Opublikowano
2016-05-15 17:45
Licencja
Wolna licencja

Cztery organizacje, które ukształtowały polski ruch oporu w czasie II wojny światowej

(strona 2)

Konspiracja w Polsce liczyła nawet 600 tys. ludzi, zrzeszonych w kilkudziesięciu organizacjach. Jaki wpływ na charakter ruchu oporu miała Armia Ludowa czy Bataliony Chłopskie?


Strony:
1 2 3

2. „Żywią i bronią” – Bataliony Chłopskie

Zbrojne ramię Stronnictwa Ludowego (SL) stanowiło drugą co do wielkości organizację konspiracyjną w Polsce. Nawet po scaleniu (częściowym) BCh z AK, SL utrzymywało znaczne siły niepodporządkowane AK, m.in. zorganizowane w oddziałach Ludowej Straży Bezpieczeństwa. BCh nie dysponowały takim wsparciem finansowym oraz materiałowym z zachodu jak AK. Wpłynęło to na stan tej organizacji. Nie mogła ona pozwolić sobie na tak dalece rozwiniętą działalność sabotażową jak w przypadku AK. Brak broni i kadry oficerskiej skutecznie ograniczał rozwój oddziałów partyzanckich. Działalność wywiadowcza również nie mogła przybrać większych rozmiarów. Jednak wkład BCh w charakter polskiego ruchu oporu okazał się znaczny.

Pistolet maszynowy Bechowiec, skonstruowany przez Henryka Strąpocia - żołnierza Batalionów Chłopskich (domena publiczna)

W mojej ocenie największą zasługą ludowców była szeroko pojęta obrona polskiej wsi przed eksploatacją gospodarczą ze strony okupanta. Ta działalność przejawiała się głownie w postaci przeprowadzania ataków na urzędy pracy (Arbeitsamt). Palenie kart ewidencyjnych bezrobotnych, znajdujących się Arbeitsamtach, skutecznie utrudniało Niemcom akcję wywozu ludności na roboty przymusowe.

Oddziały BCh prowadziły aktywną działalność skierowaną przeciw ściąganiu kontyngentów z polskiej wsi. Dzisiaj możemy bagatelizować ten obszar działalności ruchu oporu. Do wyobraźni o wiele bardziej przemawiaa choćby wysadzanie niemieckich transportów kolejowych. Dla III Rzeszy działalność ta okazywała się jednak równie dotkliwa. Polska była krajem rolniczym. Przemysł na terenie GG w 1943 r. generował zaledwie 1% produkcji przemysłowej Niemiec. Natomiast na uprzemysłowionych terenach II RP, włączonych do Rzeszy, ruch oporu, a co za tym idzie skala sabotażu, pozostawał stosunkowo niewielki z uwagi na szczególnie trudne warunki prowadzenia działalności konspiracyjnej. Z punktu widzenia wysiłku wojennego Niemiec, ziemie polskie stanowiły zatem rezerwuar niewolniczej siły roboczej i zaplecze żywnościowe. Można nawet odnieść wrażenie, że akcja kontyngentowa, szczególnie wzmożona w czasie żniw, przyciągała wówczas więcej uwagi władz GG niż działalność polskiego podziemia. Sabotowanie tych obszarów było więc dotkliwsze dla niemieckiej gospodarki wojennej.

Nie bez znaczenia dla polskiej wsi pozostawał wkład BCh w organizowanie ogniw samoobrony i ochrony mienia. Pod tym względem ich placówki terenowe działały bardzo skutecznie, broniąc chłopów przed rabunkiem i bandytyzmem.

Wysiedlenia z Zamojszczyzny (domena publiczna)

Warto również zwrócić uwagę na inne, nieco zapomniane działania BCh. Ludowcy mieli kluczowy wpływ na zainicjowanie akcji przeciwdziałania wysiedleniom Zamojszczyzny. Wydarzenia te nazywano niekiedy w historiografii powstaniem zamojskim. W oparciu o swoje struktury z kilku powiatów, BCh zorganizowały wówczas oddziały partyzanckie, które przeszły do działań zaczepnych, mających uniemożliwić Niemcom prowadzenie wysiedleń (m.in. walki pod Zaborecznem, czy Wojdą). Ludowcy użyli także wszelkich dostępnych metod, by do tej akcji wciągnąć inne ugrupowania konspiracyjne. Wprawdzie AK zmobilizowała w Zamojskiem jeszcze większe siły, jednak to KG BCh działała o wiele aktywniej, by dać odpór akcji niemieckiej. W gruncie rzeczy to właśnie działania ludowców przyśpieszyły reakcję polskiego podziemia. Pozwoliło to na ograniczenie, a w końcu – wstrzymanie wysiedleń.

Wkład BCh w obronę „substancji biologicznej narodu” był niebagatelny, pomimo braków w kadrach i wyposażeniu.

3. Przeciw dwóm wrogom – Narodowe Siły Zbrojne

NSZ, upraszczając, były ugrupowaniem ruchu narodowego, które ostatecznie nie podporządkowało się AK. Stanowiły największą organizację otwarcie zwalczającą wpływy komunistów w na ziemiach polskich. Wprawdzie walka ta nie miała większego znaczenia dla powojennego kształtu Polski, ale szła ona jednak w zgodzie z interesem Rzeczpospolitej, która dążyła do wyjścia z zawieruchy wojennej jako suwerenne państwo. Akurat członkowie Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, świadomi tego czy nie, o taką Polskę nie walczyli.

Krzyż NSZ na tablicy pamiątkowej w Sanoku (fot. Lowdown, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported) Zwalczanie przez oddziały NSZ frakcji lewicowych (nie zawsze wyłącznie komunistów) prowadziło do eskalacji konfliktu na polskiej prowincji. Od połowy 1943 r., głównie na Lubelszczyźnie i w Kieleckiem, walki między oddziałami AL i NSZ stały się element okupacyjnej codzienności. Poszczególne oddziały obu stron miały na swoim koncie niemal tyle samo starć między sobą co z Niemcami. W dokumentach AL często pojawiają się informacje o wojnie domowej, która toczyła się na tych trenach.

Narodowe Siły Zbrojne wyznawały koncepcję dwóch wrogów – Niemców i Sowietów. Wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na przedwojenne ziemie polskie zagrożenie ze strony ZSRR wysunęło się, w ocenie kierownictwa NSZ, na pierwszy plan. Od wczesnej wiosny 1944 r. NSZ zainicjowały proces mobilizacji terenowych struktur, tworząc oddziały partyzanckie. W sierpniu 1944 r. na Kielecczyźnie doszło do koncentracji zmobilizowanych sił. W ten sposób powstała Brygada Świętokrzyska, największa grupa partyzancka niepodlegająca rozkazom AK i AL. Epopeja tej jednostki budzi wiele emocji i sprzecznych ocen.

Brygada Świętokrzyska operowała na Kielecczyźnie do końca 1944 r., prowadząc walki z Niemcami i AL. W styczniu 1945 r., w wyniku rozpoczęcia ofensywy przez Armię Czerwoną, rozpoczęła przebijanie się na zachód. Dowództwo Brygady zawarło wówczas z III Rzeszą swoisty pakt o zawieszeniu broni, ta zaś wysłała do oddziału swoich oficerów łącznikowych. Dla części badaczy są to dowody jawnej kolaboracji, dla innych, przejaw politycznego realizmu, podyktowanego wyższą koniecznością. Dodatkowej pikanterii tej sprawie dodają kontakty NSZ ze współpracującą z nazistami organizacją Huberta Jury ps. „Tom”.

Pomijając kwestię moralnej i wizerunkowej oceny współpracy z Niemcami, czy jak kto woli zwieszenia broni, Brygada, unikając walk z wojskami III Rzeszy i nacierającą Armią Czerwoną, dotarła do Protektoratu Czech i Moraw. Z tamtego rejonu naziści wysyłali na zaplecze wojsk sowieckich przeszkolone przez siebie grupy dywersyjne złożone z członków NSZ (doszło do zrzutów lotniczych 2 grup, jedna grupa przeniknęła linię frontu drogą lądową). Dowództwo Brygady Świętokrzyskiej zerwało sojusz z Niemcami pod koniec kwietnia 1945 r., by następnie przebić się do wojsk amerykańskich.

Żołnierze Brygady Świętokrzyskiej w trakcie parady, 1945 rok (domena publiczna)

Unikając zgłębiania się w ocenę postawy żołnierzy NSZ, należy stwierdzić, że Brygada Świętokrzyska, była największym oddziałem zaliczanym do polskiego podziemia, który wykorzystywali Niemcy w realizacji swoich planów wojennych. Z drugiej strony kilkumiesięczna kolaboracja z III Rzeszą pozwoliła osiągnąć Brygadzie postawiony sobie cel. Dotarcie do zachodnich aliantów i uratowanie swoich struktur przed rozbiciem przez NKWD.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

21 zł

(papierowa)

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Komar |

Anonimie: jeśli chodzi o ścisłość, to na przełomie 1944 / 1945 na całej długości frontu wschodniego od Bałtyku po Morze Czarne po stronie koalicji antyhitlerowskiej walczyły wojska sowieckie, polskie, czechosłowackie, rumuńskie, bułgarskie a także oddział wojsk francuskich. Twierdzenie, że koalicja antyhitlerowska walczyła tylko na froncie zachodnim i że ZSRR nie należał do koalicji antyhitlerowskiej, jest fałszowaniem historii.



Odpowiedz

Gość: Komar |

Brygada Świętokrzyska nie przebijała się na Zachód w styczniu 1945. Brygada świętokrzyska razem z siłami hitlerowskich Niemiec uciekała przed nacierającymi wojskami koalicji antyhitlerowskiej. "Przebijała się" - takie sformułowanie jest nadużyciem. Jest obelgą wobec tych oddziałów Armii krajowej, które w sierpniu 1944 NAPRAWDĘ przebijały się z Kielecczyzny do Warszawy, aby nieść pomoc powstańcom.



Odpowiedz

Gość: |

@Komarnieprawda, że przed wojskami koalicji antyhitlerowskiej. Przed wojskami sowieckimi. Właśnie do wojsk koalicji dążyła by się z nimi zjednoczyć.



Odpowiedz

Gość: Eileen |

Nigdy nie będzie obiektywizmu w ocenie naszej najnowszej historii. W zależności od koniuktury raz jedni, a raz drudzy są bandytami. Brygada Świętokrzyska kolaborowała z Niemcami nie tylko po to, żeby móc uciec na Zachód. Jej członkowie byli szkoleni przez Niemców i wykorzystywani do walki na froncie wschodnim przeciwko Rosjanom. Jako sojusznicy nie wyglądaliśmy w tej sytuacji zbyt wiarygodnie.



Odpowiedz

Gość: ffamousffatman |

"W styczniu 1945 r., w wyniku rozpoczęcia ofensywy przez Armię Czerwoną, rozpoczęła przebijanie się na zachód." Może wreszcie zaprzestańmy używać tego "eufemizmu" w poważnych pracach i artykułach. "Akurat członkowie Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, świadomi tego czy nie, o taką Polskę nie walczyli." Akurat są znane manifesty różnych organizacji o jaką Polskę walczyli. Większość nie walczyła o restytucję autorytarnej II RP. Przyjmując je za dobrą monetę, że i ludowcom i komunistom i Państwu Podziemnemu było bliżej do siebie niż do totalitarnego katolickiego państwa narodu polskiego NSZ i podobnych. Z tym przyjmowaniem za dobrą monetę manifestów jest taki problem, że część d. radykalnych narodowców w nowym ustroju przeszła b. szybko na pozycje realos i umościła się tam całkiem komfortnie.



Odpowiedz

Gość: Zofia |

last but not least: Żegota



Odpowiedz

Gość: Ohio |

Al zajmowała się głownie rabunkiem a reszta działalności to efekty uboczne. Wystarczy przejrzeć mat źródłowe. Dlatego trudno ich zaliczać do ruchu oporu. Zwykli bandyci.



Odpowiedz
Grzegorz Rutkowski

Doktorant w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Członek Łowickiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Interesuje się historią wojskowości ze szczególnym uwzględnieniem drugiej wojny światowej. Prowadzi badania na zagadnieniami łączności lotniczej między ZWZ AK a PSZ na Zachodzie.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org