Opublikowano
2017-01-28 20:20
Licencja
Wolna licencja

Wielka Lechia nie istniała – baza artykułów

Wielka Lechia krąży niczym widmo po polskim Internecie, trafia też niestety na półki księgarskie. Zwolennicy teorii o Imperium Lechitów, znani jako „turbosłowianie”, przytaczają różne źródła i dowody na prawdziwość swoich tez. Należy jasno powiedzieć: Lechici z książek o „Wielkiej Lechii” to bajka.


Zobacz też: Tematy Histmag.org - jeśli nie wiesz od czego zacząć!

Wielka Lechia, „Turbosłowianie” i Imperium Lechitów to jeden z fenomenów polskiego Internetu ostatnich lat. Niestety, jest on szkodliwy, gdyż opiera się na manipulacji, kłamstwie i wykorzystaniu ignorancji odbiorców. Jest to przykład działań antynaukowych, które szkodzą świadomości historycznej społeczeństwa. Dodatkowo, narracja ta żeruje na kompleksach, nierzadko wplatając przeszłość w wojny światopoglądowe.

„Turbosłowian” nie należy traktować z wyższością i lekceważeniem, a starać się pokazywać fakty i używać naukowych argumentów do obalania ich tez. Istotne jest to zwłaszcza w wypadku postronnych odbiorców opowieści o Imperium Lechitów, wystawionych na szkodliwe działanie tych bajek.

Imperium Lechitów nie istniało

Prezentujemy wybrane artykuły publikowane na naszych łamach, które przedstawiają obszary historii narażone na działanie „turbosłowian”: historię ziem polskich w pierwszych tysiącleciu naszej ery, kształtowania się państwa polskiego czy legendarnych przekazów o początkach Polski. Zbiór ten będziemy regularnie uzupełniać, w tym również pogłębionymi artykułami rozprawiającymi się z argumentami, które przedstawiają zwolennicy teorii o Wielkiej Lechii.

Dlaczego Wielka Lechia i Imperium Lechitów nie istniały– konkretne argumenty przeciwko „Turbosłowianom”

10 argumentów, że Imperium Lechitów nie istniało (TL;DR)

Stykasz się z opowieściami o „Lechitach”, których zakłamaną przez Kościół, Niemców i złych naukowców historię trzeba przypomnieć? Oto 10 argumentów, które pomogą Ci udowodnić, że Imperium Lechitów nie istniało.



Czytaj dalej...

Kronika Prokosza: przebiegłe fałszerstwo i dziecko swoich czasów

W XIX wieku istniał zwrot „skrzynia Dyamentowskiego”, oznaczający stek grubych fałszów i bezmyślnego kłamstwa. Kim był słynny fałszerz dokumentów Przybysław Dyamentowski i co miał wspólnego z Kroniką Prokosza, jednym z głównych „źródeł” potwierdzających rzekome istnienie Wielkiej Lechii?



Czytaj dalej...

Czy Pismo Święte wspomina o dawnym Imperium Lechitów?

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów, dotyczących rzekomego Imperium Lechitów, jest występowanie starożytnej Lechii na kartach Biblii. Faktycznie – choć w obecnych tłumaczeniach pojawia się taka nazwa, to nie ma ona nic wspólnego z pierwotną, słowiańską państwowością. Mit biblijny jest natomiast wspaniałym przykładem manipulacji i pseudonauki używanej przez tzw. turbosłowian.



Czytaj dalej...

Archeolodzy na tropie (Turbo)Słowian

Geneza Słowian stała się w ostatnim czasie obiektem pseudonaukowych interpretacji, związanych z propagatorami mitu tzw. Imperium Lechitów. Źródła archeologiczne dostarczają wielu ważnych informacji na ten temat pokazując, że problem nie jest tak prosty, jak twierdzą niektórzy.



Czytaj dalej...

Jak nie Wielka Lechia to co? – co naprawdę działo się u zarania dziejów polskiej państwowości

Plemienne scrabble - co było przed państwem Mieszka I?

W przyszłym roku będziemy obchodzić 1050 rocznicę chrztu Polski. Wydarzenie to uznaje się za moment powstania polskiego państwa. A co było wcześniej?



Czytaj dalej...

Co wiemy o poprzednikach Mieszka I?

Lech? Popiel? A może Krak? Profesor Jerzy Strzelczyk opowiada o władcach Polski sprzed panowania Mieszka I.



Czytaj dalej...

Kiedy powstała Polska?

Polska nie powstała nagle. Nie stworzył jej wielki wybuch czy też moc nieogarniętych wzruszeń. Nie wydobyła się ani z wody chrzcielnej Mieszka I, ani z kurzu spod kopyt rycerzy grunwaldzkich. Kiedyś jednak przecież powstać musiała – nie tylko jako państwo, ale konstrukt kulturowy służący do samoidentyfikacji.



Czytaj dalej...

Długie narodziny Polski

Człowiek w swojej naturalnej chęci porządkowania rzeczy próbuje wyznaczyć konkretną datę początku i końca wydarzenia lub procesu. W przypadku kształtowania państwowości to zadanie karkołomne. Początków narodu i państwa polskiego może być co najmniej kilka, bo przecież państwo to nie tylko forma organizacji społeczeństwa, ale także abstrakcyjna wartość z którą czujemy się związani.



Czytaj dalej...

Potomkowie Wandalów, pogromcy Cezara… Legendarne dzieje Polaków

Według średniowiecznych uczonych Polacy pobili Cezara, a od Noego dzieliło ich w prostej linii trzynaście pokoleń. Na ile możemy dać wiarę ówczesnym kronikom?



Czytaj dalej...

Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Chrzest Mieszka w 966 roku uważany jest za wydarzenie przełomowe, od którego liczymy powstanie Polski. Jak wyglądały początki państwa polskiego? Czy do jego powstania przyczynili się wikingowie? Jak na rozwój państwa wpłynęli tacy władcy jak Mieszko I i Bolesław Chrobry, czy wydarzenia jak bitwa pod Cedynią, zjazd gnieźnieński, czy wyprawa Chrobrego na Kijów? Między innymi o tym przeczytacie w naszych artykułach o chrzcie Polski i początkach państwa polskiego.



Czytaj dalej...

Histmag jest darmowy. Prowadzenie go wiąże się jednak z kosztami. Pomóż nam je pokryć, ofiarowując drobne wsparcie! Każda złotówka ma dla nas znaczenie.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

W prezencie otrzymałem książkę „Słowiańscy królowie Lechii”.
Zdarzył się mi też kontakt ze zwolennikiem tzw. Wielkiej Lechii i Imperium Lechitów, człowiekiem skądinąd inteligentnym, pracownikiem naukowym na uczelni. Pytam o podstawy źródłowe, o wiarygodne źródła, potwierdzające takie byty polityczne. Odpowiedzią było jakby wzruszenie ramionami: „A na co to potrzebne, przecież idea jest dobra i ładna!”
Jaki wniosek? Ludzie widocznie mają psychiczne zapotrzebowanie na taką fikcję. Skąd się ona bierze? Myślę, że jest to psychiczna odpowiedź patriotów na naukowe próby odmawiania Polsce korzeni. Proces myślowy chyba jest taki: Skoro oni, np. archeolodzy, mogą do woli tworzyć niewiarygodne teorie (tak się niekiedy jawią allochtoniści), to my przynajmniej mamy dobrą ideę i cel...



Odpowiedz

@ At Atimes A czy wolno wiedzieć co wykłada ów pan lub pani?



Odpowiedz

@ Przemysław Piotr Damski , odpowiem tylko ogólnie: dziedzina nauk pomocniczych.
Nie wiem, na ile jego emocjonalne stany mają wpływ na badania naukowe. Ale może umie te rzeczy oddzielać.
Myślę jednak, że nie jest to przypadek osobliwy wśród pracowników nauki...



Odpowiedz

@ Przemysław Piotr Damski
Panie naczelny, około 8200 znaków (strona gazetowa A3) w tym artykule jest dosłownie lub niemal dosłownie zerżniętych z mojego bloga. Reszta, z tego co widzę, to plagiaty z archeowieści i sigillumauthenticum. Screeny oczywiście zrobione. Zechce Pan wyjaśnić, dlaczego plagiatujecie cudze teksty?



Odpowiedz

@ Paweł Mi Szanowny Panie Pawle,

bardzo dziękuję za przesłany sygnał. Potraktowaliśmy go poważnie, analizując sprawę z redaktorem naczelnym oraz redakcyjnym prawnikiem. W naszym przekonaniu popełniliśmy jako redakcja błąd. Postanowiliśmy dokonać w tekście poprawek, wskazujących dokładniej źródła cytowanych przez autora myśli. Ubolewamy, że nie zwróciliśmy na to należytej uwagi w pierwotnie opublikowanej wersji tekstu. Poprawiona wersja artykułu znalazła się już w naszym serwisie. Jeśli mieliby Państwo co do niej jakiekolwiek dalsze wątpliwości – prosimy o przesyłanie ich bezpośrednio na adres mailowy redakcji: redakcja@histmag.org . Za uchybienia z naszej strony – serdecznie przepraszamy.

Naszą misją jest popularyzacja historii – a w naszym przekonaniu Państwa blogi są bardzo dobrym sposobem jej upowszechniania. To Państwo jako pierwsi na poważnie zwróciliście uwagę na problem „turbosłowian”. Należą się Wam za to wyrazy uznania. Mamy nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będziemy mieli okazję – w rzetelny i akceptowany również przez Państwo sposób - popularyzować Państwa pracę. Działajmy wspólnie, a nie przeciw sobie.

Z pozdrowieniem,
Michał Świgoń
wydawca portalu Histmag.org
https://histmag.org

PS: uprzejmie informuję, że p. Przemysław Damski nie jest redaktorem naczelnym Histmag.org – tę rolę pełni p. Tomasz Leszkowicz.



Odpowiedz

@ Michał Świgoń
Sz. Panie
nawet wymienienie w bibliografii nie jest usprawiedliwieniem dla niemal dosłownego rżnięcia całych akapitów. Wasz artykuł to właśnie tak zrobiona kompilacja moich notek, notek Sigillum Authenticum i Archeowieści. Służę plikiem docx, w którym mam zestawienie.



Odpowiedz

"Wenetowie zaś, (...) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów."
&
"Ujęta w sieć tych rzek (Tisa, Danubius i Aluta) leży Dacja, którą osłaniają na kształt wieńca strome Alpy (tu: Karpaty). Wzdłuż ich lewego skłonu, który zwraca się w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenetów, którzy chociaż teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie są nazywani Sklawenami i Antami. W VI w. pojawia się nazwa „Słowianie”, na określenie ludu, zamieszkującego obszar pomiedzy Bałtykiem a Karpatami. Jordanes pisał, że Słowianie i Antowie wywodzą się od Wenetów, że są ich potomkami i że w jego czasach również nazywani są zamiennie starą nazwą, zaden kronikarz nie wspomina, że lud ten przywedrował na te ziemie gdzies ze wschodu.. Badania genetyczne mówią nam jednak to samo co archeologia, że mimo, iż autochtoniczni R1a ocaleli w całkiem niezłej formie i liczbie, to jednak ulegli najazdowi i to własnie jest ta dynastia zwana piastowska, czyli nie najazd osadniczy, a zmiana dynastii panujacej. Nie należy zbytniej wagi przypisywac imionom: Dago, Mieszko, Świetopełk, Otto, to tylko imiona nadawane bądź później przybierane. Państwo Schinesghe, jak go nazwano w dokumencie „Dagome Iudex”, to mieszanka różnych ludów, najprawdopodobniej mówiących tym samym jezykiem, Łużyczanie, Weneci, Biali Chorwaci, Lędzianie, Morawianie......... Dla pewnej ścisłości historycznej właściwiej byłoby mówić o chrzcie Mieszka i kraju mieszkowego – ten kraj nie miał jeszcze wtedy specjalnej nazwy i Mieszko nie był określany Królem Polski, tylko jako Król Słowian albo Król Północy, ewentualnie Król Wandalów( Misica dux Vandalorum) tak twierdzi prof. Lech Wojciechowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dla Tacyta nazwa Vandili to nazwa stara/starożytna a żadnego innego ludu w swojej „Germanii” tak nie nazwał. Tak samo dla Adama z Bremy była to nazwa starożytna/ a przynajmniej starsza „Słowiańszczyzna, największa z krain Germanii, zamieszkana jest przez Winuli, których wcześniej nazywano Wandalami. Mit etniczny, jak każdy mit, to przekaz światopoglądowy informujący o funkcjonujących społecznie przekonaniach i sankcjonujący drogą wartościowania różnego rodzaju działania ludzkie. Dostarcza owym przekonaniom skutecznej motywacji wartościującej (J. Kmita 1982, s. 123). Mit pozostaje w związku z przeświadczeniami metafizycznymi. Jest odniesiony - jak to sformułował L. Kołakowski (1994) - "nieempirycznej realności bezwarunkowej". Tym samym nie podlega kwalifikacji w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz. My mamy swoje mity i legendy, Wikingowie sagi, nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi”. Nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi” Nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi” Pieśni o Nibelungach to XII w, czyli kilkaset lat od opisywanych zdarzeń. Helmod, Adam z Bremy, Gall Anonim, Wincenty Kadłubek to bajkopisarze, ale średniowieczna germańska wersja eposu bohaterskiego, napisana ok. 1200 roku przez nieznanego autora pochodzącego prawdopodobnie z okolic Pasawy, który opierał się na opowieściach zawartych w Eddach, Sadze rodu Wölsungów i Sadze o Dytryku z XIII to juz prawdziwa historia narodu niemieckiego.



Odpowiedz

@Wenetowie..., „Mit etniczny, jak każdy mit, to przekaz światopoglądowy informujący o funkcjonujących społecznie przekonaniach i sankcjonujący drogą wartościowania różnego rodzaju działania ludzkie. Dostarcza owym przekonaniom skutecznej motywacji wartościującej (J. Kmita 1982, s. 123)... pozostaje w związku z przeświadczeniami metafizycznymi.... Tym samym nie podlega kwalifikacji w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz.”
- W odpowiedzi zauważmy jednak, że jeżeli historyczne wywody Janusza Bieszka ktoś tu nazywa mitem, to w innym znaczeniu niż cytowany opis i dlatego nie powinno się go uwalniać od „kwalifikacji w kategoriach dychotomii prawda – fałsz”.
Nawet trzeba powiedzieć, że samo określenie książki obiegowym słowem „mit” już jest wypowiedzią na temat jej wartości w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz.



Odpowiedz

Nie „turbosłowianizm”, a „turbosłowiaństwo” ;)



Odpowiedz

Oczywiście, że historia turbosłowian jest wyolbrzymiona i nie precyzyjna. Z łatwością można obalić legendarne źródła historyczne pisane przez amatorów wiele wieków po tym jak opisywane przez nich zdarzenia miały miejsce.

Nie jestem zwolennikiem teorii turbosłowian, jednak wydaje mi się, że tej sprawie tkwi spore ziarno prawdy. Jeżeli Lech nie istniał i Państwo polskie powstało dopiero w IX wieku, to jak autor wytłumaczy fakt, że inne narody do tej pory nazywają polaków Lechitami, Lachami a nasz kraj Lechistanem? Jeżeli Lech nigdy nie istniał to czemu inne narody i źródła miałyby nazywać nas w ten sposób jeżeli nigdy Lechici nie mieli wpływu na historię tych państw. Jak wytłumaczyć nazwę szlachta, jak nie pochodzącą od Lachów/ Lecha?

Łatwo obalić teorię opartą na legendach domysłach i baśniach, ale autor powinien zaproponować własne wyjaśnienie i etymologię Lechistanu.



Odpowiedz

@ Marinh0s nieprecyzyjne* IX-X wieku*



Odpowiedz

@ Marinh0s Polska i Polacy z wielkiej litery*



Odpowiedz

Marinh0s - historycy wiążą nazwę Lachowie z plemieniem Lędzian. I tyle, nie widzę tu miejsca na dalsze dywagacje. To raczej nie przypadek, że narody używające wobec Polaków nazwy "Lachy" i jej wersji (węgierskie Lengyel albo tureckie Lechistan) to narody wschodnie lub mające wschodnie pochodzenie. Oni właśnie mieli największe szanse na kontakty spośród plemion zachodniosłowiańskich akurat z Lędzianami i przenieśli nazwę z jednego plemienia na cały obszar. Podobne zjawisko powtarza się u róznych narodów, np. my mamy potoczne określenie na Niemców od plemienia szwabskiego.

Rafał Potocki z kolei stwierdził, że "Zapewne "Wielka Lechia" nie istniała - jednak na pewno przed Mieszkiem jakiś twór państwowy funkcjonował". Nie wiem, dlaczego "na pewno". Większość państw europejskich powstała w efekcie scalenia mniejszych organizacji plemiennych. Zgodnie z logiką powyższego cytatu, należy wpisać do podręczników, że na Rusi przed Rusią Kijowską istniało jakieś państwo, w Niemczech przed monarchią karolińską też i w starożytnej Szwecji także. I nie może nam przeszkadzać, że są one historycznie niewidzialne...



Odpowiedz

Droga redakcji może podobna analiza źródeł historycznych dla Anglii, Francji, Niemiec, Rosji? Szczególnie interesujący jest poczet władców Anglii gdzie źródła pochodzą z XII wieku i jakoś są uznawane za autentyczne. Dlaczego?



Odpowiedz

@ Rafal Potocki ................................żaden Anglik , Francuz , Niemiec czy Rosjanin nie przypisuje sobie jakichś zasług wynikających z narodowej chwały z okresu gdy "światem " rządziło imperium rzymskie bo takich narodów zwyczajnie nie było, w przeciwieństwie do "turbosłowian" , którzy są od zawsze , w szczególności tych "polskiego rytu " , kompleksów nie wyleczy się rzekomą dawną sławą ale aktualnymi wyzwaniami czyli jakimś udziałem w progresie standardów życia wszystkich ludzi



Odpowiedz

Anglicy , Niemcy I Francuzi bardzo dbaja o swoja historie . Badaja I szanuja nie zas szukaja kija aby krytykowac kazdego kto chce szukac.



Odpowiedz

Jeszcze jedno skoro wasz artykuł jest kompilacja obcych tez i informacji zaczerpniętych z obcych źródeł, a nie praca naukową redaktorów, to skąd takie lekceważenie czyichś wysiłków. Dlaczego odmawiać prawa do czerpania z wcześniejszych źródeł np. Biskupowi Kadlubkowi; jednemu z najlepiej w tamtym czasie wyksztalconemu naukowców. Tak wówczas również oprócz bajkopisarzy funkcjonowali naukowcy wszak uniwersytet to twór średniowiecza.

Zapewne "Wielka Lechia" nie istniała - jednak na pewno przed Mieszkiem jakiś twór państwowy funkcjonował. Może lepiej szukać dowodów, tworzyć hipotezy, zamiast ograniczać się do krytykanctwa. :-) To pierwsze daje szansę na poznanie przeszłości; zaś druga postawa ma więcej wspólnego z krytyka literacka niż polemika naukową.



Odpowiedz

Gość: Ziemomysł |

@ Rafal Potocki - Zapewne jakiś twór "państwowy" był przed Mieszkiem, pytanie jaki? I tu jest problem, bo nie ma źródeł z tamtego okresu, a wymyślanie źródeł jak to robią turbo-lechici też sprawy nie wyjaśni.



Odpowiedz

Nie znalazłem w treści tego artykułu żadnych argumentów na merytoryczne obalenie hipotezy na temat Imperium Lechitów. To wymaga analizy źródeł historycznych, które powstawały w czasach Imperium Rzymskiego, Aleksandra Macedońskiego i czasach późniejszych. Opieranie się na opracowaniach, które powstawały na bazie tych źródeł zawsze niesie ryzyko, iż autorzy pisali swoje prace pod z góry określoną tezę. W poszukiwaniu prawdy na temat naszej historii należy stawiać i odpowiadać na wiele pytań, bez żadnych urzedzeń. Skoro na Jasnej Górze w kościele znajduje się namalowany w dobie rozbiorów Polski poczet któlów i książąt polskich, sięgających wielu stuleci przed Chrystusem, to należałoby postawić pytanie, kto i w jakim celu to uczynił, a skoro dzieło to miałoby być fałszerstwem, to jak to możliwe, że znajduje się w katolickiej świątyni i kto na to pozwolił? Czy łacińska inskrypcja na grobowcu Bolesława Chrobrego też jest oszustwem? Kto i po co napisał tam, że był on królem Słowian, Gotów i Polaków? Dlaczego łacińskie określenie Gottorumi ostało przetłumaczone jako Jaćwingów? A jeśli było prawdziwe? Dlaczego na Kolumnie Zygmunta III Wazy łacińska inskrypcja mówi, że był on 44 w kolejności polskim królem? Kto i po co tak napisał? Jest jeszcze zbyt wiele pytań, które pozostają bez odpowiedzi, aby już teraz, zbyt pochopnie, odrzucać jedną lub drugą hipotezę.



Odpowiedz

Szanowna redakcjo
dalej w tekście są fragmenty ukradzione. Trudno to odkryć, bo szanowny autor nie podał tego w bibliografii.
Wykorzystane zostały fragmenty vloga Kelthuza:
https://www.youtube.com/watch?v=OezrOcVQXcA

Fragment autora: W psychologii istnieje pojęcie zwane kompensacją. Osoba, która nie ma żadnych własnych osiągnięć – czuje wewnętrzną pustkę, jest niedoceniana, mało interesująca, posiada jakieś braki lub defekty – musi je sobie jakoś skompensować, czyli wynagrodzić, np. utożsamiając się z pradawnym i potężnym bytem o szerokim wachlarzu dokonań. Dokonania te nie były udziałem tej osoby, ale identyfikując się z tworem w postaci Imperium Lechickiego spija ona niejako śmietankę tychże dokonań oraz liczy na to, że będzie za to utożsamianie się poważana i nagradzana przez ogół społeczeństwa.

Pochodzi z fragmentu: 0:12 do 1:06 minuty na nagraniu

Autor: Turbosłowianin tworzy wokół siebie otoczkę z prastarych mitów o starożytnym pochodzeniu Słowian (czyli Polaków), bowiem bycie ludem starym musi automatycznie oznaczać wielkość, mądrość, szacunek i potęgę. W czasach dzisiejszych „potomek Lechitów” nie czuje się atrakcyjny społecznie. Nie jest ani szanowany, ani godny uwagi. Na dodatek jego kraj ma – mówiąc delikatnie – średnią pozycję i znaczenie na arenie międzynarodowej. By jakoś uratować poczucie swojej wartości, turbosłowianie tworzą metanarodowe mity o pochodzeniu Polaków od starożytnych Lechitów/Ariów. Wszystkie te zwycięskie bitwy nad Persami, Grekami, Rzymianami oraz tysiącletnia zasiedziałość na terenach Europy Środkowej daje im poczucie wyższości i specjalne przywileje do władania nad innymi nie-Słowianami i obrony prasłowiańskiej ojczyzny. Wielu za swoich głównych wrogów uważa naturalnie Żydów, ale często także Kościół katolicki.

Wzięte z tego fragmentu: Od 1:19 do 2:34

Kto to jest ten Szostek, jak widać, że to student, świeżak na portalu. Takie teksty powinien pisać ktoś kto ma trochę oliwy do ognia, a nie kradnie czyjejś teksty.



Odpowiedz

"Fanuel"Niestety, nie zauważają oni (lub nie chcą zauważyć), że tożsamość genetyczna nie musi równać się tożsamości kulturowej." Mam wrażenie ,że to Państwo nie dostrzegają ,że coś jest na rzeczy i genetyka zaskakująco pokrywa się z Teoria "Wielkiej Lechii". Faktem jest ,że wiele źródeł jest wątpliwych, padło ofiarą fałszerstwa lub jest promowanych przez ludzi delikatnie mówiąc ekscentrycznych(te same źródła jednak służyły często do potwierdzenia oficjalnej Historii Polski).
Idea "wędrówek ludów"powstała w XIX wiek jest grubymi nićmi szyta i nijak nie pokrywa się z najnowszymi badaniami genetycznymi . Nie od dziś wiadomo ,że Historie piszą zwycięscy ,więc skoro dyskredytuje się Wincentego Kadłubka "piszącego na chwałę swojego Króla" czy nie powinno się tego samego krytycyzmu stosować wobec teorii powstałych pod zaborami.
Jestem bardzo szczęśliwy bo atak na "Wielką Lechię" oznacza ,że została ona dostrzeżona jest to kolejny etap procesu(najpierw ignorowanie ,później atak ,następnie upadek starego;) jak to zwykle w dziejach bywało). Na szczęście nowoczesna nauka daje nam coraz więcej narzędzi ,których nawet skostniałe struktury instytucji zajmujących się historią nie będą mogły ignorować.



Odpowiedz

http://seczytam.blogspot.com/2017/01/histmag-plagiatuje-i-chce-wspopracowac.html



Odpowiedz

"Fanuel"Niestety, nie zauważają oni (lub nie chcą zauważyć), że tożsamość genetyczna nie musi równać się tożsamości kulturowej." Mam wrażenie ,że to Państwo nie dostrzegają ,że coś jest na rzeczy i genetyka zaskakująco pokrywa się z Teoria "Wielkiej Lechii". Faktem jest ,że wiele źródeł jest wątpliwych, padło ofiarą fałszerstwa lub jest promowanych przez ludzi delikatnie mówiąc ekscentrycznych(te same źródła jednak służyły często do potwierdzenia oficjalnej Historii Polski).
Idea "wędrówek ludów"powstała w XIX wiek jest grubymi nićmi szyta i nijak nie pokrywa się z najnowszymi badaniami genetycznymi . Nie od dziś wiadomo ,że Historie piszą zwycięscy ,więc skoro dyskredytuje się Wincentego Kadłubka "piszącego na chwałę swojego Króla" czy nie powinno się tego samego krytycyzmu stosować wobec teorii powstałych pod zaborami.
Jestem bardzo szczęśliwy bo atak na "Wielką Lechię" oznacza ,że została ona dostrzeżona jest to kolejny etap procesu(najpierw ignorowanie ,później atak ,następnie upadek starego;) jak to zwykle w dziejach bywało). Na szczęście nowoczesna nauka daje nam coraz więcej narzędzi ,których nawet skostniałe struktury instytucji zajmujących się historią nie będą mogły ignorować.



Odpowiedz

Jeden tylko problem - jak ten biedny Mieszko zdazyl na piechote , bez telefonu I nawigacji , ba nawet autostrad czy chocby drog zdobyc tak wielkie tereny?
Jak szybko musial sie zorganizowac aby podbic inne grody I warownie , zbudowac wlasne I jeszcze zdazyl sie dowiedziec ze w Czechach jest panna na wydaniu.
I na dokladke zrobil tak szybka kariere ze jest wspominany w kronikach brytyjskich , niemieckich itp.
Jak ... poprostu jak mozna bylo zorganizowac w tamtych czasach cos .... co bylo uznawane przez Watykan???
Jak to sie stalo ze na calym terenie Polski sa wykopaliska I slady ze ludzie mieszkali na tych terenach od tysiecy lat?
Ile by sie autorowi zeszlo przejsc pieszo z Poznania do Kijowa , bez drog , restauracji , sklepow , nawigacji , map I pytania o droge.
Prosze o wyjasnienie ale bardzo prosze logiczne.



Odpowiedz

Uprzejmie informuję, że po bardziej pogłębionej analizie zdecydowaliśmy się usunąć pierwotnie tu opublikowany artykuł z naszego serwisu. Powody wyjaśniamy w oświadczeniu: https://histmag.org/Imperium-Lechitow-nie-istnialo...-dlaczego-zdecydowalismy-sie-usunac-ten-tekst-14692 , jeszcze raz przepraszając poszkodowanych Twórców (w tym naturalnie Pana, Panie Pawle) i Czytelników. Tekst zastąpiliśmy bazą linków poświęconych rzeczonej problematyce.



Odpowiedz

Jak się opiera na "nie wiem co se czytam ale krytkujem", to takie są skutki, nie ma jednej wizji rekonstrukcji królestwa Lechitów, Piotr Makuch w "Od Ariów do Sarmatów" ma bardzo wschodnie "odPerskie" spojrzenie, nikt też nie uznaje wszystkiego w starych kronikach za prawdę objawioną, bo jest tam dużo historii poprzekręcanych czy błędnie przypisanych.
Sam preferuję autochotonizm i "wenedyzm", czyli ciągłość od kultury łużyckiej(KŁ) poprzez przeworską do dziś, czyli od ekspansji Wenedów (Neurów) Antenora w czasach wojny trojańskiej, tylko nie z Paflagonii, ale właśnie z terenów KŁ, poprzez istnienie potężnej federacji ludów Suevów/Wenedów w czasach rzymskich Cezar, Strabon, Ptolemeusz, aż do już bezspornej ekspansji Sklawinów i Antów w VI wieku pochodzących od wielkiego niepoliczalnego narodu Wenedów(Sporów) jak mamy to u Jordanesa i Prokopiusza.



Odpowiedz

@ Krut . Gdy dyskutujemy o książkach Bieszka i Makucha, to musimy stale mieć na uwadze pojęcie mitu. Zajmujący się naukowo mitem nigdy nie powie, że Kadłubek to bajko czy bujdopisarz, choć takie epitety spotykamy. Kadłubek we fragmentach prehistorycznych jest po prostu mitologiem (według potrzeb swojego czasu). Z kilkunastu możliwych znaczeń pojęcia mit odpowiada mi tu określenie z etnologii: mit to charakterystyczna dla danej grupy kulturowej narracyjna projekcja sensu jej początku i istnienia, relacjonująca wydarzenia o znaczeniu paradygmatycznym, najczęściej w kategoriach religijnych.

Biblijne opowiadanie o Noem i potopie to nie bajka, ani nie dosłowna prawda. To mit, który narracyjnie przekazuje jakieś fragmenty prawdy o katastrofach przyrodniczych, a zarazem religijne tradycje o Stwórcy, powszechności grzechu, potrzebie kary i miłosierdzia Bożego. Trzej biblijni synowie Noego: Sem, Cham i Jafet to także postacie mitologiczne, mające jakieś oparcie w tradycji religijnej, ale w starożytnej i średniowiecznej historiografii występujący też jako mityczni ojcowie-założyciele trzech wielkich grup narodów: Semitów (Bliski Wschód i Arabia), Chamitów (Egipt i Afryka) i Jafetów (Indoeuropejczyków Azji Mniejszej). Jeśli Kadłubek czy Długosz wyprowadzają Polaków od biblijnego Jafeta, to nie bujda lub bajka, ale strzał w dziesiątkę, zresztą przez nich zapożyczony od innych europejskich historiografow.

Książke Makucha doceniam jako zbiorek mitów etnicznych i próbę wyjaśnienia ich genezy i dróg przedostawania się ich z Bliskiego Wschodu, od Persów czy Irańczyków do polskiej historiografii: to nie bajki jakichś autorów, tylko mity według ich definicji. Na pewno jednak zapędził się Makuch zbyt daleko, wyciągając wniosek o irańskim czy scytyjskim pochodzeniu polskiego etnosu wraz z ludźmi. Pisze: "Bez przyjęcia następstwa etnicznego choćby pewnej części Słowian po Scytach i Sarmatach trudno jest wytłumaczyć obecność kompletnych i najbardziej wiernych historycznych lekcji Iranu właśnie u nas (s.236). Nie są to bowiem mity przodków Polaków i Słowian, lecz tylko równoległej do Słowian linii rodowej indo-irańskich Ariów. Dziś genetyka (czy raczej genomika i paleogenomika) nie potwierdza, że Polacy pochodzili od aryjskich Indo-iranczyków. Scytowie, przenikający na polskie ziemie w VI wieku przed Chrystusem, czy nieco późniejsi Sarmaci, migrując może nieświadomie na ziemi swoich przodków nad Wisłą, mieli wielką okazję przekazania naszym praojcom, Prasłowianom, niektórych elementów swojej i irańskiej mitologii.

Nasi wspólni przodkowie to Praindoeuropejczycy, czyli genetyczny ród R1a z wyróżniającym się polimorfizmem jako ojcem, M417. Spoczywają oni w grobach nie w Persji, lecz - co odkrywa paleogenomika - na polskiej zwłaszcza ziemi i szerzej - w pasie na przestrzeni od wschodnich Niemiec do Estonii. Z tego właśnie terenu migrowała do Azji Środkowej i na południe synowska (spod M417) genetyczna grupa R1a-Z93, tworząca Ariów. Natomiast Prasłowianie i także przyszli Polacy to ród R1a-Z283,który pozostał na miejscu w Środkowej Europie.
Tworząca się więc aktualnie sztuczna tradycja o rzekomych królach Lechii, to jakieś nawiązywanie nie do naszej, lecz w pewnym sensie podkradanie cudzej, aryjsko-irańskiej własności.



Odpowiedz

Znawca się znalazł. Drugi Lelewel. Może imperium germanów istniało przed Polską? To już panie nie zabory. Daj se siana. Już co drugi Polak wie, że pochodzi od Lachów.



Odpowiedz

Czy szanowna redakcja, może podać definicję "Turbosłowianina", bo nie tak dawno nawet w dyskusji pod artykułem "Skąd wzięli się Polacy?" zastanawialiśmy się jak należy rozumieć te określenie? Ciężko mi się odnieść do tez redakcji, gdy nie wiem co rozumieć pod pojęciem, które jest wspominane.



Odpowiedz

@ Adrian Leszczyński

Jako "Turbosłowian" rozumiemy osoby, które w sieci (i nie tylko) propagują narracje o rzekomo istniejącym przedchrześcijańskim mocarstwie lechickim, swobodnie i bez standardów naukowych traktując źródła historyczne, a często także fabrykując przekazy.



Odpowiedz

@ Tomasz Leszkowicz
I jeszcze jedno w tym turboslawiźmie występuje - że to Watykan odpowiada za to, iż ta historia jest nieznana, a źródła zniszczone.



Odpowiedz

Gość: dzabas |

tyle ile pewnych faktów tyle samo bzdury znajduje się tu. Pamiętać trzeba tez ze historia nie dość ze spisywana przez kronikarzy pisarzy poetów itp. zapisana również jest w jerzykach wielu narodów. To jak opisywali nas ich kronikarze, pisarze dawniej , to jak nas nazywają. Wiele twoich analiz jest dość nie dokładna tak jakby poparte tanią-kiepską ściągawką.



Odpowiedz

Gość: Czarek |

Jestem świeżo po lekturze książki Pana Bieszka. Zawiera ona z punktu widzenia czytelnika współczesnego bardzo szokujące tezy. Niemniej jednak ocenę można dokonać dopiero po rzetelnej weryfikacji i krytyce. Zauważam, że pozycja ta zawiera w sobie dwie płaszczyzny. Pierwsza z nich dotyczy przedstawionego materiału faktograficznego, druga zaś obejmuje wnioski sformułowane przez autora. Postanowiłem dokonać weryfikacji wiarygodności materiału bazowego zawartego w książce. Uznałem, że najbardziej podstawowe oraz istotne jest zweryfikowanie informacji odnoszących się do genetyki. W tym zakresie przeanalizowałem informacje podawane przez badaczy i naukowców nie tylko polskich, lecz także z krajów zachodnich, naukowców, którzy mają bardzo wysoką renomę i autorytet. Stwierdziłem, że w tym zakresie jest zgodność pomiędzy wynikami badań genetycznych i wnioskami z nich płynącymi ze sformułowaniami zawartymi w książce Pana Bieszka. Dla bardzo wielu osób, w tym dla mnie, są to szokujące informacje. Obecnie zamierzam zweryfikować inne informacje zapisane w książce, tak, aby mieć wyrobioną opinię tej pozycji.
Zauważam, że znaczna ilość komentarzy krytycznych prezentuje podejście nie oparte całkowicie na rzeczywistości. Stoimy najprawdopodobniej przed dużymi zmianami w postrzeganiu historii. Zgodnie z najnowszymi badaniami genetycznymi kultury przeworską i wielbarską będziemy musie uznać za wytwór ludzi generycznie, czyli także biologicznie, będącymi pochodzenia słowiańskiego (a nie germańskiego). Podobne przewartościowanie czeka także zaklasyfikowanie znacznie starszej kultury sznurowej.
Wszystkich Państwa zamierzających podejść do oceny tej książki w sposób rzetelny zachęcam do dogłębnych studiów tego zagadnienia, choć rozumiem, że jest to bardzo czasochłonne.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Czarek
Podaj mi te szokujące argumenty genetyczne. Spróbuję je zweryfikować:) Mam nadzieję że Bieszk nie nawiązywał do nieaktualnej pracy Underhilla datującej błędnie R1a-M417 na 10 00 lat? :)



Odpowiedz

Czarek, o genetyce dyskutujemy szeroko pod artykułem "Skąd wzięli się Polacy".



Odpowiedz

Gość: kg |

Genetyka to dla mnie jedna rzecz, a historia i polityka druga. O ile mogę uwierzyć że nasi przodkowie żyli na tych ziemiach już bardzo dawno temu, jeśli rzeczywiście badania genetyczne tego dowiodą, o tyle nie umiem uwierzyć, nie przekonują mnie argumenty za istnieniem jakiejś potężnej, wpływowej wielowiekowej, wchodzącej w znaczące interakcje ze znanymi monarchiami organizacji państwowej o której ślad zaginał z powodu jakiegoś spisku. Robienie znaku równości między jednym a drugim to dla mnie demagogia.



Odpowiedz

Gość: Dzaba |

@ Gość: kg
A słyszałeś o "hetyci" jakoś przez setki lat nikt o nich nie słyszał a jednak byli. No i powiedzmy sobie szczerze ze na koniarzy miał spory wpływ kościół który Nie był przychylny plemionom ,królom pastwom które nie chciały się podporządkować. A jednak opisują lechitów, wadalów, sarmatów. Kroniki nie są nie wiadomo jak rzetelnymi księgami historycznymi ,ale zawierają wiele wzmianek o ludach zamieszkujących te ziemie i to nie ot 966.



Odpowiedz

@ Gość: Dzaba
Na Twoje schorzenie może ta receptura?
https://www.youtube.com/watch?v=K56pgI03zX0



Odpowiedz

Gość: Ona34 |

Skoro historycy dementują opowieści większości kronikarz np. Wincentego Kadlubka, autora kroniki wielkopolskiej włączając ich opowieści o Polsce przedchrześcijanskiej między bajki. To jakie macie pisane dowody na to, że kronikarze na przestrzeni dziejów to zmyslali? Czy jest choćby jedno wiarygodne źródło pisane mówiące o tym, że kronikarze kłamali pisząc o państwie legnickim z tamtego okresu czyli np. 18 czy 14 wiek? Ja nie rozumiem tutaj jednego roku myślenia, dlaczego historycy tak zawzięcie neguja te opowieści nie przedstawiając żadnych racjonalnych dowodów. W kronice wielkopolskiej napisano wyraźnie, że Słowianie to był lud trudniący się rolnictwem i pasterstwem, nie tworzyli sztuki, architektury itp. Może i też klimat sprowadził ich do życia w ziemiankach. Ale jaki macie dowód na kłamstwa wypisywanie w kronikach?



Odpowiedz

Gość: Wanderer |

@ Gość: Ona34
Nie chodzi ściśle o kłamstwo, ale o zależności czasu w którym owe kroniki zostały napisane do czasów które opisują. Kadłubek na ten przykład pisał swoją kronikę w XIII wieku. Wiemy że pismo dotarło do państwa Piastów dopiero wraz z nastaniem chrześcijaństwa (przybycie wyedukowanego kleru). Więc trzeba zadać sobie pytanie, czy Kadłubek mógł mieć możliwość otrzymania rzetelnych informacji o starożytnym państwie pochodzących wyłącznie z przekazu ustnego? Odpowiedź brzmi - nie. Przekaz ustny nie jest w stanie nieść informacji przez tak znaczny czas. W tej sytuacji kronika Kadłubka mogłaby być potwierdzona tylko w jeden sposób - poprzez kroniki państw rzekomo z tą Lechią sąsiadujące, posiadające pismo. O takim tworze jednak milczą źródła greckie, rzymskie czy frankońskie. I tutaj wysuwają się dwa wnioski: 1. Albo owo państwo z nikim nie handlowało, z nikim nie rozmawiało i nie prowadziło wojen (czy w ogóle jakimś cudem ukrywało swoje istnienie), lub 2. Nie istniało. Punkt 1 jest fizycznie niemożliwy. Nie da się ukrywać takiego imperium przez prawie 2 tysiące lat. Pozostaje więc punkt 2 i stwierdzenie że owy twór nigdy nie istniał.
Jest normą iż historycy są w stanie uwierzyć kronice tylko do mniej więcej stu lat wstecz od czasu jej spisania. Wydarzenia wcześniejsze MUSZĄ być potwierdzone przez zapiski powstałe w czasach gdy owe wydarzenia miały miejsce.
Co do dowodów na kłamstwa w kronikach - przede wszystkim w tamtych czasach była moda na przypisywanie państwu starożytnych korzeni. Francuzi na przykład pisywali w swoich kronikach że pochodzą od starożytnych Trojan. W Polsce najpierw była Lechia Kadłubka, a później w Rzeczypospolitej szlacheckiej mięliśmy pochodzenie od Sarmatów (chodziło o lud współczesny Cesarstwu Rzymskiemu).
Poza tym wiele kronik wzajemnie się wykluczają i historycy najzwyczajniej w świecie byli zmuszeni do zakładania pisania nieprawdy. Podam tutaj przykład Kadłubka i Długosza. Obaj piszą o Wielkiej Lechii. Kadłubek opisywał ich boje z Aleksandrem Wielkim i Juliuszem Cezarem. Długosz jednak wyrzucił ze swojej kroniki owych wielkich wodzów a część opisywanych przez Kadłubka królów lechickich znacząco odmłodził. Dodam tutaj że turbolechici powołują się na obydwu kronikarzy, albo mając gdzieś że wzajemnie sobie przeczą, albo nie mając o tym bladego pojęcia i powtarzają tylko po Szydłowskim i Bieszku. Co do tych dwóch ostatnich, to na dodatek w swoich książkach obaj też sobie przeczą. Ot, taki pseudo-historyczny misz-masz.



Odpowiedz

Gość: M |

@ Gość: Wanderer A jakieś rzetelne dowody, że przekaz ustny nie mógł trwać tak długo? Samo sprawdzająca się przepowiednia? Proszę zagłębić się w teksty twórcy cyrylicy :) Chyba miał odmienne zdanie co do pisma Słowian. Ale pewnie się mylił. P.s. w kronikach nie ma info o marszu Słowian V-VII w., A wielu historyków przyjmuje to za pewnik.



Odpowiedz

Gość: Wanderer |

@ Gość: M Dowody na przywędrowanie Słowian na te ziemie dostarcza nam archeologia. I jest to fakt niepodważalny.
"A jakieś rzetelne dowody, że przekaz ustny nie mógł trwać tak długo?" - Od Kadłubka do Aleksandra Wielkiego jest większy wycinek czasu niż od Kadłubka do naszych czasów. Jesteś w stanie podać rzetelne informacje o czasach Kadłubka wyłącznie z przekazów ustnych (pomijając wszelkiej maści kroniki)? Nie, bo to fizycznie niemożliwe.
Twórca Cyrylicy nie miał odmiennego zdania co do pisma Słowian, bo inaczej nie musiałby go dla nich tworzyć. Głagolica i Cyrylica to pisma stworzone właśnie dla Słowian, bo ci nie mięli swojego. Może chodzi ci o język? Bo Słowianie jak najbardziej mówić potrafili, ale gorzej już było z jego zapisywaniem.



Odpowiedz

Gość: H |

@ Gość: Wanderer

Wiecie dlaczego wasza krytyka Bieszka jest taka nieudolna i nieskuteczna? Bo mieszacie w to spór o pochodzenie Słowian i
pozwalacie sobie na szyderstwa z historycznie poświadczonych plemion lechickich.
Fakty są takie:
1. Imperium lechickie nie istniało.

2. Lechici (plemiona lechickie) istnieli i tworzyli związki polityczne (np. Związek Wielecki, Związek Obodrzycki) i państwa (np. państwo Polan)

3. Istnieją dowody archeologiczne na pochodzenie przynajmniej części ludów słowiańskich z ziem polskich (kultura przeworska)

Jeżeli chcecie obalić bajki Bieszka argumentami archeologicznymi to z góry jesteście skazani na porażkę.
Nauczcie się odróżniać fantazje Bieszka od prawdziwej slawistyki, czyli nauki o Słowianach, w tym Lechitach.



Odpowiedz

Gość: H |

@ Gość: Wanderer

Akurat cyrylicę stworzyli Słowianie sami dla siebie.
Głagolicę stworzyli Cyryl i Metody, z inicjatywy Rościsława, władcy Wielkich Moraw, i prawdopodobnie na bazie starych słowiańskich znaków.



Odpowiedz

Gość: Wanderer |

@ Gość: H
A od kiedy kultura przeworska jest kulturą słowiańską? Wiąże się ją raczej z Wandalami, którzy Słowianami nie byli.



Odpowiedz

Gość: H |

@ Gość: Wanderer

Zadziwia mnie to jak niektórzy, z jednej strony, krytykują kronikę Kadłubka, a z drugiej strony, zupełnie bezkrytycznie i naiwnie powtarzają bajki o Wandalach, których przecież ŻADNE źródło historyczne nie lokalizuje na obszarze kultury przeworskiej.
Wykazujcie więcej krytycyzmu wobec turbogermańskich teoryjek o Wielkiej Germanii wymyślonych ponad 100 lat temu przez niemiecką propagandę.

Kultura przeworska wykazuje więcej cech wspólnych z kulturą słowiańską niż z kulturą germańską. Większość ludzi, którzy krytykują Słowian, nawet nie ma o tym bladego pojęcia.



Odpowiedz

Gość: Bartłomiej |

Widzę, że piszą Turbo-Indianie w galopującym natarciu.



Odpowiedz

Gość: ja |

http://krajscytyjski.blogspot.com/2018/07/o-co-chodzi-z-wielka-lechia.html



Odpowiedz

Kochane ludziska, bądźcie ostrożni z ocenami dawnych pisarzy i oskarżeniami o kłamstwa.
U Kadłubka, jak i u Długosza, podobnie jak i w Biblii, która chyba dwukrotnie podaje genealogie narodów nie chodziło o podawanie ścisłej historii i upieranie się że "piszę prawdę i tylko prawdę".
U dawnych pisarzy był zwyczaj na mitologizowanie. Chodziło im zasadniczo o przekazanie nie faktów, ale IDEI pod symbolami kreowanych bohaterów lub wydarzeń.
Tak czyniła niekiedy Biblia i większość autorów średniowiecznych.
Mitologizowanie osób lub wydarzeń jest kłamstwem tylko dla niewyrobionego czytelnika.



Odpowiedz

Gość: Realista |

@ Atimes Tutaj zajmujemy się faktami, historią. Ten kto zakłamuje historię podając wyssane z palca fakty (Kadłubek, Długosz, pisarczykowie biblijni), jak najbardziej zasługuje na określenie "kłamca" i "oszust". To że konfabulowanie jest znane ludzkości od zarania dziejów w żaden sposób nie czyni z kłamstw prawdy. Prawdziwy historyk jest OBIEKTYWNY, jego sztuka podziela na bezstronnym oddzielaniu kłamstwa od prawdy (faktów) i pisania, na tyle na ile to możliwe o prawdzie (faktach), a nie na konfabulacji, mitologizowaniu, spekulowaniu, zaklinaniu rzeczywistości i snuciu hipotez wpasowujących się w ten czy inny nurt polityczny lub widzimisię autora. Skoro chcesz rodaku mówić o tym jak było, to skup się na faktach i staraj się być obiektywny, nie bądź hipokrytą.
PS Na pohybel turbosłowianom i wszystkim tym małym ludziom "dumnym" z czegoś wyobrażonego, czego sami nie dokonali.



Odpowiedz

Gość: Lech Pilarz |

@ Gość: Realista Słowo,, klamca" ma negatywne konotacje moralne i wiążą się zarzutem świadomego i celowego łamania zasad warsztatu historyka, o których Pan pisze. Rzecz w tym, że te zasady wówczas nieistnialy a fach historyka był inaczej rozumiany. Pańskie podejście, choć słuszne w odniesieniu do współczesnych nam mataczy, jest anachroniczny w odniesieniu do dawnych kronikarz.



Odpowiedz

Gość: Lechita |

Jeżeli Wielka Lachia nie istniała to co to jest https://www.youtube.com/watch?v=9fRDZCrzS58 a w porównaniu z tamtym co to jest https://www.youtube.com/watch?v=QGBSgwmsEjM i ciąg dalszy https://www.youtube.com/watch?v=h0VPeH18iA8 a na koniec to https://www.youtube.com/watch?v=EW0TGD2ptQs.



Odpowiedz

Gość: LOL z lechitów i ambronów:) |

@ Gość: Lechita
Odpowiadam:
1. zbiornik na wodę
2. kamieniołom i zwykłe skały
3. wywiad z kretynem:)



Odpowiedz

Gość: Czytelnik |

@ Gość: Lechita
Ten kamieniołom na ul. Tynieckiej w Krakowie był jeszcze użytkowany w latach 20 XX wieku stąd te ślady po wierceniach i nie zrobiła to żadna starożytna cywilizacja tylko cywilizacja z XX wieku. Może niech pan Zalewski się doinformuje zanim zacznie opowiadać głupoty i rozsiewać z mchu i paproci historyjki.
Groty na Św. Krzyżu to nic innego jak zbiorniki na wodę, najstarsze elementy pochodzą z XVII wieku, nie ma to nic wspólnego z grobami królów słowiańskich. Dokumentacja techniczna wykonana w 1964 roku przez ekipę z w warszawskiej Pracowni Konserwacji Zabytków. Dowodził nią Adam Pulikowski, inżynier budowlany i specjalista od zabytkowych budowli. Niektórzy badacze wskazują, że wzniesiono je w XVI wieku.




Odpowiedz

Gość: |

Na rozsądek:

https://www.salon24.pl/u/tajar/893853,nkwd-gania-wielka-lechie-czyli-siebie-samych

http://krajscytyjski.blogspot.com/2018/07/o-co-chodzi-z-wielka-lechia.html




Odpowiedz

Gość: nostradam |

a gall anonim nie był fałszerzem? cwaniak nie dość, że ukrywał swoje dane, to doadatkowo bardzo mgliście i niekonkretnie opisuje wydarzenia.. szpieg ? czyjś interes? na pewno coś jest na rzeczy.. na tym mamy opierać swoją historię ? piramida, grobowce na kaszubach, ogromne szczątki bitwy w okolicach szczecina sprzed tysięcy lat tym powinni zająć się historycy. poza polskimi kronikami istnialy też kroniki innych panst moze warto siegnac do nich?



Odpowiedz

Gość: Observer |

Bitwa nad Dołężą świadczy tylko o tym, że w Europie Środkowej w epoce brązu też się działo i tylko niepiśmienności ówczesnych Staroeuropejczyków (Wenetów, Ilirów czyli Italików) porównywalnej z epiką grecką zawdzięczamy, że nic się o tych bitwach, królestwach (?) nie dochowało. Istnienie tu Italików, Staroeuropejczyków wynika z hydronimii staroeuropejskiej. Tak samo nic nie wiemy o Trypolczykach, ale wiemy, że byli. Gdyby zachowały się eposy trypolskie, widzielibyśmy jak zostali podbici przez Indoeuropejczyków. Więc np. taką Dołężą powinni się zająć historycy, ale nie słowiańscy.



Odpowiedz

Gość: Goog |

Niestety znajomosc polskiej historii albo i jej brak zle swiadczy o polskich historykach. To jest dramat. Nic dziwnego, ze pojawiaja sie "turboslowianie" w polskim internecie. Mamy taka historie na jaka zaslugujemy.



Odpowiedz
Redakcja

Redakcja Histmag.org

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org