Opublikowano
2015-08-10 08:15
Licencja
Wolna licencja

Rzeczpospolita Trojga Narodów – różne wizje jednej ugody

Mimo krwawego powstania Chmielnickiego Rzeczpospolita wciąż szukała płaszczyzny porozumienia z Kozakami. Jak każda ze stron wyobrażała sobie wspólne funkcjonowanie w obrębie Rzeczpospolitej Trojga Narodów?


1 2 3

Herb z okresu powstania styczniowego. Idea Rzeczpospolitej Trojga Narodów przetrwała dłużej niż sama instytucja (domena publiczna) Równie uparci byli negocjatorzy kozaccy, którzy żądali natychmiastowego ratyfikowania układu hadziackiego w pierwotnej wersji. Jedyną osobą, która była skłonna do ustępstw na rzecz Kozaków, był nie kto inny, jak sam Bieniewski. Wiedział on, że jeśli ugoda nie dojdzie do skutków, to Rzeczpospolitą czeka kolejna wojna domowa, gdyż Kozacy mogliby sprzymierzyć się z Tatarami. Zakładał także scenariusz utracenia Litwy na rzecz cara Aleksego, a także utraty Inflant, Żmudzi i Prus i oddania ich północnemu agresorowi – Szwecji. Sytuacja z dnia na dzień pogarszała się w obliczu wojny z carem, który koncentrował wojsko, mające uderzyć na Ukrainę oraz Litwę. Położenie Kozaków z jednej strony zmuszało hetmana do ustępstw wobec żądań polskich, a z drugiej strony wydarzenia powodowały, że Rzeczpospolita, nie chcąca zrywać stosunków z Ukrainą, musiała liczyć się z żądaniami strony przeciwnej. Szlachta obawiała się, że Kozacy będą w stanie nawet związać się przymierzem z Turcją, czy co gorsza, z Moskwą, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dwór królewski wysunął propozycje dotyczącą likwidacji unii brzeskiej, a mianowicie przejście unitów na katolicyzm. W ten sposób spełniliby jeden z warunków ugody hadziackiej, tak ważnej dla Kozaków, gdyż były by tylko dwa wyznania – katolickie i prawosławne. Niestety projekt nie przypadł do gustu nuncjuszowi apostolskiemu i przedstawicielom Kościoła greckokatolickiego. Projekt upadł.

10 maja 1659 roku przybył oboźny generalny Tymosz Nosacz i pisarz generalny Iwan Hrusza z przedstawicielami pułków kozackich. Trzy dni później ustanowiono ostateczną wersję porozumienia, ograniczając się do czterech, najważniejszych spraw: zachowania unii, powołania komisji do spraw dóbr i cerkwi, wyznaczenie dyzunitom miejsc w senacie i kwestii odsunięcia katolików od urzędów na Ukrainie. Jak można się domyślać, rozmowy stanęły w punkcie, gdyż Kozacy nie chcieli zgodzić się na dalsze funkcjonowanie unii brzeskiej, dlatego wobec ich oporu, senatorowie jeszcze raz się spotkali.

15 maja 1659 roku senatorowie postanowili zatwierdzić pierwotną wersję ugody, ale użyto dwuznacznych słów, by można było różnie interpretować kontrowersyjne punkty , które głównie dotyczyły unii brzeskiej. Słowo „zniesienie unii” zostało zastąpione „tolerowanie” , co można było dwuznacznie rozumieć, a dawało szerokie pole do popisu.

Grunt pali się pod nogami

Wzrost zagrożenia moskiewskiego zmusiło stronę kozacką do wycofania się z większości żądań i zaakceptowania postanowień przywiezionych przez Peretiatkowicza. Przybył on do hetmana pod koniec kwietnia. Iwan Wyhowski jednak nie był zadowolony z poselstwa. Wiedział jednak, że bez pomocy Rzeczpospolitej nie uda mu się przeciwstawić agresji carskiej. Jeśli przyjąłby postanowienia i warunki strony polskiej, spotkałby się ze sprzeciwem i oporem zarówno czerni jak i starszyzny. Iwan Wyhowski stał zatem pomiędzy młotem a kowadłem. Kozak podjął ryzyko. Sprzymierzając się z Rzeczpospolitą i idąc na ustępstwa miał nadzieję na szybką pomoc militarną z jej strony, wobec zwiększającego się zagrożenia moskiewskiego. Mógłby oczywiście obstawiać twardo przy swoim stanowisku, nie wiadomo jednak czy doszłoby wtedy do zawarcia ugody. Bez sojuszu z potężnym sąsiadem Kozacy byli skazani na utratę swojej suwerenności i oddanie się protekcji carskiej. Hetman na radzie przedstawił przywiezione propozycje, które – tak jak zakładał – spotkały się z oburzeniem. Wyhowski nie poddał się, wygłosił mowę, którą przekonał wahających się, by zaakceptowali warunki królewskie. Stawiano tylko jeden zastrzeżenie – by zakazano unii brzeskiej w Księstwie Ruskim.

Tekst unii hadziackiej z 10 czerwca 1659 r., podpisany przez Jana Kazimierza (domena publiczna) Starszyzna podczas narady spisała kolejny dokument, jakim była „Exekucja pact hadziackich z uniżoną prośbą do JKM, pana naszego miłościwego i wszystkiej Rzptej”. Żądano, by komisja dotycząca zwrotów dóbr, cerkwi, katedr itd., została wyznaczona konstytucją sejmową i uzyskała możliwości nakładania sankcji i infamii. Zamieszczono także w dokumencie spis cerkwi zabranych prawosławnym przez unitów lub księży katolickich . W składzie komisji mieli się znaleźć przedstawiciele Korony, Litwy oraz Księstwa Ruskiego. Chciano także, by jezuici i inne zakony oddały majątki zabrane przeciwnikom unii brzeskiej. Kanclerz ruski miał być dyzunitą, a wszystkie przywileje miały być zaopatrzone pieczęcią ruskiego kanclerza. Proszono także, by przywileje wolności dotyczyły także czerni w dobrach królewskich jak i prywatnych. Opieką obejmowano również wdowy po Kozakach. Powtórzono także kilku postulatów z „Summariusza…” m.in. o utrzymaniu wojska w liczbie 60 tysięcy, o konstytucji, potwierdzeniu nadań carskich dla starszyzny, utrzymaniu dochodów na artylerię ze starostw. Poruszono sprawę łączenia urzędów ze starostwami . Powtórzono także, by szlachta podlegała jurysdykcji hetmana, proszono o wyznaczenie konwokacji bracławskiej itd. Cały dokument był jakoby odpowiedzią na warunki polskie. Iwan Wyhowski zrezygnował z usunięcia unii brzeskiej, ale Kościół grekokatolicki mógł funkcjonować tylko poza granicami Księstwa Ruskiego. Ustępstwa były spowodowane obawami przed wkroczeniem wojsk moskiewskich na Zadnieprze, chciano jak najszybciej uzyskać pomoc militarną.

Ostatecznie doszło do porozumienia w najważniejszych, spornych kwestiach. Wycofano się z całkowitego zniesienia unii, wprowadzono natomiast zakaz fundowania nowych cerkwi, monasterów w dobrach prywatnych oraz królewskich. Zgodzono się również na przekazanie w ręce duchowieństwu prawosławnemu odebranych im wcześniej cerkwi. Inną sprawą były urzędy. W województwie kijowskim urzędy były zarezerwowane tylko dla szlachty prawosławnej, a w innych obowiązywała zasada alternaty. Kolejny punkt dotyczył rejestru kozackiego na liczbę trzydziestu tysięcy, chociaż można było to modyfikować w zależności od potrzeb hetmana. Wprowadzono także zapis mówiący o stosunkach z Krymem, a także o stanowisku Kozaków podczas wojny polsko-moskiewskiej. Znalazły się również zapisy o niewykluczeniu na urząd hetmana braci Iwana Wyhowskiego oraz o zwolnieniu hetmana z obowiązku rezydowania przy boku królewskim. Ustalenie terminu konwokacji miano nastąpić na kolejnym posiedzeniu. Największą porażką dla Kozaków był brak zniesienia unii brzeskiej, odrzucenie przez stronę polską zwiększenia terytorialnie Księstwa Ruskiego oraz zmniejszenie rejestru kozackiego.

Ostatecznie 22 maja 1659 roku, poselstwo kozackie z oboźnym uroczyście zaprzysięgło ugodę. Włączenie Ukrainy do Rzeczpospolitej stało się faktem. Obie strony jednak musiały pójść na ustępstwa w spornych kwestiach, co później przyniesie fatalne skutki dla Księstwa Ruskiego oraz Korony. Traktat hadziacki przewidywał wspólnego monarchę, sejm oraz politykę zagraniczną. Rozgraniczano natomiast skarb, a także najwyższy trybunał. W ugodzie zawarto także porozumienie o szkolnictwie, mianowicie pozwolenie na założenie dwóch akademii, m.in. w Kijowie.

Redakcja: Antoni Olbrychski

Bibliografia:

  • Drozdowski Mariusz, Unia hadziacka w opinii szlacheckiej [w:] 350-lecie unii hadziackiej 1658-2008, Białystok 2008
  • Franz Maciej, Idea państwa kozackiego na iemiach ukrainnych w XVI-XVII wieku, Toruń 2006
  • Kaczmarczyk Janusz, Rzeczpospolita Trojga Narodów – mit czy rzeczywistość, Kraków 2007
  • Kaczmarczyk Janusz, Działo się w obozie pod Cudnowem dnia 17. Octobra Anno 1660 [w:] Z dziejów Europy Środkowo-Wschodniej, Białystok 1995
  • P. Kroll, Próby porozumienia między Rzeczpospolita a Kozaczyzną w latach 1654-1658.Przyczynek do genezy ugody hadziackiej [w:] Rzeczpospolita Obojga Narodów i jej tradycje. Studia i Szkice, Siedlce 2004
  • Kroll Piotr, Od ugody Hadziackiej do Cudnowa. Kozaczyzna między Rzeczpospolitą a Moskwą w latach 1658-1660, Warszawa 2008
  • Ossoliński Łukasz, Rzecz o hetmanie Wyhowskim, Warszawa 2009
  • Stangreciuk Mariusz, Unia hadziacka 1658r. [w:] Rzeczpospolita Obojga Narodów i jej tradycje, Siedlce 2004
  • Tazbir Janusz, Ugoda hadziacka jako utopia szlachecka [w:] 350-lecie unii hadziackiej ( 1658-2008), Warszawa 2008

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2 3

Gość: Patriota |

Ukraina zdradziła Rzeczpospolitą , licząc że pod Ruskimi to będzie lepiej . Niestety ta głupia decyzja sprawiła , że Ukraińcy stali się lennikami Kremla , ludźmi trzeciej kategorii . Według Ruskich Ukraina to sztuczny twór , to Noworosyja . Rzeczypospolita Trojga Narodów = Równe prawa dla Polski , Ukrainy , Litwy !!!!!!!!!!! Te wartości zniweczyli Ukraińcy , zdradzając i Polaków i Litwinów . Czy Ukraina obecna wyciągnie wnioski z historii , czy naprawi stosunki z Polską ?????????



Odpowiedz

@ Gość: Gość: Patriota Zgadzam się!Dodam,że m.zd.Ukraina to państwo upadłe i w rozkładzie.Wschodu nie utrzymają-Krym odpadnie.W tej sytuacji warto by pomyśleć o Kresach(Lwów).Myślę,że te tereny b.chętnie przyłączyły się do U.E.!



Odpowiedz

Gość: schlesier |

@ Janusz Jastrzębiec Myszkowski
Do UE może i by się chętnie przyłączyły, ale na pewno nie za cenę stania się częścią Polski.



Odpowiedz

Gość: ks. Antoni |

Obawiam się, że nie, ponieważ na Ukrainie nadal panuje turańszczyzna, to jest inna cywilizacja, obca nam i wroga.



Odpowiedz

Gość: Grand |

O to będzie niezwykle trudno. Wielu Polaków ma do tej pory w pamięci działalność ukraińskich nacjonalistów oraz zbrodnię wołyńską. Już prędzej im do Rosjan (bolszewików?) niż w granice Rzeczypospolitej. Chociaż obserwując niedawne wydarzenia na Ukrainie można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich myśli o poprawnych stosunkach międzypaństwowych. Jednak ma to odzwierciedlenie w prowadzeniu własnych interesów.



Odpowiedz

Gość |

Ks Antoni? Chyba se jaja robisz. [...] Ilu znasz Ukraińców? Bo ja wielu. W d*** mają dawne zaszłości. Chcą po prostu żyć. [Prosimy o merytoryczną dyskusje i trzymanie nerwów na wodzy, a także unikanie wulgaryzmów!]



Odpowiedz

Gość: outsider404 |

Artykuł sprawia wrażenie niedokończonego. Kończy się przyjęciem ugody, aczkolwiek wiadomo od początki że ugoda ostatecznie upadła. Warto opisać jak to się stało



Odpowiedz

Gość: Klakis |

Do: Patriota To nie Ukraińcy zniweczyli plany Rzeczypospolitej Trojga Narodów lecz niestety Polacy. Powstanie Chmielnickiego było wyrazem buntu przeciw nierównemu traktowaniu w ramach jednego państwa. Ówczesna Unia przypominała nieco tę w której żyjemy obecnie, tyle że Polacy byli tymi bogatszymi którzy decydowali że marchew to owoc a ślimak ryba. Szlachta ukraińska miała znacznie mniejsze prawo głosu niż ich polscy koledzy, rynek wewnętrzny był całkowicie podporządkowany interesom Polski i Litwy, zaś Ukraina miała być miejscem zbytu i wyciągania kasy. Można doszukiwać się różnych powodów, ale prawda była jedna. XVII wieczna Polska była kiełkującą demokracją z jej zaletami i urokiem natomiast nie każdy był w niej obywatelem. Ukraińcy chcieli tylko równego traktowania i dostępu do instytucji państwowych. Teoretycznie wszystko było ok, ale ówcześni Ukraińcy czuli się tak, jak teraz my w Unii Europejskiej, niby jesteśmy równi Niemcom, Francuzom czy Grekom, ale czyż nie mamy uczucia członków drugiej kategorii? Gdyby wówczas Polacy zgodzili się na warunki Kozaków, być może nie doszłoby w ogóle do powstania Chmielnickiego, a później do rozbiorów. Co jest ciekawe, obserwując jak potoczyła się historia, można wnioskować o przyszłości Unii Europejskiej. Mamy demokrację, dyplomację i inne sr*cje więc powstania raczej nie będzie, ale Rosja czekająca na uciekinierów z Unii to fakt, czeka nas rozpad UE w perspektywie najdalej kilku lat.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Do Klakis- my zasiadamy w Parlamencie Europejskim, a Polacy obsiadają też unijne urzędy. Prawosławni w Rzplitej nie zasiadali w biskupiej części senatu, byli stopniowo rugowani z jego części świeckiej (ostatnim senatorem prawosławnym był bodaj Adam kisiel) , a w drugiej połowie XVII wieku zniknęli także z izby poselskiej. I to pomimo przyjęcia unii- żaden unijny biskup, mimo wyraźnie mówiącego o tym punktu Unii Brzeskiej, z powodu oporu polskich biskupów katolickich nigdy w senacie nie zasiadł. Może właśnie stąd wzięła się popularność Kozaków, że w końcu na Ukrainie stali się oni jedynymi realnymi wyrazicielami interesów spychanej na margines polityczny ludności prawosławnej. Może masz dziś poczucie członka II kategorii w Unii, ale jednak Polska posiada wpływ na decyzje w Unii podejmowane. Takich wpływów w połowie XVII wieku prawosławni w Rzplitej już nie posiadali. I to chyba nie przypadek, ze najgorliwszym zwolennikiem wyrżnięcia zbuntowanych Kozaków i chłopów stał się Jarem- sam przechrzczony na katolika dla politycznej kariery... Tak, że porównanie trochę szwankuje.



Odpowiedz

Gość: Klakis |

Do: śmiech Nie chciałem być aż tak dosadny.moim zamiarem było jedynie wskazanie, że Polacy sami sobie zgotowali ten los i cieszy mnie że ktoś uważa podobnie. Dziękuję.



Odpowiedz

Gość: Polak |

od Polaków to się odp.... towarzyszu



Odpowiedz

Gość: historyk |

Do Patriota:z tymi rownymi prawami to bym znowu tak daleko nie galopowal bo zanim doszło do ugody w perejaslawiu to roznie bywało. Ale muszę podkreślić ze jednak w trójkę Polska,Litwa i Ukraina mielibyśmy tysiące wiernych szable przeciwko turkom,Tatarów, Moskwie.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

To smutne, że są tacy ludzie jak Klakis, wierzący, że w poł. XVII w. istniała już Ukraina, zamieszkała przez Ukraińców, wykorzystywanych przez Polaków, i którym nie chciano przyznać obywatelstwa. Przypomnę więc jeszcze raz, że wg zgodnych stwierdzeń historyków polskich i ukraińskich ówczesna wielka własność ziemska należała w 80% do odwiecznych Rusinów, takich jak: Ostrogscy, Wiśniowieccy, Zasławscy, Zbarascy, Sanguszkowie, Woronieccy itd. Natomiast buntujący się kozacy w dużej (być może największej) mierze rekrutowali się spośród przybyszów z Mazowsza, Podlasia, Lubelskiego itp. Oczywiście propaganda rosyjska i PRL-owska w buntach kozackich najchętniej widziała motyw narodowy i religijny, a nie stanowy, by wykopać przepaść pomiędzy XIX i XX-wiecznymi Rusino-Ukraińcami i Polakami, co - jak się okazuje - w dużej części się jej udało.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Panie bartensteiner, nie o to przecież chodzi, jakiego pochodzenia byli Kozacy (a nie tylko oni się zbuntowali, przecież w powstaniu Chmiela wzięły udział masy czerni chłopskiej, ruskiej ludności miast i miasteczek, duchowieństwo prawosławne, nawet spora część prawosławnej szlachty- w ich przypadku, przyzna pan, motyw stanowy odpada). Istotniejsze jest, że nawet ci Kozacy nie uważali się w połowie XVII wieku za Mazurów, Podlesian czy Lublinian. Prawda? A w toku powstania zaczynała powstawać, tworzona rękami cerkwi prawosławnej, ideologia "Rusi" jako odrębnego etnicznie i kulturowo (religijnie) członu Rzplitej, rożnego zarówno od Moskwy, jak i od Lachów. Można powiedzieć, że powstanie było zatem zaczynem późniejszej świadomości narodowej Ukraińców. Nikt ich oczywiście nie nazywał jeszcze "Ukraińcami". Ale to tylko słowo. Przecież czytał pan Jakowenko, ona to świetnie opisuje... Jeśli rzeczywiście Kozacy- wg Pana- w największej mierze rekrutowali się spośród przybyszy z ziem katolickich, to niech mi pan proszę wytłumaczy jakim cudem w ogromnej większości byli prawosławnymi? Czy w XVI- XVII wieku rzeczywiście prawosławie w Rzplitej było tak atrakcyjne (społecznie, religijnie, kulturowo, politycznie), że nawracały się na niego masy migrujących katolików? Bo mam wrażenie, że dokonywał się wówczas proces dokładnie odwrotny...



Odpowiedz

Gość: Doktor Marek |

Tak sobie ostatnio czytam kupiona w Ukrainie książkę "Kraina Moksel, czyli Moskowia" o kłamstwach rosyjskiej historiografii, rzeczywistej genezie Moskowii/Rosji, a także prawdziwym pochodzeniu Rosjan i wpisy bartensteina bardzo mi przypominają krytykowane przez Bilińskiego fantazje i przeinaczenia rosyjskich historyków. Skąd ten idiotyczny pomysł, że większość Kozaków Zaporoskich pochodziła z terenów dzisiejszej Polski? Śmiech idealnie to zripostował wskazując na aspekt religijny i brak powoływania się przez Kozaków na jakiekolwiek związki z Mazowszem czy Podlasiem.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Polscy katolicy osiedlali się na terenach "kanonicznie" prawosławnych, z niewielkimi tylko możliwościami wznoszenia katolickich świątyń. Powodem tego była niemal absolutna władza, jaką sprawowali tam ruscy książęta, mogący dowolnie kreować poszczególne parafie prawosławne, a przede wszystkim - samodzielnie ustanawiać władyków i innych hierarchów, czego nie mogli czynić w odniesieniu do biskupów katolickich, o których decydował przecież król i papież. To nic, że większość z tych kniaziów porzuciła prawosławie na rzecz protestantyzmu lub katolicyzmu; woleli uległych sobie prawosławnych niż niezależnych katolików. Tak więc wierzący w Jezusa Chrystusa przybysze mogli chodzić do cerkwi lub zostać bezwyznaniowcami, co ówcześnie było postępowaniem hańbiącym.



Odpowiedz

Gość: historyk |

Widzę, że komentarze zeszły na trochę inny temat niż powinny być poruszane. Z żadnymi wizjami w/w komentarzach się nie spotkałem. Teraz możemy tylko dyskutować jak owe wizje mogły wyglądać. Nadal będę stał przy tym, że z Ukrainą (mam na myśli całość ziem ukrainnych Rzeczpospolitej) i Litwą mogliśmy tworzyć silne państwo na arenie międzynarodowej, co budziło by też respekt u naszych sąsiadów. Zabrakło współpracy, porozumienia i zgody. I choć nałożyło się na to wiele czynników to i tak uważam, że winę ponoszą Koroniarze, którzy byli zbyt pewni siebie i zapomnieli o braciach z Ukrainy. Zresztą w czasach późniejszych potrafili stanąć z Nami przeciwko wrogom (Rosja bolszewicka) i znowu zostali sami sobie.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie dojdzie się do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosku, jeżeli z góry założy się, że przyłączenie do Polski ziem obecnej Ukrainy było dla naszego państwa korzystne. Jestem przeciwnego zdania, które w XVI i XVII wieku wyznawało wielu Koroniarzy. Tak więc trudno było oczekiwać, że nasza warstwa obywatelska będzie z entuzjazmem integrować się z Rusinami, ustępując im stołków w Senacie i łożąc znaczne kwoty na prowadzenie wojen ze wschodnimi i południowymi sąsiadami w interesie kniaziów i nielicznych magnatów polskich. Wydaje mi się, że połączenie Polski z Litwą było dla tej pierwszej nieopłacalnym interesem, w dodatku określanym obecnie przez Litwinów i Ukraińców jako agresja, krzywdząca te nacje.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

"Polscy katolicy osiedlali się na terenach "kanonicznie" prawosławnych, z niewielkimi tylko możliwościami wznoszenia katolickich świątyń. Powodem tego była niemal absolutna władza, jaką sprawowali tam ruscy książęta, mogący dowolnie kreować poszczególne parafie prawosławne, a przede wszystkim - samodzielnie ustanawiać władyków i innych hierarchów, czego nie mogli czynić w odniesieniu do biskupów katolickich, o których decydował przecież król i papież. To nic, że większość z tych kniaziów porzuciła prawosławie na rzecz protestantyzmu lub katolicyzmu; woleli uległych sobie prawosławnych niż niezależnych katolików. Tak więc wierzący w Jezusa Chrystusa przybysze mogli chodzić do cerkwi lub zostać bezwyznaniowcami, co ówcześnie było postępowaniem hańbiącym. " Panie bartensteiner, sytuacja przez pana opisana nie dotyczy ani ziem państwowych (królewskich) ani tym bardziej dużych (jak na warunki ukrainne) miast. Nawet bowiem wtedy, gdy należały one do książąt kresowych, prawa miejskie w nich (gdy je lokowano) mieli wyłącznie lub co najmniej w ogromnej większości wyłącznie katolicy. To oni mieli prawa wyborcze, oni zasiadali w miejskich organach samorządowych (jeszcze w Unii Hadziackiej jednym z postulowanych warunków było właśnie dopuszczenie prawosławnych do tych praw i godności w miastach). Stanowiło to wystarczający argument nie tylko dla zachowania katolicyzmu przez miejskich przesiedleńców, ale także dla konwersji miejscowych z prawosławia na katolicyzm. Mimo to miasta ukrainne w dobie powstania Chmielnickiego były zdominowane przez ludność prawosławną (pomijam tu pozbawionych w ogóle praw miejskich Żydów), co przeczy tezie o masowym napływie tam ludności katolickiej.



Odpowiedz

@Śmiech Coś Ci się pomieszało Śmiechu gdy piszesz, że w miastach będących własnością prawosławnych kniaziów i zamieszkałych w większości przez prawosławnych mieszczan nie mieli oni prawa głosu w organach miejskich. Dyskryminacja (jeżeli tak można ją nazwać) prawosławnych mieszczan dotyczyła przez pewien czas tylko cechów miejskich, będących z zasady organami katolickimi, do których z czasem jednak zaczęto przyjmować również prawosławnych i protestantów. Jeżeli zaś chodzi o dyskrminację: to prawosławni autochtoni, ufni w poparcie wielmożów, nie dopuszczali do władz miejskich przybyłych z Korony katolików. Ponadto rzecz idzie o ogół ludności, zamieszkałej przeważnie poza miastami.



Odpowiedz

Gość: historyk |

Skoro bartensteiner uważa, że unia Polski z Litwą była nieopłacalna to rozbiory możemy przesunąć już na XVII w., nie wierzę w to ,że nie wykorzystałaby tego Moskwa, zajmując najpierw słabą militarnie Litwę a później wraz z Austrią czy Prusami ziemie Korony. A te państwa miały wtedy imperialne ambicje w Europie. Unia z Litwą odwlekła tylko w czasie to co i tak się później stało. Z Rusią mogliśmy tworzyć owe imperium, które postawiłoby się Moskwie czy Imperium Osmańskiemu ale tutaj zaważyły czynniki zewnętrzne i stał się inaczej. Także trzeba spojrzeć na to nieco szerzej niż tylko poprzez interesy wewnętrzne Koroniarzy.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@historyk: Nie tylko dla bartensteinera (i wielu innych) unia z Litwą była nieopłacalna. To temat na wielkie opowiadanie, lecz wg mnie podstawowym złym skutkiem unii był odpływ z Korony przedsiębiorczego elementu a tym samym zmniejszenie szans na gospodarcze zreformowanie państwa - a pora była najwyższa - oraz stworzenie zbyt bogatej magnaterii, magnaterii, która w końcu rozsadziła państwo.



Odpowiedz

Gość: del |

Jak zwykle, zgodnie z normą niedouczonych współczesnych historyków, kłopoty z odmianą Rzeczypospolitej przez przypadki i woj. czernihowskie prze "ch". Żenada!



Odpowiedz

Gość: pew |

oto słynna staropolska tolerancja religijna: możesz sobie wyznawać swoją wiarę pod warunkiem, że przyłączysz się do tego kościoła, który ci wskażemy.



Odpowiedz
Katarzyna Hoffman

Studentka IV roku historii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org