciągniecia wniosków na przyszłe swe pokolenia .Tak niestety jest z Polakami . Gdybysmy tego uczyli w szkole ,może nigdy więcej nie podnosili by głowy nacjonaliści, szowiniści ,rasiści i pseudopatrioci spod znaku celtyckiego krzyża . Ale wolimy schować głowę w piasek i morda w kubeł . W naszym sejmie są już dumni znowu narodowcy niświadomi być może ogromu zbrodni jaką ta ideologia sprowokowała w naszej i innych narodów historii.Dałbym im do poczytania "Miasta Smierci" jako lekturę obowiązkową. Moze by się choć chwile zamyślili .



Odpowiedz

Gość: Kwiryta |

Książkę czytałem, recenzję też. Recenzja zawiera trafny fragment - w książce są powołane źródła, dużo źródeł. I to juz koniec jeżeli chodzi o poprawność recenzji - dalszą jej cześć stanowią nie oparte na żadnych źródłach, tezy autora recenzji, kwestionujące tezy autora książki. Jak rozumiem z recenzji, kontrtezy autora wynikają one z rozległej wiedzy - nie wskazywanej na wszelki wypadek, oraz metodologicznego przygotowania autora. Przejdźmy więc do najbardziej interesującego potencjalnego czytelnika pytania- Dlaczego autor recenzji po prostu nie napisze, podająć źródła, że to co czytelnik czyta to nieprawda, fantazja, fałszerstwo. No cóż ... bo niestety nie może, bo wie, że sam w swoich pismach i swoich kolegów opierał się na tego samego typu źródłach, ale co grosze wie ,że to się wszystko wydarzyło naprawdę. Stąd tylko zarzuty dot. metodologii. Należy podkreślić zresztą, że są to zarzuty nieskonkretyzowane - np przez podanie źródeł. W zwiazku z powyższym należy podkreślić, że recenzja nie spełnia surowych wymagań jakie stawia się naukowcowi oceniającemu prace innego autora. Co więcej, autor nie odpowiada na najważniejsza potrzebę wstrząśniętego czytelnika - odpowiedz - co się wydarzyło.



Odpowiedz

Gość: Quentin |

"Ogromnie ubolewam, że takie wydawnictwo ukazało się drukiem." Czy to oznacza tęsknotę pana recenzenta za cenzurą? Może lepiej pozostawić czytelnikom ocenę książki?



Odpowiedz

Gość: Krzysztof Kowal |

Książka ,, wstrząsająca " Nie mam powodu aby autorowi nie ufać. I zgadzam się z tymi, co mówią: Zbrodnia jest zbrodnią, obojętnie czy komunistyczną, czy faszystowską, czy też ,, kosmiczną " Tam gdzie jest morderca( mordercy ) i niewinna ofiara ( ofiary ) tam jest zbrodnia. Straszne pokłady nienawiści mają ludzie w stosunku do innych ludzi. Słyszałem o pogromach Żydów ale książka pana Tryczyka najbardziej mnie ,, zbliżyła " do tamtych czasów na Podlasiu. Nie wiem czy mam dziękować czy płakać.



Odpowiedz

Gość: JP |

@Krzysztof Kowal "Nie mam powodu aby autorowi nie ufać" - ja mam, autor nie jest historykiem i ma misję. Z tego samego powodu krytykowani są Siemaszkowie za książki o Wołyniu. Bądźmy konsekwentni - jeżeli Jedwabne to ludowe ludobójstwo, to i Wołyń.



Odpowiedz

Gość: JP |

Już prawie uwierzyłem w endecyzm recenzenta i trafiłem na recenzję w Kulturze Liberalnej, to oni też endecy? Świetny jest kontrast dwóch wypowiedzi w dyskusji - jedna za wolnością wypowiedzi, tzn. druku tej książki, druga za cenzurą, bo niektórzy tę ksiżkę krytykują.



Odpowiedz

Gość: paweł |

Książka porusza problematykę sądzę, że już "na zawsze" dzielącą dwa społeczeństwa: polskie i żydowskie. Jest to kwestia tego jak nastawiamy obiektyw, na jakim fragmencie wydarzeń się koncentrujemy. Książkę trzeba przeczytać, aby móc ją ocenić. A następnie przeczytać książki o Jedwabnym: prof. M. Chodakiweicza - Mord w Jedwabnem, czy Libionki. Masakra kontrolowana przez aparat niemiecki, przy częściowym - mówimy o wydarzeniach na rynku - współudziale, obecności, lokalnej społeczności. Wydarzenia w samej stodole - kopanie grobu, podpalenie - inspirowane i realizowane przez Niemców. Pogromy ludności żydowskiej na pasie ziem wschodnich miały miejsce. Wpisują się w szerszy kontekst stosunków polsko - żydowskich w latach 1939 - 1941, jak również niemieckiej polityki "oczyszczania" zajętych terenów. To oczywiste niemal, że po cofnięciu sowietów, kolaboranci tez się wycofywali w obawie przed represjami, odwetem za antypolską robotę. Tak było i w Jedwabnym, dlatego gdyby to był polski odwet na Żydach, nastąpił by spontanicznie, zaraz po wycofaniu Sowietów a przed wejściem armii niemieckiej, to wtedy można mówić o szansach rabunku. Ale tak się nie stało, pogrom zaczął się niemal dwa tygodnie później. Polecam również prof. K. Jasiewicza - Pierwsi po diable. A z ostatnich publikacji warto przeczytać książkę T. Kubickiego - Pod obuchem zagłady. Dla wytrwałych, dla kontrastu, proponuję zapoznać się z wydarzeniami z Mielca z września 1939 roku, gdzie członkowie niemieckich "lotnych szwadronów śmierci" zastosowali, wobec ludności żydowskiej, niemal identyczna metoda jak w Jedwabnem: koncentracja ofiar w synagodze i podpalenie.



Odpowiedz

Gość: mall |

Jestem w trakcie lektury recenzowanej książki i już po ok. 100 stronach odnoszę wrażenie, że autor recenzji przejrzał co najwyżej pierwszy rozdział a zarzuty wobec pozycji zostały przez niego wydumane. Dlaczego? W skrócie: - autor książki podaje fakty bez nadmiaru epitetów co sugeruje, że bezpodstawnym jest zarzut recenzenta dotyczący kwestii "wywoływania poczucia winy" w czytelniku; - autor książki zafiksował się dziwnie na rzekomo peerelowskim fałszu; tymczasem autor książki przywołuje relacje o pogromach i masakrach jakie znalazły się np. w raportach kierowanych do rządu londyńskiego oraz w zaleceniach Heydricha; - zarzuty wobec Mankiewicza wydają się być dość uzasadnione; autor recenzji najwyraźniej nie dotarł do relacji jednego ze świadków, która była spisana dwukrotnie raz względnie krótko po wojnie (z wyraźnym wskazaniem Polaków jako inicjatorów) i drugi raz już za Mankiewicza (z wyraźnym wskazaniem Niemców jako inicjatorów). Autor recenzji, moim zdaniem, musiał czytać jakąś inną książkę.



Odpowiedz

Gość: mall |

Uzupełnię jeszcze mój komentarz i odniosę się do zarzutu recenzującego o nierzetelnym, rzekomo, odniesieniu się autora książki do narodowców. Tyle, że tak nie jest. Autor książki podał mnóstwo przykładów jeszcze sprzed wojny gdy narodowcy pokazywali swoje wybitnie antysemickie postawy jak np. patrole uniemożliwiające dokonywanie zakupów w żydowskich sklepach, smarowanie smołą schodów żydowskich sklepów czy bicie kupujących tam Polaków (w tym kobiet!). Postawy realizowane przy poparciu a często inspiracji (!) kleru. I to wnioski po raptem 109 stronach lektury!



Odpowiedz

Gość: Wisznic |

> Głównym bohaterem tej książki są bowiem „polscy zbrodniarze antysemici” (chodzi o mieszkańców Podlasia w 1941 r.) Nieprawda, to rys od czasów przedwojennych (lata 30) do pogromów w 1941. Nie ma bohaterów - wypowiedzi są od świadków żydowskich i polskich również. Pierwsza część książki to geneza zdarzeń, które nie były takie oczywiste i pokazuję skomplikowaną sytuację w tamtym regionie. >Niemcy uderzając na Związek Radziecki latem 1941 r. maszerując przez tereny Podlasia natrafili na sprawnie zorganizowaną zbrodniczą machinę terroru stworzoną przez polskie podziemie niepodległościowe, które w systematyczny sposób „oczyszczało Podlasie” z Żydów za pomocą fali krwawych pogromów Nie zauważyłem czegoś takiego w książce. Same pogromy rozkręcały się przez te 2 tygodnie od wkroczenia Niemców. Nie brało w nim udziało podziemie, którego tam nie było (po upadku partyzantki), państwo podziemne (Rząd w Londynie, zarząd AK) w ogóle było przeciwne krzywdzeniu Żydów. >a w innym miejscu podaje, że „polscy kolaboranci” wchodzili w skład „komand śmierci” Nie pada takie sformułowanie ani razu. >Zdziwienie musi wywołać naiwna wiara Tryczyka w sądownictwo Polski Ludowej w latach stalinowskich. Jego zdaniem cechowała je „niska zapadalność wyroków skazujących polskich zbrodniarzy antysemitów” (!). Jakim cudem rzekomo "żydowski" aparat sprawiedliwości jednak POLSKI przy tym, miał POLAKÓW I POLSKĘ obwianiać o mordowanie sąsiadów i WYBIELAĆ NIEMCÓW? Z jakiego powodu wymordowani przez Niemców Żydzi, mieli skupiać się na Polakach jako sprawcach? W 1946-1949 roku zaraz po wojnie? Gdzie tu logika? > Jednym z głównych postulatów autora jest wywołanie u czytelnika poczucia winy za to co wydarzyło się latem 1941 r. na Podlasiu To recenzent dzieli się swoimi opiniami. W nim wywołuje to być może poczucie winy, we mnie raczej czarną rozpacz, że ludzie byli do tego zdolni. Niezależnie od narodowości sprawców i ofiar. > Autor kieruje swoje oskarżenia przeciwko Waldemarowi Monkiewiczowi, zasłużonemu pracownikowi byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, który jego zdaniem „z determinacją zaangażował się w proceder zacierania pamięci o polskim udziale w Holokauście w czasie II wojny światowej Chodzi o procesy z lat 60. w których ponownie przeprowadzono śledztwo na temat Jedwabnego w którym większość oskarżonych zaraz po wojnie została uniewinniona. Większość świadków w tych rozprawach "przestała pamiętać" udziału Polaków i wszystkim obarczyli Niemców... co jest zrozumiałe, że co - mieli znów sąsiadów Polaków obarczać winą skoro Niemców, Żydów, Stalina nie było a trzeba z sąsiadami mieszkać do końca życia, a nie wsadzać do więzienia... Więc zmienili lub zapomnieli zeznać sprzed 20 lat. > Książka jest również paszkwilem wymierzonym w polski przedwojenny ruch narodowy Podane są same fakty, cytaty z artykułów, nazwy gazet, odezwy narodowe. > Ogromnie ubolewam, że takie wydawnictwo ukazało się drukiem (....) książka Mirosława Tryczyka jest przykładem dyskursu pseudonaukowego Autor recenzji ubolewa, że szeroka publiczność dostała możliwość czytania źródeł.... czytanie źródeł nazywa dyskursem (!) w dodatku pseudonaukowym (!). Nie ma nic bardziej naukowego niż źródła, które można sprawdzić. Najlepiej tę trudną książkę samemu przeczytać, by samemu ocenić poziom recenzji



Odpowiedz

Gość: Radziłowiak |

@Wisznic; Brawo ! Brawo ! Brawo !



Odpowiedz

Gość: Marek |

W co najmniej kilkudziesięciu sprawach o tzw. "mord rytualny" są obfite zeznania świadków, a także zeznania złapanego i osądzonego sprawcy oraz innych Żydów. Są tam też drastyczne szczegóły, jak ohydny Żyd wytaczał krew z dziecka tnąc go i kłując albo tocząc w nabitej gwoździami beczce itp. Całkiem w stylu "gry obciętą głową". Zatem zgodnie z "metodologią Tryczyka" należałoby po prostu zacytować te źródła bez komentarza i w ten sposób raz na zawsze "udowodnić", że nienawidzący chrześcijan Żydzi z upodobaniem mordowali niewinne chrześcijańskie dzieciątka.



Odpowiedz

Gość: grabarz |

@Marek Tyle, że w procesach o mord rytualny standardowym środkiem dowodowym były tortury...A karą grożącą Żydom- śmierć. Plus szansa na pogrom całej gminy.



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Gość: Marek, zeznania, które zostały zweryfikowane i uznane za niewiarygodne, za kazdym razem podwazone- to jest ta zasadnicza różnica. Nie było ani jednego skazanego za mord rytualny, bo taki nie istniał( dotyczy to Zydów). Ale nawet gdyby odrzucić zeznania świadków, to czy zeznania ofiar tez nalezy odrzucić? Powód? Tylko dlatego, ze ofiarami są Zydzi? Jak mozna wierzyc w to, ze jesteśmy idealnym narodem? Tylko skąd tylu więzniów? Wszyscy niewinni?



Odpowiedz

Gość: Radziłowiak |

Witam, najpierw chciałbym odnieść się do recenzji, a nie do samej sprawy mordów, której ona dotyczy. Recenzja jest żenująca i tak rażąca swą tendencyjnością, że aż oczy bolą jak się to czyta. Pisanie o paszkwilach, zarzuty o braku podstaw historycznych nie przystoi badaczowi historii. Nie przystoi również pisanie w taki sposób o autorze. Oczywiście zawsze można się z nim zgadzać lub nie, ale mamić swoją recenzją i manipulować czytającymi w taki sposób, że ci co nie znają historii już nawet nie chcą sięgnąć po książkę bo myślą że jest tam sam stek kłamstw. Nie daje Pan wyboru Panie autorze recenzji jak przyznać rację wielu Pańskim adwersarzom na tej stronie. Nie będę powtarzał prawd, które wiele osób nawet nie czytając książki było w stanie napisać o recenzji tylko na podstawie wiedzy historycznej i logiki której w recenzji zabrakło. Brawo więc ludziom myślącym jak; SO, Natan, Roman Sidorski, szok, Boruta, Krzysztof Kowal, Woziwoda, mall, Quentin. Szczególne brawa za merytoryczną stronę swych wypowiedzi i pochylenie się nad tematem, należą się Kwirycie, Pawłowi, Wisznicowi. Na szczególną uwagę zasługuje wpis Pana o nicku Lisikowiec. Co do samego mordu. Mój nick wskazuje już na to że temat jest mi bliski. Nie da się ukryć że taki fakt miał miejsce i nie dokonał tego nikt inny jak Polacy. Oczywiście że na to co się stało miało wpływ wiele czynników, one są opisywane w wielu książkach i rozkładane na czynniki pierwsze. Nie ma powodów by dorabiać wiele ideologii do tego co się stało, bo można to przedstawić w prostszy sposób, tylko na podstawie opowieści świadków tamtych wydarzeń. Możemy mówić o nastrojach panujących jeszcze w okresie międzywojennym, sprzyjającym takiemu zachowaniu Polaków w stosunku do Żydów. O ruchu narodowym, który posuwał się do większych represji wobec Żydów, jak tylko wykrzykiwanie wobec nich obraźliwych haseł, choć pewnie od tego się zaczęło ale zaraz, zaraz czy aż takie ideologie narodowe docierały, a jeśli docierały to aż w takim stopniu na Podlasie, gdzie społeczeństwo składało się przede wszystkim z ludzi bardzo prostych. Więc co? jeśli nie takie ideologie miały wpływ na to co się stało. Otóż z rozmów z ludźmi którzy żyli w tamtym czasie w tych miejscach, a konkretnie w Radziłowie wynika że Żydzi byli często dobrymi sąsiadami Polaków. Taki stan trwał tyle lat że wszyscy nauczyli się z tym żyć, choć pewnie zawiść ludzka gdzieś drzemała za to że jednym wiodło się lepiej, a drugim gorzej. Taki stan trwał do wkroczenia wojsk sowieckich, wtedy to Żydzi zadenuncjowali wielu Polaków, których wywieziono w kibitkach nie wiadomo gdzie. Nic więc dziwnego że Polacy od tamtego czasu zaczęli pałać nienawiścią do sąsiadów. Niemcy zajmując tamte tereny doskonale wiedzieli jak wykorzystać tę nienawiść. Polacy podobno byli podburzani przez Niemców. "Macie okazje pomścić, swoich braci, ojców, mężów... my wam nie będziemy przeszkadzali, róbcie z nimi co chcecie " I zrobili !!! To tyle na temat tego, jaka była przyczyna pewnie większości tych mordów przynajmniej na Podlasiu w Jedwabnem, Radziłowie. Trzeba wziąć po uwagę świadomość, wykształcenie ludzi z tamtych terenów, to że "radzieccy" zabrali kogoś z prawie każdej rodziny bo rodziny były powiązane. Wiele goryczy, żalu i pretensji było w tych prostych ludziach do Żydów, ale czy to był powód do takiego mordu? Mam swoje zdanie na ten temat i opieram je na tym co słyszałem od świadków tamtych czasów. Być może są jeszcze jakieś prawdy o których chętnie bym posłuchał. Martwi mnie bardzo to że nie potrafimy brać lekcji z historii i ponownie pozwalamy odradzać się takim strukturom ONR które wykrzykują nienawistne hasła na ulicach miast, a jeszcze bardziej martwi mnie, że obecna władza wątpliwej jakości, ale lepszego sortu, daje przyzwolenie na takie działania, mając na uwadze swój interes polityczny czym uwstecznia państwo. Niestety u nas HISTORIA jest przede wszystkim tym co się o niej pisze, a nie tym jaka ona w rzeczywistości była. Może na koniec przytoczę jeszcze słowa które napisał w swojej książce "Autobiografia na cztery ręce" Jerzy Giedroyć - " Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest tak zakłamana jak nigdzie na świecie" . Pozdrawiam wszystkich, a przede wszystkim tych którzy myślą podobnie do mnie, że przede wszystkim, jesteśmy ludźmi, a dopiero potem białymi, czarnymi, lesbijkami, gejami itd...



Odpowiedz

Gość: Lisikowiec |

@Radziłowiak Zgadzam się całkowicie ze zdaniem Radziłowiaka. Najgorsza prawda jest lepsza od zakłamania. Prawda , jak spowiedz, może dać ulgę i czegoś nauczyć, przestrzec przed nawrotem złych demonów , zakłamanie prowadzi w ślepy zaułek nienawiści i uprzedzeń . Tu dygresja.Tragedia Polaków na Wołyniu była częścią pokłosia pogromów Żydów na Podlasiu, Lwowie i innych rejonach przedwojennej Polski. Ludność ukraińska i białoruska , która też brała udział w pogromach Żydów , oswoiła się ze śmiercią, z mordem , z piekłem, jakie zgotowali swoim sąsiadom innej wiary . Gdy agitacja szowinistów ukraińskich poszła w kierunku "oczyszczenia " terenów przyszłej Ukrainy z obcego elementu , metoda pogromów była jakby sprawdzona, skuteczna i bezkarna . Wielu Ukraińców dało się przekonać, bo przecież były z tego i profity. Grabież majątków, przejęcie domów i gospodarsw, inwentarza , sprzętów. Wojna budzi demony, to wdać do dziś, Tutsi i Hutu mordowali się tak , jak my z Ukraińcami, tak jak Serbowie i Bośniacy . Tak jak Turcy mordowali Ormian , nasi rodacy mordowali Żydów. Antagonizmy narodowo-religijne bardzo łatwo rozgrzać do poziomu nienawiści a wtedy iskra , jedna plotka, jeden okrztk rozpala ogień zbrodni. Nie znając historii, prawdziwej historii, wpadamy w pułapkę "diabła" siedzacego w duszy kazdego człowieka, dajemy się ponieść instynktom stadnym, plemiennym, narodowym i zamykamy rozsądek na kłódkę, stajemy się zwierzętami walczącymi o przetrwanie . Taki atawizm . Żydzi byli posądzani o sympatię do komunistów i sowietów i to miało być częscią ich winy, za którą musieli ponieść karę . Czytałem ostatnio o pogromach Żydów w rosji carskiej . Jeszcze nikt nie myślał o komuniżmie , jeszcze Marks chodził w pieluchach, jak Żydów dotykały pogromy w Rosji . " Skrzypka na dachu" znają wszyscy . Tam Żydzi uciekają przed pogromem Kozaków do Krakowa. Pierwszą władzą , która dała im schronienie przed śmiercią i prawo do życia był rząd rewolucujny po 1905 roku . A po I Wojnie Bolszewicy . Oni dali im prawo byc ludzmi i czuć się jak obywatele . Mimo, że raligia mojżeszowa była ich spoiwem i tradycją , wielu czuło się w komuniżmie jak we własnym kraju . Szczególnie młodzi mieli w końcu szansę stać się kimś, nie tylko pogardzanym i upodlonym Żydem. Trudno się dziwić , że wielu poszło w służbę komuny . Ale w latach rewolucji leninowskiej był to jedynie niewielki promil , jaki stanowili Żydzii wśród komunistów. W Jedwabnem było ich kilku, którzy poszli na wspólpracę z sowietami . Zapłacili za to wszyscy . Agitacja ONR-u była tu decydująca. Poparcie dla tej agitacji ze strony kościoła też przyczyniło się do pogromów. Żyd jako symbol" antychrtsta" był pielęgnowany przez kściół od sredniowiecza . Bulle papieskie o antyżydowskim charakterze tworzyły grunt dla proboszczów, którzy w płomennych kazaniach przez stulecia obarczali Zydów winą za wszystkie nieszczęscia świata . Pogromy miały swoją długą historię w Europie, w końcu dotarły i do Polski . Naziści , hitlerowcy wykorzystali naszą, szczególnie na prowincjach, wyniesioną z gruntu religijności niechęć do Żydów i przemienili ją w nienawiść . Teraz trzeba to sobie powiedzieć . Kosciół nie jest bez winy. Nacjonalizm nie jest bez winy . 99,5 % holokaustu , to wina i zbrodnia Niemców . Ciężko to przyznać , ale te 0,5% dołożyliśmu do tej zbrodni sami .



Odpowiedz

Gość: Radziłowiak |

@Lisikowiec Fajnie że tak wiele ciekawej i merytorycznej treści tym razem zawarł Pan w swoim "poście", w przeciwieństwie do poprzedniego, który głównie ograniczył się do wykazania wielkiej empatii i normalnej ludzkiej wrażliwości, oraz był jednocześnie przestrogą przed nacjonalistycznymi zapędami ruchów, chyba mylnie nazywanych narodowościowymi. Ten poprzedni wpis ujął mnie właśnie tym i zwrócił moją uwagę, ponieważ był od razu, bez zbędnych wywodów, podsumowaniem książki i tego co się rzeczywiście stało, a nie biciem piany na temat fatalnej merytorycznie, tendencyjnej i politykierskiej recenzji. Pozdrawiam



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Dziwnym trafem żaden z dyskutantów nie zwrócił uwagi na fakt, że autor recenzji jest pracownikiem IPN. Czy utrzymałby się on na swym etatowym stanowisku, gdyby w swej recenzji zawarł w miarę obiektywne oceny, jakie ma każdy z tych, co przeczytali tę książkę? Myślę, że to pytanie tylko retoryczne, zważywszy chociażby na poglądy nowego szefa IPN. Do tego trzeba dodać fakt, iż opisywane w książce fakty zdarzyły się na terenach, gdzie ludzie w przeważającej mierze głosują na PiS.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Radziłowiak, gratuluje Panu przede wszystkim zdrowego rozsądku, a co za tym idzie spojrzenia z dystansu. Niestety, wyjaśnienie mordu jest trochę bardziej skomplikowane. Bo jednak ziemia łomżyńska, to matecznik endecji z Romanem Dmowskim na czele. Stronnictwo Narodowe wiedzie prym..endecja zamienia zacofanych obywateli w spolecznych aktywistów. A dla endecji głównym celem są Zydzi. W kościołach śpiewano "Przed Twe ołtarze zanosim błaganie/ Od Zydów Polskę Racz oczyścić Panie", na wiecach " Zydzi na Madagaskar", "Chłopi i robotnicy do handlu- Zydzi do Palestyny". W polsce w latach 30 zaczyna działać numerus clausus, getta ławkowe, w Jedwabnym i pobliskich miasteczkach wyrzuca się nauczycieli zydowskich, a uczniów spycha w najdalsze kąty sal albo pod byle pretekstem wydala. W 38r zadne dziecko zydowskie nie otrzymało cenzurki...Tego rodzaju praktyki są wychwalane przez księży. I to właśnie ksiądz mówi tym biednym, zacofanym, często analfabetom co jest właściwe, a na ziemi łomżyńskiej na 28 proboszczów 23 nalezy do Narodówki- to ewenement na skalę Polski. Dzieci należą do Rycerstwa Jezusowego, starsze do Stowarzyszenia Młodziezy Katolickiej, tam są uczone pogardy do Zydów. W 33 r. w Radziłowie jest pierwszy pogrom, a to moment dojścia do władzy Hitlera. Narodówka cieszy się, ze w koncu hasła antyzydowskie mogą stać się ideologią państwową. Czwartkowy targ w Radziłowie jest systematycznie nawiedzany przez bojówki Narodówki, które wywracają stragany, beczki ze śledziami ale nie tylko, bo dochodzi do rękoczynów, a nawet śmierci..Na początku lat 30 Zydzi są chronieni przez państwo polskie, są wymierzane kary...ale w końcu lat 30 widać wyrazne lekcewazenie spraw związanych z Zydami. Istnieje tez prasa diecezalna, a w niej rozmaitości...a głównie o niebezpieczeństwie jakim są Zydzi. Niektóre tytuły " Sprawy katolickiej": " Zydzi sobie pozwalają", " Za winy Zydów cierpi młodzież polska", "Jak się zazydziła Polska".....Wzorem dla narodówki byli Niemcy. Nic więc dziwnego, ze w momencie "okazji" skorzystano z niej skwapliwie. Jesli chodzi o wywózki, to po pierwsze Zydów z Jedwabnego wywieziono ok 6%, a Polaków 2%...NKWD przy pierwszych wywózkach z góry ustalonych nie musiało korzystać z donosów, bo spisy kto jest urzędnikiem, a kto leśniczym, nauczycielem po prostu istniały...Komunistów w zdominowanym srodowisku endeckim było niewielu. W Jedwabnym 5 rodzin Zydowskich i podobnie polskich...Co więcej, jeśli ktoś miał wiedzę, gdzie kto nalezy, to na pewno większą mieli Polacy, bo Zydzi byli odsunięci od konspiracji. Co nie znaczy, ze Zydzi nie wydawali, owszem ale podobnie robili Polacy...Władza komunistyczna nie mogła podobać się Zydom, którzy coś mieli, bo ta władza nie uznawała prywatnego majątku. Ale to Zydzi cieszyli się z wejścia Rosjan, bo dla nich to znaczyło tyle co- zycie, a Niemcy- śmierć. Natomiast Polacy cieszyli się z wejścia Niemców, bo znów dla nas, to było oswobodzenie spod jarzma sowieckiego....



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: Och jak zydow boli, ze w RN, ONR, NSZ byli Polacy pochodzenia zydowskiego, niemieckiego, francuskigiego, litewskiego, bialoruskiego etc. Sam Dmowski by Polakiem pochodzenia tatarskiego...

Co do antypolskosci zydow w mojej Ojczyznie, mozna przeczytac u Panow Cypriana Pogonowskiego, Chodakiewicza, Nowaka...

Co by nie przedluzac, poniewaz zaden ze mnie zyd, maly cytat:
"W miarę zaostrzania się konkurencji o wykształcenie na uczelniach dochodziło do zajść pomiędzy polskimi i żydowskimi studentami. Żydzi zadźgali w nich nożami co najmniej 4 studentów polskich: po jednym w Wilnie i Lwowie i dwóch w Lublinie"
dr Rudolf Jaworek
Ach ci biedni, antypopscy mordercy Polakow. ;)



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Gość: Oon "co najmniej" czterech Zydów? Lubisz sobie poprawić samopoczucie? Obawiam się, ze Ci je pogorszę. Stanisław Wacławski(1931)-to, student, który uderzony kamieniem w czasie ekscesów ulicznych
między studentami polskimi i żydowskimi. Drugim jest Jan Grotkowski(1932)- ginie w trakcie bójki-ugodzony nożem. Samuel Proweller(1938)- Zyd, ugodzony nozem, Trzy dni pozniej zamordowano Karola
Zellmeyera, Markus Landesberg(1939) zamordowany lomem zelaznym. "Schemat napadów był zawsze taki sam, jedna lub dwie osoby
zostawały napadnięte przez większą grupę. Podczas bicia używano oprócz gołych
rąk także narzędzi, z drewnianą laską na czele, i to obojętne czy napastnikami
byli chrześcijanie, czy Żydzi. W latach 30 policja wielokrotnie przeprowadzała rewizje, jedna z nich z 1939 r. "W czasie rewizji policja znalazła 16 rewolwerów, 13 granatów ręcznych,
2 flowery, petardy, 20 sztyletów i bagnetów, 4 łomy żelazne, 34 kastety.
Aresztowano 46 studentów Uniwersytetu i 40 studentów Politechniki", "Strajki i okupacja budynków uczelni oraz ekscesy uliczne nasiliły się w 1937 r.
i miały wymusić na władzach akademickich wprowadzenie getta ławkowego.
13 listopada 1937 r. strajk generalny w UJK przerodził się w napaść fizyczną na
rektora Stanisława Kulczyńskiego. Obrzucono go jajkami i oblano płynem żrą-
cym przy okrzykach „precz z rektorem Kulczyńskim”19. Student medycyny Jan
Kornas wykrzykiwał: „żądamy ghetta”. Pojawiły się ulotki z wezwaniem „na latarnię
z Kulczyńskim”. - zeby nie było wątpliwości, zrobili to ci "patrioci" ONR, NR....Wszelkie zamieszki, demonstracje były powodowane postulatami "patriotów"- nacjonalistów. Zydzi ich nie powodowali, choć bili się równie skutecznie co ich przeciwnicy...



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: bib
Swoja antypolskosc zydzi wyssali z mlekiem matki, choc od Polski doswiadczyli wiele dobrego. Z kart historii wynika, ze powinnismy zamknac przed nimi granice w sredniowieczu, poniewaz nie asymiluja sie z rdzenna spolecznoscia niczym muzulmanie-muslimi!!! :)

Znikąd to się bierze, nic, no bo skąd się nic bierze
prof. Iwo Cyprian Pogonowski:
" W krytycznym dla Polski roku 1918-tym, wszystkie bez wyjątku międzynarodowe organizacje żydowskie wypowiadały się przeciw odrodzeniu państwa polskiego, ponieważ żydzi znali swoją pasożytniczą przeszłość w Polsce i obawiali się, że Polacy wyciągną z tego konsekwencje.

Tak więc żydzi woleli współdziałać z Niemcami, Austrią lub Rosją, raczej niż z Polakami walczącymi o swoją wolność.

Już w X wieku u zarania państwa polskiego działała silna żydowska finansjera, której kapitały rosły głównie dzięki handlowi niewolnikami, na których pracy opierała się wówczas gospodarka arabska w Hiszpanii."
http://www.pogonowski.com/wordpress/?page_id=2018
http://www.pogonowski.com/books/Jews_in_Poland/Jews_in_Poland_all.pdf


Odsylam rowniez do prac dr Kurek na temat relacji polsko-zydowskich w okresie miedzywojenym.



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Gość: Oon proszę nie cytuj osób, których opinie są uznane za kontrowersyjne. Pani Kurek, to szczyt hipokryzji, cynizmu i manipulacji. Pogonowski, to inzynier ze Lwowa, byc moze jeden z tych, który był przeciwnikiem Zydów i sympatykiem przedwojennego ONR. Szkoda, ze nie potrafisz sam weryfikować swoich zródeł, ze przyjmujesz bezkrytycznie kazdą nieprawdę. I szkoda, ze nie odniosłeś się do moich przykładów, gdzie udowodniłam Ci, ze 4 przypadków śmierci nie było i ze Zydzi równiez byli poszkodowani....to powinno było Ci dać do myślenia. Nic nie wiesz o zydowskiej solidarności z Polakami w walkach o niepodległość, poczytaj... Spadkobiercy Berka Joselewicza Zydzi w legionach polskich



Odpowiedz

Gość: Janek |

Warto przeczytac (moze raz jeszcze) : NARÓD MORDERCÓW I NIEWOLNIKÓW - TOMASZ PIĄTEK​ ​​v...korzystając z przyzwolenia (nieraz cichego) Niemców, Polacy niemal od pierwszych dni okupacji rozpoczęli rzeź Żydów (czasem zabijali ich samodzielnie, czasem rękami hitlerowców, którym wydawali swoje ofiary); ta rzeź wykorzystywała hitleryzm (Hitler stworzył dla niej okazję i przychylny klimat), ale z hitleryzmu nie wynikała: była logiczną konsekwencją przedwojennej polskiej ideologii antysemickiej, głoszonej przez rząd, prawicę i – co szczególnie ważne na wsi – przez Kościół http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20130514/narod-mordercow-i-niewolnikow



Odpowiedz

Gość: bib |

Trzeba być ignorantem by temu, ze w Polsce przedwojennej był mocno osadzony antysemityzm zaprzeczyć. Przedwojenna Polska, to endecja, a ta co jest oczywiste, to zydozercze przemówienia, getta ławkowe, numerus clausus. ONR i Mlodzież Wszechpolska dosłownie biła Zydów, dochodziło do wypadków śmiertelnych, jedną z poszkodowanych była I. Sendlerowa..a przeciez byli, to studenci. Czego więc można było wymagać od zwykłego wieśniaka, któremu ksiądz z ambony powtarzał, ze Zydów nie mozna tolerować, ze są zagrozeniem, ukrzyzowali Chrystusa!!! Jad sączony latami wydał swoje owoce..w postaci pogromów. Przeciez to jest logiczne...



Odpowiedz

@ Gość: bib , Ten "jad", że żydzi ukrzyżowali Jezusa, sączyli nie chrześcijanie, lecz jako pierwsi - sami żydzi.
Kto? Żyd, św. Mateusz ewangelista i żyd św. Jan ewangelista, oraz żyd św. Paweł.
Zmarły już żyd, Izak Gldfinger mi mówił, że teraz rozczytuje się w Ewangelii Jana, bo tam dobra znajomość ówczesnych żydów i sprawy Jezusa.
Więc fakty historyczne raczej, a nie religie "sączyły nienawiść".



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Atimes, ci Zydzi byli pierwszymi chrzescijanami, to po pierwsze, po drugie nikt z nich nie nawoływał przy okazji
tego, jak to nazywasz faktu do bojkotu handlu zydowskiego, nikt przez to nie wyrzucał dzieci ze szkół, nikt nie piętnował zydowskiego pochodzenia. Głoszenie "faktów" naszym chrześcijanom posłuzyło do wzbudzenia pogardy dla tych ludzi, do nienawiści, a w rezultacie do pogromu..Chyba nie podejrzewasz, ze św. Jan, Mateusz, Paweł chcieli zabijac innych Zydów za karę?



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Atimes , fakty historyczne, jak je nazywasz, nie powinny były słuzyć do piętnowania ludzi. Przy ich pomocy kościół na ziemi łomżyńskiej( nie twierdzę, ze cały kościół) wzbudzał pogardę i nienawiść do Żydów. Ani sw Mateusz, ani Piotr, czy Jan(pierwsi chrześcijanie) nie nawoływali do pogardy do kogokolwiek, przeciwnie uczyli miłosierdzia. Mam nadzieję, że różnice są oczywiste.



Odpowiedz

Tak, antysemityzm był mocno osadzony. Nawet we względnie spokojnym Krakowie mój ojciec, po dostaniu się na studia – jak sam po latach opowiadał i nie pochwalał tego – biegał w korporanckiej czapce i z grubym kijem w garści. Podobne poglądy, w zasadzie do śmierci, prezentowała pewna krakowska studentka, której indeks przedstawiłem właśnie tutaj. Z dzisiejszej perspektywy trudno orzec, czy ich przekonania były efektem propagandy, czy też z innych powodów.
Z tak zwanej drugiej strony, ówczesny antysemityzm mógł być spowodowany przekroczeniem pewnej, nazwijmy to nadreprezentacji tychże, w wielu gałęziach gospodarki, szkolnictwa, czy wymiaru sprawiedliwości. Takie zjawiska, nie tylko w Polsce czy Europie często powodowały reakcję a społeczeństwach „rolniczych” krwawą reakcję. Tak przecież było z Ormianami, czy Chińczykami w Indonezji. Zresztą – to nie usprawiedliwienie – lecz w tamtych latach antysemityzm był powszechny, dosłownie na całym świecie.



Odpowiedz

@ Marek Baran
Z pierwszym klasycznym antysemityzmem spotykamy się w starożytnym Egipcie około 1200 lat prze Chr., gdy Hebrajczycy dobierali się tam do władzy.



Odpowiedz

Dyskutantom wątpiącym w polski przedwojenny (powojenny również) antysemityzm dedykuję słowa polskiego ambasadora w Berlinie z 21 października 1938 r. Józefa Lipskiego: "Jeżeli on. Fuhrer, zdoła kiedykolwiek rozwiązać w Europie kwestię żydowską, polski rząd wzniesie pomnik dla upamiętnienia tego faktu.". Oprócz tego w dyskusjach o Zagładzie pomijany jest charakterystyczny jej aspekt liczbowy: o ile w wyniku Holokaustu zginęło ok. 80% polskich Żydów, to niemieckich - tylko 25%. Jest to szczególnie dziwne, gdy uwzględni się znacznie mniejszą liczebność Żydów w Niemczech, w dodatku doskonale znanych władzom. Nie podejmuję się oceny tego faktu.



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ bartensteiner

Jakie 85% zydow z Polski nie przezylo wojny??

Na wielkim procesie norymberskim (1945-1946) i w dekadach następujących od końca II wojny światowej, Oświęcim (szczególnie Oświęcim-Brzezinka) i Majdanek (Lublin), były powszechnie uważane za prawdziwie ważne „obozy śmierci”. Dla przykładu: alianci domniemywali w Norymberdze, że Niemcy zabili 4 mln w Oświęcimiu i jeszcze 1,5 mln na Majdanku. Dziś, żaden poważny historyk nie akceptuje tych fantastycznych liczb.

Dokumenty
https://i1.wp.com/wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/03/a125.jpg

A zaczelo sie to od 1863 po powstaniu. Rosjanie zabierali majątki Polakom i dawali żydom-donosicielom. Żydzi bardzo się wtedy wzbogacili na donosicielstwie i wtedy pojawiła się nienawiść.

A dalej bylo tak, bez pomocy zydow niemieckich (150 tys. zydow sluzylo w Wermachcie), sowieckich (~30 tys.) i tych w Polsce zgineloby zdecydowanie mniej Polakow i Zydow (tych najbiedniejszych).

W taki sposób pisała Lubetkin o Mordechaju Chaimie Rumkowskim:

s. 32 („Zagłada i Powstanie”):
„Na przykład taka postać jak Mordechaj Chaim Rumkowski, wyrzutek rodzaju ludzkiego, osobnik zdemoralizowany, któremu się wydawało, że zdobył władzę w getcie łódzkim, komiczna karykatura żydowskiego ‘führera’. Rumkowski nie tylko starał się wykonywać rozkazy niemieckich panów w obrębie swego ‘królestwa’, lecz demonstrował siłę wobec ‘poddanych’ z własnej inicjatywy nawet, gdy Niemcy go to tego nie zmuszali.”

Hannah Arendt w głośnej książce pt. „Eichmann w Jerozolimie" z 1963 r. oskarżyła Judenraty o czynny udział w żydowskiej Zagładzie. Jej zdaniem bez ich udziału w rejestracji Żydów, koncentracji w gettach, a potem aktywnej pomocy w kierowaniu do obozów, zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby kłopot z ich spisaniem i wyszukiwaniem. Krótko mówiąc, praca Judenratów usprawniała i przyspieszała żydowską Zagładę. A niektórzy ich szefowie pomagali Niemcom szczególnie. Legendarny Chaim Rumkowski został mianowany przez Niemców szefem Judenratu w łódzkim getcie. Był prawdziwym królem getta, panem życia i śmierci tysięcy rodaków. Z niespotykaną gorliwością i bezwzględnością wykonywał wszelkie niemieckie polecenia. Za jego czasów działy się w łódzkim getcie rzeczy niewyobrażalne. Tak było m.in. 4 września 1943 r., gdy Rumkowski zażądał od mieszkańców getta oddania swoich dzieci po to, aby następnie wysłać je do obozów zagłady. Były przewodniczący izraelskiego Knesetu Szewach Weiss – sam jako dziecko uratowany z Zagłady – powiedział, że „gdyby Rumkowski nie zginął w Auschwitz, stanąłby po wojnie przed sądem". 



Odpowiedz

@ Gość: Oon
Chcesz udowadniać, że byli wśród Żydów źli ludzie? No byli. I co z tego? W każdym narodzie są. Rzecz jasna Ty u Żydów dostrzegasz wyłącznie takich.
Alianci przyjmowali liczbę 4 miliony zabitych Żydów, bo na tyle liczbę ofiar Auschwitz szacowali sami naziści, w tym najistotnieszy tu były komendant tych obozów, Hoss. Obecnie za najtrafniejszą liczbę uznaje się 1,1 miliona. Plus 880 tysięcy w Treblince, 500 tysięcy w Bełżcu i tak dalej. Ale nic to nie zmienia. Przed wojną Polskę zamieszkiwało jakieś 3 miliony Żydów, po wojnie zostało zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Jako etniczny Polak mieszkający w kraju, miałbyś 85% na przeżycie II wojny światowej. Jako polski Żyd- jakiś 1% lub mniej. Piszę to wszystko z pełną świadomością, że w Twojej postawie i poglądach niczego to nie zmieni. Ludzie nawet w obliczu faktów niechętnie zmieniają poglądy, a antysemici to już w ogóle.



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Grzegorz Maculewicz

Każdy kto uważa, że antypolonizm wśród żydów był zjawiskiem marginalnym. Musi bardzo, ale to bardzo nienawidzić Polaków i Polski.
Jan Peczkis
"W II RP ŻYDOWSCY STUDENCI MEDYCYNY UCZYLI SIĘ PODCZAS PRZEPROWADZANYCH SEKCJI NA ZWŁOKACH POLAKÓW A PRAWIE NIGDY NA ZWŁOKACH ŻYDÓW. POLSCY STUDENCI BYLI TYM OBURZENI, DZISIAJ ZAŚ SĄ POTĘPIANI​​ JAKO... ANTYSEMICI.
Wina była po drugiej stronie - religia żydowska zawiera rasizm: podwójna moralność zabrania wykorzystywać zwłoki Żyda, ale pozwala na eksploatowanie zwłok goja.
https://www.amazon.com/gp/review/R1URB00LZBPT88?ref_=glimp_1rv_cl

O antypolonizmie wśród żydów polskich, można o nim przeczytać tu. Teksty opierają się o dane źródłowe:
https://www.amazon.com/gp/richpub/listmania/fullview/R2DV8OLVMK9VIZ


----------------------------
Gdzie podziali się zydzi z Polski? Poczuli bratnia więź z bolszewikami w 1900t., więc udali się do Rosji.
https://www.youtube.com/watch?v=cOI0cVs6rm0

http://pogonowski.com/wordpress/wp-content/gallery/historyczny_atlas_polski-mapy/icp-polish-atlas-188_974x768.jpg

http://pogonowski.com/wordpress/wp-content/gallery/historyczny_atlas_polski-mapy/icp-polish-atlas-180_953x768.jpg

https://www.youtube.com/watch?v=FhyZT_p-Roc

Operacja Most z lat 90 ubiegłego wieku mówi Ci to coś?



Odpowiedz

Gość: bib |

@ bartensteiner W Niemczech było to nieco bardziej skomplikowane. Po pierwsze zdecydowanie większa asymilacja Zydów niemieckich, co wiązało się z pewnymi niedogodnościami- naziści obawiali się ewentualnych protestów w sprawie przyjaciół zydowskich, nie rzadko zasłuzonych w I wś., dwie kategorie Zydów tzw. mischling, poza tym w Niemczech było ok 50 tys Zydów z czego połowa zdążyła wyjechać...Znany jest protest kobiet niemieckich, gdy aresztowano ich mężów- wszystkich wypuszczono.



Odpowiedz

@ Gość: Oon
Aha, zatem ewakuacja rosyjskich Żydów w latach 90-tych ma być dowodem że Niemcy ich nie zabili w Polsce w latach 40-tych?
Wiesz że propagowanie kłamstwa oświęcimskiego jest w Polsce karalne?



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Oon napisał:
"A dalej bylo tak, bez pomocy zydow niemieckich (150 tys. zydow sluzylo w Wermachcie), sowieckich (~30 tys.) i tych w Polsce zgineloby zdecydowanie mniej Polakow i Zydow (tych najbiedniejszych)."
W Wehrmachcie służyło również około 400 tysięcy Polaków - zarówno przedwojennych obywateli państwa niemieckiego, jak i mieszkańców terenów wcielonych do Rzeszy po wrześniu 1939 roku. A Oon chciałby każdego z tych Polaków - żołnierzy Wehrmachtu - obciążyć indywidualną odpowiedzialnością za hitlerowskie ludobójstwo. Tak daleko w swoich oskarżeniach nie posunęli się nawet komuniści w czasach stalinowskich.



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość:

Literatura, na którą sie powolujesz podaje ok 370tys w tym ok. 150tys. obywateli Niemiec i 150 tys Polakow.
  Z czego 90 tys. z 150 tys Polakow zdezerterowalo z Wermachtu i zasilolo armie zachod.

https://ipn.gov.pl/pl/archiw/archiwalia/archiwalia-gdansk/36285,Pamiatki-wojenne-Stefana-Seroki.html


Poza tym Polacy≠Polacy
https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_2QrMeJvD0LGc9w8ylHyAyBcr9u5GSPiD.jpg

Owszem - centra dużych miast jak Bytom czy Katowice były pełne Niemców napływowych, którzy pokolenia wcześniej przyjechali do roboty tutaj nierzadko - stąd takie a nie inne wyniki głosowania. Inna sprawa jak się popatrzy na wyniki w gminach wiejskich, sąsiadujących gdzie była ludność rdzenna - wtedy są całkowicie inne - na korzyść Polski.

bo byli i Polacy w armii hitlera, ale byli ułamkiem i promilem absolutnie rozmywającym się w tym co się działo
bo sią i kretyni co na paru przykładach też budują mit, że Polacy brali udział po stronie hitlera.... nie brali, stawiali masowy opór

Polacy masowo odchodzili z wermachtu, dezerterowali, ich jednostki były celowo dramatycznie wyposażone, nie brały udziału w walkach.... Polacy dołączali do wermachtu żeby przezimować, żeby dostać michę bo nie wiązali końca z końcem, byli też wcielani siłą
nie było polskich jednostek SS, a jak polnishe wermacht nie wypalił to chcieli założyć goralenvolk..... zgłosiła się garstka gości, skierowano ich do pilnowania obiektów i pracy mazagzyniera
na obozie treningowym spotkali się z ukraińcami i się z nimi pobili.... po obozie zostało ich poniżej 10 (słownie dziesięciu) i znamy ich z nazwiska

tak wyglądał etnicznie polski wysiłek na rzecz rzeszy

spośród wszystkich państw europy Polacy odstawiali największe ściemniarstwo

A Folksdojcz wiadomo, gorszy od Niemca.
https://m.youtube.com/watch?v=iA6JM1FioeI

https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_ORHhpKB1mZlk18Oy9vvXS1VcAlOhnFpi.jpg


Ilu dezerterow bylo wsrod zydow z Wermachtu? Z WP za to zydzi dezerterowali masowo, vide Armia Andersa.
: Wiecej zydow sluzylo w Armii Czerwonej 23 tys i Wermachcie 150 ty niz w zydowskiej armii Andersa 4,3tys.Takie sa fakty!!! . Z zawyzonej liczby 100 tys zydow w WP, jak mowi autor tekstu. Wiekszosc zydow poddala sie sowietom 20 tys i nazistom 80 tys-zostali wcieleni do armii niemieckiej i sowieckiej walczacej z polskim panstwem podziemnym za pomoca AL i GL po1943 . Liczba oficerow zydowskiego pochodzenia zamordowanych w Katyniu i sluzacych w ZSRR mowi nam ilu zydow skladajacych przysiege Rzeczypospolitej zdradzilo Polske, kolaborowalo z sowietami.
Katyn 10 tys oficerow, 500 zydow. Cale 5% Taki udzial 




Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Oon -
szczegółowe informacje o Polakach w Wehrmachcie są użyteczne, ale zawierają nieścisłości.
"w tym ok. 150tys. obywateli Niemiec i 150 tys Polakow." Zapewniam, że wśród 150 tys. przedwojennych obywateli Niemiec byli autentyczni Polacy - powstańcy śląscy i ich synowie, aktywiści Związku Polaków w Niemczech, a także zwykli mieszkańcy miast i wsi, którzy byli obywatelami Niemiec, ale uważali się za Polaków. W firmie, w której pracowałem, było kilkunastu byłych żołnierzy Wehrmachtu. Kilku było moimi współpracownikami. Był wśród moich znajomych syn powstańca, brat działacza ZPwN, który został wcielony do Wehrmachtu i był ranny pod Leningradem, a w 1945 dostał się do niewoli amerykańskiej. Był wśród moich współpracowników żołnierz Wehrmachtu, który dostał się do niewoli radzieckiej i wrócił z Syberii dopiero na początku lat '50. Nie mieli oni problemów w Polsce Ludowej. Ale szczegółowe rozważania są ucieczką od tematu. Bo chodziło mi o co innego: Oon obciąża Żydów - żołnierzy Wehrmachtu osobistą odpowiedzialnością za hitlerowskie ludobójstwo. A ja zapytałem, czy Polaków - żołnierzy Wehrmachtu też obciąża osobista odpowiedzialność za hitlerowskie ludobójstwo. Odpowiedzi nie było.



Odpowiedz

Gość: JP |

Ludobójstwo Ormian zorganizowało państwo tureckie. Na Podlasiu w 1941 państwo polskie, o ile jakie jego resztki tam istniały, nie organizowało zbrodni. Jeżeli wasi przodkowie mordowali Żydów, to rozliczcie się z nimi, nie wciągajcie do tego całej Polski. Sam tytuł książki jest propagandą, jakie miasta? Żałosne dziury. Jedwabne liczyło ok. 2 500 mieszkańców.



Odpowiedz

Gość: nnn |

@ Gość: JP Ale czyi "przodkowie" mają się tłumaczyć? Endeków? Onrowców? "Podziemie antykomunistyczne"? Nie wiem ile Jedwabne liczyło mieszkańców, jeśli to prawda co pan pisze, to tragedią jest że 1600 (co najmniej) byli żydzi których wymordowali ich sąsiedzi. W pana wpisie pobrzmiewa szukanie dziury w całym. Bo czepianie sie tytułu książki a nie treści to metoda wiadome skąd znana.



Odpowiedz

Gość: bib |

@ Gość: Tryczyk nie twierdzi, ze mordowało państwo polskie, a poszczególni ludzie, grupy w róznych miejscowościach, więc nazwa nie powinna budzić kontrowersji. Dobrze byłoby, gdybyśmy przy okazji nie zapominali o najważniejszym, czyli ofiarach. Polacy jako naród nie są winni, ale nasi rodacy, konkretni ludzie juz tak. Nazywając te miejscowości załosnymi dziurami odcina się Pan, a tym samym lekcewazy te tragiczne wydarzenia. Mozna w ten sposób poprawić sobie samopoczucie...



Odpowiedz

Gość: Bąbelek |

O właśnie, zupełnie jak w tym dowcipie: całe miasto spało z Twoją żoną! U wa, wielkie mi miasto, trzy tysiące ludzi!
Jak nie miasto, to nie ma zbrodni? Kto ocenia, czy ti miasto, czy nie i czy to zbrodnia, czy nie?



Odpowiedz

Gość: nnn |

Właśnie skończyłem tą książkę. Nie mam poglądów lewicowych, ani skrajnie prawicowych. Zastanawiałem się co pisze internet o tej książce. Tak też trafiłem tu.

Ta recenzja to jakieś nieporozumienie. Nie wiem jak można z lektury opisywanej książki wyciągnąć takie wnioski!?

Według mnie książke powinien przeczytac każdy kto zajmuje się historią. To w gruncie rzeczy same dokumenty, przesłuchania polaków i żydów. Tych którzy przezyli. Żałuje że dziś takich książek jest mało, bo każdy sieje propagande i ci z lewicy i ci z prawicy. Zamiast dawać ludziom miejsce do pomyślunku to robi się im sieczke. Z tej książki mam kilka obrazów przed oczami. Myśle że to nie polacy, zydzi, niemcy, rosjanie. To ludzie - są dobrzy albo źli.



Odpowiedz

Gość: Kk |

@ Gość: nnn co to za dokumenty, ktore byly podstawa ksiazki? Zeznania z komisariatow UB i sledztw komunistycznych, vide Jedwabne? (Oparte na zeznaniach falszywych swiadkow i wymuszone na oskarzonych i swiadkach sila?)



Odpowiedz

Gość: Adam |

@ Gość: nnn

Słabe te dokumenty, źródła i świadkowie. Książka wpisuje się w antypolską propagandę. W pełni zgadzam się z autorem recenzji. A ataki w komentarzach powyżej to typowa strategia wrogów Polski, Polaków i polskości.



Odpowiedz

@ Gość: Adam
Głównym źródłem informacji, na którym Tryczyk oparł swą książkę, są akta białostockiego oddziału IPN, który w dzisiejszej sytuacji politycznej zapewne nie podjąłby się już śledztwa w omawianej sprawie. W październiku 2015 r. pisałem o oglądanym parę lat wcześniej w TVP filmie dokumentalnym o zbrodni radziłowskiej; występują w nim żyjący jeszcze świadkowie tych wydarzeń, Polacy i Żydzi. Mieszkają obecnie (jeśli jeszcze żyją) daleko od Radziłowa, który opuścili, by nie zostać zlinczowanymi po wojnie. Przypuszczam, że telewizja Kurskiego pod żadnym pozorem nie powtórzy projekcji tego filmu, w którym zeznania świadków tchną autentycznością.



Odpowiedz

Gość: bib |

Panie Tomaszu, na jakiej podstawie twierdzi Pan, ze autor "zongluje" źródłami, dowodami? I dlaczego Pan tworzy własną nieprawdziwą tezę? "Niemcy uderzając na Związek Radziecki latem 1941 r. maszerując przez tereny Podlasia natrafili na sprawnie zorganizowaną zbrodniczą machinę terroru stworzoną przez polskie podziemie niepodległościowe, które w systematyczny sposób „oczyszczało Podlasie” z Żydów za pomocą fali krwawych pogromów."- tego rodzaju teza nie istnieje, to pańska opinia, która jest nieprawdziwa . W przypadku Jedwabnego, Radziłowa, Szczuczyna, Wąsosza i innych miejscowości na Białostocczyźnie musimy mówić o wplywie nacjonalistycznych środowisk, a nie np. komunistycznym, ponieważ jest to zgodne z prawdą historyczną! Nie da się tego podważyć, bo takie są fakty. To nie jest teza propagowana przez autora, a tylko i wyłącznie przykłady z okresu poprzedzającego II wś., z udziałem narodowców, bo tez oni wiedli prym na tych ziemiach. Proszę spróbować zaprzeczyć podając kontrargumenty, zamiast negować istnienie zdarzeń na których opiera się autor. Jeśli na 28 proboszczy 23 jest związanych z narodowcami, to przewaga jest oczywista. Jeśli w latach 30 dochodzi do bojkotu handlu zydowskiego, do usuwania ze szkół nauczycieli i dzieci pochodzenia zydowskiego, a w końcu do pogromów Zydów ( z ofiarami smiertelnymi), to nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy temu, ze ludność tej ziemi była i musiała być nafaszerowana propagandą antysemicką, która w rezultacie doprowadziła do mordowania w 1941r. I to nie jest kwestia incydentu, marginesu. Niestety. Twierdzi Pan, ze ustalenia autora są "ahistoryczne", a w jaki sposób Pan udowodnił, ze takimi są? Przeciez to wierutne kłamstwo. Wybiera Pan z kontekstu jakieś wybrane fragmenty i je neguje zupełnie zapominając, ze sama negacja bez poparcia dowodami jest idiotyczna. Od razu nasuwa się pytanie, jaką Pan wiedzą dysponuje skoro nie docierają do Pana dowody, które przedstawia Tryczyk? Nie wierzy Pan w rozkazy Reinharda Heydricha? Jasno wynika z nich, ze Niemcy doskonale wiedzieli o antysemityzmie, który skwapliwie wykorzystali. Co w tym takiego dziwnego, przeciez to logiczne posunięcie. Kolejne pańskie zdziwienie wywołuje u mnie odruch litości, bo jak bardzo musi być Pan zaślepiony wiarą w Polaka, heroicznego bohatera, ze zamyka Pan oczy i jest głuchy na kolejne, niepodwazalne dowody. Wg Tryczyka nie dlatego, ze "środowisko sędziowskie okresu stalinowskiego przesiąknięte było rzekomo „ideologią narodówki” (czyli poglądami endeckimi!) oraz że było to odbiciem „powojennej słabości państwa polskiego” i z tegoż powodu, jak Pan sugeruje cechowała ten okres"niska zapadalność wyroków skazujących polskich zbrodniarzy antysemitów". Otóż, fakt, ze wyroków skazujących z powodu antysemityzmu było w stosunku do innych zbrodni bardzo niewiele mówią LICZBY! To nie jest pomysł autora, to rzeczywisty stan rzeczy. Na podstawie liczb i bardzo niskich wyroków za morderstwa( przypomnę, ze polskie podziemie za denuncjacje Zydów i kolaboracje z Niemcami karało śmiercią) idą wnioski. Jakaś przyczyna tego stanu rzeczy musiała istnieć. Tryczyk wyjasnia sposó działania, nie wymysla go, a przedstawia. To nie wg. Tryczyka nakłaniano do zeznań obarczających Niemców, a takie są zeznania ludzi, którzy tego DOŚWIADCZYLI- Tryczyk je przedstawia!! Pan twierdzi, ze książka ta uderza w podziemie niepodległościowe, a ja Pana pytam, jak się to "podziemie niepodległościowe" ma do ofiar zbrodni? Do tych niemowląt, dzieci uczepionych maminych spódnic spalonych zywcem, albo zabitych siekierą lub innym narzędziem typu kłonica? Jednego słowa o ofiarach nie potrafi Pan z siebie wykrzesać, a w koncu książka dotyczy własnie mordów, za to oburzenia i ogólnikowych stwierdzeń..no tych jest w nadmiarze, a przeciez co mnie obchodzi, to pańskie święte oburzenie? Ono jest niczym wobec tego co stało się na tych ziemiach. To nie podziemie mordowało, a ludzie nafaszerowani propagandą wbitą im do głów przez nacjonalistów. Naziści, to tez jacyś ludzie, patrioci, nacjonaliści....i mordercy.



Odpowiedz

Gość: tylko pytam |

A kto ty jesteś "recenzencie"?



Odpowiedz

Gość: Dr Konrad Ziółkowski |

Panie mgr Sudoł,

chcąc zarzucać badaczowi "dyskurs pseudonaukowy" należałoby przede wszystkim wykazać się odmiennym spójnym obrazem obalającym tezę postawioną przez autora recenzowanej pracy. Zamiast tego wytoczył Pan szereg pustych frazesów wskazujących na emocjonalne pretensje do autora, że dokonał kwerendy źródłowej i przedstawił analizowane przez siebie zjawisko przy pomocy klasycznej metody statystycznej (bardzo odpowiedniej dla tematów mogących budzić różne emocje). Mirosław Tryczyk (zdaje się) doskonale rozumiał, jak należy przedstawiać taki temat, niosący ciężki bagaż doświadczeń wśród współczesnych Polaków. Autor rozumie doskonale, że historia i postawy ludzkie są "szare" w każdej możliwej kombinacji (dlatego np. Józef Kuraś był oficerem Urzędu Bezpieczeństwa), a nie "czarne" lub "białe". Jest to jednocześnie element procesu historycznego, którego najwyraźniej Pan nie rozumie i dlatego to Mirosław Tryczyk ma stopień doktora nauk historycznych, a nie Pan...

I nie jest to przypadek



Odpowiedz

Gość: Marzec |

Szkodliwe stereotypy - to powinno wystarczyć nad poziomem autora tego arykułu. Jedno jest pewne że hist magazyn odkrył że w Gwatemali odkryto ogromne miasto Majów.



Odpowiedz

Gość: kocham ŻYDÓW za to że szanują POLAKÓW i POLSKĄ HIS |

zgadzam się z autorem recenzji.
Niestety jest grupa osób znających język POLSKI niebędąca POLAKAMI a tylko obywatelami naszej OJCZYZNY, która w podły sposób próbuje szkalować POLAKÓW i doprowadzać do kłótni wewnetrzych, Niestety do pewnego stopnia skutecznie. Nie rozumiem zaciekłości tego typu osób, które hodowane na naszej piersi atakują nas. Kolejny raz posułużę się słowem NIESTETY grupa tych osób jest dość duża na tyle, że osiągnęła pewną masę krytyczną, a więc nadają sobie wzajemnie tytyły naukowe na POLSKICH uczelniach, aby za pieniądze POLAKÓW pluć POLAKOM w twarz - jaki poziom moralności trzeba mieć, żeby brać od kogoś pieniądze, żeby za nie krzywdzić swojego dobrodzieja??? NIESTETYTY różnego rodzaju tryczyki wpisują się w ten kanon urzywając retoryki pseudo-historycznej i pseudo-naukowej - tezy stawiane przez tego typu "naukowców" są tak samo absurdalne jak negowanie niemieckich obozów zagłady, z tą różnicą, że za negowanie istnienia niemieckich obozów zagłady można iść do więzienia...
Polacy nie dajcie się oszukać, uczcie się historii, ale prawdziwej, a nie zafałszowanetj przez "tryczyków"



Odpowiedz

Gość: Obiektyw |

Niestety prawda bywa bolesna, pogromy na Podlasiu miały miejsce w 1941 ale i potem w latach następnych, rabunek mienia po żydach wywiezionych, zajmowanie ich majątku czy polowania i denuncjacje Niemcom. Szczególnie podłe było polowanie na uciekinierow z gett i transportów, mordowanie i ograbianie po lasach tam są tysiące bezimiennych grobów w tym dzieci ubitych pałkami czy siekierami przez prawdziwych polaków - katolików przesiąkniętch antysemityzmem, szmalcownictwo i ochotnicze komanda polujące na zbiegów. Powojenne pogromy to nie tylko Kielce, zabijano żydow wracających do swoich domów aby nie oddawać im zagrabionego mienia. To temat tabu na tamtych terenach ale niestety trzeba o tym pisać a nie wypierać się. Skoro żądamy od Niemców Rosjan, i Ukraińców przyznania się do zbrodni na jeszcze większą skalę, to warto nie wypierać się tych ciemnych kart tylko skłonić głowę i powiedzieć - my też mamy za co przepraszać.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Obiektyw
- a Rumkowski i jemu podobni, a żydzi z komando getta, żydzi kolaboranci z polskimi nazwiskami, którzy w pełni świadomi z precyzją maniaka mordowali miliardy pobratymców, cyganów i polskich obywateli w obozach koncentracyjnych ? - z getta na Bałutach "cudem" z kilkunastotysięcznej administracji i komando pozostało ponoć niespełna 800 osób. Gdzie owa ocalona elita decydująca o życiu innych, a co z dokumentami i majątkami pomordowanych ofiar. To potężny kapitał, a "odzyskiwane" obecnie przez żydów mienie budzi wiele wątpliwości. Należy nadmienić, że to właśnie żydowska finansjera kredytowała obozy zagłady. Gdzie wobec tego zaczyna się spirala przemocy. To budzi refleksję, bo historyczna prawda nigdy nie jest czarno-biała



Odpowiedz
Tomasz Sudoł

Pracownik Wydziału Badań Naukowych BEP IPN, autor książki Poligon Wehrmachtu „Południe”, prowadzi badania zbrodni na żołnierzach Wojska Polskiego we wrześniu i październiku 1939 roku, zajmuje się też tematyką Służby Budowlanej w Generalnym Gubernatorstwie.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org