Ostatnie komentarze



Pustka - Biała Księga Cytatów

"W ciągu 1. połowy V w. uległy zagładzie struktury osadnicze
kultury przeworskiej w Polsce południowej. Proces rozpadu
i zaniku dotychczasowych wspólnot terytorialnych i kulturowych
ogarniał sukcesywnie kolejne regiony, od ukraińskiego
stepu i lasostepu na wschodzie (gdzie go zarejestrowano już na
przełomie IV i V w.) aż po linię Łaby, do której fala destrukcji
dotarła pod koniec VI lub z początkiem VII w. (K. Godłowski
1979; 1985; 1989; 2000; tam literatura). Po najeździe Hunów
na Alanów i Ostrogotów w 375 r., kiedy została zapoczątkowana
wielka wędrówka ludów, kolejne grupy plemion, głównie
germańskich, ruszały ze swoich siedzib w obrębie Barbaricum
na zachód i na południe." s. 25
_______________________________
"W dorzeczu Wisły i Odry, na terenach opuszczonych przez
zdecydowaną większość poprzednich mieszkańców (a w wielu
rejonach kraju zapewne przez całą lokalną populację) obserwujemy
stopniowe rozprzestrzenianie się od wschodu tzw.
wczesnosłowiańskich zespołów archeologicznych, które mają
swoje starsze pierwowzory na środkowym i górnym Podnieprzu.
Reprezentują one model kulturowy całkowicie odmienny
od panującego poprzednio w strefie międzymorza bałtycko-
-pontyjskiego. Opisaną kolejność przemian można wyjaśnić
zastępowaniem dawnej ludności przez Słowian (K. Godłowski
1979, s. 27–55; 2000, s. 130–166; M. Parczewski 1988a; 2002;
2005a; R. Madyda-Legutko, J. Poleski, M. Krąpiec 2005; tam
literatura). s. 25.
Materiały i Sprawozdania
Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego
Tom XXXIII
Rzeszów 2012
Michał Parczewski, Andrzej Pelisiak, Kazimierz Szczepanek
Najdawniejsza przeszłość polskich Bieszczadów

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość:
@ Sławomir Ambroziak "Okres rozwoju od wspólnego przodka języków germańskich i bałtosłowiańskich, model Milewskiego czy Lehamanna (Milewski uznaje ten okres za czas wspólnoty bałtosłowiańskiej)"

- - Ponieważ doszło do wielkiego poniżenia i zniesławienia Germanów [kto to widział łączyć ich ze Słowianami! ;)], podam, co największy dotąd indoeuropeista Tadeusz Milewski pisze w "Teoria, typologia i historia języka" (1993, s.195 i nast.).
"W PERYFERII PÓŁNOCNEJ pierwszy rzut ekspansji indoeuropejskiej w tym kierunku stanowiła grupa germańska. Ok. r. 2000 p.n.e. rozwijała się w Skandynawii kultura megalityczna, której centrum stanowiła Dania. Ponadto obejmowała ona przyległe tereny na południu oraz przymorski pas w południowej Szwecji. Na ludy kultury megalitycznej nawarstwili się od południa przedstawiciele kultury ceramiki sznurowej. Stopienie się dwóch kultur nastąpiło ok. r. 1200 p.n.e. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy identyfikować ludy kultury megalitycznej z przedindoeuropejską ludnością Skandynawii; nosicieli zaś ceramiki sznurowej z plemionami indoeuropejskimi. Ze zmieszania tych dwóch warstw powstali Germanie. itd". /.../
Część północną indoeuropejskiego obszaru CENTRALNEGO zajmowała grupa bałtosłowiańska, złożona z dwóch bliskich sobie, ale jednak w pewnych szczegółach różnych grup: bałtyckiej i słowiańskiej. Prakolebka grupy bałtyckiej leżała wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w dorzeczy Niemna; prakolebka zaś grupy słowiańskiej w dorzeczu Wisły i Odry. Obszary te zostały wyraźnie rozszerzone dopiero przy końcu starej ery..." [ tu rysunkowy schemat rozważań].
No więc grzeczny profesor nie poniżył i nie zniesławił Germanów!


Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Atimes
@ Sławomir Ambroziak

Ale to chyba allochtoniści pisują niekiedy, że: początkowo mała liczba przybyszów słowiańskich narzuciła swój atrakcyjny język nielicznym pozostałościom po wcześniejszej ludności i innym w najbliższym otoczeniu.

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Atimes
Wierzącym (zbytnio) w tzw doniesienia naukowe, spróbuję przypomnieć dwie gorliwie (oczywiście naukowo - pleno titulo) uzsadniane w przeszłości tezy:
- zamiana dość nieszkodliwego zielska o nazwie marihuana w potwora gubiącego ludzkość. Miało to miejsce w XX w. w USA w czasie, gdy emigrujący tam Meksykanie, woleli swój wynalazek od kupowania papierosów, czyli nie zasilali kasy tamtejszych koncernów tytoniowych. No i udowodniono naukowo co trzeba:
- cholesterol i wmówienie praktycznie w całą ludzkość konieczności zażywania tzw. statyn
Z kolei, teraz głeboki kryzys przeżywa psychologia. Dzieje się to za sprawą tzw. replikacji badań i eksperymentów ujawniających (najprawdopodobniej) zwykłe oszustwa poprzedników - znowu głównie w USA. W dziedzinie nauk o środowisku wskażnik pozytywnej replikacji jest poniżej 60% (oczywiście tylko szacunek) i np. mnie skłania do głębokiego sceptycyzmu. Tu złosliwośc: cały czas mam wrażenie, iż usiłuje się to robić metodą wiązania np. wzrostem liczby radioodbiorników w PRL ze spadkiem zachorowań na gruźlicę. Związek jest oczywisty, ale czy jedno ma coś wspónego z drugim? Oczywicie że ma. Radia ułatwiały dotarcie do ludzi z odpowiednią wiedzą, lecz przecież nie o to głównie chodziło w przypadku gruźlicy.

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Gość: Marek Baran
@ Gość: Grzegorz Maculewicz
Przywołuję w swych wypowiedziach postać prof. dr. hab. Zbigniewa Jaworskiego, bo nie znam w nauce polskiej bardziej kompetentnego uczonego w sprawach klimatu, zwłaszcza w jego historii. Był pracownikiem Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, przewodniczącym Komitetu Naukowego Narodów Zjednoczonych ds. Promieniowania Atomowego, prezesem Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energetyki Jądrowej, członkiem NIPCC. Zorganizował 10 wypraw badawczych na 17 lodowców na obu półkulach. Na podstawie 90 tys. bezpośrednich pomiarów CO2 w rdzeniach lodowych, których wyniki porównywał z ilością dwutlenku węgla w aparatach szparkowych liści zauważał zanik CO2 w lodzie pod wpływem jonizującego promieniowania kosmicznego. W rezultacie: stwierdzał, że obecna zawartość tego gazu w atmosferze nie jest wyższa niż w przeszłości, a katastroficzne wizje związane ze zmianą klimatu są fałszywe. Przykładem mogą być Malediwy, gdzie jeszcze niedawno ekologiści stwierdzali groźbę ich zatopienia, podczas gdy w ciągu ostatnich 20 lat poziom linii brzegowej wody obniżył się tam o 30 cm.

Zacytuję teraz prof. dr. hab. Zygmunta Kolendę:
"Jeśli klimat rzeczywiście się ociepla, choć co do tego też są poważne wątpliwości, to zdecydowanie bardziej przekonywująca jest teoria, którą wyznawał zmarły prof. Jaworowski, czyli wpływ słońca na klimat Ziemi. Ta koncepcja jest nadal badana, ale coraz lepiej udokumentowana. Jednak niestety to nie czysto naukowe aspekty są dziś najważniejsze w debacie. Dlatego dochodzi do przekłamań i straszenia społeczeństwa konsekwencjami globalnego ocieplenia. Zajmuję się naukowo modelowaniem matematycznym takich procesów, jak właśnie przenoszenie masy ciepła czy energii. Jeżeli ktoś mówi, że w ciągu 100 lat temperatura Ziemi wzrośnie o dwa lub pięć stopni, TO KŁAMIE, bo tego nie da się obliczyć".
Czytałem wiele numerów naukaoklimacie i nieodmiennie stwierdzałem, że zawarte tam katastroficzne tezy były przez komentatorów zawsze fachowo negowane. Odniosłem nawet wrażenie, że autorzy zamieszczanych tam artykułów sami w nie nie wierzą, a piszą je wyłącznie dla chleba i dla punktów - przybliżających ich do wyższego stopnia naukowego.


Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ bartensteiner
@ Gość: Tomek Szkoda, że tak myślicie. Nie przeszkadza Wam, że zbrodniarze niemieccy napluli nam w twarz a wy z zadowoleniem i zrozumieniem oraz bez emocji to akceptujecie, tzn. że jesteście małymi bez korzeni (albo z wrogimi, obcymi korzeniami) tutejszymi, którzy przyszli z wioski i nie dorośli do tradycji Stolicy swojej Ojczyzny.

Sonda Histmag.org: czy to dobry pomysł, żeby Pałac Saski został odbudowany?
~ Gość: ANNA
@ Sławomir Ambroziak

Tylko, ze nie ma mozliwosci, aby skandynawskiego pochodzenia Germanie (np. Goci) byli jakkolwiek podobni genetycznie do wczesnych Slowian. Mamy juz kilka przykladow DNA germanskiego z IV-VII w. i w niczym nie przypominaja oni Slowian (porownujac auDNA oraz Y-DNA).

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość:
Panowie, wydaje mi się, że przegapiliśmy coś bardzo wymownego... Chodzi mi o wywiad Chmielińskiego z Żuchowiczem, z 5 października br., opublikowany na stronie Klubu Jagiellońskiego:

https://klubjagiellonski.pl/2017/10/05/polowa-zrodel-o-wielkiej-lechii-pochodzi-z-internetu-o-fenomenie-turboslowianizmu-rozmowa/

A tutaj najbardziej interesujący nas jego fragment:

"W naszym przypadku wydaje się, że badania paleogenetyczne mogą w przyszłości pozwolić w jakimś sensie pogodzić teorię allochtoniczną z autochtoniczną. To możliwość jak na razie zaledwie delikatnie sugerowana. Być może Słowianie na tereny dzisiejszej Polski nie tyle masowo przybyli, ile jako stosunkowo mało liczni przybysze zarazili swoją kulturą i językiem pozostałości po plemionach germańskich, które żyły na tych terenach w okresie rzymskim".

W zasadzie więc to, co pojawiło się już u Żuchowicza w wywiadzie z Figlerowiczem, tyle że bardziej konkretnie. Nie ma chyba wątpliwości, że tę "delikatną sugestię" Żuchowiczowi przekazał Figlerowicz.



Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Sławomir Ambroziak
@ Sławomir Ambroziak

Ja bym raczej chciał zobaczyć dokładny cytat, w którym Urbańczyk nazywa Kossinę "ojcem allochtonizmu".

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość:
@ Sławomir Ambroziak
"Urbańczyk wskazuje więc niejako dwa filary allochtonizmu - wyludnienie i całkowitą wymianę populacji."

W którym dokładnie miejscu pisze o "całkowitej" wymianie populacji?

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość:
Panowie, jak to mówią: psy szczekają, karawana idzie dalej.

Wracając więc do meritum, przygotowałem na dziś kolejny cytat. Tym razem z Urbańczyka i chyba bardzo wymowny:

"Dzisiaj debata pomiędzy autochtonistami a allochtonistami skupia się na tym, czy ziemie polskie uległy wyludnieniu w końcu 1. połowy I tysiąclecia po Chr. Liczne argumenty sugerujące depopulację tej części Europy służą do ostrego rozdzielenia okresu "germańskiego" od "słowiańskiego", zaś argumenty na rzecz kontynuacji osadnictwa służą podważaniu koncepcji całkowitej wymiany ludnościowej".

P. Urbańczyk, "Nie-Słowianie o początkach Słowian", str. 151

Urbańczyk wskazuje więc niejako dwa filary allochtonizmu - wyludnienie i całkowitą wymianę populacji.

W kolejnym zdaniu Urbańczyk przypomina, że spór na tej linii trwa już ponad 100 lat, przywołując postać ojca allochtonizmu, słynnego Gustawa Kossinnę, z jego częstym posługiwaniem się koncepcją pustki osadniczej, a następnie cytuje w tej kwestii Majewskiego:

"Ta pustka to dobra sztuczka, do której uciekają się etnologowie berlińscy, gdy im nie staje konceptu i argumentów".

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Sławomir Ambroziak
Dwóch rzeczy Sławomirowi nie brakuje: znajomości erystyki i konsekwencji w tym co "głosi".
Sławomir zamiast wykorzystać forum do tego żeby czegoś się nauczyć od mądrzejszych, marnuje okazję. Jego sprawa, jego problem. Upór nie jest zasadniczo wadą, ale w wypadku np. krowy i Sławomira świadczy o tym samym.


Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość: Observer
@ Sławomir Ambroziak
" Jeżeli więc etnogeneza Germanów miałaby dokonać się na terenie północno-zachodnich Niemiec, uwzględniając takie modele językowe, należałoby zadać pytanie, jakim językiem posługiwali się mieszkańcy obszarów położonych na wschód od miejsca etnogenezy Germanów? Jeżeli nie znajdujemy satysfakcjonującej nas odpowiedzi na tak postawione pytanie, deprecjonujemy modele i robimy z pytającego idiotę, oszusta i manipulanta - i tak uciekamy od pytania."

Większego idiotyzmu dawno nie czytałem. Równie dobrze można by wysmażyć analogiczny bełkot z pytaniem dotyczącym tego, że skoro etnogeneza Germanów miałaby się rzekomo dokonać w Polsce, to "należałoby zadać pytanie, jakim językiem posługiwali się mieszkańcy obszarów położonych na zachód lub północny-zachód od miejsca etnogenezy Germanów? Jeżeli nie znajdujemy satysfakcjonującej nas odpowiedzi na tak postawione pytanie, deprecjonujemy modele i robimy z pytającego idiotę, oszusta i manipulanta - i tak uciekamy od pytania."

Oczywiście w podobny sposób można by próbować negować dowolną hipotezę, twierdząc na przykład, że nie możemy sugerować jakoby etnogeneza Celtów i Germanów miała się odbyć w kontynentalnej części Europy, bo wówczas nie da się udzielić "satysfakcjonującej" odpowiedzi na pytanie, jakimi językami posługiwano się wówczas na Wyspach Brytyjskich albo w Skandynawii.

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Gość:
Skromny, Stanisławie, nie dajcie się wywieść w maliny...

Nie tylko drzewka Schleichera czy (warunkowo) Changa, ale również wiele innych modeli dyferencjacji języków indoeuropejskich przewiduje okres rozwoju od wspólnego przodka języków germańskich i bałtosłowiańskich, chociażby model Milewskiego czy Lehamanna, chociaż faktycznie chyba jedynie Schleicher używa w odniesieniu do niego określenia slawo-germański (Milewski uznaje ten okres za czas wspólnoty bałtosłowiańskiej). Jeżeli więc etnogeneza Germanów miałaby dokonać się na terenie północno-zachodnich Niemiec, uwzględniając takie modele językowe, należałoby zadać pytanie, jakim językiem posługiwali się mieszkańcy obszarów położonych na wschód od miejsca etnogenezy Germanów? Jeżeli nie znajdujemy satysfakcjonującej nas odpowiedzi na tak postawione pytanie, deprecjonujemy modele i robimy z pytającego idiotę, oszusta i manipulanta - i tak uciekamy od pytania.

Na tym kończę dysputy językowe, bo te pochłaniają dużo czasu, a mam do wypchnięcia przed świętami masę roboty.

Skromny, Stanisławie, nie dajcie kierować dyskusji na ślepe tory... trzymajmy się meritum! Parafrazując Pana Janusza: gdy gaśnie słoneczko allo, nasilają się wyzwiska i matactwa.

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności
~ Sławomir Ambroziak
Panie bartensteiner, odpowiedzi na wszystkie zadane i niezadane pytania znajdziesz Pan w linkowanej przeze mnie stronie naukaoklimacie. Oczywiście także w wielu innych miejscach, ale zwykle odsyłam właśnie tam, gdyż
a/ piszą tam specjaliści, każdy artykuł jest opiniowany przez innego specjalistę, zaś cały portal jest nadzorowany przez Uniwersytet Warszawski
b/ wywody są wyjątkowo przejrzyście napisane, a prowadzący wykazują dużo cierpliwości
c/ portal został, jak już pisałem, uhonorowany wyróżnieniem przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, oraz PAP
d/wszystko jest po polsku
e/ każdy może tam napisać i zadać fachowcom własne pytania lub wyrazić wątpliwości
Zadając wciąż nowe pytania tylko Pan udowadniasz, że nie chciało się sięgnąć do artykułów na tamtym portalu. W sumie rozumiem. Gdybym ja miał poglądy tak rażąco niezgodne ze stanowiskiem współczesnej nauki, to też bałbym się je narazić na uszkodzenia wskutek skonfrontowania z wynikami badań, pomiarów i obliczeń.
No a co chodzi z tym tlenem w ziemskiej atmosferze? Powszechnie uważa się, że to głównie wytwór fotosyntezy. Tak, rośliny pochłaniają węgiel z powietrza. Problem w tym, że już nie nadążają, zwłaszcza że ludzkość radośnie wycina milionami hektarów najrozleglejsze i najbardziej wydajne puszcze- w Amazonii, albo na Borneo.
Co do artykułu prof.Jaworowskiego to nie chcę być złośliwy, ale nawet jak dla mnie, trochę oczytanego laika, to tezy tego artykułu obalają się same. Gaspadin pamiłuj. Efekt cieplarniany wywołany tym, że wody oceaniczne się ocieplają i wskutek tego zamiera pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery. No ładnie, specjaliści też się zgadzają że to niestety ma miejsce, ale dlaczego wody oceaniczne zaczęły- i to tak raptownie w globalnej skali- się ocieplać? Jedyne wyjaśnienie prof. Jaworowskiego jest takie, że raz mamy ocieplenie, a raz oziębienie. Ot tak, samo się dzieje. Jak w XVII wieku było odrobinę chłodniej to teraz ma być ciepło, oczywista rzecz. Woli nie wnikać (a może wtedy jeszcze nie mieliśmy tego typu dowodów), że ocieplenie jest wyjątkowo gwałtowne i jego tempo nie ma precedensu w mierzalnej historii. Albo że zaburzone wzajemne proporcje izotopów tlenu, a zwłaszcza węgla dowodzą, że to my odpowiadamy za obecny skok ilości gazów cieplarnianych w atmosferze (też do przeczytania na naukaoklimacie). O "argumencie" że podobno od 1998 roku średnia światowa temperatura niby spada, to już lepiej żeby w ogóle nie mówić...
I tak dalej i tak dalej. Po lekturze wcale się nie dziwię, że nie publikował tego w prasie fachowej, tylko popularnej. Przecież takie wywody nie przeszłyby choćby najbardziej pobłażliwego procesu recenzowania przez specjalistę.
@ Gość: Marek Baran
Zależy, których ekologów. Owszem, duża ich część ma jakiś uraz na tym punkcie, chyba boją się radioaktywnych odpadów, rozkładających się przez całe tysiąclecia. Albo wypadków jak w Czarnobylu, w USA, albo w Japonii. Osobiście uważam, że powinniśmy budować elektrownie nuklearne, a zyski (niski koszt produkcji, brak zanieczyszczeń atmosferycznych) przewyższają problemy.

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Gość: Grzegorz Maculewicz