Opublikowano
2008-07-28 11:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Polskie obozy koncentracyjne? Oczywiście, że istniały

Polskie obozy koncentracyjne istniały naprawdę. Mało kto dziś pamięta, że Polacy po wojnie trzymali w Auschwitz Niemców, a warunki w nadzorowanych przez nich obozach na Śląsku nie różniły się zbytnio od tych panujących w łagrach na Syberii.


1 2

Przypominamy, że felietony publikowane w naszym serwisie zawierają osobiste opinie redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one stanowiska redakcji „Histmag.org”.

Raz na jakiś czas zagraniczne gazety nieświadomie określają nazistowskie obozy mianem „polskich obozów koncentracyjnych”. Za każdym razem wybucha burza w szklance wody, polska ambasada jest zbulwersowana, politycy w kraju również. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że polskie obozy koncentracyjne... naprawdę istniały. O dziwo, ten argument jeszcze nigdy nie przeniknął do publicznej debaty. O pewnych wstydliwych kartach historii łatwo w Polsce nie pamiętać.

Polski obóz w Auschwitz

Pisząc to nie mam bynajmniej na myśli znanego przypadku Berezy Kartuskiej. Chodzi mi o obozy znacznie brutalniejsze i w istocie niewiele ustępujące niemieckim Konzentrationslager. Wszyscy pamiętamy, że w styczniu 1945 roku rosyjskie wojska wyzwoliły Auschwitz. Później powstało tam muzeum, rzadko jednak przypomina się, że zaraz po wyswobodzeniu więźniów Rosjanie na nowo uruchomili Auschwitz. A dokładniej: Rosjanie i Polacy (NKWD i polskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego). Tyle tylko że teraz przebywali w nim Niemcy. Podobną praktykę stosowali wszyscy alianci. Amerykanie w Dachau trzymali byłych SS-manów, Brytyjczycy woleli wywozić Niemców na roboty przymusowe do swojego kraju. Część byłych żołnierzy (ale także cywili) zmuszali do pracy w obozach w Niemczech, np. w kopalniach. Innych wykorzystywali u siebie do odbudowy zniszczeń.

Rosjanie na nowo uruchomili Auschwitz — fot. Tulio Bertorini, na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.0, źródło: wikipedia

Zagłodzić, zamordować i zapomnieć

O los schwytanych Niemców najmniej troszczyli się Rosjanie. Pod Stalingradem wzięli do niewoli 90 000 osób. Pobyt w rosyjskich więzieniach i łagrach przeżyło 5000. To nieco ponad 5%! Wbrew pozorom Amerykanie zaraz po wojnie nie byli o wiele lepsi. W wyzwalanych obozach koncentracyjnych pozwalali jeńcom znęcać się nad ich katami, torturować ich, po czym zabijać takimi samymi metodami, jakich wcześniej używali naziści. Następnie do baraków wprowadzali schwytanych Niemców. W nadreńskich obozach, w których Amerykanie trzymali Niemców, zginęło oficjalnie 8000 osób. Odnalezione groby wskazują, że zabitych i zagłodzonych było co najmniej 32 000. Szacunki pozwalają przypuszczać, że rzeczywista liczba może być znacznie wyższa – nawet ponad 40 000. To kilka razy więcej niż zginęło w Katyniu.

Jeszcze swobodniej poczynali sobie Francuzi. Po zdobyciu Stuttgartu postanowili nawiązać do średniowiecznej tradycji i pozwolili żołnierzom przez trzy dni grabić, gwałcić i mordować. Bez żadnej kontroli i konsekwencji.

Wszystkie mocarstwa alianckie karały nie tylko jeńców, ale też cywili. Przydziały żywności były zbyt niskie, by przeżyć. We francuskiej strefie okupacyjnej nie sięgały nawet 1000 kalorii, umożliwiały więc co najwyżej wegetację. Gdyby nie czarny rynek, sytuacja żywieniowa Niemców po 1945 roku nie odbiegałaby od tej panującej w sowieckich łagrach. Była to w istocie planowa polityka karania przez głód.

80 tysięcy Niemców na robotach w Polsce

Zaraz po wojnie każde z państw alianckich dostało swój przydział robotników przymusowych. Kwestia ta została ustalona już w 1943 roku na konferencji w Teheranie. Dokładna liczba robotników jest trudna do oszacowania – może chodzić nawet o 1,5 miliona. Największe potęgi nie tylko wykorzystywały ich same, ale także wypożyczały jeńców innym krajom. Belgowie dostali w prezencie od Amerykanów 30 000 więźniów, drugie tyle od Brytyjczyków. Na tej samej zasadzie Polacy otrzymali od Sowietów 80 000 robotników przymusowych, których ochoczo przyjęli.

Obóz dla niemieckich kobiet w Regensburgu — 8 maja 1945 r. (źródło: http://www.rewiredlife.blogspot.com/)

Na lekcjach historii uczono nas, jak to warszawiacy wspólnym trudem odbudowywali zniszczone miasto. W rzeczywistości, tak stolicę, jak i wiele innych miast w dużej części rekonstruowali Niemcy. O warunki pracy i wyżywienie nikt nie dbał, stąd bardzo wysoka śmiertelność. Polacy traktowali ich z pogardą i brutalnością, podobnie jak kilka lat wcześniej naziści swych poddanych.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Przecież mordy sowieckie dokonane na Polakach w Katyniu, Charkowie i Miednoje były typową zemstą bolszewików za ich klęskę w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku. Były to mordy dokonane na elitach, na śmietance polskiej inteligencji naukowo-wojskowej. Poza tym Niemcy z drugiej strony kraju wymordowali jeszcze więcej polskiej intelifencji niż Sowieci w ramach operacji o nazwie A-B Aktion. Razem do spóły wymordowali nam 50-60 tysięcy inteligencji, a mówi się że nawet plus minus 100 tysięcy.



Odpowiedz

Gość: Ania |

Gimbus ktory naskrobal ten artykul powinien sie wstydzic. Po wojnie Polska zostala unicestwiona. Nawet nie mielismy wlasnego podziemia. Wielcy wygrani rozdawali karty. Moze jeszcze Hiroszima i Nagasaki to tez wina Polakow?



Odpowiedz

Gość: jacek matracki |

panie janicki, jestes pan zwykly manipulant: obozy byly komunistyczne a nie "polskie". wazne jest kto wydawał rozkazy: nkwd i stalin. robie sobie gruba nieprzywoitosc z pana?, panie janicki. z pana taki historyk jak z koziej d trąba. a za polskie obozy bedziesz pan? miał procesik, scierwojadzie...



Odpowiedz

Gość: ja |

Co to kur....a za pierdoły?! Za chwilę autorzyna będzie bronił nazistów i ich obozów śmierci i okaże się,że oni te obozy to potpatrzyli u Polaków....żenujący artykuł żenującego pisarczyka. Ciekawe na czyje zlecenie to było pisane....:/



Odpowiedz

Gość: MAciej |

"Za każdym razem wybucha burza w szklance wody"
Kłamstwo, ta przemyślana niemiecka polityka historyczna jest prowadzona już od lat co najmniej 50-tych i powoli zaczyna odnosić efekty co można stwierdzić na podstawie już pojawiających się sondaży nt. wiedzy historycznej w tym zakresie, oraz dodać tu mogę moje osobiste doświadczeń związane z rozmowami z cudzoziemcami których spotykam jeżdżąc po europie, ale nawet z samymi Polakami którzy coraz częściej uczą się historii z mediów, krótko mówiąc Goebbels miał jak najbardziej trafne spostrzeżenie na temat powtarzanych kłamstw które stają się prawdą.
Drugie to po 1945 również to nie były obozy polskie a sowieckie, władza która nastała w tym czasie w Polsce nie miała mandatu społecznego, a więc żadną polską nie była.
I tak praktycznie ze wszystkim, w ogóle nie bierzesz pod uwagę faktu iż polski ani pod okupacją niemiecką ani pod okupacją sowiecką nie było, Polacy nie mieli nic do powiedzenia w swoim kraju ani wtedy ani później, a fakt wykorzystywania w procesie okupacji naszego kraju przez Niemców a potem Sowietów, sprzedawczyków z marginesu polskiego społeczeństwa, nie czyni twoich fantazji nawet w najmniejszym stopniu właściwych.
Zanim zaczniesz wypisywać bzdury w temacie o którym nie masz pojęcia zaczerpnij trochę wiedzy.
Ja wiem że modne jest ostatnimi czasy plucie na Polskę i Polaków ale zajmij się lepiej czymś pożytecznym, jakąś uczciwą pracą na przykład.



Odpowiedz
Kamil Janicki

Historyk, były redaktor naczelny „Histmag.org” (lipiec 2008 – maj 2010), obecnie prowadzi biuro tłumaczeń, usług wydawniczych i internetowych. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest redaktorem i tłumaczem kilkudziesięciu książek, głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009) a także autorem około 700 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych, publikowanych zarówno w internecie, jak i drukiem (również za granicą).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org