Opublikowano
2018-05-17 16:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Piątka z Cambridge. Anglicy w służbie NKWD

(strona 2)

Siatka szpiegowska z Cambridge była nazywana najlepszym zespołem agenturalnym stworzonym przez Moskwę. Składał się on z ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z powszechnym wizerunkiem szpiega. Pewnie dlatego byli tak diablo skuteczni.


Strony:
1 2 3

Czystki w ZSRR, w wyniku których zginął Maly, i pakt o nieagresji z Hitlerem teoretycznie powinny skłonić piątkę do zerwania z radzieckim wywiadem. Tak się jednak nie stało. Część historyków składa to na karb intelektualnej pychy szpiegów z Cambridge – nie potrafili się przyznać do błędu. Natomiast wybuch drugiej wojny światowej spowodował, że właściwie z dnia na dzień cała piątka znalazła się w idealnej sytuacji, by realizować powierzone im przez radzieckich mocodawców cele. Wielka Brytania na gwałt potrzebowała inteligentnych ludzi czy to do pracy w wywiadzie, kontrwywiadzie, propagandzie, czy przy szyfrach. Burgess, a później również Philby, został zwerbowany przez Secret Intelligence Service (słynne późniejsze MI6) oraz Special Operations Executive. Maclean dalej pracował w Foreign Office, a Blunt został zatrudniony w MI5, czyli kontrwywiadzie brytyjskim. Ponieważ przez jego ręce przechodziła większość dokumentów rządów emigracyjnych, które schroniły się w Wielkiej Brytanii, był najprawdopodobniej jednym z najważniejszych agentów INO NKWD, jeśli chodzi o sprawę polską i całą Europę Środkowo-Wschodnią. Historycy spekulowali, że to właśnie on i Philby mogli być odpowiedzialni za śmierć gen. Sikorskiego w Gibraltarze. Wprawdzie dowodów na to nie ma, ale wykluczyć tego nie można. W każdym razie Blunt przekazał Sowietom większość polskiej korespondencji dyplomatycznej.

Kim Philby na znaczku poczty ZSRR 1990 (domena publiczna)

Cairncross nie był tak ustosunkowany, ale okazał się nad wyraz cenny. Pracował m.in. w kilku wydziałach Foreign Office, Ministerstwie Skarbu, kryptologicznym centrum Bletchley Park, a także jako osobisty asystent barona Maurice’a Hankeya (jako minister w rządach Neville’a Chamberlaina i Winstona Churchilla miał dostęp do najtajniejszych danych, był również szefem komisji do spraw rozwoju naukowego nadzorującej prace brytyjskiego programu nuklearnego). Zasługi Cairncrossa dla ZSRR są nie do przecenienia. Przekazane przez niego dokumenty pomogły Sowietom w złamaniu brytyjskich szyfrów, ponadto informował ich o rozmieszczeniu niemieckich oddziałów na terytorium Związku Radzieckiego.

Umysły w potrzasku

Pod koniec wojny, gdy wiadomo było, że Hitler przegra, postawa piątki z Cambridge nie zmieniła się ani na jotę. W czasie negocjacji Wielkiej Trójki (choćby w sprawie planu Marshalla) dostarczali niezwykle istotnych informacji swoim moskiewskim mocodawcom. Gdy już opadła żelazna kurtyna, byli przekonani, że szczęście znajduje się po jej wschodniej stronie. Wszyscy poza Philbym przestali pełnić dotychczasowe wojenne funkcje, jednak dalej mieli dostęp do ważnych tajemnic państwowych. Maclean został wysłany do Waszyngtonu, Burgess wrócił do pracy w dyplomacji – Blunt, wyczerpany psychicznie, był wtedy jego łącznikiem. Cairncross dalej pracował w administracji państwowej. Modin twierdził nawet, że miał on dostęp do informacji o rozmieszczeniu broni nuklearnej w Niemczech Zachodnich i przekazał mu te dokumenty. Nie możemy tego potwierdzić. Philby pozostał agentem MI6, awansował nawet na szefa nowo utworzonego Wydziału 9, którego zadaniem były operacje kontrwywiadowcze przeciw ZSRR. Jednym z jego największych sukcesów było przekazanie dokładnych informacji o przerzucaniu wyszkolonych w Anglii albańskich cichociemnych do rządzonej przez komunistów ojczyzny.

Szybko okazało się jednak, że łatwiej być agentem w czasie wojny niż pokoju. Zwłaszcza że strach przed sowieckimi szpiegami był w zachodnich społeczeństwach znacznie silniejszy niż wcześniej (najskrajniejszy przykład to makkartyzm). Pierwszy załamał się Blunt, któremu pozwolono pracować dla KGB na pół etatu. Później autodestrukcyjne skłonności zaczął przejawiać Maclean, który popadł w alkoholizm.

Jak Brytyjczycy (nie) pomogli powstaniu warszawskiemu?

Czytaj dalej...
Nie przeszkodziło mu to jednak w przekazaniu Moskwie niezwykle istotnych dokumentów dotyczących amerykańskiej strategii podczas negocjacji z Sowietami w sprawie wojny w Korei.

Zimna wojna stworzyła też nowego wroga sowieckiego wywiadu – wywiad amerykański. Może się to wydać szokujące, ale przed drugą wojną światową Amerykanie nie zadawali sobie nawet trudu, by szyfrować własne depesze. Dekadę później mieli już profesjonalnych agentów i kryptologów oraz wywiad radiotelegraficzny. Zaczęli rozszyfrować dokumenty przejęte jeszcze w czasie wojny i odkryli, że w brytyjskiej dyplomacji działa radziecki kret o pseudonimie Homer. Dzięki szczegółom z jego prywatnego życia zawartych w depeszach odkrycie jego tożsamości – okazał się nim Maclean – było tylko kwestią czasu. Burgess, który w tym czasie mieszkał w Waszyngtonie razem z Philbym (był on łącznikiem między wywiadami brytyjskim i amerykańskim), postarał się, by jego samego wydalono ze Stanów Zjednoczonych (pretekstem stało się nagminne przekraczanie limitu prędkości i bezczelne zachowanie wobec władz stanowych). Chciał zdążyć ostrzec przyjaciela. Później razem przedostali się do Francji, a następnie zniknęli za żelazną kurtyną. Był rok 1951.

Siedziba brytyjskiego Secret Intelligence Service, tak zwanego MI 6 w Londynie (fot. Laurie Nevay, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0)

Jawna zdrada Burgessa i Macleana rzuciła cień podejrzenia również na Philby’ego, współlokatora pierwszego i przyjaciela drugiego. To, co zdarzyło się później, było splotem nieprawdopodobnych przypadków. Władze poprosiły Blunta, by pomógł w przeszukaniu domu byłego kochanka Burgessa. To oczywiście ułatwiło mu zacieranie śladów, które mogłyby obciążyć resztę piątki. Przegapił tylko jeden bardzo istotny dokument – notatkę sporządzoną w 1939 roku przez Cairncrossa. Brytyjskie prawo wymagało jednak bardzo przekonujących dowodów, by oskarżyć kogoś o zdradę, i jeden dokument okazał się niewystarczający. Wystarczył jednak, by efektywnie zakończyć wywiadowczą karierę Cairncrossa. Sam Cairncross miał się już wtedy przyznać brytyjskim służbom do współpracy z Sowietami, jednak wyparł się znajomości z resztą siatki. Dopóki MI6 nie otworzy swoich tajnych archiwów, nie będziemy wiedzieć, jak było naprawdę. Faktem jest za to, że Cairncross uniknął kary, a jego szpiegowską działalność ukryto przed opinią publiczną. Wyjechał do Stanów Zjednoczonych i został wybitnym tłumaczem francuskiej poezji siedemnastowiecznej.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika „Mówią Wieki”:

Mówią Wieki maj Tytuł: „Mówią wieki”
Numer: 700 (5/2018)
Wydanie: maj 2018
Cena: 8,50 zł
Kup numer w wersji elektronicznej!
Zamów prenumeratę!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Paweł Broda |

Bardzo , bardzo ciekawy tekst.
Pięknie dziekuję za jego publikację.



Odpowiedz

Gość: Helen |

A kto byl piaty z piatki Cambridge ...?



Odpowiedz
Maciej Krawczyk

Redaktor naczelny portalu „Mówią Wieki w sieci”

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org