Opublikowano
2008-03-20 20:26
Licencja
Wolna licencja

My–sterium Państwa Jedynego. Związki literatury z historią na przykładzie ZSRS i antyutopii „My”.

Słysząc: Wielki Brat myślimy: Orwell, względnie: reality show. Wizja „Roku 1984” nie była jednak pierwszą tego typu. Jej pierwowzór napisał uczestnik przewrotu listopadowego w Rosji.


Kto studiuje Rosję z książek, ten w ogóle jej nie pojmuje (…)
Joseph de Maistre1

Cytat ten brzmi może dość przewrotnie w odniesiemy do tematu pracy, chciałbym jednak podążyć w tej pracy swoją własną, nieco odmienną od standardowego warsztatu historyka tropą. Tropą (wyraz pochodzący z języka rosyjskiego), rozumianą tak, jak ją pojmuje M. Wilk2, to jest własną drogą do celu realizowaną poprzez pisanie. Chciałbym wskazać na to, iż nie tylko literaturoznawca może korzystać z materiału historycznego, ale także historyk może, a moim zdaniem często powinien, czerpać z literatury pięknej, aby pełniej rozumieć pewne zagadnienia. Znajomość kontekstów kulturowych oraz śledzenie relacji faktów historycznych do tekstów kultury i odwrotnie ma bowiem duże znaczenie dla pełniejszego pojmowania dziejów.

Rosyjska literatura jak tkanina

Istotną kwestią w przypadku literatury rosyjskiej jest jej tkanka filozoficzna, oparta na doświadczeniu historycznym. To przenikanie się obu elementów, przeplatanie się jak na krosnach, sprawia, iż staje się ona nośnikiem swoistej historiozofii. Wyraża się ona w bogatej tradycji, którą reprezentują m. in. Nabokow, Płatonow, Wojnowicz, Zinowiew.

Powieść Eugeniusza Zamiatina3 pt. My, to powstała w 1920 roku antyutopia oparta na doświadczeniach z czasów przewrotu listopadowego4. Autor książki był początkowo zwolennikiem bolszewizmu, potem zaś jego przeciwnikiem. Jest ona stosunkowo mało znana w porównaniu np.: z Rokiem 1984 Orwella, dla którego była cenną inspiracją5. Tymczasem powieść Zamiatina ma moim zdaniem o wiele bogatszą warstwę filozoficzną niż dzieło brytyjskiego pisarza. Uwzględniwszy kontekst powstania, stanowi to o jej niewątpliwym walorze poznawczym.

Portret Zamiatina wykonany przez Borysa Kustodiewa.

My to „prognoza dramatu historycznego”6. Chciałbym przedstawić adekwatność jej treści w stosunku do niektórych aspektów historii Rosji bolszewickiej i Związku Sowieckiego. Choć powstała na początku istnienia tego państwa, to wiele kwestii w niej poruszonych, po odjęciu fantastyczno-naukowej otoczki, miało, w mniejszym lub większym stopniu, swoje odpowiedniki w rzeczywistości historycznej. Na czym zatem polegało owo _My_–sterium Państwa Jedynego?

Jak funkcjonuje Państwo Jedyne?

Zamiatin opisuje życie w Państwie Jedynym, kraju rządzonym przez Dobroczyńcę. „Doskonały zmechanizowany świat” jest odgrodzony Zielonym Murem „od nierozumnego, potwornego świata drzew, ptaków, zwierząt”7. Całość jest ukazana oczami Δ-503, jednego z konstruktorów Integrala, dzięki któremu obywatele Państwa Jedynego mają „narzucić dobroczynne jarzmo rozumu nieznanym istotom z obcych planet – być może pozostającym jeszcze w dzikim stanie wolności”8.

Bohater jest matematykiem i żyje zgodnie z wytycznymi, które ściśle określają harmonogram dnia, przyczyniając się do maksymalizacji efektywności działań i kompleksowej kontroli obywateli9. Jakościowa przemiana w jego życiu zachodzi po poznaniu I-330, członkini organizacji „Mefi”, spiskującej przeciwko Państwu Jedynemu. Wprowadza ona bohatera w świat życia starożytnych, a tymczasem w nim samym zostaje zdiagnozowana dusza oraz wyobraźnia, którą może „amputować (...) tylko chirurgia”10. Stoją one w opozycji do rozumu, będącego naczelną wartością Państwa Jedynego, dlatego muszą być zniszczone. Po nieudanej próbie opanowania Integrala, Δ-503 zostaje poddany operacji usuwania wyobraźni, po czym bez grama współczucia przygląda się śmierci I-330 pod Dzwonem Gazowym11.

Z punktu widzenia historyka, powieść Zamiatina może być interesująca jeśli chodzi o badanie historii umysłowości ludzkiej, historii myśli. Jej głównym założeniem jest pokazanie nowego człowieka, funkcjonującego w nowym już społeczeństwie, który jednak ma jeszcze do czynienia z realnie istniejącymi reliktami przeszłości (Dom Starożytności, istoty żyjące za Zielonym Murem), a także „niewidomymi (..) którzy wiecznie szukają i nie znajdują”, a będą szczęśliwi, gdy dotrze do nich Integral niosący „ciężkie brzemię bezwarunkowego szczęścia”12. Zamiatin był świadkiem „stawania się” faktów, które później miały wpływ na losy świata, a których reperkusje są odczuwalne do dziś. Przedstawia on totalność Państwa Jedynego, która nie ominęła Związku Sowieckiego.

Okładka polskiego wydania powieści Zamiatinowski numer, to literacki prototyp Homo sovieticus13. Oznacza on zerwanie z wizją człowieka-obywatela, mającego wpływ na los swój i państwa, w którym żyje. Jego życie jest usystematyzowane przez władze w każdym aspekcie, nawet życie seksualne („różowe talony”, „Każdy numer ma prawo do każdego numeru jako produktu seksualnego”14 – fragment Lex sexualis). Jest on składnikiem masy (lub jak chce Zwieriew: „jakości socjalnej”15), aktorem, a zarazem widzem w teatrze chochołów16 Dobroczyńcy17.

The Dark Side Of The Zielony Mur

W kontekście dziejów Rosji, człowiek taki, będący trybikiem w maszynie, miał być efektem rewolucji – przełamania starego systemu carskiego i ustalenia nowego, przed którym stało zadanie „jeszcze chlubniejsze: narzucić dobroczynne jarzmo rozumu nieznanym istotom z obcych planet – być może pozostającym w dzikim stanie wolności”18.

Realizując idee internacjonalistyczne, wysyłając innym krajom swój Integral, ów „ognisty Tamerlan szczęścia”, Sowieci coraz bardziej petryfikowali jednocześnie (pomimo początkowych pozorów zmiany na lepsze) wewnętrzny stan Rosji. Zaczynał on przypominać ten sprzed roku 1917, tyle że z nowym Dobroczyńcą w roli głównej. Przykładem może być np.: wydanie Dekretu o pokoju i Dekretu o ziemi. Pierwszy miał zakończyć wojnę zewnętrzną, ale dawał możliwość rozprawienia się z wrogami przewrotu wewnątrz kraju. Drugi zabierał ziemię obszarnikom i dawał chłopom, ale w dobie komunizmu wojennego ściąganie kontyngentów było jeszcze gorsze niż „pański ucisk”.

Ładunek sowieckiego Integralu

W narzucaniu „bezbłędnego szczęścia”, „pierwszym (...) orężem” numerów Państwa Jedynego miało być słowo. „Każdy numer zdolny do poniższych czynności obowiązany jest układać traktaty, poematy, manifesty, ody lub inne dzieła poświęcone pięknu i wielkości Państwa Jedynego. Utwory te stanowić będą pierwszy ładunek _Integralu_”19.

Włodarze sowieccy z reguły zaczynali od propagandy słownej, która w świetlany sposób przedstawiała ich własne Państwo Jedyne. Przykładem może być reklama jednego z nowojorskich biur podróży, zachęcająca do odwiedzenia Związku: „Jedź do Rosji Sowieckiej. Inteligenci, robotnicy różnych specjalności, mężczyźni, kobiety są serdecznie zapraszani do Rosji Sowieckiej (...) gdzie urzeczywistnia się największy na świecie eksperyment społeczny – pośród miriadów malowniczych pejzaży, wspaniałej architektury i egzotycznych cywilizacji”20. Niektórzy pojechali (trudno powiedzieć czy pod wpływem tej reklamy).

Chciałbym tu przytoczyć niektóre opinie ludzi z Europy Zachodniej, którzy odwiedzili Związek Sowiecki przed II wojną światową (czyżby byli to ludzie zza Zielonego Muru, czy też „nieznane istoty z obcych planet”?). Stefan Zweig po odbyciu podróży do ZSRS z okazji setnej rocznicy urodzin L. Tołstoja, odnotował: „Wszyscy, od najmłodszego do najstarszego, są przekonani, że biorą udział w wielkiej sprawie obchodzącej całą ludzkość, wszyscy wierzą, że swe ograniczenia i wyrzeczenia składają na ołtarzu wielkiego posłannictwa”21. Arthur M. Dobb pisze zaś: „Powstaje rasa nowych ludzi – rasa zdyscyplinowana przez aparat władzy i przez pracę. Ludzi niekiedy surowych i zawsze bezwzględnych, ale posiadających przed sobą potężną wizję i najwyższe oddanie się sprawie”22.

„Spotykając się w Moskwie ze studentami lub oglądając defiladę sportową na placu Czerwonym, Romain Rolland widział rzeczywiście szczęśliwych ludzi”, jak pisze Roj Miedwiediew. Sam zresztą przyznaje po latach: „Ja sam 1 maja 1936 r. po raz pierwszy w życiu, razem z moim ojcem uczestniczyliśmy w manifestacji na placu Czerwonym, widziałem Stalina i byłem szczęśliwy. Byłem pewny, że mieszkamy w najlepszym kraju świata i takie nastroje nie od razu opuściły moją świadomość; nawet po zaaresztowaniu ojca”23.

zdjęcie Eugeniusza Zamiatina Eugeniusz Zamiatin Przykłady zaangażowania w załadunek sowieckiego Integralu można mnożyć, przywołując m.in. futurystów rosyjskich takich jak Majakowski, który czuje się „fabryką sowiecką”24, poetów polskich (Szymborska, Brzechwa, Słonimski, Gałczyński), a nawet literatów z Zachodu takich jak Shaw, Wilson i inni. Myślę, że można podciągnąć definicję pisarza sowieckiego pod przedstawioną w Literaturnajej Gazecie: „Pojęcie pisarza sowieckiego nie jest geograficzne lecz społeczne. Tylko ten, kto w obecnym okresie rekonstrukcji (...) wiąże siebie i swą pracę z ustrojem socjalistycznym – tylko ten ma prawo nazywać siebie pisarzem sowieckim”25.

Byli co prawda oponenci systemu sowieckiego (m. in. Zamiatin, Pilniak, Achmatowa, Mandelsztam, Pasternak, Bułhakow, Istrati), ale „(…) uwzględnienie ich głosów byłoby równie niedorzeczne, co uznanie za składnik wspaniałej heroicznej symfonii – kaszlu osób chorych, przypadkiem obecnych na sali koncertowej…”26.

„Żyje się lepiej, żyje się weselej”

Ciekawą uroczystością, której przebieg opisuje Δ-503, jest Dzień Jednomyślności, połączony z wyborami Dobroczyńcy. „Ma się rozumieć, w niczym to nie przypomina chaotycznych, niezorganizowanych wyborów starożytnych, kiedy – aż śmiech pomyśleć – nieznany był zawczasu nawet rezultat wyborów. Budować państwo na gruncie absolutnej nieprzewidywalnej przypadkowości, na oślep – czy może być większy bezsens? (...) wszyscy głosują na Dobroczyńcę – i jakże mogłoby być inaczej, skoro « wszyscy » i « ja » – to jedno « MY »”27.

Bolszewicy nie chcieli „nieprzewidywalnej przypadkowości” i dlatego rozpędzili w 1918 r. Zgromadzenie Ustawodawcze, w którym dominowali eserowcy28. Według Tatiany Stepnowskiej, „(...) Zamiatin jakby wyprzedza bezzasadność późniejszego poststalinowskiego sloganu o « dobrym » Leninie i « złym » Stalinie, gdyż właśnie pierwszy z nich stał się przypuszczalnie prototypem dyktatora ze świata Δ-503 – okrutnego, niedostępnego dla ludu, karzącego za najmniejszy sprzeciw władcy, żądnego pochlebstw, dytyrambów i uwielbienia”, który mówił, iż „Czasy są arcywojenne. Trzeba pobudzać energię i masowość terroru przeciwko kontrrewolucjonistom”29.

Ważnym aspektem powieści My jest technicyzacja społeczeństwa. Jest ona wyrazem doskonałości poziomu rozwoju osiągniętego przez Państwo Jedyne. Przykładem mogą być m.in. syntetyczni nauczyciele, tacy jak matematyk Papla o szklanych nogach, który podłączony do prądu wydawał najpierw dźwięki w stylu: „Pla – pla – pla – tszszsz”30, a dopiero potem rozpoczynał lekcję. Uczył też Katecheta31, który miał tak donośny głos, że „aż wiatr wiał z głośnika”32 .

Jedną z najważniejszych wartości Państwa Jedynego, której podporządkowane są numery, a której zawdzięczać można ów poziom rozwoju, jest praca kolektywna. Przybiera ona „formy potokowo-taśmowe (...) jako środek całkowitego zduszenia indywidualności. « Technika decyduje o wszystkim » , podobnie jak « tempo » i « kadry »”33. Bez takiej organizacji pracy nie byłyby przecież możliwe industrializacja, pięciolatki, atomgrady34 i Biełmorkanały. Przecież: „Praca jest w ZSRR sprawą honoru, sprawą męstwa i bohaterstwa” (J. Stalin), jak głosił napis nad bramami łagrów35.

Jak wspomina Δ-503, zarówno życie publiczne, jak i praca, są wykonywane w przestrzeni z „tego samego niezłomnego szkła co Zielony Mur i wszystkie nasze budowle”. Owo szkło, oprócz tego, iż symbolizuje doskonały poziom rozwoju cywilizacyjnego, ma też drugie dno: ułatwia wzajemne kontrolowanie się przez numery, w tym także przez Opiekunów. Nie jestem w stanie stwierdzić w jakim stopniu można tę metaforę zastosować w odniesieniu do obywateli Związku Sowieckiego w czasach powstania powieści36. Owoce takiej kurateli można natomiast podziwiać m.in. na przykładzie Pawki Morozowa37.

Okładka jednego z anglojęzycznych wydań Nie potrafię także stwierdzić, na jaką skalę zjawisko donosicielstwa i „opieki” ze strony Dobroczyńcy i Opiekunów było rozpowszechnione po roku 1920. Pewną wskazówką mogą być słowa prof. Borodina, bohatera sztuki A. Afinogenowa pt. Strach: „Osiemdziesiąt procent wszystkich zbadanych żyje w wiecznym strachu przed groźbą albo utratą społecznego oparcia. Mleczarka boi się konfiskaty krowy, (...) sowiecki urzędnik – nieprzerwanych czystek, (…) pracownik techniczny – oskarżenia o sabotaż. Żyjemy w epoce wielkiego strachu”38.

Entropia vs Energia

Ważną kategorią, kluczową w refleksji nad przesłaniem powieści Zamiatina, jest opozycja: entropia – energia. Pierwsza, uosabiana przez zrównoważenie, stabilność i planową przewidywalność Państwa Jedynego, a druga przez spiskowców z „Mefi”, która ma być ruchem, ruchem twórczym. Czyż nie takim, w oczach Δ-503 była Wojna Dwustuletnia, między miastem a wsią, którą przeżyło co prawda 0,2% populacji ludzkiej, ale która pokonała dotychczasowych władców świata, Głód i Miłość, wymyślając naftowe pożywienie i różowe talony? Czy zaś Związek Sowiecki, jako owoc „Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Proletariackiej” również je pokonał? Uważam, że nie – Państwo Jedyne jest bohaterem utopii w sensie dosłownym. Sądzę natomiast, iż ZSRS popadł w pewnym momencie w zamiatinowską „entropię myśli”39, o której pisarz mówi w eseju zatytułowanym On Literature, Entropy and Other Matters, i dlatego upadł.

Podsumowując, stwierdzam, iż „My”, jako społeczeństwo Związku Sowieckiego, zaistniało w większości omówionych powyżej aspektów. Opowiedziane losy jednego z numerów Państwa Jedynego można przełożyć na większość obywateli ZSRS.

Ważne miejsce w dziele Zamiatina ma pytanie o rolę jednostki, o własne istnienie, zadawane sobie przez głównego bohatera, które wyraźnie wpisuje się w rosyjską tradycję literacką. Δ-503 przeciwstawia siebie, jako gram, który ma obowiązki, tonie, która ma prawa. Według niego to „naturalna droga od nicestwa do wielkości: zapomnieć, że jesteś gramem, poczuć się milionową cząstką tony…”40. Zaistnieli – My. A czy istnieje – My? A czy istnieje – JA?

1 M. Wilk, Wilczy notes, Gdańsk 1998, s. 11.

2 Ibidem, s. 248-250.

3 Więcej o literaturze poświęconej Zamiatinowi i jego twórczości: zob. T. Stepnowska, Heretycy i prawomyślni. Rosyjska proza fantastyczna po roku 1917 wobec koncepcji „nowego człowieka”, Łódź 2001, s. 81.

4 Celowo używam tego zwrotu w odniesieniu do rewolucji październikowej, gdyż moim zdaniem trudno jest odnieść wielopłaszczyznowe słowo „rewolucja” do zdarzenia w wyniku którego doszło jedynie do zmiany „grupy trzymającej władzę”. Ponadto przymiotnik „listopadowy” uważam za właściwy w konsekwencji przyjęcia przez Sowietów kalendarza gregoriańskiego, de facto – owocu „zgniłego Zachodu”. Por. M.H. Cowden, Russian Bolshevism and British Labor 1917-1921, New York 1984, s. 9.

5 Ibidem, s. 81.

6 K. Duda, Antyutopia w literaturze rosyjskiej XX wieku, Kraków 1995, s. 40.

7 E. Zamiatin, My, Warszawa 1989, s. 77.

8 Ibidem, s. 5.

9 Por. M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, Warszawa 1998, s. 130-165.

10 E. Zamiatin, op. cit., s. 75.

11 Czym był Dzwon Gazowy i jak działał: ibidem, s. 67.

12 Ibidem, s. 69.

13 Por. A. Zinowiew, Homo sovieticus, London 1980, s. 40.

14 E. Zamiatin, op. cit., s. 21.

15 K. Duda, op. cit., s. 41.

16 O „chochołowych ludziach” zob.: K. Duda, op. cit., s. 51.

17 Ilja Selwiński pisał w odniesieniu do Stalina „Towarzyszu! (…) przemyśl nas, włącz nasze nerwy | I uruchom, jak dowolną fabrykę (…)”. Zob. M. Heller, A. Niekricz, Utopia u władzy, London 1985, s. 178.

18 E. Zamiatin, op. cit., s. 5.

19 Ibidem.

20 M. Heller, A. Niekricz, op. cit., s. 209.

21 C. Madajczyk, Intelektualiści Europy w latach trzydziestych wobec komunizmu, faszyzmu i hitleryzmu, „Acta Universitatis Wratislavientis”, „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi”, XXIV (2001), s. 301.

22 G. Watson, Czy intelektualiści dali się nabrać?, „Aneks” 19 (1978), s. 40.

23 R. Miedwiediew, Pisarze Europy u Stalina, „Dziś” 3/2001, s. 86.

24 M. Heller, A. Niekricz, op. cit., s. 178.

25 Ibidem, s. 220.

26 E. Zamiatin, op. cit., s. 118.

27 Ibidem, s. 109-110.

28 T. Stepnowska, op. cit., s. 84.

29 Ibidem, s. 91-92.

30 E. Zamiatin, op. cit., s. 34.

31 Oczywiście wykładał on prawa Państwa Jedynego (por. przypis autora: op. cit., s. 36).

32 Ibidem.

33 M. Heller, A. Niekricz, op. cit., s. 201-202.

34 Ż.A. Miedwiediew, Stalin i bomba atomowa, „Dziś” 5/2000, s. 110.

35 M. Heller, A. Niekricz, op. cit., s. 215.

36 O donosie jako formie twórczości homososa pisze Zinowiew, op. cit., s. 24.

37 Więcej o Morozowie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pawlik_Morozow, 12.04.2007.

38 M. Heller, A. Niekricz, op. cit., s. 210-211.

39 A Soviet Heretic: Essays by Yevgeny Zamyatin, Chicago & London 1970, s. 108.

40 E. Zamiatin, op. cit., s. 93.

Bibliografia:

  1. A Soviet Heretic: Essays by Yevgeny Zamyatin, Chicago & London 1970.
  2. Cowden Morton H., Russian Bolshevism and British Labor 1917-1921, New York 1984.
  3. Duda Katarzyna, Antyutopia w literaturze rosyjskiej XX wieku, Kraków 1995.
  4. Foucault Micheal, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, Warszawa 1998.
  5. Heller Michał, Niekricz Aleksander, Utopia u władzy, London 1985.
  6. Madajczyk Czesław, Intelektualiści Europy w latach trzydziestych wobec komunizmu, faszyzmu i hitleryzmu, „Acta Universitatis Wratislavientis”, „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi”, XXIV/2001.
  7. Miedwiediew Roj, Pisarze Europy u Stalina, „Dziś” 3/2001.
  8. Miedwiediew Żores A., Stalin i bomba atomowa, „Dziś” 5/2000.
  9. Stepnowska Tatiana, Heretycy i prawomyślni. Rosyjska proza fantastyczna po roku 1917 wobec koncepcji „nowego człowieka”, Łódź 2001.
  10. Watson George, Czy intelektualiści dali się nabrać?, „Aneks” 19/1978.
  11. Wilk Mariusz, Dom nad Oniego, Warszawa 2006.
  12. Wilk Mariusz, Wilczy notes, Gdańsk 1998.
  13. Zamiatin Eugeniusz, My, Warszawa 1989.
  14. Zinowiew Aleksander, Homo sovieticus, London 1980.
  15. http://pl.wikipedia.org/wiki/Pawlik_Morozow (12.04.2007).
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: rodak |

artykuł całkiem dobry, ale na litość, co to za tytuł! Krócej się nie dało? To brzmi jak praca magisterska. No i śródtytuły trochę nieszczęsne... Ale ogólnie - tematyka ciekawa, wykonanie dobre.



Odpowiedz
Mateusz Łapiński

Absolwent historii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org