Opublikowano
2015-08-13 11:40
Licencja
Wolna licencja

Zbrodnia nieukarana - jak naziści wymknęli się sprawiedliwości

(strona 3)

W lipcu tego roku sąd w Lüneburgu orzekł 94-letniego Oskara Gröninga winnym pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób. Kara - 4 lata więzienia. Strażnik w obozie Auschwitz-Birkenau choć w takim wymiarze odpowie za swoje czyny, czego nie można powiedzieć o wielu czołowych zbrodniarzach, którzy zdołali wymknąć się wymiarowi sprawiedliwości.


Strony:
1 2 3 4

Doktor Woniak uważa, że Niemcy nie przeszły pozytywnie próby skonfrontowania się ze swoją historią: 70 lat po wojnie i pomimo wielu procesów zbrodniarzy, objawia się nam zdecydowanie negatywny bilans rozliczenia zbrodni niemieckich. Najlepiej widać to na przykładzie ukarania załogi obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Tylko 5 % głównodowodzących odpowiedziało przed sądem za działanie w obozie. Pozostali nie zostali w ogóle ukarani bądź oskarżeni.
Podobne zdanie na ten temat ma Bartosz Wieliński, który twierdzi, że bez dawnych, splamionych nazizmem kadr Niemcy nie mogłyby dalej sprawnie funkcjonować:

W Niemczech uciekano głównie na północ, czyli pod granicę duńską, do dzisiejszego Szlezwiku-Holsztynu. Alianckie służby, poza wyjątkami, jak np. aresztowanie komendanta Auschwitz Rudolfa Hössa ukrywającego się właśnie na północy, przymykały na to oko. Trwała przecież Zimna Wojna. Wiadomo było poza tym, że każdy miał jakieś mniejsze lub większe obciążenie nazistowskie - czy pracował w aparacie, czy stacjonował na froncie, czy brał udział w zbrodniach. Państwo bez kadry elitarnej, bez specjalistów, fachowców, urzędników nie mogło natomiast funkcjonować. Mówił o tym chociażby gen. Patton, za co wyleciał ze stanowiska powojennego gubernatora Bawarii. Bez nich alianci sami musieliby nim zarządzać, a im zależało na silnych i funkcjonujących Niemczech. Sam Adenauer to rozumiał, zresztą jego prawa ręka Hans Globke współtworzył ustawy norymberskie, nie wspominając o tym, że Eichmann i cała masa innych zbrodniarzy mieli kontakty z wywiadem zachodnioniemieckim. BND utworzona została przez gen. Reinharda Gehlena, czyli jednego z głównych dowódców wywiadu Werhmachtu, Klaus Barbie był agentem CIA i BND.

Heinrich Reinefarth odpowiadał za liczne zbrodnie wojenne, popełnione przez wojska niemieckie w czasie tłumienia Powstania Warszawskiego. Zmarł w 1979 r, nie ponosząc odpowiedzialności za swoje czyny. (domena publiczna) Dziennikarz dodaje, że osoby, które sprzeciwiały się narodowemu socjalizmowi, były odtrącane przez resztę społeczeństwa: Jeśli się przyjrzymy elitom, to Willy Brandt jako jedyny walczył w norweskim ruchu oporu. Potem wielokrotnie mu wypominano, że jest zdrajcą, podobnie jak płk. Clausowi von Stauffenbergowi, zanim uznano go w Niemczech za świętego.

Mimo prowadzonych przez niektóre państwa prób odnalezienia zbiegów, wielu z nich nie udało się złapać. Steinacher wspomina, że niektórzy zbrodniarze nie starali się nawet ukrywać swoich tożsamości. Profesor przywołuje sylwetkę Karla Hassa, który, ścigany przez włoski wymiar sprawiedliwości, a ukrywany przez kontrwywiad amerykański we Włoszech, zdążył nawet zagrać w filmie „Zmierzch bogów” jako statysta. Wystąpił w roli... nazisty.

Zbrodniarze uniewinnieni

Inną kwestią jest uniewinnianie zbrodniarzy wojennych przez niemiecki wymiar sprawiedliwości. Heinz Reinefarth, który stał za pogromem ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, nie został uznany za winnego tej zbrodni. Był odpowiedzialny m.in. za rzeź mieszkańców Warszawy na Woli - zginęło w niej ok. 50 tys. cywilów. Co więcej, osiągnął w Niemczech znaczącą pozycję społeczną - został burmistrzem Westerlandu na wyspie Sylt. Jego przypadek, a także kilka podobnych, opisał Krzysztof Kąkolewski w swym reportażu „Co u Pana słychać?”. Chyba najbardziej przeraża fakt, że podobnie jak wielu hitlerowców, Reinefarth nie poczuwał się do winy za swoje zbrodnie. Analogiczną sytuację widać w wielu świadectwach epoki, chociażby w rozmowie Gitty Sereny z Franzem Stanglem pt. „W stronę ciemności. Rozmowy z komendantem Treblinki” czy „Rozmowach z Katem” Kazimierza Moczarskiego. Naziści często odrzucali oskarżenia o zaangażowanie w ludobójstwo, zasłaniali się rozkazami dowódców lub brakiem wiedzy o mordach. Reinefarth w rozmowie z Kąkolewskim broni się:

A czy panu jest znany fakt, że przewód sądowy w mojej sprawie trwał dwadzieścia lat i zostałem uniewinniony? Ja potępiam te egzekucje nie od dziś, ale wtedy także. (...) Dochodziły mnie meldunki i wtedy odwoływałem egzekucje, ale tylko wtedy, gdy dochodziły mnie meldunki. (...) Jest różnica między prawem polskim a niemieckim. Niemieckie uznaje winnym tego, kto wydał zbrodnicze rozkazy lub nie ingerował, jeśli wiedział o zbrodniach. W polskimi prawie dowódca odpowiedzialny jest za wszystko, co wydarzyło się na obszarze dowodzenia, nawet jeśli o tym nie wiedział.

Nadchodzi zmiana?

Niemcy, choć przez lata nie rozliczali się z przeszłością, powoli zaczynają naprawiać dawne błędy. Dziennikarz Gazety Wyborczej wspomina, że niedawno mieszkańcy Westerlandu zmierzyli się także z prawdą o ich burmistrzu:

Przykładem z ostatniego roku jest to, jak Westerland rozliczyło się z Reinefarthem. To on zamienił zniszczoną wyspę Sylt w najbardziej znany kurort Zachodnich Niemiec. Przez lata nikt go nie pytał, co działo się w Polsce, a wszystkie zarzuty wobec niego były odrzucane przez jego ludzi na wyspie jako wyssane z palca brednie i kalumnie. Śledztwa prowadzone przeciwko niemu spaliły na panewce. Dokładnie rok temu, na ratuszu w Westerlandzie powieszono tablicę, w której mieszkańcy wspominają, że były burmistrz był zbrodniarzem wojennym, mordował powstańców warszawskich i że jest im bardzo przykro, że ktoś taki mógł pełnić funkcję włodarza tego miasta. Uchwałę o podobnej treści przyjął parlament landu Szlezwik-Holsztyn.

Rudolf Hess, jeden z przywódców III Rzeszy. Na mocy procesu norymberskiego 46 lat życia spędził w zakładach karnych. Powiesił się w 1987 r. (opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

Bartosz Wieliński przywołuje wiele podobnych przypadków:

Mieliśmy jakiś czas temu opracowanie dotyczące nazistowskich plam w historii Związku Wypędzonych. Okazuje się, że jego kadry zaraz po wojnie stanowili naziści, byli nimi także jego twórcy. Związek zrobił wszystko, żeby nie ujawnić tego piętna, choć Erika Steinbach twierdziła, że jest zwolenniczką pojednania z Polską. Gdy pytano ją o brunatną przeszłość twierdziła, że Związek nie ma pieniędzy na badania. Ludzie, którzy nakładali specjalne podatki na Żydów pod koniec lat 30. czy ich wywłaszczali na mocy ustaw norymberskich po wojnie również zrobili kariery w aparacie finansowym. Niedawno badano kariery dyplomatyczne po wojnie. Okazało się, że wielu nazistowskich dyplomatów pozostało w służbie. Dopiero Guido Westerwelle, szef MSZ w latach 2009-2013, kazał usunąć z ambasad zdjęcia ambasadorów-nazistów. Inną sprawą jest fakt, że większość aparatu sądowniczego ewidentnie sympatyzowała wtedy z nazistami, którzy zresztą w swoich miastach mieli dobrą pozycję.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Śmiech |

Dobra robota, panie anonimowy czepiak :)



Odpowiedz

Gość: anonimowy czepiak |

Policzyłem, ile razy w artykule użyto określenia "Niemcy/niemieckie", a ile razy "naziści/nazistowskie" w kontekście zbrodni wojennych. Wychodzi 9 do 6: Str. 1. "Wykorzystywały one niemieckich zbrodniarzy" "największych nazistowskich morderców" Str. 2. "osądzenie głównych zbrodniarzy niemieckich" "okupację niemiecką w Polsce" "16 niemieckim zbrodniarzom" "ogrom zbrodni niemieckich" "Polscy rolnicy zamordowani przez niemieckie siły okupacyjne" "trybunałów sądzących zbrodnie nazistowskie" "Sądowe rozliczenie zbrodni nazistowskich" "ściganiem zbrodni nazistowskich" Str. 3. "rozliczenia zbrodni niemieckich" "zbrodnie wojenne, popełnione przez wojska niemieckie" Str. 4. "edukacji o niemieckich zbrodniach" "zbrodnie nazistowskie" "o ogromie nazistowskich zbrodni" Poza tym określenie "naziści" czy "nazistowski" używane jest zazwyczaj wtedy, gdy mowa np. o ściganiu zbrodniarzy nazistowskich przez niemiecki aparat sprawiedliwości czy w zdaniach "Okazało się, że wielu nazistowskich dyplomatów pozostało w służbie." albo "Każda z obecnych instytucji RFN ma nazistowskie korzenie.", które inaczej nie miałyby sensu. Nie ma o co robić dymu. A poza tym czemu miałoby służyć pisanie o "zbrodniach niemieckich" zamiast "nazistowskich"? Przypisaniu winy całemu narodowi? Łącznie z tymi, którzy byli przeciw i zginęli za to? Łącznie z Żydami, którzy szli do gazu, nie wyrzekając się swojej niemieckości? Czy konsekwentnie zamiast o zbrodniach komunizmu, pisać o zbrodniach rosyjskich? Absurd, panie Jareklandzie.



Odpowiedz

Wszędzie tam gdzie w tekście pojawia się informacja o zbrodnia czy zbrodniarzach nazistowskich chodzi o zbrodnie niemieckie. To Niemcy wywołały tę wojnę, to Niemcy wymordowały dziesiątki milionów ludzi rożnych narodowości, to Niemcy rabowali a to czego nie zdołali okraść to zniszczyli. To Niemcy są za to wszystko odpowiedzialni.Niemcy a nie jacyś tajemniczy naziści. Zdecydowana większość Niemców popierała politykę Hitlera a Ci którzy nie popierali milczeli a nie od dziś wiadomo że milczenie oznacza zgodę.



Odpowiedz

Więcej na http://www.germanipulate.com/



Odpowiedz

Gość: Kimoch |

Rozumiem zatem, że wśród innych narodów nazistów nie było? Np. wśród Austriaków?



Odpowiedz
Agnieszka Woch

Studentka filologii polskiej i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, interesuję się wszelkiego rodzaju literaturą, historią XX wieku i językiem, a także filmem i teatrem. Redakcyjny mistrz boksu.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org