Opublikowano
2019-09-14 16:17
Licencja
Wolna licencja

„Piłsudski” – reż. Michał Rosa – recenzja i ocena filmu

(strona 2)

„Piłsudski” w reżyserii Michała Rosy to długo wyczekiwany film opowiadający mniej znane losy jednego z najbardziej rozpoznawalnych Polaków. Obrazowi od początku towarzyszy żywa dyskusja prowadzona głównie przez Internautów. Powodem jest obsadzenie Borysa Szyca w roli Marszałka. Aktor przeszedł jednak spektakularną metamorfozę. Jak wywiązał się ze swojej roli?


Strony:
1 2

fot. Jarosław Sosiński, mat. dystrybutora

W filmie prym wiedzie Borys Szyc. Można powiedzieć, że to teatr jednego aktora. Jednakże ciekawą postacią, której sylwetka została jedynie zarysowana jest Walery Sławek, grany przez Jana Marczewskiego. Późniejszego premiera Polski i najbliższego współpracownika Marszałka pokazano przez pryzmat walki z zaborcą, ale i niewinnej, niespełnionej miłości do pasierbicy Ziuka – Wandy Juszkiewiczówny. Z filmu można się dowiedzieć, że bomba karbonitowa, która eksplodowała mu w rękach trwale go oszpeciła, pozbawiając oka, słuchu w jednym uchu oraz kilku palców. Sławek był przy Marszałku do końca, a 2 kwietnia 1939 roku popełnił samobójstwo, dokładnie o 20:45, czyli w godzinie śmierci Piłsudskiego.

Józef Piłsudski i Walery Sławek mogą być inspiracją, a nie tylko posągami – rozmowa z aktorem Janem Marczewskim z filmu „Piłsudski”

Czytaj dalej...

Docenić należy też kreację Józefa Pawłowskiego, wcielającego się w postać Aleksandra Sulkiewicza, polskiego działacza niepodległościowego pochodzącego z rodziny tatarskiej. To opanowany, zdystansowany cichy bohater, który pomógł Piłsudskiemu zbiec z petersburskiego szpitala. W filmie pokazano też relacje Ziuka z najważniejszymi kobietami jego życia, czyli pierwszą żoną Marią Piłsudską (w tej roli Magdalena Boczarska) oraz młodziutką Aleksandrą Szczerbińską (Maria Dębska). Pojawia się też Wanda, pasierbica Ziuka, która zakochana w Walerym Sławku przeżywa pierwszą miłość.

Józef Pawłowski jako Aleksander Sulkiewicz (fot. Marek Teler)

Malownicze kadry i doskonałe ujęcia

Nie brakuje tu doskonałych zdjęć i dobrych ujęć. W pamięci zapada scena manifestacji zbrojnej na placu Grzybowskim w Warszawie (1904 r.), skierowanej przeciwko poborowi do armii rosyjskiej, związanemu z wojną z Japonią. Aby zdynamizować akcję, masakrę ludności zmontowano wykorzystując wiele krótkich ujęć. Jest i skok na rosyjski pociąg pocztowy. Akcja ta miała miejsce w 1908 roku w Bezdanach i stanowi doskonały materiał na western. W filmie jednak nieco zabrakło polotu, ale i finansów. Zamiast spektakularnej akcji „Parszywej Siedemnastki” mamy dość stabilny obraz przejęcia kosztowności. Po części wiąże się to z faktem, że akcję napadu na pociąg nakręcono jednym kilkuminutowym ucięciem. Działacze związani z Marszałkiem zdobyli wówczas 200 812 rubli i 61 kopiejek, a także srebro, złoto i papiery wartościowe, a skok ten przeszedł do historii jako największy napad na ziemiach polskich pod zaborami.

Serialowa fabuła

Wypada też poruszyć kwestię fabuły, która została poszatkowana, a kolejne wydarzenia z życia Marszałka anonsują plansze wyświetlane na ekranie. Informują o zmianie czasu i miejsca akcji oraz pozwalają poznać kontekst historyczny. Brakuje tu jednak pewnej ciągłości narracji, ponieważ wątki są poszarpane. W kolejnych odsłonach przenosimy się w czasie nawet o kilka lat. Konstrukcja przypomina nieco serialową, a produkcję tę można spokojnie podzielić na cztery odcinki emitowane w telewizji.

Co ciekawe, promocji filmu towarzyszy utwór Organka – „To nie miało prawa się stać”. Widzowie usłyszą go jednak dopiero po zakończeniu filmowej akcji. Obraz zamyka trochę serialowe zakończenie przepowiadające: ciąg dalszy nastąpi. Czy tak się stanie? Czas pokaże.

Plakat do filmu „Piłsudski” autorstwa Andrzeja Pągowskiego (mat. prasowe)

Dbałość o realia

Michał Rosa znany jest z kina kameralnego, ale po części i za taką można uznać jego najnowszą produkcję. Dlaczego? Kamera podąża za bohaterami, jest zawsze tuż obok, dzięki temu widzowi może wydawać się, że towarzyszy filmowym postaciom, podgląda je, miesza się z tłumem przebywającym w Oleandrach.

Realizatorzy wykazali się dużą dbałość o detale, szczególnie w przypadku charakteryzacji i scenografii. Opowieść o mniej znanych dziejach Marszałka wymagała m.in. odtworzenia dworca w Bezdanach czy krakowskich Oleandrów, w których stacjonował Piłsudski, a które spłonęły w 1914 roku. Nie zapomniano nawet o charakterystycznej żyle zdobiącą wysokie czoło Marszałka. Doskonale wypadają też zdjęcia Piotra Śliskowskiego, które obok gry Szyca stanowią najmocniejszy punkt filmu Rosy.

Niektóre lokacje robią wrażenie i widać, że przygotowano je ze szczególnym pietyzmem. Film otwiera scena rozgrywająca się w rosyjskim szpitalu dla obłąkanych. Po chwili przenosimy się do kolejnego miejsca. Jest rok 1904 i na placu Grzybowskim odbywa się manifestacja Polskiej Partii Socjalistycznej, podczas której doszło do starć z rosyjską policją i wojskiem. Jak przyznał reżyser w jednym z wywiadów, miejsce to odtworzono korzystając z największych green screenów w polskim kinie.

Pojawia się też akcent parenetyczny, edukacyjny. Gdy filmowa akcja milknie, na ekranie pojawiają się zdjęcia bohaterów wraz z informacjami o ich życiorysie, pozwalając widzom na utrwalenie, bądź zapoznanie się z ich późniejszymi losami. Zakończenie jest jednak otwarte i kto wie, czy realizatorzy nie pokuszą się o nakręcenie dalszych dziejów postaci? To jednak wymagałoby znacznie większego budżetu.

„To ja byłam kobietą życia Józefa Piłsudskiego”- Magdalena Boczarska i Maria Dębska o kobietach marszałka

Czytaj dalej...

Reżyserowi udało się uniknąć przegadania, dłużyzn i naciąganych scen miłosnych, które zazwyczaj towarzyszą polskim produkcjom. Film trzyma w napięciu, a każda ze scen stanowi sprytnie zaprojektowaną całość. Pojawiają się emocje, są relacje rodzinne, więzi przyjacielskie, czyli wszystko to, co sprawia, że możemy się wczuć w sytuację bohaterów.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Spodobał Ci się nasz materiał? Zapisz się do naszego newslettera!
Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: ulęgałka |

Marszałek Polski Józef Piłsudski to człowiek misji, której celem było wywalczenie niepodległości Polski i temu poświęcił całe życie, ryzykując niemało. Wszystko inne, co mu się w życiu zdarzyło z jego, czy bez jego powodu, to jest, za przeproszeniem, to co Naczelnik Kościuszko zrobił pod gruszką?



Odpowiedz

Gość: belinka |

Scena z "je.ał was pies" nie do zaakceptowania, bo jakie pretensje do ciemnego chłopa, bynajmniej nie reprezentującego całego Narodu? Byli i książęta i hrabiowie i prałaci, którzy ostatecznie dali poprzez Radę Regencyjną najwyzszą władzę wojskową w 1918 roku? Do chłopa należało przyjść z nauczycielami do pracy organicznej nad analfabetyzmem, który zresztą zlikwidowała dopiero władza ludowa?



Odpowiedz

Gość: podstawa |

Film udowodnił czerwony rodowód II Rzeczpospolitej z walki rewolucyjnej PPS? Bez Piłsudskiego jako zawodowego rewolucjonisty nie byłoby być może ani Legionów, ani Piłsudskiego z czasów I Wojny, ani z czasów wojny polsko-bolszewickiej. a wiec być może nawet niepodległej Polski? A więc i Bezdany należą do tradycji niepodległościowej Polski?



Odpowiedz

Gość: Fender guitar |

Nie rozumiem jak można robić film biograficzny fragmentarycznie. Należało poczekać i zebrać odpowiednie pieniądze, aby przedstawić postać Piłsudskiego takim jaki był. Kto nie zna jego życia w szczegółach, a podejrzewam że większość nie, będzie kształtować swój światopogląd wg filmu.
Jeśli o to nam - Polakom chodzi, to zacznijmy kręcić filmy o wszystkich znanych ludziach np. o Wałęsie jak donosił i brał pieniądze, o Komorowskim i znikajacym majątku z Belwederu lub nadużywajacym alkoholu Kwaśniewskim. Oczywiście gdybyśmy nagrali filmy o tych ludziach ukazując ich słabości, bo o innych sprawach wiadomo niby ze szkoły, to osiągamy doskonałe paszkwile dyskredytujace wszystko to, co mogli zrobić dobrego.
No i jeszcze jeden niesmak. Na filmy takie chodzą uczniowie niekoniecznie pełnoletni. Czy naprawdę nie da się nakręcić filmu historycznego bez pokazywania nagiego ciała w trakcie aktu seksualnego? Rozumiem sztukę, ale zabierając dzieci na film, żeby pokazać im fragment historii Polski, czuję niesmak jako rodzic i wychowawca.



Odpowiedz

Gość: Rotmistrz |

Szkoda, że nie pokazano ojca, który nie ma pojęcia o gospodarowaniu; rodzinki, bowiem co jeden braciszek i siostrzyczka to lepszy dziwak; matki, która porzuciła kościół, tak jak Piłsudski, który zmieniał wiarę jak chorągiewkę... Ja jaż najlepszym hitem byłaby dymisja i ucieczka z frontu w sierpniu 1920 r. :)



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Rotmistrz tyle jadu ma tylko anty Polak - kolaborant niemiecki lub sowiecki.. stary Sbek czy POwiec zabija was wasz jad jak skorpiona



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Albo człowiek ktory zna sie na rzeczy i wie jak było, co jak co ale podsumował



Odpowiedz
Magdalena Mikrut-Majeranek

Redaktor naczelna Histmag.org. Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org