Opublikowano
2015-01-30 13:15
Licencja
Wolna licencja

Wilhelm Gustloff: Katastrofa, jakiej nie widział świat

(strona 2)

Niektórzy mówią, że była to największa katastrofa morska w historii. Liczba ofiar jest tak duża, że blednie przy niej zatonięcie Titanica. O losie Wilhelma Gustloffa, niemieckiego statku zatopionego w styczniu 1945 roku opowiadają szwedzki pisarz, a także polski naukowiec i nurek, który w latach siedemdziesiątych eksplorował wrak dawnego wycieczkowca…


Strony:
1 2 3

Gustloff na specjalistycznych mapach oznaczany jest jako: „Przeszkoda nr 73” i rzeczywiście w tamtych latach mógł stanowić przeszkodę dla mających kursować w pobliżu tankowców. - Statek oczywiście nie leży pod kątem prostym, złamał się. «Gustloff» leży na lewej burcie. Ale jego środkowa część dochodziła na 20 metrów od powierzchni wody – wyjaśnia Rybicki.

Kłopotliwy „czubek” został odstrzelony przy pomocy ładunków wybuchowych. Rybicki wraz z innymi nurkował i eksplorował wrak. Miał mało czasu. Pod wodą był zaledwie 20 minut i musiał wracać, by uniknąć dekompresji. - Na tyle wtedy pozwalała technika – komentuje.

„Die Gustloff” (reż. Joseph Vilsmaier) – recenzja i ocena filmu

Czytaj dalej...

- Pierwsze wrażenie wyjątkowo niesympatyczne. Natknąłem się na szczątki ludzkie: kości, czaszka – przypomina sobie Rybicki. - Dobra widoczność, zaglądało się przez bulaje. Statek czysty, dziś jest ponoć już cały porośnięty. Nie natknęliśmy się nigdzie na prostokątne, wypalone palnikiem otwory w burcie. Przed wyprawą słyszeliśmy, że statek mogli spenetrować zawodowcy, a takie otwory miały być na to dowodem – mówi członek ekspedycji.

- «Gustloff» na zawsze już zostanie w tym miejscu – w rozmowie ze mną prorokuje z kolei Wetterholm.

Statek pierwsza klasa. Innej nie było…

W 1937 roku kiedy potężny okręt został zwodowany, nikomu przez myśl nie mogło przejść jaki będzie jego koniec. Przegrana wojna? Radzieckie łodzie podwodne na Morzu Bałtyckim? Śmierć 10 tysięcy pasażerów Gustloffa? Tego typu proroctwa nie pozostałyby długo bez echa, a potencjalny następca Nostradamusa trafiłby szybko do nazistowskiego więzienia.

Wilhelm Gustloff to flagowy okręt nazistowskiej „Kraft Dur Freude” (Siła przez Radość), organizacji, która miała na celu organizowanie masowych imprez turystycznych i sportowych. W ten sposób mogła ona m.in. kontrolować ewentualne niezadowolenie wśród niemieckich robotników i była argumentem za tym, że narodowy socjalizm to dla nich uosobienie raju na Ziemi.

MS Wilhelm Gustloff we wrześniu 1939 r. (fot. Hans Sönnke, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 183-H27992, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy).

Robotnicy jeździli więc na darmowe wakacje do ośrodków wypoczynkowych, brali udział w organizowanych przez KdF imprezach sportowych i kulturalnych. Prawdziwym hitem okazały się jednak wycieczkowce pasażerskie. - Propaganda nazistowska zwracała uwagę, że kiedyś tylko bogaci ludzie mogli pływać takimi statkami. A w czasach Hitlera zwykli robotnicy mogli się wybrać w ekskluzywnych warunkach na przykład na Morze Śródziemne – mówił w Gdańsku Wetterholm.

A warunki rzeczywiście były wyjątkowe. Historyk zwracał uwagę na coś, co było wówczas absolutną nowością. - «Gustloff» miał tylko jedną klasę. Wszyscy pasażerowie mieli takie same kajuty. Tylko dwie były lepiej wyposażone, były to pomieszczenia dla specjalnych gości.

Wyjątkowy gość to w oczywiście Adolf Hitler, który jednak nigdy nie zdecydował się na rejs Gustloffem. Zdaniem szwedzkiego pisarza, powodem była awersja nazistowskiego przywódcy do dłuższych wycieczek po morzu.

Co ciekawe, zbudowany w Hamburgu statek miał najpierw nazywać się Adolf Hitler, ale on sam nie wyraził na to zgody. Zdecydowano się więc na wybranie na patrona Wilhelma Gustloffa – nazisty, który niedługo wcześniej w Szwajcarii zginął z rąk żydowskiego studenta.

Wycieczkowiec służy na wojnie

W zamierzeniach projektantów statek mógł pomieścić ponad 1400 pasażerów. Gustloff nie mógł narzekać na brak zainteresowania – do sierpnia 1939 roku wykonał kilkadziesiąt rejsów do Włoch, Norwegii, Hiszpanii.

Swój pierwszy „niecywilny” chrzest statek przeszedł jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. W 1939 roku wraz z innymi okrętami brał udział w akcji transportowania niemieckich żołnierzy, którzy uczestniczyli w wojnie domowej w Hiszpanii. Po 1 września, Gustloffa wykorzystano do ewakuacji z Gdańska kolejnych żołnierzy, rannych w walkach z Polakami.

- Na początku wojny statek przebudowano na jednostkę szpitalną. «Gustloff» służył w marynarce wojennej jako jednostka pomocnicza. Później zacumowano go w Gdyni i tutaj stacjonował aż do 1945 roku – mówił historyk. - Można było odnieść wrażenie, że hitlerowcy nie bardzo wiedzieli, jak go wykorzystać – dodawał.

Kiedy do Pomorza zbliżali się już Rosjanie, przypomniano sobie o Gustloffie. Ze względu na swoje gabaryty mógł on pomieścić wielu uciekających przed Armią Czerwoną Niemców. - Ludzie napływali zewsząd, tłumy, tłumy ludzi. Przyjeżdżali z bagażami, z całym swoim dobytkiem. Ale na pokład «Gustloffa» można było wziąć jedną walizkę. Można powiedzieć, że ci ludzie brali na pokład własne życie, na nic więcej im nie pozwolono – komentował Wetterholm.

Szybko rozpoczął się nielegalny handel przepustkami, pojawili się oszuści. Zdarzały się i wątki humorystyczne. - Jedna rodzina chciała zabrać na pokład kota, ale nie pozwalano, nie było miejsca. Zdecydowali się na podstęp, kot miał dostać specjalny zastrzyk i udawać nieżywego – mówił autor książki „Morze Śmierci. Bałtyk 1945”.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Na nowo pisana historia |

Granie na uczuciach ludzkich (rodząca nazistka), podczas gdy naziści strzelali do bezbronnych marynarzy zatapianych statków. Kim zresztą są owi naziści ? Ja wiem, że takiego narodu nie było. Niemcy którzy wywołali co najmniej trzy wielkie wojny i TYLKO Niemcy, a teraz opowiada się bajki o jakichś "nazistach - kosmitach".



Odpowiedz

Gość: w_miarę_obiektywny |

@ Gość: Na nowo pisana historia "Strzelali do bezbronnych marynarzy zatapianych statków" - kiedy niby?



Odpowiedz

Wnikając w dziej czlowieka, jakie jawią się w genealogii genetycznej , oto fragment:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/Dlaczego-wybieram-Polske.pdf

widzę, że są to dzieje społeczeństw, które kochają "święty spokój" i ich krwawych liderów, którzy je zdominowali, albo których sobie mniej lub bardziej demokratycznie wybrali.
Ci LIDERZY, te tzw. zgniłe ELITY (którym ci świętospokojni przyklaskuj) - to nieszczęście narodów i ich historii!



Odpowiedz

Gość: żyt |

i tak mieli lepiej nikt ich nie głodził , nie bił,zatonęli i spokój a my co ? szwabom należało sie o wiele więcej atrakcji niż ten statek



Odpowiedz

Gość: Radek |

Nie okręt ale statek. Te dwa słowka nie są wymienne.



Odpowiedz

Gość: stary wrak |

Każdy okręt jest statkiem, ale nie każdy statek jest okrętem. TO jest istotna różnica - okręt to pewien rodzaj wyróżnienia. Gustloff okrętem nie był NIGDY, nawet w planach. Pozdrawiam JA



Odpowiedz

Gość: Krzysiek |

@ Gość: stary wrak napisałeś że Gustloff nie był NIGDY okętem. I tutaj się z Tobą nie zgodzę. W planach rzeczywiście był to ststek pasażerski jednak przed wyjściem z Gdyni w ostatni rejs został wyposażony w działa przeciwlotnicze więc od tego momentu WILHELM GUSTLOFF BYŁ OKRĘTEM i mógł się bronić lub atakować.



Odpowiedz

Pełno błędów interpunkcyjnych, na drugiej stronie: „Kraft", nie „Kratf"...



Odpowiedz

@ Przemysław Gradek Dziękujemy za zwrócenie uwagi, tekst przejrzeliśmy pod kątem usterek.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Jasne , człowieczeństwa należy wymagać tylko wobec nas, nigdy od nas.



Odpowiedz
Piotr Olejarczyk

Trójmiejski dziennikarz i pasjonat historii XIX i XX wieku. Ceni dokonania przedstawicieli austriackiej szkoły ekonomii. Ma polityczną słabość do retoryki Rona Paula, a kiedyś (znaną mu tylko z książek i archiwalnych nagrań) retoryką Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Zaczytuje się wszelkimi książkami o Powstaniu Warszawskim, polskim Państwie Podziemnym, XX-wiecznej Rosji (tej sowieckiej, jak i współczesnej), Ameryce i Japonii (też XIX-wiecznej). Muzycznie wciąż zauroczony Interpolem. Sportowo – od 20 lat ligą NBA, a właściwie jedną drużyną z Arizony.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org