Opublikowano
2013-02-24 11:40
Licencja
Wolna licencja

Podróże Jakuba Sobieskiego

Początek XVII wieku. Młody polski magnat podróżuje po Europie, spotykając się z możnymi tego świata i biorąc udział w potajemnych mszach świętych. Fikcja literacka? Skądże znowu, to treść pierwszego polskiego dzieła literatury faktu.


Jakub Sobieski Peregrynacje w wieku XVII miały charakter podróży turystyczno-naukowych oraz informacyjno- politycznych. Podejmowali je wówczas prawie wszyscy młodzi magnaci. Można wśród nich wymienić Rafała Leszczyńskiego, Krzysztofa i Łukasza Opalińskich, Jerzego Ossolińskego, Krzysztofa Radziwiłła, Jana Karola Chodkiewicza czy Stanisława Lubomirskego. Były one bardzo kosztowne, toteż średnia i drobna szlachta znacznie rzadziej zdobywała się na takie podróże. Najczęściej uczestniczyła w nich jedynie jako towarzysze z orszaku dla młodzieży magnackiej. Fala peregrynacji objęła przede wszystkim Włochy, Francję, Niderlandy, cesarstwo, Szwajcarię, a w mniejszym stopniu także Anglię, Hiszpanię i Ziemię Świętą. We Włoszech kierowano się głównie do Padwy, Wenecji, Rzymu, Florencji, Bolonii i Neapolu, we Francji – do Paryża i Orleanu, w Niderlandach – Lowanium i Lejdy, w Niemczech – do Wittenbergi, Lipska, Strasburga, Heidelbergu, Monachium i Frankfurtu nad Odrą, w Szwajcarii – do Lozanny, Zurychu, Bazylei i Genewy.

Peregrynacje zagraniczne zawierały w sobie wiele pierwiastków twórczych i płodnych kulturalnie. Otwierały szeroko drogę do nowoczesnej kultury i wprowadzały przybyszów z Rzeczpospolitej w kontakty intelektualne z przedstawicielami myśli europejskiej. Dawały możliwość zapoznania się z różnorodnymi osiągnięciami kulturalnymi Europy Zachodniej. Dla młodzieży magnackiej stwarzały ponadto możliwość osobistego poznania wielu dostojników z dworów francuskiego, cesarskiego, papieskiego, weneckiego czy angielskiego, co później, w okresie piastowania w kraju urzędów senatorskich, bywało niezmiernie przydatne. Jednocześnie ten sposób zdobywania doświadczenia i ogłady sprzyjał powierzchowności, uleganiu modzie, rozwijał skłonności kosmopolityczne.

Jan Karol Chodkiewicz O wyborze trasy decydowały w dużej mierze względy wyznaniowe. Jeśli prześledzimy podróże zagraniczne dysydentów i katolików, to dojdziemy do wniosku, że znacznie różniły się one od siebie. Protestanci wzbraniali się raczej przed wyjazdem do Włoch i Hiszpanii, skłaniając się ku odwiedzinom w Niemczech, Anglii, Niderlandach i Francji. Katolicy wybierali się z kolei najczęściej właśnie do Włoch, Hiszpanii i Francji. Szczególnie chętnie odwiedzali oni Rzym. Młodzież obu wyznań spotykała się we Francji oraz w Niderlandach, gdzie wyjątkowo chętnie zapoznawano się z przodującą podówczas w Europie sztuką wojenną.

Ze względu na trafne obserwacje i porównania warto sięgnąć do dzieła Jakuba Sobieskiego pt. „Dwie podróże ... odbyte po krajach europejskich odbyte w latach 1607-1613 i 1638”. Rzeczowy podział relacji Sobieskiego odpowiadał zwiedzanym przez niego poszczególnym państwom. Rozbicie na drobne rozdziałki dotyczyło poszczególnych zwiedzanych miast. Każda miejscowość ujęta jest według formularza: status miasta, jego właściciel, budowle, osobliwości. Opis peregrynacji odznacza się dokładnością, nieścisłości jest niewiele – zwraca też uwagę trafność spostrzeżeń autora. „Peregrynacja” uznawana jest niekiedy za prapoczątek polskiej literatury faktu. Dzieło Sobieskiego przypomina zresztą współczesne sobie dzieła zachodnioeuropejskie, ponieważ było pisane z dystansu, co tym samym pozwalało wydobywać odrębne całości tematyczne.

Nawet przy pobieżnej lekturze „Peregrynacji” można się przekonać o dużej wartości informacyjnej dzieła. Sobieski zwiedził całą Europę Zachodnią, był ciekawy świata, a na dodatek okazał się znakomitym obserwatorem ówczesnego życia. Szukał on kontaktów z ciekawymi ludźmi, interesował się zabytkami, historią zwiedzanych krajów, ich ustrojem, kulturą i obyczajami. Kierowany ciekawością (i snobizmem) chciał być wszędzie i wszystko wiedzieć. Jako turysta zbierał przede wszystkim ogólne dane i ciekawostki. Uderzała go egzotyka i odmienność obyczajowa, ale pomimo tego czuł się obywatelem Rzeczpospolitej. Kraje absolutystyczne ciekawiły go, ale nie imponowały mu. Zwiedzał ich urządzenia i instytucje, doceniając przy tym ich dobre strony, ale najbliższa była mu Wenecja, zbliżona ustrojem politycznym do Rzeczpospolitej. Dobra znajomość języków pozwoliła mu na wykorzystywanie miejscowych relacji. Toteż nie dziwi fakt iż w dziele Sobieskiego znajdziemy traktat o stanie polityczno-ustrojowym Hiszpanii odpisany od jakiegoś miejscowego autora. W końcu trzeba przyznać, że wiara w legendy i cuda dość wyraźnie świadczy o tym, że polski magnat był dzieckiem epoki kontrreformacji.

Isaac Casaubon Walka Francji z Habsburgami determinowała stosunek tego kraju do książąt cesarstwa. Potęga znad Sekwany zawsze była zainteresowana osłabieniem potęgi cesarza, dlatego też monarchowie tego kraju zawsze popierali protestanckich książąt przeciw cesarzowi-katolikowi. Sobieski dobrze rozumiał główne aksjomaty polityki francuskiej, jakimi były wojny mające na celu stopniowe „urywanie” kawałków terytorium cesarstwa. Zauważał też wpływ Maksymiliana de Sully doradcy króla Henryka IV, który postulował, że należy zagarnąć tyle ile uda się utrzymać. Francja w Europie na początku XVII wieku dążyła do osłabienia zarówno Habsburgów hiszpańskich jak i austriackich. Sobieski dostrzegał przyjazne stosunki Anglii z Francją, która dopomogła Burbonowi jako wrogowi Hiszpanii osiągać tron francuski. Henryk wzbudzał też u polskiego magnata podziw jako arbiter Europy – pośredniczący w zawarciu pokoju miedzy Hiszpanią a Holandią. Nie zauważał natomiast w ogóle przyjaznych stosunków Francji z Imperium Osmańskim.

Wyjazd Jakuba Sobieskiego do Paryża wiosną 1607 roku miał przede wszystkim cele edukacyjne. W wyniku polecenia Szymona Szymonowica pozostawał on przez dwa lata prywatnym uczniem humanisty i filologa Izaaka Casaubona. Kolejne dwa lata studiował w College Royal pod kierunkiem F. Morela i G. Crithona. Zajmował się tam lekturą dzieł autorów starożytnych i nowożytnych, poetów, prawników i historyków. Uczył się też języków obcych (francuski, włoski i hiszpański). Czteroletni pobyt w Paryżu przyczynił się też do gruntownego poznania kultury i zwyczajów francuskich, co zaowocowało bujnym życiem towarzyskim na dworze królewskim. Jakub był świadkiem morderstwa króla Henryka IV, jego pogrzebu, oraz świadkiem koronacji nowego władcy, Ludwika XIII. Z Paryża podejmował też wycieczki po francuskiej prowincji. Od czerwca do września 1609 roku, korzystając z zaproszenia Zygmunta Myszkowskiego, Sobieski odbył wycieczkę do Anglii, Niderlandów i Nadrenii. Droga biegła z Paryża przez Amiens, Boulogne, Calais, Dover, Cantenbury, do Londynu i z powrotem przez Dover, Calais, Neuport, Ostendę, Brugię, Gandawę, Antwerpię, Bredę, Dordrecht, Rotterdam, Delft, Hagę, Lejdę, Haarelm, Masterdam, Utrecht, Arnhem, Wesel, Kolonię, Julich, Akwizgran, Leodium, Lowanium, Mechelen, Brukselę, Aalst, Douai, Arras, Amiens, Cambrai do Paryża.

Jakub I Stuart Jego pobyt w Anglii przypadł na okres rzadko ówcześnie spotykanego w tym państwie spokoju. Sobieski okazał się być nieźle zorientowany w stosunkach na dworze Jakuba Stuarta (1603-1625). Szlachtę angielską Sobieski charakteryzował jako niespokojną, skłonną do spisków, rebelii, pyszną i obłudną. Podczas pobytu w Anglii dały o sobie znać republikańskie skłonności polskiego szlachcica. Sobieski pozytywnie wypowiada się o angielskim parlamencie, pisząc o jego powadze na którą muszą się oglądać monarchowie. Polski magnat nie wyraża się natomiast ze specjalnym uznaniem o poprzedniej angielskiej władczyni - Elżbiecie I (1558-1603). Była ona według niego zawziętą prześladowczynią katolików we własnym kraju oraz przeciwniczką papiestwa. Pobyt w Anglii był jednak zbyt krótki, aby dokonać dokładnych, dalej idących spostrzeżeń. Bez wątpienia jednak przyjęcie na dworze angielskim zrobiło na nim spore wrażenie.

Anglia była dla Sobieskiego krajem heretyckim. W Anglii Sobieski zwiedzając Canterbury, a w nim kościół św. Tomasza, boleje nad upadkiem wyznania katolickiego w Anglii. Wielkie wrażenie zrobił na nim Westminster, miejsce koronacji królów Anglii. Król Jakub I Stuart również jest dla niego synonimem heretyka, gwałtownie zwalczającego katolików. Pewne wątpliwości budzą jednak w Sobieskim wieści, iż król miał jednak być katolikom w jakiś sposób przychylny, o czym miało świadczyć jego przywiązanie do świętych obrazów. Sam Sobieski podkreśla, że widział w komnatach królewskich malunki Najświętszej Marii Panny i św. Jana Chrzciciela. Dalej wspomina jednak, że monarcha jest autorem traktatu o wychowaniu księcia, w którym wyraźnie występuje przeciw katolicyzmowi. Sobieski podkreśla także zamiłowanie króla do dzieł teologicznych. Poglądy Sobieskiego są zasadniczo zgodne ze sposobem myślenia katolickiej szlachty Rzeczpospolitej, która dosyć krytycznie patrzyła na Anglię. Było to spowodowane panującymi tam stosunkami religijnymi, w konsekwencji których Anglia postrzegana była jako kraj ucisku.

Praktyki katolickie zachowywały się w ówczesnej Anglii jedynie w formie mszy odprawianych dla posłów katolickich. Odbywało się to w zamkniętych pomieszczeniach, ażeby uniknąć tumultów religijnych. W stolicy Anglii młodemu magnatowi wesoły wydał się kościół w Westminster, miejsce koronacji królów angielskich oraz katedra św. Pawła. O tym ostatnim wyraża się kąśliwie podkreślając, że kręcą się wokół niego kupujący i sprzedający, co stanowi oczywistą aluzję do wydarzeń z ewangelii, dotyczących handlarzy przed świątynią jerozolimską.

Elżbieta I Tudor Jakub Sobieski miał możliwość osobistego poznania króla angielskiego Jakuba I Stuarta. Charakterystykę władcy Sobieski przedstawia porównując obecnie panującego z jego poprzedniczką Elżbietą I: „Królował na ten czas Jakub, który był pierwej królem szkockim, pan dobrotliwy. I zdał się po onej królowej angielskiej Elizabecie białejgłowie złej i pysznej, okrutnej, chytrej i przewrotnej, panem dosyć łaskawym, ludzkim i szczyrym.” O ile była to negatywna ocena rządów królowej Elżbiety, to opis Jakuba I Stuarta stał się na tym tle bardzo pozytywny. Autor na zasadzie kontrastu, dobierał do każdej cechy pozytywnej obecnie panującego negatywną cechę poprzedniczki, a tym samym ukazał króla jako dobrego władcę. Można by się zastanawiać nad sensem formułowania takich pochwał pod adresem Jakuba I, zwłaszcza w kontekście tego, co Sobieski pisał chwilę później: „Jad w nim heretycki był, który przeciw katolikom wywierał”. Zalążkiem sympatii mogły w jakiejś mierze być dobre stosunki z ówcześnie panującym królem Polski Zygmuntem III, o czym podróżnik wspomniał w słowach: „Był jednych lat z królem JM panem naszym Zygmuntem III. I mieli obaj przez wszytek wiek do siebie dobre serce i bardzo dobrą, i przyjazną z sobą korespondencyją”. Możliwe jest też, że na pozytywny stosunek Sobieskiego do Jakuba I wpłynęły plany zaślubin królewicza Władysława IV Wazy z córką Jakuba, Elżbietą Stuart. Elżbieta została opisana jako osoba znającą wiele języków (włoski, francuski i łacinę). Do ślubu jednak, jak wiadomo, nie doszło.

Jakub Sobieski w swoim opisie dworu angielskiego przedstawił czytelnikowi dzieci króla. Napisał o synach Jakuba I: Henryku, Karolu, a także o jednej z córek, Elżbiecie. Autor dał również istotną informację, że Jakub I miał w tamtym czasie „troje dzieci żywych”, co daje do zrozumienia że posiadał ich więcej, lecz musiały umrzeć przed przybyciem polskiego magnata. Jak wiadomo, Jakub I posiadał dziewięcioro dzieci, z czego sześcioro zmarło nie dożywszy nawet trzech lat.

Z kolei, gdy Sobieski wspominał o żonie Jakuba I Stuarta, Annie, z pietyzmem notuje jej pochodzenie: „z królewny duńskiej, małżonki swej”. W istocie powinowactwo pomiędzy rodzinami królewskimi spełniało dużą rolę, toteż Sobieski starał się informować czytelnika o istnieniu takich powiązań.

George Villiers, ks. Buckingham O pierwszoplanowej pozycji faworytów królewskich w Anglii może świadczyć fakt, że są oni wymieniani w diariuszu już w początkowych zdaniach opisujących władzę królewską. Sobieski wymienia najbliższych doradców Jakuba I zaraz po najbliższej rodzinie. Pierwszym z wymienionych faworytów jest George Villiers ks. Buckingham, o którym autor napisał, że był on „w największym kochaniu” u króla. Polski szlachcic był świadomy roli, jaką miał faworyt królewski i jakim cieszył się zaufaniem, jednak prawdopodobnie nie miał aż tyle informacji o sposobie sprawowania rządów i podejmowania decyzji, aby dokonać w pełni rzetelnej oceny. Z tego też powodu opis księcia Buckingham jest dosyć lakoniczny i poprzestaje na zaledwie kilku wersach swojego diariusza. Podobnie scharakteryzowany został inny bliski doradca, Szkot Charles Stuart, Earl of Lennox. Fakt posiadania przez niego pochodzenia szkockiego („któremu … ufał … jako swojemu Szotowi”) był dla Sobieskiego rzeczą istotną, a sposób konstrukcji zdania wskazywałby, że tym właśnie autor tłumaczy tak ważną pozycję tego faworyta.

Na przełomie wieków XVI i XVII w Anglii nastąpił gwałtowny rozwój teatru, chociaż już na początku XVI wieku istniało kilka zawodowych trup teatralnych wypierających stopniowo grupy amatorów. Zmianom ulegały także miejsca wystawiania sztuk. O ile początkowo przestawienia odbywały się w kościołach, kolegiach prawniczych, oberżach a nawet na wolnym powietrzu, to pod koniec XVI wieku zbudowano już kilka ważnych budynków teatralnych, na czele z najsłynniejszym The Globe (powstałym w 1599). O istnieniu teatru w Londynie wspomina Sobieski: w Londynie „teatra na komedyje, w których się ten naród kocha”, czym wskazuje na istotną rolę społeczną teatru angielskiego. Swoistym potwierdzeniem ważności tej formy sztuki było istnienie Urzędu Rozrywek, którego rola polegała na cenzurowaniu sztuk teatralnych. Cenzorzy mieli za zadanie nie dopuścić do jakichkolwiek przejawów sprzeciwu w stosunku do władzy. Istnienie aparatu kontroli nie oznaczało jednak dyskryminacji, było wręcz przeciwnie. Elżbieta I uznając pozytywną rolę kultury w rozwoju społeczeństwa, wspierała przejawy życia artystycznego. Epoka rozwoju kulturalnego zaowocowała w teatrze między innymi twórczością Williama Szekspira.

Wilhelm Orański Sobieski świetnie orientował się w historii i geografii Niderlandów. W zapiskach wymienia ich kolejnych władców, począwszy od książąt Burgundii. Dwie główne polityczne figury tego terenu to dla polskiego peregrynata: książę Maurycy Orański i namiestnik hiszpańskich Niderlandów, książę Albert. W Niderlandach Sobieski poznał całkowicie różne pod względem wyznania i mentalności społeczeństwo miejskie, rządzone w sposób republikański przez samych mieszczan, z pominięciem szlachty, na dodatek walczące ciągle o niezależność od katolickiej Hiszpanii. Pomimo krótkiego pobytu Sobieski pokusił się o charakterystykę Holendrów. Za wady uznał nietolerancję i prześladowanie katolików, jak również stosowanie niedozwolonych metod w dyplomacji i kontaktach międzynarodowych – chodzi tu głównie o utrzymywanie dobrych stosunków z Portą Ottomańską. Według Sobieskiego holenderscy posłowie i ambasadorowie prowadzą w wielu krajach działalność szpiegowską. Duże wrażenie zrobiła na nim wizyta u księcia Maurycego Orańskiego, którego uważał za wielkiego holenderskiego patriotę. Pozytywnie odebrał on te z płynne posługiwanie się przez niego językiem francuskim. Wykazał się on również zainteresowaniem sprawami wojskowymi, czyniąc porównania z warunkami polskimi:

rzecz jest godna uważenia, iż tam taki wojowania porządek i zatrzymania żołnierza in dyscyplina, choć ich też nie zawsze płaca dochodzi, jako i u nas (ba pewniej i częściej niż u nas), a przecież nie tylko się ubożą, ale i bogacą wojna tamte kraje i nie znać, ani słychać żadnego skwirku, jako to u nas bywa, na żołnierza. Sobieski zwrócił też uwagę na fakt, że Holendrzy nie żałowali wydatków na wojsko i prowadzenie walki z Hiszpanią, co świadczyło o ich umiłowaniu do wolności.

Sobieski z szacunkiem odnosił się do spraw nauki. Miasto Lejda było dla niego sławne z powodu posiadania uniwersytetu, obecności wielu uczonych oraz posiadania dużej biblioteki uniwersyteckiej. Podobnie rzecz miała się z uniwersytetem lowańskim, będącym ozdobą miasta, dumą jego mieszkańców i miejscem, przyciągającym uczonych i studentów z całej Europy. Gandawę uznał z kolei podróżnik za większą od Paryża (sic!), a samą Holandię porównywał z Żuławami Pruskimi pod względem intensywnej uprawy roli i hodowli bydła.

Holendrów doceniał za umiejętności w dziedzinie sztuk pięknych, głównie malarstwie, a także technice, przemyśle tkackim czy produkcji broni. Fascynację wzbudzała w nim aktywność tego narodu na polu handlu morskiego czy dyplomacji choć jego odczucia były ambiwalentne. Za wady uznawał nietolerancję i prześladowanie katolików. Zwrócił uwagę na fakt, że Holendrzy nie żałowali wydatków na wojsko, będąc zawsze przygotowanymi do odparcia hiszpańskiego ataku. Ustrój polityczny Niderlandów uznawał za formę przejściową od demokracji do monarchii, a nawet tyranii, przez co rozumiał władzę absolutną. Dostrzegał też bardzo poważny spadek znaczenia szlachty niderlandzkiej wywołany przejęciem rzeczywistej władzy w kraju przez mieszczan.

Podróżując przez Europę Sobieski stykał się z wieloma grupami społecznymi w krajach przez siebie odwiedzanych, rzadko kiedy jednak poświęcał temu szerszą wzmiankę w swoich zapiskach. Autor odnotowywał ich istnienie wtedy gdy miejsce, w którym przebywał słynęło z pracy danej społeczności. Stało się tak w przypadku Niderlandów, gdzie Sobieski bardzo pochlebnie wyraził się o rzemieślnikach i kupcach. Krainy te właśnie dzięki ich pracy osiągnęły według niego swój dobrobyt. W przypadku Niderlandów Sobieski wspominał także o holenderskich żeglarzach, którzy „do nawigacji haniebnie są sposobni”. Młody magnat prawidłowo oceniał również warunki polityczne, społeczne oraz ekonomiczne Niderlandów, skoro refleksje swoje zakończył zdaniem: „Z zysków bogactwa – z bogactw potęga”.

Papież Hadrian VI Holandia zobrazowana jest krótko jako kraj, gdzie katolicy żyją w ukryciu i są prześladowani do tego stopnia, że nawet Najświętszy Sakrament muszą przyjmować po kryjomu. Kraj ten nazywany jest gniazdem wiary kalwińskiej. Luteranie są tam obiektem pogardy, podczas gdy katolicy są w największym ucisku. Sobieski snuje opowieść o tym jak sam brał udział w potajemnej mszy świętej, odbywającej się w piwnicy i odprawianej przez jezuitę ubranego jak żołnierz. Autor wspomina też o rozłamie religijnym w Holandii związanym z pojawieniem się arminianizmu, odrzucającego zbyt rygorystyczne pojmowanie nauki o predestynacji. Największa przewrotnością miało być u Holendrów to, że utrzymywali oni dobre stosunki z Turcją, nieprzyjacielem katolików. W miastach kalwińskiej Holandii autor nie zachwycał się kościołami, bowiem były one protestanckie, podkreślał natomiast sławę Utrechtu, bowiem z tego właśnie miasta wywodził się papież Hadrian VI .

Pomimo, iż w momencie podróży Sobieski liczył dopiero 17 lat, posiadał ugruntowany światopogląd. Był głęboko religijnym, gorliwym i praktykującym katolikiem, który nigdy nie zaniedbał modlitwy, udziału w nabożeństwach i korzystania z sakramentów, jak również odwiedzania różnych sanktuariów i miejsc pielgrzymek oraz podziwiania licznych relikwii. Chętnie brał udział w potajemnych mszach św., potępiał także prześladowania tamtejszych katolików, ale nie zapomniał również o prześladowaniu przez kalwinistów zwolenników arminianizmu. W generalnej konkluzji młody polski magnat krytycznie oceniał reformację. To właśnie ją winił za trwałe rozbicie kościoła na Zachodzie i doprowadzenie do prześladowań religijnych tak w Anglii jak i w Niderlandach.

Bibliografia

Źródło

  • Jakub Sobieski, Peregrynacja po Europie (1607-1613). Droga do Baden (1638), oprac. J. Długosz, Wrocław 1991.

Opracowania

  • Długosz Józef, Jakub Sobieski 1590-1646. Parlamentarzysta, polityk i pamiętnikarz, Warszawa 1989.
  • Długosz Józef, Sobieski Jakub, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 31, Warszawa 2002, s. 483-490.
  • Długosz Józef, Wstęp, [w:] Jakub Sobieski, Peregrynacja po Europie (1607-1613). Droga do Baden (1638), oprac. J. Długosz, Wrocław 1991, s. 5-40.
  • Mączak Antoni, Odkrywanie Europy. Podróże w czasach renesansu i baroku, Gdańsk 1998.
  • Mączak Antoni, Peregrynacje, wojaże i turystyka, Warszawa 1984.
  • Szumska Urszula, Anglia a Polska w okresie humanizmu i reformacji (związki kulturalne), Lwów 1938.

Redakcja: Michał Przeperski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: mbbaran |

Dobrze napisane. A Joannici kiedy.



Odpowiedz
Michał Kozłowski

Historyk bez afiliacji, mediewista. Zajmuje się historią Bizancjum oraz historią historiografii. Publikował m.in. w „Kulturze Liberalnej”, „Mówią Wieki”, „Nowym Filomacie”, „Studiach z Dziejów Rosji i Europy Środkowej”, „Studiach i Materiałach Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej”. Ostatnio opracował przypisy i Bibliografię prac Ihora Ševčenki za lata 1938–2010 do książki Zakorzeniony kosmopolita. Ihor Szewczenko w rozmowie z Łukaszem Jasiną (Lublin: Instytut Europy Środkowo-Wchodniej 2010). Obecnie zajmuje się recepcją prac historyka Oskara Haleckiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org