Opublikowano
2015-08-10 08:15
Licencja
Wolna licencja

Rzeczpospolita Trojga Narodów – różne wizje jednej ugody

Mimo krwawego powstania Chmielnickiego Rzeczpospolita wciąż szukała płaszczyzny porozumienia z Kozakami. Jak każda ze stron wyobrażała sobie wspólne funkcjonowanie w obrębie Rzeczpospolitej Trojga Narodów?


1 2 3

Ugoda perejasławska, na mocy której władza na Ukrainie oddana została w ręce cara (1654 r.). Obawa przed wzrostem potęgi Moskwy zmusiła Rzeczpospolitą do negocjacji z Kozakami (domena publiczna) Czwarty punkt poruszał kwestie zaopatrzenia szlachty ruskiej, która zubożała w wyniku wojen oraz o ordynacji sądów. Chciano również, by urzędy zostały odpowiednio zaopatrzone i połączone ze starostwami. Trybunał miał zbierać się w Żytomierzu, gdzie organizacją miała kierować konwokacja bracławska.

Przedostatni rozdział omawiał tematy związane z wojskiem, organizacją zjazdu obywateli Księstwa oraz formą zaprzysiężenia układu. Hetman ruski miał otrzymać władzę nad wojskiem równą władzy hetmanowi koronnemu. Proszono również, by utrzymanie żołnierzy zaciężnych pokrywała kwarta ze starostw ukraińskich. W zamian za wsparcie finansowe, wojsko Zaporoskie obiecywało wspierać Rzeczpospolitą. Dobra ruskie miały być obsadzone ludźmi wyznania prawosławnego, zakazano dzierżawy ziemi przez kobiety, na rzecz zasłużonych żołnierzy.

Szósty – ostatni już rozdział – dotyczył spraw prywatnych i sposobu mianowania hetmana polnego ruskiego. Prywatne dobra miały być mianowane przez hetmana zaporoskiego, proszono o reprezentanta hetmana, by on sam nie musiał stawiać się na wszystkich posiedzeniach sądowych i trybunalskich. Chciano także, by hetman wielki ruski mógł przedstawiać kandydata na hetmana polnego, a także by po śmierci tego pierwszego hetman polny został mianowany od razu hetmanem wielkim ruskim.

W całym dokumencie brakowało wzmianki o wielkości rejestru kozackiego, chociaż przyjmuje się, że chciano utrzymać 60 tysięcy wojska oraz 10 tysięcy zaciężnych , które było zapisane w deklaracji podpisanego przez Konstantego Wyhowskiego. „Summariusz” pokazuje, jak bardzo Iwan Wyhowski dążył do wzmocnienia autonomii Księstwa Ruskiego, z niezależnym systemem politycznym, z własną armią, monetą, sądownictwem, administracją a nawet wojskiem. Elitą i podporą dla rządów byłaby uprzywilejowana szlachta ruska, a także pokaźna, licząca 60 tysięcy żołnierzy, armia kozacka.

Negocjacje bez kompromisu

Tymczasem kolejne rozmowy trwały. Do Warszawy przybyli przedstawiciele w postaci Fedora Wyhowskiego oraz Hrehora Leśnickiego. Mieli oni być tymczasową delegacją, aż do przybycia właściwych osób. W swojej przemowie – którą notabene zauroczyli królową – dziękowali Janowi II Kazimierzowi Wazie za powtórne ich przyjęcie do wspólnoty, prosili też o przebaczenie. Dwór królewski zdawał sobie jednak sprawę, że strona kozacka była uparta w kwestii zniesienia unii brzeskiej, miejsca w senacie dla prawosławnych duchownych oraz majątków unitów. Posłowie kozaccy nalegali na króla i senatorów, by złożyli przysięgę, w innym wypadku grozili wyjazdem ze stolicy. Z pomocą przyszedł wówczas Stanisław Kazimierz Bieniewski. Kasztelan przedstawił swoje stanowisko w sprawie kozackiej. Uważał, że bezmyślnością byłoby drażnienie tak wielkiej siły kozackiej, jak to wcześniej było robione. Kasztelan popierał ugodę, wiedząc jak jest ona ważna i korzystna dla Rzeczpospolitej. Próbował wytłumaczyć wysłannikom, by wycofali się z niektórych żądań zwłaszcza dotyczących religii, gdyż opór polskich katolików mógł doprowadzić do zerwania ugody, o którą tak Kozacy zabiegali. Postawa Stanisława Kazimierza Bieniewskiego jest godna uwagi, nie tylko ze względu na wielkie zaangażowanie w sprawie porozumienia z Kozakami, ale również za determinacje na Sejmie, popieraniu całym sercem przyszłej ugody hadziackiej. Wydawać się mogło, że kasztelan był jedną z nielicznych osób, które ciągle wierzyły w przyjaźń między Zaporożcami a Polakami. Udało się przekonać wysłanników kozackich do wycofania się z warunków zniesienia unii, do czasu zwołania specjalnej komisji. Zaakceptowano większość postanowień kozackich, chociaż nie sprecyzowano dokładnie o jakie miejsca w senacie chodziło dla duchowieństwa prawosławnego.

Jerzy Niemirycz, zwolennik odrębnego statusu dla ziem ruskich w ramach Rzeczpospolitej (domena publiczna) Z nowym projektem i poprawkami ugody wysłano do hetmana na Ukrainę Krzysztofa Peretiatkowicza, gdyż na zatwierdzenie wprowadzonych zmian potrzebna była zgoda Wyhowskiego. Tymczasem dalej prowadzono rozmowy m.in. z Pawłem Teterą, do czasu przyjazdu Jerzego Niemirycza i Konstantego Wyhowskiego. 20 kwietnia 1659 roku zjawili się oni w stolicy Rzeczpospolitej, gdzie słynną mowę wygłosił Jerzy Niemirycz, który podkreślał, że tylko gwarancja zachowania wolności i spełnienia petycji kozackich zawartych w „Summariuszu”, doprowadzi ugodę do ostatecznego podpisania. Kilka dni później rozpoczęły się kolejne negocjacje, w których brali udział najwyżsi dostojnicy: biskup kujawski Kazimierz Florian Czartoryski, biskup poznański Wojciech Tolibowski, biskup łucki Jan Stefan Wydżga, biskup kijowski Tomasz Ujejski, wojewoda poznański Jan Leszczyński, wojewoda pomorski Stanisław Kobierzycki, Kazimierz Ludwik Jewłaszewski oraz po stronie polskiej Stanisław Kazimierz Bieniewski. Rozmowy się skomplikowały, gdyż do protestujących dołączyli także Litwini, którzy opowiadali się za negocjacjami z Moskwą. Obawiali się oni, że prawosławni otrzymają uprzywilejowaną pozycję nie tylko w Księstwie Ruskim, ale także w całej Rzeczpospolitej. Burzyła się także szlachta, której majątki na terenie Księstwa Ruskiego zostały zabrane przez szlachtę prawosławną. Biskupi katoliccy przeciwstawiali się dopuszczeniu duchownych prawosławnych do senatu. Strona polska nie ustępowała również ze stanowiska w sprawie zachowania unii brzeskiej.

Polecamy e-book Marka Groszkowskiego „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”

Autor: Marek Groszkowski
Tytuł: „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
ISBN: 978-83-934630-7-7
Stron: 117
Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3

Gość: Patriota |

Ukraina zdradziła Rzeczpospolitą , licząc że pod Ruskimi to będzie lepiej . Niestety ta głupia decyzja sprawiła , że Ukraińcy stali się lennikami Kremla , ludźmi trzeciej kategorii . Według Ruskich Ukraina to sztuczny twór , to Noworosyja . Rzeczypospolita Trojga Narodów = Równe prawa dla Polski , Ukrainy , Litwy !!!!!!!!!!! Te wartości zniweczyli Ukraińcy , zdradzając i Polaków i Litwinów . Czy Ukraina obecna wyciągnie wnioski z historii , czy naprawi stosunki z Polską ?????????



Odpowiedz

@ Gość: Gość: Patriota Zgadzam się!Dodam,że m.zd.Ukraina to państwo upadłe i w rozkładzie.Wschodu nie utrzymają-Krym odpadnie.W tej sytuacji warto by pomyśleć o Kresach(Lwów).Myślę,że te tereny b.chętnie przyłączyły się do U.E.!



Odpowiedz

Gość: schlesier |

@ Janusz Jastrzębiec Myszkowski
Do UE może i by się chętnie przyłączyły, ale na pewno nie za cenę stania się częścią Polski.



Odpowiedz

Gość: ks. Antoni |

Obawiam się, że nie, ponieważ na Ukrainie nadal panuje turańszczyzna, to jest inna cywilizacja, obca nam i wroga.



Odpowiedz

Gość: Grand |

O to będzie niezwykle trudno. Wielu Polaków ma do tej pory w pamięci działalność ukraińskich nacjonalistów oraz zbrodnię wołyńską. Już prędzej im do Rosjan (bolszewików?) niż w granice Rzeczypospolitej. Chociaż obserwując niedawne wydarzenia na Ukrainie można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich myśli o poprawnych stosunkach międzypaństwowych. Jednak ma to odzwierciedlenie w prowadzeniu własnych interesów.



Odpowiedz

Gość |

Ks Antoni? Chyba se jaja robisz. [...] Ilu znasz Ukraińców? Bo ja wielu. W d*** mają dawne zaszłości. Chcą po prostu żyć. [Prosimy o merytoryczną dyskusje i trzymanie nerwów na wodzy, a także unikanie wulgaryzmów!]



Odpowiedz

Gość: outsider404 |

Artykuł sprawia wrażenie niedokończonego. Kończy się przyjęciem ugody, aczkolwiek wiadomo od początki że ugoda ostatecznie upadła. Warto opisać jak to się stało



Odpowiedz

Gość: Klakis |

Do: Patriota To nie Ukraińcy zniweczyli plany Rzeczypospolitej Trojga Narodów lecz niestety Polacy. Powstanie Chmielnickiego było wyrazem buntu przeciw nierównemu traktowaniu w ramach jednego państwa. Ówczesna Unia przypominała nieco tę w której żyjemy obecnie, tyle że Polacy byli tymi bogatszymi którzy decydowali że marchew to owoc a ślimak ryba. Szlachta ukraińska miała znacznie mniejsze prawo głosu niż ich polscy koledzy, rynek wewnętrzny był całkowicie podporządkowany interesom Polski i Litwy, zaś Ukraina miała być miejscem zbytu i wyciągania kasy. Można doszukiwać się różnych powodów, ale prawda była jedna. XVII wieczna Polska była kiełkującą demokracją z jej zaletami i urokiem natomiast nie każdy był w niej obywatelem. Ukraińcy chcieli tylko równego traktowania i dostępu do instytucji państwowych. Teoretycznie wszystko było ok, ale ówcześni Ukraińcy czuli się tak, jak teraz my w Unii Europejskiej, niby jesteśmy równi Niemcom, Francuzom czy Grekom, ale czyż nie mamy uczucia członków drugiej kategorii? Gdyby wówczas Polacy zgodzili się na warunki Kozaków, być może nie doszłoby w ogóle do powstania Chmielnickiego, a później do rozbiorów. Co jest ciekawe, obserwując jak potoczyła się historia, można wnioskować o przyszłości Unii Europejskiej. Mamy demokrację, dyplomację i inne sr*cje więc powstania raczej nie będzie, ale Rosja czekająca na uciekinierów z Unii to fakt, czeka nas rozpad UE w perspektywie najdalej kilku lat.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Do Klakis- my zasiadamy w Parlamencie Europejskim, a Polacy obsiadają też unijne urzędy. Prawosławni w Rzplitej nie zasiadali w biskupiej części senatu, byli stopniowo rugowani z jego części świeckiej (ostatnim senatorem prawosławnym był bodaj Adam kisiel) , a w drugiej połowie XVII wieku zniknęli także z izby poselskiej. I to pomimo przyjęcia unii- żaden unijny biskup, mimo wyraźnie mówiącego o tym punktu Unii Brzeskiej, z powodu oporu polskich biskupów katolickich nigdy w senacie nie zasiadł. Może właśnie stąd wzięła się popularność Kozaków, że w końcu na Ukrainie stali się oni jedynymi realnymi wyrazicielami interesów spychanej na margines polityczny ludności prawosławnej. Może masz dziś poczucie członka II kategorii w Unii, ale jednak Polska posiada wpływ na decyzje w Unii podejmowane. Takich wpływów w połowie XVII wieku prawosławni w Rzplitej już nie posiadali. I to chyba nie przypadek, ze najgorliwszym zwolennikiem wyrżnięcia zbuntowanych Kozaków i chłopów stał się Jarem- sam przechrzczony na katolika dla politycznej kariery... Tak, że porównanie trochę szwankuje.



Odpowiedz

Gość: Klakis |

Do: śmiech Nie chciałem być aż tak dosadny.moim zamiarem było jedynie wskazanie, że Polacy sami sobie zgotowali ten los i cieszy mnie że ktoś uważa podobnie. Dziękuję.



Odpowiedz

Gość: Polak |

od Polaków to się odp.... towarzyszu



Odpowiedz

Gość: historyk |

Do Patriota:z tymi rownymi prawami to bym znowu tak daleko nie galopowal bo zanim doszło do ugody w perejaslawiu to roznie bywało. Ale muszę podkreślić ze jednak w trójkę Polska,Litwa i Ukraina mielibyśmy tysiące wiernych szable przeciwko turkom,Tatarów, Moskwie.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

To smutne, że są tacy ludzie jak Klakis, wierzący, że w poł. XVII w. istniała już Ukraina, zamieszkała przez Ukraińców, wykorzystywanych przez Polaków, i którym nie chciano przyznać obywatelstwa. Przypomnę więc jeszcze raz, że wg zgodnych stwierdzeń historyków polskich i ukraińskich ówczesna wielka własność ziemska należała w 80% do odwiecznych Rusinów, takich jak: Ostrogscy, Wiśniowieccy, Zasławscy, Zbarascy, Sanguszkowie, Woronieccy itd. Natomiast buntujący się kozacy w dużej (być może największej) mierze rekrutowali się spośród przybyszów z Mazowsza, Podlasia, Lubelskiego itp. Oczywiście propaganda rosyjska i PRL-owska w buntach kozackich najchętniej widziała motyw narodowy i religijny, a nie stanowy, by wykopać przepaść pomiędzy XIX i XX-wiecznymi Rusino-Ukraińcami i Polakami, co - jak się okazuje - w dużej części się jej udało.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Panie bartensteiner, nie o to przecież chodzi, jakiego pochodzenia byli Kozacy (a nie tylko oni się zbuntowali, przecież w powstaniu Chmiela wzięły udział masy czerni chłopskiej, ruskiej ludności miast i miasteczek, duchowieństwo prawosławne, nawet spora część prawosławnej szlachty- w ich przypadku, przyzna pan, motyw stanowy odpada). Istotniejsze jest, że nawet ci Kozacy nie uważali się w połowie XVII wieku za Mazurów, Podlesian czy Lublinian. Prawda? A w toku powstania zaczynała powstawać, tworzona rękami cerkwi prawosławnej, ideologia "Rusi" jako odrębnego etnicznie i kulturowo (religijnie) członu Rzplitej, rożnego zarówno od Moskwy, jak i od Lachów. Można powiedzieć, że powstanie było zatem zaczynem późniejszej świadomości narodowej Ukraińców. Nikt ich oczywiście nie nazywał jeszcze "Ukraińcami". Ale to tylko słowo. Przecież czytał pan Jakowenko, ona to świetnie opisuje... Jeśli rzeczywiście Kozacy- wg Pana- w największej mierze rekrutowali się spośród przybyszy z ziem katolickich, to niech mi pan proszę wytłumaczy jakim cudem w ogromnej większości byli prawosławnymi? Czy w XVI- XVII wieku rzeczywiście prawosławie w Rzplitej było tak atrakcyjne (społecznie, religijnie, kulturowo, politycznie), że nawracały się na niego masy migrujących katolików? Bo mam wrażenie, że dokonywał się wówczas proces dokładnie odwrotny...



Odpowiedz

Gość: Doktor Marek |

Tak sobie ostatnio czytam kupiona w Ukrainie książkę "Kraina Moksel, czyli Moskowia" o kłamstwach rosyjskiej historiografii, rzeczywistej genezie Moskowii/Rosji, a także prawdziwym pochodzeniu Rosjan i wpisy bartensteina bardzo mi przypominają krytykowane przez Bilińskiego fantazje i przeinaczenia rosyjskich historyków. Skąd ten idiotyczny pomysł, że większość Kozaków Zaporoskich pochodziła z terenów dzisiejszej Polski? Śmiech idealnie to zripostował wskazując na aspekt religijny i brak powoływania się przez Kozaków na jakiekolwiek związki z Mazowszem czy Podlasiem.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Polscy katolicy osiedlali się na terenach "kanonicznie" prawosławnych, z niewielkimi tylko możliwościami wznoszenia katolickich świątyń. Powodem tego była niemal absolutna władza, jaką sprawowali tam ruscy książęta, mogący dowolnie kreować poszczególne parafie prawosławne, a przede wszystkim - samodzielnie ustanawiać władyków i innych hierarchów, czego nie mogli czynić w odniesieniu do biskupów katolickich, o których decydował przecież król i papież. To nic, że większość z tych kniaziów porzuciła prawosławie na rzecz protestantyzmu lub katolicyzmu; woleli uległych sobie prawosławnych niż niezależnych katolików. Tak więc wierzący w Jezusa Chrystusa przybysze mogli chodzić do cerkwi lub zostać bezwyznaniowcami, co ówcześnie było postępowaniem hańbiącym.



Odpowiedz

Gość: historyk |

Widzę, że komentarze zeszły na trochę inny temat niż powinny być poruszane. Z żadnymi wizjami w/w komentarzach się nie spotkałem. Teraz możemy tylko dyskutować jak owe wizje mogły wyglądać. Nadal będę stał przy tym, że z Ukrainą (mam na myśli całość ziem ukrainnych Rzeczpospolitej) i Litwą mogliśmy tworzyć silne państwo na arenie międzynarodowej, co budziło by też respekt u naszych sąsiadów. Zabrakło współpracy, porozumienia i zgody. I choć nałożyło się na to wiele czynników to i tak uważam, że winę ponoszą Koroniarze, którzy byli zbyt pewni siebie i zapomnieli o braciach z Ukrainy. Zresztą w czasach późniejszych potrafili stanąć z Nami przeciwko wrogom (Rosja bolszewicka) i znowu zostali sami sobie.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie dojdzie się do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosku, jeżeli z góry założy się, że przyłączenie do Polski ziem obecnej Ukrainy było dla naszego państwa korzystne. Jestem przeciwnego zdania, które w XVI i XVII wieku wyznawało wielu Koroniarzy. Tak więc trudno było oczekiwać, że nasza warstwa obywatelska będzie z entuzjazmem integrować się z Rusinami, ustępując im stołków w Senacie i łożąc znaczne kwoty na prowadzenie wojen ze wschodnimi i południowymi sąsiadami w interesie kniaziów i nielicznych magnatów polskich. Wydaje mi się, że połączenie Polski z Litwą było dla tej pierwszej nieopłacalnym interesem, w dodatku określanym obecnie przez Litwinów i Ukraińców jako agresja, krzywdząca te nacje.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

"Polscy katolicy osiedlali się na terenach "kanonicznie" prawosławnych, z niewielkimi tylko możliwościami wznoszenia katolickich świątyń. Powodem tego była niemal absolutna władza, jaką sprawowali tam ruscy książęta, mogący dowolnie kreować poszczególne parafie prawosławne, a przede wszystkim - samodzielnie ustanawiać władyków i innych hierarchów, czego nie mogli czynić w odniesieniu do biskupów katolickich, o których decydował przecież król i papież. To nic, że większość z tych kniaziów porzuciła prawosławie na rzecz protestantyzmu lub katolicyzmu; woleli uległych sobie prawosławnych niż niezależnych katolików. Tak więc wierzący w Jezusa Chrystusa przybysze mogli chodzić do cerkwi lub zostać bezwyznaniowcami, co ówcześnie było postępowaniem hańbiącym. " Panie bartensteiner, sytuacja przez pana opisana nie dotyczy ani ziem państwowych (królewskich) ani tym bardziej dużych (jak na warunki ukrainne) miast. Nawet bowiem wtedy, gdy należały one do książąt kresowych, prawa miejskie w nich (gdy je lokowano) mieli wyłącznie lub co najmniej w ogromnej większości wyłącznie katolicy. To oni mieli prawa wyborcze, oni zasiadali w miejskich organach samorządowych (jeszcze w Unii Hadziackiej jednym z postulowanych warunków było właśnie dopuszczenie prawosławnych do tych praw i godności w miastach). Stanowiło to wystarczający argument nie tylko dla zachowania katolicyzmu przez miejskich przesiedleńców, ale także dla konwersji miejscowych z prawosławia na katolicyzm. Mimo to miasta ukrainne w dobie powstania Chmielnickiego były zdominowane przez ludność prawosławną (pomijam tu pozbawionych w ogóle praw miejskich Żydów), co przeczy tezie o masowym napływie tam ludności katolickiej.



Odpowiedz

@Śmiech Coś Ci się pomieszało Śmiechu gdy piszesz, że w miastach będących własnością prawosławnych kniaziów i zamieszkałych w większości przez prawosławnych mieszczan nie mieli oni prawa głosu w organach miejskich. Dyskryminacja (jeżeli tak można ją nazwać) prawosławnych mieszczan dotyczyła przez pewien czas tylko cechów miejskich, będących z zasady organami katolickimi, do których z czasem jednak zaczęto przyjmować również prawosławnych i protestantów. Jeżeli zaś chodzi o dyskrminację: to prawosławni autochtoni, ufni w poparcie wielmożów, nie dopuszczali do władz miejskich przybyłych z Korony katolików. Ponadto rzecz idzie o ogół ludności, zamieszkałej przeważnie poza miastami.



Odpowiedz

Gość: historyk |

Skoro bartensteiner uważa, że unia Polski z Litwą była nieopłacalna to rozbiory możemy przesunąć już na XVII w., nie wierzę w to ,że nie wykorzystałaby tego Moskwa, zajmując najpierw słabą militarnie Litwę a później wraz z Austrią czy Prusami ziemie Korony. A te państwa miały wtedy imperialne ambicje w Europie. Unia z Litwą odwlekła tylko w czasie to co i tak się później stało. Z Rusią mogliśmy tworzyć owe imperium, które postawiłoby się Moskwie czy Imperium Osmańskiemu ale tutaj zaważyły czynniki zewnętrzne i stał się inaczej. Także trzeba spojrzeć na to nieco szerzej niż tylko poprzez interesy wewnętrzne Koroniarzy.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@historyk: Nie tylko dla bartensteinera (i wielu innych) unia z Litwą była nieopłacalna. To temat na wielkie opowiadanie, lecz wg mnie podstawowym złym skutkiem unii był odpływ z Korony przedsiębiorczego elementu a tym samym zmniejszenie szans na gospodarcze zreformowanie państwa - a pora była najwyższa - oraz stworzenie zbyt bogatej magnaterii, magnaterii, która w końcu rozsadziła państwo.



Odpowiedz

Gość: del |

Jak zwykle, zgodnie z normą niedouczonych współczesnych historyków, kłopoty z odmianą Rzeczypospolitej przez przypadki i woj. czernihowskie prze "ch". Żenada!



Odpowiedz

Gość: pew |

oto słynna staropolska tolerancja religijna: możesz sobie wyznawać swoją wiarę pod warunkiem, że przyłączysz się do tego kościoła, który ci wskażemy.



Odpowiedz
Katarzyna Hoffman

Studentka IV roku historii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org